Dodaj do ulubionych

Z drugiej strony - ilu jest takich super mezczyzn?

23.11.07, 16:24
Tak dobrych, wspanialomyslnych,wspolczujacych, trwajacych przy boku
zony chocby nie wiem co ?
Kobiety tak sie poswiecaja, ukrywaja choroby mezow, alkoholizm,
przemoc, to ze ze ich nie szanuja, to ze nie nadaja sie do zycia, a
trwaja przy nich, z wiara nadzieja i miloscia ze sie zmieni,
czesto w imie tej milosci niszcza zycie dzieciom bo pozwalaja by na
to patrzyly, czesto marnuja sobie zycie, zalujac i kochajac jakiegos
smiecia, bo to maz, bo go kocham, bo syndrom ofiary i bla bla bla...

a panowie?
juz niejednemu palma bije jak zona w ciazy jest i pologu , a potem
zmeczona i ochoty na sex nie ma
wielu panow tez nie wytrzymuje zmagan zon z chorobami np. amazonki -
od wieli z nich poodchodzili mezczyni
nie wyobrazam sobie tez mezczyny ktory trwa przy zonie alkoholiczce,
narkomance, jakiejs leniwej mimozie ktora nic nie potrafi zrobic, o
dom zadbac, o dzieci
ci na ktorych zona warczy, nie slucha, nie docenia, szybko znajduja
sobie panie do pocieszenia, albo odchodza....

sama znam przyklad z mojego starego osiedla, gdzie ojciec - mlody
wtedy chlopak odebral syna matce alkoholiczce,zostawil ja i sam syna
wychowywal, z reszta swietnie - nie bawil sie w czekanie,
wybaczanie, wiare az babka sie zmieni

tylko Wy, takie glupie jestescie, bierzcie przyklad z facetow - oni
sie nad wami nie lituja ( oczywiscie poza przypadkiem odejscia od
chorej zony bo to wg mnie swinstwo jest ).....
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:29
      "bo syndrom ofiary i bla bla bla..."

      Ta uwaga jest lekko żałosna.
      • 18_lipcowa1 Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:32
        sir.vimes napisała:

        > "bo syndrom ofiary i bla bla bla..."
        >
        > Ta uwaga jest lekko żałosna.


        ze niby jak zalosna i w stosunku do kogo?
        • kali_pso Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 17:35
          Lipcowa, Twoje "bla, bla" zabrzmiało tak, jakbyś uważała,że syndrom
          ofiary to fanaberia, mit albo wykręt.
          Bardzo podobnie "argumentują" niektórzy np.depresję poporodowąwinkPPPP
          Tymczasem "syndrom ofiary" to zjawisko opisywane w poważnej
          literaturze psychologicznej, a nie żadne "bla, bla".

          Ale rozumiem, że Ci sie wyrwałowink
          • sir.vimes Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 19:40
            Dokładnie - to jest dramat a nie widzimisię ofiar. I nie ma tu za bardzo miejsce
            na jakies "bla bla".
            • 18_lipcowa1 Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 21:16
              taaa tak samo jaka arachnofobia, klaustrofobia, migreny i inne takie
              kaprysy....
              • sir.vimes Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 21:17
                Uważasz, że klaustrofobia i migreny to kaprysy?
                Ciekawe.
                • 18_lipcowa1 Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 21:19
                  sir.vimes napisała:

                  > Uważasz, że klaustrofobia i migreny to kaprysy?
                  > Ciekawe.



                  ciekawe?
    • ik_ecc Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:34
      18_lipcowa1 napisała:

      > tylko Wy, takie glupie jestescie

      Jakos tak mocno generalizujaco zabrzmialo to "wy". 18-lipcowa jedyna
      madra?
      • 18_lipcowa1 Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:37
        ik_ecc napisała:

        > 18_lipcowa1 napisała:
        >
        > > tylko Wy, takie glupie jestescie
        >
        > Jakos tak mocno generalizujaco zabrzmialo to "wy". 18-lipcowa
        jedyna
        > madra?

        no widzisz zalezy jak kto o sobie mysli , tak wlasnie potem odbiera
        ja bym nie odebrala personalnie gdybys ktos napisal WY
        ale widac poczuwasz sie do tego ze jestes glupia a na to nic nie
        poradze

        jak nie rozumiesz - WY jest do tych kobiet ktore tak wlasnie zyja,
        jak pisalam w poprzednim watku.
        • ik_ecc Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:39
          Nie, nie poczuwam sie, bo akurat moj facet nalezy do normalnych.

          Ale skrot myslowy, imo, niefortunny.
    • hatifnatka Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 16:38
      smile pisząc MY?? masz na myśli wszystkie kobiety oprócz siebie???

      Ja uważam, że faceci to świnie i wszystko co najgorsze, a przykład
      wyniosłam z domu - moj "ukochany tatuś" pokazał mi w moich młodych
      latach jak mąż potrafi zwracać się i traktowac chorą na raka żonę.
      Do tej pory mam traumęsad

      W wieku 27 lat poznałam wspaniałego faceta i się zakochałam. Wierzę
      (może naiwnie), że on jest tym Super Facetem, który nie będzie mnie
      obrażał mówiąc jaka jestem głupia, gruba k... i inne. Wierzę, że
      jeśli (tfu tfu) dopadnie mnie choroba to będzie mnie wspierał.
      I nie uważam, że ta moja wiara i pewność, że mój mąż jest tym Super
      Facetem oznacza, że jestem głupia.
      I nigdy ale to przenigdy nie uważałam mojej mamy za głupią, mimo że
      trwała w małżeństwie tyle lat dla dobra dzieci, żeby miały ojca.
      Robiła to w dobrej wierze, no i jak sądze kochała tego chama bardzo.

      A ty oceniasz wszystkie kobiety taką miarką, nie mając jak sądze
      doświadczenia w tym zakresie.
      Może faceci są egoistycznymi draniami itp, ale to nie oznacza, ze
      kobieta która jest z facetem z jej znanych powodów od razu jest
      głupia. Nie znasz powodów, nie znasz sytuacji takich kobiet. A
      rzucac takie hasła na forum można, ale może (czego nie życzę nikomu)
      życie Cię zweryfikuje.
    • 18_lipcowa1 OK, ok sorry za to WY 23.11.07, 16:47
      rzeczywiscie zle ujete a nie chce by klotnia o to zdominowala watek
      • semida Re: OK, ok sorry za to WY 23.11.07, 17:07
        Wiesz,tacy faceci skorzy do poświęceń też się zdarzają.Moja ciotka jest alkoholiczką.Jak to się mówi:"Elegancką alkoholiczką".Pije tylko dobre wina i koniaki,ale za to codziennie i w ogromnych ilościach.Wujek męczy się z nią już 20 lat,ale to,jak mówi"dla dobra dzieci,bo co to za dom w którym nie ma matki".Matka i owszem,jest,nachlana,sikająca czasami pod siebie,ale jest.Na odwyku była chyba z 5 razy,zawsze uciekała.Jednak wujek cały czas w nią wierzy,bo to"w gruncie rzeczy dobra kobieta jest,tylko ma słabość do alkoholu".
      • aska2000 Generalizujesz, Lipiec, a to z założenia dobre ani 23.11.07, 17:09
        prawdziwe nie jest - (ewentualna ?) statystyka w odniesieniu do indywidualnych
        ludzkich losów ma się NIJAK, wot co!

        ..a tak BTW- smutne doświadczenia czynią Cię zgorzkniałą w tak młodym wieku ..?
        wink
        • 18_lipcowa1 Re: Generalizujesz, Lipiec, a to z założenia dobr 23.11.07, 17:13

          > ..a tak BTW- smutne doświadczenia czynią Cię zgorzkniałą w tak
          młodym wieku ..?
          > wink

          coz mi odpowiedziec,,,,? niestety tak ;-0
          • aska2000 Re: Generalizujesz, Lipiec, a to z założenia dobr 23.11.07, 17:22
            No to współczuję, serio.

            Co nie powstrzymuje mnie przed dodaniem jednak rady - nie uogólniaj, to naprawdę
            nie ma sensu!

      • hatifnatka Re: OK, ok sorry za to WY 23.11.07, 17:14
        Ja widze to tak.
        Jeśli kobieta ma gdzie odejść, ma wsparcie rodziny, otoczenia plus
        sytuacje finansową w miarę stabilną to jest to dużo prostsze.
        Ale w naszym kraju wiele kobiet, zwłaszcza posiadających dzieci nie
        jest w stanie odejść od męża pijaka, sadysty, idioty, chama itp z
        prozaicznego acz ważnego względu - finansowego. I nie pisać mi tu
        proszę, że są alimenty. Jako, że moja mama w końcu się zdecydowała i
        odeszłyśmy z domu (tak jak stałyśmy - ojciec został z domem 150 m2 i
        samochodem). Mama wystąpiła o alimenty do sądu w imienu nieletniej
        córki, ja w swoim imieniu (uczennica LO ale już 18 lat). Ojciec
        przyszedl z adwokatem i sterta papierów jaki to on biedny. I co -
        dostałyśmy w sumie 400 zł. Tak więc prosze mnie nie rozśmieszać
        hasłem, że można dostac alimenty.
        Poza tym nietóre kobiety nie z głupoty, ale ze strachu o siebie o
        dzieci boją się odejść. I to nie z uwagi "że sobie sama nie
        poradzę". Znam przypadek, w którym mąż POJEB DO KWADRATU
        terroryzowła rodzinę, że jak od niego odejdą to on siebie albo ich
        zabije. Tylko kurde szkoda, że im robił krzywdę fizyczną dość
        znaczną, a sobie jakoś nie potrafił. Takiego gada bym zabiłasad

        Kurde najbardziej wkurzające jest to, że rozmawiałam na ten temat ze
        znajomym prokuratorem. To co kobiety potrafią znosić przez swoich
        facetów, w końcu składają doniesienie na policję. A jak przychodzi
        co do czego to się z tego wycofująsad
    • dirgone Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 17:37
      Wiesz lipcowa, ja też takie brednie jak ty opowiadałam kiedyś, tylko miałam lat
      15. Życie mnie przez następne 12 lat zweryfikowałam dosyć ostro swoje poglądy.
      Co do twojego pytania - znam kilku takich supermężczyzn. Jednym z nich jest mój
      dziadek, który w wieku 97 lat nie wyjedzie na dłużej niż kilka godzin z domu, bo
      tęskni do żony. A żona, czyli moja babcia, od lat wielu choruje na Alzheimera.
      Ostatnie słowa, jakie dziadek od niej usłyszał, to dupa i cholera.

      A wracając do żon trwających przy mężach... Moja mama też tak trwała. I trwa.
      Ojciec jest alkoholikiem. Wycierpiałam przez niego dużo, uwierz mi. Ale jest też
      cudownym człowiekiem, który dla rodziny zrobiłby wszystko. Moja mama chciała
      wiele razy odejść od alkoholika, ale nie mogła od mężczyzny, którego kocha ponad
      30 lat. I teraz jest szczęśliwa, bo po tylu latach w końcu wychodzą na prostą.

      To tylko bracia Kaczyńscy myślą, że świat jest czarno-biały.

      Teraz łatwo ci mówić, a wyobraź sobie, że nagle twój ukochany nad zycie facet ma
      wypadek samochodowy, w którym doznaje uszkodzenia płata czołowego. I z cudownego
      mężczyzny zmienia się w zupełnie kogoś innego - ma zaniki pamięci, ogromną
      zmienność nastrojów, napady agresji. W jednej chwili, nie ze swojej winy, tylko
      przez kretyna, którego nie zadenuncjował joe_stru. I co wtedy? Rzucasz go z dnia
      na dzień, zapominasz i mając go głęboko gdzieś szukasz następnego, który będzie
      fajny i kochany? I czym się wtedy różnisz od faceta, który rzuca żonę, bo ta nie
      ma piersi?
      A może jednak poczekasz, powalczysz z tym trochę, spróbujesz z nim dalej żyć, bo
      przecież to ten sam człowiek, z którym chciałaś być do końca życia, tylko
      ucierpiał strasznie w wypadku? I czym się wtedy różnisz od żony alkoholika?
      • 18_lipcowa1 Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 19:17
        dirgone napisała:

        > Wiesz lipcowa, ja też takie brednie jak ty opowiadałam kiedyś,
        tylko miałam lat
        > 15. Życie mnie przez następne 12 lat zweryfikowałam dosyć ostro
        swoje poglądy.
        > Co do twojego pytania - znam kilku takich supermężczyzn. Jednym z
        nich jest mój
        > dziadek, który w wieku 97 lat nie wyjedzie na dłużej niż kilka
        godzin z domu, b
        > o
        > tęskni do żony. A żona, czyli moja babcia, od lat wielu choruje na
        Alzheimera.
        > Ostatnie słowa, jakie dziadek od niej usłyszał, to dupa i cholera.
        >
        > A wracając do żon trwających przy mężach... Moja mama też tak
        trwała. I trwa.
        > Ojciec jest alkoholikiem. Wycierpiałam przez niego dużo, uwierz
        mi. Ale jest te
        > ż
        > cudownym człowiekiem, który dla rodziny zrobiłby wszystko.


        Serio ???
        TO czemu nie rzucil picia dla rodziny.
        Sorry ale masz zaburzony obraz rodziny, zaburzony obraz tego co to
        znaczy robic wszystko i strasznie ci wspolczuje a twojej mamie
        wspolczuje jeszcze bardziej - glupoty - to tak nazwe trwanie przy
        takich okazach i jeszcze wpojenie dziedziom ze dla rodziny on zrobi
        wszystko!!!


        Moja mama chciała
        > wiele razy odejść od alkoholika, ale nie mogła od mężczyzny,
        którego kocha pona
        > d
        > 30 lat. I teraz jest szczęśliwa, bo po tylu latach w końcu
        wychodzą na prostą.


        Taaa super...


        >
        > To tylko bracia Kaczyńscy myślą, że świat jest czarno-biały.
        >
        > Teraz łatwo ci mówić, a wyobraź sobie, że nagle twój ukochany nad
        zycie facet m
        > a
        > wypadek samochodowy, w którym doznaje uszkodzenia płata czołowego.
        I z cudowneg
        > o
        > mężczyzny zmienia się w zupełnie kogoś innego - ma zaniki pamięci,
        ogromną
        > zmienność nastrojów, napady agresji. W jednej chwili, nie ze
        swojej winy, tylko
        > przez kretyna, którego nie zadenuncjował joe_stru. I co wtedy?
        Rzucasz go z dni
        > a
        > na dzień, zapominasz i mając go głęboko gdzieś szukasz następnego,
        który będzie
        > fajny i kochany? I czym się wtedy różnisz od faceta, który rzuca
        żonę, bo ta ni
        > e
        > ma piersi?
        > A może jednak poczekasz, powalczysz z tym trochę, spróbujesz z nim
        dalej żyć, b
        > o
        > przecież to ten sam człowiek, z którym chciałaś być do końca
        życia, tylko
        > ucierpiał strasznie w wypadku? I czym się wtedy różnisz od żony
        alkoholika?



        Tym ze alkoholizm ma sie na wlasne zyczenie, ze sa oddzialy, srodki
        i terapie ktore pomoga jak sie tylko CHCE, ale po co jak sie ma
        takie wspaniale zony jak twoja mama np. Sorry ale dla mnie to chore.
        Nie wybaczylabym mojej matce gdyby mi taki los zgotowala, i sobie...
        co do wypadku to inna sprawa, ja mowie o meskich dzialaniach
        celowych i tym ze oni z tym nic nie robia
        • sir.vimes Matce? 23.11.07, 19:53

          "Tym ze alkoholizm ma sie na wlasne zyczenie, ze sa oddzialy, srodki
          i terapie ktore pomoga jak sie tylko CHCE, ale po co jak sie ma
          takie wspaniale zony jak twoja mama np. Sorry ale dla mnie to chore.
          Nie wybaczylabym mojej matce gdyby mi taki los zgotowala,"

          Czyli alkoholik zupełnie niewinny?
          • 18_lipcowa1 Re: Matce? 23.11.07, 21:18
            sir.vimes napisała:

            >
            > "Tym ze alkoholizm ma sie na wlasne zyczenie, ze sa oddzialy,
            srodki
            > i terapie ktore pomoga jak sie tylko CHCE, ale po co jak sie ma
            > takie wspaniale zony jak twoja mama np. Sorry ale dla mnie to
            chore.
            > Nie wybaczylabym mojej matce gdyby mi taki los zgotowala,"
            >
            > Czyli alkoholik zupełnie niewinny?



            oczywiscie ze winny, ale to do matki nalezala decyzja
            wolala trwac przy pijaku i niszczyc zycie swoje i dzieci...
            super, tylko niech ktos nie bredzi ze alkoholik to wspaniala osoba
            ktora zrobilaby wszystko dla rodziny bo nie wiem czy smiac sie czy
            plakac nad glupota
            • sir.vimes Re: Matce? 23.11.07, 21:28
              "oczywiscie ze winny, ale to do matki nalezala decyzja"

              Jasne, zawsze baba winna.

              To ona zniszczyła życie swoje i dzieci - nie mąż pijak, no w życiu...
              • 18_lipcowa1 Re: Matce? 23.11.07, 21:30
                sir.vimes napisała:

                > "oczywiscie ze winny, ale to do matki nalezala decyzja"
                >
                > Jasne, zawsze baba winna.
                >
                > To ona zniszczyła życie swoje i dzieci - nie mąż pijak, no w
                życiu...


                jesli maz pije i nie chce sie leczyc, niszczy zycie calej rodziny a
                kobieta ktora moze odejsc a tego nie robi - jest winna
                alkoholikowi mozna wybaczyc bo w pozniejszym stadium i tak nie ma
                juz polowy mozgu wiec o czym tu mowic?
                • sir.vimes Re: Matce? 23.11.07, 21:36
                  No jasne, alkoholikowi można wybaczyć - tylko ofiara jest winna.

                  • 18_lipcowa1 Re: Matce? 23.11.07, 21:55
                    sir.vimes napisała:

                    > No jasne, alkoholikowi można wybaczyć - tylko ofiara jest winna.
                    >

                    ja tego nie napisalam, pisalam ze wina jest po obu stronach,
                    a takze faktem jest ze od picia zanika mozg i wszelkie uczucia wiec
                    wydaje mi sie ze wtedy kobieta - ofiara jest winna sama sobie jesli
                    trwa przy takim panu
                    • gryzelda71 Re: Matce? 24.11.07, 08:14
                      18_lipcowa1 napisała:
                      > a takze faktem jest ze od picia zanika mozg i wszelkie uczucia wiec
                      > wydaje mi sie ze wtedy kobieta - ofiara jest winna sama sobie jesli
                      > trwa przy takim panu

                      Masz rację,WYDAJE SIĘ.
        • dirgone Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 20:34
          > Serio ???
          > TO czemu nie rzucil picia dla rodziny.
          > Sorry ale masz zaburzony obraz rodziny, zaburzony obraz tego co to
          > znaczy robic wszystko i strasznie ci wspolczuje a twojej mamie
          > wspolczuje jeszcze bardziej - glupoty - to tak nazwe trwanie przy
          > takich okazach i jeszcze wpojenie dziedziom ze dla rodziny on zrobi
          > wszystko!!!
          > Tym ze alkoholizm ma sie na wlasne zyczenie, ze sa oddzialy, srodki
          > i terapie ktore pomoga jak sie tylko CHCE, ale po co jak sie ma
          > takie wspaniale zony jak twoja mama np. Sorry ale dla mnie to chore.
          > Nie wybaczylabym mojej matce gdyby mi taki los zgotowala, i sobie...

          Na ten tekst to mogę ci tylko ripostę wujka staszka rzucić.
          Nikomu źle nie życze, ale tobie lipcowa chyba by się przydało, żeby ostro ci
          życie dało w dupę. Bardzo ostro. I nawet jeśli ci tak ostro da, to pewnie nawet
          w połowie nie przeżyjesz tego, co mój ojciec, żeby właśnie to wszystko dla nas
          robić.
    • kali_pso Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 17:45



      Lipcowa...trochę racji to Ty maszwinkP
      Wystarczy sięgnąć do jakiegokolwiek artykułu na temat kobiet i
      mężczyzn alkoholików,podejścia do ich uzależnienia ze strony rodziny
      i otoczenia. Żyjemy w kulturze, która wiele wybacza mężczyznom a za
      to samo gnoi kobietywinkP
    • vibe-b Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 21:04

      > Kobiety tak sie poswiecaja, ukrywaja choroby mezow, alkoholizm,
      > przemoc, to ze ze ich nie szanuja, to ze nie nadaja sie do zycia,
      a
      > trwaja przy nich, z wiara nadzieja i miloscia ze sie zmieni,
      > czesto w imie tej milosci niszcza zycie dzieciom bo pozwalaja by
      na
      > to patrzyly, czesto marnuja sobie zycie, zalujac i kochajac
      jakiegos
      > smiecia, bo to maz, bo go kocham, bo syndrom ofiary i bla bla
      bla...


      Zaryzykowalabym teorie, ze trwanie przy mezach nie jest spowodowane
      posiwcenaiem sie w imie milosci czy syndromu ofiary. Przyczyny sa
      takie przyziemne a jednoczesnie nie do pzreskoczenia- nie tylko
      finanse, ale chyba glownie sprawy techniczne, logistyczne itp.
      Zwlaszcza gdy pojawia sie dzieci. Wezmiesz rozwod i co? Dziecko musi
      miec przyzwoite lokum, nie pojdziesz spac z dziecmi do kolezanki!
      Jesli nie masz sie gdzie podziac, jesli nie masz w poblizu rodziny,
      przyjaciol, to co zrobisz? Kupisz sobie mieszkanie? buehehee bez
      zartow. Niekiedy dwoje pracuje i ich nie stac na mieszkanie, to
      samotna matke bedzie stac? I nie mow mi o pieniadzach z podzialu
      mieszkania, bo na podziale majatku to jeszce nikt kokosow nie
      zarobil ( o ile sie nie wzenil w bogaczy tongue_outP) i obstawiam 10:1 ze
      nie kupisz nawet niewielkiego ale przyzwoitego mieszkania za cene
      polowy starego. Jestes sama, to mozesz co tydzien tydzic mieszkac u
      nowego gacha, ale z dziecmi sie nie da. To co, moze odejsc samej, a
      dzieci zostawic z tym bylejakim ojcem?
      Gdybym ja chciala odejsc od meza- to mam sie gdzie podziac, ale
      rozumiem te kobiety, ktore nie maja znikad pomocy. Pewnie, ze nawet
      kilkuletnia tulaczka nawet i z dziecmi, ale z perspektywami na
      poprawe jest lepsza od zmarnowania sobie calego zycia, ale jest
      jednak ten strach, strach przed tym co bedzie.
      no i! jak latwo sie wymadrzac patrzac z boku. "a ja to bym....".

      • 18_lipcowa1 przepraszam, jakie finanse? 23.11.07, 21:33
        kiedy to wlasnie alkoholizm czesto powoduje biede, a przynajmniej
        obniza standard zycia
        maz przepija pieniadze, zapozycza sie na alkohol, traci z tego
        powodu prace, wiec przepraszam jakie kwestie finansowe trzymaja
        kobiety przy takich facetach????????????
        • vibe-b Re: przepraszam, jakie finanse? 23.11.07, 21:42
          18_lipcowa1 napisała:

          > kiedy to wlasnie alkoholizm czesto powoduje biede, a przynajmniej
          > obniza standard zycia
          > maz przepija pieniadze, zapozycza sie na alkohol, traci z tego
          > powodu prace, wiec przepraszam jakie kwestie finansowe trzymaja
          > kobiety przy takich facetach????????????


          Pisalam nie o kwestiach finansowych tylko techniczno- logistycznych.
          A ze finanse odgrywaja ogromna role, pomimo nawet tego picia, to
          jasne jak slonce. W krajach, gdzie samotna rozwiedziona matka jest
          zaopiekowana przez panstwo, kobiety nie tkwia w malzenstwach jak na
          posterunku. No ale samotna matka ma dofinansowanie do czynszu jesli
          np. malo zarabia, roznego rodzaju zapomogi (na ktorych mozna
          godziwie przezyc) i tak dalej. Innymi slowy kobieta moze odejsc, nie
          martwiac sie o przyszlosc swoja a zwlaszcza swoich dzieci. W polsce
          tak nie jest . Czaisz? Nawet jak facet przepija czesc wyplaty to
          jednak jest to mieszkanie, jest wyposazenie, jest samochod, jakis
          tam standard. Jak chcesz odejsc to musisz miec solidne zaplecze
          finansowe, bo zginiesz. Albo rodzine skolnna do pomocy.



          • wieczna-gosia Re: przepraszam, jakie finanse? 23.11.07, 22:26
            poza tym lipcowa koncentrujesz sie na najbardziej oczywistym obrazie alkoholika-
            brudny smierdzacy, przepija.
            Od takich odejsc najlatwiej.
            Ja uwazam ze szczegolnie w miastach alkoholik ma prace, nie przepija wszystkiego
            i nie smierdzi. nie tlucze zony piesciami, tylko saczy przez lata delikatnie
            jaka to ona nie taka. I zanim sie opanuje, zakuma i zorientuje- jest ugotowana
            jak zaba.

            Lipcowa, zachowujesz sie jakbys czesc intelektu swojej pralce oddala- przeciez
            to oczywiste ze ludzie nie sa spad sztancy. i ze damscy bokserzy wybieraja
            kobiety o okreslonych cechach charakteru, ktore czynia z nich idealne
            pielegniarki- a nie samotne matki. Ktos potrzebuje impulsu- ktos inny konkretnej
            pomocy. Kiedy ma sie dzieci nie tak latwo po prostu odejsc. Nie tak latwo
            podzielic kartke na pol i wymyslic czy ten maz i ojciec to bardziej na minus czy
            na plus.
            ja bardzo ostrozna jestem w ferowaniu takich sadow- bo ja jestem jedynaczka z
            dobrego domu z wielkiego miasta, dobrze wyksztalcona. Z zapleczem rodzinnym w
            dodatku ktore nie da mi zginac. Ba- z mieszkaniem nawet. Dlatego nie jestem w
            stanie powiedziec ze na miejscu zagubionej i zastraszonej kobiety, bez wsparcia
            z zewnatrz na bank bym wiedziala co mam robic, na 100% wyczulabym ze to juz ta
            pora zeby wiac, gdzie sie udac, co robic i co z dziecmi i w ogole znalabym
            odpowiedzi.
    • figrut Re: Z drugiej strony - ilu jest takich super mezc 23.11.07, 22:33
      Lipcowa, bredzisz tak samo jak i ja, gdy miałam lat naście. Tak naprawdę, to Ty
      nie znasz jeszcze życia. Dla Ciebie wszystko jest albo białe, albo czarne. U
      mnie źle nie było. Facet pracowity w warsztacie nawet po 24 godziny na dobę
      siedzi. Pije z pięć piw na rok i to nie do końca, bo mu nie smakuje. Jak zleceń
      nie ma, to warsztat z złomu będzie czyścił i wywoził na sprzedaż, bo jego
      kobieta musi mieć pieniądze, żeby mogła zrobić takie zakupy, jakie uważa za
      stosowne. Umowa przed urodzeniem pierwszego dziecka była jasna - wspólne
      dziecko, wspólna opieka w miarę możliwości. Wiesz co z tej umowy wyszło ?
      Wielkie G... .Teraz dopiero stoi się przed faktem dokonanym - jest dziecko, nie
      ma własnej pracy, bo do żłobka nie oddasz [żłobka w miejscowości nie ma], a
      jeśli zatrudnisz opiekunkę, to z 700 zł. z kawałkiem na tamte czasy zostaje
      jakieś 200 zł. . Jest jak jest. Nadchodzi czas bez awantur i zaczynasz myśleć o
      tym, że nie ma związków bez kłótni, więc i u was się zdarzają - ot, norma. Na
      świat przychodzi drugie dziecko - zawiodło zabezpieczenie. Jak już jest to
      drugie, zaczyna się robić gorzej - ty masz dosyć samotnej opieki nad dziećmi,
      facet ucieka od obowiązków tłumacząc się pracą. Fakt, pracuje, ale nie bez
      przerwy. Zaczynają się dzikie awantury i zaczynasz mieć naprawdę wszystkiego
      dość. Chcesz odejść ale...
      1. nie masz dokąd
      2. jeśli chcesz wynająć mieszkanie, nie masz za co
      3. dowiadujesz się, że dzieci nie zabierzesz. Niby jak to ? W Polsce większość
      spraw opieki wygrywają matki ale: jego stać na adwokata, ciebie nie. Za nim
      będzie świadczyć cała jego rodzina - za tobą nie. Ma układy w policji - ciebie
      oleją, bo jak się autko zepsuje, ty go nie naprawisz, bo bez warsztatu
      zostaniesz - on naprawi.
      4. mimo wszystko zaczynasz walkę - wzywasz interwencję policji, a tu zaskoczenie
      - przyjeżdża dobry znajomy faceta [policjant] z jakimś pijanym kumplem i
      urządzają sobie pogadankę typu "opamiętaj się chłopie, masz taką fajną kobietę,
      małe dzieci i awantury urządzasz". Pogadanka się kończy, a ty masz awanturę, bo
      ośmieliłaś się policję wzywać.
      5. kolejne awantury i masz dość. Przełamujesz strach przed awanturą o zgłoszenie
      na policji i zakładasz niebieską kartę, ale do tej karty trzeba dowodów w
      postaci siniaków, połamanych rąk, wybitych zębów. Znęcanie się psychiczne jest
      jak najbardziej karalne, ale musisz to udowodnić - jak udowodnisz bez solidnych
      siniaków i innych uszkodzeń ciała, skoro nikt nie będzie dla ciebie zeznawał ?
      6. w końcu jest siniak na ramieniu, solidne otarcie na plecach po popchnięciu na
      szafkę, ślady po duszeniu. Dowiadujesz się, że musisz iść do lekarza żeby
      wypisał ci to w karcie zdrowia. Lekarz wpisuje "twierdzi, że była duszona, Na
      szyi trzy nabrzmiałe ślady, zasinienie na ramieniu, otarcie na plecach. Zanosisz
      ksero na policję, żeby dołączyć do "niebieskiej karty" i dowiadujesz się, że
      musisz przyjść jutro, bo tego pana który tym się zajmuje, od 14 już nie ma. W
      domu więc kombinujesz co tu zrobić, żeby iść na drugi dzień zeznawać. W
      międzyczasie dzwoni kumpel policjant i pyta się faceta "co ty znowu odp..., że
      twoja kobieta zakłada niebieską kartę. Masz awanturę kolejną, bo się wydało, że
      działasz przeciwko niemu. Na następny dzień już nie pójdziesz, bo zbiera się
      forum rodzinne i prosto w oczy ci mówią, że jak chcę wojować przeciwko swojemu
      facetowi w sądzie, to już poległam, bo oni będą świadczyć na jego korzyść.
      Dzieci nie dostaniesz - ciężko w rodzinie gliniarzy i adwokatów wygrać samemu.
      Zostało mi tylko jedno - psychiatra i jego opinia którą wykorzystam w sądzie.
      Dwa tygodnie temu dowiedziałam się od Teściowej, że kiedyś [jako nastolatek] mój
      facet miał się leczyć "w środowisku odizolowanym", ale ona go tam nie dała, bo
      wiadomo, że w szpitalu psychiatrycznym się nie leczy, tylko wpycha leki żeby
      zniszczyć człowieka, a on nie jest psychicznie chory, tylko czasem zbyt wybuchowy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka