Dodaj do ulubionych

Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...?

28.10.07, 14:37
Nie mamy ślubu kościelnego, mąż jest po rozwodzie .. mielismy małe
kłopoty z ochrzczeniem dziecka.
Terz padła propozycja, żeby mój mąż został chrzestnym mojej
siostrzenicy - urodziła się w dniu jego urodzin! I zgryz, czy
może ...? my twierdzimy, że NIE
Oni, że w Tyńcu koło Krakowa - księża załatwiają takie sprawy czyli
przymykają oko na "niedoskonałości" chrzestnych
proszę o opinie
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 14:41
      Nie powinien. Ale zalezy od ksiedza.
      Rowniez Ty nie powinnas byc chrzestna.
    • komyszka Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 14:43
      jak najbardziej rozwodnik moze. pod warunkiem ze nie zyje w jawnym konkubinacie.
      sa to wiadomosci z tzw pierwszej reki-moje dziecko ma takiego chrzestnego. nie
      bylo zadnych problemow.
      • mma_ramotswe Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 20:50
        Ale przecież żyje - to jest jej mążsmile
    • asis09 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 19:15
      Jestem po rozwodzie, a ponieważ żyję w nowym związku i mam dziecko
      ksiądz nie pozwolił na bycie chrzestną.
      Dla mnie było to strasznie nieprzyjemne, siostra nie wyobrażała sobie zeby ktoś
      inny mógł być w tej roli i wymyśliliśmy, że będę świadkiem chrztu - chrzestnej
      nie było, a ja stałam ze świecą
      i byłam "chrzestną" smile))
      • roksanaa22 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 19:43
        Zdaje się,że chodzi o to:
        Rozwiedziona osoba jest w oczach koscioła nadal w związku małżeńskim
        (przed Bogiem).Jeśli pomimo "papierowego rozwodu" nie żyje w
        konkubinacie lub nie wyszła ponownie za mąż/ożeniła się to tak jak
        by nadal pozostawała w małżeństwie i nie jest grzesznikiemsmile
      • bsl Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 28.10.07, 20:54
        tak , świadek chrztu to dobre rozwiązanie smile
    • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 00:35
      wydaje mi się, że nie może. Moi rodzice maja tylko cywilny (oboje mieli
      wcześniej kościelny z innymi osobami) i jako takie nie mają prawa uczestniczyć
      we mszy, przystępować do spowiedzi i komunii św. więc Twój mąż raczej tez nie
      może. Tak mi się wydaje. Bo skoro nie wyspowiada się- brak postanowienia
      poprawy- nie może chyba.
      • milka_milka Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 08:07
        We mszy mogą uczestniczyć, nie mogą przystępować do komunii.
        • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 10:24
          Może i tak, nie wnikałam dokładnie. Zawsze słyszałam tylko od nich, że są
          wygnani z kościoła. Tak jakby byli parszywi to brzmiało i tak zapamiętałam.
          • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 19:28
            Ojojoj...ale się porobiło. Przykro mi tylko że tyle osób musiało się nawysilać
            żeby wymyślić tyle soczystych wyzwisk w moja stronę, no ale trudno, to już tylko
            świadczy o ich poziomie, ja na szczęście potrafię wyrazić swoje poglądy nikogo
            nie wyzywając.

            Z przykrością również informuję że nie jestem żadną fanatyczką ani świętą, wręcz
            przeciwnie i nie czuję się lepsza od nikogo, znam wielu bardziej wartościowych
            ludzi niż ja.
            Popełniłam w życiu wiele błędów za które będę jeszcze długo płacić i właśnie
            dlatego zrozumiałam że gdybym postępowała inaczej zaoszczędziłabym sobie i
            bliskim wielu cierpień.

            Także moja mama gdyby 25 lat temu nie uległa głupiemu pociągowi fizycznemu
            miałaby teraz o wiele lżej...bo wiedziała już wtedy jakim człowiekiem jest mój
            ojciec. Niestety właśnie wtedy nie potrafiła wybrać tego co doradzał jej Bóg i
            wszyscy bliscy zresztą no i po roku sie zaczęło...

            Nie wierze w miłość tego pana z którym jest teraz (choć bardzo go lubię, miły i
            uczciwy człowiek) bo widzi że nie jest z nim szczęśliwa a dalej ja w to ciągnie.

            Myślę że osoby niewierzące w ogóle niepotrzebnie biorą udział w tej dyskusji bo
            dotyczy ona Boga który dla nich nie istnieje więc o co sie tak kłócą? O Coś
            czego ich zdaniem nie ma? Trochę to nielogiczne...Ale oczywiście każdy ma prawo
            sie wypowiedzieć. Tylko może troszkę więcej kultury.

            Dodam jeszcze że nikomu nie odmawiam szczęścia, twierdze tylko (i w to wierzę)
            że jest coś więcej od tego beznadziejnego świata na którym ludzie wciąż sie
            krzywdzą i tam warto szukać szczęścia.
            A moja mamę bardzo kocham i chcę dla niej jak najlepiej i to mnie upoważnia do
            walki o jej szczęście bo to ja patrzyłam na to jak ją ojciec traktuje i to ja
            byłam przez niego bita i właśnie ja mam prawo się wtrącać a nie ktoś kto poszedł
            na łatwiznę i w nic nie wierzy.

            Życzę owocnych przemyśleń i może trochę mniej nienawiści i oburzenia bo chyba
            już i tak jest ich za dużo na świecie...

            • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 19:39
              No wszystko pięknie. Poniżej napisałam do Ciebie parę słów, to chyba tyle,
              więcej nie będę się w temacie wypowiadać.
              • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 20:09
                Dziewczyno uspokój się, kto tu kogo rzuca kamieniami??? Co ty w ogóle wiesz o
                tym jakie mam relacje z mamą i co dla niej znaczę? Bardzo byś się zdziwiła...
                Nie boj się, ja jej nie oceniam bo to jej życie i sumienie, robię za to dla niej
                coś innego co mnie bardzo dużo kosztuje ale ty tego nie zrozumiesz...
                Dobrze że wierzę w to co wierzę bo chyba żyć by mi się odechciało gdyby było
                tylko takie życie jakie obrazuje ta dyskusja...
                Na szczęście jest coś więcej.

                P.S. W Piśmie Św. jest taki fragment ( no a chyba prawdziwości P.Ś. nikt tu nie
                będzie negował bo by się ośmieszył- nawet współcześni także niewierzący naukowcy
                potwierdzają jego autentyczność):
                "Błogosławieni jesteście gdy ludzie wam urągają i prześladują was i
                gdy z mego powodu mówią kłamliwie na was źle, cieszcie się i
                radujcie, bo wasza nagroda wielka jest w niebie..."

                Cieszę sie że mam coś więcej a ty wracaj do swojego pustego życia...
                • gooochab No tak, juz wiem dlaczego tak traktujesz mamę: 30.10.07, 22:08
                  jesteś błogosławiona!!!!

                  Widzisz, nawet Pismo Święte o Tobie mówi!!! Brawo.

                  Masz rację wracam do mojego życia. Może i pustego, ale bez obłędu.
                  • triss_merigold6 Wyszukiwarka wypluła 30.10.07, 22:16
                    Info o 20-latce w końcówce ciąży. Wpada z rok starszym chłopakiem,
                    na szczęście się z nią ożenił.D
                    A niunia tak ładnie pisze o błędnym uleganiu pociągowi fizycznemu.PPP

                    Nie żebym jej źle życzyła ale jest na doskonałej drodze, żeby
                    powielić los swojej matki, zważywszy, że niewielu 21-latków marzy o
                    byciu ojcem w tym wieku. Wtedy będzie musiała naprawdę dużo się
                    modlić.
                  • triss_merigold6 Wyszukiwarka wypluła 30.10.07, 22:16
                    Info o 20-latce w końcówce ciąży. Wpada z rok starszym chłopakiem,
                    na szczęście się z nią ożenił.D
                    A niunia tak ładnie pisze o błędnym uleganiu pociągowi fizycznemu.PPP

                    Nie żebym jej źle życzyła ale jest na doskonałej drodze, żeby
                    powielić los swojej matki, zważywszy, że niewielu 21-latków marzy o
                    byciu ojcem w tym wieku. Wtedy będzie musiała naprawdę dużo się
                    modlić.
                    • gooochab Re: Wyszukiwarka wypluła 30.10.07, 22:19
                      mówisz, że to nasza oania?
                      • triss_merigold6 Re: Wyszukiwarka wypluła 30.10.07, 22:26
                        Z forum "W oczekiwaniu".
                        Zwykle nie bawię się wyszukiwarką ale jakoś dziwnie nie trawię osób
                        namolnie uduchowionych. Jak ktoś sie pięknie podkłada to czemu nie
                        skorzystać?
                        • gooochab Re: Wyszukiwarka wypluła 30.10.07, 22:34
                          No, no!!! Taka młoda, a już błogosławiona!!! Oania- cos Ci się pomyliło!!! To,
                          że jesteś w stanie błogosławionym, nie znaczy wcale, że jesteś błogosławiona.
                          Za parę lat może to zrozumiesz...

                        • gooochab dajmy spokój triss 30.10.07, 22:49
                          dziewczyna ma termin 9 listopada, w dodatku cesarka. Ona ze strachu tak się
                          modli. Dajmy jej spokój.
            • triss_merigold6 Pokory trochę, pokory 30.10.07, 21:52
              Wiesz, to jest wolny kraj i konstytucja także ateistom gwarantuje
              wolność wypowiadania się na dowolne tematy.
              Gwoli ścisłości - czytamy ze zrozumieniem - nie wypowiadam się na
              temat istot nadprzyrodzonych ponieważ neguję ich istnienie a co za
              tym idzie - rolę sprawczą w czymkolwiek.
              Wypowiadam się w kwestii Twojej oceny postępowania matki i Twojego
              przekonania co jest dla tej biednej kobiety dobre. Niefajnie w życiu
              już miała, podejrzewam, że otoczenia właśnie religijnie przeprało
              jej mózg i dlatego dopiero po 25 latach rozstała się z alkoholikiem.
              Chcesz dla niej dobrze? To nie odpuść sobie teksty związane z
              niemożnością przyjmowania sakramentów - nie pomożesz a zaszkodzisz.
              Niech się kobieta cieszy tym co jej aktualny, doczesny świat zesłał.

              Skoro nie czujesz się lepsza to daruj sobie opowieści o marności
              tego świata i "pustym" życiu niewierzących. Danych, Ci dziecko
              brakuje, żeby się na ten temat sensownie wypowiadać. Dzieciństwo z
              chlaniem w tle pewnie z 1/4 forumowiczek tu miała więc sam fakt
              pochodzenia z chorego domu nie daje Ci patentu na mądrość życiową.

              Jesteś żywym dowodem na to, że dysfunkcyjne rodziny generują porazki
              wychowawcze i że biedna kobieta powinna była X lat temu wybrać los
              rozwódki z małym dzieckiem zamiast tkwić w fatalnym układzie.
            • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:14
              > Także moja mama gdyby 25 lat temu nie uległa głupiemu pociągowi
              fizycznemu
              > miałaby teraz o wiele lżej...bo wiedziała już wtedy jakim
              człowiekiem jest mój
              > ojciec. Niestety właśnie wtedy nie potrafiła wybrać tego co
              doradzał jej Bóg i
              > wszyscy bliscy zresztą no i po roku sie zaczęło...

              A skąd Ty niby wiesz, co jej doradzał Bóg?????
    • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 06:57
      przerobiłam to na własnej skórze....
      i tak...
      nie możesz być chrestna....ale mozesz być świadkiem chrztu....( oczywiście to
      dobta wola ksiedza)
      a tej suptelnej róznicy w kosciele nie widać...tylko w papierach koscielnych
      jest inny zapis...
    • netsy Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 09:17
      Mamy z mężem ślub cywilny - mąż jest po rozwodzie; ani on ani ja nie
      możemy zostać rodzicami chrzestnymi jakiegoś dziecka. Ludzie w
      takiej sytuacji jak my mogą uczestniczyć we mszy świętej (ktoś tu
      pisał że nie można), mogą pójść do spowiedzi ale nie uzyskają
      rozgrzeszenia. No i jak w temacie - nie można być chrzestnym,
      świadkiem na ślubie itp.
      • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 11:24
        Świadkiem na ślubie może być każda osoba, byle była pełnoletnia. To
        nie jest funkcja religijna.
    • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 09:38
      Sprawa generalnie jest dosyc prosta. W Kodeksie Prawa Kanonicznego
      stoi tak:

      Kan. 872 - Przyjmujący chrzest powinien mieć, jeśli to możliwe,
      chrzestnego. Ma on dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim
      wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu
      oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie
      odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z
      nim obowiązki.


      Kan. 874 -

      § 1. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto:

      1° jest wyznaczony przez przyjmującego chrzest albo przez jego
      rodziców, albo przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma,
      przez proboszcza lub szafarza chrztu, i posiada wymagane do tego
      kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania;

      2° ukończył szesnaście lat, chyba że biskup diecezjalny określił
      inny wiek albo proboszcz lub szafarz jest zdania, że słuszna
      przyczyna zaleca dopuszczenie wyjątku;

      3° jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament
      Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i
      odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić;

      4° jest wolny od jakiejkolwiek kary kanonicznej, zgodnie z prawem
      wymierzonej lub deklarowanej;

      5° nie jest ojcem lub matką przyjmującego chrzest.

      Reasumujac - jesli chrzestny-rozwodnik, powtornie ozeniony, prowadzi
      zycie ZGODNE Z WIARA (katolicka, jesli mowimy o chrzcie w KK), w
      ktorej ma dziecko POMAGAC WYCHOWYWAC, no, to chrzestnym byc moze.
      Ale, chyba, nie prowadzi, nieprawdaz...?

    • elag3 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 13:07
      Wg mnie to nie powinno mieć znaczenia - w końcu można się rozwieść i
      po chrzcie i co wtedy? W życiu różnie bywa.
    • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 19:55
      z całym szacunkiem ale jeśli sakrament ślubu nie ma dla was znaczenia i chcecie
      załatwić sprawę wykorzystując niekompetencje jakichś księży to dlaczego w ogóle
      zależy wam na chrzcie i byciu chrzestnym (mam na myśli "świadomym" nie takim
      tylko od prezentów)? Bo tak trzeba dla świętego spokoju? Jest w tym jakieś
      zakłamanie... Może porozmawiajcie najpierw z jakimś dobrym księdzem albo
      poczytajcie jakąś literaturę... Sakrament to nie jakaś szopka czy zabawa, Bóg
      zresztą też bo to o Niego chodzi, prawda...? Nie ma nic gorszego od katolika
      "wierzącego ale niepraktykującego" o czym mówi Księga Apokalipsy, rozdział 3
      wersety 15-16. Warto to przemyśleć...
      • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 20:12
        zapewne masz racje...ale to czesto ksieza stwarzaja taka hipokryzje....
        w zwiazku z tym, ze zyje bez koscielnego slubu...bo mam meza rozwodnika, jestem
        zła katoliczką...
        i kiedy to słysze boli mnie jak nie wiem co...zwłaszcza gdy owa opinie wypowiada
        ktos kto zna mnie tylko z kartoteki jaka wyciaga z szuflady...

        uwazam sie za lepsza od ego co ma w kartotece wszystko jak nalezy...ale pije ,
        bije zone...kradnie...i nigdy zadnemu człowiekowi nie pomógł...

        ale on w tej kartotece jest dobrym katolikiem...i to jst hipokryzja..

        jestem swiadkiem chrztu ...dziecka mojego brata...
        bo był ksiadz dla którego wartośc ma człowiek...nie kartoteka..
        • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 20:17
          i boli mnie, ze taki człowiek bez problemu moze trzymać dziecko...bo on własnie
          bedzie potrafił w duchu katolickim wychować ...albo pomóc w wychowaniu....jakim
          pytam???
          nie uogólniam...zeby nie było...
          ale nie zgadzam sie...bo jako rodzić mam prawo wybrać osobe która w moim
          mniemaniu bedzie godna wychowac moje dziecko w razie...
          i nie obchodzi mnie co ma w kartotece...
        • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 20:32
          Określenie "zły katolik" też jest dla mnie czysta głupotą. Prawdziwa wiara nie
          jest na pokaz. Chodzi o to że nie warto robić czegoś dla zasady jeżeli się w to
          nie wierzy...

          Chrzestny to ktoś kto ma pomagać rodzicom uczyć dziecko o Bogu (nie takim jak go
          często pokazują jako jakiegoś tyrana ale o takim prawdziwym, kochającym...) a
          ilu jest chrzestnych tego świadomych?

          Ja wiem że w życiu jest trudno i różnie bywa. Moja mama 25 lat męczyła się z
          moim ojcem pijakiem i wreszcie nie wytrzymała i się rozwiodła i ją rozumiem bo
          sama patrzyłam na jej cierpienie ale jeszcze bardziej mnie boli to że pozostaje
          w związku z mężczyzną który jest także w separacji z żoną i ona nie może przyjąć
          Chrystusa w postaci Komunii Św.
          Pewnie wszyscy wezmą mnie za jakąś nawiedzoną i wyśmieją gdy to napiszę ale...ON
          dał się dla nas zakatować na krzyżu a my nie potrafimy wyrzec się paru ziemskich
          przyjemności...i wykłócamy się o jakieś głupie przepisy. To mnie boli. I Jego
          też bo On czuje tak jak my. Nie chodzi o przyzwoite życie, bycie lepszym czy
          gorszym... Chodzi o Miłość.
          • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 21:05
            Czy odmawiasz swojej mamie prawa do szczęścia?
          • mama_mulatki Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 16:39
            Ja wiem że w życiu jest trudno i różnie bywa. Moja mama 25 lat
            męczyła się z
            moim ojcem pijakiem i wreszcie nie wytrzymała i się rozwiodła i ją
            rozumiem bo
            sama patrzyłam na jej cierpienie ale jeszcze bardziej mnie boli to
            że pozostaje
            w związku z mężczyzną który jest także w separacji z żoną i ona nie
            może przyjąć
            Chrystusa w postaci Komunii Św.
            Pewnie wszyscy wezmą mnie za jakąś nawiedzoną i wyśmieją gdy to
            napiszę ale...ON
            dał się dla nas zakatować na krzyżu a my nie potrafimy wyrzec się
            paru ziemskich
            przyjemności...i wykłócamy się o jakieś głupie przepisy. To mnie
            boli. I Jego
            też bo On czuje tak jak my. Nie chodzi o przyzwoite życie, bycie
            lepszym czy
            gorszym... Chodzi o Miłość.

            Szkoda ze Ty sama Boga w sercu nie masz



        • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 23:52
          No, nienienie, z calym szacunkiem, ale co maja do tego ksieza?

          Uzylas klasycznego argumentu "tu quoque", czyli, w wolnym
          przekladzie "ja kopnalem Jasia, ale Kazio, prosze pani, sie
          przezywa".

          Dla mojego sumienia nie ma znaczenia, co ma w kartotece Kowalski
          albo Nowak, i czy on jest dla ksiedza dobrym katolikiem, czy nie.
          Wazne, czy JA jestem. I strzez mnie Panie Boze przed tym, zebym sie
          miala za lepsza od kogokolwiek.
          A bedac cywilna zona, no, nie ma zmiluj sie, wedlug KK cudzoloze,
          proste.
          • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 14:29
            nie do końca takie proste....

            bo wydajac wyrok bierze sie tez pod uwage okoliczności...

            jak rozbiłam samochód...przepis mówił:
            włanczajac sie do ruchu nalezy ustapic pierwszeństwa przejazdu wszystkim
            urzytkownikom....
            moja była wina...ale nie do końca...bo okoliczności byłu takie , ze owa ofiara (
            bo ja byłam winna) wyprzedzała na skrzyzowaniu, jechała z nadmierna predkoscia i
            jechała pod prąd.....
            czyli nie do końca moja wina...

            wiec co ma zrobic wg prawa koscielnego człowiek, którego wiele lat temu zostawił
            współmałażonek....który juz dawno załozył nowa rodzine i mieszka gdzies w swiecie???

            ma do końca swoich dni żyć samotnie z nadzieją , ze jego partner powróci???

            tego nie rozumiem....
            i nie rozumiem,tego, ze wybacza sie i daje drugą,a czasem kolejną szanse
            mordercom, gwałcicielom, złodziejom.....
            i tylko wychodząc za mąż ,pomylic sie nie mozna...bo to pietno na całe zycie???

            a co z miłosierdziem i miłoscia....???
            dlaczego dla tych rozwiedzionych przeznacza sie tylko pokore???

            ale to takie moje osobiste przemyslenia...smile...

            bo jak mówi mój kolega ( notabene ksiądz...smile

            mązczyzny nie winie...gdy ulegnie pieknej dziewczynie..smile
            gdy cudza żone we własne włoże łoże...wtedy mam pewność, ze nie cudzołoże...smile

            pozdrawiam
            • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:20
              Nie ma przymusu bycia katolikiem.

              Biorac slub koscielny czlowiek wie, ze to na cale zycie, nie? Wie,
              jak jest doktryna KK odnosnie nierozerwalnosci malzenstwa, wie, co
              oznacza ewentualne zawarcie drugiego kontraktu cywilnego. A z
              obserwacji otoczenia jest w stanie stwierdzic, ze rozne rzeczy sie
              zdarzaja, takze i to, ze mozna zostac, bez wlasnej winy, porzuconym.

              Skoro jednak, wiedzac to wszystko, podejmuje decyzje o
              sakramentalnym malzenstwie, to z wszystkimi tego konsekwencjami,
              proste.
              A moze jej przeciez - skoro to za trudne, niezyciowe, bez sensu -
              nie podejmowac...
              • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:23
                No, impreza jest bardziej efektowna niż przy ślubie cywilnym.wink A
                często rodzina naciska na kościelny, bo cywilny uznawany jest
                wlaśnie tylko za "kontrakt".
                O ileż zdrowiej i bez zbędnych dylematów jest być ateistą, prawda?
                • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:29
                  A, nie zgodze sie. Bylam niewierzaca, owszem, bywalo ciekawie. A
                  teraz jestem wierzaca, i tez bez jakichs dramatycznych dylematow.

                  Ale moze ja po prostu duza dziewczynka jestem, i zakladam, ze jak
                  sie na cos dobrowolnie decyduje (co ma, na Boga, rodzina do tego?),
                  to wypada mi nie tylko korzystac z przywilejow, ale i ponosic
                  konsekwencje.
                  • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:30
                    Nigdy nie zrozumiem akcji typu "face off" ale skoro Tobie dobrze to
                    kul. Niemniej pamiętaj, że neofici są męczący dla otoczenia.
                    • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:32
                      Wiesz, jak bylam niewierzaca, tez bylam meczaca dla otoczenia. Tu
                      akurat duzej roznicy nie widze wink)).
                      • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:39
                        Oj jest różnica, jest. Niewierzący zazwyczaj nie namawiają
                        wierzących do porzucenia wiary a wierzący (niektórzy przynajmniej)
                        odczuwają misję głoszenia czym naruszają wolność innych.
                        • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:48
                          Doprawdy? Spotykam mnostwo niewierzacych, mojej szanownej
                          interlokutorki nie wylaczajac, ktorzy mniej lub bardziej subtelnie
                          udowadniaja wierzacym, iz tylko idiota moze byc takowym.
                          Ja sie tam w swojej wolnosci nie czuje dotknieta, no, ale skoro
                          niektorzy potrafia wiziac slub koscielny pod naciskiem rodziny, to
                          gotowa jestem uwierzyc, ze i wiare mozna z powodu glupiego gadania
                          stracic wink)).
      • kacha222 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 29.10.07, 21:13
        zależy mi na sakramencie ślubu .. ale mój mąż kiedyś źle ulokował
        uczucia, wziął ślub i teraz nie może go wziąść. Mamy cywilny - to
        boli i pewnie nie wiesz jak ... nie wiesz jak boli, że ksiądz nas
        chciłą wyrzucić i nie ochrzcić nam dziecka, bo on nie uznaje dzieci
        z kontraktów. Jak ominął go w kościele i udawał, że nie widzi nas i
        synka! A na moje pytanie - dlaczego morderca może przyjąć komunię, a
        ja nie, ja któa tworzę rodzinę, dałam dziecku życie .. ja nie mogę!
        Nie długo komunia syna i aż nie chcę myśleć co będzie!

        a o chrzest pytałam, żeby się dowiedzieć, a nie żby mnie potępiano
        bo nie mam kościelnego ślubu! ale mam wspaniałego męża i syna .. mam
        rodzinę
        • e_r_i_n Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 08:52
          Jestem w tej samej sytuacji (tzn. slub tylko cywilny, maz po
          rozwodzie). Gdyby jakis ksiadz odmowil mojemu dziecku chrztu, po
          pierwsze zglosilabym to w kurii (nie maja prawa odmowic, jesli
          istnieje przeszkoda w zawarciu slubu przez rodzicow), po drugie
          zmienilabym parafie.
      • kacha222 powyżej była odpowiedź do "oania" 29.10.07, 21:17
        przepraszam nie załączyłam tej informacji .. a odpowiedź o tym, że
        nie zależy mi na sakramencie ślubu była skierowana do osoby o
        nicku "oania"

        pozdrawiam
    • loola_kr Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 09:04
      Ja miałąm to samo: moja najlepsza przyjaciółka, która miała byc mamą
      chrzestną mojego synka była akurat w ciązy bez ślubu. I jej ksiądz
      nie dał jej zaświadczenia z parafii bo żyje w grzechu, mogła zostac
      tzw. świadkiem chrztu ale nasz ksiądz powiedział, że nie musi
      przynosic zadnego zaświadczenie, zresztą bardzo wierzący ojciec
      chrzestny zapomniał przynieść i w ogóle było bez zaświadczeń.
      Generalnie to kłóći się z zasadą wychowania w wierze katoliciej bo
      jak osoba niewierząca ma to robić? Ale ja z drugiej strony nie
      chciałm brać np dalekiej kuzynki, którą mój mały zobaczy raz na 2-3
      lata. To to samo.
      Więc jeżeli chodzi o chrzest to zależy od księdza a jeżeli o zasady
      to od was.
      • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 14:42
        Tego się spodziewałam. Ta dyskusja nie ma sensu bo to sprawa indywidualnego
        podejścia każdej osoby do relacji z Bogiem, bo podkreślam ponownie- to o Niego w
        tym wszystkim chodzi.

        Też mam męża i niedługo będziemy mieli dziecko i tu na ziemi są dla mnie
        największym szczęściem ale wiem że kiedyś umrę i czeka na mnie jeszcze większe
        szczęście którego nie jest w stanie dać mi żaden człowiek ani żadne najbardziej
        kochane dziecko.

        Tez bym chciała żeby wszystko pięknie się układało ale to my sami komplikujemy
        sobie życie bo nie chcemy żyć wg recepty Boga a potem mamy do Niego wielkie
        pretensje bo coś nam nie wychodzi...a kiedy On chce pomóc to mamy Go głęboko w
        poważaniu.

        P.S. Nie odmawiam szczęścia mojej mamie, wiem co przeżyła i sama walczę z
        nienawiścią do ojca ale widzę że teraz wcale nie jest szczęśliwa mimo że
        pozornie ma to czego pragnęła. Jest jej chyba jeszcze ciężej... I wiem że to
        dlatego że szuka szczęścia tam gdzie go tak naprawdę nie znajdzie, człowiek z
        którym jest może jej dać tylko namiastkę tego uczucia a i tak będzie zawsze do
        czegoś tęskniła i czuła pustkę... Bo prawdziwe szczęście może dać tylko Bóg z
        którego zrezygnowała w zamian za kilka lat "sztucznego" szczęścia.
        • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 14:48
          napisałas...
          Bo prawdziwe szczęście może dać tylko Bóg z
          którego zrezygnowała w zamian za kilka lat "sztucznego" szczęścia.

          mozesz rozwinąc...bo nie rozumiem...

          czy twoja mama rozwodząc sie z twoim ojcem , zrezygnowała z boga????

          • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 14:56
            napisałaś tez

            .ON dał się dla nas zakatować na krzyżu a my nie potrafimy wyrzec się paru ziemskich
            przyjemności...

            to znaczy w konkretnym przypadku ...twojej mamy...czego????

            Nie chodzi o przyzwoite życie, bycie lepszym czy
            gorszym... Chodzi o Miłość.

            uwazam ,ze własnie o przyzwoite zycie chodzi....
            i o miłość chodzi....

            ale czy masochistyczna miłośc w imie boga jest ok

            czy to bóg nie pokazuje nam drogi i podsyła miłości???

            czy w dazeniu do doskonalosci zawsze lepsze jest brniecie pod góre...i
            biczowanie się???
            myslałam ze to relikt średniowiecza...
        • triss_merigold6 Odpadłam 30.10.07, 15:07
          Zaznaczam, że jestem ateistką i zawierzenie jakiegokolwiek fragmentu
          swojego życia istocie nadprzyrodzonej jest mi obce.
          To co piszesz jest niewiarygodnie okrutne i bezduszne.
          Twoja matka wreszcie znalazła siłę, żeby uwolnić się od alkoholika a
          Ty zatruwasz jej chwile szczęścia swoimi religijnymi jazdami? Jak,
          przepraszam, śmiesz w ogole oceniać jej postępowanie? O ile kobieta
          nie ma ostatecznie przepranego religijnie mózgu to będzie się
          cieszyć latami życia z facetm, który ją kocha i jest bardziej
          normalny niż eks alkoholik a Ty nie masz żadnego moralnego prawa
          nawet pisnąć.
        • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:13
          "P.S. Nie odmawiam szczęścia mojej mamie, wiem co przeżyła i sama walczę z
          nienawiścią do ojca ale widzę że teraz wcale nie jest szczęśliwa mimo że
          pozornie ma to czego pragnęła. Jest jej chyba jeszcze ciężej... I wiem że to
          dlatego że szuka szczęścia tam gdzie go tak naprawdę nie znajdzie, człowiek z
          którym jest może jej dać tylko namiastkę tego uczucia a i tak będzie zawsze do
          czegoś tęskniła i czuła pustkę... Bo prawdziwe szczęście może dać tylko Bóg z
          którego zrezygnowała w zamian za kilka lat "sztucznego" szczęścia."



          Przerażasz mnie!!!!
          • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:16
            Damie się fanatyzm pomylił z religijnością. Dawno nie czytałam
            czegoś tak obrzydliwego.
            • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:21
              Mocherem daje z daleka po prostu. Chciało mi sie spać przed chwilą, ale teraz
              juz mnie rozbudziła.... Chyba co rano będę sobie to czytać...
              • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:25
                Dla mnie wypowiedź tej kobiety jest po prostu obrzydliwa. Rzadko się
                bulwersuję ale w/w tekst świadczy o jakimś niewiarygodnym
                okrucieństwie wobec matki skrywanym pod płaszczykiem kitów o
                ewentualnym szczęśliwym życiu pozagrobowym.
                • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:32
                  Ja mam tylko jedno określenie- świętojeb..wość.
                • brak.polskich.liter Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 16:09
                  Mam nadzieje, ze to podpucha i ze inkwizytorzy wygineli dawno temu, na
                  podobienstwo dinozaurow.
                  • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 19:24
                    Nie, no właśnie inkwizytorzy są wśród nas....STRZEżCIE SIę!!!
            • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:31
              A to sa tylko takie dwie mozliwosci - "fanatyzm" i "religijnosc"?
              • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:36
                Skala jest większa, od intymnie przeżywanej duchowości po
                ostentacyjny fanatyzm. W tym wypadku dama prezentuje fanatyzm w
                wersji najbardziej parszywej - sama ma udaną jak dotąd rodzinę - a
                matce po latach piekła na ziemi z alkoholikiem odmawia szczęścia z
                innym facetem.
                • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:50
                  W jakim sensie odmawia? Bo poglady, mam nadzieje, jeszcze wolno
                  miec...
                  • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:55
                    W takim, że jej postępowanie w ogóle ocenia i odnosi się krytycznie
                    twierdząc, że nie jest to dla matki dobre z perspektywy wieczności.
                    O ile trawi ów pogląd cichutko i nie daje go matce odczuć żadnym
                    gestem czy słowem - ujdzie. Aczkolwiek i tak uważam to za
                    obrzydliwe. Jeśli natomiast daje go odczuć matce czy jej partnerowi
                    w jakikolwiek sposób to jest zwyczajnie złym człowiekiem. Powinna
                    iść do psychologa na wieloletnią terapię i nauczyć się nie wtracać w
                    cudze życie uczuciowe.
                    • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 16:22
                      Moj ty Boze! A ja myslam, ze tu na forum sie nic innego nie robi,
                      tylko ocenia - mezow, tesciowe, kolezanki... Orzydliwe wink)).

                      O tym zas, czy autorka postu daje w realu matce cokolwiek odczuc z
                      tego, co mysli - slowa nie ma. Dospiewalas sobie.
                      • triss_merigold6 Nie udawaj... 30.10.07, 17:33
                        Postawa tej "religijnej" pani jednak różni sie od tradycyjnego
                        narzekania na wścibstwo teściowej, lenistwo męża i upór dzieci.
                        Głównie tym, że dotyczy postępowania, które nijak nikomu nie
                        szkodzi. Kobieta po latach małżeństwa z alkoholikiem wreszcie ma
                        szansę na normalność z innym mężczyzną a córunia traktuje to w
                        kategoriach ulegania "łatwym przyjemnościom" i cierpi, bo matka do
                        komunii nie może przystąpić.
                        Zakładam, że jesli ktoś w tak bezwzględny potrafi pisać o własnej
                        matce to w realu również produkuje się ze swoimi ocenami.
                        • isma Re: Nie udawaj... 30.10.07, 19:02
                          A, to, czy nie szkodzi, i komu szkodzi, to juz, daruj, jest kwestia
                          ocenna.
            • brak.polskich.liter Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 16:04
              triss_merigold6 napisała:

              > Damie się fanatyzm pomylił z religijnością. Dawno nie czytałam
              > czegoś tak obrzydliwego.

              Ja rowniez. Mam silne i nieodparte skojarzenie ze inkwizycja. Widze fanatyczke
              ze swietym ogniem w oczach. Ech, jaka szkoda - o pare setek lat za pozno, no i
              plec nie ta, co trzeba. Mentalnosc zblizona.
        • brak.polskich.liter Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 15:58
          Hmm... Rzadko ktory post wzbudza we mnie uczucie moralnej odrazy. Obydwa twoje
          wpisy stanowia perelki w tej nielicznej kolekcji. Podczas czytania Twoich
          postow, mozg zwinal mi sie w harmonijke, az takiej dawki bezwzglednosci i
          okrucienstwa w stosunku do bliskich osob nie dzwigam.
          Straszne, to co napisalas. Naprawde straszne i toksyczne.
          • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 16:04
            Sorry, swoje dziecko kocham ale gdyby mi zapodało taką jazdę w
            przyszłości to zapewne ograniczyłabym kontakty do minimum. Albo do
            zera.
            Nauczka dla żuczka - matka kopnęła alkoholika o 25 lat za późno.
            Udało się dysfunkcyjnej parze wygenerować istotę bezwzględną i
            ochydną pod względem moralnym.
            • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 17:27
              Ja też jestem po rozwodzie. I pewnie owe "święte" nie mają pojęcia,
              jak bolą takie słowa. Czasem warto puknąć się w głowę i zastanowić,
              co to znaczy rozwód. Że sypią się marzenia, kończy się świat i
              człowiek zaczyna od nowa.
              A w prezencie dostaje alternatywę: albo jeszcze kiedyś pokocham,
              albo sprawiedliwość. Uważam, że to bardzo krzywdzące, że nawet nie
              można się wyspowiadać. Minęło kilka lat i z czasem przestało mi to
              przeszkadzać.
              Od jakiegoś czasu moje ez-małżeństwo jest uznane przez Kościół za
              nieważne. Czy to znaczy, że ktoś powinien mnie przeprosić za te lata
              zakazu sakramentów?
              • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 18:39
                no własnie...masz racje....
                jednak tak jak napisalam...nie czysty przepis ,ale okolicznosci zdecydowały o
                tym,ze zwolniono cie z tych więzów....
                ilu jest ludzi którzy nie dociekaja tych okolicznosci....ale sa złymi w oczach
                koscioła, cudzołoznikami...
                napietnowanym....choc rzeczywistośc jest inna....

                mój mąż tez dostałby uniewaznienie małżeństwa......nawet namawiano nas by to
                zrobic...ale mam to w nosie...jestem taka sama z ..czy bez wpisu do kartoteki....
                i obrzydliwe jest dla mnie, toże jak go rozwioda, to ja nagle zyskam ...tylko co???
                i po co??
                historia pokazuje,że na przestrzeni wieków instytucja małzeństwa i rozwodu
                koscielnego ...była raczej uzalezniona od potrzeb...nie od przepisów...
                • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:12
                  Nie okoliczności o tym zdecydowały, ale nieprawdziwy powód, który
                  podał mój ex. Nasze zeznania były sprzeczne ze sobą, ale sąd
                  przychylił się do wersji osoby składającej skargę, czyli jego. Jego
                  wersję potwierdzili jednie jego rodzice.
                  Pokażcie mi sąd cywilny, który tak postępuje.
                  • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:32
                    W odrozieniu od sadu swieckiego, ktory wiaze powaga rzeczy
                    osadzonej, w sadzie koscielnym sprawy, jako dotyczace osob, nigdy
                    nie przechodza w stan osadzenia.

                    Innymi slowy, jesli nie zgadzasz sie z wyrokiem, zawsze mozesz go
                    zaskarzyc do kolejnej instancji, a w razie pojawienia sie nowych
                    okolicznosci - poki zycia, sprawe wznowic. Uwazasz, ze Twoje
                    malzenstwo z ex bylo wazne, chcesz byc uczciwa - apeluj.

                    Chyba, ze Tobie tez to uzyskane na podstawie falszywego zeznania
                    stwierdzenie niewaznosci na reke, no ale wtedy to chyba nie do sadu
                    nalezy miec pretensje...
                    • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:42
                      Isma, już o tym pisałam na "Wychowaniu w wierze". Mój ex jest
                      nieobliczalny i wyraźnie mi powiedział, żebym nie próbowała mu
                      utrudniać. Po co mi kłopoty? Mam dla idei ryzykować swój spokój i
                      zdrowie, a przede wszystkim spokój i zdrowie mojego męża? Ja nie
                      rozumiem jednego: jak udało mu się uzyskać stwierdzenie nieważności,
                      jeśli moje zeznania i zeznania mojego Taty nie potwierdziły jego
                      słów?
                      • triss_merigold6 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:46
                        Nie bądź dzieckiem, datek pewnie dał konkretny.wink
                        • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 09:57
                          no własnie.....idea to jedno...a zycie to drugie....
                          swietz inkwizycja tez załatwiała sprawy zgodnie z prawem kanonicznym....
                          jezuici w imie wlasnych interesów zabijali tych juz nawróconych....
                          papierze dawali rozwody i błogosławieństwa nawet najgorszym wadcom...

                          czsy sie zmieniły...ale prawo to jedno, sumienia to drugie, a ludzie to jeszcze
                          inna historia....
                          • gardeniaa Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 10:09
                            bea.bea napisała:

                            > no własnie.....idea to jedno...a zycie to drugie....
                            > swietz inkwizycja tez załatwiała sprawy zgodnie z prawem kanonicznym....
                            > jezuici w imie wlasnych interesów zabijali tych juz nawróconych....
                            > papierze dawali rozwody i błogosławieństwa nawet najgorszym wadcom...
                            >
                            > czsy sie zmieniły...ale prawo to jedno, sumienia to drugie, a ludzie to jeszcze
                            > inna historia....

                            prawo kościelne jest przestarzałe, nie posuje już do naszych czasów dopóki ta
                            największa konserwa, jaką jest kosciół nie otworzy się dla ludzi, to nic w tej
                            kwestii się nie zmieni

                            • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 10:22
                              Jeszcze raz, do znudzenia: nie ma przymusu bycia katolikiem, jak
                              komus nie pasuje.
                              A prawo koscielne, hmmmmmmm, no, aktualne jest nowsze niz np. wciaz
                              obowiazujacy w PL kodeks cywilny wink)).
                        • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 10:14
                          nie chciałam pisać aż tak wprost, ale oczywiście też miałam takie
                          skojarzeniesmile))
                        • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 10:15
                          Triss, proponuje sie doinformowac co do elementarza tematu, na ktory
                          sie wypowiadasz. "Datek" trzeba byloby, po pierwsze, dac w dwu
                          instancjach, zeby uzyskac satysfakcjonujace rozstrzygniecie. Po
                          drugie, jak powiadam, niezaleznie od domniemanego datku (dysponujesz
                          jakimis konkretami, czy tylko obiegowymi wiadomosciami z magla?),
                          strona ktora uwaza rozstrzygniecie za niesprawiedliwe, w sadzie
                          koscielnym ZAWSZE moze dazyc do jego zmiany.

                          Kim nie chce. Z takich czy innych powodow, ktore moge zrozumiec. Ale
                          sa to powody lezace po jej stronie, a nie Kosciola, no i tyle.
                      • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 10:19
                        No to sprawa jasna. Skoro "idea" mniej wazna niz spokoj, to daj
                        sobie tenze spokoj - po co sie na sady koscielne wsciekac?

                        A zeznania, jesli sa rozbiezne, no to chyba logiczne, ze sad sie
                        przychyla do zeznan ktorejs strony, niekoniecznie do naszych, nie?
                        Dlaczego zakladasz, ze w sadzie koscielnym mialoby byc inaczej?
                        Na Www radzono Ci dobrze (i nader fachowo), zeby sie odwolywac,
                        zwlaszcza, ze dysponowalas dokumentami. Nie zrobilas tego -
                        zadecydowaly zeznania, proste.
                        • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:10
                          Ismo - nadal uważam, że to dziwne, nielogiczne i niesprawiedliwe, że
                          są d przychyla się do zeznań jedynie jednej ze stron. Wyobraź sobie
                          sytuację, że sąd zabiera dziecko kobiecie na podstawie jedynie
                          zeznań jej byłego męża. Czy możliwość odwołania się zmienia fakt, że
                          takie prawo jest niesprawiedliwe? Dlaczego JA muszę się odwoływać i
                          udowadniać sądowi niespójność zeznań? Dlaczego obrońca węzła nie
                          złożył żadnych zastrzeżeń?
                          I jak to ma się do faktu, że Kościół stoi na straży nierozerwalności
                          sakramentu małżeństwa.
                          • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:13
                            Ja sobie to wyobrażam. Wielokrotnie sądy odbierają dzieci ojcom na podstawie
                            tylko zeznań matki o molestowaniu. I wtedy ojciec musi się odwoływać itd.
                            • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:20
                              prawda jest taka......smile))
                              jakby wszystko było tak od a do z...i zgodnie z litera prawa ...tak jak jest
                              napisane...smile
                              to ja ...zona rozwiedzionego mezczyzny nie byłabym matką chrzestna, czy
                              swiadkiem chrztu...smile...a jestem...i to jest fakt nezaprzeczalny...smile)
                              • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:47
                                No, wlasnie, jaka jest prawda? To w koncu jestes matka chrzestna czy
                                swiadkiem chrztu, zdecyduj sie.
                                Swiadkiem chrztu, informuje, zgodnie z litera prawa, moze byc i
                                innowierca (oraz zona rozwodnika of course) - bo to jest funkcja
                                jurydyczna (ma zaswiadczyc w razie potrzeby o tym, ze fakt chrztu
                                mial miejsce) a nie religijna (pomoc w wychowaniu dziecka w wierze).

                                Eeeech, ignorancja...
                                • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:55
                                  www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/chrzest.htm
                                  • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:01
                                    wiem ze daleko mi do znajomosci prawa kanonicznego....ale punkt 5 ty z tej
                                    strony mówi

                                    5. Rodzice chrzestni

                                    Dla każdego dziecka należy wybrać dwoje chrzestnych: ojca i matkę (por. Chrzest
                                    nr 6). Wybór chrzestnych należy do rodziców dziecka, natomiast duszpasterz
                                    sprawdza, czy przedstawieni kandydaci spełniają warunki określone przez Kościół
                                    i gdy okaże się, że tak, zatwierdza wybór rodziców.
                                    Przymioty wymagane przez Kościół do pełnienia funkcji rodziców chrzestnych
                                    podaje rytuał (Wtajemn. nr 10 i Chrzest, nr 6).
                                    Ze względu na zadanie chrzestnych w wychowaniu dziecka, zawarte tam przepisy
                                    należy stosować w polskich warunkach duszpasterskich w następującym rozumieniu:
                                    Chrzestni powinni ukończyć 15 lat; chrzestni mają być katolikami wyznającymi swą
                                    wiarę życiem zgodnym z nauką Kościoła nie wolno np. dopuszczać do pełnienia tej
                                    funkcji osób żyjących w niesakramentalnym związku małżeńskim oraz młodzieży nie
                                    uczęszczającej na katechizację (żądać odpowiednich zaświadczeń).
                                    Duszpasterze niech doradzają rodzicom, aby szukali chrzestnych wśród bliższej
                                    rodziny i sąsiadów. Należy przeciwstawiać się zdarzającym się zwyczajom
                                    zapraszania na rodziców chrzestnych ludzi przygodnych, dobrze sytuowanych,
                                    którzy jak można przypuszczać nie będą się interesowali wychowaniem religijnym
                                    chrześniaka.
                                    Duszpasterz powinien żądać od rodziców chrzestnych, których nie zna,
                                    odpowiedniego świadectwa kwalifikacyjnego z parafii, w której mieszkają.
                                    Zgodnie z Wtajemn. nr 10 c i Dyrektorium Ekumenicznym, nr 48, wierny Kościoła
                                    Prawosławnego może być powołany na chrzestnego jeśli:
                                    a) życzą sobie tego rodzice dziecka dla uzasadnionych powodów,
                                    b) wychowanie dziecka w wierze katolickiej jest zapewnione,
                                    e) na pierwszego chrzestnego powołany jest katolik (mężczyzna lub kobieta),
                                    d) kandydat został ochrzczony w Kościele prawosławnym, którego wiarę wyznaje i
                                    ukończył 15 lat.
                                    Wpisując personalia chrzestnego do aktu chrztu dziecka, należy wyraźnie podać
                                    jego wyznanie.
                                    Chrześcijanie z innych wspólnot odłączonych, wyznający wiarę Wspólnoty w której
                                    zostali ochrzczeni, mogą być dopuszczeni do udziału w liturgii jako świadkowie
                                    chrztu, a nie jako chrzestni (Wtajemn. nr 10 c, Dyrektorium Ekumeniczne, nr 57).
                                    Warunki powołania na świadka chrztu są takie, jak mutatis mutandis przy
                                    dopuszczeniu chrzestnych z prawosławia. Personalia świadka wpisuje się do aktu
                                    chrztu, a w rubryce "Uwagi" podaje wyraźnie, w jakiej funkcji występował i do
                                    jakiej Wspólnoty należy.
                                    Świadek podpisuje akt chrztu razem z rodzicami i chrzestnym katolikiem.


                                    ja jestem katoliczka...wiec w swietle prawa obowiazuje mnie to

                                    Chrzestni powinni ukończyć 15 lat; chrzestni mają być katolikami wyznającymi swą
                                    wiarę życiem zgodnym z nauką Kościoła nie wolno np. dopuszczać do pełnienia tej
                                    funkcji osób żyjących w niesakramentalnym związku małżeńskim oraz młodzieży nie
                                    uczęszczającej na katechizację (żądać odpowiednich zaświadczeń).

                                    jestem świadkiem...którym wedle mego rozumienia moze być chrzescijanin innego
                                    wyznania....a ja nie jestem....

                                    jesli tym nie jestem...i tym nie jestem...to kim jestem???.
                                    smile
                                    oprócz ignoranta..smile
                                    • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:08
                                      Swiadkiem chrztu moze byc kazdy, w tym ten, kto nie spelnia bardziej
                                      wysrubowanych wink)) warunkow do bycia chrzestnym. Np. jest
                                      innowierca. Albo ochrzczonym jako katolik, ale niespelniajacym
                                      warunku zycia zgodnie z wiara.

                                      Kan. 875 - Udzielający chrztu powinien zatroszczyć się, jeśli nie ma
                                      chrzestnego, ażeby był przynajmniej jeden świadek, który by mógł
                                      stwierdzić udzielenie chrztu.

                                      • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:24
                                        ochana jesteś...smile

                                        i tym własnie sposobem odpowiedzielismy na pytanie autorki watku...smile)

                                  • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:02
                                    Tak sie sklada, ze znam ten dokument calkiem dobrze. No, ale tak
                                    konkretnie, to jak sie to ma do tego, co obficie opisywalas? Jaka
                                    jest w twoim przypadku "prawda"?
                                    • bea.bea Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:34
                                      prawda??

                                      onizej kim opisała swój przypadek...ja usłyszalam podobnie....

                                      ja nawet poparłam swój poglad tymi samymi paragrafami....( notabene uzyskałam je
                                      w kurii)
                                      wiec jakak jest prawda....
                                      dla mnie taka, ze albo powszechna jest nieznajomosc owego prawa ( w co watpie),
                                      albo rzeczywiscie o kase chodzi....

                                      i jeszcze jedno przykre jest to ,ze nikt nie powie...prosze pani, pana...nie
                                      moze pan byc rodzicem chrzestnym...( co dla mnie jet jasne)...ale jesli rodzice
                                      wykazuja taka wole, a wywiad i swiadectwo o panu jako człowieku jest pozytywne,
                                      moze pan być swiadkiem....i
                                      po co wzbudzac w ludziach poczucie sensacji...ze widzieli X w kosciele jak
                                      trzymała dziecko do chrztu ...choc nie moze...( a tak wogóle moze) ...bo pewnie
                                      iles tam zapłaciła....



                                      nie chce mi sie juz pisac...
                                      • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:40
                                        Bynajmniej nie prawodawca koscielny wymyslil taka pouczajaca
                                        fraze: "nieznajomosc prawa nie tlumaczy". Ale stosuje sie ona dosc
                                        powszechnie.
                                        Jak kto nie wie, jakie ma prawa (i obowiazki wink)), to jego problem,
                                        naprawde.
                                • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:16
                                  A u mnie sytuacja była jeszcze ciekawsza: miałam zostać świadkiem
                                  chrztu dziecka mojej przyjaciółki. Jej proboszcz poprosił o
                                  zaświadczenie od mojego proboszcza, że jestem praktykującą
                                  katoliczką.
                                  Poszłam do proboszcza, powiedziałam mu, że jestem po rozwodzie, że
                                  żyję w nowym związku i że chcę być świadkiem chrztu, bo matką
                                  chrzestną być nie mogę. A on na to, że nie słyszał o takim czymś jak
                                  świadek chrztu. I powiedział mi, że skoro nie mam nowego ślubu
                                  cywilnego, to może mi dać zaświadczenie o możliwości bycia
                                  chrzestną, poprosił tylko, żebym nie przystępowała do komunii (co i
                                  tak było dla mnie oczywiste). Tak więc w kartotekach widnieję jako
                                  matka chrzestna.
                                  • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:33
                                    Noooo, o proboszczach mozna dlugo. Ja sie z moim zgadzam w kwestii
                                    Credo chyba tylko wink)). Jakkolwiek przeslanka z braku nowego slubu
                                    cywilnego zastosowana do Ciebie, nie jest taka calkiem glupia -
                                    znaczy sie, nadzieja na opamietanie jest wink))

                                    Ale podtrzymuje - argument z "tu quoque" jest, moim zdaniem,
                                    nieuczciwy. To, ze pasterze bywaja pastuchami, to, ze inni sa
                                    niekompetentni albo klamia - to nadal nie zmienia nic w kwestii
                                    obowiazkow, jakie my przyjelismy na swoje sumienie, decydujac sie
                                    byc katolikami, no.
                                • oania Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 17:23
                                  Hehesmile!!! No to mnie teraz rozbroiłyście! Chylę czoła przed osobą która zadała
                                  sobie tyle trudu żeby przetrząsać internet w celu znalezienia informacji na mój
                                  temat- naprawdę pochlebia mi tosmile

                                  Niestety muszę cię rozczarować- w żadnym wypadku nie czuję się upokorzona,
                                  jesteś naprawdę dziecinna (może jakieś forum dziecięce?) Wszystko to prawda, jak
                                  już wspominałam swoje grzeszki mam i święta nie jestem choć niektórzy chcą już
                                  mnie czcić- naprawdę nie trzeba, znam swoją wartość.

                                  I tak oto pokonana i rozbrojona głupota ludzką opuszczam to forum bo naprawdę
                                  nie warto- reprezentuję wyższy poziom. Żegnam i mimo wszystko wiele dobrego wam
                                  życzę w waszym ubogim i płytkim życiu.

                                  P.S. Kłóćcie się dalej- będzie więcej śmiechu na świecie...
                          • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 11:57
                            No, masz o tyle racje, ze malzenstwo cieszy sie przychylnoscia
                            prawa, i, oczywiscie, obronca wezla mogl zlozyc zastrzezenia, jesli
                            do takowych mial podstawy. Ale przeciez on Duchem sw. nie jest, i
                            skad mial wiedziec, ktora ze stron mowi prawde, jesli bylo slowo
                            przeciw slowu?
                            Ty mialas dokumenty, ktorych nie przedstawilas (mowie - rozumie,
                            dlaczego. Chociaz Kann naprawde dobrze - i za darmo, he, he - Ci
                            radzil. Ale wobec tego wyrok, domyslam sie, zapadly juz w obu
                            instancjach, jest tez wynikiem Twoich wlasnych decyzji). No to
                            obronca wezla mial niewiele mocnych argumentow.
                            Zreszta - jestes pewna, ze obronca w ogole nie argumentowal na rzecz
                            waznosci malzenstwa, czy jedynie znasz efekt finalny - ze sad sie
                            nie przychylil do jego stanowiska?

                            Aha, nierozerwalnosc to troche co innego. W procesie o stwierdzenie
                            niewaznosci nie mamy do czynienia z "zerwaniem" malzenstwa, tylko ze
                            stwierdzeniem, ze go od poczatku nie bylo.
                            • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:27
                              W wyroku było napisane wyraźnie, że obrońca nie zgłaszał swoich
                              uwag / zastrzeżeń.
                              Mnie szokuje jedno: że sąd tak łatwo łyknął jedbostronne zeznania.
                              Mam w wyroku wyraźnie powiedziane, że ex nie powiedział mi nigdy
                              jednoznacznie, że nie chce dzieci (bo był skryty).
                              • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:37
                                Nie jestem specem, ale wobec tego wyrok wyglada kuriozalnie. Bo
                                jesli nie udowodniono czegos przeciwnego, domniemywa sie, ze
                                malzenstwo jest wazne. A zatem za tytulem do niewaznosci powinien
                                stac dowod, a nie domniemanie ("nie powiedzial wyraznie...").
                                I wlasnie taki wyrok jak najbardziej nadaje sie do wzruszenia, jesli
                                stronie zalezy.
                                • kim5 Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 12:55
                                  Właśnie o to kuriozum mi chodziło, Ismo. Że z tego co ja wiedziałam,
                                  osoba wnosząca o uznanie nieważności ma udowodnić nieważność. Ja
                                  rozumiem, że nasze małżeństwo może być nieważnie zawarte z tytuło
                                  niedojrzałości exa. Ale w wyroku7 jest podany tytuł "wykluczenie
                                  potomstwa" i info, że powód nigdy mi tego wyraźnie nie powiedział.
                                  Nie potwierdził tego również mój Tata.
                                  Dlatego powiem Ci szczerze, cały ten proces to dla mnie farsa:
                                  począwszy od opinii pani notariusz, że trzeba tak zeznawać, żeby to
                                  małżeństwo unieważnić (skierowane do mnie), poprzez fakt, że nikogo
                                  ze składu sędziowskiego nie było przy przesłuchaniu (była tylko
                                  notariusz), aż do orzeczenia. Zbyt proste to jest dla mnie, jeśli
                                  wziąć pod uwagę to, co się mówi o nierozerwalności małżeństwa. Ja w
                                  odpowiedzi na pozew wyraźnie zaznaczyłam, że nie zgadzam się ze
                                  stwierdzeniem powoda, że małżeństwo było zawarte nieważnie. A jak
                                  widać - wystarczy pójść, coś powiedzieć, mamusia i tatuś
                                  potwierdzili i już.
                                  • isma Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 31.10.07, 13:51
                                    No ale wiesz - ja, jak mowie, nie jestem specjalista, ale cos tam
                                    czasem czlowiekowi w glowie z lektury zostanie - byc moze sad
                                    zaklada tez aktywnosc drugiej strony, no. Byc moze naiwnie, sad
                                    mysli, ze w calej sprawie tej drugiej stronie chodzi o ustalenie
                                    prawdy, a nie o swiety spokoj. Mysli sobie moze taki sad, ze jak
                                    jest cos na rzeczy, to sie w drugiej instancji nie ostanie.

                                    Nie zgadzalas (sorry, ze pisze w drugiej osobie, ale glownie chodzi
                                    mi o przypadek, nie personalnie o Ciebie) sie na etapie odpowiedzi
                                    na pozew z twierdzeniem strony powodowej, a jednak w koncu
                                    orzeczenie przyjelas bez protestu. Czyli, wychodzi, ze w porzo -
                                    klamstwo spoczelo na sumieniu powoda, wszyscy sa z efektu
                                    zadowoleni ;-(((.

                                    Ja naprawde rozumiem, ze to nie sa proste rzeczy (sama sie np. gryze
                                    od kilku miesiecy ze sprawa pewnego, w swietle prawa swieckiego,
                                    najpewniej przestepstwa, co do ktorego mam nader konkretna wiedze, i
                                    co do ktorego wiem, ze nawet jesli rodzice pokrzywdzonych nie wniosa
                                    oficjalnej skargi do prokuratury, to w strukturach koscielnych rzecz
                                    powinna byc wyjasniona - ale poniewaz powierzono mi rzecz w
                                    zaufaniu, i poniewaz sami zainteresowani na razie milcza, to i ja
                                    tez, choc nie bez watpliwosci), ale nawet, jak sie czlowiek na tej
                                    ziemi sprawiedliwosci nie dochrapie, to, no, jako wierzacy mamy
                                    jeszcze jaks perspektywe sprawiedliwosci wiecznej, chyba?
        • gooochab Re: Będąc rozwodnikeim, można być chrzestnym ...? 30.10.07, 19:35
          Wiesz, naprawdę mi niedobrze jak to czytam.

          Zastanów się dziewczyno jaką krzywdę robisz mamie takimi słowami. Jej, która
          przez tyle lat broniła Cię przed ojcem, starała sie wychować Cię. Nie do końca
          jej to wyszło, no ale nie jej wina- żyła z alkoholikiem, a w takich rodzinach
          zdrowych emocjonalnie dzieci wychować się nie da. Wszystko robiła dla Ciebie.
          Zastanów się nad tym czasem zanim zaśniesz, a może te brednie wywietrzeją Ci z
          głowy.

          Nie masz prawa rzucać w mamę kamieniem- jako katoliczka powinnaś o tym
          wiedzieć!!! Nie masz do tego prawa, bo tylko na Sądzie Ostatecznym ona będzie
          oceniona- wierzysz w to, prawda? Więc KTO daje Ci prawo równania się z Bogiem? W
          czym jesteś od mamy lepsza?

          Marna z Ciebie katoliczka- nic w Tobie pokory. Powinnaś to zrozumieć, co
          napisałam, skoro tak wierzysz.

          Niedobrze mi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka