20.12.07, 15:58
Tu i ówdzie włóczę się ze swoimi babami, a to po lekarzach, a to po
urzędach, a to po sklepach ... i z moich obserwacji wynika, że -
szczególnie do lekarza - stawia się rodzina w komplecie: tata, mama,
czyli 2 z tytułu wątku + 1 dzieć. Czasami dorosłych jest nawet
troje, bo jeszcze babcia się załapuje na wycieczkę.
A ja mam proporcje zmienione: ja sama + dwie bardzo nieletnie smile
Mąż wychodzi do pracy, gdy jeszcze jest ciemno, wraca, gdy już jest
ciemno, a pewne sprawy trzeba załatwić osobiście tu i tam.

A jak jest w Waszym przypadku: towarzyszy Wam ktoś dorosły czy tak
jak ja włóczycie się same z dziećmi?
Obserwuj wątek
    • hellious Re: 2+1 20.12.07, 16:00
      Włóczę sie sama z dzieckiem, rzadko ciagne ze soba jakas kolezanke smile
    • aniazm Re: 2+1 20.12.07, 16:08
      włóczę się sama, ale też zaobserwowałam ww fenomen - do lekarza, to najlepiej
      całą rodziną, rodzice, dziadkowie i dziecko, sztuk 1. masakra. rozsiądzie się to
      towarzystwo na jedynej kanapie i dwóch krzesłach, a ciężarna matka dwóch zbójów
      musi stać (zbóje zbójują, nie siedzą). ostatnio po prostu usiadłam na podłodze.
      miny towarzystwa - bezcenne...
      • wobbler Re: 2+1 20.12.07, 16:18
        Wkurza mnie to straszliwie! Tłumy w poczekalni,że wejść nie można,a tu się
        okazuje,że połowa ludzi to wycieczka,która przyszła nie wiadomo po co! Kretyni.
        • dlania Re: 2+1 20.12.07, 16:27
          Nie mam okazji włóczyc sie z dziećmi, bo pracuję, a sprawy bankowo-urzędowe
          załatwiać szybciorem w drodze z pracy do żłobka i przedszkola.
          Natomiast do przychodni jestem z riebita odwożona i przywożona przez męża, który
          w trakcie czekania na badanie wraca do pracy (blisko jest).
          Mnie męzowie nie denerwują, bo najczęściej widac, że dziecko wyczekane i oboje
          rodzice tak strasznie zakochani w nim, że po prostu musza przyjśc obydwoje.
          Natomiast babcie czy ciocie - tak, bo zajmuja sie głównie głupim gadaniem do
          dzieci:"nie biegaj, bądź grzeczny, popatrz jak inne dzieci siedzą, nie zagladaj
          tam!"
          • agysa Re: 2+1 20.12.07, 16:34
            Dziewczyny jesteście poprostu zazdrosne, że nie ma kto z Wami przyjść. Gdzie tylko mogłam to zabierałam kogoś do pomocy, albo to był mój mąż, albo moja mama czyli tak przez wielu "znienawidzona" babcia. A tak swoją drogą to jest limit w urzędach czy przychodniach osób dorosłych na jedną nieletnią. Śmieszne macie problemy, oby takie przez całe życie….
            • dlania Re: 2+1 20.12.07, 16:43
              Agysa, powiedz że żartowałas z tą zazdrością....wink
              • tosina Re: 2+1 20.12.07, 16:51
                Obawiam sie ze nie zartujesmile
              • agysa Re: 2+1 20.12.07, 16:52
                Autorka wątku napisała: Mąż wychodzi do pracy, gdy jeszcze jest ciemno, wraca,
                gdy już jest
                ciemno, a pewne sprawy trzeba załatwić osobiście tu i tam.
                Nikt się nie denerwuje jak jest jedna kobieta z trójką dzieciaczków i nie daje
                sobie z nimi rady. Notabene wszyscy na tym cierpimy, bo musimy wysłuchiwać
                wrzasków i ryków dzieci. Nie kobity wina, że nie ma z kimś przyjść. Ale jak ktoś
                ma osobę do pomocy to już jest źle. I nie żartowałam z tą zazdrością, tylko to
                nie było do Ciebie dlania.
                • reteczu Re: 2+1 20.12.07, 17:01
                  agysa napisała:

                  > Nikt się nie denerwuje jak jest jedna kobieta z trójką
                  dzieciaczków i nie daje
                  > sobie z nimi rady.

                  No,no,no,no,no.................zapędziłaś się trochę, przystopuj!
                  Póki co z dwójką i mam nadzieję, że na tej liczbie stan mojego
                  przychówku pozostanie.

                  Notabene wszyscy na tym cierpimy, bo musimy wysłuchiwać
                  > wrzasków i ryków dzieci.

                  Bez przesady... Jakie wrzaski i ryki?! To nie jest odpowiednia
                  adnotacja w odniesieniu do moich córek. One są grzeczne. Jeszcze mi
                  nie przyniosły wstydu w miejscu publicznym...No dobra, czasem ryczą
                  w przychodni, np. po zastrzyku albo po szczepieniu.

                  Nie kobity wina, że nie ma z kimś przyjść. Ale jak kto
                  > ś
                  > ma osobę do pomocy to już jest źle.


                  Jeśli narzeka jakaś mama, którta ma pomoc osoby dorosłej, to moim
                  zdaniem grzeszy. Pojęcia nie ma taka mama, jak "świetnie" jest
                  załatwiać cokolwiek i dawać sobie na bieżąco radę ze wszytskim, gdy
                  jedno się ma w foteliku samochodowym, a drugie uczepione maminej
                  spódnicy.

                  Dodam, że ja też pracuję, tylko nieco krócej od męża, a poza tym
                  łatwiej mnie niż jemu wyrwać się z pracy, żeby coś załatwić.
                  • agysa Re: 2+1 20.12.07, 17:09
                    reteczu nie opisywałam Twojej konkretnej rodziny. Nie znam Cię i nie wiem jak
                    zachowują się Twoje dzieci...
                    Chodzi o to , aby pokazać absurd problemu, ale Wy chyba nie łapiecie sad((
                    • reteczu Re: 2+1 20.12.07, 17:46
                      agysa napisała:

                      > reteczu nie opisywałam Twojej konkretnej rodziny. Nie znam Cię i
                      nie wiem jak
                      > zachowują się Twoje dzieci...
                      > Chodzi o to , aby pokazać absurd problemu, ale Wy chyba nie
                      łapiecie sad((


                      Łapię, łapię - spoko!
            • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 16:51
              Tak,jestem zazdrosna o miejsce jakie mogłoby zająć moje dziecko,ale nie moze,bo jest zajęte przez pomoc w postaci ojca,dziadka i kogoś tam jeszcze.
              I niezły pomysł z tym limitem dorosłych na jedno dziecko.Nie byłoby wówczas wrażenie,ze przychonie pękaja w szwach.
              • tosina Re: 2+1 20.12.07, 16:57
                Dzieci raczej sporadycznie chore no ale zdaza sie. Nie wiem jakiej
                pomocy moge oczekiwac przy wizycie w przychodni z jednym badz dwojka
                dzieci.W domu radze sobie sama a w przychodni nagle nie umiem?No
                chyba ze ktos w domu tez sobie z dziecmi nie radzi i potrzebny
                autorytet.

                Osobiscie nie chodze z obstawa do lekarza. O wiele wygodniej mniej
                zamieszania i haosu. A naprawde nieumiem sobie wyobrazic jak moglaby
                mi taka babcia, lub taka pomoc podczas tej wizyty.
                • agysa Re: 2+1 20.12.07, 17:03
                  tosina napisała: "Osobiscie nie chodze z obstawa do lekarza. O wiele wygodniej mniej
                  zamieszania i haosu. A naprawde nieumiem sobie wyobrazic jak moglaby
                  mi taka babcia, lub taka pomoc podczas tej wizyty."

                  Współczuję braku wyobraźni.
                  • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:06
                    agysa napisała:
                    A naprawde nieumiem sobie wyobrazic jak moglaby
                    > mi taka babcia, lub taka pomoc podczas tej wizyty."
                    >
                    > Współczuję braku wyobraźni.

                    A takim paniom co ciągnął ze sobą pół rodziny powinno sie wspłczuć nieporadności?
                  • tosina Re: 2+1 20.12.07, 17:09
                    Dziekuje za wspolczucie ktore naprawde jest nie potzrebne.Mam
                    ulanska fantazje.Dobry zmysl organizacyjny i na dodatek potrafie
                    sobie radzic z swoimi dziecmi. A ja wspolczuje Tobie bo widze ze
                    oprocz ublizania i imputowania bezzasadnej zazdrosci innym nie masz
                    nic do napisania. Tak my wszystkie samodzielne zazdroscimy takim z
                    obstawami . Lepiej ci?
                    • agysa Re: 2+1 20.12.07, 17:19
                      tosina widzę że nerwy ci podskoczyły. Ja nie ubliżam i nie imputuję tylko
                      wyrażam własną opinię. Ja nie szukam problemów tam gdzie ich nie ma. Jednak nie
                      jestesmy tolerancyjnym narodem (w większości). To jest naprawdę przerażające. A
                      tak na marginesie to świetnie daję sobie radę z moim dzieckie a pomoc była mi
                      np potrzebna, żebym nie siedziała z mała w przychodni i zarazkach, albo po to,
                      abym mogla spokojnie porozmawia z lekarzem a dziecko już było na dworze. To tak
                      dla osób z małą wyobraźnią.
                      • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:24
                        No faktycznie....
                        Juz wiem po co babcia i dziadek i mama i tata.Mama pyta....tata zapamiętuje,a dziadkowie biegają z dzieckiem po podwórkusmile
                        • tosina Re: 2+1 20.12.07, 17:37
                          agysa to co pisze w necie to moje zdanie i nie musi Ci odpowiadac.
                          Jednak bede obstawala przy swoim. Im mniej zbednych osob w
                          przychodni tym wiecej miejsce, mniej haosu i zamieszania. Jesli ktos
                          panuje nad swoim dzieckiem to dziecko nie bedzie mu przeszkadzalo w
                          konwersacji z lekarzem.W koncu zazwyczaj wizyta przychodni
                          pierwszego kontaktu to nie omowienie przeszczepu serca,albo
                          wkrecanie srub kaniulowych. A jesli zas piszesz ze dodatkowa osoba
                          to po to by wyszla z dzieckiem by nie siedziala w zarazkach to
                          zapytam a zarazki przed wizyta nie przeszkadzaja ?Zmieni to cos
                          zdrastycznie? Nie. I gdyby tak kazdy przyprowadzil kogos doatkowego
                          to z 20 osob w przychodni jest nagle 40 a to chyba zmienia postac
                          rzeczy.

                  • majmajka Re: 2+1 20.12.07, 17:09
                    Ja mam wielka wyobraznie i bardzo latwo potrafie sobie wyobrazic jak wlasnie ciocia czy inna niezastapiona osoba wkurza mnie zupelnie niepotrzebnie. Jak przezywa kazde kaszlniecie dziecka, jak ciagle tylko slysze z jej ust: powoli, nie biegaj, usiadz...No naprawde nic bardziej kojacego na moje skolatane nerwy. Normalnie pekam z zazdrosci kiedy pomysle, ze takie sytuacje mnie ominely...
    • majmajka Re: 2+1 20.12.07, 16:25
      Do pobliskiej przychodni sama z dwojka. Do ekstra doktora z mezem. I osobiscie do pasji nie doprowadza mnie widok rodzicow z dzieckiem u lekarza, ale widok babci jako dodatek ekstra. No kuzwa, a pozniej czytamy posty: mama, tesciowa itp. wchodza nam buciorami w nasze zycie, a po co wszedzie te kobiety bierzecie?
      • raxa.avra Majmajka 20.12.07, 19:47
        >Do pobliskiej przychodni sama z dwojka. Do ekstra doktora z mezem.

        Ja to bym inaczej kombinowała: do przychodni z mężem i dziećmi,
        a do tego extra doktorka to raczej sama i odstrzelona wink))
        • majmajka Re: Majmajka 20.12.07, 21:17
          Odstrzelona jestem, ale wlasnie dlatego, ze doktor ekstra to maz ze mna leziewink
    • loola_kr Re: 2+1 20.12.07, 16:44
      Zanim zaczęłam pracować to chodziłam do lekarza sama albo z mężem.
      Teraz chodzi mąż.
    • aluc Re: 2+1 20.12.07, 17:01
      taaa, zwłaszcza pięcioosobowa rodzina do jednego niemowlaka w
      foteliku mnie wzrusza

      lekarz żadna atrakcja, jakby stary mógł chodzić z dziećmi do
      lekarza, to nie widzę żadnego powodu, dlaczego miałabym tam chodzić
      również ja

      łażę w zestawie odwrotnym, znaczy ja i dwóch nieletnich
    • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:03
      a co tam
      ja chodzę do gina z żoną, do przychodni raczej żona z dzieckiem sam, chyba że
      mam nadmiar czasu, sami raczej do lekarza nie chodzimy suspicious

      do urzędów żona zawsze mnie ze sobą zabiera - mówi, że mam dobry wpływ na
      urzędasy ....
      • tosina Re: 2+1 20.12.07, 17:12
        haha a moj maz ma "opanowany bajer" i załatwi to zazwyczaj o wiel
        szybciej niz gdyby byl ze mna.
        • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:16
          ja nie idę na bajer ... walę mocno między oczy, wystarczy jedno potknięcie
          urzędas (o co nietrudno) i już go mam ;p
          • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:18
            E tam urzędnika czy urzędniczke trzeba szybko ocenieć.I albo tak jak ty,albo udawać idiotkę.smile
            • tosina Re: 2+1 20.12.07, 17:22
              Nie wiem nie wnikam jak on to robi ale skutecznie. Z autopsji wiem
              ze im kto mniejszy pionek tym bardziej stara sie zaistniec.A z racji
              wykonywanego zawodu sporo czasami maMY roznych zalatwien w urzedach.
            • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:27
              >albo udawać idiotkę.smile

              byłoby mi ciężko
              • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:29
                Pisałm o sobiesmileNawet nie śmoałam pomysleć,ze tak się mozesz zachowac,nie w twoim stylusmile
                • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:33
                  styl stylem, ale zupełnie pragmatycznie na to patrząc:
                  -idiotka - zazwyczaj słodka
                  -idiota - po prostu zwykły idiota, no kretyn znaczy się - a takiemu to się tylko
                  dowala
                  • tosina Re: 2+1 20.12.07, 17:38
                    A juz mialam pisac,ze sobie slodzicie i to marcepanem.
                  • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:38
                    No co ty... idiotka w męskim wydaniu to sie na bajer nazywasmile
                    • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:40
                      no to faktycznie nie w moim stylu uncertain
                      • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:44
                        W sumie styl niewazny,ważna skuteczność.
                        • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:45
                          ja w swoim stylu czuję się jak ryba w wodzie i jestem skuteczny :]
                          • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:47
                            Z tą ryba to widaćsmile))
                            • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:48
                              rozwiń ...
                              • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:53
                                Wszak wiesz jaki jesteś po co mam to pisacsmile
                            • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 17:53
                              a tak w ogóle to jakbym nie wiedział, że daleko ode mnie mieszkasz pomyślałbym,
                              żeś jakaś moja koleżanka i masz ubaw przedni ...
                              • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 17:59
                                A skąd wiesz jak daleko mieszkam?
                                • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 18:08
                                  a też jesteś z tych co mają obsesję ????

                                  dzieli nas jakieś 500 km
                                  • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 18:15
                                    Nie mam.
                                    Pytam skąd wiesz?
                                    • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 18:20
                                      z IP
                                      • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 18:22
                                        Piszesz wieszsmile
                                        Ja i tak się nie znamsmile
                                        • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 18:31
                                          sprawdź pocztę
                                          • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 18:37
                                            Sprawdziłam.
                                            • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 18:54
                                              to teraz już wiesz, ze anonimowość w internecie nie istnieje smile
                                              to tak a propos obsesji niektórych fore(u)mek
                                              • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 19:02
                                                To to wiedziałam.Ale miejsce zamieszkania to nie wszystkosmilewiem,wiem....dla chcącego nic trudnegosmile
                                                • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 19:06
                                                  no daj spokój - włamywac się do bazy twojego operatora nie będę
                                                  • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 19:11
                                                    No nie będzieszwinkbo i po cosmile
                                                  • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 19:33
                                                    no właśnie
                                                  • gryzelda71 Re: 2+1 20.12.07, 19:36
                                                    No ale to w twojej główce lęgnął sie takie pomysły....smile
                                      • reteczu Re: 2+1 20.12.07, 19:24
                                        Mnie namierzysz fałszywie.Zakład?Odpowiedź poproszę na meila smile
                                        • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 19:35
                                          nie namierzałem cię smile
                                          • reteczu Re: 2+1 20.12.07, 19:39
                                            sionasble napisał:

                                            > nie namierzałem cię smile

                                            Wiem, że nie. Gryzeldę namierzałeś.
                                            W IP są dane mojego dostawcy, nie moje, więc mojego miejsca
                                            zamieszkania tą drogą chyba nie namierzyłbyś.
                                            Ale mogę się mylić, bo uważam siebie za cienkiego Bolka w kwestiach
                                            internetowych smile
                                        • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 19:40
                                          a poza tym - skoro na priva to jednak jest niebezpieczeństwo, że zrobię to dobrze suspicious
                                          • reteczu Re: 2+1 20.12.07, 19:46
                                            sionasble napisał:

                                            > a poza tym - skoro na priva to jednak jest niebezpieczeństwo, że
                                            zrobię to dobr
                                            > ze suspicious

                                            E,tam niebezpieczeństwo smile
                                            Dawaj na priva!
                                            Zaspokój babską ciekawość.
                                            My już przecież raz privowaliśmy.
                                            • sionasble Re: 2+1 20.12.07, 21:46
                                              tylko mi powedz czy te +/- to na pn-wsch???
                                              • reteczu odbierz meila 21.12.07, 12:25
    • lola211 Re: 2+1 20.12.07, 17:34
      W trojke to ewentualnie do szpitala sie stawialismy, gdy przypadek
      byl ciezszego kalibru.Nie widzialam i nie widze potrzeby asysty
      faceta w sprawie wizyty u lekarza- po co? Sama sobie nie radze czy
      co?
      • guderianka Re: 2+1 20.12.07, 18:05
        Ano nie zawsze sobie sama radzę, mimo ze jestem wysportowana i
        dzieci mam raczej posłuszne. Zazwyczaj. Wizyty u lekarza jeśli już
        muszą się odbyć odbywają się w 4
        • lola211 Re: 2+1 20.12.07, 18:09
          Indywidualna kwestia- ja spokojnie sama sobie radze , zwlaszcza ze
          dziecko jedno.
    • karimea Re: 2+1 20.12.07, 18:35
      same sie wloczycie.
      chyba, ze sprawy ciezszego kalibru zalatwiane sa razem.
      jak jeszcze asyste chlopa moge zrozumiec, tak wszelkie ekstrasy w
      postaci babci, dziadka, cioci conajmniej mnie smiesza.
    • denea Re: 2+1 20.12.07, 18:37
      Zazwyczaj z mężem tongue_out
      Gdyż ponieważ mieszkam na zadupiu i dotarcie gdziekolwiek to dla
      mnie ok. 3 godz, z dzieckiem które niekoniecznie chce siedzieć w
      wózku, ale chodzi jeszcze dość nieporadnie. Mąż pracuje różnie i
      dziwnie, więc takie sprawy planujemy kiedy rano będzie w domu. O
      komunikację miejską w moim mieście proszę mnie nie pytać, owszem,
      istnieje w szczątkowym stanie, ale nigdy nie wiem czy przyjedzie
      autobus do którego akurat da się wsiąść z wózkiem. Więc urzędy np.
      albo któreś z nas samo, albo w trójkę, duże zakupy z kilkoma
      zgrzewkami wody też (u nas mąż=samochód).
      Sama z małym chodzę na mniejsze zakupy w obrębie osiedla.
      Do lekarza różnie, zależy czy tata akurat w pracy czy nie. Jeśli
      może z nami iść, to idzie, bo mały w jego obecności jest po prostu
      spokojniejszy.
      Dziś akurat byliśmy w trójkę na szczepieniu i faktycznie, było z
      siedmioro dzieci z rodzicami, jedno z mamą i babcią i jedna mama z
      dwójką dzieci. Nie mam problemu z tym, że ojcowie jeśli akurat mogą
      to idą.
      I jeszcze jedna kwestia: mój mąż jeśli rano jest w domu to wraca
      późnym wieczorem. I tak mam wrażenie, że małemu wiecznie go mało,
      szkoda mi organizować na siłę czas w taki sposób, żeby różne sprawy
      odebrały towarzystwo ojca dziecku na 2 godz z 3 powiedzmy, które ma
      dla nas przed pracą.
      • kropkacom Re: 2+1 20.12.07, 19:04
        Mam bliźniaki i zawsze cieszę się z pary dodatkowych rąk do pomocysmile)
    • kali_pso Re: 2+1 20.12.07, 19:22
      Kiedy syn był malutki,pamietam, że raz czy dwa bylismy razem u
      lekarza, ot młodzi rodzicesmile
      Później mąż sam jeździł na szczepienia z małym- pamietam, jak
      opowiadał, ze lekarka kilkakrotnie dopytywała go, czy zapamieta i
      wszystko mamie dziecka przekażewinkP

      Obecnie bywa róznie- raz ja, raz mąż- zalezy które z nas ma wolne.
      Ja jestem mobilna, więc nie muszę oglądac się na faceta.
      Często bywa i tak, że ja ustalam wizyty, on przyjeżdza do mojego
      miejsca pracy, do przychodni z dzieckiem, poniewaz ja akurat pracuję-
      tak zaliczył z dzieckiem kardiologa i ortopedę. Jednosobowo
      odnotowujemy wizyty u dentysty i gdzie tam jeszcze. Dawałam i daję
      radę sobie sama. Nie czuję cisnienia na osobisty udział- ma wiele
      wad ale jest na tyle rozgarnięty, że ja nie musze robić za przenośna
      pamięćwinkP

      Babci nigdy nie ciagalismy. Nie było takiej potrzeby.
      • tolka11 Re: 2+1 20.12.07, 19:40
        Bardzo, bardzo, bardzo rzadko zdarza mi się iść w oficjalne miejsce
        z całym potomstwem. Po to mam męża, żeby móc spokojnie coś załatwić.
        Ale, gdy zdarzy mi się już takie nieszczęście [wleczenie z sobą
        trójki] to pomocy w postaci babci, ciotki czy innej nie angażuję.
        jakoś da się ten tłum opanować.
        Dzisiaj byłam na szczepieniu z najmłodszą, dzieci było 4 sztuki,
        poczekalnia malutka, a w niej 9 osób dorosłych. niestety zabrakło mi
        wyobraźni, komu u licha miała słuzyć taka obstawa?
    • mathiola Re: 2+1 20.12.07, 19:33
      ciągam się po lekarzach w wersji 1+3 czyli ja i moje stado.
      Nie denerwują mnie rodzinne wycieczki, ale za to śmieszą. Nie wiem nigdy czy to
      młoda mama taka nieporadna czy rodzina taka nachalna, że się za nią włóczy
      wszędzie.
    • eilian Re: 2+1 20.12.07, 19:34
      Ale poważnie widujecie u lekarza całe rodziny, łącznie z babciami i dziadkami?!
      Mnie się nie zdarzyło, ale, fakt, że nie bywamy tam bardzo często.
      Zdarzało mi się pojechać do przychodni z mężem, bo ja słabo prowadziłam i on był
      za kierowcę. Ważne sprawy, czyli takie, które wymagają obecności nas obojga też
      załatwiamy razem (niestety często ciągając ze sobą dziecko, bo nie bardzo jest z
      kim go zostawić), ale wydawało mi się to raczej normalne, z resztą jak się komuś
      nie podoba, to trudno.
    • ik_ecc Re: 2+1 20.12.07, 19:44
      Chodze z mezem do naszej tzw. "lekarki rodzinnej", bo lekarka jest
      taka kretynka, ze musze miec swiadka na to co mowi.
      Mieszkam niestety w kraju, gdzie zmiana lekarza jest bardzo trudna.
      Gdyby decyzja byla moja, zupelnie bym ta kretynke wyeliminowala z
      mojego zycia, ale maz sie na nia upiera - wiec chodzimy razem.
      • myelegans Re: 2+1 21.12.07, 03:28
        ik_cc, nie mozesz wybierac pediatry, czy lekarza pierwszego kontaktu????
    • jdylag75 Re: 2+1 20.12.07, 21:10
      mnie ręce kiedyś opadły w szpitalu, byłam z młodym na badaniach, położyli go
      wieczorem na korytarzu żeby się nie zaraził, zobaczyłam bladym świtem ja spod
      łóżeczka dziecięcia w pobliskiej sali wyłoniła się mama, babcia, tata i dziadek
      (tak na ogląd), zaczęli grzebać w torbonach, roić się w sali, nie był to
      wyjątkowy skład, widziałam też zalegające trójki, gdzie był personel, nie
      wiem... to tak na marginesie, takiego zachowania nie toleruję. Nie toleruję też
      smarkającej i prychającej świty w poczekalniach dziecięcych, szczególnie przy
      zdrowym dziecku.
    • poccnr Re: 2+1 20.12.07, 21:37
      ponieważ mój mąż pracuje na 3 zmiany-zawsze staramy się ustawić tak,aby mógł być
      na wizycie u "zdrowych" z prostej przyczyny-na widok szczepionki i igły,słabnę uncertain
      Po za tym mój mąż uwielbia patrzeć jak mierzą, wazą i badają Filipa,i zresztą
      ogólnie rozmawiamy, pytamy o wszystko p. doktor więc...jego wizyta jest jak
      najbardziej mi wygodna- bo ja mam słaba pamięć do spraw które chciałam poruszyć.
      Sprawa inaczej wygląda gdy syn chory..to lecę tak, czy siak i owak wink
    • krwawakornelia Zalezy, jak maz w pracy 20.12.07, 21:48
      wlocze sie z dziecmi. Jak mam meza idziemy razem.
      • kraina.marzen Re: Zalezy, jak maz w pracy 20.12.07, 21:57
        1:1
        • hanna26 Re: Zalezy, jak maz w pracy 21.12.07, 01:14
          Do przychodni sama z dwójką, ale nie przeszkadzają mi, jak ktoś przyjdzie z obstawą. Nie moja sprawa, mam ważniejsze problemy na głowie.
          Do urzedu najchętniej wysyłałabym męża, ale on pracuje od świtu do zmierzchu, więc przeważnie też sama z dziatwą. Ale kiedy męża dorwę, to zabieram go ze sobą, bo on zawsze jakoś lepiej załatwi w urzędzie. problem w tym, że ja nie prowadzę, a on tak, więc jest mi tez potrzebny jako kierowca.
          Jak nam się zdarzy nieszczęście jazdy do szpitala, to obydwoje jedziemy.
    • bazylea1 Re: 2+1 21.12.07, 11:09
      jak miałam jedno dziecko to chodzilismy na ogół w zestawie 2+1, jak
      mam dwoje i oboje mamy wiecej pracy to czas meza i moj musi byc
      wykorzystany efektywnie co do sekundy wiec chodze przewaznie sama z
      dwoma sad ewentualnie z jednym jesli tylko jeden jest chory a mąż
      zostaje z drugim w domu. ja tam zazdroszczę tym rodzinkom które mają
      dosc czasu zeby stawić się w całości sad jednak nawet idąc z jednym
      dzieckiem jest duzo łatwiej jak idzie się z drugim dorosłym, moje
      dzieci są hiperaktywne i pogadac się nie da z lekarzem tylko trzeba
      miec oczy dookoła głowy.
      • koteczka12 Re: 2+1 21.12.07, 11:43
        Jak muszę, radzę sobie u lekarza sama nawet z dwójką, ale wolę
        przyjść z kimś. Młodsza ma 9 miesięcy. Przyjeżdżamy z wózkiem. Na
        drzwiach przychodni ogłoszenie, żeby pilnować bo kradną. Muszę:
        rozebrać małą z kombinezonu, zanieść ją do pokoju ważenia (wózek z
        rzeczami stoi na korytarzu i teoretycznie mam go jednoczesnie
        pilnować). Trzymając dziecko na ręku podac dokumenty i zapłacić za
        dodatkowe szczepienia. Wyjść na korytarz, poczekać do gabinetu
        lekarza. Tam to samo: wejść, zamknąć drzwi (oczywiście uważając na
        pozostawiony wózek ...), jedną ręką podać dokumenty, uważnie słuchać
        co mówi lekarz, a nawet coś zanotować albo wyjąć karteczkę ze swoimi
        pytaniami. Wyjść. To samo w gabinecie do szczepień. Znienacka
        wypełnić nową deklarację wyboru czegoś tam - cały czas z małą na
        ręku, zwykle ryczącą po szczepieniu. Czy to dziwne, że wolę pójść z
        mężem, który pilnuje rzeczy i w razie czego przejmie małą? Zwłaszcza
        kiedy dochodzi jeszcze dwulatka, też do szczepienia? Dodam tylko, że
        u nas w przychodni nie ma kolejek i każdy może usiąść, nawet na
        dwóch krzesłach smile
        • tosina Re: 2+1 21.12.07, 12:31
          Jak przedszkolak. Najdrobniejsze rzeczy urosly do ranki zyc albo nie
          zyc.

          Wesolych swiat.
    • esi1 Re: 2+1 21.12.07, 11:52
      Ja bardzo często chodzę w różne miejsca sama z moimi dzieciakami (i do lekarza,
      i do sklepów, itp.). Po części ze względu na pracę mojego męża (pracuje w innej
      niż nasza miejscowości i czasem musi też dłużej zostać), a także dlatego, że
      czasem potrzebujemy (ja lub mąż) posiedzieć samemu w domu smile
    • boziaj wpierw 2+1, teraz 1+2 :) 21.12.07, 11:56
    • asientos Re: 2+1 21.12.07, 12:48
      jesli prosta sprawa to mąż + dziecko + kartka wink
      jeśli coś trudniejszego to 2 + 1
      jesli obie upiorzyce chore to 2 + 2
      jesli szczepienie to 2 + 1
      mąż zawsze, jako że powozi bryką a ja nie. Latem pewnie będę chodzić
      sama.
    • bacha1979 Re: 2+1 21.12.07, 12:53
      Przy wizytach u lekarza (póki co były raptem 2wink towarzyszył mi mąż. nie widzę
      nic dziwnego w tym, ale zapewne bym dodatkowo nie ciągnęła babć czy dziadków.
      • agmar3 Re: 2+1 21.12.07, 13:13
        sama z berbeciem. Chyba na pierwszej wizycie byliśmy razem, ale
        potem sama.
    • rycerzowa Re: 2+1 21.12.07, 13:30
      Jak miałam jedynaka - chodziliśmy z nim wszędzie oboje, a czasem i z
      przysłowiową babcia na dokładkę. Jak już ich było troje - dawałam sobie radę sama.

      To nie tylko kwestia wprawy (i konieczności).

      Jedyne dziecko to jest pępek świata, wyprawa z nim do lekarza czy po buty
      jest wydarzeniem.
      Wszyscy chcą w tym uczestniczyć, bo to takie ważne, atrakcyjne.
      Jak masz dwoje, troje, to jesteś już trochę zaspokojona/y w swoich uczuciach
      rodzicielskich.
      (Wcale nie znaczy to,że te młodsze dzieci mniej się kocha; to nie ma nic do
      rzeczy. Tylko się już tak nie przeżywa.)
    • asia_i_p Re: 2+1 21.12.07, 22:44
      Sklepy i urzędy - 1+1. Lekarz 2+1, bo przeważnie jedziemy tam
      samochodem, a ja nie prowadzę (i nie wiem, czy jest w interesie
      publicznym, żebym zaczynała - lekcja zapalania silnika w wykonaniu
      mojego męża ze mną jako uczennicą skończyła się w rowie).
      • andaba Re: 2+1 21.12.07, 22:52
        Na wizyty u lekarzy w odleglejszych punktach miasta jeżdżę z mężem, bo ja po mieście się boję prowadzić. Do rejonowej przychodni chodze sama, z dwójka dzieci, bo starszych nie muse ciągnąć ze sobą, sa albo w szkole, albo zostają w domu.
        Ale pamietam czasy, gdy chodziłam wszędzie, nawet do ginekologa z czwórką maleńkich dzieci i tez było...
        Ale racja, rzadko sie widzi zeby do przychodni, zwłaszcza z małym niemowleciem przychodziła sama matka, z reguły jest też ojciec lub przynajmniej babcia, a czasem jedno i drugie.
        Ostatnio byłam w przychodni z trójką, bo syn miał na 10 do szkoły i jakaś kobita zachwycałą się, jak ja sobie świetnie radzę z trójką dzieci smile
        • tus-ka Re: 2+1 22.12.07, 11:25
          do przychodni na szczepienia i "lekkie" choroby - sama z dzieckiem,
          do prywatnej lekarki lub w dalsze okolice miasta z mężem (jako
          kierowcą, bo ja nie prowadzę) ale jak syn był w szpitalu i
          zadzwoniliśmy do dziadków, gdzie jestesmy i co się stało to byli
          szybciej niz karetka na sygnale i nie dało się ich "wygonić".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka