Dodaj do ulubionych

Delikatny problem

17.09.07, 22:16
Poltora roku temu zmarla nagle moja sasiadka, mloda kobieta,
zostawila meza i dwojke dzieci. Dziewczynka ma teraz 10 lat,
chlopiec 8. Od tego czasu stopniowo zblizylismy sie z sasiadem
(tzn. nasza rodzina, nie ja osobiscie) i tymi dziecmi, zaczelismy
spotykac sie na pogawedki, zapraszalismy sie wspolnie na grille,
itp, zdarzalo sie ze popilnowalam tyvh dzieci jak on musial gdzies
sam wyskoczyc. Dzieci grzeczne, lubia sie z naszymi (dziewczynka
jest wrecz obiektem uwielbienia mojego 3-latka). Niby nie ma
problemu.

Ale - przez ostatni miesiac frekwencja ich wizyt nagle wzrosla do
tego stopnia ze z ostatnich 6ciu dni, 5 spedzilismy czesciowo z
nimi, co kazdorazowo narzucone bylo przez sasiada. Po prostu nagle
pojawia sie w naszym domu jedno z tych dzieci, po pewnym czasie
dobija drugie a potem sasiad. Dziewczynce bardzo brak matki wiec
klei sie do mnie na kazdym kroku. Jak wychodze do sklepu, ona tez.
Wioze psa do weterynarza, ona ze mna. Przechodze obok ich domu z
psami to zaraz otwieraja sie ich drzwi i leci za mna. Pomimo
wzajemnej sympatii i zrozumienia ich sytuacji zaczyna to byc dla
mnie meczace. Oni wpadaja czasami gdy tylko moje dzieciaki wroca i
w efekcie starszy jeszcze w mundurku rusza do zabawy, lekcje zaczyna
odrabiac po ich wyjsciu gdy juz jest na to zbyt zmeczony. Chcac nie
chcac obiady czesto robie wspolne, nie chodzi mi w tym momencie o
koszt z tym zwiazany bo sasiad bardzo czesto przynosi wiele
produktow, chipsy dla dzieci, napoje, wino, jakies zagryzki typu
kielbaski czy krewetki. Ale ja chcialabym czasami po pracy walnac
sie na kanapie i pobyc tylko z rodzina, a nie ruszac odrazu do
kuchni i patrzec jak sie da ten obiad zwiekszyc bo oni przyszli a ja
gotowalam dla 4ki.

Sprawa jest jeszcze taka ze ja czesciowo pracuje z domu ale jestem
wtedy bardzo zajeta, a dla nich fakt ze jestem w domu oznacza ze
jestem wolna.

Teraz nadchodza ferie, zaplanowalam sobie kilka wolnych dni zeby
synkow wziasc na jakies wycieczki i musze to trzymac w tajemnicy bo
w przeciwnym razie bede musiala wziasc 4ke zamiast tylko swoich
dwoch.

Zal mi ich ze sa tacy samotni, ale meczy mnie ta sytuacja, gdyby
zjawiali sie raz, dwa w tygodniu, nie byloby sprawy. Ale prawie
codzien?
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: Delikatny problem 17.09.07, 23:20
      lollypop..hm...delikatna sprawa, tak. Nie pozostaje Ci nic inngo,
      jak porozmawianie z facetem, nie przy dzieciach.
      I zrozumienie, ze...czasem litosc gorsza jest od pomocy. Wspolczucie
      owszem, pieknie z Twej strony cala ta sprawa..., ale pomysl, ze na
      dluzsza mete nikomu na dobre nie wyjdzie..
      Dasz rade, porozmawiajcie z mezem szczerze (albo Twoj maz moze sam
      by wolal?)z gosciem i wyjasnijcie sprawy. Pokaz granice, delikatnie,
      ale...stanowczosmile
    • fajka7 Re: Delikatny problem 17.09.07, 23:25
      I to wszystko co tu napisalas po prostu powiedz temu panu tak
      delikatnie, jak delikatny jest problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka