Mój jedyny, pierworodny synek (2 lata i 8 mies) do tej pory był
aniołkiem - zawsze słuchał, słyszał co do Niego mówię, rozumiał....
do czasu...
Aż wstąpił w Niego chyba jakiś diabeł z piekła rodem (jakieś 2, 3
tyg)
ja go proszę: posprzątaj zabawki
a on:NIE
nie i już,
ubieranie się trwa 30 w porywach do 40 min wwwrrr
nie wspomnę już o zachowaniu w miejscach publicznych - krzyki,
tupanie...bicie mnie...
Nie wiem jak podejść do tematu bo nie chcę stosować kar cielesnych
ale moje rozmowy nic nie dają
Czyżby dopadł nas bunt 3-latka?
Jak sobie z tym poradzić?
O cierpliwości już nie wspomnę (moje rezerwy powoli się kończą)

)
Pozdrawiam.