16.09.07, 11:56
mam taki maly problem... a wlasciwie nie wiek jak powinnam
postapic.. moja coreczka ma 13 miesiecy a problem wlasciwie mam z
mezem.. tzn niewiem czy powinnam z nim ciagle byc, kocham go ale ale
wydaje mi sie ze chyba nic z tego nie bedzie, on wogole nie zajmuje
sie dzieckiem, gora 30 minut dziennie, poza tym tesciowa buntuje go
przeciwko mnie, woogle wydaje mi sie ze nie dorosl do dziecka,
szkoda tylko ze jak bylam w ciazy wydawalo sie ze jest inaczej... po
porodzie wszystko sie zmienilo.. kazde dodatkowo zarobione pieniadze
wklada w samochod, mieszkamy z moimi rodzicami wiec o rachunki nie
musimy sie martwic ( dodam ze mieszkamy na pietrze samia rodzice na
parterze, wszystko mamy osobne, kuchnie, łazienke nawet wejscia) no
ale z czegos przeciez musimy zyc, fakt ze pracuje ale przysłowiowych
kokosów nie zarabia, jego rodzice nie maja zadnego wladu ,nawet do
wnuczki przyjezdzaja raz na 3 miesiace, no chyba ze zdazy sie jakas
okazja w miedzyczasei jak urodziny swieta itp... robia to "na pokaz"
a mieszkaja 2 kilometry dalej... jak mozecie sie odmyslic nie mam z
nimi najlepszego kontaktu, wlasciwie nie rozmawiamy, oni ciagle
wpajaja mu do glowy ze w domu ma kto zajmowac sie dzieckiem to co on
sie jeszcze bedzie przemeczal po pracy.. mam tego dosc, jestem
wykonczona i zalamana, z jednej strony go kocham, z drug iej boje
sie zostac sama z dzieckiem, jeszcze z innej chce zeby moje dziecko
mialo normalna rodzine. dodam ze stidiuje i gdyby nie pomoc moich
rodzicow chyba nie dalabym rady tego wszystkiego pogodzic. moja
tesciowa jest najbardziej zaklamana osoba jaka w zyciu spotkalam, i
po nmimo ze sie nie widujemy naprawde zatruwa mi zycie, moj maz jest
w slepo nia zapatrzony, dzwoni do niej po 10 razy dziennie jezdzie
najrzadziej raz na dwa dni a ona zaluje mu na wszystko, dodam ze
jego ojciec pracuje na dobrym stanowisku i zarabia naprawde
przyzwoite pieniadze a nawet lepije niz przyzwoite, nie wiem jak mam
sobie z tym wszystkim poradzic! kazdy dzien przytlacza mnie coraz
bardziej prosze o pomoc!
Obserwuj wątek
    • w05-05-1974 Re: problem 16.09.07, 12:27
      Droga Olu-87 poprostu porozmawiaj z mężem.Któregoś dnia jak
      przyjdzie z pracy poproś go o rozmowę.Dziecko najlepiej daj na ten
      czas rodzicom aby nie przeszkadzało podczas rozmowy.Powiedz mu,że go
      kochasz ale masz pewne wątpliwości co do jego uczuć i zaangażowania
      w rodzinę.Potem rozmowa sama się rozwinie.Ja nie byłam w takiej
      sytuacji ale moja przyjaciółka{nawet bazdzo podobnej}i uwież mi
      dzisiaj moja przyjaciółka z mężem są szczęśliwi.Poprostu rozmowa
      jest bardzo ważna między partnerami.
    • demarta Re: problem 16.09.07, 13:44
      może masz problemy w formułowaniu tego co chciałabyś przekazać, ale
      z twojej wypowiedzi wynika, że:

      twoi rodzice płacą wasze rachunki, dzięki nim możesz studiować, bo
      pomagają ci w opiece nad dzieckiem. czyli ta czesć rodziny
      wykorzystana prawidłowo.
      mąż: inwestuje w samochód (chyba wszyscy nim jeździcie i ty i
      dziecko, dlaczego więc poczucie, że samochód to jego zabawka na
      którą wydaje forsę?). mąż dodatkowo nie daje ci na wszystkie ciuchy
      i kosmetyki jakie chciałabyś mieć, no, jak powiedziałaś, kokosów nie
      zarabia i mam wrażenie, że to jest twój największy problem.
      teściowie: ci natomiast mają forsę i się nią z tobą nie dzielą.
      chamstwo i drobnomieszczaństwo!

      konkludując: brzmisz jak megamaterialistka, która własnych rączek
      robotą ciężką nie skazi, jak ktoś, kto od wszystkich chciałby
      wszystko, a sam z siebie nie daje nic (czym ty się aż tak bardzo
      przyczyniłaś swojemu teściowi, że kukasz zazdrośnie na jego forsę,
      na którą sam pracuje w odróżnieniu od ciebie?). może i twój mąż nie
      dorósł do posiadania dziecka, tak samo jak ty nie dorosłaś do
      samodzielnej egzystencji na własny rachunek. czyli dobraliście się
      jak w korcu maku! powodzenia!
      • ola-87 Re: problem 16.09.07, 14:26
        nie znasz mnie wiec nie oceniaj mnie z jednej wypowiedzi, to nie bylo
        sprawiedliwe, zawsze naskakujesz tak na osoby? nie zazdrosze kasy tesciowy jesli
        o to ci chodzi a sama pracuje tylko ze w domu bo ja postawilam na wychowanie
        dziecka poza tym mam prace przez neta, wpisuje ankiiety do bazy firmy
        farmaceutycznej, i te pieniadze przeznaczam na dziecko wiec czemu moj maz ma
        kase na samochod wydawac, wiem ze samochod kosztuje ale kuppowanie
        niepotrzebnych i drogich rzeczy to dla mnie glupstwo, a ty wydajesz sie bardzo
        skrzywdzona, masz wrazenie ze jestes lepsza od innych? a to ze jetem mloda wcale
        nie oznacza ze jestem dzieckiem, poradzilam sobie jak nie jedna dorosla z tym
        wszystkim co mnie spotkalo, kazdy ma wzloty i upadki.
        • demarta Re: problem 16.09.07, 14:33
          ja oceniam nie ciebie, a twoją konkretną wypowiedź, to raz. do
          twojego wieku nie mam żadnego "ale", to dwa. a poza tym swoją
          powyższą wypowiedzią nie wniosłaś do dyskusji niczego nowego. nadal
          czuć cię brakiem dojrzałości życiowej. przypominasz taką
          niekonsekwentną, rozkapryszoną pannę, która sama nie wie czego chce,
          zabawa w dziecko jej się nudzi, samochód ją nie interesuje,
          pobawiłaby sie innymi klockami, tylko jeszcze sama nie wie jakimi...
          • ola-87 Re: problem 16.09.07, 15:01
            uwierz mi ze nic mnie nie nudzi, kocham moje dziecko najbardziej na swiecie i
            nigdy nie zalowalam tego ze je mam, kocham moja rodzine i chiclam tylko jakiejs
            rady a nie krytyki wiec prosze nie wypowiadaj sie tutaj jak masz zamiar tylko
            krytykowac, a co moze ty taka swieta jestes? jest trudno bo nigdy nei jest latwo
            a z mezem znalam sie juz troche czasu wczesniej planowalismy dziecko, wiadomo ze
            nie tak wczesnie ale jednak, tylko teraz on troche sie zmienil o tylko o to mi
            chodzi, niewazne bo i tak nie zrozumiesz.
            • demarta Re: problem 16.09.07, 15:42
              wypowiadajć się na publicznym forum oczekujesz jedynie poklasku i
              głaskania po główce? naiwne i żałosne. ale to typowe, niedojrzałe
              emocjonalnie osobniki mają alergię na krytykę, bo nie potrafią ani
              jej przyjąć, ani stawić jej czoła. moje kondolencje.
    • syriana Re: problem 16.09.07, 13:56
      no.. jeśli to 87 z nika to Twój rocznik, to chyba pokiwać głową współczująco
      należy i stwierdzić, że dzieci w dom prawdziwy bawić się nie powinny..

      ale ad rem:
      na męża chyba kreskę możesz położyć, bo nie liczyłabym na to, że sam z siebie z
      dnia na dzień ograniczy toksyczny kontakt z matką

      sprawę mogłaby na pewno rozwiązać, a przynajmniej poprawić, przeprowadzka gdzieś
      daleko od jego rodziców, ale jak rozumiem na to się nie zanosi

      to, że Twoi rodzice chwalebnie ponoszą koszty Waszego utrzymania, nie oznacza,
      że teściowie mają "mieć wkład" jak to ładnie ujęłaś, w Wasze rachunki

      w Twojej sytuacji postawiłabym na separację od niedojrzałego męża i jego matki,
      skupienie się na studiach i dzieciaku i czekaniem na ewentualne, choć pewnie
      mało prawdopodobne cudowne nawrócenie męża na właściwą drogę i próby zbudowania
      z nim dorosłego, samodzielnego życia

      a jak nie, to rozwód
      nie Ty pierwsza i nie ostatnia zapewne tak się brzydko wkopałaś

    • aloha57 Re: problem 16.09.07, 14:20
      Syriana mam pytanie ja jestem rocznik 86 mam męża i roczne dziecko. Mieszkamy we
      trójkę w wynajętym mieszkaniu, mąż pracuje na nasze utrzymanie są momenty złe i
      dobre i teraz mi powiedz skoro jestem o rok młodsza od tamtej pani to oznacza że
      tym bardziej jestem dzieckiem i tym bardziej nie powinnam się "bawić" w dom???????
      • l.e.a aloha57 16.09.07, 14:25
        jeżeli jesteś 86rocznik to jesteś starsza o rok , a nie młodsza od
        autorki wink
      • kasiulkkaa Re: problem 16.09.07, 14:27
        Jesli jesteś z 1986, a autorka wątku z '87, to jesteś od niej o rok STARSZA, a
        nie młodsza. Może jednak jeszcze się poucz matematyki.
      • ola-87 Re: problem 16.09.07, 14:27
        pozdrawiam i dziekiwink
      • syriana Re: problem 16.09.07, 14:32
        jesteś starsza o rok

        Ameryki chyba nie odkryję, jeśli napiszę, że małżeństwa ludzi 19-, 20-letnich
        kiepskie wrażenie na postronnych robią, zwłaszcza gdy (a tak w większości
        przypadków jest) zawierane są z powodu ciąży

        i tak, dla mnie jest to "bawienie się w dom"

        bo o ile wpadkę jestem w stanie zrozumieć i wiem, że przy odpowiedniej pomocy ze
        strony rodziców, można wyjść na prostą i dziecko przeszkodą żadną w ułożeniu
        sobie życia nie jest, o tyle takie hajtanie się ze sprawcą pod wpływem
        romantycznej wizji "teraz będziemy rodziną", źle się kończy i tzw. dobra
        dziecka, na które wszyscy się powołują, w nim nie ma za wiele

        ale zaraz pewnie będziesz mnie przekonywać, że z wielkiej miłości razem
        jesteście i o niczym innym nie marzyliście, tylko o dziecku
    • aloha57 Re: problem 16.09.07, 14:41
      Fakt pomyliłam się jestem starsza o rok smile A jeśli chodzi o małżeństwo z wpadki
      to mnie to nie dotyczy gdyż zaszłam w ciążę parę miesięcy PO ślubie. I muszę
      przyznać że czuję się urażona taką generalizacją: jak młoda ma dziecko i męża to
      na pewno wpadli i brali ślub na szybko i bawią się w dom, no proszę niektórzy po
      prostu szybciej dojrzewają do pewnych spraw.
      • syriana Re: problem 16.09.07, 14:44
        > no proszę niektórzy po prostu szybciej dojrzewają do pewnych spraw

        taaak, szkoda tylko, że ta dojrzałość zwykle ma klapki na oczach i kosztem
        czegoś (np. studiów dziennych, lepszego mieszkania a nie ścisku w kawalerce i
        liczeniem każdej złotówki) się odbywa

        • sapalka1 Re: problem 16.09.07, 16:11
          nie lubie takiego genaralizowania uncertain owszem zgadzam sie z tym ze wiele małżeństw zawieranych w tym wieku: mieszka z rodzicami, jest pod ich wpływem, jest nieprzygotowanych do samodzielnego życia a nawet nie ma ochoty takowego prowadzic(bo wprowadzenie małżonka pod rodzinny dach i zrzucenie na rodziców rachunków i zajmowania się dzieckiem-jest wygodne). Ale: znam małżeństwa w tym okresie zawierane (19-21 lat) i są to odoby samodzielne, niezależne, nie mające najmniejszej pomocy ze strony rodziców, studiujące dziennie (są też studiujący zaocznie) mające skromne warunki mieszkaniowe(wynajmowane mieszkania) ale są to osoby w szczęśliwych dojrzałych związkach małżeńskich, mogące być tylko wzorem dla innych. Znam też małżeństwa zawierane w okolicach 30 roku życia: osoby z pracą,wykształceniem, ale żerujące nadal na rodzicach (mieszkanie u nich, rachunki przez rodziców płacone i wychowywanie wnuków). Więc nie uogólniajmy.
          • syriana Re: problem 16.09.07, 20:56
            ja też znam wiele małżeństw w różnych przedziałach wiekowych i różnie się mających

            jednak rozpatrujemy tu konkretny przykład bardzo młodych ludzi, którzy ilustrują
            powszechny nie tylko stereotyp, ale i fakt statystyczny - związek zalegalizowano
            z powodu ciąży, jego funkcjonowanie opiera się na finansowej pomocy rodziców,
            ojciec-głowa rodziny najchętniej poza domem przebywa zajmując się swoimi
            zabawkami a dziewczyna wciśnięta w rolę żony i matki gubi się w tym wszystkim

            btw - to, że istnieją chwalebne wyjątki od reguły, nie przeczy istnieniu
            większości, która w taki czy inny sposób egzystuje
    • aloha57 Re: problem 16.09.07, 14:43
      Aha jeszcze jedno, dziecko oczywiście jest z wpadki nie mówię że marzyliśmy o
      dziecku w tak młodym wieku, ślub wzięliśmy bo się kochamy i chcemy być razem,
      miało być innaczej tak wyszło ale wcale nie żałujemy smile Pozdrawiam
      • eilian Aloha! To była wkońcu była wpadka czy nie?! 16.09.07, 19:46
        godz. 14:41
        aloha57 napisała:

        > A jeśli chodzi o małżeństwo z wpadki
        > to mnie to nie dotyczy gdyż zaszłam w ciążę parę miesięcy PO ślubie.

        godz. 14.43
        aloha57 napisała:

        > Aha jeszcze jedno, dziecko oczywiście jest z wpadki nie mówię że marzyliśmy o
        > dziecku w tak młodym wieku, ślub wzięliśmy bo się kochamy i chcemy być razem,
        > miało być innaczej tak wyszło ale wcale nie żałujemy smile

        Może się zdecyduj w końcu...
        • aloha57 Eilian 16.09.07, 20:08
          proste i logiczne, pobraliśmy się, a parę miesięcy po ślubie wyszła nam
          niespodzianka smile, chodzi mi o to iż nie zawarliśmy związku małżeńskiego z powodu
          ciąży ale dlatego że chcieliśmy
    • aloha57 Syriana 16.09.07, 15:06
      nie wiem czy ty masz jakiś kompleks czy co, nie mam pojęcia ile masz lat ale
      wydaje mi się że się niepotrzebnie czepiasz. Wyszło u mnie jak wyszło i żyje się
      dalej, w kalawerce się nie ciśniemy, przed ciążą i tak studiowałam zaocznie a
      nie dziennie a to że liczymy każdą złotówkę to jest najmniejszy problem. Jak
      widzisz na samym tym forum wystarczy znaleźć dużo przykładów gdzie ludzie nie
      muszą się liczyć z pieniędzmi a mają stos innych problemów: a to mąż nie
      udostępnia konta, a to mąż zdradza, nie zajmuje się dzieckiem, słucha się mamusi
      czy tatusia itd i to mają być dorośli ludzie którzy sobie latami pracowali na
      swój obecny status społeczny???? To ja wolę liczyć każdą złotówkę i żyć sobie w
      zgodnej kochającej się rodzince smile
      • shemsi1 Re: Syriana 16.09.07, 15:18
        Syriana, ze zapytam, a ile TY masz lat???
        z twoich postów nie bije DOJRZAŁOSC a całkowity brak KULTURY...
        nic tylko wspołczuc...

        a z wypowiedzi oli, nie powiem zeby to była jakas niedojrzała osoba.
        Bardziej niedojrzała jestes TY z tego co widze.
        Jak ci zal, to załoz sobie swój watek.
        • syriana Re: Syriana 16.09.07, 15:21
          rech rech

          proszę o definicję dojrzałości i kultury, więc
          caps lockiem koniecznie
      • ola-87 Re: Syriana 16.09.07, 15:19
        nei wiem czy to bylo do mnie ale ja nie ciebie sie czepiam tylko
        moje komentarze sa do kogos innego, niewazne to jakies
        nieporozumienie hcybasmile pozdrawiam Cie serdecznie i zyczed
        powodzenia, PS do wszystkich mlodych mam trzymam za was kciuki,
        pamietajcie mlody nie znaczy niedojrzaly.
      • syriana Re: Syriana 16.09.07, 15:20
        czepiam się, mam kompleksy i na pewno Ci zazdroszczę, dodaj jeszcze

        a cóż mnie Twoje życie czy autorki tego wątku obchodzi, żebym się czepiać i
        osobiście je traktować musiała?
        to Wasze problemy, Wy tak pokierowałyście swoim życiem, że omijają Was
        przywileje i fajne rzeczy, które w Waszym wieku rówieśnicy zaliczają

        dziecko w każdym wieku ogranicza, w wieku lat dwudziestu gdy niektóre drzwi
        dopiero się otwierają, te ograniczenia bardziej doskwierają

        i nie pisz mi tu pierdu pierdu, że dyskotek nigdy nie lubiłaś, zawsze byłaś
        uporządkowaną i niezwykle dojrzałą osobą
        bo dwudziestolatki nie tylko na zabawie mogą czas spędzać

        > To ja wolę liczyć każdą złotówkę i żyć sobie w
        > zgodnej kochającej się rodzince smile

        no tak, bo wczesne założenie "zgodnej rodzinki" to gwarancja na szczęśliwe i
        bezproblemowe życie już do końca

        skoro teraz dobrze sobie radzicie i umieliście się odnaleźć w nowej sytuacji, to
        nie znaczy, że za parę lat Twoje problemy nie będą łudząco podobne do tych, o
        których na forum czytasz

        ale tak wiem - najważniejsze że się kochacie i bez dzidzi już własnego życia
        sobie nie wyobrażacie
    • aloha57 Re: problem 16.09.07, 15:27
      Zejdź ze mnie babo!!! To moje życie i Ty nie bedziesz mnie na podstawie kilku
      zdań osądzać. Na dyskoteki chodziłam bo to uwielbiałam i do dziś zdarza mi się
      pójść z mężem jeśli mama zostaje z dzieckiem, byłam osobą roztrzepaną i
      towarzyską, ale jakoś nie płaczę że teraz siedzę w domu z dzieckiem. Co mnie
      omija jeśli chodzi o moich rówieśników??? Jestem młoda dziecko odchowam wybawić
      się zdążę i nieprawdą jest, że mnie wiele omija bo wszystko przede mną. Może ty
      masz jakiś kompleks ograniczenia przez dziecko??? I nie mówię iż będziemy z
      mężem zawsze zgodni i szczęśliwi, bo różnie w życiu bywa, ale to nie powód do
      skreślania mnie (nas) tylko z powodu tego że pobraliśmy się mając lat 19.
      • syriana Re: problem 16.09.07, 15:38
        hmm..
        widzę, że masz niezwykle twórcze podejście do sztuki hermeneutyki i dostrzegasz
        w moim poście to, czego tam nie ma

        ale ok
        każdy widzi to co chce zobaczyć
    • mrowkojad2 aloha 16.09.07, 15:28
      Prawda jest taka, że każdy broni sposobu na życie, który się świadomie
      zdecydował, więc normalne, że i ty, i autorka wątku piszecie, że jesteście
      zadowolone z posiadania dziecka, bo niby co macie powiedzieć, skoro ono już
      jest. Problem w tym, że przekonanie o tej jak piszesz "dojrzałości" może być
      złudne, bo nie masz jeszcze wielu doświadczeń, które do pisania o byciu
      dojrzałym predestynują. To , że masz męża i dziecko, nie czyni cię dojrzałą i
      doświadczoną.
      Do autorki wątku: mam wrażenie, że twój mąż po prostu nie do końca dojrzał do
      roli, w jakiej si.ę znalazł, samochód, niemożność oderwania się od mamusinej
      spódnicy, no cóż. Myślę, że nie ma co winić teściowej, ona pewnie też nie do
      końca jeszcze odnalazła się w swojej roli. Spróbuj z mężem porozmawiać o
      swoich obawach, ale nie możesz oczekiwać, żeby teściowie dawali wam pieniądze
      czy jakoś pomagali, bo w sumie to dobra wola twoich rodziców, że wam pomagają, a
      dorośli ludzie sami się powinni utrzymywać
    • aloha57 Mrówkojad 16.09.07, 15:40
      Ja oczywiście nie twierdzę że jestem 100% dojrzałą osobą i wszystkie rozumy
      pozjadałam. Tak mi się życie potoczyło, przyjęłam to do wiadomości i cieszę się
      z takiego obrotu spraw, musiałam szybko dojrzeć do bycia matką i wciąż się tego
      uczę. Mi tylko chodzi o niegeneralizowanie, nie lubię gdy ktoś ocenia po
      pozorach. Dla większości osób "dorosłych" młody człowiek to istota głupia i nie
      mająca kompletnego pojęcia o życiu co nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością.
      Po prostu jak każdy wymagam odrobiny szacunku a nie stwierdzenia że jestem
      dzieckiem i bawię się w dom. Pozdrawiam
      • baenshee wypraszam sobie 16.09.07, 16:56
        mam 20 lat . planowane dziecko.starałam się o nie 3 miesiące. młoda ma teraz 8
        miesięcy. mam jej czasami dość. ma charakterek po mamusi,czyli trudny smilea teraz
        mi łaskawie wyjaśnijcie: dlaczego tak generalizujecie?? młoda matka = zła
        matka??patologia?? nienormalna ?? na bank się puszczała i wpadła??
        brawo.pogratulować dojrzałości. owszem, jest wiele młodych matek ,które wpadły.
        no i co ?? i najlepiej je powystrzelać, bo sa okropne,złe i Bóg jeden raczy
        wiedzieć co jeszcze ?? jestem bardzo ciekawa, co zrobicie , jeżeli wasze dzieci
        przyjdą do was w wieku lat nastu lub świeżo po 20 i oznajmią wam ,że jesteście
        babciami. a wasze matki?? ile miały lat jak was urodziły ?? też będziecie je
        szufladkować ?? gratulacje.
        • syriana Re: wypraszam sobie 16.09.07, 17:25
          > młoda matka = zła
          > matka??patologia?? nienormalna ?? na bank się puszczała i wpadła??
          > brawo.pogratulować dojrzałości. owszem, jest wiele młodych
          > matek,które wpadły.
          > no i co ?? i najlepiej je powystrzelać, bo sa okropne,złe i Bóg jeden
          > raczy wiedzieć co jeszcze ??

          pogratulować umiejętności czytania ze zrozumieniem
          • ally Re: wypraszam sobie 16.09.07, 17:32
            uderz w stół, nożyce się odezwą...
        • ally Re: wypraszam sobie 16.09.07, 17:30
          > mam 20 lat . planowane dziecko.starałam się o nie 3 miesiące. młoda ma teraz 8
          > miesięcy. mam jej czasami dość. ma charakterek po mamusi,czyli trudny smilea teraz
          > mi łaskawie wyjaśnijcie: dlaczego tak generalizujecie?? młoda matka = zła
          > matka??patologia?? nienormalna ??

          często, choć nie zawsze, niedojrzała. przykładem jest autorka wątku.
          każdy ma prawo żyć jak chce, ale rodzenie dziecka w bardzo młodym wieku BYWA
          błędem. czy mamy udawać, że tak nie jest, żeby Tobie nie było przykro?
          • ulka13 Re: wypraszam sobie 17.09.07, 10:03
            Błędem BYWA rodzenie dzieci przez matki zupełnie na to nie gotowe, i
            wcale nie jest to kwestia wieku.
            • mariolka55 Re: wypraszam sobie 17.09.07, 10:46
              Młodzi ludzie niekoniecznie musza byc niedojrzali,ja osobiscie znam
              duzo par po 30-stce wyjatkowo niedojrzałych i przeciwnie młodych-
              odpowiedzialnych.
              Sama kiedys tak myslałam ..dziecko?.. jeszcze jestesmy nie
              ustawieni,jeszcze praca nie ta,jeszcze warunki nie te i ciagle było
              jakies ale...i dobrze ze w koncu dostałam dzikiego instynktu i
              wszystko przestało sie liczyc,bo bym sie na dzieci nie zdecydowała
              do 40-stkitongue_out
              a teraz chciałabym jeszcze jedno dziecko i musze sie "spieszyc" bo
              zegar biologiczny tykasad
            • ally Re: wypraszam sobie 17.09.07, 16:48
              dojrzałość nie jest kwestią wieku? ależ oczywiście, że jest.

              istnieją wyjątki, ale chyba nie jest ich aż tak wiele. tzw. mądrość życiowa nie
              spływa na nas sama z siebie - do tego trzeba jakichś doświadczeń.

              natomiast głupim lub mądrym można być niezależnie od wieku wink
    • kali_pso Re: problem 16.09.07, 17:14
      Masz dwa problemy: relacje z mężem i relacje z teściami.
      Zachowanie męża nie dziwi- niedojrzały szczeniak, uzależniony
      psychicznie od mamusi płodzi dziecko, mieszka z teściami, opłaty za
      rachunki go nie dotyczą, ma darmową praczkę, kucharkę i kochankę w
      jednym- żyć nie umieraćwinkP
      Zmęczony wraca po pracy i z czym sie spotyka? Z brakiem zrozumienia
      dla własnej osobywinkP
      Otóż albo zaakceptujesz rolę, którą Ci narzucił, albo wyklaruj mu
      jasno, że dziecka nie zrobiłas sobie sama i jego obowiązkiem, jeżeli
      nie może robic tego z potrzeby serca( może po prostu zbyt mało czasu
      miał na wczucie sie w rolę ojca), jest opieka nad dzieckiem w
      wolnych chwilach. Może należy mu pomóc? Może nie czuje sie pewnie w
      roli ojca? Nie umie, boi się.....
      Teściowie to inna sprawa- jeśli jest jak piszesz, to wyświadczają
      Wam niedzwiedzią przysługę- pod pretekstem troski o dobro synka,
      rozbijaja Wasz związek. Cóż.....mleko się wylało, dziecko jest na
      świecie i trzeba ponieść konsekwencje własnych czynów, to dotyczy
      również Twojego męża- został ojcem i ma z tego tytułu pewne
      obowiązki. To nie może byc tak, że urodzenie dziecka ogranicza tylko
      matkę, a tatuś-chłopczyk nadal zachowuje sie jak w kawalerskim
      stanie. Chwała Ci za to, że nie przerwałaś studiów, dobrze, że masz
      wspierających Cie rodziców..na pomoc od teściów przestałabym liczyć,
      natomiast wymagałabym tylko, aby nie ingerowali w Wasze
      zycie....jeśli kochasz męża, spróbuj powalczyć o Was, ale
      rzeczywistość uczy, że może byc ciężkowink
    • deela a moze byscie atworzyli rodzine 16.09.07, 17:33
      a nie bawili sie w dom? idzcie na swoje utrzymanie, pani do roboty dziecko do
      zlobka meza zagnoinc do wspolprowadzenia domu
      bo na razie to nie wyglada mi na to zebyscie chociaz probnowali stworzyc
      samodzielna "komorke spoleczna"
      ty stlamszona przez niedojrzalegomezusia ktory jeszcze spod spodnicy mamusi nie
      wychynal, ty lekko histeryzujaca
      oboje czesciowo na lasce twoich rodzicow,
      to chyba niepowazne podejscie do sprawy
      jak nie bedziecie probowac sami sie zajac SWOJA rodzina
      bez rodzicow bez ttesciowej to nigdy sie nie dogadacie
      a jak ci tak zle z mezem to sie rozwiedz, po co sie meczysz?????
      miej swoja godnosc jesli rozsadku nie masz
    • mbwj88 Re: problem 16.09.07, 19:51
      o rodzinę trzeba walczyć
      nikt nie powiedział że cały czas będzie łatwo
      a może twój mąż ma zalety?
      • gimel4 Re: problem 17.09.07, 09:45
        Ola, z mężem pogadaj, powalcz o małżeństwo. Skoro mówisz, że go kochasz, to po
        prostu musisz skutecznie wtłoczyć mu do głowy, że nie można być ojcem przez pół
        godziny dziennie i nie można być mężem i synusiem mamusi jednocześnie. Pierwsze
        lata małżeństwa, to właśnie taka walka - w której decyduje się, jak będzie
        wyglądać wasza przyszłość i czy będzie...

        W kilku poprzednich wątkach pojawiła się opinia, że niewiele robisz, jesteś
        wygodna itp. Otóż praca w domu, opieka nad małym dzieckiem i studia jednocześnie
        SĄ ciężką i odpowiedzialną pracą, i nie umniejsza jej fakt, że masz pomoc rodziców.

        A teraz kilka słów nt. małżeństw młodych ludzi. Wyszłam za mąż w wieku 19 lat.
        Teraz mam 37 i tego samego męża. Radzimy sobie - raz lepiej, raz gorzej, jak to
        w życiu. Aha, pierwsze dziecko urodziłam w rok po slubie.
        Syriana, nie wiem, jakie intencje przyświecały ci, gdy pisałaś swoje wypowiedzi,
        ale jednak - czy tego chcesz, czy nie - czuć od nich dezaprobatą wobec ludzi,
        którzy młodo zawierają małżeństwa. Jesteś zresztą typowym przykładem, ponieważ -
        i tu posłużę się krytykowaną tu generalizacją - większość ludzi prezentuje takie
        właśnie opinie: młody i niedojrzały, dzieci mają dzieci, takie małżeństwa się
        rozpadają, szkoda przywilejów młodości itp.
        Cóż, dojrzałość często wcale nie jest związana z wiekiem, tzw. dzieci potrafią
        być rewelacyjnymi rodzicami, takie małżeństwa potrafią przetrwać więcej niż
        inne, a co do przywilejów młodości - nie czuję, żebym jakiekolwiek straciła.
        Piszesz cynicznie, żeby nie ściemniać, że ktoś nie lubi dyskotek. To akurat
        guzik ma wspólnego ze sprawą. Bo podejmując każdy życiowy wybór z czegoś tam się
        rezygnuje. Wybierasz rodzinę - rezygnujesz z części rozrywek czy wielkiej
        kariery, wybierając karierę często rezygnujesz z rodziny. Choć przecież wszyscy
        wiemy, że wcale nie musi tak być, bo życie jest sztuką kompromisu - tym bardziej
        nie widzę powodu, dla którego ktokolwiek miałby osądzać, jaki wiek jest lepszy
        do zawierania małżeństw i czyje wybory są lepsze lub gorsze.
        • syriana Re: problem 17.09.07, 11:09
          > Syriana, nie wiem, jakie intencje przyświecały ci, gdy pisałaśswoje
          > wypowiedzi, ale jednak - czy tego chcesz, czy nie - czuć od nich
          > dezaprobatą wobec ludzi,którzy młodo zawierają małżeństwa. Jesteś
          > zresztą typowym przykładem, ponieważ - i tu posłużę się krytykowaną
          > tu generalizacją - większość ludzi prezentuje takie
          > właśnie opinie: młody i niedojrzały, dzieci mają dzieci, takie
          > małżeństwa się rozpadają, szkoda przywilejów młodości itp.

          odniosłam się tylko do przykładu autorki wątku, który potwierdza wszystkie
          generalizacje i uproszczenia, którymi ludzie posługują się myśląc o nastoletnich
          małżeństwach

          każdy związek, który funkcjonuje dzięki rodzicom, którzy finansują młodą
          rodzinę, jest dla mnie zabawą w dom

          bez względu na to w jakim wieku są małżonkowie

          nie twierdzę (i myślę, że jasno dałam temu wyraz), że dziecko w młodym wieku i
          małżeństwo w okolicach dwudziestki to stygmat na następne lata

          twierdzę tylko (i wybacz, ale taka jest prawda potwierdzona statystykami), że
          małżeństwa zawierane z powodu ciąży we wczesnym wieku, mają większe szanse
          rozpadu niż te, w których ludzie decydujący się na ślub są starsi, mają
          ustabilizowaną sytuację finansową i przede wszystkim jakieś doświadczenia
          życiowe wykraczające poza standardowe przeżycia licealisty

          > Choć przecież wszyscy wiemy, że wcale nie musi tak być, bo życie
          > jest sztuką kompromisu - tym bardziej nie widzę powodu, dla którego >
          ktokolwiek miałby osądzać, jaki wiek jest lepszy do zawierania
          > małżeństw i czyje wybory są lepsze lub gorsze.

          ależ oczywiście, że są podstawy i powody do osądzania jaki wiek jest lepszy na
          małżeństwo!
          choćby tylko pamięć o własnych doświadczeniach z tego okresu, świadomość tego
          jakie alternatywy dzisiaj stoją przed dwudziestolatkami, jakie inne możliwości
          bycia razem (niekoniecznie po ślubie)

          każdy z nas ma zdanie w tym temacie i udawanie, że zawsze jest to opinia
          pozytywna, jest zakłamaniem

          mogę sobie mieć zdanie i w tej i w każdej innej sprawie
          dawać temu wyraz na forum i polemizować z innymi opiniami
          • gimel4 Re: problem 17.09.07, 11:58
            Ależ ja wcale nie dyskutuję z Twoim prawem do wyrażania swojej opinii! Ja mam po
            prostu odmienne zdanie, poparte doświadczeniem moim i nie tylko. I podobnie jak
            Ty wyrażam je na publicznym forum, z tą tylko różnicą, że nie potępiam w żaden
            sposób autorki wątku.

            Piszesz:
            > ależ oczywiście, że są podstawy i powody do osądzania jaki wiek jest lepszy na
            > małżeństwo!
            > choćby tylko pamięć o własnych doświadczeniach z tego okresu, świadomość tego
            > jakie alternatywy dzisiaj stoją przed dwudziestolatkami, jakie inne możliwości
            > bycia razem (niekoniecznie po ślubie)

            W tej wypowiedzi dostrzegam pewną niekonsekwencję. Pamięć o własnych
            doświadczeniach tego okresu nie powinna i nie może rzutować na ocenę
            współczesnych dwudziestolatków, bo - jak słusznie zauważyłaś - dziś przed nimi
            inne alternatywy, ale też za nimi inne doświadczenia. Sposób, w jaki korzystają
            ze współczesnych możliwości rozwoju, czasem też traumatyczne historie zaundowane
            przez dorosłych - tzw. odpowiedzialnych i dojrzałych, wszystko to sprawia, że
            wielu staje sie w młodym wieku na tyle świadomymi, żeby odpowiedzialnie podjąć
            decyzję co do swojego związku. Obojętnie, czy jest to związek zalegalizwoany,
            czy nie.

            a jeśli autorka wątku potwierdza jakieś generalizacje i uproszczenia,to jedynie
            te,że po prostu przechodzi przez trudności, jakie każdy związek musi przejść. I
            nie zależy to bynajmniej od wieku partnerów - o tym znajdziesz informacje w
            każdym podręczniku psychologii.

            Dla mnie pomoc rodziców, czy to materialna, czy każda inna, jest sprawą
            naturalną i nie deprecjonuje małżeństwa (związku) . Po to właśnie się ma
            rodziców, bliskich, przyjaciół, aby pomagali, gdy tego potrzeba. Co więcej,
            większość młodych stażem - nie wiekiem - małżeństw w polskich realiach jest
            skazana na na materialną pomoc rodziców - o czym też mówią statystyki. Czy zatem
            codzienne zmaganie o swoje szczęście większości polskich młodych rodzin też
            nazwiesz zabawą w dom?

            A tak poza tym, to podobnie jak autorka którejś z wcześniejszych wypowiedzi, też
            jestem ciekawa Twojego wieku. Czy to duża niedyskrecja ponowić to pytanie?smile
            • syriana Re: problem 17.09.07, 14:12
              > I podobnie jak
              > Ty wyrażam je na publicznym forum, z tą tylko różnicą, że nie
              > potępiam w żaden
              > sposób autorki wątku.

              potępiam?
              nie, wyrażam po prostu krytyczne zdanie

              czy "potępieniem" nazwałabyś opinię: "Roman Giertych był beznadziejnym ministrem
              edukacji"?

              > W tej wypowiedzi dostrzegam pewną niekonsekwencję. Pamięć o
              > własnych doświadczeniach tego okresu nie powinna i nie może
              > rzutować na ocenę
              > współczesnych dwudziestolatków, bo - jak słusznie zauważyłaś - dziś > przed nimi
              > inne alternatywy, ale też za nimi inne doświadczenia.

              a jeśli powiem, że moja pamięć o doświadczeniach należnych dwudziestolatkom jest
              całkiem świeża jeszcze, to wtedy ocena ich wyborów stanie się w Twoich oczach
              bardziej uprawomocniona?

              > Sposób, w jaki korzystają
              > ze współczesnych możliwości rozwoju, czasem też traumatyczne
              > historie zaundowane przez dorosłych - tzw. odpowiedzialnych i
              > dojrzałych, wszystko to sprawia, że
              > wielu staje sie w młodym wieku na tyle świadomymi, żeby
              > odpowiedzialnie podjąć decyzję co do swojego związku.

              myślę, że nie masz racji
              wielu socjologów wskazuje na to, że pomimo pozornych atrybutów dorosłości i
              łatwości doświadczania pewnych rzeczy, dzisiejsze dwudziestolatki wcale większą
              niż ich rówieśnicy z poprzednich pokoleń, dojrzałością się nie charakteryzują

              a te traumatyczne doświadczenia fundowane przez dorosłych, o których piszesz
              (przemoc domowa?, patologie w rodzinie?) owszem, doświadczają ich jak niewielu
              dorosłych, ale chyba niekoniecznie w takim kierunku by przed ołtarzem stawać od razu

              > a jeśli autorka wątku potwierdza jakieś generalizacje i
              > uproszczenia,to jedynie
              > te,że po prostu przechodzi przez trudności, jakie każdy związek
              > musi przejść. I nie zależy to bynajmniej od wieku partnerów - o tym >
              znajdziesz informacje w każdym podręczniku psychologii.

              podręcznika do psychologii chyba czytać nie trzeba by wiedzieć, że na inne
              trudności natrafia para dojrzałych, samodzielnie egzystujących ludzi, a inne
              młode małżeństwo w uzależnieniu od jednych i drugich rodziców żyjące

              > Dla mnie pomoc rodziców, czy to materialna, czy każda inna, jest
              > sprawą naturalną i nie deprecjonuje małżeństwa (związku) .

              dla mnie deprecjonuje w przypadku, gdy ta pomoc ma charakter stały, oczywisty i
              wynika z niesamodzielności finansowej w tak podstawowych sprawach jak codzienne
              utrzymanie

              > Czy zatem codzienne zmaganie o swoje szczęście większości polskich > młodych
              rodzin też nazwiesz zabawą w dom?

              hehe
              to "zmaganie się o swoje szczęcie" każdego chyba dotyczy, czyż nie..?

              powtórzę po raz kolejny - tak, uważam że wielu ludzi traktuje ślub jako sposób
              na podniesienie swojego społecznego statusu
              nie mają planu na potem, nie są samodzielni finansowo i dlatego tak łatwo ich
              rodzicom mieszać się do związku, niepozwalając niejednokrotnie młodym rozwinąć
              skrzydeł

              > A tak poza tym, to podobnie jak autorka którejś z wcześniejszych
              > wypowiedzi, też jestem ciekawa Twojego wieku. Czy to duża
              > niedyskrecja ponowić to pytanie?smile

              mam 27 lat jeśli to informacja konieczna jest Ci do ocenienia moich wypowiedzi i
              polemizowania ze mną
              (dając pewnie do ręki kolejny argument, jeszcze nie wiem jaki)

              • gimel4 Re: problem 17.09.07, 15:10
                Potępiasz, taki wydźwięk mają twoje posty. Ale z Giertychem punkt dla Ciebie,
                nie mogę się z Tobą nie zgodzić w tej potępiającej (bardziej
                niż krytycznej) opiniismile)

                "a jeśli powiem, że moja pamięć o doświadczeniach należnych dwudziestolatkom jes
                > t
                > całkiem świeża jeszcze, to wtedy ocena ich wyborów stanie się w Twoich oczach
                > bardziej uprawomocniona?" - Twojej oceny w moich oczach nic bardziej ani mniej
                nie uprawomocnia, wiek nie ma tu nic do rzeczy (jak widzisz, nie wyciągnę też
                żadnego wniosku z tego, że masz tyle lat ile masz). Po prostu nie podoba mi się
                jednoznacznie negatywna ocena wyborów innych ludzi, osądzanie na podstawie
                jednego, troche chaotycznego posta. Taka postawa też trąci brakiem dojrzałości.

                Moim zdaniem każdy ma prawo do własnych przekonań i wyborów. Jeśli młody
                człowiek jest przekonany o tym, że chce stanać przed ołtarzem - to nie widzę
                powodu, dla którego jego decyzja miałaby być gorsza od 25 - 30 latka. Podajesz
                skrajny przykład całkowitej zależności finansowej od obojga rodziców - i jest to
                z Twej strony manipulacja, bo autorka wątku wcale nie jest takim przypadkiem.

                "podręcznika do psychologii chyba czytać nie trzeba by wiedzieć, że na inne
                > trudności natrafia para dojrzałych, samodzielnie egzystujących ludzi, a inne
                > młode małżeństwo w uzależnieniu od jednych i drugich rodziców żyjące" - otóż
                trzeba, by wiedzieć, że kryzysy w związkach, w określonych jego momentach - np.
                po urodzeniu się pierwszego dziecka pojawiają się niezależnie od tego, czy
                małżonkowie są dojrzali i samodzielnie egzystujący, czy też młodzi i
                korzystający z pomocy rodziców.

                "powtórzę po raz kolejny - tak, uważam że wielu ludzi traktuje ślub jako sposób
                > na podniesienie swojego społecznego statusu
                > nie mają planu na potem, nie są samodzielni finansowo i dlatego tak łatwo ich
                > rodzicom mieszać się do związku, niepozwalając niejednokrotnie młodym rozwinąć
                > skrzydeł" - poza tym, że dzisiaj ślub przestał być jednym ze sposobów
                podniesienia swojego społecznego statusu, zgadzam się z Tobą, tak bywa, jednak w
                wątku autorki takie wnioski są chyba zbyt daleko idące, moim skromnym zdaniem.

                pozdrawiam i znikam, dalsza dyskusja nie ma wielkiego sensu, chciałam tylko, by
                dziewczyna z problemem wiedziała, że nie każdy myśli tak jak Ty.
                • syriana Re: problem 17.09.07, 15:50
                  > Po prostu nie podoba mi się
                  > jednoznacznie negatywna ocena wyborów innych ludzi, osądzanie na
                  > podstawie jednego, troche chaotycznego posta. Taka postawa teżtrąci
                  > brakiem dojrzałości.

                  to raczej specyfika forum
                  a prawo do jednoznacznie negatywnej oceny czegokolwiek, mamy po zapoznaniu się z
                  takim obrazem sytuacji jaki został nam dany

                  >Podajesz skrajny przykład całkowitej zależności finansowej od obojga > rodziców
                  - i jest to z Twej strony manipulacja, bo autorka wątku
                  > wcale nie jest takim przypadkiem.

                  doprawdy?
                  bo autorka zdaje się zaznaczyła wyraźnie, że mieszkają u jej rodziców, o
                  rachunki martwić się nie muszą i dlatego jej mąż na swoje hobby pieniądze może
                  wydawać

                  manipulacji nie widzę

                  > trzeba, by wiedzieć, że kryzysy w związkach, w określonych jego
                  > momentach - np. po urodzeniu się pierwszego dziecka pojawiają się
                  > niezależnie od tego, czy
                  > małżonkowie są dojrzali i samodzielnie egzystujący, czy też młodzi
                  > korzystający z pomocy rodziców.

                  no i tu nasz odbiór tej sytuacji się różni
                  bo dla mnie oczywistym jest, że położenie w jakim znajduje się autorka, niewiele
                  ma wspólnego z kryzysem po urodzeniu dziecka

            • ally Re: problem 17.09.07, 15:48
              > A tak poza tym, to podobnie jak autorka którejś z wcześniejszych wypowiedzi, te
              > ż
              > jestem ciekawa Twojego wieku. Czy to duża niedyskrecja ponowić to pytanie?smile

              czyżbyś oceniała ludzi na podstawie metryki? oj niekonsekwentna jesteś
    • kalendarzowa_wiosna Re: problem 17.09.07, 15:43
      Olu, ale czego Ty tak naprawdę oczekujesz? Mam wrażenie, że sama nie
      masz pomysłu czego tak naprawdę chcesz od życia. Spójrz na swój
      tekst inicjujący wątek. 3/4 miejsca zajmuje opis relacji z
      rodzicami, jednymi i drugimi a chciałaś chyba pisać o swoim życiu...
      Sorry, wyszłaś za mąż, masz dziecko - ważna jest Twoja rodzina a nie
      rodzice czy tesciowie.
      Ja myślę tak: jesteś młoda, jeszcze nie tak dawno Twoje życie to
      były kolezanki, randki, imprezy. Miałaś piękne marzenia odnośnie
      przyszłości, później ślub, dziecko i codzienność która najpewniej
      mocno Cię rozczarowała... Niestety nie zawsze jest różowo. I tak
      nie jest najgorzej bo macie duże wsparcie od rodziców.

      Postaraj się dostrzec dobre i radosne strony Waszego życia, nawiąż
      relacje z mężem i postaraj się go trochę zrozumieć. Jemu też nie
      jest lekko. Ty jesteś u siebie a on musi mieszkać u obcych ludzi.
      Opieki nad dzieckiem zwyczajnie trzeba go nauczyć smilePodejrzewam, że
      to ładowanie pieniędzy w samochód to dla niego pewnego rodzaju
      terapia poprawiająca samopoczucie smile Stał sie dorosły, zarabia, a
      tak naprawdę nie ma nic własnego, tylko ten samochód. Jak go
      wybajerzy przynajmniej kumple będą zazdrościć smile Odpuść już
      dotychczasowe wydatki ale usiądźcie i porozmawiajcie jak to będzie w
      przyszłości. Może wspólne mieszkanie z rodzicami nie było dobrym
      pomysłem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka