Dodaj do ulubionych

potrzaskane uczucia

27.12.07, 13:11
Skończyłam to. Czasami się za to nienawidzę, co zrobiłam. Dlugo to trwało
prawie 2,5 roku ale bylo w tym 10 miesięcy przerwy. Matko taki mam chaos.
Skończyłam to 2 tygodnie przed świętami, kategorycznie zabronilam telefonow.
Powiedziałam mu że chcę mieć 2 dziecko. On milczy, widzę go prawie codziennie.
A wiem że w domu mam wiele i powinnam być szczęśliwa. Tak sobie tłumaczę, a
jestem... nieszczęśliwa? Nikt o tym nie wie. Wszyscy uważają mnie za wzór.
Najpierw super uczennica, wspaniala córka, potem studentka, teraz pracownik.
Wzorowa żona i matka. Świat mnie nie zna, nikt nie wie co naprawdę się ze mna
dzieje. A uważałam się za osobę rozsądną, taką z siebie zadowoloną.
Pogardzałam nawet osobami, ktore miały jakies romanse i zdrady na koncie. A co
teraz? Utrzymuje z nim kontakt to mam skrzydla i szarpię się okropnie zarazem.
jak jest cisza bo poraz 100 to skończyłam to jestem wypalona. Ale teraz
weszłam mu tak na honor że wiem że sie już nie odezwie. I wiem że tak ma być.
Ale jak mam egzystować? I nie gardźcie mną proszę, bo ja też myślałam że nigdy
mi sie to nie zdarzy.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 13:18
      Mam tylko nadzieję, że arguemnt o drugim dziecku miał odstraszyć
      kochanka, a nie będzie wykorzystany jako "spoiwo" małżeństwa, bo nie
      warto. Dlaczego ktoś miałby Tobą gardzić, dorosły człowiek podejmuje
      różne decyzje, ważne, by umiał rozumieć ich konsekwencje.
      • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 13:28
        Pragnęłam mieć 2 dziecko, zaraz po pierwszym. Ale niestety musiałam sie leczyc i
        teraz skończyłam przyjmowanie leków. Nie chcę żeby to zabrzmiało jak zwalanie
        winy na kogoś, nikt mi nie kazal iść z nim do łóżka, ale czułam sie jak
        ubezwłasnowolniona, uzależniona. Choć nie mam żadnych nałogów, porownuje to do
        nałogu. To ja zawsze plakałam że tak nie powinno być. To ja miałam i mam
        cholerne wyrzuty. Zawsze brzydziłam sie kłamstwem. Wszystko co zrobilam jest tak
        niepodobne do mnie. A on co? Żona, dziecko, kasa jest, maja zabezpieczenie,
        pilnie uczyl sie z dzieckiem z religii przed komunią i cały happy. SZATAN.
        • marzeka1 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 13:55
          "A on co? Żona, dziecko, kasa jest, maja zabezpieczenie,
          pilnie uczyl sie z dzieckiem z religii przed komunią i cały happy.
          SZATAN."- żartujesz, prawda?
          Wybacz, ale do zdrady trzeba dwojga, to nie XIX wiek, kiedy to pan
          wykorzystał biedną służącą.Niestety, zwalasz winę.


          • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 14:04
            Pewnie że troche zwalam. Slowa szatan użyłam tu w celu ukazania że byl
            niesamowitym kusicielem. Ale chodzilo mi o to że on nie ma żadnych skrupułów,
            jemu nic nie przeszkadza. Potrafi kłamać w żywe oczy i wogole to go nie męczy.
            Nie dręczy go sumienie i niczego nie żałuje. Wiem co ja zrobiłam i chcialam to
            zakończyc i to zrobiłam, tylko dużo za późno. I chociaz nikt sie nie dowiedział
            to ponoszę psychiczne konsekwencje swoich czynow i zostanie to ze mna do końca
            życia. Jest to w pewien sposob dla mnie tragedia i porażka życiowa. to takie
            dziwne, bo wiedziałam doskonale do czego to prowadzi a i tak to zrobilam nie
            rozumiemn tej siły.
    • annasi23 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 14:14
      Twoja historia pokazuje, jakie to jest łatwe i jak trzeba uważać.
      Ja się tego bardzo boję, bo dawno temu jeszcze na studiach zdarzyła
      mi się krótka historia i wiem, że nawet w szczęśliwym związku o
      przygodę nie trudno. I jakoś tak podświadomie mam wrażenie, że to
      naprawdę może zdarzyć się każdemu, a zdarza się większości.
      Przerażające. Ku przestrodze.
    • ewitek01 Re: potrzaskane uczucia 27.12.07, 15:12
      polecam film ''niewierna''
      • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 11:33
        Potrzaskane uczucia? Kogo?
        Twoje czy jego?
        Argument o 2 dziecku - bez sensu
        Meczysz sie,szarpiesz....placzesz...tego chcialas?
        O tysiac razy wolalabym aby rosly mi skrzydla niz mialabym przezywac
        to co Ty teraz czujesz
        • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 19:29
          Ok. Męczę się ale przeżyję i żyć będę. Ale męczę się tylko ja. Moja rodzina jakoś utrzymała się razem. Wiem że okłamywałam, wiem co to jest zdrada. Może zabrzmi to okropnie, ale mąż jest szczęśliwy ze mną i dzieckiem. Otrząsnęłam się z tamtego związku, bo dłużej nie mogę robić mężowi krzywdy której on nie jest świadomy. Byłam dwulicowa i w pewnym świecie jestem. Ale rezygnuję z tamtego uczucia którego tak naprawdę nie rozumiem dla męża i dziecka. I dla swojego świętego spokoju. Momenty kiedy rosły mi skrzydła to tylko ulotne chwile, kilka godzin w miesiącu. A reszta to płacz, niemożność patrzenia prosto w oczy sobie w lustrze i mężowi. To naprawdę wielka męka. Super łatwo jest oceniać jak się tego nie przeżyło. Ale nigdy nie mówcie nigdy.
          • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 20:49
            nie mowie,ze nie rozumiem i nie oceniam
            moze bolec-bo zawsze boli...
    • porzeczka1 Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 22:40
      nawet nie wiesz, jak bardzo Cie rozumiem.... wlaśnie dziś....

      przytulam mocno....
      • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 22:45
        Ja tez wiem ze to boli- i powinno bolec
        nawet nie chodzi o powiedzenie stop- bolalo by tak samo gdyby Twoj
        maz sie dowiedzial
        my kobiety zawsze jestesmy na przegranej pozycjismilesmile
        boli bo ma bolec
        skrzydla rosna na chwile-ja to wiem smile
        ale dla tych skrzydel.....
        • porzeczka1 Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 22:47
          dla tych skrzydeł warto jest zyc chwilą... tylko jak sobie pozniej
          poradzic... cholera... to tak boli...
          • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 23:01
            ja nie wiem.....
            moze nie myslec?
            ale tak sie nie da..oj rudny moment-pelno lez-ale to przejdzie
            najwyzej zostanie uczucie-niesmaku lub niespelnienia
            • porzeczka1 Re: potrzaskane uczucia 28.12.07, 23:11
              nie da sie nie myslec... ale chyba musze to wszytsko dokladnie
              zweryfikowac... choc trudno jak cholera...
              • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 31.12.07, 09:07
                Ciągle robiłam tą weryfikację. Rozkładałam tą sytuację na czynniki pierwsze. I
                pytanie - za czym ja tęsknię? Milion myśli, milion uczuć. wszystko poplątane.
                Dzis Sylwester. Wszystkim w podobnej sytuacji życzę wytrwałości.
                • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 31.12.07, 09:20
                  smile
                  pomimo,iz nie mam "poplatanych" uczuc gdzies tam na boku...to od
                  rana placze-no nie rozpaczam-bo brak mi juz lezsmile

                  mam nadzieje,ze w 2008 roku mniej wyleje lez
                  • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 31.12.07, 09:52
                    Łez nie wylewam. Nie mogę płakać w pracy, a tym bardziej przy dziecku czy mężu.
                    A kiedy już nagle mnie coś weźmie, jakaś piosenka w radio rozczuli i wszystko
                    wraca z szybkością uderzenia pioruna, wtedy łzy chcą lecieć, ale zaciskam zęby.
                    Oby 2008 był spokojniejszy.
                    • kraina.marzen Re: potrzaskane uczucia 31.12.07, 10:00
                      JA PLACZE PRZEZ MEZA to chyba jeszcze gorsze
                      • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 31.12.07, 10:53
                        Fakt, to chyba gorsze. Ja już nie chcę stracić tego co mam. Więc dlatego
                        skończylam tamto. Proste.
                        • dominika0304 Re: potrzaskane uczucia 02.01.08, 00:36
                          To chyba nie jest takie proste..niestety
                          Kilka lat temu przezylam to samo. Mąż, dziecko i nagle...
                          Znam dokladnie te uczucia radosci i lekkosci kiedy wydaje sie ze mozna gory
                          przenosic pomieszane z ogromnymi wyrzutami sumienia,zloscia na sama siebie i
                          wielkim pragnieniem zeby wszystko to skonczyc.
                          Tez wielokrotnie zrywalam ten drugi zwiazek i za kazdym razem rozlatywalam sie
                          na kawalki.
                          Dlugo tak nie mozna.
                          Bardzo sie wtedy na sobie zawiodlam i postanowilam poniesc konsekwencje wlasnych
                          czynow.
                          Powiedzialam o wszystkim mężowi, uwazalam ze on tez ma prawo zdecydowac co
                          dalej.Zdrada to jedno a klamstwa,totalny brak szczerosci,dwulicowość..

                          Nie namawiam Cie do uczciwosci wobec meża ale chce zwrocic na cos uwagę.
                          Zdrada zazwyczaj jest konsekwencja jakiegos "niedostatku" w malzenstwie.
                          "Ja już nie chcę stracić tego co mam. Więc dlatego
                          > skończylam tamto. Proste."
                          Naprawde myslisz ze wraz z zerwaniem tamtego zwiazku wszystko samo sie naprawi?
                          Ja dopiero po wielu rozmowach z mężem,z samą soba,psychologiem doszlam do sedna
                          czyli przyczyny zdrady ze sie tak wyrażę. Samo zakonczenie tej drugiej
                          znajomosci nic nie daje,wiecej powoduje tylko uczucie straty. Jeśli nie
                          zdradzilas przez kaprys to pewnie znalazlas w tym drugim czlowieku cos czego
                          bardzo brakuje ci w mężu. Odizolowanie sie od tamtego nie spowoduje ani zmiany w
                          Twoim zwiazku ani w partnerze. Wyrzuty sumienia wobec męża pomieszane z tesknota
                          za tym drugim napewno nie poprawia Twojego zycia.
                          Usiądz,pomysl i znajdz swoj sposob na to zeby wrocic do normalnosci.
                          Ja postawilam na totalna szczerosc.Troche to wszystko trwalo nie bylo prosto nie
                          przecze.
                          Moj mąż wybaczyl, razem walczylismy i wiem ze to byla w moim (naszym) przypadku
                          jedyna droga zeby wszystko naprawic.
                          A po tamtym?
                          Zostal gdzies jakis slad, taka swiadomosc ze byl. Ale swiadomosc na tyle lagodna
                          ze mozna z nia spokojnie zyc.
                          Jestem szczesliwa z mężem i nie zaluje swojego wyboru.
                          Tego samego Ci życze!
                          • krzys1971 Re: potrzaskane uczucia 02.01.08, 11:41
                            Dziękuję za tak długi post.Użyłam słowa proste, a to proste nie jest, masz rację. Wiesz, ja nic nie mam mojemu mężowi do zarzucenia naprawdę. Zabrakło może z jego strony jakieś takiej adoracji, super namiętności. To są głupie powody, nawet nie powinnam tu pisać o takich rzeczach. Jestem 5 lat po ślubie, a razem jesteśmy 13 lat. Praktycznie nigdy mnie nie zawiódł. Bardzo kocha mnie i nasze dziecko. Ja też byłam nawet u psychiatry. Pogadałyśmy, stwierdziła że jeśli podjęłam taka decyzję, że to koniec, to lepiej nie silić się na szczerość. Ja już nie chcę męża kłamać i tak naprawdę to nigdy nie chciałam. Myślę że przegryzę to w sobie, pogadam na forum a jak nie będę dawać rady to jeszcze raz pójdę do lekarza. W sumie nie wiem za czym tęsknię. I tak jak o tym wszystkim pomyślę to na pewno nie chciałabym teraz być z tamtym na stałe. Nie byłam jego pierwszą kobietą poza małżeństwem. Materiałem na partnera życiowego to on nie jest. W sumie to tylko przestrzegam wszystkie dziewczyny przed takimi głupimi krokami jakie ja zrobiłam. Ale wiem że człowiek nie zrozumie że coś jest gorące póki sam sie nie sparzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka