Dodaj do ulubionych

pacjent....nasz pan...:)

30.10.07, 20:53
płace składki zdrowotne od ładnych paru lat...i co za to mam???

tak się złozyło że moja babcia musi zrobic kompleksowe badania...więc byłam
dziś w przychodni by ją zarejestrować i tak....tongue_out...

neurolog....musze stawic sie w kolejce o godz 6.00 ( przychodnie otwieraja o
7.00) 13 stego listopada ....i moze uda mi sie zarejestrować ja na grudzień...

okulista....zarejestrowałam bez kolejki.....na 16 kwietnia

kardiolog....po odstaniu ok 1 godz w kolejce....zarejestrowałam na 10 marca

dentysta....no ...na sztuczna szczeke bedzie musiała poczekać.....3 lata (
zwazywszy że ma 86 lat nie wiem czy dozyje...sad


sama nie wiem czy smiać sie czy płakać.....
bo babcia musi mieć juz ...operacje oczu....

oczywiście załatwiłam rejestracje do wszystkich tych lekarzy ...jednego
dnia...w prywatnej klinice....ale kto mi za to zwróci????


Obserwuj wątek
    • haja197222 Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 20:56
      No i co?? Przecież to normasad( Już się chyba do tego przyzwyczaiiśmy.
      • e_r_i_n Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 20:56
        A jak ktos chce reformowac szpitale, to sie krzyczy, ze ludzie beda umierac uncertain.
    • e_r_i_n Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 20:56
      Ten sam, ktory zwroci mi za prywatne biopsje guzow tarczycy (pol roku), usg
      tarczycy (dwa miesiace), wizyte u endokrynologa (3 miesiace). O dentyscie moim,
      meza i syna juz w ogole nie wspominam (jakas tam marna koronka dla meza cos tak
      ponad 2 tysiaki).
      Dlatego jestem jak najbardziej za gruntowna reforma sluzby zdrowia i skonczeniem
      z 'bezplatna', gdzie sie wszystkim nalezy, czyli nalezy sie nikomu.
      • haja197222 [...] 30.10.07, 21:00
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • bsl Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:05
          a to ja mialam szczęście bo w sierpniu do endokrynologa na grudzien
          mnie zapisali
          za to Zocha ma kłopty ze słuchem i toznaczne , ale cóż , jak dzisiaj
          zadzwonie w marcu przyjma ( moze )
          dlatego płaczę i płacę duże pieniądze i chodze prywatnie , nei mam
          wyjscia
      • guderianka Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:01
        problem tkwi w nfz który ustala w kontrakcie liczbę zabiegów i np. z
        sufitu (no bo skąd) bierze że :ginekolog dziennie może przyjąć
        10pacjentek zwykłych, 2 ciężarne i 1 nagły przypadek. Albo że na
        neurochirurgię przysługuje 20 badań MRI w roku. I za te 20 procedur
        kasę się zwraca.I nieistotne jest już dla nikogo że badania te
        zrobione sa w pierwszym półroczu a od lipca należy umawiać ludzi na
        rok przyszły....albo że lekarz rodzinny może wypisać jedno
        skierowanie na posiew moczu tygodniowo bo jak wypisze więcej to nfz
        nie zwraca..

        współczuję. i współczuję babci która na 1 dzień badań wyda całą
        emeryturę ;/
    • luxure Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 20:58
      Prywatne leczenie niestety jest płatne. No bo albo się czeka albo się płaci i
      nie czeka. Państwowe, na które tak wszyscy nasi pacjenci narzekają też niedługo
      będzie. To jest chore państwo, ale będzie jeszcze gorzej. Bo jak kogoś nie
      będzie stać na leczenie to po prostu wyrok. Poczekacie zobaczycie...
      • e_r_i_n Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:06
        luxure napisała:

        > Prywatne leczenie niestety jest płatne. No bo albo się czeka albo
        > się płaci i nie czeka.

        Wszystko by było ok, gdyby nie to, ze mimo, ze sie z panstwowej nie korzysta, to
        sie na nia placi. Kompletnie dla mnie niezrozumiale jest na przyklad, dlaczego
        od KAZDEGO wynagrodzenia jest pobierana skladka zdrowotna. Na logike powinna byc
        emerytalna i rentowa.

        > Państwowe, na które tak wszyscy nasi pacjenci narzekają też
        > niedługo będzie.

        Minimalne obowiazkowe ubezpieczenie powszechne, zapewniajace PODSTAWOWA opieke +
        system ubezpieczen dodatkowych (i uzaleznienie od 'pakietu' zakresu i jakosci
        oferowanych uslug) - ideał, jak dla mnie. Jesli to zobacze, to sie ciesze bardzo.
    • alfred79 Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:17
      Rozumiem frustracje, ale chcialam tylko napisac, ze tu gdzie mieszkam ( Dania) na wizyte u okulisty czeka sie rok ( prywatnie 3 mies), psychiatra dzieciecy ok rok, do rodzinnego ( jezeli to nie jest cos super pilnego) 7-14 dni.
      Chociaz prawda jest taka, ze jak bylam z moim synem na takim jakby ostrym dyzurze ( ok 2 godz czekania po uprzednim telefonicznym zyskaniu zgody na przyjazd) zostalismy "zalatwieni" sprawnie.
    • aloha57 Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:23
      Rozumiem Cię doskonale ja miałam taki problem że synek (wtedy miał 4 miesiące)
      miał koślawą stopę - z taką się urodził. Każdy dzień był istotny bo przedłużał
      leczenie, a do ortopedy musiałabym z nim ponad pół roku czekać, tez musiałam iść
      prywatnie...
      • ledzeppelin3 Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 21:29
        Ja tam się nie dziwię, że nie ma specjalistów. Wszyscy mający trochę
        oleju w głowie idą do prywatnych klinik albo wyjeżdżają do krajów,
        gdzie mogą z wykonywania swojego zawodu godnie żyć. Może pora
        skończyć z wtłoczonym do mózgów przekonaniem, że służba zdrowia
        nalezy się za darmo? Prywatyzacja służby zdrowia to jedyne rozsądne
        wyjście.
    • gooochab Re: pacjent....nasz pan...:) 30.10.07, 23:21
      "dentysta....no ...na sztuczna szczeke bedzie musiała poczekać.....3 lata (
      zwazywszy że ma 86 lat nie wiem czy dozyje...sad"


      Wiesz, z tego co wiem, moja mama może co roku robić nową szczękę na NFZ
      bezpłatnie. Tak przynajmniej mi mówiła. Ma 2 szt.
    • zapracowana6 Re: pacjent....nasz pan...:) 31.10.07, 07:35
      Znaczy...czyj pan?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka