Narzucająca się teściowa

28.11.07, 17:50
Dziewczyny powiedzcie jak często odwiedzacie swoich teściów? Moja domaga się
wizyt co 2 tygodnie. Nie ukrywam, że już mnie męczy jej szantaż emocjonalny.
Sytuacja jest o tyle specyficzna, że jest rozwiedzioną matką jedynaka.
Delikatne sugestie, że np chcemy w sobotę malować mieszkanie nie pomagają.
    • burza4 Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 17:56
      to niedelikatnie powiedz wprost, że macie inne planysmile, po prostu
      się ofuka, ale nie ma innej drogi do wywalczenia sobie wolności.

      z teściową widuję się raz na kwartał, albo i rzadziej, ale ona
      mieszka w innym mieście. Żeby nie było - z własnymi rodzicami,
      choć "na miejscu" widuję się raz na półtora miesiąca.
      Sorry, żyję w potężnym niedoczasie, nie rozdwoję się.
      • nadin Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 17:59
        Ona ma taki sposób, że dzwoni do mojego męża. On się mnie później pyta czy byśmy
        nie pojechali. I tak w kółko.
        • verdana Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 18:03
          Wizyta raz na dwa tygodnie u własnej matki, szczególnie samotnej - to nie jest
          takie znowu wygórowane żadanie.
          Masz dziecko? Będziesz szczęśliwa widując je w przyszłości z laski raz na
          kwartał? Bedziesz zadowolona, gdy współmałżonek dziecka będzie uważał jego
          wizyty u Ciebie i utrzymywanie z Toba kontaktów za narzucanie się?
          • maxxt Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 19:04
            1. dziewczyna pisze z pozycji SYNOWEJ. nie córki.
            2. w momencie kiedy tydzien wypelniaja rozmaite obowiazki i praca zawodowa+
            opieka nad malym dzieckiem- przymusowe wizyty u tesciowej chocby i co 2 tyg.
            moga wkurzyc.
            3. jesli ktos pomimo mych planów malarskich nadal domagał by sie wizyty-
            olałabym wymóg ostentacyjnie i konsekwentnie. bo w takiej sytyacji przez pania
            tesciowa nie przemawia samotna bezradna i steskniona za dziecmi staruszka lecz
            egoistyczna paniusia która "chce" i tak ma byc.
            4. NIGDY nie bede WYMAGAC regularnych odwiedzin od swych dzieci i wnukow. w imie
            porzekadał :przymuszany pacierz...
            5. do autorki watku- jesli wizyta w danym momencie jest ci po prostu nie na
            reke- grzecznie ale stanowczo odmów. nawet jesli w tym czasie mialabys po prostu
            odpoczywac i regenerowac siły. babcia nie jest samotna i bezradna z tego co
            piszesz zatem jej zachowanie swiadczy o jednym- chce sobie was podporzadkowac.
            ja na cos takiego mówie stanowcze "nie".
            • daria45-net [...] 30.11.07, 01:23
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • padam_na_ryj Re: Narzucająca się teściowa 02.12.07, 00:30
              podpisuję się obiema rękami!
              jak teściowa tęskni to niech przyjedzei pomóc w malowaniu
              "jej zachowanie swiadczy o jednym- chce sobie was podporzadkowac" - moja koleżanka mawia - teściową trzeba sobie już od początku wychowywać, bo Ci na głowę narobi - z doświadczenia wiem, że to prawda, ja próbowałam być miła, zamiast odmawiać wprost krążyłam naokoło, ale zmiarkowałam się w porę na szczęście i mam ją z bani.
              tak nie na temat - do dziś obrażona, ze nie mówię do neij Mamo, ha ha ha
              • magda.m18 Re: Narzucająca się teściowa 02.12.07, 11:18
                ZA NIC NA śWIECIE NIE CHCIAłABYM TAKIEJ SYNOWEJ. Chciałabym, żebyś trafiła w
                przyszłości na taką samą synową lub zięcia jaką ty jesteś.
          • burza4 Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 15:29
            verdana napisała:

            > Wizyta raz na dwa tygodnie u własnej matki, szczególnie samotnej -
            to nie jest> takie znowu wygórowane żadanie.

            A mnie na baczność stawia jakiekolwiek "żądanie" - wygórowane, czy
            nie. Mam obowiązki przede wszystkim wobec własnej rodziny - męża i
            córki, dla których mam do dyspozycji bardzo ograniczoną ilość czasu.
            Bardzo mi przykro, ale potrzeby towarzyskie teściowej i moich
            rodziców nie są priorytetem w sytuacji, kiedy sama nie mam się kiedy
            podrapać. Notabene - u mnie nikt z tego powodu sobie włosów z głowy
            nie rwie, rodzice mają swoje zajęcia, teściowa również się nie nudzi.

            > Masz dziecko? Będziesz szczęśliwa widując je w przyszłości z laski
            raz na kwartał?

            rozumiem, że lepsze jest widywanie się z łaski raz na tydzień? nawet
            jeśli w rezultacie dziecko przez to zaniedbuje własne sprawy i
            wizyty odbębnia zgrzytając zębami?

            Bedziesz zadowolona, gdy współmałżonek dziecka będzie uważał jego
            > wizyty u Ciebie i utrzymywanie z Toba kontaktów za narzucanie się?

            ja osobiście uważam, że za jakość swojego życia jestem
            odpowiedzialna przede wszystkim ja sama. Mam hobby, przyjaciół,
            nie zamierzam wisieć na dzieciach jak emocjonalna pijawka. A tym
            bardziej nie oczekiwałabym żeby obcy facet angażował się do roli
            mojej damy do towarzystwa. Rozumiem fakt, że młodzi ludzie mają
            ciekawsze sposoby spędzania nikłych resztek czasu wolnego.
            • ledzeppelin3 Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 15:57
              Co drugi łikend, na który się czeka jak na zbawienie, żeby pobyć
              wreszcie z mężem i dziećmi do woli, miałabym mieć zjechany,
              bo "starzy rodzice męża czekają" ? Never. Jeżdzimy co miesiąc albo
              rzadziej.
            • daria45-net Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 01:32
              burza4 napisała:

              > verdana napisała:
              >
              > > Wizyta raz na dwa tygodnie u własnej matki, szczególnie
              samotnej -
              > to nie jest> takie znowu wygórowane żadanie.
              >
              > A mnie na baczność stawia jakiekolwiek "żądanie" - wygórowane, czy
              > nie. Mam obowiązki przede wszystkim wobec własnej rodziny - męża i
              > córki, dla których mam do dyspozycji bardzo ograniczoną ilość
              czasu.
              > Bardzo mi przykro, ale potrzeby towarzyskie teściowej i moich
              > rodziców nie są priorytetem w sytuacji, kiedy sama nie mam się
              kiedy
              > podrapać. Notabene - u mnie nikt z tego powodu sobie włosów z
              głowy
              > nie rwie, rodzice mają swoje zajęcia, teściowa również się nie
              nudzi.
              >
              > > Masz dziecko? Będziesz szczęśliwa widując je w przyszłości z
              laski
              > raz na kwartał?
              >
              > rozumiem, że lepsze jest widywanie się z łaski raz na tydzień?
              nawet
              > jeśli w rezultacie dziecko przez to zaniedbuje własne sprawy i
              > wizyty odbębnia zgrzytając zębami?
              >
              > Bedziesz zadowolona, gdy współmałżonek dziecka będzie uważał jego
              > > wizyty u Ciebie i utrzymywanie z Toba kontaktów za narzucanie
              się?
              >
              > ja osobiście uważam, że za jakość swojego życia jestem
              > odpowiedzialna przede wszystkim ja sama. Mam hobby, przyjaciół,
              > nie zamierzam wisieć na dzieciach jak emocjonalna pijawka. A tym
              > bardziej nie oczekiwałabym żeby obcy facet angażował się do roli
              > mojej damy do towarzystwa. Rozumiem fakt, że młodzi ludzie mają
              > ciekawsze sposoby spędzania nikłych resztek czasu wolnego.



              Jestem dumna z tego, ze dobrze wychowalam swoja corke. Dziewczyna
              dlugo juz mieszka pod jednym dachem z tesciowa i nie narzeka, wrecz
              ma z niej pomoc to jeszcze z wlasnej nieprzymuszonej woli odwiedza
              samotna stara meza ciocie, oprocz tego, ze ciocia gotuje od czasu do
              czasu proszone obiadki. Pomimo, ze nie jest to nadzwyczajna frajda
              to nigdy nie narzeka a jej maly synek uczy sie czegos dobrego,
              szacunku dla starszych ludzi no i bedzie czlowiekiem rodzinnycm.
              • burza4 Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 17:26
                daria45-net napisała:
                >
                > Jestem dumna z tego, ze dobrze wychowalam swoja corke. Dziewczyna
                > dlugo juz mieszka pod jednym dachem z tesciowa i nie narzeka,
                wrecz > ma z niej pomoc to jeszcze z wlasnej nieprzymuszonej woli
                odwiedza > samotna stara meza ciocie, oprocz tego, ze ciocia gotuje
                od czasu do > czasu proszone obiadki. Pomimo, ze nie jest to
                nadzwyczajna frajda > to nigdy nie narzeka a jej maly synek uczy sie
                czegos dobrego, > szacunku dla starszych ludzi no i bedzie
                czlowiekiem rodzinnycm.

                bardzo to pięknie, że pomaga i że jesteś z tego dumna. Czy jednak
                faktycznie jest to potrzeba serca, czy jednak presja otoczenia -
                tego nie wiemy.

                Z drugiej strony ja osobiście mieszkanie mojego dorosłego dziecka u
                teściów odebrałabym jako totalną porażkę. Nie wierzę że w skrytości
                ducha normalna, młoda kobieta nie wolałaby mieszkać u siebie, choćby
                nawet teściowa była fajna.

                ale przede wszystkim - jak podejrzewam - twoja córka nie wraca do
                domu z pracy codziennie o 19-20, bo gdyby "dla małego synka", męża i
                wszystkie domowe sprawy miała do dyspozycji 2 godziny dziennie, to i
                dla cioci nie biegałaby tak ochoczo?
        • mysza9940 Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 18:08
          Moja teściowa robi to samo,i widujemy się cześciej niż co 2 tyg.
          Tyle,że my się bardzo lubimy,więc nie jest to dla mnie żaden problem.
          Chętnie do niej jeżdżę.
          W twojej sytuacji,radzę po prostu powiedziec szczerze,że w tym
          tygodniu macie inne plany,ale za tydzień chętnie...żeby potem nie
          było,że nie chcecie się z nią w ogółe widywac.Trzeba się dyplomacją
          wykazac - odmowic,ale tak,żeby się nie obraziła.
    • lola211 Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 18:03
      A maz nie moze odwiedzic jej sam, w tygodniu na przyklad? Czy fakt,
      ze nie mieszka juz w domu ma oznaczac, ze wlasna mame widuje sie
      tylko od swieta?
      • moofka Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 08:28
        lola211 napisała:

        > A maz nie moze odwiedzic jej sam, w tygodniu na przyklad? Czy
        fakt,
        > ze nie mieszka juz w domu ma oznaczac, ze wlasna mame widuje sie
        > tylko od swieta?

        i tak samo uwazam
        ty nie masz obowiazku
        ale nie masz tez prawa zabraniac mezowi
        nic sie mu nie stanie, jak odwiedzi samotna matke przez godzine
        a ty sobie polezysz jak chcialas
        wszyscy zadowoleni
        matka - bo ja synio odwiedzil
        synio, bo z mamusia ciasteczek pojadl
        ty, bo mialas czas dla siebie i nikt cie do niczego nie zmuszal
        trzeba zawsze sprawy na ostrzu noza stawiac, kiedy tylko tesciowa
        pojawi sie na horyzoncie?
        • e_r_i_n Re: Narzucająca się teściowa 01.12.07, 18:36
          Sie podpisuje.
          Ja swoich tesciow widze pewnie raz na kwartal, maz ma jasny komunikat - moze
          jechac, kiedy ma ochote, ja pojade, jak bede musiala (swieta itd).
    • nadin Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 18:32
      Z jednej strony się z Wami zgadzam. Wiem, że oni razem musieli wiele przejść,
      ale teściowa należy do osób, które przy częstych kontaktach coraz bardziej się
      angażują, właściwie wtrącają. Gdybym już na początku pozwoliła jej na ingerencję
      mieszkalibyśmy na jej osiedlu i to ona urządzała by nam mieszkanie. Ma takie
      zapędy.
      Mamy kilkumiesięczne dziecko. Mąż wraca z pracy koło 20, więc jest zmęczony na
      takie wizyty w tygodniu.
      Jest to osoba o silnym charakterze, przebojowa. Nie zastanawia się czy mamy inne
      plany albo ma to gdzieś. Tak jest od 3 lat, na początku chciała się widzieć co
      tydzień.
      Teściowa ma znajomych, ostatnio pojawił się przyjaciel. Ona ma duża potrzebę
      kontaktów, a ja z kolei nie aż takie. Z nią szczególnie, gdyż kiedyś narobiła
      mi wiele przykrości i to w taki sposób, żeby mąż nie widział.
    • etiennette A co powiesz na wizyty 2 -3 razy w tygodniu? 28.11.07, 19:07
      Bo ja mam taki problem. I to są wizyty moich tesciów w moim domu,
      więc nie znam dnia ani godziny, bo raczej się nie zapowiadają. W tym
      momencie marzę o tym, żeby widywac ich raz na 2 tygodnie i szczerze
      ci zazdroszcze smile
      • nadin Re: A co powiesz na wizyty 2 -3 razy w tygodniu? 28.11.07, 19:14
        A to mnie pocieszyłaś. A tak na poważnie to ci głęboko współczuję, dlatego
        wolałam mieszkać od niej dalej.
        • asientos Re: A co powiesz na wizyty 2 -3 razy w tygodniu? 28.11.07, 20:02
          Ja ze swoja mieszkam... Ale cieszę sięz tego. Do rzeczy:
          1.zgadzam się z Verdaną, dwa razy w miesiącu to nie tak źle.
          2. może dla odmiany zaproś ją do siebie?
          3. z mężem ustal: dobrze, oczywiście, przeciez sufit możesz
          pomalować w poniedziałek (sam zacznie sięwycofywac, bo przeciez
          pracuje do 20)
    • na_pustyni Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 19:17
      Nic nie piszesz o relacji babcia-wnuk/wnuczka, a może o nią jej chodzi? Jeśli
      tak, to moglibyście wpaść na herbatę, zostawić dziecko i wrócić do malowania
      mieszkania albo pojechać do kina.
      Do koleżanki, którą teściowie odwiedzają 2-3 razy w tygodniu - a prosiłaś o
      uprzedzanie o wizytach? Zawsze możesz udawać, że Cię nie ma w domu, szybko się
      nauczą umawiać. No, chyba że mieszkacie w jednym domu wink
      • hellious Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 19:34
        Ja na szczescie nie mam takiego problemu, mimo ze tesciowa mieszka raptem 3
        minuty drogi. Przychodzimy czasem na niedzielny obiadek, czasem ona zajdzie po
        drodze z pracy, ale dosc rzadko sie to zdarza. Nie nazuca sie wcale i nie
        rozpacza jesli nie przyjdziemy bo mamy inne plany. Nie wyobrazam sobie inaczej i
        strasznie wspolczuje tym, co maja upierdliwe tesciowe smile
      • nadin Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 21:48
        Babcia kocha wnuczkę (ale pamiętam jeszcze jak całą ciążę wmawiała mi syna i
        mówiła o dziecku w formie męskiej, chociaż powiedziałam, że to dziewczynka) , na
        pewno chodzi jej teraz głównie o nią, ale wcześniej tak samo a nawet częściej
        jeździliśmy. Jak wnuczka będzie starsza będzie mogła zostać u babci. A wracając
        do malowania to mówiłam jej, jak dzwoniła wcześniej, że planujemy malowanie, to
        się zaczęła wymądrzać, że musimy sobie jeszcze jakąś pomoc załatwić itp.
        Chciałam myć okna - ta sama sytuacja. Zresztą chodźbym chiała poleżeć
        zwyczajnie i pobyć z mężem. Mamy do tego prawo. W tygodniu niewiele jest tego
        czasu dla nas. Jak już przyjedziemy to się obraża, że się spóźniliśmy, potem, że
        już wychodzimy (a siedzimy 3 godziny).
        Kiedy się spotkamy cały czas rozmawia o sobie, nigdy nie pyta co u mnie.
        Kiedyś zwaliła mi się do domu dzień przed wczasami, bo jej siostra z rodziną
        przyjechała z daleka, więc chcą obejrzeć dziecko. Było po remoncie, sprzątania
        na parę godzin, ubrania nie spakowane, ale oni tylko do dziecka na chwilę.
        Przyszli a teściowa "No to oglądamy" - i nie miała na myśli dziecka. Ładuje się
        wycieczka do wszystkich pokoi. Stos ubrań na łóżku chyba ich powstrzymała od
        lustracji sypialni. Poszli koło 22, bo natrętnie czekała aż wykąpię małą. A ja
        kąpię dziecko jak goście pójdą a nie przy nich.
    • joanna.gr Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 19:34
      I tak nieźle - moi teściowie życzą sobie co tydzień.Ale coraz częściej się wykręcam.
    • wyjatkowa_rodzinka Re: Narzucająca się teściowa 28.11.07, 20:50
      Jak często? W każdej wolnej chwili. Zazwyczaj w ciągu tygodnia mieszkamy tam
      przez 4 dni, czasami więcej, nawet parę tygodni.
    • justi54 Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 08:22
      Moją to ja widziałam ostatnio jak syn miał dokładnie 100 dni
      (pamiętam tak dokładnie bo dała mu 100,00 zł)a teraz ma już 6,5 roku
      i niech tak pozostanie.
      • gooochab Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 08:29
        No nie, ja tam bym ją odwiedziła... Może to taka tradycja? Ile to dni już?.....
        • justi54 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 09:02
          to się z nim nie kontaktuje jak nie muszę oczywiście.
          • moofka Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 09:05
            no tak to niby oczywiste, tylko, ze przez taki tepy upor pozbawiasz
            dziecko babci, syna matki
            itd
            bo TY nie lubisz
            pomojajac wypadki kiedy tesciowa jest jakas upiorna swinia i
            krzywdzi ci dzieci chyba mozna miec wiecej zrozumienia dla ludzi w
            ogóle
            • gooochab Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 09:10
              no wiesz, to chyba nie do końca wina justi- babcia przez 6,5 roku w końcu mogła
              jakoś postarać się zobaczyć dziecko. Pozbawianie dziecka babci jakoś tu nie
              występuje, bo i babcia niekoniecznie dąży do kontaktów.

              Inna sprawa, to to- ile to dziecko już ma dni...... hmmm. babcia dobrze płaci za
              każdy dzień- może zbiera kasę i dlatego sie nie odzywa?....
              • moofka Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 09:15
                gooochab napisała:

                > no wiesz, to chyba nie do końca wina justi- babcia przez 6,5 roku
                w końcu mogła
                > jakoś postarać się zobaczyć dziecko. Pozbawianie dziecka babci
                jakoś tu nie
                > występuje, bo i babcia niekoniecznie dąży do kontaktów

                a to pewnie tak
                jak i babci nie zalezy i dzieciom to co innego
                w takich wypadkach w sumie synowa tu jest najmniej wazna
                to sa trudne relacje i rzadko kiedy zdarza sie ze dwie panie z
                prawdziwa przyjemnoscia chca ze soba spedzac czas
                na ogol jest to wymuszone i sztywne troche
                ale kurde tesciowa ma syna
                i syn ma matke
                czy to cos dziwnego, ze sie spotykaja?
                ze chca
                same macie dzieci na punkcie ktorych macie swira
                czy latwo wam wyobrazic sobie w ktorych poloweczka waszego malenstwa
                bezdzie wam limitowac spotkania jak straznik wiezienny bo was nie
                lubi?
                no sorry
                • gooochab racja!!! 29.11.07, 09:19
                • ledzeppelin3 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 16:01
                  Jak dziecko nie lubi matki, to zazwyczaj ma powody
                  A nie dlatego, że jest wstrętne i podłe z natury, albo że suka-żona
                  przekabaciła biedaka
                  Jesli moje dzieci nie będą mnie lubić, będzie mi potwotrnie przykro,
                  ale uszanuję to i stwierdzę, że na to zapracowałam
                  • moofka Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 16:04
                    ledzeppelin3 napisała:

                    > Jak dziecko nie lubi matki, to zazwyczaj ma powody
                    > A nie dlatego, że jest wstrętne i podłe z natury, albo że suka-
                    żona
                    > przekabaciła biedaka
                    > Jesli moje dzieci nie będą mnie lubić, będzie mi potwotrnie
                    przykro,
                    > ale uszanuję to i stwierdzę, że na to zapracowałam

                    tujest wyraznie o nielubieniu tesciowych a nie nielubieniu matek
                    jesli nielubicay cie ziec bedzie robil awantury corce o to ze raz na
                    dwa tygodnie chcialaby cie zobaczyc, to bedzie ok?
                    • ledzeppelin3 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 16:38
                      > jesli nielubicay cie ziec bedzie robil awantury corce o to ze raz
                      na
                      > dwa tygodnie chcialaby cie zobaczyc, to bedzie ok?
                      Nie będzie
                      ale nie lubi się zywkle tych osób, które nam coś narzucają i każą
                      Poza tym, o ile nie będę toksyczną mamunią, dlaczego mój zięć miałby
                      mnie nie lubić?
                      Nie sądzę, aby córka wychowana w miarę normalnej rodzinie musiała
                      brac sobie za męża gościa co nie znosi ludzi z założenia
                      Ale załóżmy, że naprawdę zięc mnie nie lubi- po pierwsze
                      zastanowiłabym się, dlaczego tak jest
                      • moofka Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 29.11.07, 19:02
                        > Nie będzie
                        > ale nie lubi się zywkle tych osób, które nam coś narzucają i każą
                        > Poza tym, o ile nie będę toksyczną mamunią, dlaczego mój zięć miałby
                        > mnie nie lubić?

                        w konkretnym omawianym przypadku, to ze samotna matka zaprasza (zaprasza, nie
                        włazi nieproszona) zaprasza do siebie syna
                        jak sadze nie na dlugo bo mieszkają w tym samym miescie
                        dla mnie to nie jest przejaw toksycznosci, bynajmniej
                        sama widujesz swoich rodzicow z calą pewnoscia czesciej niz raz na dwa tygodnie
                        na sobotniej herbatce, ja tak i nie sadze zeby nie mozna bylo przy tym prowadzic
                        domu i dbac o dzieci

                        > Nie sądzę, aby córka wychowana w miarę normalnej rodzinie musiała
                        > brac sobie za męża gościa co nie znosi ludzi z założenia
                        > Ale załóżmy, że naprawdę zięc mnie nie lubi- po pierwsze
                        > zastanowiłabym się, dlaczego tak jest

                        jeszcze jakis czas temu uwazalabym tak samo jak ty
                        teraz kiedy juz troche sledze forum i poznalam rozne opinie
                        wiem, ze nie trzeba robic dokladnie nic zlego, podlego i wstretnego
                        zeby zasluzyc sobie na miano zolzy tesciowej i szczera niechec czy nawet
                        nienawisc synowej
                        w przypadku matek corek jest troche inaczej badz co badz
                        te mamusie synkow to taki gatunek z kosmosu?
                        nie sadze
                        chyba ze rownie kosmiczny jak przewrazliwione mlode zonki
                        najczesciej tez matki syneczkow-skarbow
                        pan bog nierychliwy, ale sprawiedliwy
                        kubus-skarbeczek tez przygrucha zonke, a majac takie wzorce z domu uzna ze z
                        matka sie kontaktow nie utrzymuje, bo to prowadzi do dezintegracji rodziny
                        pomijajac wypadki naprawde podlych bab - bo nie przecze i takie istnieja, ale
                        nie tak czesto jak mozna by sadzic po lekturze ematek
                        powodem do niechceci jest po rowno
                        interesuje sie - nie interesuje
                        w ciazy o zdrowie pyta - suka, albo nie pyta, zaraza
                        do szpitala przychodzi (moze mi jeszcze po koldre zajrzy) - nie przychodzi -
                        gó.. ja obchodzi, wnuka za kare nie zobaczy do matury
                        itd itd
                        przyznaj, ze czasem bardzo brakuje dobrej woli zwlaszcza z tej mlodszej strony
                        • malila Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 30.11.07, 10:28
                          moofka napisała:
                          > w konkretnym omawianym przypadku, to ze samotna matka zaprasza
                          (zaprasza, nie
                          > włazi nieproszona) zaprasza do siebie syna
                          > jak sadze nie na dlugo bo mieszkają w tym samym miescie
                          > dla mnie to nie jest przejaw toksycznosci,

                          W omawianym przypadku to chyba nie wygląda tak różowo. Nie wiadomo,
                          czy zaprasza tylko syna, czy jednak ma ochotę widzieć u siebie
                          dwójkę, bo z postów wynika, że jest spragniona kontaktów
                          towarzyskich, a raczej słuchaczy. Jeśli teściowa obraża się za
                          spóźnienie, a potem, że juz po trzech godzinach rodzina chce wracać
                          do domu, to ani nie należy się spodziewać, że krótka wizyta syna jej
                          wystarczy, ani też że się nie obrazi, jeśli syn odwiedzi ją sam.
                          Jeśli dodać do tego niezapowiedzianą wizytę w przedzień wyjazdu a
                          tuż po remoncie i przywleczenie ze sobą swojej rodziny, żeby sobie
                          dziecko obejrzała, zrobienie tej rodzinie wycieczki po nieswoim
                          mieszkaniu i siedzenie sobie do 22.00 - to jeśli to nie jest
                          toksyczna tściowa, to jaka nią jest?

                        • ledzeppelin3 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 01.12.07, 15:21
                          Wiesz, dorosły facet mający własną rodzinę naprawdę nie ma
                          obowiązku, tylko dlatego, że jest SYNEM, wizytować mamę co dwa
                          tygodnie
                          No, chyba że chce, to jest inna bajka (mój np nie chce, nie ma
                          potrzeby)
                          Dla mnie weekendy są po to, aby je spędzać z rodziną- czyli z mężem
                          i dziećmi
                          Z moimi rodzicami widuję się raz na tydzień albo raz na dwa
                          miesiące, jak się ułoży i jak za sobą zatęsknimy- nie ma w tym
                          żadnego przymusu, przynajmniej z moejj strony
                          Miłość i przymus- to się kłóci- a rodzice/teściowie czesto stosują
                          metodę wzbudzania w dzieciach poczucia winy i wyrzutów sumienia
                          Co do teściowych i synowych- tu nie generalizowałabym, każda
                          sytuacja jest inna, tu trzeba być ostrożnym z osądami
                          Moja matka właśnie została teściową (synuś się ożenił) i wyznaje
                          zasadę- im mniej się do nich wtrącę, tym lepiej, choć powinni
                          wiedzieć, że polegać na mnie można zawsze
                          To naprawdę nie jest trudne, przekonać kogoś, że się go lubi i
                          akceptuje-wystarczy go naprawdę szczerze lubić, myślisz, że ludzie
                          tego nie wyczuwają? i tak jest i z synowymi i teściowymi, i z
                          bratowymi, i z teściami i zięciami.
                          W normalnych kochających rodzinach matki nie są zazdrosne o synów,
                          bo nie widzą w nich partnerów, tylko dają im wolność. Ale ile jest w
                          Polsce takich rodzin? Te wzajemne zobowiązania, te sybiotyczne
                          układy ("syn/córka MUSI raz na dwa tygodnie zobaczyć się z matką, bo
                          inaczej zachoruje"), te szantażyki emocjonalne: "Nie szanujesz ojca
                          matki, dlatego ich nie odwiedzasz". Czy nie moga to byc relacje
                          oparte na wzajemnej sympatii dorosłych ludzi, którzy widują się,
                          kiedy im jest po drodze, a nie przymus, bo trzeba i wypada?
                          Co do dobrej woli, uważam, że synowa wchodząca do rodziny jest
                          zwykle wystraszona, baaaardzo spragniona akceptacji (której zwykle w
                          domu rodzinnym jest malutko, oj malutko) i czeka na gest teściowej.
                          I od mąrdrzejszej starej kobiety wymagałabym tu więcej, jesli chodzi
                          o nawiązanie wzajemnych relacji. Ale nie -zwykle wymaga się od tej
                          młodszej, ze by "była mądzrzejsza", "ustąpiła" i "przepraszała" mamę
                          za to, ze jej zabrała synka.
                • magda.m18 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 02.12.07, 11:29
                  Bardzo mądra wypowiedź. Mądrale nie wiedzą że mogą się znaleźć w takiej samej
                  sytuacji. Ciekawe czy wtedy nie zmienią zdania?
                  • ledzeppelin3 Re: Nie lubię jej, a ja jak kogoś nie lubię 02.12.07, 18:53
                    magda.m18 napisała:

                    > Bardzo mądra wypowiedź.
                    dziękujęsmile
                    Mądrale nie wiedzą że mogą się znaleźć w takiej samej
                    > sytuacji.
                    Człowiek mądry ma to do siebie, że jest w stanie wyobraxić sobie
                    każdą sytuację. Jednak nie widzę potrzeby zakłądać, że będę
                    zwichrowną, głęboko niezaspokojoną emocjonalnie starszą panią,
                    robiącą piekło z zycia synowej/zięciów/dzieci. Jako człowiek wolny i
                    odpowiedzialny za własne życie nie mam zamiaru wyżywać się na stare
                    lata na zięciach i dzieciach,które będą jedynym moim światem.
    • majmajka Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 08:58
      A ja z rodzinka meza stykam sie codziennie i trochu mam doscsmile. Jesli masz prace w domu lub inne zajecia zajmij sie tym co wazniejsze w danej chwili. Czasem wyslij meza samego z dzieckiem do mamy. Albo niech maz przywiezie matke do Was i mama zaopiekuje sie dzieckiem, Ty zajmiesz sie swoimi sprawami.
    • mozambia80 Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 15:38
      Uwielbiam wątki o teściowych, bo generalnie to mojej nie lubię i dostałam już na
      emamie opie... że jestem taka niefajna.
      My sie odwiedzamy mniej więcej co miesiąc. Ale może twoja wcale nie jest taka
      zła? Jeżeli jej główną wadą jest to, że chce się z wami widywać, to uwierz mi,
      że masz fajną teściową i rób jej tą przyjemność i odwiedzajcie ją. Możesz też
      przecież czasem wysłać męża a sama mieć weekend tylko dla siebie smile
    • annasi23 Re: Narzucająca się teściowa 29.11.07, 21:23
      Rozumiem i współczuję.
      Moja sytuacja jest dość podobna.
      Moja teściowa jest również osobą narzucającą się, taką co wie najlepiej i nie
      może się ugryźć w język. W dobrej wierze daje dobre rady, nie zawsze przyjemne i
      sugestie (obrus niewyprasowany, weź się za siebie po ciąży bo ci kg zostaną).
      Życzy sobie, żebyśmy przyjeżdżali do niej co tydzień w weekend, a najlepiej w
      sobotę i w niedzielę. Nie jest to łatwe, bo mój mąż często pracuje w weekendy.
      Ale dla niej to nie jest żadna przeszkoda. Na argument, że chcemy spędzić dzień
      sami w trójkę zdarzyło jej się odpowiedzieć: to siedźcie sobie sami w domu.
      Dobrze wiem, że chodzi jej o dziecko. Kocha wnuczkę niesamowicie, ale jest
      okropnie zaborcza, nie daje nikomu innemu się nią zająć, oczywiście wie
      najlepiej, wiele rzeczy robi nie konsultując się ze mną, albo nawet wbrew moim
      prośbom. Każda wizyta kosztuje mnie duuużo nerwów, chociaż wiem, że nie da małej
      krzywdy zrobić.
      Co gorsza, taktyka "pojedziemy dziś na chwilę, będziemy mieć spokój przez jakiś
      czas" nie działa, bo ona się rozkręca. Jak jej się da palec to weźmie całą rękę.
      Był taki czas, że zaczęli się z teściem wpraszać w najmniej odpowiednich
      momentach, że tylko na chwilę, wpadną na 10 minut. Parę razy się zdarzyło, że
      męża nie było w domu, ja sama, albo z jakąś koleżanką, a oni dzwonią, że
      niedługo wpadną.
      Na początku wydawało mi się, że ok, niech wpadną, dla świętego spokoju i dobrych
      stosunków z teściami jestem w stanie to znieść. Ale kiedy sytuacja zaczęła się
      powtarzać, raz i drugi powiedziałam grzecznie, że teraz nie mogę i już (raz
      dzwonili spod klatki), mam gościa (zgodnie z prawdą). Trochę się poboczyli, ale
      wyluzowali.
      I to jest też rada dla Ciebie - postaw sprawę jasno - pewnych rzeczy sobie nie
      życzysz. Nie przyjedziemy tym razem, bo mamy inne plany. Idziemy do znajomych,
      będziemy mieli gości, chcemy cały dzień nic nie robić. Przyjedziemy za tydzień
      albo za dwa.
      Grzecznie ale stanowczo.
      Ja czasami też wysyłam samego męża z małą do babci - wszyscy są zadowoleni, a
      najbardziej ja, bo mam 2-3 godziny spokoju.
      Od czasu do czasu zostawiamy córkę u dziadków, a sami gdzieś jedziemy - to też
      im wystarcza.
      Może dla Was to za wcześnie, bo wasze maleństwo ma kilka miesięcy, ale jak
      skończy rok czy półtora, babcia będzie ulubiona. Wtedy też będziecie mogli się
      nią trochę wyręczać i wszyscy będą zadowoleni.
      Zaangażuj też męża. Mój jest dość stanowczy i umie rozmawiać ze swoją matką.
      Jemu też jest łatwiej, bo nie musi być taki grzeczny jak ja. Staram się więc nie
      rozmawiać z jego mamą przez telefon, nie umawiać się, wszystko zwalam na niego i
      mówię, że wszystko zależy od pracy męża (zgodnie z prawdą z resztą). Podobnie
      sprawy z moją mamą załatwiam ja i jesteśmy kwita.
    • nadin Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 11:09
      Najbardziej mnie wkurza, że ona chce i my już mamy jechać. Z własnej woli
      pojechałabym bez problemu. Jeśli wyślę męża samego obrazi się na pewno. Poza tym
      jak już przyjedziemy toczy monolog ze mną, bo jestem bardziej rozmowna. Monolog,
      gdyż to ona raczej mówi. Ja pytam.
      Jak była u mnie, to raczej czekała, żebym się zajmowała i nią i dzieckiem, a już
      nie ma mowy, żeby mnie wtedy nie było.
      Chce być po prostu najważniejsza, jest maksymalnie skoncentrowana na sobie.
      Chciałam ją lubić, byłam pozytywnie nastawiona. Myślałam, że mnie takie problemy
      nie będą dotyczyć. Niestety już na początku usłyszałam, pytanie do męża po co
      kupił mi te kwiaty - bukiet róż na zaręczyny, skrytykowała, że źle zmywam, moim
      zdaniem z czystej złośliwości. Komentuje nasze ubrania, pyta się po co idziemy
      do sklepu. Teraz ciągle jej się wydaje, że dziecko jest źle ubrane: a to rączki
      chłodne, to znów policzki, zawsze coś wynajdzie a dziecko jeszcze chore nie
      było. Jak mam prace jest mila, jak nie to nie.

      • pysia-aga Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 11:25
        matko jedyna... tylko taki problem masz?
        a dowartościujcie ją raz na dwa tygodnie... porozmawiajcie, niech
        się wygada, niech raz na jakiś czas sobie będzie w centrum uwagi...
        to tak wiele??? korona z głowy spada???
      • beny51 smutne to 30.11.07, 15:11
        Mloda i glupias. Przyjdzie czas i sama bedziesz dzwonila do swoich dzieci
        zebrzac o wizyte. Moze w tedy gdy samotnie bedziesz googlowala po sieci,
        odnajdziesz swoj zalosny post o narzucajacej sie tesciowej.
        Narzuca sie bo che was zobaczyc raz na dwa tygodnie?
        Narzuca sie bo wyraza opinie, ktora nie zgadza sie z twoja?
        Narzuca sie bo hce z toba rozmawiac, wzglednie wygadac sie?
        Nie boj sie przyjdzie taki czas, ze bedzie ci co 15 minut opowiadala ta sama
        historie, a potem zachoruje i bedziesz musiala ja odwiedzac w szpitalu lub
        pomysl moze nawet pielegnowac w domu - basen podawac albo podmywac.

        A potem umrze - i dzieci nie beda miec babci - ale ty bedziesz miala swiety
        spokoj - pare lat. Dzieci se znajda swoje drugie polowki, ktore nie beda mialy
        ochoty ogladac twoje starej buzi i wysluchiwac jak ty to doskonale wychowalas
        dziecko.

        Smutna jest twa pogon za czasem. Moze warto pomalowac za dwa tygodnie albo za
        miesiac a w zamian spedzic ot tak wieczor z tesciowa.

        Pozdrawiam
        B.
        • chloe30 Re: smutne to 30.11.07, 15:24
          beny51 napisał:

          >a potem zachoruje i bedziesz musiala ja odwiedzac w szpitalu lub
          > pomysl moze nawet pielegnowac w domu - basen podawac albo podmywac.
          >
          NIKT I NIC nie zmusi mnie do podmywania teściowej. Ma swoje dzieci,
          nie moja wina, że synów.
        • nadin Re: smutne to 30.11.07, 22:59
          Dlaczego od razu sądzisz, że nie pomogłabym swojej teściowej w trudnych
          sytuacjach? Czy dlatego, że nie chcę jej co 2 tyg. odwiedzać? Uogólniasz. Już
          była w szpitalu, odwiedzaliśmy ją wtedy i wcale nie na odczepnego i nie dlatego,
          że tak trzeba. Dlaczego tak jednostronnie spoglądasz na tę sytuację?
          Widzisz, czasem ci, co najbardziej deklarują pomoc, nawalają jak przyjdzie co do
          czego.
          Pozdrawiam


        • nadin Re: smutne to 30.11.07, 23:15
          I jeszcze jedno. napisałam ten post po to, żeby wysądować jak to jest u was i
          ewent. zweryfikować swą opinię. A tytuł postu musiał być taki, żeby był zauważalny.
    • dorotadu Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 13:25
      mąż niech jeździ sam albo z dzieckiem a ty z nimi raz w miesiącu
    • gosika78 Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 16:19
      Ja z moją teściową widuję się średnio 2 razy w tygodniu i staram się utrzymywać dobre stosunki, chociaż nie przepadam ani za nią, ani za teściem. Moja córka ich uwielbia, oni są bardzo samotni, starzy i chorzy. Jesteśmy dla nich (a raczej córka smile) chyba jedyną radością, jaką mają oprócz oglądania TV i chodzenia po lekarzach...
    • wbka1 Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 17:45
      Chcialabym zapytac,czy korzystalas z finansowej pomocy tesciowej?
      • nadin Re: Narzucająca się teściowa 30.11.07, 22:24
        Nie
    • tetradrachma niech jedynak, w tym czasie maluje mieszkanie ! 30.11.07, 18:40
    • skubi6 Re: Narzucająca się teściowa 01.12.07, 15:38
      > Delikatne sugestie, że np chcemy w sobotę malować mieszkanie nie pomagają.

      Wyślij faks, że masz spotkanie w sprawie budżetu. Zobaczymy, jak zadziała. smile

      www.skubi.net/bakijew.html
Pełna wersja