Dodaj do ulubionych

Czy wzięłybyście udział w takim projekcie?

14.10.07, 12:37
Jako członek zarządu RR byłam ostatnio na spotkaniu z paniami
dyrektorkami naszej szkoły podstawowej oraz członkami zarządu rady
naszego osiedla. Szkoła z Rada Osiedla współpracuje dość intensywnie
i obecnie oba ciała dumają nad rozruszaniem staruszków na naszym
osiedlu. między innymi projektami pojawił się taki, nazwany przeze
mnie "Adopcja babci".

Chodzi o to, by zapoznać ze sobą osiedlowe osoby starsze i osiedlowe
młode małżeństwa, które mogłyby być sobie na wzajem pomocne. I tak
np. zaadoptowana babcia mogłaby być poproszona od czasu do czasu o
odebranie dziecka z przedszkola, posiedzenie z nim wieczorem, tak by
rodzice mogli iść do kina, a młodzi w zamian mogliby pomóc w
ciężkich zakupach, czy podrzuceniu do lekarza.

Czy byłybyście zainteresowane takim projektem? Jakie widzicie w nim
słabe strony? Jak dotrzec do tych ludzi? W jakiej konwencji mogłoby
się to odbywac?
Obserwuj wątek
    • koralik12 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 12:47
      Jakoś tego nie widzę... Do konkretnej rodziny miałaby być przypisana konkretna
      babcia? A jeśli nie będą w stanie się polubić? I ja nie zostawiłabym dziecka pod
      opieką obcej starszej pani...
    • aluc Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 12:47
      bardzo mi się podoba tak na pierwszy rzut oka
      na drugi rzut obawiam się wykorzystywania babci (a gdzie dziadek??)
      przez młodych oraz wymawianie sie młodych brakiem czasu
      ale sam pomysł jest super, jeśli stronom wystarczy dobrej woli, żeby
      go sensownie realizować, to jestem bardzo za

      w przedszkolu mojego starszego starszaki odwiedzają od czasu do
      czasu okoliczny dom opieki i mają zajęcia razem z pensjonariuszami
    • fajka7 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 12:50
      Slaba strone widze taka, ze nie lubie funkcjonowac w malej
      spolecznosci, gdzie wszyscy o wszystkich duzo wiedza, bo sie kisza w
      1 sosie wzajemnych zaleznosci. Oczywiscie przerysowuje, ale tylko
      dla lepszego obrazowania, bo w pierwszej chwili uklad, o ktorym
      piszesz jawi mi sie jako zestaw naczyn polaczonych w rozbudowana
      siatke powiazan smile)))
      Bo wszystko jest fajnie jak szafa gra, natomiast w przypadku
      konfliktu miedzy zainteresowanymi stronami zbytnia bliskosc adresow
      roznie sie konczy.
      Nie mam takich doswiadczen, ale ja z tych, co to nie marza o
      zazylosci z sasiadami smile
      Mysle jednak, mimo moich uprzedzen, ze pomysl jest dobry, pod
      warunkiem gruntownego przemyslenia zasad. Ludzie sa rozni, staruszki
      tez i "jakos to bedzie" moze nie zadzialac.
      Jak dotrzec?
      No do staruszek, to przez proboszcza smile
      Ja bym w ogole zaczela od staruszek i sprawdzila czy je to w ogole
      interesuje, bo nie wiem czemu, ale mam wrazenie, ze osiedlowe
      malzenstwa znalazlyby sie bez problemu.
    • fajka7 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 12:54
      Ktos pisal o wykorzystywaniu.
      Dlatego uwazam, ze kapitalne znaczenie ma scisle okreslenie
      nieprzekraczalnych zasad kto komu ile i za co. To bylby taki barter-
      ale uslugi po obu stronach musza miec te sama wartosc (chyba, ze
      ktos jest naduprzejmy, to jego sprawa).
      Trzeba by je wiec jakos skatalogowac i wycenic lub ocenic lub nie
      wiem co smile))
      • aluc Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 12:58
        czyli coś na zasadzie osiedlowego banku czasu? zgadzam się z fakja,
        przynajmniej na początku trzebaby to centralnie organizować za
        pokwitowaniem, bo inaczej się rozlezie

        chyba największy problem będzie z dotarciem, bo IMHO najlepiej
        byłoby zebrać na początku wszystkich na kupę, typu piknik, bo to by
        dawało szanse od razu się poznania, ale jak tu piknik przy takiej
        pogodzie?

        poza tym nie wiem, o jak dużej grupie rozmawiamy - kilkanaście
        rodzin czy raczej kilkadziesiąt czy kilkaset
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:00
        A ja bym się obawiała, że samotna starsza pani zechce za dużo czasu spędzać z
        młodą rodziną, że nie skończy się na podwiezieniu do lekarza od czasu do czasu,
        czy przydźwiganiu ziemniaków, oleju i mineralnej, tylko zaczęłyby się wieczory z
        panią, wysłuchiwanie opowieści, żalów itp. Ale ja w sumie też jestem z tych
        "dzikich", więc komuś innemu taka zażyłość mogłaby być na rękę.
        • aluc Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:03
          no wiesz, coś za coś
          poza tym zdaje się, że celem jest także wyrwanie starszych osób z
          samotności i emerytalnego marazmu
          ale to jest właśnie ta delikatna kwestia wykorzystywanie jednej
          strony przez drugą oraz dobrych chęci po obydwu
        • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:05
          Stąd pomysł "niezależnego opiekuna", do którego mozna by zgłaszać
          uwagi i który mógłby w porę interweniować.

          A przede wszystkim coś na kształt randek. Możnaby zorganizowac kilka
          spotkań rodzinno dziadkowych, bo szkoła daje miejsce a okoliczny dom
          kombatanta prowiant oraz ogłosić, ze coś na ząb mile widziane.
          Możnaby zorganizowac ognisko, bo miejsce jest. I w takich pozornie
          niezobowiązujących spotkaniach może zawiązałyby się wartościowe
          znajomości?
          • fajka7 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:10
            Mozna, a nawet trzeba.
            Trzeba czyli jasno okreslic co chcemy osiagnac. Czy to ma byc
            agencja posredniczaca w wymianie wzajemnych uslug, czy tez cos
            wiecej- dyspozycyjnosc starszej osoby na emeryturze w zamian nie
            tylko za zakupy, ale minimum zainteresowania, bo zdaje sie chodzi o
            to, zeby pani poczula sie naprawde potrzebna, prawda?
            Nie wszyscy mlodzi sa przygotowani na taki uklad- to tez moze byc
            ciekawe uwrazliwiajace doswiadczenie. A jak ktos sie boi babci
            starej, ze go na smierc zagada, to tylko znaczy, ze sie do ukladu
            nie nadaje, a nie ze babcia ma problem smile
            No ale obie strony musza sie wczesniej jednak poznac (szkolna
            swietlica?), zeby zminimalizowac emocjonalne niepowodzenia pozniej.
            • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:15
              Dokładnie tak.
              Ludzie sa różni. Zakładam jednak, że do takiego projektu zgłoszą sie
              ludzie otwarci na innych, bo ci "dzicy" raczej będą mieli sporo uwag
              na "nie".
              Kwestia tylko stopnia otwartościu i takie spotkania pomogłyby chyba
              zapoznać się nie tylko rodzicom i dziadkom, ale równiez dziadkom i
              dzieciom.
              • aluc Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:18
                zgadzam się, spotkania otwarte są zdecydowanie dobrym pomysłem, bo
                są niewymuszone i pozwalają na naturalne poznanie się, a dzieci,
                podobnie jak psy, są do tego znakomitym pretekstem wink
      • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:01
        No więc właśnie tak sobie myślę ... żeby uniknąć wykorzystywania to
        przydałby się jakiś koordynator akcji, który od czasu do czasu
        rozmawiałby sobie z obiema stronami i pytał co i jak.

        Może coś w rodzaju banku czasu - ja Ci tyle to i ty mnie tyle. Bądź
        jak ja Tobie raz dziecko, to ty mnie raz zakupy.

        Osiedle jest wielkie, więc moznaby było dopasowac potrzeby - ci co
        sie nie boją sasiadów i ci co chcą być od siebie nieco oddaleni.

        Oczywiście, ze nie same babcie są brane pod uwagę, nawet bardzo
        chętnie starsze małżeństwa.


        Proszę o pomysły oraz podpowiedzi oraz dalsze wytykanie słabych
        punktów i obaw.
    • zebra12 Brzmi ciekawie 14.10.07, 13:01

    • gryzelda71 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:03
      A skąd pojawił sie taki pomysł?
      Są jakieś informacje,ze i starsze osoby i młodzi rodzice chętnie na taka propozycje przystaną?
      • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:09
        Z inicjatywą wyszła pani z Rady Osiedla, która sama tego rodzaju
        usługę zaproponowała pewnemu małżeństwu a oni byli jej wdzięczni za
        pomoc.

        Ponieważ szkoła z RO dość prężnie działa na rzecz osób starszych, to
        rózne pomysły się pojawiają - jedne spalają na panewce, inne sa
        realizowane.

        A młode małżeństwa? Osobiście sama czasami proszę moją starszą
        sąsiadkę, by rzuciła okiem na dziewczynki, gdy muszę wyjśc np. do
        pobliskiego mięsnego a im się nie chce człapac ze mną lub któraś
        jest chora. Od razu tez pytam, co pani sasiadce kupić i tym
        sposobem, obie mamy sprawy załatwione.
    • gryzelda71 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:23
      W sumie jak widzisz po swoim przykładzie jak sie chce,potrzebuje to nie trzeba czekac na takie odgórne pomysły.
      A z drugiej strony jak czytam ,że na gronie rodzinnym strasznie trudno dojść do porozumienia odnoścnie wzajemnej pomocy to moze to byc kłopotliwe dla owego koordynatora.
      A moze wprost przeciwnie,będzie o wiele sprawniej i lepiej bo ludzie zaczna nazywac swoje potrzeby,a nie liczyć,że ktoś sie domyśli.smile
      • aluc Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:24
        gryzeldo, IMHO znacznie łatwiej jest przyjśc na spotkanie w klubie
        kombatanta niż poprosić starszą panią z pietra wyżej, żeby się
        zajęła dzieckiem, a ty jej za to zrobisz zakupy

        głównie dlatego, że na spotkanie przyjdą tylko ci chętni, względnie
        przyjaźnie zainteresowani
        • gryzelda71 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:36
          No ja akurat szybciej poproszę,niz przyjdę na zabraniesmile,no ale ja troszke znam swoich sąsiadów i czasem wymieniamy sie takimi uprzejmosciami(nie tylko odnosnie dzieci i zakupów).
          • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:42
            I super! Fajnie wiedzieć smile
          • lila1974 "Koordynator" 14.10.07, 13:45
            Myślę, ze przydałby się również jako swoista "centrala". Może się
            wszak tak zdazyć, że dziadkowie nie będą mogli akurat tego dnia
            wyświadczyć przysługi typu "odbiór dziecka z przedszkola" lub młodzi
            będą na wakacjach a babcia np. się rozchoruje i nie będzie miał kto
            iść z receptą.
            Wówczas obie strony mogłyby zadzwonić do centrali i poprosić o pomoc
            kogoś "rezerwowego".
      • lila1974 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 13:40
        Widzisz cały pic polega na tym, że ja jestem po prostu odwazna i mam
        małe poczucie wstydu.

        Oczywiście, że byłoby dużo prościej, gdyby człowiek rozejrzał się
        wokół siebie. Zobacz jednak, jak ciężko jest czasami dziewczynom,
        które piszą tu na forum, że są same z dziećmi gdzieś np. w obcym
        mieście. Nie znają ludzi, nie znają atmosfery miejsca, w którym
        przyszło im być, nie wiedzą na co mogą sobie pozwolić i jak zostanie
        to odebrane, więc z mety rezygnują z podjęcia takiej inicjatywy.

        Może gdyby ktoś zrobiłby to dla nich, byłoby im łatwiej?
        • luxure Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 16.10.07, 20:16
          Ano widzisz.. Ty masz małe poczucie wstydu. Ja przeciwnie. A ludzie generalnie
          są "dzicy". Wstydzą się prosić. Mówię "generalnie" czyli w większości
          przypadków.... Swój problem załatwia się w swoim sosie.
          Ja nic od nikogo nie chcę i sama też nie chcę żeby ktoś ode mnie coś chciał.
          Może dlatego, że trochę sie w życiu przejechałam na różnego kalibru
          "interesantach" z rodziny a może dlatego że też jestem "dzika".
    • sir.vimes W Niemczech już coś takiego funcjonuje 14.10.07, 13:43
      ale pewnie o tym wiesz.
      Pomysł jest bardzo dobry. Problemem pewnie jest "zorganizowanie" odpowiedniej
      babci(dziadka) dla każdej rodziny i vice versa. Tak, by się polubili i dogadali.
      • lila1974 Re: W Niemczech już coś takiego funcjonuje 14.10.07, 13:54
        Nie wiem, bo z Niemcami jakoś nie mam za dużo współnego.
        Jesli możesz mi podpowiedzieć, jak jest to tam zorganizowane to
        chętnie poczytam.
        • sir.vimes Re: W Niemczech już coś takiego funcjonuje 14.10.07, 14:09
          "Wypożyczalnia babć."

          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,2347915.html
          I jeszcze coś kiedyś czytałam o akim projekcie. Później poszukam.
    • gryzelda71 Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 14.10.07, 14:01
      Lila,jeśli macie chętną osobe,która zajmie sie organizacją takiej akcji, to spróbujcie.Poza czasem nic nie stracicie,a na pewno cos zyskaciesmile
    • lila1974 Pozwolę sopbie skorzystać z okazji 16.10.07, 18:14
      i zapytać tych z Was, których jeszcze nie pytałąm smile
      • guderianka Re: Pozwolę sopbie skorzystać z okazji 16.10.07, 18:26
        lila-wysłałam priv
        • lila1974 Odpisałam nt 16.10.07, 18:37

    • b.bujak Re: Czy wzięłybyście udział w takim projekcie? 16.10.07, 20:09
      wzięłabym smile
      były u nas w miasteczku próby stworzenia takiego projektu; zdaje
      się, że nieudane....
      jak młody był niemowlakiem, to nieraz marzyłam, żeby postawić wózek
      przy jakiejs babci siedzącej na ławeczce i mieć chwilę na inne
      sprawy; nie miałam żadnej pomocy od strony rodziny i nie znałam
      nikogo w miasteczku, w którym mieszkałam od niedawna - i kiedy
      zobaczyłam ogłoszenie o takiej, jak Twoja inicjatywie pomyślalam, ze
      to swietna sprawa.... ale nie wyszło - rozpłynęło się, zapomniało
      się... nie wiem, czy to w tym momencie funkcjonuje (jak będę
      pamiętac, zapytam mojego tescia, bo uczestniczyl w tej inicjatywie);
      po tym wszystkim moge Ci napisac, ze uwazam, ze chętnych do
      uczestnictwa w takim czyms pewnie znajdziesz, ale powodzenie akcji
      zalezy głownie od ludzi ją organizujących - trzeba dobrze rozgłosic
      akcję, ustalic jakis jasny system spotkan, jasne zasady wspólpracy,
      pilnowac tych zasad - mysle, ze to trudne i czasochłonne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka