Tu i ówdzie włóczę się ze swoimi babami, a to po lekarzach, a to po
urzędach, a to po sklepach ... i z moich obserwacji wynika, że -
szczególnie do lekarza - stawia się rodzina w komplecie: tata, mama,
czyli 2 z tytułu wątku + 1 dzieć. Czasami dorosłych jest nawet
troje, bo jeszcze babcia się załapuje na wycieczkę.
A ja mam proporcje zmienione: ja sama + dwie bardzo nieletnie

Mąż wychodzi do pracy, gdy jeszcze jest ciemno, wraca, gdy już jest
ciemno, a pewne sprawy trzeba załatwić osobiście tu i tam.
A jak jest w Waszym przypadku: towarzyszy Wam ktoś dorosły czy tak
jak ja włóczycie się same z dziećmi?