chicarica 04.08.07, 18:47 ... zabierają głos na temat wykształcenia? [Pytam zainspirowana częstym na tym forum argumentem, że jak ktoś nie ma dzieci, to się o dzieciach ma nie wypowiadać.] Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
twojasasiadka Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 18:51 chicarica napisała: > ... zabierają głos na temat wykształcenia? > [Pytam zainspirowana częstym na tym forum argumentem, że jak ktoś nie ma > dzieci, to się o dzieciach ma nie wypowiadać.] __ ależ Cię to zagadnienie nurtuje)) chyba już trzeci raz zadajesz to pytanie-tym razem jako nowy wątek,coby reszta wreszcie zauważyła;P otóż...widzisz....tu nie ma analogii dlatego,że to jest forum dla matek-stąd zdziwienie,że na forum dla mamuś piszą bezdzietne i wypowiadają się w dzieciowych tematach. Nie wiem jak jest na forum dla wykształciuchów?pewnie tam są linczowane osoby bez wykształcenia Odpowiedz Link Zgłoś
roksanaa22 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 18:54 Wszyscy maja prawo sie wypowiedzieć na każdy temat.Chyba po to jest forum ps.Wykształcenie to pojęcie względne... Dla mieszkańca bidnej,umiejscowionej na końcu świata wioseczki szkoła średnia to wyżyny wykształcenia.A w dużym mieście to jak podstawówka)) Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 19:05 chicarica napisała: > ... zabierają głos na temat wykształcenia? > [Pytam zainspirowana częstym na tym forum argumentem, że jak ktoś nie ma > dzieci, to się o dzieciach ma nie wypowiadać.] Bo kazdy jakies wykształcenie ma /P Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 19:05 każdy ma jakieś tam wykształcenie, w końcu jest obowiązek szkolny do iluś tam lat. No i analfabeci raczej na forum nie piszą. Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 19:06 siasiuszek napisała: No i analfabeci raczej na forum nie piszą. + + + Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 19:25 zabierają głos na temat wykształcenia? Bo maja dzieci. A to znavzy ze posiadaja wiedze o ktorej sie filozofom nie sniloP Odpowiedz Link Zgłoś
mirriam777 konfliktowy temat:/ 04.08.07, 19:51 każdy broni swoich racji ten co ma wyższe uważa sie za lepszego a ten co ma srednie albo w dół to broni sie ze nie jest gorszy no i chyba racja ) Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:01 wytlumaczcie mi dlaczego ten co ma niepelne moze bezkarnie atakowac tych ktorzy chcieli sie uczyc i poswiecili na to dobrych pare lat? A gdy tylko ten z pelnym probuje powiedziec cos czego ow niewyksztalcony pojac niejak nie potrafi bo niby i kiedy mial sie nauczyc czytac miedy wierszami czy interpretowac czyjes wypowiedzi, natychmiast zostaje chamem burakiem czy innym warzywem ktory za grosz nie ma kultury. I taki stan rzeczy jest absolutnie dopuszczalny. To jakis absurd Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:04 oxygen100 napisała: > wytlumaczcie mi dlaczego ten co ma niepelne moze bezkarnie atakowac tych ktorzy > > chcieli sie uczyc i poswiecili na to dobrych pare lat? A gdy tylko ten z pelnym > > probuje powiedziec cos czego ow niewyksztalcony pojac niejak nie potrafi bo > niby i kiedy mial sie nauczyc czytac miedy wierszami czy interpretowac czyjes > wypowiedzi, natychmiast zostaje chamem burakiem czy innym warzywem ktory za > grosz nie ma kultury. I taki stan rzeczy jest absolutnie dopuszczalny. To jakis > > absurd ___________ bo może nie chodzi tu o wykształcenie, bądź jego brak ale o zwykłe chamstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:06 tak jak już to gdzieś zostało napisane, każdy może pisać co chce. Każdy ma swoje racje i własny punkt widzenia. > probuje powiedziec cos czego ow niewyksztalcony pojac niejak nie potrafi bo > niby i kiedy mial sie nauczyc czytac miedy wierszami czy interpretowac czyjes > wypowiedzi, natychmiast zostaje chamem burakiem czy innym warzywem ktory za > grosz nie ma kultury. I taki stan rzeczy jest absolutnie dopuszczalny. To jakis Ale nie podoba mi się, że wywyższasz się nad innych Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:50 Ale nie podoba mi się, że wywyższasz się nad innych tja.... i takie wlasnie texty obnazaja Wasza niepewnosc. To pusty slogan i nic nie wnos (zieeew...) "Będą flaki dla Murzynów i schab dla białych" Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:58 oxygen100 napisała: > Ale nie podoba mi się, że wywyższasz się nad innych > > tja.... i takie wlasnie texty obnazaja Wasza niepewnosc. To pusty slogan i nic > nie wnos (zieeew...) ___ oj oxy, oxy nie ziewaj tylko przeczytaj swoje słowa: "A gdy tylko ten z pelnym probuje powiedziec cos czego ow niewyksztalcony pojac niejak nie potrafi bo niby i kiedy mial sie nauczyc" heheheheheh bez komentarza ps.też mam wyższe wykształcenie,ale do glowy by mi nie przyszło żeby tak tym epatować i pisać podobne dyrdymały o swojej wyższości Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 21:01 nie ja jedna tu jestem po studiach. Ubrdalas sobie ze epatuje wyksztaceniem i trzymasz sie tego z uporem maniaka. Nie sadze zebym miala halucynacje ale chyba juz kilka razy dzisiaj czytalam ze skonczylas studia. Komentarz rowniez zbedny hehe Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 21:10 oxygen100 napisała: > nie ja jedna tu jestem po studiach Ale ty najbardziej się tym chwalisz, trzymasz się tego tak kurczowo jakby to była jedyna twoja wartość, jedyna zaleta Odpowiedz Link Zgłoś
bunny.tsukino Re: konfliktowy temat:/ 04.08.07, 20:09 Może już dajmy spokój. jeśli oxy jest szczęśliwa bez dzieci, ale z wykształceniem, to chwała jej za to. jeżeli karoliona ileś tak jest szczęśliwa z dziećmi bez wykształcenia, to chwała jej za to. Jeżeli ktoś jest szczęśliwy, z wykształceniem i z dziećmi, to też mu chwała. Żyjmy, i pozwólmy żyć innym. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: bo nie mają ogłady, jaką daje wykształcenie 04.08.07, 20:07 nie rozśmieszaj mnie ;-DDDDDDDDDDDD Ty tak na poważnie???? Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: bo nie mają ogłady, jaką daje wykształcenie 04.08.07, 20:09 śmiertelnie poważnie jak zwykle Odpowiedz Link Zgłoś
mirriam777 Re: bo nie mają ogłady, jaką daje wykształcenie 04.08.07, 20:10 a jaką ogłade daje wykształcenie?? nie rozumiem ?? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: bo nie mają ogłady, jaką daje wykształcenie 04.08.07, 20:18 mirriam777 napisała: > a jaką ogłade daje wykształcenie?? nie rozumiem ?? ta "ogłada" już się objawiła w innym wątku ;-DDD Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: bo nie mają ogłady, jaką daje wykształcenie 04.08.07, 20:40 nie rozsmieszaj mnie Odpowiedz Link Zgłoś
indiaaa Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 20:09 A o co chodzi? Ja mam średnie tzn wg Ciebie nie mam wykształcenia potrzebnego do zabierania głosu? Odpowiedz Link Zgłoś
anol Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 20:09 konczysz podstawowke to masz wyksztalcenie podstawowe tak samo jak zawodowe srednie czy wyzsze. pozdro. nie ma ludzi bez zadnego wyksztalcenia, no chyba ze nie ukonczyl szkoly. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 20:18 Każdy ma wykształcenie jakie ma i tyle. I po co dzielić na gorszych i lepszych? Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 20:31 Dziwna dyskusja- nie rozumiem jak do tego forum ma sie wyksztalcenie....a wyksztalcenie do ogłady to juz najmniej... podczas studiow spotykalam profesorow- geniuszy w swojej dziedzinie, ktorzy dlubali w nosie prowadziac wyklad i inne takie kwiatki...a poza ,,swoja dzialka,, bywali zieloni z innych zagadnien...i co, to byli wyksztalceni czy nie? A z drugiej strony mialam szczescie w zyciu spotkac osoby z naprawde niklym (wedlug niektorych forumowiczek) wyksztalceniem o tak szerokich horyzontach ze zawstydzilyby wiedza i oglada niektore wyzsze sfery z szuflada pelna dyplomow... Odpowiedz Link Zgłoś
mirriam777 na dobrą sprawe... 04.08.07, 20:47 to jeszcze jakieś 10 lat temu można było powiedzieć ze ten co ma wyższe wykształcenie to jest ktoś a teraz wyzsze może miec każdy kto tylko ma kase albo wiecej szczęścia niż rozumu(sama znam takichh) stopien wykształcenia o niczym nie świadczy Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 21:08 A moim zdaniem świadczy. Jakoś nie widzę wokół siebie tych absolwentów ZSZ cytujących mądre księgi i bywających w teatrze. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:01 z tym teatrem to dowaliłaś ;-DDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 21:08 mirriam777 napisała: teraz wyzsze może miec każdy kto tylko ma kase > albo wiecej szczęścia niż rozumu(sama znam takichh) W moim realnym życiu więcej jednak spotykam takich osób, które wykształcenie zdobywały na porządnych uczelniach, skończyły studia państwowe, czasami po kilka fakultetów..wszystko to w pocie czoła, przy wielu wyrzeczeniach. I nie szczęściu nalezy przypisać ukończenie tych studiów, tylko cieżkiej pracy. jedno jest pewne- nie każdy musi i może mieć wyższe wykształcenie, bo nie dla każdego jest ono na tyle ważne, aby cos dla niego poświęcić, chocby był to tylko czas wolny... Nie każdy ma motywację... > stopien wykształcenia o niczym nie świadczy Owszem świadczy. O priorytetach w życiu człowieka. Jest też w wielu przypadkach jedyna drogą, aby wyrwać się z zaklętego kręgu biedy i patologii( uff, to słowoP. Ciekawe, że tutaj tak ochoczo dyskredytuje sie wykształcenie, pisząc, że kasę mozna robić i bez niego, natomiast wszelkie fundacje w Polsce, działające często tylko i wyłącznie dlatego, aby pomagać ludziom z obszarów zagrozonych bezrobociem, z obszarów, gdzie często ubóstwo tkwi w rodzinie od kilku pokoleń, za cel stawiają włąśnie edukację, jako krok na przód... I proszę nie pisać, że rynek pracy weryfikuje tezę o sensie edukacji wyższej. Pomocnika murarza, który czmychnął do UK zastąpi każdy. Lekarza, stomatologa, inzyniera- nie. Piszcie więc dalej, jak to wykształcenie nic nie znaczy w dzisiejszych czasach. Leczyć się mozna i u znachorów, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 21:17 stopien wykształcenia o niczym nie świadczy Jesli przelicza sie to tylko na pieniadze to oczywiscie ze nie. Istnieje spora przepasc moralna czy etyczna miedzy np. profesorem a np. gangsterem oplywajacym w luksusy prawda?? Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 21:23 Bo to proste: aby wykonywać pewne zawody, wyższe wykształcenie wcale nie jest potrzebne a kasę można robić. To, że sie je jednak wykonuje, nie mając wyższego, nie czyni tej osoby sprytniejszą ani mądrzejszą, przynajmniej ja tak tego nie postrzegam. Ot, po prostu "pracodawca" tego nie wymaga, bo i po co? Odpowiedz Link Zgłoś
mirriam777 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 22:23 monia145 napisała: > aby wykonywać pewne zawody, wyższe wykształcenie wcale nie jest > potrzebne a kasę można robić. To, że sie je jednak wykonuje, nie mając > wyższego, nie czyni tej osoby sprytniejszą ani mądrzejszą, przynajmniej ja tak > tego nie postrzegam. Ot, po prostu "pracodawca" tego nie wymaga, bo i po co? A jak ktoś ma wyższe wykształcenie i wykonuje pewne zawody które tego nie wymagają?? to co?? np murarz? ma wyższe a zwykły robol to co on jest lepszy czy gorszy?? od tego co ma też wyższe i siedzi za biurkiem czy gdzieś tam ?? uwazam ze tacy ludzie to są wykształceni bo nauczyli sie czegoś w szkole na studiach i napisali o czymś prace na 150 stron a (c)harują jak woły a po za tym to co to znaczy ze człowiek jest wykształcony ?? może wszystkie babki na forum napiszą jaką mają specjalizacje?? jedne są lekarzami a nie umią flaków ugotować inne inżynierami niewiem w lotnictwie a do pralki z białym praniem włożą czerwoną skarpete o co tu chodzi?? co to za sprzeczności ?? to ze ktoś nie ma wyższego wykształcenia to nie powinien sie nna ten temat wypowiadać? o dzieciach to rozumiem bo to życie niesie a nie czysta teoria dziekuje za dyskusje ja mam swoją opinie o wykształceniu i nic tego nie zmieni Moje motto brzmi: każdy jest kowalem swojego lasu i dlatego nie poszłam na studia jesteście przeciez wykształcone to powinnyście czytać miedzy wierszami pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 22:33 Miriam, zarówno dla mnie jak i dla Ciebie, najważniejsze jest, aby lekarz był kompetentny i nie przepisywał nieodpowiednich leków pacjentowi....umiejętność gotowania flaków mogę mu wspaniałomyślnie darowaćP Nie rozmawiamy tutaj o byciu lepszym czy gorszym z uwagi na takie a nie inne wykształcenie, przynajmniej ja nie rozmawiam Raczej o sensie edukacji, szeroko rozumianym. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 22:41 Monia do dziś nie przyszło mi do głowy, żeby wartościować ludzi wedle zaliczonego etapu edukacji I patrz, dziś właśnie przyszło, głównie dlatego, że nagle zapanowała tendencja do obniżania wartości wyższego wykształcenia. Bo łatwo je zdobyć, bo nic nie jest warte, bo po zawodówce można zarobić więcej, a lekarz nie umie ugotować flaków. Chyba na mszę dam, że jednak chciało mi się kształcić. ;p Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 22:48 Jakby patrzeć przez pryzmat kasy to popełniłam życiowy błąd rezygnując z adoratora, który miał super prosperujący warsztat samochodowy... kuźwa mogłabym cały dzień oglądać telenowele, malować tipsy i gotować golonkę zamiast tracić wzrok w bibliotekach.P Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:00 ale o co wam właściwie chodzi??? Wyższe wykształcenie daje tyle, że człowiek po skończeniu określonego kierunku, powinien być specjalistą w własnym fachu ( choć niestety nie zawsze tak jest) i nic więcej. Mądrości życiowej, kultury, wrażliwości na innych, na studiach nie zdobędziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Jeszcze raz dla opornych 04.08.07, 23:05 Jeszcze raz: studia nie uczą fachu. Fachu uczy szkoła fryzjerska czy gastronomiczna + praktyka. Studia dają wiedzę akademicką + umiejętność szukania odpowiedzi na pytania zawodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Jeszcze raz dla opornych 04.08.07, 23:12 to chyba nie studia w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 22:33 > to ze ktoś nie ma wyższego wykształcenia to nie powinien sie nna ten temat > wypowiadać? znasz je tylko z teorii ot, studia o dzieciach to rozumiem bo to życie niesie a nie czysta teoria no tak, bo studia to wymiar wirtualny i z życiem nie mają nic wspólnego z życiem kojarzą się wyłącznie skarpetki, flaki i potomstwo Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków I rzekł: "Kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków." Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:03 studia jak studia, nauka jak nauka, zdobyłaś na nich wiedzie z określonej dziedziny i co??? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:12 i mam satysfakcję, że podołałam, że się czegoś nauczyłam, a teraz mogę przekazać tę wiedzę dzieciom mamuś, które piszą na forum jakąś fantastyczną polszczyzną, z nadzieją, że przynajmniej one będą używały języka ojczystego na przyzwoitym poziomie wiesz, Siasiuszku, tak może pytać tylko ktoś, kto studia zna najwyżej z "Klanu" jeśli tak nie jest, to takich pytań nie powinnaś sobie zadawać, bo to miecz obosieczny Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:23 cóż studia znam bardzo dobrze, jestem zadowolona, ale nie wywyższam się z tego powodu , mam jeszcze kilka innych zalet, niż opowiadanie wszem i wobec o moim wysokim wykształceniu. Po prostu choć co niektórym się to nie podoba nazywam rzeczy po imieniu. Nie przeczę, że wyższe wykształcenie pomaga się rozwijać, nie uważam jednak by osoba je posiadająca była mądrzejsza od innych. Tak chciała, to było jej potrzebne, to jej się podobało, w tym a nie innym zawodzie czuje się spełniona - ot tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 23:50 Mój mąż też zna dobrze studia, zaliczył bowiem jakieś trzy czy cztery uczelnie i jest zadowolony. Siasiuszku, wykazałam Ci, że moje studia (i nie tylko moje) przekładają się na konkrety, bo to Cię interesowało przede wszystkim. Reszta Twoich wywodów, acz interesująca (szczególnie wyeksponowanie faktu posiadania kilku innych zalet), pozostanie bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
sol_bianca Re: na dobrą sprawe... 06.08.07, 08:49 > Nie przeczę, że wyższe wykształcenie pomaga się rozwijać, nie uważam jednak by > osoba je posiadająca była mądrzejsza od innych. ale co to znaczy "madrzejsza"? jezeli madrosc to umiejetnosc odrozniania kolorow skarpetek albo wykonania nalesnikow, to masz racje, studia tego nie ucza. ucza natomiast wyszukiwania informacji, rozumienia tych informacji i krytycznego podejscia do tych informacji. ucza logicznego myslenia. moze nie w kwestii skarpetek, ale pozwole sobie postawic teze, ze osoby po studiach sa np. mniej podatne na manipulacje (przez politykow, szarlatanow itp., z ojcem rydzykiem wlacznie ))) - statystycznie, oczywiscie sa wyjatki od tej reguly, sa ludzie z wyzszym wyksztalceniem a odporni na wiedze i logike, i sa ludzie, ktorzy nie skoczyli studiow pomimo wrodzonej inteligencji. ale wyjatki potwierdzaja regule. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 08:45 Ja na przykład zdobyłam na studiach umiejętność czytania literatury obcojęzycznej, analizowania jej, poszukiwania informacji o nowościach wydawniczych i trendach w literaturze. Dzięki temu nie jestem ograniczona do tego, co proponują mi polscy tłumacze i wydawcy. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to bardzo ważna dziedzina życia, co najmniej tak ważna jak gotowanie flaków, choć gotować też potrafię. I właśnie to nas różni od absolwentów ZSZ: dla nas życie to nie tylko najeść się, napić, zarobić i obejrzeć nowe odcinki em jak miernota. Oczywiście takie rzeczy jak czytanie to całkowity zbytek i czynność kompletnie nieżyciowa, zgadzam się Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 08:59 Właśnie!Czytanie porządnej literatury-do tego zachęcają studia;choć w niektórych wypadkach również szkoły średnie.Kto w TAMTYM wątku dyskutował o książkach?Krzykaczki wtedy zamilkły.Dlaczego?Bo nie czytają.Proste!Nie interesuje je ta nieżyciowa,acz intelektualnie rozwijająca forma rozrywki. Do tych nieżyciowych rozrywek, skądinąd upiększających nasze życie, dodam wspomniany tu teatr,galerię,kino dla koneserów (wprawdzie dziś trzeba solidnie poszukać w repertuarze,aby znaleźć dobry film). Na pewno znacie trójkąt potrzeb Maslowa.Myślę,że duży procent naszego społeczeństwa zatrzymał się na zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych okraszony tanią rozrywką duchową dla mas.I jednak z moich obserwacji wynika,że od tej grupy odżegnują się ci, którzy ukończyli studia dzienne na porządnych uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 09:25 Kto zna Masolwa ten zna. Niektórym się pewnie z masłem skojarzy.P Tia... a propos książek, zachwyty nad Grocholą czy Wiśniewskim nie biorą się znikąd, wykształceniu gustu literackiego i potrzeb estetycznych bardziej sprzyjają studia niż ZSZ. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 09:30 O Wiśniewskim mi nawet nie pisz, złapałam za 'Samotność' w celach doświadczalnych i omal nie umarłam ze śmiechu. Musiałam odstawić po tragedii pod koparką, więcej nie dałam rady. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 09:33 O, o, o. I potem mamy takich "uduchowionych", którzy się Wiśniewskim zachwycają, uważając jego książki za strawę głęboko intelektualną. Grocholę akurat uważam za tysiąc razy lepszą od Wiśniewskiego, właśnie z powodu braku tych ambicji bycia wielką literaturą, tego patosu, karkołomnie grafomańskiego języka itp. Grochola nie usiłuje być prorokinią żadnego pokolenia, nie ma złudzeń że "wielkom pisarkom jest". Od Wiśniewskiego i jego filozofii dla ubogich flaki mi się wywracają. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 09:41 Grochola jest przynajmniej zabawna. Wiśniewski też, tylko że niezamierzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 10:56 triss_merigold6 napisała: wykształceniu gustu literackiego i potrzeb estetycznych bardziej > sprzyjają studia niż ZSZ. Bardzo na gust literacki wpływa np automatyka i robotyka na politechnice Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 12:21 gryzelda71 napisała: > Bardzo na gust literacki wpływa np automatyka i robotyka na politechnice Trafne spostrzeżenie. Triss zapomina, że nie każdy kto ma wyższe wykształcenie kończył polonistykę, historię sztuki czy dziennikarstwo. Sama miałam roczny epizod na Politechnice Krakowskiej, wydział Inżynierii Lądowej (potem przeniosłam się na inny wydział tej szacownej uczelni. Nigdzie nie widziałam tylu tłuków co tam, tylu wtórnych analfabetów, jednak nie zapominajmy, że w język kwantyfikatorów nie obejmuje ortografii Politechnika to skrajność, jednak nie zapominajmy o mnogości uczelni ekonomicznych i ich absolwentów. Tam także nie uczą filozofii Nietzschego, niezależnie czy jest to SGH czy uczelnia w Koziej Wólce. Jednak zgadzam się z Triss, studia bardzo dużo dają. Jednak ja pójdę dalej - NIE KAŻDE studia. Jako studentka prędzej dogadywałam się ze studentami uczelni pokrewnych do moich, czyli ASP-owcami, historykami sztuki, dziennikarzami, studentami filozofii (ci ostatni w/g moich obserwacji to najwięksi intelektualni wymiatacze i ekscentrycy). Kontakty ze studentami prawa, medycyny czy uczelni ekonomicznej nie były tak ekscytujące, zresztą prawnicy i medycy - umówmy się - w wyniszczajacej pogoni za zaliczeniami zwykle nie mają czasu na rozważania o dekonstruktywizmie. No a ekonomiści zwykle nie mogli się poszczycić czymś więcej niż dobrą znajomością matematyki, geografii czy finansów, o czym tu gadać (choć ja osobiście uwielbiam matematykę). Wiem, że moja wypowiedź może wydawać się niektórym skrajnym szowinizmem, ale tak uważam. Na pocieszenie dodam, że skutecznie na własna prośbę wykopałam się z tego zacnego środowiska, uczelni nie kończac i uzyskując tytuł naukowy a`la Kwaśniewski, ale dziś wiem, że te 6 lat to nie było nic, dało mi bardzo dużo, a i dla pracodwaców fakt ten nie jest bez znaczenia (ksero mojego indeksu lezy w szufladzie pani kadrowej). Myślę jednak, że gdyby były to studia w Koziej Wólce, to nawet 2 fakultety nie robiłyby na żadnym pracodawcy wrażenia... I ja też to tak traktuję. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Jeszcze dodam 05.08.07, 12:39 aby nie posadzono mnie o arogancję i wywyższanie się - mówię o tym, że niektóre studia i kontakt z innymi studentami wybitnie sprzyjają rozwojowi intelektualnemu, rozwijają potrzebę działaności twórczej, poszerzają horyzonty myślowe. Intelekt, talent, kreatywność w działaniu nie są jednak wartościami, które najwyżej cenię w ludziach Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 13:36 virtual_moth napisała: > Politechnika to skrajność, jednak nie zapominajmy o mnogości uczelni > ekonomicznych i ich absolwentów. Tam także nie uczą filozofii Nietzschego, > niezależnie czy jest to SGH czy uczelnia w Koziej Wólce. Widać, że nie rozmawiałas ze studentami uczelni ekonomicznych . Na ekonomii jest troche wiecej przedmiotow niz matematyka, geografia i ekonomia. Takich ogolnoakademickich. Warto tez pamietac, ze ekonomia to nie jest nauka scisla . > No a ekonomiści zwykle nie mogli się poszczycić czymś więcej niż dobrą > znajomością matematyki, geografii czy finansów, o czym tu gadać (choć ja > osobiście uwielbiam matematykę). <wow> Widac, ze jednak nie masz zielonego pojecia o tym, jak sie studiuje ekonomie i ze 'ekonomia' to tak szerokie pojecie, ze finanse i matematyka toną w ilosci innych dziedzin wiedzy. Widac tez, ze traktujesz studia jak osoby uznajace, ze w sumie to one nie sa potrzebne = zdobywanie 'fachu'. PS Kurcze, a wlasnie w nocy wrocilam z imprezy u kolezanki 'po fachu', z kilkoma pozyczonymi ksiazkami. Ale to pewnie po to, zeby sobie je przeliczyc . Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 14:13 e_r_i_n napisała: > Widać, że nie rozmawiałas ze studentami uczelni ekonomicznych . Na ekonomii > jest troche wiecej przedmiotow niz matematyka, geografia i ekonomia. Takich > ogolnoakademickich. Widać, że z jakichś przyczyn masz problem z rozpoznaniem i odbiorem skrótku myślowego, ale OK, o srodkach wyrazu uczą w zasadzie w szkole średniej, więc akurat w tym kontekście nie ma znaczenia czy kończyłaś filozofię czy ekonomię > Warto tez pamietac, ze ekonomia to nie jest nauka scisla . Czytanie ze zrozumieniem - szkoła podstawowa. > Widac, ze jednak nie masz zielonego pojecia o tym, jak sie studiuje ekonomie i > ze 'ekonomia' to tak szerokie pojecie, ze finanse i matematyka toną w ilosci > innych dziedzin wiedzy. > Widac tez, ze traktujesz studia jak osoby uznajace, ze w sumie to one nie sa > potrzebne = zdobywanie 'fachu'. Wieziałam, że bedziesz bronić ekonomistów jak lwica, zrozumiałe, jednak ja jakoś nigdy nie odnajdywalam się będąc NA STUDIACH w ich towarzystwie, wiało nudą i tyle. Teraz zwisa mi już kto jakie studia kończył, nie mam czasu i ochoty na gadki o Bogu w kontekście teorii wzgledności, ale owszem, IMHO studiowanie po to, by nauczyć się "fachu" jest podejściem trochę utopijnym (jednak jesli równolegle ma się możliwość praktykowania, to OK). W mojej pracy inżynier budownictwa , absolwent Politechniki czyli szkoły przeżycia, gdzie na 200 studentów 1 roku studia kończy 10 osób, a więc ten absolwent na poczatek dostaje 8 stów na rękę i przywilej rysowania kresek w kierunku, który wytyczy mu kolega, który fachu nauczył się podczas minimum 10-letniej praktyki. I słusznie, bo absolwent tyle jest wart. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 14:20 Nie bronię jak lwica, raczej walczę z uogólnieniami nie mającymi niczego wspólnego z rzeczywistościa. W sumie, można sie było spodziewać, że bedziesz broniła jak lwica poglądu, ze w sumie studia to coś nieistotnego . Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 16:53 e_r_i_n napisała: > W sumie, można sie było spodziewać, że bedziesz broniła jak lwica poglądu, ze w > sumie studia to coś nieistotnego . Pisałam, że nie interesują mnie już gadki "o Kancie", ale nadal uważam, że od ekonomistów (przynajmniej niktórych) wieje nuuuuuuda na kilometr Czyś nie jest bowiem nudne to, ze w dyskusji muszę pisać raz za razem "nie, tego nie powiedziałam"? Nie, nie napisałam, że studia to coś nieistotnego. A poglądu o tym, że studia mają niewiele wspólnego z nauką fachu nie musze bronić, moja "kariera" mówi sama za siebie Zresztą jest to też dowód na to, że studia jednak się przydają, bo papier jakim był indeks odegrał istotną role w owej, rozwijającej się dopiero, karierze. Zresztą mam wrażenie, że rolę wykształcenia przeceniają głownie ci, którzy nie mogą się poszczycić jakimiś szczególnymi talentami, poza umiejętnością czynienia doskonałych notatek, szybkiego wkuwania regułek i zdawania egzaminów w terminie zerowym. Może się mylę, ale, kochana, takie sprawiasz wrażenie, co w sumie nie jest przecież zarzutem. Sama też robiłam bardzo dobre notatki Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 17:10 virtual_moth napisała: > Może się mylę, ale, kochana, takie sprawiasz wrażenie, co w sumie nie jest > przecież zarzutem. Sama też robiłam bardzo dobre notatki Chyba sie jednak mylisz . Notatki rzecz przydatna, ale raczej pomocnicza, wiec nie najistotniejsza. A tak naprawde to moje studia dały mi chociazby dobry poziom znajomosci profesjonalnego angielskiego, ktory z robieniem notatek niewiele ma wspolnego, tak jak i umiejetnosc obslugi programow, ktore to teraz wykorzystuje. No i satysfakcje, jak bez rozmow kwalifikacyjnych stwierdza sie, ze skoro skonczylam taki kierunek na takiej uczelni, to sa gotowi dac mi taka sume, jaka sobie zazycze, zebym u nich pracowala. Pewnie kazdemu bez specjalnych talentow to proponuja . Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 17:17 e_r_i_n napisała: No i satysfakcje, jak bez rozmow kwalifikacyjnych stwierdza sie, ze skoro > skonczylam taki kierunek na takiej uczelni, to sa gotowi dac mi taka sume, jaka > sobie zazycze, zebym u nich pracowala. Pewnie kazdemu bez specjalnych talentow > to proponuja . Czyli oprócz wykształcenie liczy sie jeszcze fakt gdzie jest ono zdobyte,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 17:25 gryzelda71 napisała: > Czyli oprócz wykształcenie liczy sie jeszcze fakt gdzie jest ono > zdobyte,prawda? Oczywiscie. Na szczescie. I nie chodzi o zadne przecenianie czy niedocenianie wyksztalcenia, tylko o zrozumienie, ze moze to byc wartosc sama w sobie. Dowod na to, ze komus sie chcialo zrobic notatki, wkuc regulki i zaliczyc egzaminy . I do tego, cholera, ma satysfakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 17:47 e_r_i_n napisała: > Pewnie kazdemu bez specjalnych talentow > to proponuja . Szczescie w nieszczęściu, hehe. No nie wiem, dla mnie pracodawca, który całowałby mnie po stopkach tylko dlatego, że studiowałam na PK "elytarny" kierunek to burak i ryzykant, ale nie znam sie, może podejmowanie sporego ryzyka to jedna z najlepszych metod w drodze do sukcesu ekonomicznego. Łaskawa oferta pracy od buraka chyba nie sprawiłaby mi satysfakcji, zresztą nie ma o czym mówić, w moim przypadku liczy się dowód umiejętności czyli portfolio (a nie piątka z bzdurologii stosowanej, choć szkoły też mają jakieś tam znaczenie. Tak jak pisałam, w tej branzy absolwenci mają zapewnioną pracę, ale bez kokosow, liczą się umiejętności, które zapewnia tylko praktyka i doświadczenie, choć powszechnie uważa się, że politechniki "uczą fachu". Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:03 virtual_moth napisała: > No nie wiem, dla mnie pracodawca, który całowałby mnie po stopkach tylko dlateg > o, że studiowałam na PK "elytarny" kierunek to burak i ryzykant A może wie czego moze oczekiwać od takiego człowieka po "elytarnym" kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:19 gryzelda71 napisała: > A może wie czego moze oczekiwać od takiego człowieka po "elytarnym" kierunku. Wiesz, jakby virtual miala w tej dyskusji cel inny, niz chec pokazania swojego cietego jezyka, to pewnie przyszloby jej do glowy, ze popatrzyl na doswiadczenie, popytal + zobaczyl co skonczylam i stad propozycja. Headhunterzy to pewnie tez buraki dające pracę nieudacznikom . Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:34 Erin, jesteś naiwna myśląc, ze w tej dyskusji mam inny cel niż zabawę i dogryzanie ci Jak zwykle zresztą. Oczywiście nie mam nic do ekonomistów, pewnie wielu z nich to ludzie fajni i zabawni, ale lubię sobie czasem rzucić generalizacją na potrzeby posmiania się z niektórych, zwłaszcza gdy ci idealnie wpasowują się w schematy (vide: drętwy specjalista do spraw jakichś tam finansów w czymś tam, sprawiający wrażenie, jakby całą energie skupiał na utrzymywaniu w pionie kija od szczotki, który utknął mu w gardle zaraz po obronie Pracy Dyplomowej). Nie mam nic też do ludzi, kórzy zdobyli wykształcenie, wręcz przeciwnie, sama jednak żałuję tylko tego, że mi się lata do emerytury nie liczą, na pewno jednak nie były stracone. Sposób rekrutacji nie zależy tyle od tego, kto jaką uczelnie skończył i czy w ogóle, ale od specyfiki branży. U ciebie liczy się szkoła, u mnie niekoniecznie i o NICZYM to nie świadczy, ale fajnie było podrażnić trochę ten kij od szczotki Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:36 Nic tylko zazdrościc wyluzowania . Coś jak luźne gadki - tylko w Era . (tak tylko, wprost, zeby było jasne - broniłam pracy magisterskiej i to mały pikuś przy tym, co mnie czeka. Więc sie szykuj, bo jeszcze wiekszy dretwus bede). Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:53 e_r_i_n napisała: > (tak tylko, wprost, zeby było jasne - broniłam pracy magisterskiej i to mały > pikuś przy tym, co mnie czeka. Więc sie szykuj, bo jeszcze wiekszy dretwus bede > ). No Erin, trzeba przyznać - trzymasz pion, hehehhehehe Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:57 No wiesz, dyplom zobowiązuje . Poza tym - nie chcę Ci odbierać rozrywki . Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 18:18 Jak łatwo naginac slowa innych pod swoj z gory ustalony poglad . Wyksztalcenie TO JEDNA Z RZECZY branych pod uwage przy rekrutacji. Z tym sie chyba zgadzamy, tak? No wlasnie. Nic to. Zycze dalszego rozwoju kariery . Lepiej późno niz wcale . Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 11:45 reteczu napisała: > Na pewno znacie trójkąt potrzeb Maslowa.Myślę,że duży procent naszego > społeczeństwa zatrzymał się na zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych okraszony > tanią rozrywką duchową dla mas. Tez tak myślęP Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: na dobrą sprawe... 05.08.07, 17:31 >>Istnieje spora > przepasc moralna czy etyczna miedzy np. profesorem a np. gangsterem > oplywajacym w luksusy prawda?? Istnieje przepaść finansowa, może być też przepaść moralna. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: na dobrą sprawe... 04.08.07, 21:18 Dobrze powiedziane, Monia. Wykształcenie nie jest źródłem, tylko skutkiem czyichś priorytetów, wartości jakimi dana osoba kieruje się w życiu, składową stylu życia, częścią i konsekwencją większej całości. Nie zdobyłam wykształcenia dlatego, że z dyplomem w ręku można zarobić więcej kasy, chociaż akurat w moim zawodzie faktycznie tak jest. Jednak nawet gdyby na kafelkowaniu zarabiało się lepiej, to ja i tak poszłabym na studia, dla własnej satysfakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 21:11 Każdy z nas ma jakieś wykształcenie !!! Jedni podstawowe, inni zawodowe, jeszcze inni ukończyli szkołę średnią, a kolejni mają wyższe i doktoranckie i profesurę. Więc każdy może zabierać głos odnośnie wykształcenia PS. Jak się powtórzyłam, to przepraszam - nie czytałam wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 21:27 bo tak? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:23 Mit klasy robotniczej. Zasadnicza różnica w możliwościach życiowych jest taka, że osoba po niezłych studiach w skrajnej sytuacji życiowej na luzie pójdzie sprzątać, układać cegły na budowie czy zbierać truskawki a człowiek po zawodówce w kancelarii adwokackiej, za katedrą wykładowcy czy w labolatorium nie usiądzie. Przyuczenie się do pracy na kasie zajęłoby mi jakieś 3-4 dni najwyżej, przyuczenie kasjerki po zawodówce do pracy jaką wykonuję jakieś 10 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:37 "Przyuczenie się do pracy na kasie zajęłoby mi jakieś 3-4 dni najwyżej, przyuczenie kasjerki po zawodówce do pracy jaką wykonuję jakieś 10 lat." Triss,nie zadzieraj nosa Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:44 Czemu? Nie wypada kłuć w oczy? Uczciwie przygotowywałam się do egzaminów wstępnych, uczciwie studiowałam na dobrych dziennych studiach, za obie magisterki miałam nagrody dziekańskie, charakter pracy wymusza podnoszenie kwalifikacji więc mam prawo sądzić, że prostą pracę fizyczną ogarnę dość szybko. Jasne, że nawet po podstawówce można świetnie zarabiać a po studiach klepać biedę na urzędniczym stołku z 1000 zł. Tylko, że studia poza perspektywami zawodowymi dają też mozliwości rozwoju intelektualnego, rozwijania pasji, realizowania ambicji, poznawania ludzi, szans ena stypendia, wyjazdy naukowe etc. Tego budowlanka raczej nie zapewni. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:02 triss_merigold6 napisała: > Czemu? Nie wypada kłuć w oczy? Uczciwie przygotowywałam się do egzaminów > wstępnych, uczciwie studiowałam na dobrych dziennych studiach, za obie > magisterki miałam nagrody dziekańskie, charakter pracy wymusza podnoszenie > kwalifikacji więc mam prawo sądzić, że prostą pracę fizyczną ogarnę dość > szybko. > Jasne, że nawet po podstawówce można świetnie zarabiać a po studiach klepać > biedę na urzędniczym stołku z 1000 zł. Tylko, że studia poza perspektywami > zawodowymi dają też mozliwości rozwoju intelektualnego, rozwijania pasji, > realizowania ambicji, poznawania ludzi, szans ena stypendia, wyjazdy naukowe > etc. Tego budowlanka raczej nie zapewni. Triss, super i gratuluje. Ale nie każdy,kto nie ma wykształcenia jest leniem. Może zwykły budowlaniec jest budowlańcem bo rodzice lub jego sytuacja materialna nie umożliwiła mu realizacji jego marzeń. Są rodziny,które wspieraja dzieci w ich rozwoju intelektualnym, są takie które wypychaja młode z gniazda po skończeniu 18 lat.I radz se dalej sam. Może ten zwykły dziś budowlaniec pracuje, bo chce studiować, che ukończyć jakiś kurs,bo chce realizowac swoje marzenia. Nie dziele ludzi na wykształconych i tych mniej wykształconych. Jak coś, podzieliłabym raczej na uczciwych i pracowitch oraz leni żyjacych na cudzym garnuszku z wiecznym pretensjami. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:08 Jasne, że tak! Znam dorosłych zaczynających studia w wieku 30 lat, bo dopiero teraz dojrzeli, mają chęć dokształcenia się i pieniądze na opłaty. Tylko gloryfikacja z założenia niskiego poziomu wykształcenia nie ma IMO sensu. Nie każdy ma predyspozycje, żeby inwestować 5 lat w studia i super, nie musi. Tylko niech się, na litość boską, nie wypowiada czego te studia NIE DAJĄ, ponieważ zwyczajnie NIE WIE. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:48 W praktyce to wygląda tak droga Triss:odwiedzi mnie w sklepie(stolarka budowlana i meblowa.Typowo-stereotypowo wręcz męska branża)prosty(po zawodówce)Pan stolarz i "mądry",wykształcony Pan architekt,Pan po Polibudzie.I co? I śmiech na sali! Pan po Politechnice jest pomimo kilku lat studiów zielony,lub w najlepszym wypadku mądry w tym temacie jak każdy facet nie kończący takiej uczelni.Udając mądralę(co mu tu będzie sprzedawca,prosty,babsko na dodatek mówić jaka jest różnica pomiędzy kotwą,a kołkiem!Jakim prawem babsko wie,że drzwi w rozm.skrzydła 110cm nie zdadzą egzaminu,bo zawiasy nie utrzymają takiej szerokości,wypaczą się,nie pomogą nawet regulowane zawiasiki super-ekstra firmy!)Pan architekt wie lepiej.Wszystkich z góry traktuje.A Pan stolarz,prosty człek wysłucha,za radę podziękuje,do niewiedzy się przyzna. I tak w 99% przypadków. To nie prawda,że osoba po z wyższym wykształceniem szybciej załapie.Inteligencja nie ma nic wspólnego z wykształceniem. Wiele osób potrafi wkuć materiał liceum,studiów.Ale to czyste regułki,które dopiero z praktyką nabierają jakiegoś kształtu. Moja znajoma lat 33,skończyła UG na dwóch kierunkach,biegle dwa języki,mnóstwo kursów i żadnej pracy na koncie.Same piątki,kujon.Zacytować to ona potrafi-pół podręcznika,ale wykorzystać to w praktyce to już inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:50 Bo istnieje jeszcze coś takiego jak operatywność, zaradność, umiejętność wykorzystania nabytej wiedzy, pokora wobec własnych ograniczeń, pracowitość. Studia, dzieci drogie, nie uczą zawodu. Od nauki zawodu są szkoły zawodowe. Studia dają wiedzę akademicką, którą można przełożyć na praktykę albo powiesić dyplom na ścianie i zająć się czymś zupełnie innym. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: Triss 04.08.07, 22:58 I tu się z Tobą zgodzę,że studia rozwijają(oczywiście nie wszystkich studentów ;P),dają możliwości. Dlatego mając ponad dwuletnią córkę zaczynam studia.Być moze nie pierwsze i ostatnie.Mam nadzieję. Oczywiście istnieje taka możliwość,że nigdy nie wykorzystam mojej wiedzy(różnie w życiu bywa,takie czasy...),ale tu nie chodzi tylko o studiowanie,dla samego ukończenia jakiejś tam uczelni. Chcę zainwestować w siebie.W mój rozwój.Udowodnić sobie,że matka nie musi być tylko matką. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Triss 04.08.07, 23:03 Osobiście studia uważam za przygodę intelektualną. Nie musi być praktyczna. Pasjonaci studiują 5 lat archeologię, świetnie się bawią na wykopaliskach i rysując skorupy a potem spokojnie podejmują pracę w innym zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
hankam Re: PRL-owska spuścizna 05.08.07, 14:48 taa, i stolarz lepiej chałupę zaprojektuje... Albo murarz. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 22:49 To pisałam ja-studentka od 1 października Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:10 ostatnio przyjmujemy osoby po studiach do firmy, i wszystkie trzeba przyuczać. Fakt znają podstawowe zagadnienia, ale myślę że osobę po szkole średniej, a z talentem i wyczuciem trzeba aby może miesiąc dłużej przyuczać i też dała by sobie rade. Większość osób które są świeżo po studiach jest zupełnie zielonych, mają głowy naładowane niepotrzebnymi informacjami, które z czasem zapominają, dopiero kilka lat praktyki daje możliwość określić daną osobę, mianem specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:18 To zjawisko jak najbardziej normalne i zdrowe. Widzisz coś dziwnego w tym, że osoba przyjęta do nowej pracy wymaga zapoznania się ze specyfiką działania tej konkretnej firmy? BTW na szereg stanowisk wykształcenie wyższe jest standardowym wymogiem pracodawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:31 w tym problem, że absolwenci Polskich uczelni nie potrafią stosować swojej wiedzy w praktyce, nie są wstanie zając samodzielnego stanowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: PRL-owska spuścizna 05.08.07, 02:16 Niesamowite. Musze to powiedziec szefostwu, ktore mnie dwa lata temu zatrudnialo . Odpowiedz Link Zgłoś
renia1807 Re: PRL-owska spuścizna 04.08.07, 23:47 triss_merigold6 napisała: > Mit klasy robotniczej. nie tylko! PRL-owska spuścizna to również magistrowie, inżynierowie to studiach partyjnych, których tytuły nic nie znaczą ich nauka nie miała nic wspólnego z prawdziwą nauką akademicką Odpowiedz Link Zgłoś
vharia O! 05.08.07, 00:03 To zawsze pewna wykształcona osoba mi mówiła: ja w razie czego mogę iść i przestawiać wajchę na nastawni zamiast pana, który tam pracuje, ale ten pan nawet po dorobieniu sobie kilku lat szkoły na moim miejscu nie da sobie rady. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: PRL-owska spuścizna 06.08.07, 07:48 triss_merigold6 napisała: > Zasadnicza różnica w możliwościach życiowych jest taka, że osoba po niezłych > studiach w skrajnej sytuacji życiowej na luzie pójdzie sprzątać, układać cegły > na budowie czy zbierać truskawki a człowiek po zawodówce w kancelarii > adwokackiej, za katedrą wykładowcy czy w labolatorium nie usiądzie. Jaaasne. JUz to widze jak prawnik, lekarz czy wykladowca pracuje na posadzie sprzatacza czy kasjera. Jest to rownie nieprawdopodobne jak to, kasjer moglby objac posade adwokata. Nie wiem co musialo by sie stac by to pierwsze moglo zaistniec, wojna w kraju chyba? Pominawszy juz nawet aspiracje, nikt przy zdrowych zmyslach nie zatrudni osoby po dwoch fakultetach powiedzmy do mycia kibli, nie ma takiej opcji. Innymi slowy, nie jest tak, ze s.t.u.d.i.a. otwieraja mozliwosci pracy wszelakiej masci PP Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 22:54 bo niekórzy bez wykształcenia mają o wiele wiecej do powiedzenia niż Ci w wykształceniem w czasach gdzie byle matoł może być magistrem pytanie to jest naprawde dziwne... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 23:01 Jaaasne. Błagam ludzie pokażcie mi tych erudytów po zawodówce czytających Kanta w wolnych chwilach a dla relaksu rozwiązujących zagadki matematyczne. Mam cytować profile czytelników gazet codzinnych żeby pokazać kto nabywa "Fakt" a kto "Rzeczypospolitą"? Mam znajomych z bardzo różnych środowisk, imbecyli po studiach znam jak najbardziej ale nie znam nikogo kto mając w wieku lat 20+ tylko podstawówkę byłby bystrzakiem o szerokich horyzontach. Pokolenie przedwojenne pomijam - inne realia. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 23:11 No więc...ja znam. Mój szwagier 38l.po zawodówce,obecnie właściciel dwóch b.dobrze prosperujących firm.Łeb do prowadzenia firm ma świetny.Nie jest typem prostego człowieka.Nie przepadam za nim,ale jedno mu muszę przyznać:jest dobry w tym,co robi. Chociaż Kanta nie czyta Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 23:16 owszem znam chłopaka po zawodówce, zawód wykonywany toromistrz, ale jest tak oczytany, że swobodnie może prowadzić dyskusje na wszelkie tematy, niejednego wykształciucha już zginął ) Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 10:03 niejednego > wykształciucha już zginął ) co zrobil????????? Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 14:21 siasiuszek napisała: > owszem znam chłopaka po zawodówce, zawód wykonywany toromistrz, ale jest tak > oczytany, że swobodnie może prowadzić dyskusje na wszelkie tematy, niejednego > wykształciucha już zginął ) Domyslam sie ze chodzi o to, ze kogos 'zagiął' w dyskusji. Czy wg. Ciebie facet jest 'gora' bo potrafi przegadac? W dyskusji chodzi o to zeby ja inteligentnie prowadzic, wysluchac druga strone, wyciagac wnioski, a nie zagiac kogos. Akurat zaginanie i przegadywanie najlepiej wychodzi prostaczkom, ktorzy utozsamiaja ostatnie slowo z wygrana. Poza tym co to znaczy ze potrafi swobodnie prowadzic dyskusje na wszelkie tematy? Moglby dyskutowac jednoczesnie o gotyckich nastawach oltarzowych, o budowie silnika w lodziach rosyjskich i o rozmnazaniu ameb?Tego chyba nikt nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 17:59 a dlaczego uwazasz ze "zagiął" to znaczy przegadał i mial ostatnie słowo? cos mi sie wydaje ze nadinterpretacja tego słowa tym kierunku jest wynikiem pisania o osobie bez wyzszego. pfe nie godzi sie. A to tylko po to zeby udowodnic ze ktos bez wyzszego wykształcenia moze byc oczytany i mądry? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 23:49 znam dwie takie osoby. Po liceum, bez studiów wyższych. rozmowa z nimi to sama przyjemność intelektualna. pokaz mi tych wykształconych co w wolnych chwilach czytają Kanta a dla relaksu rowiązują zagadki matematyczne. Moze inaczej pokaz mi ich wiecej niz granica błędu w badaniu statystycznym... Ja w papiery nie zaglądam. Wydaje mi sie ze Ci którzy zaglądają to snoby. A tych to juz nie trawię im bardziej wykształcony tym gorszy... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 04.08.07, 23:39 > bo niekórzy bez wykształcenia mają o wiele wiecej do powiedzenia niż Ci w > wykształceniem Owszem sie zgadzam, z tym ze procentowo w obu grupach- jednak tych. ktorzy maja wiecej do powiedzenia jest w tej drugiej. W tej pierwszej funkcjonuja na zasadzie wyjatkow. Podobnie jak imbecyle w tej drugiej. Co nie zmienia faktu, ze na swojej drodze zyciowej spotkalam ludzi z fenomenalna wiedza i madroscia zyciowa- nie patrze im w papiery tylko przysysam sie i wchlaniam Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka110 Do Romana 04.08.07, 23:46 Kochana, forum pomylilas. Z takimi pytaniami to do Romana Giertycha. Moze zalatwi amnestie rodzicielska? Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 09:30 Są zawody, których trzeba się uczyć bardzo starannie i sumiennie , a wykształcenia wyższego się nie posiada. Dziewczyny, które piszą,że każdy potrafi pracować w budowlance bardzo się mylą. Chiałabym zobaczyć dom wybudowany przez osobę, która nigdy nie miała do czynienia z budowlanką, ciekawe jak by wyglądały te ściany i jak długo ów dom by stał Czy jesteście pewne,że same potraficie sobie naprawić ? uszyć ? ( nie wspominam tu o butach made in china ) buty ? A pielęgniarki ? Nie rozumiem dlaczego polikwidowali Licea medyczne, nauka trwała 5 lat w tym ostatni rok to całoroczna praktyka kończąca się dyplomem. I nauczyciel, prawnik ani inżynier nie założy choremu sondy żołądkowej, nie będzie asystować w czasie pobierania szpiku kostnego - bo nie jest do tego odpowiednio przygotowany. I zapewniam Was, że osoby z zawodowym i średnim wykształceniem też czytają książki, lubią teatr, dobrą muzykę i interesują się sztuką - czemu nie ? Nie są do tego potrzebne studia. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 09:34 "I zapewniam Was, że osoby z zawodowym i średnim wykształceniem też czytają książki, lubią teatr, dobrą muzykę i interesują się sztuką - czemu nie ? Nie są do tego potrzebne studia." Pokaż mi proszę takie osoby, bo ja takich wokół siebie nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 09:42 Jak Ci je mam wskazac ? palcem ? )) No więc napiszę Ci :mieszkam w małym miasteczku, sąsiadka moja ma wykształcenie zawodowe, a miesiac w miesiąc zamawia jakieś 5-10 książek z merlina korzystając z naszego kompa, ma tak duzo książek,ze nie mieszzcza się jej w mieszkaniu i częśc musi trzymać na strychu, jej syn po budowlance czyta z nią. Kiedy jest u nas przyjezdny teatr albo jedziemy obejrzec spektakl do większego miasta jadą z nam. To samo dotyczy min. 2 młodych ludzi, którzy są zatrudnieni u męza w pracy na stażu - jako pomocnicy konserwatora. Bardzo często pożyczają od nas książki, a ostatnio pojechali do Waraszwy i przyjechali zachwyceni wystawą obrazów Muchy . Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 10:24 Ale podajesz mi to jako wyjątki, czy jako jakieś masowe zjawisko? Bo wyjątki jakieś pewnie też bym znalazła, ale ogółem to absolwentów zawodówki widzę, jak zajeżdżają nad jezioro 15-letnimi golfami, włączają muzę (bynajmniej nie Vivaldiego) i odpalają grille z karkówką, a ich progenitura drze się "zeszczałeś się do wody! mama, a Kewin zeszczał się do wody! ty pojebie!". Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 14:12 zdziwilabys sie ile osób studiujących i po studiach potrafi sie tak zachowywac. wg mnie nie miarą wykształcenia się powinno mierzyc człowieka. Nie mylmy inteligencji z mądrością. Wykształcenia z dobrym wychowaniem i kulturą. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 09:44 Ja się właśnie zastanawiam, czy widzę. Jest jedna - mój teść. Taka była moja mama. W moim pokoleniu i wśród młodszych - nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 10:15 Kawko, a znasz w ogóle takie osoby bez wyższego wykształcenia, masz ich dużo wokół siebie? Bo ja szczerze mowiąc nie za bardzo, dlatego nie wypowiadam sie czy takie osoby są oczytane itd. Myślę jednak, że jest to możliwe jak najbardziej. I bądźmy szczerzy - moi wykształceni, a jakże, znajomi też jakoś Kantem się nie zaczytują. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 11:29 Trochę mam. Jedna spędza czas na spożyciu alkoholu i imprezach, druga szoruje gary w Mc, trzecia jęczy, że ma dosyć zapierdzielania w sklepie, ale nigdzie indziej nie chcą jej przyjąć, bo nie ma wyższego wykształcenia, czwarta zalicza kolejną pracę, bo poprzednie ma poobrażane, piąta haruje w bufecie, itd. To, oczywiście, nie wszyscy. Nie mówię, że takich, co - w dużym uproszczeniu - skończyli zawodówkę i są oczytani, nie ma wcale. Nie ma ich wokół mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 11:43 Ja Kantem też sie nie zaczytuję...ale czytam i to dużoP Wszystkie znane mi czytające osoby, tak sie składa, posiadają wyższe wykształcenie. Oczywiście, nie wszyscy z wyższym- czytają..bo miłośc do książek wynosi sie na ogół z domu, nie ze studiów... ma sie czytających rodziców, widzi się ich czesto z książką w ręku, w domu panuje szacunek dla słowa pisanego.. W najbliższym otoczeniu mam dwie dziewczyny ze średnim wykształceniem. Obie nie pracują, utrzymują je faceci, dobrze zarabiający...panie odchowały dzieci, maja kupę wolnego czasu, pieniądze..i gdyby naprawde chciały, mogłyby studiować..ale nie chcą...." może kiedyś"..... Najpiekniejsze sa ich złote mysli dotyczące zbędności wyższego wykształcenia " w dzisiejszych czasach"..no im nie jest potrzebne, to pewne No i nie czytają, jednej kiedys nawet cos tam proponowałam, ale nie wyraziła zainteresowania, a biblioteke mam pokaźną i róznorodną i nie zawsze wyrafinowanąP Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 11:17 dlatego,że większośc tematów poruszanych w rozmowach nie dotyczy nas osobiście? nie doświadczyliśmy wielu rzeczy, o których dyskutujemy? poza tym fakt - jakieś wykształcenie ma każdy. ja na przykład - tylko maturę i szkołę pomaturalną - studia zaczęłam i przerwałam - a teraz by się przydały. chciałabym studiować farmację, jednak nie czuję się na siłach , by w chwili obecnej pogodzić wszystkie obowiązki , ale wiem, że gdybym mogła cofnąc czas, to na pewno bym się uczyła. podziwiam mojego męża, który zbliża się do 40, ale od roku studiuje, godząc pracę na dwa etaty, kursy zawodowe i studia - studia są mu potrzebne właśnie do pracy. (co prawda myślę, że i tak będę czytała więcej od niego, nawet, gdy już dyplom będzie miał w kieszeni, ale na przykładzie mojej drugiej połowy widzę, że studia "poszerzają horyzonty"). osobiście pewnie pozostanę ze swoim biednym średnim, może w następnym życiu ..... Odpowiedz Link Zgłoś
ginny_wolf Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 11:41 Myślę ,że osoby które nie studiowały nie są w stanie docenić/ocenić ich wartości.Poprostu tego nie doświadczyły i przekładają to na czysto komercyjną zależność -opłaca nię czy nie opłaca.Moim zdaniem kształcenie się zawsze się opłaca nawet jeśli nie przekłada się bezpośrednio na kasę -choć jednak zazwyczaj tak.I nie ma co roztrząsać czy wyższe wykształcenie zawsze idzie w parze z uczciwościa,przedsiębiorczością i tzw.mądrością życiową.Oczywiście ,że nie zawsze co nie zmienia faktu ,że zwsze lepiej jest być bardziej wykształconym niz mniej.Inna sprawa ,że w ostatnich latach sam tytuł magistra ,szczególnie po kierunkach ekonomiczno-biznesowych nie jest dla mnie równoznaczny z wyzszym wykształceniem bo ukończnie zaocznie np/sztrzelam/Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Biznesu w Łomży a SGH w Warszawie w trybie dziennym nie da się porównać. Odpowiedz Link Zgłoś
blekitnykoralik gdyby ludzie mówili same mądre rzeczy... 05.08.07, 12:20 ...na świecie byłoby bardzo cicho. I wiele osób nie miałoby na czym gimanstykować mózgu i języka. A tak ktoś zabiera głos, a Ty myślisz... Potem pomyśli ktoś inny, komuś się nawet ciśnienie podniesie. I tak z niczego, czyli z głowy, powstanie COŚ, taki wątek, tylko jak się tak badziej zastanowić, czy nie warto pomyśleć o czymś innym... chicarica napisała: > ... zabierają głos na temat wykształcenia? > [Pytam zainspirowana częstym na tym forum argumentem, że jak ktoś nie ma > dzieci, to się o dzieciach ma nie wypowiadać.] Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 19:59 nie wiem czy słyszałyście, jakieś pół roku temu była afera o facecie po zawodówce, który za pieniądze pisał studentom prace magisterskie na dowolny temat Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 20:09 I czego to ma dowodzić? Według kryterium statystycznego- patologiaPPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 05.08.07, 20:14 > I czego to ma dowodzić? Według kryterium statystycznego- patologiaPPPPPP to ma dowieśc, ze magister psia ich mać ;p Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 06.08.07, 08:43 Na dowolne tematy hahaha prosze..... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 06.08.07, 09:44 > Na dowolne tematy hahaha prosze..... Byl taki malarz- prymitywista, analfabeta- Krynicki się nazywal, moze to ktos w tym stylu? Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Wracając do tematu... 06.08.07, 09:32 ... czy uważacie, że osoba nie posiadająca dyplomu może się wypowiadać na temat przydatności tegoż? Bo jeśli tak, to odczepcie się od bezdzietnych kobiet wypowiadających się na temat dzieci. A jeśli nie, to proponuję tym bez dyplomu zamilknąć w sprawach wykształcenia. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 09:42 Dodaj wyższego i podpisze się pod tym co napisałaś Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 09:45 Może mieć na ten temat zdanie, żeby wiedzieć, czy tego dyplomu nie warto by jeszcze zrobić i czy warto dzieciom stworzyć warunki do zdobycia wykształcenia. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 17:30 Na tej samej zasadzie, kobieta bezdzietna może mieć zdanie na temat dzieci, żeby ewentualnie zdecydować się czy warto sobie dzidziusia strzelić. Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 19:20 Też, ale może mieć zdanie ogólnie, niezależne od planowanej czy rozważanej dzietności. Może nawet być nauczycielką albo psychologiem dzieciecym. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 17:57 wydaje mi sie ze to są dosyć różne tematy do dyskusji... chyba wszystko zalezy w jaki sposob się dyskutuje. Niestety najczęściej kończy się na przepychankach typu "wy bez dzieci to spadajta bo nie wiecie" albo "wy dzieciate to macie pieluchy zamiast mózgu". Lub "wy bez wykształcenia to sie nie wypowiadajcie" lub "głupie wykształciuchy niby mają dyplomy a pierdoły zyciowe". Przeciez kazdy ma jakies doświadczenie czy patrzy na życie innych i wyciąga wnioski. Wg mnie ważny jest każdy punkt widzenia. No chyba ze ktoś po prostu takie głupoty pisze ze zęby bolą Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Wracając do tematu... 06.08.07, 19:26 chicarica napisała: > ... czy uważacie, że osoba nie posiadająca dyplomu może się wypowiadać na temat > przydatności tegoż? > Bo jeśli tak, to odczepcie się od bezdzietnych kobiet wypowiadających się na > temat dzieci. A jeśli nie, to proponuję tym bez dyplomu zamilknąć w sprawach > wykształcenia. Twoj apel mialby jakis sens gdyby ´sie mialo okazac, ze te dzieciate ktore sie czepiaja bezdzietnych sa jednoczesnie tymi bez wyksztalcenia, ktore sie ochoczo wypowiadaja na temat dyplomu. Ale tak chyba nie jest, wiec analogia zupelnie Ci nie wyszla. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Wracając do tematu... 07.08.07, 07:34 W sporej części przypadków tak właśnie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Wracając do tematu... 07.08.07, 11:19 chicarica napisała: > W sporej części przypadków tak właśnie jest. To znaczy ile? Ile takich osob potrafilabys wskazac? Ile mam bez wyksztalcenia, wypowiadajacych sie na temat tegoz, jednoczesnie ma pretensje do bedzietnych o bytnosc na forum? Z ciekawosci pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
agata00123 bezsensowne pytanie!!! 06.08.07, 23:15 to przeciez wolny kraj i forum publiczne, kazdy moze tu wypowiedziec swoje zdanie, chociaz rzeczywiscie dziwia mnie osoby nie majace dzieci i zagladajace na to forum ale nie uwazam ze nie maja prawa wyrazic swojego zdania nawet jesli ich poglad na pewne sprawy jest bledny ( nikt nie jest idealny i nikt nie wie wszystkiego na kazdy temat) bo przeciez to ze nie jestem np. wegetarianka wcale nie swiadczy o tym ze nie moge pogadac na tamat nie jedzenia miesa, to ze nie mam psa nie oznacza ze o psach nie moge rozmawiac itp. przyklady mozna mnozyc w nieskonczonosc... dlatego uwazam za bezsensowne rozstrzasanie takich tematow... Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: bezsensowne pytanie!!! 07.08.07, 07:37 Ależ ja się z Tobą w 100% zgadzam. I dlatego uważam, że argument "nie wypowiadaj się o dzieciach bo ich nie masz" jest tak samo bezsensowny. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronkowa Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 06.08.07, 23:26 Co za bzdurne pytanie !!! Przecież KAŻDY ma JAKIEŚ wykształcenie !!! Choćby podstawowe, ale ma ! A jak ktoś nie ma dziecka, to po prostu go nie ma ! A poza tym, to jest straszne spłycanie tematu i niewłaściwe porównanie... Jak nie masz i nigdy nie miałaś psa, to się na temat ich wychowania zanadto nie wymądrzaj, jak nie masz albo nigdy nie miałaś w domu paprotki, to nie udzialaj mi rad jak ją pielęgnować, a jak nigdy nic nie ugotowałaś, to ja nie chcę od Ciebie przepisów....bo po co mi one ? nawet nie wiadomo czy dobre... Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 07.08.07, 07:36 Jeśli nie mam psa, to mimo wszystko trochę psów w życiu widziałam - podobnie jest z dziećmi. I mogę ocenić czy je lubię czy nie, czy są fajne czy wredne, czy mądre czy głupie. Swoją drogą, z dziećmi jest podobnie jak z psami - w zasadzie są takie jak ich właściciele/ rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 07.08.07, 11:34 chicarica napisała: > Jeśli nie mam psa, to mimo wszystko trochę psów w życiu widziałam - podobnie > jest z dziećmi. I mogę ocenić czy je lubię czy nie, czy są fajne czy wredne, cz > y > mądre czy głupie. > Swoją drogą, z dziećmi jest podobnie jak z psami - w zasadzie są takie jak ich > właściciele/ rodzice. _________ możesz mieć zdanie n/t wszystkiego co zobaczysz..ale czy Twoje zdanie ma jakąś wartość jeśli opierasz je na tak marnych przesłankach? Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Dlaczego te osoby, które nie mają wykształcen 07.08.07, 07:39 I jeszcze jedno: posiadanie wykształcenia podstawowego porównałabym do posiadania komórek jajowych. Czy o człowieku z wykształceniem podstawowym mówisz "człowiek wykształcony"? Odpowiedz Link Zgłoś