lollypop
18.01.08, 03:25
Dziewczyna ma prawie 37 lat i 3 letnia coreczke z poprzedniego
malzenstwa. Niedawno kupila dom wraz z nowym narzeczonym ktory
jest 8 lat od niej starszy i sam ma z poprzedniego malzenstwa
doroslego juz syna i 10cio letnia corke. Uklada im sie dobrze z
wyjatkiem konfliktow dotyczacych tej 10cio letniej dziewczynki i
jej postawy wobec przyrodniej siostry. Narzeczony nie tak dawno
stwierdzil ze juz raczej nie chce wchodzic ponownie w pieluchy. No
i teraz wpadka, glupia bo glupia (skoro dzieci wiecej nie chca miec
to wypadaloby sie zabezpieczyc) ale juz dokonana. On zareagowal w
sposob malo przyjemny: 'no to mamy klopot'. Poza jego niechecia do
powtarzania schematu pt. 'mloda rodzina' istnieje jeszcze kwestia
jej pracy - niedawno kupili dla niej sklep, prowadzi go dopiero od
czterech miesiecy, mieli duzo planow na dalsze go rozwiniecie, itp.
Kobieta na powaznie bierze pod uwage usuniecie tej ciazy aby nie
wprowadzac wiecej konfliktow w ich zwiazek i zametu w sprawy
biznesowe. Ja znam ja od blisko 20stu lat i wiem ze jesli usunie
to dlugo nie pozbiera sie po tym emocjonalnie. Staram sie byc
podpora nie moralizujac jednoczesnie choc aborcja kloci sie z moim
systemem wartosci - nie o mnie jednak tu chodzi. Tylko nie
chcialabym zeby zalowala bo jeszcze niedawno bardzo chciala miec
drugie dziecko.
Co jej poradzic poza tym co juz przerobilam ( - ze jesli w ogole
chce miec jeszcze dziecko to teraz albo nigdy bo najmlodsza nie
jest, ze wlasny biznes nie wyklucza macierzynstwa, przynajmniej
bedzie mogla przyniesc do pracy dziecko jesli bedzie musiala bo jej
nikt nie zabroni, ze trudno jej bedzie sobie poradzic z
emocjonalnymi aspektami aborcji, ze narzeczony swietnie sie
sprawdza w relacjach z jej 3latka, wiec prawdopodobnie bedzie i
dobrym tatusiem dla malenstwa, itd.) ?