eilian
12.08.07, 19:53
Będąc wczoraj na zakupach (duży supermarket) zauważyłam małego chłopca, który
siedział na ławce i pochlipywał, rozglądając się nerwowo. Nie zauważyłam w
pobliżu rodziców, więc podeszłam i zapytałam co się stało, oczywiście się
zgubił, zaprowadziłam go do punktu obsługi klienta, tam panie nadały
odpowiedni komunikat przez megafon. Ponieważ sytuacja była opanowana,
zostawiłam go z nimi i zajęłam się swoimi zakupami. Nie odeszłam jednak zbyt
daleko i widziałam jak po chwili (dość długiej) zjawiła sie mama... Od razu do
dziecka z wyciągnięta ręką, pierwsze co zrobiła to wymierzyła mu potężnego
klapsa (nie zważając nawet, że był na rękach u tej kobiety ze sklepu) i
oczywiście wydarła się na niego niemiłosiernie. Nie wiem nawet czy
podziękowała tym babkom, jeśli tak, to w przelocie, bo zajęta była krzyczeniem
na biedne dziecko. Mały był naprawdę zestresowany, nie tylko samym faktem
zgubienia rodziców, bo ze strzępków tego co mówił wywnioskowałam, że zdarzyło
się to nie pierwszy raz, więc pewnie wiedział, że mu się oberwie.
Smutne to było bardzo, naprawdę żal mi się zrobiło biednego dzieciaka,
żałowałam, że nie poczekałam na te matkę, bo chyba bym jej coś powiedziała.
Żadna z nas nie jest idealnym rodzicem, ale myślałam, że superniania trochę
wyedukowała społeczeństwo w tym względzie, odnosiłam nawet wrażenie, że
uderzenie dziecka staje sie wręcz niepoprawne politycznie, ale widać myliłam
się. Ot, taka obserwacja... Może się przeceniam, ale przy całym zdenerwowaniu
sytuacja chyba poczułabym przede wszystkim ulgę, że dziecko sie znalazło i
starałabym się właśnie DZIECKO uspokoić, to przecież dla niego ogromny stres.
Dlaczego rodzice zwykle w takich chwilach reagują agresją?
p.s. poza tym jak można zgubić dziecko?!