lola211 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:27 Ja nie pracowalam przez 3 pierwsze lata zycia dziecka.Uwazam to za sytuacje najlepsza z mozliwych.Nigdy o kase sie nie prosilam, bo kasa lezala w domu i bralam ile chcialam. Od paru lat pracuje i to rowniez uwazam za najlepsze rozwiazanie, bo co bym miala robic w domu? Kisic sie? Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:32 Mój mąż sam codziennie mi wciska kasę i codziennie mnie informuje na ile mogę zaszaleć dziś kartą. Nie uważam, że będąc z dzieckiem się nie rozwijam. Rozwijam się po prostu inaczej, w innej dziedzinie A Ty autorko nie masz co robić i piszesz takie podpuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:36 a przewidziałaś ze kasa się skończy, maż straci płynnośc itp...zresztą nieważne Jeśłi to uwazasz za podpuche to czemy odpowiadasz??? Ja sama jakiś krótki czas po urodzeniu dziecka siedziałam w domu, i nie wyobrazam sobie aby to mogła trwać 3 lub 6 lat Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:35 asinek68 napisała: > Mój mąż sam codziennie mi wciska kasę i codziennie mnie informuje na > ile mogę zaszaleć dziś kartą. "Wciska kasę", ale delikatny styl Odpowiedz Link Zgłoś
loya2005 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:35 U mnie pozostanie z dzieckiem było jedynym najlepszym wyjściem.(co nie znaczy, że czasami mam już dosyć A budżet był i jest wspólny. I nikt nikogo nie pyta o zgodę czy może sobie coś kupić, tylko czy w tej chwili są na to pieniądze. A i na "czarną godzinę" też jest wydzielone. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:29 Ja a propos tamtego wątku chciałam zadać (zupełnie bez podtekstów, z ciekawości zwykłej) pytanie: czy w jakiś sposób zabezpieczacie się na ewentualność rozstania z mężem/utraty przez niego pracy/choroby uniemożliwiającej mu pracę? Jako bardzo praktycznie myśląca osoba oczywiscie wiem, ze milosc az po grob itd, ale przypadki chodza po ludziach - nie piszcie wiec, ze na pewno nigdy nic zlego Wam sie nie przydarzy . Odpowiedz Link Zgłoś
lutowa.2007 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:37 nie jestem gola i wesola. mamy sporo oszczednosci, a ja w zanadrzu mieszkanie po babci. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:42 kas2 napisała: > a przewidziałaś ze kasa się skończy, maż straci płynnośc > itp...zresztą nieważne Słuchaj w zyciu wszystko sie może zdażyć. My wybraliśmy opcję najlepszą naszym zdaniem i tyle. Jakby człowiek wiedział, że sie przewróci to by się położył. Jeśłi to uwazasz za podpuche to czemy odpowiadasz??? Bo mam wolną chwilę przed spacerem > Ja sama jakiś krótki czas po urodzeniu dziecka siedziałam w domu, i nie wyobrazam sobie aby to mogła trwać 3 lub 6 lat Każdy ma inne priorytety. Ja nie wyobrażam sobie wielu innych rzeczy, które dla kogos są normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:43 Gdybym tak chciała myśleć to z domu bym nie wychodziła z obawy przed tym, że mnie samochód przejedzie.... Nie zabezpieczamy się. Żyjemy można powiedzieć "chwilą". Praca jest - jak nie tu to za granicą. Każdemu może się przydarzyć coś złego. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:53 mamarazydwa1 napisała: > Gdybym tak chciała myśleć to z domu bym nie wychodziła z obawy > przed tym, że mnie samochód przejedzie.... > Nie zabezpieczamy się. Żyjemy można powiedzieć "chwilą". A potem pojawiaja sie posty 'zle mi z mezem, ale nie odejde, bo nie mam za co zyc', ewentualnie 'rozwodze sie, skad i jaki zasilek, bo alimenty na dziecko to jedyne pieniadze'. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:03 Nie będę wiecznie siedzieć w domu. Wrócę do pracy albo znajdę sobie nową. A póki co od 8 lat jest nam z mężem bardzo dobrze. I mamy nadzieję kiedyś obchodzić 60 lecie ślubu jak jego dziadkowie Gdybym chciała tak myśleć jak Ty (pesymistycznie) to ani bym za mąż nie wyszła, ani dzieci nie urodziła, tylko harowała od świtu do nocy i odkładała na czarną godzinę... Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:13 mamarazydwa1 napisała: > Gdybym chciała tak myśleć jak Ty (pesymistycznie) Ja jestem zdecydowanie optymistka, co nie nie wyklucza bycia tez realistka. I mam swiadomosc, ze roznie sie w zyciu moze podziac, a nic nie daje mi takiego spokoju ducha (i mozliwosci optymistycznego patrzenia na zycie), jak swiadomosc, ze o ile bede zdrowa, to sama dam sobie rade. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:16 Ja również dam sobie radę Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:31 a co za różnica czy pracuje tylko mąż czy oboje.Ważne że im na życie wystarcza.Moi znajomi,małżeństwo w tym samym czasie stracili pracę i co.Jakby każdy miał się zadręczać myślą co byłoby gdyby to by z domu nie wychodzili."Nie zajdę w ciążę bo dziecko może się urodzić chore,bo mogę nie przeżyć porodu,bo może kiedyś stracę pracę".Zresztą pytanie było ile mam siedzi obecnie w domu bez pracy,a nie że nigdy w życiu nie będą pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
jkk74 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:46 Na razie, może nie jest to wiele, ale mieszkanie w którym mieszkamy jest li tylko i wyłącznie moją własnością. I jeśli zmienimy (mamy taki plan... kiedyś) na większe to też będzie tylko na mnie. Jest to może nie najlepsze, ale jednak zabezpieczenie na w razie czego... Jak tylko sytuacja finansowa pozwoli będę sobie regularnie odkładać pieniądze dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 jkk74 18.10.07, 09:48 i tu cię dziewczyno popieram... Nie ty jedna tak wybrałaś Nie mogę patrzec jak niektórzy uważają ze wszystko jest puęnie i że wspólne a potem pięknie wspólnie się kłocą o swoją połowę Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:59 mamy polisy "na krzyż" na wypadk śmierci albo niepełnosprawności uniemożliwiającej wykonywanie pracy zawodowej, z polisy jestem w stanie utrzymać się na dotychczasowym poziomie przez jakieś 5 lat, bez konieczności podejmowania pracy mam majątek, a konkretnie dokładnie połowę tego, co zostało przez nas zgromadzone w czasie wspólnego, acz niesakramentalnego, pożycia - nie "na gębę", ale na papierze oraz namiary na bardzo dobrych adwokatów ) a oprócz tego mam całkiem porządne wykształcenie i całkiem porządne doświadczenie zawodowe z czasów przeddzieciowych, coś tam co roku sobie do cv dokładam, na chlebek i masełko, a nawet szyneczkę, jestem w stanie zarobić Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:01 O Ciebie Aluc się nie martwie . Ale we wspomnianym wątku mnostwo jest postów 'zyjemy skromnie, ale bycie z dzieckiem jest najwazniejsze'. To takich osob bardziej dotyczy moje pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: a to przepraszam :)) 18.10.07, 10:14 Az tak dobrze nie ma - ja sie martwie, ze zyjesz w wiecznym grzechu . Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Erin 18.10.07, 10:23 Co do miłości, to byłam pewna) Natomiast, w momencie, gdyby mój mąż stracił pracę lub gdyby stało się ciś złego, to po prostu przerwałabym wychowawczy i wróciła do pracy. Tak się zresztą stało. Na szczęscie akurat wtedy, gdy moja córka za miesiąc miała iśc do p-la, a mnie urlop wychowawczy i tak się niebawem kończył. Byłam z córką 3 lata w domu i to były bardzo fajne lata dla mojej rodziny. Nie było pędu, pospiechu. A teraz rano pedzimy do przedszkola, potem do pracy, z pracy któreś z nas jedzie po dziecko do dziadków, którzy je odbierają z p-la. Jakieś zakupy, obiad, chwila na zabawę, pogaduszki i dzień już się kończy, bo Olka po wieczorynce już spać idzie. Zdecydowanie tęsknię za tamtym spokojem. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Erin 18.10.07, 10:30 madziaaaa napisała: > Natomiast, w momencie, gdyby mój mąż stracił pracę lub gdyby stało > się ciś złego, to po prostu przerwałabym wychowawczy i wróciła do > pracy. No to skąd te akcje dotyczące mam w pracy, skoro wiekszosc jest przekonana, ze praca tylko czeka, zeby ją podjąć? Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Erin 18.10.07, 10:40 a nie wiem, czy to na pewno do mnie pytanie Nim zaszłam w ciążę przepracowałam już kilka lat w jednej firmie. Miałam staż, wykształcenie. Kiedy musiałam przerwać urlop wychowawczy oczywiście nie obyło się bez małej porady w Inspekcji Pracy(co by było, gdyby jednak pracodawca nie czekał na mnie z otwartymi ramionami). Przyjęto mnie bez mrugnięcia okiem. Troszkę się jednak zdziwiono, czemu tak usilnie zabiegałam o powrót do pracy, gdy po 2 miesiącach złożyłam wymówienie(znalazłam inną, ciekawszą i zdecydowanie bardziej rozwijającą pracę). Moim zdaniem, jeśli rodzina może sobie na to pozwolić, to fajnie jest, gdy dziecko może być z mamą w domu. Ale pzrede wszystkim mama musi chcieć i lubić takie "domowe życie", ale musi też mieć co do zaoferowania dziecku, a nie tylko spacerki i bajki na mini mini. Odpowiedz Link Zgłoś
lutowa.2007 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:35 nie razi, jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:36 babcia mojego meza nie przepracowala w swoim zyciu zawodowo ani jednego dnia ma ponad 85 lat swietnie wyglada i dobrze sie czuje biednie bylo i roznie bo dzieci bylo piecioro a ona twierdzi uparcie ze cale zycie byla szczesliwa i ja jej zazdroszcze tej radosci zycia bo człowiek goni za bog wie czym, a szczescie to niekoniecznie etat albo dalekie podroze i nie ma sie co wyzlosliwiac w kierunku tych co lubia inaczej btw postawa loli mnie sie podoba zawsze najlepsze i jedynie sluszne jest to, co akurat ona ma i robi )) Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:58 po pierwsze trudno porównywać tamte czasy, tak samo mogłabyś powiedzieć moja babcia jak miała okres używała szmat i była zadowolona,to ja też będę. Kobity w tamtych latach nie miały wyboru, jeżeli któraś zdobyła umiejętność czytania i pisania to już była światłym człekiem. "> babcia mojego meza nie przepracowala w swoim zyciu zawodowo ani > jednego dnia" Możliwe że tak , jednak większość kobiet bardzo ciężko pracowało, oprócz obowiązków domowych, w przypadku gdy rodzina mieszkała na wsi kobieta pomagała mężowi w pracach polowych. W przypadku gdy mieszkali w mieści dużo kobiet zajmowało sie zarobkowo szyciem, praniem , sprzątaniem. Niewiele rodzin mogło sobie pozwolić na model życia reprezentowany przez dziadków twojego męża, większość kobiet pracowała za psie pieniądze, ale pracowała. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 14:28 > btw postawa loli mnie sie podoba > zawsze najlepsze i jedynie sluszne jest to, co akurat ona ma i > robi )) Alez oczywiscie- nic wbrew sobie, czego i Tobie zycze. To sa rozwiazania najlepsze i najbardziej słuszne DLA MNIE osobiscie, chyba niewlasciwie odebralas moj post. Odpowiedz Link Zgłoś
