gosica3
02.10.07, 21:15
Witajcie. wiem wiem wiele osób je ma. Moje jednak ciągnął się od
jakiś 10 lat - od kiedyjestem w związku prawie jak małżeńskim. Dziś
mam doła i nie mam sie komu wygadać. Napiszę krótko i na temat.
Kiedy 10 lat temu rozpoczynałam życie z mężczyzną z którym jestem do
dnia dziesiejszego miał już on wtedy kedyty i pewne problemy
finansowe. Zamieszkiliśmy razem i wciąż ONE były ale z czasem
nawarstwiały się - bo czynsz i inne opłaty. Były momonty kryzysowe
ale dziś ....Dziś mamy 4 letnią córkę, ja - pracująca w oświacie za
1300 zł i kredyty oczywiście zaciągnięte przez te lata przez
Roberta. Jest mmont taki,że ja nas żywię, kupuję wszystko co córce
jest potzrebne, wydaję na dojazdy do pracy i niestety nie mam juz
pensji. Nie mogę dołożyć do opłat bo kurcze odbiłoby sie to na
córce. A niestety kredyty pochłonęły prawie całą pensję. Widzę że
mąż jest zalamany, prosi mnie o pomoc, powiedział nawet że
wyprowadzi się do swojej mamy żeby nas odciążyć ale
kurcze !!!!!!!!!!!!!!chce mi się krzyczeć bo mam dość takiej
nieodpowiedzialności z Jego strony a z drugiej strony - jest nam
dobrze ze sobą boję się tylko ,że przez te problemy pęknie wszystko
jak bańka mydlana. Nie wiem jak nam pomóc. Co zrobić? co???????????
Może też mialyście taki PROBLEM .Proszę nie krytykujcie,że nie
kontrolowałam jego ( naszych) finansów. Nie wynioslam tego z domu.
Mój Tato Zawsze umiał gospodarować finansami. Szkoda,że mój mąż tego
nie umie a ja nie umiem pilnować Jego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!