ola-87
16.09.07, 11:56
mam taki maly problem... a wlasciwie nie wiek jak powinnam
postapic.. moja coreczka ma 13 miesiecy a problem wlasciwie mam z
mezem.. tzn niewiem czy powinnam z nim ciagle byc, kocham go ale ale
wydaje mi sie ze chyba nic z tego nie bedzie, on wogole nie zajmuje
sie dzieckiem, gora 30 minut dziennie, poza tym tesciowa buntuje go
przeciwko mnie, woogle wydaje mi sie ze nie dorosl do dziecka,
szkoda tylko ze jak bylam w ciazy wydawalo sie ze jest inaczej... po
porodzie wszystko sie zmienilo.. kazde dodatkowo zarobione pieniadze
wklada w samochod, mieszkamy z moimi rodzicami wiec o rachunki nie
musimy sie martwic ( dodam ze mieszkamy na pietrze samia rodzice na
parterze, wszystko mamy osobne, kuchnie, łazienke nawet wejscia) no
ale z czegos przeciez musimy zyc, fakt ze pracuje ale przysłowiowych
kokosów nie zarabia, jego rodzice nie maja zadnego wladu ,nawet do
wnuczki przyjezdzaja raz na 3 miesiace, no chyba ze zdazy sie jakas
okazja w miedzyczasei jak urodziny swieta itp... robia to "na pokaz"
a mieszkaja 2 kilometry dalej... jak mozecie sie odmyslic nie mam z
nimi najlepszego kontaktu, wlasciwie nie rozmawiamy, oni ciagle
wpajaja mu do glowy ze w domu ma kto zajmowac sie dzieckiem to co on
sie jeszcze bedzie przemeczal po pracy.. mam tego dosc, jestem
wykonczona i zalamana, z jednej strony go kocham, z drug iej boje
sie zostac sama z dzieckiem, jeszcze z innej chce zeby moje dziecko
mialo normalna rodzine. dodam ze stidiuje i gdyby nie pomoc moich
rodzicow chyba nie dalabym rady tego wszystkiego pogodzic. moja
tesciowa jest najbardziej zaklamana osoba jaka w zyciu spotkalam, i
po nmimo ze sie nie widujemy naprawde zatruwa mi zycie, moj maz jest
w slepo nia zapatrzony, dzwoni do niej po 10 razy dziennie jezdzie
najrzadziej raz na dwa dni a ona zaluje mu na wszystko, dodam ze
jego ojciec pracuje na dobrym stanowisku i zarabia naprawde
przyzwoite pieniadze a nawet lepije niz przyzwoite, nie wiem jak mam
sobie z tym wszystkim poradzic! kazdy dzien przytlacza mnie coraz
bardziej prosze o pomoc!