black-bombardo
24.09.07, 19:29
Piszac to licze ze bedzie to przestroga dla innych i ktos moze
wyciagnie z tego cos pozytywnego i nie popelni tak ogromnych bledow.
Jakis czas temu, a dokladniej 18 miesiecy temu otworzylismy z Żoną
sklep z ubrankami ale mielismy pecha bo nie trafilismy z lokalizacja
a, a ze jestesmy uparci robilismy wszystko zeby ten sklep zaczął
przynosic korzysci finansowe. Powolutku szlo do przodu ale kosztem
tego popadalismy w coraz wieksze klopoty finansowe i zeby dlugi
splacic postanowilem pograc w sieci w zaklady sportowe,Zona byla
przeciwna dopoki nie wygralem jednorazowo 6800 zl inwestujac 200 zl.
Od tej pory gram , raz wygrywajac raz przegrywajac ale ogolnie do
przodu. Kosztuje mnie to wiele nerwow i juz nie jestem soba, ciagle
rozdraznienie, ciagle przesiadywanie przed kompem nie majac czasu
dla dzieci,Zony. Zona ma czesto pretensje ze nie mam czasu bo tylko
bwin sie liczy ale ja tak naprawde juz tego nie cierpie ale siedzimy
na kredytach i dlugach i marzymy zeby wkoncu wyjsc na prosta.
Przsyszedl dolek, zaczalem przegrywac i cos zlego stalo sie z moja
glowa, gotuje sie nie umiem powstrzymac przed dalszym graniem,
przegrywam jedna stowe, druga stowe az wkoncu wchodze na konto Mamy
swojej Zony gryze sie z myslami ale nie moge sie powstrzyma wiec
biore stowe, potem druga, niewazne ze za kilka dni oddaje ale jednak
to kradziez. Na wyciagu to wychodzi wiec awantura, zapewniam ze
wiecej sie nie powtorzy ale nadchodza kolejne zle dni wiec sytuacja
sie powtarza i znowu to samo. Zona pyta czy moge ja zapewnic ze
wiecej tego nie zrobie tym razem odpowiadam ze na ta chwile tak ale
nie wiem co bedzie jak usiade do zakladow i powinie sie noga wiec
zamknij dostep do konta swojej mamy ale tego nie robi. Placzac
prosze zebysmy zamkneli rownierz konto zakladow bo juz sobie z tym
nie radze i staczam sie, zona odpowiada ze poprostu trzeba sie
chamowac ale grac powinnismy bo dlugi trzeba splacic i za cos zyc bo
w sklepie roznie (duzo kredytow, oplat) ale konta nie zamykamy a ja
wchodze na konto tesciowej poraz trzeci i czwarty. W oczach Żony
jestem coraz gorszy i gorszy co nie powinno dziwic tyle ze ja
potrzeboje pomocy bo sam juz sobie z tym nie jestem w stanie
poradzic. Znam sie na sporcie ogolnie dobrze mi idzie ale staczam
sie na dno juz nie jestem soba, nienawidze sie, przegrywajac nie
umiem sie hamowac choc bardzo chce, mija kilka minut a ja placze ze
wziolem nie swoje pieniadze ale jest juz za pozno, tak bardzo chce
wyprowadzic rodzine z dlugow zebysmy mogli poprowadzic jakis interes
ktory pozwoli odejsc od tych zakladow ze nie umiem trzezwo myslec i
w momentach porazek robie glupote za glupota. Nie jestem juz taki
dla dzieci jak bylem kiedys o zonie juz nie wspominajac. Przez kilka
miesiecy mozna stoczyc sie na same dno wiec naprawdo nie warto
zadzierac z hazardem. Mnie juz niema ale niechce zeby spotkalo to
tez kogos innego. Jestem w takim momencie zycia ze Zona sie do mnie
nie odzywa, jest coraz blizej konca naszego zwiazku a ja juz nie
moge na siebie patrzec. Wiem ze popelnilem mnostwo bledow, glownie
wchodzac na konto tesciowej ale potrzebuje jakiejs pomocy i niewiem
jak z tego wszystkiego wyjsc.