jkk74 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:37 Wiesz mnie akurat nie kłuje, bo mąż oddaje mi całą kasę i ja nią dysponuję Napewno gdybym musiała prosić o każde 5 zł na chleb byłoby mi źle. W takim układzie jaki jest czuję się ok. Poza tym lubię być w domu. Bawi mnie to, cieszy, że mogę sie zajmować rodziną. Owszem lubię fajnie wyglądać, staram się o siebie dbać, chodzę w butach na obcasie i fajnych ciuchach, bez makupa czy z nieumytymi włosami z domu nie wychodzę, mam swoje zdanie w wielu kwestiach społecznych, gospodarczych czy politycznych (często inne niż mąż), ale charakter mam typowej kury domowej i powrót do pracy zawodowej zupełnie mnie nie interesuje (choć wiem że z wielu powodów powinnam). Jestem jednocześnie pewna, że gdybym nie miała swobody finansowej poszłabym do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:38 Nie jest mi z tym źle, że jestem na wychowawczym. Jak jeszcze nie mieliśmy dzieci a byliśmy już małżeństwem to ja nas utrzymywałam 2 lata (mąż nie pracował) i oboje studiowaliśmy na dodatek. Teraz mąż zarabia i też jest dobrze Kasa zawsze była wspólna i nikt nigdy nikogo o nią nie prosił. Mamy jedno konto, na które wpływa wypłata męża - a on na nie nawet nie zagląda... Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:45 no właśnie chodzi mi o fakt ze traktujecie ta kasę jak wspólna a to kasa męza i wierze ze on wam daje nie rozlicza i jest ok... Ale nie boicie się momentu ze zostaniecie same,,,,bez kasy męża albo mąz straci pracę a wy po np 5 latach siedzenia w domu wypadniecie z rynku Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:48 A ty masz scenariusz na wszelkie mozliwe wydarzenie? Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 gryzelda71 18.10.07, 09:52 nie nie mam scenariuszna wszystko, ale jestem zabezpieczona lokalowo finansowo i zawodowo, i czuję się niezależna Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: gryzelda71 18.10.07, 09:56 Wiele kobiet jest tak samo jak ty zabezpieczona,mają swoje mieszkanie,oszczędności itp,i też czują sie niezależne. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:49 u nas nigdy nie było to moje a to Twoje. Kasa zawsze była wspólna. Dziecko też jest wspólne. Nie boję się, mój mąż ma głowę na karku, nie zginiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: kas 18.10.07, 09:52 Ty chyba masz jakieś problemy, że tak Cię to męczy. Z tego co pamiętam masz 2 dzieci. Nie boisz się czy mimo, że pracujesz dasz sobie rade sama ? A tak w ogóle to jakim Ty pracownikiem jesteś siedząc na forum ? Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 Re: kas 18.10.07, 09:59 no widzisz daję radę... i zapewne gdybym została sama dawałabym ją sobie świetnie Mimo posiadania 2 dzieci. I nie ma problemu jesli nie chcesz nie odpowiadaj na post. Jakim jestem pracownikiem----świetnym i doświadczonym w tym co robię Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: kas 18.10.07, 10:02 No i super ! To żyj sobie jak chcesz i daj żyć innym ! Odpowiedz Link Zgłoś
kubona Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:50 nie zapominaj jednak o tym, ze w małżeństwie nie ma męża i moje. wszystko jest wspólne niezaleznie od tego kto zarobił . poczytaj kodeks rodzinny i opekuńczy Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:51 Mąż ma taki zawód, że jakby stracił ta pracę to znalazłby inną albo założył swoją działalność. Wierzę, że damy sobie radę. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.gr Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:54 Nie boję się.Potrzeba matką wynalazku,czy też - w tym konkretnym przypadku - nowej strategii.Poszłam na wychowawczy, ale związałam się z z dwoma agencjami tłumaczeń, robię sporo zleceń, zarabiam własne pieniądze, rozwijam się, zrobiłam licencję, a prócz tego jestem obok mojego syna w najważniejszych dla niego chwilach.Mąż zarabia dużo i nie musimy się zastanawiać nad każdym groszem.Wiem,że etat na mnie czeka, szef 'trzyma' moje miejsce. Być może nie zabrzmi to skromnie, co tam, ale jeśli ktoś był dobrym specjalistą w swojej dziedzinie, bez problemu wróci do pracy.Tudzież, znajdzie jeszcze lepszą.Fakt,że trzeba przez ten czas cokolwiek robić,żeby się nie cofać po prostu. BTW - biorę pod uwagę,że różnie może być i nikt mi nie da gwarancji na nierozerwalność małżeństwa.Mimo to, czuję się pewnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotamakota1 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 09:55 Coraz bardziej czuję, że zazdrośnica z ciebie mała)) My (niepracujące mamy) kaskę do ręki dostajemy nie tyrając przez miesiąc i mając na wszystko czas... Mogę spokojnie posprzątać, ugotować, uprać, uprasować, iść do koleżanki na kawę, do fryzjera, kosmetyczki a mój mąż po przyjściu z pracy mówi: - "jak to miło wrócić do czystego domu gdzie jedzonko pod nos wjeżdża. O Kochanie jak ty ślicznie wyglądasz..."DD Odpowiedz Link Zgłoś
kas2 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 10:03 dorotamakota1 napisała: > Coraz bardziej czuję, że zazdrośnica z ciebie mała)) > My (niepracujące mamy) kaskę do ręki dostajemy nie tyrając przez miesiąc i mają --no fakt bardzo wygodnie > c > na wszystko czas... kwestia czasu wolnegi to kwestia organizacji > Mogę spokojnie posprzątać, ugotować, uprać, uprasować oczywiście bardzo to rozwijające i ciekawe zajęcie dla niektórych , iść do koleżanki na kawę > , > do fryzjera, kosmetyczki a mój mąż po przyjściu z pracy mówi: - "jak to miło > wrócić do czystego domu gdzie jedzonko pod nos wjeżdża. a tobie tez pod nos wjeżdza czy pełnisz rolę zadbanej służki??/ O Kochanie jak ty > ślicznie wyglądasz..."DD Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 10:12 kas2 napisała: pełnisz rolę zadbanej służki?? A pracującym,jak ty to krasnoludki w domu robia? Odpowiedz Link Zgłoś
dorotamakota1 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 21:17 Dla mnie akurat to nie problem bo ja bardzo lubię gotować i ogólnie zajmować się domem Odpowiedz Link Zgłoś
jkk74 Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 10:13 Każda kobieta - niezależnie od tego czy pracuje zawodowo czy nie - lubi być chwalona przez męża. Co do reszty - dopóki sprawianie przyjemności mężowi, dbanie o niego i o dzieci sprawi przyjemność MI, dopóki robię to bo CHCĘ, dopóty sprawa jest jasna. Zacznę się martwić i szukać nowych rozwiązań dopiero wtedy, gdy "niańczenie" rodziny zacznie mi ciążyć. Na razie podsuwanie obiadu pod nos męża jest fajne i miło usłyszeć że jest mu miło. Sobie sama podsuwam to na co akurat tego dnia mam ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kasa mężą a niby wspólna 18.10.07, 11:51 Mam to samo. Po prawie 10 latach zapieprzania w szkodliwych warunkach odpoczywam. Mam czas na wszystko. Uczę się języka, jadę w listopadzie na konferencje naukowa- punkty edukacyjne zbieram i CV rozszerzam. Odpowiedz Link Zgłoś
loola_kr Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:48 Nie pracowałam tzn PRACOWAŁAM w domu (bo wychowanie dzieci to też praca i do tego odpowiedzialna i ciężka) przez 6 lat, jak drugie dziecko miało 8 miesięcy poszłam do pracy bo trafiła się super. W domu byłam szczęsliwa, lubiłam być z dzwickiem, o kaskę nigdy nie prosiłam, u nas nie ma moje-twoje: wszystko jest nasze. Teraz pracuję, zarabiam sporo ale co z tego: nie jestem już szczęśliwa, tęsknię do dzieci, nie potrafię sobie wmówić, że robię coś dla siebie, bo myślę czego nie robię dla NICH. Duzo lepiej było mi w domu pomimo, że mniej kaski było ale jakoś tak spokojnie, bez nerwów... Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 09:52 proszę o definicję wyrażenia "rozwijać się" najlepiej na przykładach fakt bycia na utrzymaniu absolutnie mnie nie kłuje, wręcz przeciwnie, jest to sytuacja bardzo dla mnie komfortowa poza tym znacznie ważniejsze od obserwacji pierwszych kroków etc. jest dla mnie to, że nie muszę pracować Odpowiedz Link Zgłoś
polla10 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:14 odnoszac sie do autora wątku ja zadam pytanie w druga strone, po co decydujesz sie na dziecko skoro nie chcesz go wychowac albo nie masz na to czasu. Bo nie powiesz mi za kilka lat ze to Ty wychowałaś dziecko, wychowała je opiekunka babcia(ktoś kto zajmował sie nim 3/4dnia albo i dłużej). Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:18 polla10 napisała: > odnoszac sie do autora wątku ja zadam pytanie w druga strone, po co > decydujesz sie na dziecko skoro nie chcesz go wychowac albo nie masz > na to czasu. Bo nie powiesz mi za kilka lat ze to Ty wychowałaś > dziecko, wychowała je opiekunka babcia(ktoś kto zajmował sie nim > 3/4dnia albo i dłużej). oczywiscie, bo pracujace matki NIE wychowuja swoich dzieci to takie obce panie Odpowiedz Link Zgłoś
polla10 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:23 > oczywiscie, bo pracujace matki NIE wychowuja swoich dzieci > to takie obce panie nie tepie pracujących matek ale autorki watku która widzi tylko prace, a nie dobro dziecka. wiadomo ze dziecku najlepiej z matka jak ktos jest zmuszony isc do pracy to na pewno nie jest jeszcze z tego zadowolony, a autorka watku jest. tak uwazam ze pracujace matki calymi dniami nie wychowuja swoich dzieci!!! Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:29 > nie tepie pracujących matek ale autorki watku która widzi tylko > prace, a nie dobro dziecka. wiadomo ze dziecku najlepiej z matka jak > ktos jest zmuszony isc do pracy to na pewno nie jest jeszcze z tego > zadowolony, a autorka watku jest. no ja zasadniczo tez jestem > tak uwazam ze pracujace matki calymi dniami nie wychowuja swoich > dzieci!!! co to znaczy calymi dniami? czy 8 godzin dziennie to jest calymi dniami czy to jeszcze taka gorna granica przy ktorej matka jeszcze jest matka, a nie obca panią? Odpowiedz Link Zgłoś
polla10 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:50 co to znaczy calymi dniami? > czy 8 godzin dziennie to jest calymi dniami > czy to jeszcze taka gorna granica przy ktorej matka jeszcze jest > matka, a nie obca panią? 8h w pracy plus ewentualne nadgodzinki(dzieki ktorym zarabiasz ciut wiecej niz dajesz opiekunce) i dojazd czasem godzinny czasem dwugodzinny. Razem 10h uwazasz ze to nie 3/4dnia, skłonna jestem powiedziec ze dla dziecka to nawet cały dzien. Matka zawsze bedzie matka a nie obca osoba (porównanie nie na poziomie). Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:58 polla10 napisała: > 8h w pracy plus ewentualne nadgodzinki(dzieki ktorym zarabiasz > ciut wiecej niz dajesz opiekunce) Każda matka pracujaca tak ma? Odpowiem - nie, nie każda. Tak więc praca (czesto z CHĘCI, nie przymusu) nie wyklucza WYCHOWYWANIA dziecka. Tak wiec jest sens to dziecko miec. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:29 sorencjusz, ale gadasz głupoty babcia, niania, opiekunka mogą funkcjonować jako pomoce w opiece nad dzieckiem, wychowanie to coś innego niż opieka moje starsze dziecko od siódmego miesiąca życia miało opiekunkę, która w pewnym okresie spędzała z nim ok. 10-11 godzin dziennie, a czasem nawet więcej nie uważam tego za sytuację idealną, a nawet wystarczająco dobrą, dlatego też w tej chwili nie pracuję, jednocześnie nie mam wątpliwości, że mimo znacznego wkładu niani w proces wychowawczy, wychowaniem mojego dziecka zajmowałam się ja, z pomocą i za pośrednictwem niani idąc twoim tokim myślenia, moje starsze dziecko jest obecnie wychowywane nie przeze mnie, ale przez przedszkole, panią od plastyki i trenera od wu shu, albowiem to z nimi spędza procentowo najwięcej czasu, znacznie wiecej niż ze mną, z pewnością wiecej niż 3/4 ogólnej ilości czasu zatem ergo nie wiadomo, po co ja je mam tak właściwie i ta niewiadomość będzie się z czasem pogłębiać, bowiem uważam w dodatku, że proces wychowawczy nie kończy się z chwilą posłania dziecka do przedszkola Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa aluc 18.10.07, 10:31 ja też "rozwijałam się" będąc na urlopie wychowawczym.A jak? Szlifując język obcy. Udzielając korepetycji, do których też musiałam się przecież przygotować. Przygotowując kilka osób do matury. Zmuszało mnie to do przejrzenia dawno odłożonych podręczników i przypomnienia sobie pewnych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: aluc 18.10.07, 10:34 madzia )) skrajnym kretynizmem z mojej strony jest to, że mam ochotę się przed panią kas tłumaczyć i udowadniać, że się rozwijam mimo niepracowania dlatego stłumię w sobie tę skłonność i nie napiszę, co zrobiłam dla własnego rozwoju w ciagu ostatnich trzech lat, a na co absolutnie nie miałam czasu, kiedy pracowałam Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: aluc 18.10.07, 14:12 > dlatego stłumię w sobie tę skłonność i nie napiszę, co zrobiłam dla > własnego rozwoju w ciagu ostatnich trzech lat, a na co absolutnie > nie miałam czasu, kiedy pracowałam stlumie w sobie podobna sklonnosc i nie napisze na ile rzeczy nie starcza mi czasu odkad pracuje, na ktore to rzeczy mialam czas gdy nie pracowalam za to powiem tak- to co robie obecnie ma bezposrednie przelozenie z tego co robilam gdy nie pracowalam, a nie pracowalam 9 lat. Wszystko co zarobil moj maz jest w polowie moje, zas dzieci sa w polowie jego to co ja zarabiam obecnie rowniez jest w polowie jego. nie rozumiem wiec czemu on lub ja mielibysmy zostac bez niczego. Lub tez dlaczego przy otwartych granicach i mozliwosciach rozlicznych mialabym sobie nie dac rady skoro dalam sobie rade z liczna dziatwa przez wiele lat w domu. Odkad pracuje widze ze :jak mowic by dzieci nas sluchaly..." powinien byc obowiazkowym podrecznikiem w biznesie i obludze klienta )) Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga kas 18.10.07, 10:15 ale to jest wspólna kasa. Aktualnie maż zarabia, ja zajmuję się jego dzieckiem. Nikt nikomu nie wylicza nic.Uklad prosty. Jeśli u Ciebie jest moje twoje to taki uklad jest chory. Ale to moje zdanie. Mozesz mieć inne, ale wyższośc bijąca z Twoich postów jest śmieszna. Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:16 nic mnie nie razi, nikt mnie z tego powodu nie traktuje gorzej.Nie uwsteczniam się. Nie pracuje,bo nie muszę.Nie uważam abym poświęcała sie dla dziecka czy ogólnie dla rodziny.Nie siedzę zamknięta w domu z klapkami na oczach widząc tylko męża,dziecko,pranie,gotowanie czy sprzątanie. Mam czas na własne zainteresowania,uczę się języka.Sporo pomagam mężowi w pracy-a,że nikt mi za to nie płaci to już się nie nazywa praca? Odpowiedz Link Zgłoś
2nati Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:29 Witam drogie mamy! Chcialabym wam opisac moja sytuacje. Ja tez nie pracuje, w obecnej chwili to maz zarabia pieniadze na nasza rodzine. Mamy 4,5 miesiecznego synka, zajmuje sie jego wychowaniem. Pieniadze sa wspolne mimo ze ja ich nie zarabiam. Gdy tylko potrzebuje poprostu biore i maz nigdy nie mial i nie ma nic przeciwko. Chcialam isc do pracy ale nie mam z kim zostawic synka a do zlobka go nie oddam. Ostatnio rozmawialismy z mezem i chcemy od nowego roku zalozyc wlasna firme w ktorej moj maz bedzie zatrudniony. W ten sposob ja bede w domu i oboje bedziemy zarabiac pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:11 Ja tez nigdy meza o pieniadze nie prosilam, bo od kiedy zamieszklismy razem(jeszcze przed slubem),pieniadze zawsze byly wspolne.Powiem wiecej, to ja kase trzymalam i ja pilnowalam oplat, zakupow.Moj maz stwierdzil ze lepiej na tym wychodzimy,bo on robiac zakupy identyczne jak ja wyda 2x tyle kasy.Zanim urodzilam core pracowalam przez 8 lat w swoim zawodzie.Byl okres ze to ja zarabialam wiecej od meza, byl tez czas kiedy stracil prace i zanim znalazl nastepna to ja nas utrzymywalam (na ten czas on przejal moje obowiazki w domu,szukajac przcy w miedzyczasie sprztal, gotowal dla mnie obiady,prace znalazl po miesiacu). A to ze zostane przez trzy lata z corka w domu, to byla nasza wspolna decyzja. A czy rozwijalam sie siedzac w domu?Ja z wyksztalcenia jestem technikem odziezowym i zawsze pracowalam w swoim zawodzie i nigdy nie zalowalam wyboru.A bedac w domu z corka,szylam prywatnie na miare, i bardzo duzo sie nauczylam, bo to bylo szycie precyzyjne.Sama robilam szablony, krojenie, szycie, przymiarki.Przez te 2,5 roku jak jestem w domu uszylam kilka sukien slubnych, suknie do tanca towarzyskiego, garnitury ,garsonki,gorsety.Zdazaly sie takie okresy w roku ze nie wyrabialam sie z praca. Ja nie wypadne z obiegu w swoim zawodzie.Nawet powaznie zastanawiam sie nad otwozeniem swojej dzialalnosci ,kiedy moje drogie dziecko skonczy 3 lata i bedzie moglo isc do przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:39 malgra napisała: > nic mnie nie razi, nikt mnie z tego powodu nie traktuje gorzej.Nie uwsteczniam > się. Skąd wiesz? > Nie pracuje,bo nie muszę. Ach tak... Mam czas na własne > zainteresowania,uczę się języka. A, no pewnie. Przyjemności przede wszystkim) Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:39 wyznaję zasadę,że pracuje się po to żeby żyć a nie żyje po to aby pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:44 > Czy nie kłuje was fakt bycia na utrzymaniu męża/partnera? nie jestem "na utrzymaniu" męża. byłabym, gdybym cały dzień tylko leżała i pachniała, podczas gdy do dziecka przychodziłaby niania, a po mieszkaniu krzątałaby się sprzątaczka, kucharka i ze dwie pokojówki a ja sama piorę, sprzątam, robię zakupy, gotuję (to ostatnie zresztą bardzo lubię - takie dziwne hobby), no i co najważniejsze - wychowuję nasze dziecko! jakbym wychowywała cudze jako niania to nikt by się nie dziwił że ktoś mi za to płaci, a jak wychowuję własne, to "siedzę w domu, nic nie robię, jestem darmozjadem" hehehe >Ale czy naprawdę mozna się rozwijać poswiecając się dziecku i domu a można, można, to tylko kwestia organizacji czasu mnie go wystarcza na czytanie książek i prasy, naukę dwóch języków, dokształcanie się w interesujących mnie dziedzinach, wymianę poglądów na forum, taniec brzucha, jogę, kino, fryzjera, spotkania ze znajomymi, wycieczki za miasto, i długo bym jeszcze mogła wymieniać dziecko mi nie przeszkadza, nie muszę podrzucać go babci żeby się rozerwać - mały niemal od urodzenia poznaje życie uczestnicząc w nim razem z nami Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 10:56 a widzisz, bo autorka wątku to wszystko co Ty robisz całe dnie robi po swojej satysfakcjonujacej pracy Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:38 no, ale przecież ja też piorę, sprzątam, prasuję i gotuję. I do tego pracuję zawodowo i jakieś pieniądze zarabiam Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:31 Nie musze prosić o kasę. mam pełny dostep do konta. Wszystko zalezy od układu w rodzinie. Zarabiałam na waciki przysłowiowe i teraz po przeprowadzce nie zarobiłabym na nianię. Wyszło nam że taniej wyjdzie jak pójde na wychowawczy niz być 10 godzin poza domem i z pensji meza dopłacac do niani i biletu miesiecznego. Od razu dodam ze mąz opłaca mi IKE więc na emeryturę zbieram Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:34 eee tam, czuję prowokację. "Na utrzymaniu"... fe, nieładnie. Choć przyznam szczerze,że ja nei rozumiem, dlaczego niektóre kobiety wolą siedzieć w domu niż pracować zawodowo, jeśli nie mają mały ch dzieci (no i jeśli nie sa chore lub np. w trakcie poszukiwania pracy). Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:41 może nie lubią pracować? ja np. nie znoszę Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 11:45 No cóż, jak bym robiła w życiu tylko te rzeczy, które lubię, to przede wszystkim ważyłabym 200kg Odpowiedz Link Zgłoś
mara_jade73 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:18 Nie, nie kłuje mnie fakt, że dysponuje pieniędzmi zarobionym przez męża. Zresztą to , że nie pracuje nie znaczy, że nie mam żadnego wkładu w nasz budżet (np. oszczędności). Poza tym mieszkanie w którym mieszkamy było kupione przeze mnie jeszce zanim się poznaliśmy a samochód został zakupiony głownie z moich oszczędności więc mam nawet spory wkład w nasze wspólne życie. Tak na marginesie nie wyobrażam sobie proszenia mężą o pieniądze ale to już inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: mma_ramotswe 18.10.07, 12:26 mma_ramotswe napisała: > "Wciska kasę", ale delikatny styl No mówię Ci wciska ) Ja mówię: mam jeszcze, starczy mi. A on mi i tak wkłada do portfela i mówi, że lepiej mieć zawsze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
mara_jade73 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:21 Nie doczytałam o zabezpieczeniach. Oboje mamy polisy na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:31 kas2 napisała: > emama niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? Autor: kas2☺ 18.10.07, 09:22 Dodaj do ulubionych Skasujcie Odpowiedz cytując Odpowiedz przepraszam jesli kogoś uraże, ale widzę ze spora grupa się was tam zebrała.Czy nie kłuje was fakt bycia na utrzymaniu męża/partnera? Ja wiem ze zaraz odp ze nikt wam nie zabierze lat spedzonych z dieckiem, pierwsze kroki itp... Ale czy naprawdę mozna się rozwijać poswiecając się dziecku i domu, Czy fakt iż o kasę musicieposić meża lub nawet nie prosić ale dysponować nie razi was? mnie nie kłuje Powinno? o nic nie proszę, pieniądze są wspólne i tyle. Dysponowac moge dowolnie co do rozwoju.. to tylko w pracy człowiek się rozwija? jak bardzo rozwijające jest dajmy na to siedzenie w kasie w Biedronce ? Spłycasz Niepotrzebnie Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:44 Wiesz, jak byłam młodziutka (bo młoda dalej jestem) obiecywałam sobie, że nigdy, żaqden facet nie będzie mnie utrzymywał i konsekwentnie realizowałam swój plan, do tego stopnia konsekwentnie, że to mężczyzna z którym jestem musiał rzucić wszystko, przeprowadzić się tam gdzie ja mieszkam, żeby móc ze mną być. Ja wolałam go utrzymywać w pierwszych miesiącach jak się aklimatyzował i szukał pracy, to on zrezygnował z pracy, żeby zająć się naszym pierwszym dzieckiem ( bo oboje ustaliliśmy,że do 3-go roku życia optymalną opiekę i komfort zapewnią rodzice swemu dziecku). Został do tego zmuszony bo JA chcę być niezależna finansowo, bo tak naprawdę się boję. Kiedyś, sama nie wiem kiedy nadszedł moment, że zrozumiałam, że mu ufam na tyle, że nie muszę się zażynać, że nie muszę się bać, że zostawi mnie na lodzie i że wspólna kasa, która poleci z jego konta nie jest ani hańbą, ani ujmą tylko istotą naszego zaufania. Już się nie boję i nie boli mnie robienie zakupów za naszą kasę, choć na nią nie charuję, a oszczędzam siedząc na wychowawczym i zajmując się dziećmi Czasami idee są ważniejsze od naszych uprzedzeń i zachamowań Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:46 Czy nie przeszkadza mi bycie na utrzymaniu - nie przeszkadza. Mąż już był na moim, teraz ja na jego, niedługo będziemy zarabiali oboje (wzięliśmy kredyt na mieszkanie), później różnie może być. Nie mamy jakiegoś szczególnie "honorowego" podejścia do tego, czyje to są pieniądze, byleby było za co w miarę przyjemnie żyć (no, żeby nie było, przeszkadzałoby nam, gdyby to były pieniądze np. rodziców, ale nie ważne, którego z nas . Czy można się rozwijać - można. Pamiętając, że człowiek ma cztery sfery do rozwijania - duchową, fizyczną, inelektualną i społeczną. Ja dopiero teraz miałam czas i motywację, żeby poczytać książki o rozwoju emocjonalnym i duchowym i trochę porządkowac swoje priorytety. Dopiero teraz zaczęłam się regularnie gimnastykować (tfu, tfu odpukać, bo dopiero od niedawna). Zawodowo zwolniłam, ale się nie cofam, staram się czytać rzeczy, które mi się przydadzą kiedyś w pracy, obmyślać plany lekcji, itp. Sądzę, że kiedy wrócę do pracy we wrześniu, będę miała uczniom o wiele więcej do zaoferowania niż przed urlopem. Odpowiedz Link Zgłoś
miacasa Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 12:49 mam fajnego męża ze zdrowym podejściem do życia, na wszystko w życiu przychodzi właściwy czas, teraz wychowuję dzieci, wcześniej studiowałam, pracowałam, prowadziłam hulaszczy tryb życia a teraz pielęgnuję młode, czytam, rozwijam swoje zainteresowania i w zimne przedpołudnie piję kawę wylegując się z córkami w ciepłym łóżku, czuję się szczęśliwa, że nie muszę iść do pracy zwiększać dochody firmy Odpowiedz Link Zgłoś
mayra3 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 16:46 miacasa napisała: mam fajnego męża ze zdrowym podejściem do życia, na wszystko w życiu przychodzi > właściwy czas, teraz wychowuję dzieci, wcześniej studiowałam, pracowałam, > prowadziłam hulaszczy tryb życia a teraz pielęgnuję młode, czytam, rozwijam > swoje zainteresowania i w zimne przedpołudnie piję kawę wylegując się z córkami > w ciepłym łóżku, czuję się szczęśliwa, że nie muszę iść do pracy zwiększać > dochody firmy I ja mogę dokładnie to samo napisać o sobie ( z mała poprawką - mam 1 synka - 2,5 roku). Z nabytego lenistwa ( to pewnie przez to, ze od roku na wychowawczym "siedzę" w domu) nie będę sie rozpisywać, ale NIGDY ( a mam juz prawie 40 lat) nie czułam się tak spełniona jak teraz. Szczerze mówiąc wcale nie chce mi sie juz wracać do praktyki radcowskiej ( pewnie zaraz ktoś się oburzy, że miejsce na aplikacji zajęłam i zmarnowałam czyjś talent prawniczy) Odpowiedz Link Zgłoś
egoya Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 20:51 siedzę z dzieciakami w domu od jakiegoś czasu. Nie proszę męża o kasę, bo konto mamy wspólne, każdy ma swoje karty i wypłaca/płaci kiedy chce. Urodziłam syna na 2 roku studiów, studia skończyłam (jestem mgr), w międzyczasie trochę pracowałam, ale wolałam zostać z dzieckiem. Teraz młodszy poszedł do przedszkola, starszy do 0 a ja zaczęłam szukać pracy. A męża utrzymywałam jakiś czas i nie widziałam w tym problemu, tak jak nie widzę problemu w tym że on pracuje, a ja nie (a kasę wydaję głównie ja) Odpowiedz Link Zgłoś
asiek1975 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 18.10.07, 23:56 Ja uwazam, ze jezeli taki ukald odpowiada i mnie i mezowi to nie ma problemu! Ja tez w jakims sensie pracuje ( za tyle godzin opieki nad dzieckiem to niania mialaby niezla wyplatke), poza tym najwazniejsze jest dziecko w tym wszystkim, a mama jest najwazniejsza osoba w zyciu rozwijajacego sie dziecka ( pomijam matki patologiczne). Nie rozumiem jak mozna czuc sie na "utrzymaniu" meza- maz pracuje w ten sposob, ja w inny i kazdy ma swoje role w zyciu rodziny. Ja o pieniadze meza nie musze prosic- kasa jest na koncie i biore jesli mi trzeba, to tyle Odpowiedz Link Zgłoś
tropicieltrolli iuzaiudshskdjhvodifjxgoisjdofijso dfcj 19.10.07, 00:03 ALE BELKOT! Czy ktos rozumie co to mila istota chciala napisac? Prosze o przetlumaczenie sotatniego zdania. Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: iuzaiudshskdjhvodifjxgoisjdofijso dfcj 19.10.07, 09:32 sam siebie tropisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 10:02 Bycie małżeństwem, parą nie ogranicza się jedynie do wyliczeń finansowych. I po pierwsze mąż zadawał sobie sprawę ,ze do funkcjonowania domu niezbędna jest kasa więć miałam /mam wolny dostęp. Po drugie dlaczego nie zadasz pytania czy pracujący mąż nie czuje się upokorzony prsząc o gotowy obiad i wyprane gatki???? Praca w domu do PRACA i bardziej lub mniej rozumny m,ałżonek zdaje sobie z tego sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
kraina.marzen Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 11:53 Jako niepracujaca mama ze stazem 2 miesiecznym nie czuje sie z tym faktem zle. Maz dobrze zerabia, sam mi mowi,ze mam do "byle" jakiej pracy nie isc-tylko szukac w swoim zawodzie. aktualnie otwieram nasza wspolna dzialalnosc gospodarcza i pracuje w domu.Jezeli chodzi o finanse to calkowicie nie jestem zalezna od meza- poniewaz mam staly dochod(niewielki bo niewielki). Zreszta w malzenstwie moze sie roznie zdarzyc- np moj maz nie pracowal przez 3 mies(nie z jego winy0 i wtedy ja zarabialam pieniadze, nie wytykalam mu tego-wiec on tez tego nie robi. Bedac "pania domu" nie oznacza calkowitego uzaleznienia finansowego od meza Odpowiedz Link Zgłoś
ibera Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 12:25 Dziwne pytania. Nie rozumiem określenia: być na utrzymaniu męża. Małżeństwo to jednolity twór, jeżeli tylko mąż zarabia, a żona pozostaje w domu, to nie znaczy że nie ma dostępu do WSPÓLNYCH (nie jego własnych) pieniędzy. To zazwyczaj wybór obojga-jedno pracuje, drugie zostaje z dzieckiem. Ja akurat pracuję, ale mam nadzieję że uda nam się zajść w ciążę. Przy drugim dziecku nie wrócę po roku do pracy, tylko posiedzę dłużej. I nigdy nie przyszło mi do głowy żeby prosić męża o pieniądze, no może w sensie, że potrzebna mi gotówka a bankomat nie po drodze, więc wypłać mi tyle i tyle wracając z pracy. Tak jak dziecko jest nasze wspólne, mieszkanie wspólne, tak i kasa która wpływa na konto jest po prostu wspólna. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 15:06 Nie zawsze tak jest.Sa mezowie, ktorzy zonom kase wydzielaja, wiec ja akurat pytaniu nie dziwie sie nic a nic. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: niepracujace mamy-post poniej----pytanie??? 19.10.07, 14:21 A jeśli żona zarabia mało, bo takie zbójeckie prawo rynku w danej chwili, to jest czy nie jest na utrzymaniu męża? De facto ze swojej pensji nie utrzymałaby siebie i dzieci. Czy ma w imię własnej satysfakcji wziąść drugi etat popołudniami i pokazać mężczyźnie, że potrafi i wtedy będzie spać spokojnie? Trochę mnie śmieszą takie dywagacje... Rodzina, małżeństwo to nie jest biznes do którego wkładamy po równo i wtedy jest poczucie sprawiedliwości społecznej... Jeśli nie podpisano intercycy, to każdy godzi się, że po ślubie nie ma moje, twoje, tylko jest NASZE... Jesli matka może zawodowo i finansowo pozwolić sobie na trzyletnią przewrwę w pracy a bycie w domu z dzieckiem sprawia jej radość, to po co zaciskać zęby, płacić opiekunce i płakać, że życie ciężkie bo się nie było przy tym jak dziecko zrobiło pierwszy krok? Tak samo jeśli pensja=zapłata za opiekę nad dzieckiem w godzinach pracy + wieczny pośpiech i zagonienie, to z czego ma płynąć ta satyskacja, że się pracuje? Pomijam zawody w których kilkuletnia przerwa jest równoznaczna z wypadnięciem z obiegu ale nie przesadzajmy, że znów tak ich dużo... Reasumując każdy układa sobie życie indywidualnie i nie ma wyższości matki pracującej nad niepracującą i odwrotnie - ma to pasować przede wszystkim żonie, mężowi i dzieciom, słowem wybór ma być najlepszy dla danej rodziny. Może mąż też woli mieć poczucie, że jego dziecko wychowuje matka tego dziecka. Pieniądze nie są celem w życiu a jedynie środkiem żeby żyło się dobrze... Osobiście pracuję, ale tylko dlatego, że podnoszę kwalifikacje a nie dlatego żeby pokazać mężowi,że potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś