Dodaj do ulubionych

Nawiedzony dom...

05.02.08, 09:39
..a właściwie mieszkanie. Pewnie zaraz posypia sie komentarze w stylu, ze nie
dom nawiedzony, tylko wlascicielka big_grin Czaem kiedy stoje w kuchni, czy to
zmywajac, czy tez cos pichcac mam wrażenie, ze ktos stoi lub przechodzi
korytarzem. Korytarz widze kontem oka, osoby stojacej/przechodzacej wcale nie
widze, tylko jakby czuje (?). Zlapalam sie nawet na tym, ze pomyslalam, ze to
Dominik, moj syn, ale on jeszze nie chodzi, nawet nie raczkuje big_grin Nie ma
wplywu na to wysokosc slonca na niebie, bo uczucie to mialam i w dzien i
wieczorami. Mialyscie tak kiedys? Duchy to jakies czy co? smile
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 10:02
      Kiedy pracowalam w szpitalu, mialysmy (niektore z nas) takie uczucie. Czasem katem oka cos tam nawet migalo. Poczatkowo balam sie nawet do ubikacji chodzic ( smilepuk, puk w glowe ). Luzik - nawet jesli nie jest to zludzenie to nic Ci te duchy(?) nie zrobiawink.
    • tyssia Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 10:03
      Też tak miałam kiedys.. ale wkoncu zrozumialam ze sobie po prostu to
      wmawiam..
      • arioso1 Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 10:34
        wiesz co - to zalezy. Ja nigdy nie wierzylam w takie rzeczy a wręcz
        wyśmiewalam osoby które mialy niby do czynienia z tymi zza
        światów.I tak sobie z tym zylam i byklo mi dobrze.Do czasu.
        5 lat temu podjelam prace jako kelnerka w okolicach krakowa w
        pobiedniku w zajezdzie staropolskim-ludzie super , wszystko super.
        w miarę uplywu czasu zaczely się tam dziac różne zeczy dziwne i nie
        wyjaśnione-ja nic nikomu nie mówilam bo myslalam ze o mnie pomyślą
        ze jestem nienormalna. pewnwgo razu wszyscy pracownicy siedzieli na
        sali obslugowej 4 osoby-i zachcialo mi sie racuchów poszlam do
        kuchni a tam widze ze moja kolezanka siedzi celina- rozmawiam z
        nią a ona sie nie odzywa- wrócilam na salę i tam tez siedziala
        celina-nioe uwierzysz jak się zaczelam drzeć. Dopiero wtedy ludziom
        rozwiązal się język zaczeli opowiadac różne historie a niektóre
        potwierdzily się te co sama widzialam.12 lat temu w magazynie na
        napoje zamordowano wlaścicielke tego baru , potem obecny wlaściciel
        robil huczne otwarcie w wielki piatek- byl tam juz ksiądz
        egzorcysta i powiedzial ze tam nigdy nie bedzie szczęścia.
        ja mialam jedyna klucze do knajpy- zamykalam ją w obecności szefa
        który zawsze sprawdzal za klamkę, wlanczaliśmy alarm tak codziennie.
        pewnego ranka dzwoni do mnie ktoś o 5 rano i mówi ze knajpa na
        oscież otwarta-a ja mieszkam 20 km od knajpy-do dzis nie wiadomo kto
        otworzyl ją.
        podczas wesel tam organizowanych tez sie dziakly i dzieja do tej
        pory rożne dziwne rzeczy-ja już tam nie pracuję ale nie z powodu
        Jadwigio-bo tak nazywal;iśmy ją ,te która nas nawiedzala, ona nadal
        tam jest i czesto daje o sobie znać.
        a co do twojego nawiedzonego domu-mozliwe ze coś jest ale im mniej
        bedziesz reagowac tym lepiej i nie wpadniesz w schizę-bo on ci nic
        nie zrobi -gdyby chcial już dawno by coś zlego się stalo
        • hellious Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 10:42
          Nie wpadam w schize, w ogole malo mi to przeszkadza, tyle tylko ze czasem
          poczuje sie nieswojo we wlasnym mieszkaniu smile W wieksza shize wpadl moj chlop
          jak mu o tym wczoraj powiedzialm. On ma zle wspomnienia z roznymi takimi sprawami smile
    • kotbehemot6 Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 11:06
      Staram sie jek mogę wszystkie "niewyjasnione" zjawiska wyjaśnic racjonalnie.
      Kilka trudno wyjaśnić. Kiedy mój tata miał wypadek w domu spadły klosze z lampy.
      Kiedy zmarła moja ciocia-babcia ktos pukał do drzwi, wszyscy słyzeli-za drzwiami
      nikogo nie było..i nie uciekł bo mieszkalismu na 4 piętrze i nie zdążyłby.
      Zdarzenia typu'znaki"- dosłownie sama wysypała się sól-cała torba- przez dom
      przec\toczyły sie baaardzo smutne i niemiłe wydarzenia
      Niedawno w nocy obudził nas hałas- szyby od witrynki trzęsły sie , jakby
      wibrowały...znowu przez nasz dom przeszła lawina nieprzyjemności.....
    • default Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 11:39
      hellious napisała:

      > mam wrażenie, ze ktos stoi lub przechodzi
      > korytarzem. Korytarz widze kontem oka, osoby
      stojacej/przechodzacej wcale nie
      > widze, tylko jakby czuje (?).

      Mam podobnie u mnie w domu. Z tym, że to zdarza się w różnych
      punktach domu, jednak najczęściej też kiedy jestem w kuchni, w
      której jest ogromne okno z widokiem na podjazd, garaż i kawałek
      ogrodu. Kątem oka, gdzieś na granicy pola widzenia rejestruję jakiś
      ruch za oknem, jakby ktoś przechodził przez podwórko, ale kiedy
      odwracam czy podnoszę głowę, oczywiście nikogo nie ma. Podobne
      wrażenia (choć rzadsze i słabsze) miewam np. skręcając w wąski
      korytarzyk wiodący do sypialni, albo siedząc w salonie - "duch"
      pojawia się wtedy też jakby na zewnątrz, jakby przebiegał pod
      drzwiami na taras. Zawsze zwalam to na jakieś omamy wzrokowe,
      chociaż czasem się śmieję, że to "ruski żołnierz" nas odwiedza - na
      miejscu mojej działki przechodził front, były ostre walki, przy
      budowie wykopaliśmy sporo odłamków i fragmentów pocisków, stąd moje
      hipotezy o duchu czerwonoarmisty! smile
      • lubie.garfielda Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 14:44
        default napisała:

        > Mam podobnie u mnie w domu. Z tym, że to zdarza się w różnych
        > punktach domu, jednak najczęściej też kiedy jestem w kuchni, w
        > której jest ogromne okno z widokiem na podjazd, garaż i kawałek
        > ogrodu. Kątem oka, gdzieś na granicy pola widzenia rejestruję
        jakiś
        > ruch za oknem, jakby ktoś przechodził przez podwórko, ale kiedy
        > odwracam czy podnoszę głowę, oczywiście nikogo nie ma.

        Aż poszłam sprawdzić do kuchni czy ciebie tam nie mam bo mam
        dokładnie to samo. smile
        Niedawno sie nawet skarżyłam mamie na to. Na dokładkę w zeszłym roku
        posialiśmy malwy których końcówki "machały" mi w oknie. Ale to nie
        są tylko malwy. "Widzę" (lub niewidzę) to często jak zmywam lub
        odwracam sie od kuchenki i często sprawdzam czy ktoś przyszedł.
        Rzecz jasna nikogo nie ma, nie mamy psa a podwórko jest zamykane.
    • mathiola Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 11:51
      No właśnie wczoraj nad tymi zjawiskami rozmyślałam.
      Bo niby człek nie wierzy (no bo to głupie tak wierzyć, skoro rozum mówi co
      innego) ale znowu jak wyjaśnić te dziwne wydarzenia, typu: Stojąca w kuchni
      miska sama pękła, a za chwilę wiadomość, że mąż ciotki zginął w wypadku.
      Albo ciotka, która na 7 piętrze na balkonie zobaczyła obcego kota z intensywnie
      niebieskimi oczyma, a niedługo później odebrała telefon, że jej tata, mój
      dziadek zmarł. Miał intensywnie niebieskie oczy.
      Jakby mi ktoś raz a porządnie mógł udowodnić, że ONI gdzieś są... lepiej by się
      człowiekowi żyło z tą świadomością.
      • majmajka Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:05
        Oni gdzies sa... Tyle, ze wydaje mi sie, ze w chwili smierci, czy krotko po niej sa gdzies blisko, a pozniej to juz chyba nie... Tylko niektorzy nadal pozostaja blisko. To taka moja mala teoriasmile.
      • croyance Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:16
        Nie wierze w takie rzeczy i uwazam, ze da je sie wyjasnic
        racjonalnie. Ale, dopuszczam tez mozliwosc, ze sa rzeczy, ktore w
        pewien sposob przecza naszemu poczuciu rzeczywistosci. Ale nie biore
        ich za duchy. Moja znajoma, po smierci rodzicow, widuje ich czesto;
        widzi np. siedzaca przy stole matke. Ale ona w duchy nie wierzy i
        uwaza, ze to skutek szoku pourazowego i halucynacja stworzona przez
        jej zaburzony trauma mozg. Mysle, ze nawet jesli dzieja sie rzeczy
        jak spadajaca bez powodu miska czy co tam opisywalyscie, to
        wyjasnianie tego w kategoriach duchow mija sie z celem. To MOZE byc
        cos paranormalnego, ale niekoniecznie duchy. Jesli ogladalyscie
        filmy takie jak Truman Show, Matrix, Vanilla Sky - wiecie, ze moze
        byc wiele wizji tego, czym jest nasza rzeczywistosc i glupio
        interpretowac wszystkie odchylenia od normy jedna teoria.
        A jak ktos skojarzyl kota z oczami ze smiercia kogos bliskiego, to
        juz nie wiem. Moze i kot byl niezwykly, ale za reszte obwiniam
        ludzka potrzebe widzenia swiata w kategoriach przyczynowo -
        skutkowych. Nie ma zadnego powodu logicznego zeby myslec, ze jakies -
        niezwykle nawet - wydarzenie swiadczy o istnieniu np. jakiejs formy
        zycia po smierci.
        Mozg jest niesamowitym urzadzeniem, moze generowac obrazy, moze tez
        post factum intepretowac wydarzenia w kontekscie pozniejszej wiedzy.
        Ja bym nie uwierzyla w duchy, nawet jakbym jakiegos zobaczyla.
        Bylabym pewna, ze to halucynacja. Co do pekajacych misek i
        przypinaniu ich pozniej do jakichs wydarzen ... pomijajac wszystko
        inne, jak sobie to wyobrazacie? Duch umierajacego idzie zrzucic
        miske ze stolu?
        • majmajka Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:20
          Tak surowo stapac moze po ziemi tylko psychologwink. Pani psycholog?
          • croyance Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:26
            Oczywiscie big_grin

            Ale, wbrew pozorom, ja sie duchow boje - nie wierze w nie za grosz,
            ale i tak mam cyka, jak siedze sama w odmu w nocy smile
        • mathiola w sprawie kota 05.02.08, 12:24
          To nie chodzi o to, że kot byl niezwykły, tylko że on tam był w ogóle. Na 7
          piętrze. Nikt z sąsiadów nie ma kota szczególnie takiego. Jak tam wlazł? I gdzie
          się podział jak już znikł?
          • croyance Re: w sprawie kota 05.02.08, 12:28
            No ale moze w inny dzien nie zwrocilaby na to uwagi, a ze potem
            dowiedziala sie o smierci, wziela to za fatum?
            Bo serio, kot przyszedl z czwartego wymiaru? smile
            • mathiola Re: w sprawie kota 05.02.08, 13:41
              > Bo serio, kot przyszedl z czwartego wymiaru? smile

              mnie nie pytaj, ja sama nie wierze, jeno poszukuję odpowiedzi, bo chciałabym
              uwierzyć - dla wygody psychicznej.
              • croyance Re: w sprawie kota 05.02.08, 15:02
                Bo wiara generalnie sie bardzo przydaje, ludzie wierzacy sa zdrowsi,
                lepiej sobie z roznymi rzeczami radza etc. Osobiscie uwazam, ze 'gen
                wiary' maja ci z najwiekszym instynktem samozachowawczym; dzieki
                niej wychodza psychicznie calo z sytuacji, ktore innych zalamuja.
                Opowiadal mi znajomy, ktory wlasnie pisze ksiazke o dzieciach-
                zolnierzach z Kenii (bodajze), ze badania na pracownikach
                spolecznych tamze wykazaly, ze wlasnie ci, ktorzy w cos wierza,
                radza sobie z koszmarem tamtej sytuacji. Reszta sie sypie i nie moze
                dojsc do siebie. Wyglada na to, ze ewolucyjnie wiara wzmaga szanse
                na przetrwanie. Dlatego lepiej wierzyc big_grin
        • mathiola Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:27
          mój mąż (niewierzący) uważa, że jeśli zdarza się coś takiego, jak pękająca
          miska, to jest to wynik uwolnienia wielkiej ilości energii, która zawarta jest w
          ciele człowieka i zanim ta energia rozejdzie się po wszechświecie, rozrabia w
          taki sposób. wink
          • croyance Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 12:28
            To jest mozliwe smile Ale nie implikuje zycia po smierci.
            • ibulka Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 13:07
              ło rany, aż mnie dreszcz przeszedł wink

              też tak czasami mam, że widzę coś/kogoś kątem oka, staram się nie bać, ale ja
              fabrycznie taka strachliwa jestem, więc... big_grinD
        • dlania Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 13:15
          croyance napisał:
          Ja bym nie uwierzyla w duchy, nawet jakbym jakiegos zobaczyla.
          > Bylabym pewna, ze to halucynacja.

          Super!!!wink))
          Ja osobiście udziału w dyskusji nie wezmę, bo jak nie mówie o duchach, to sie
          ich nie boję i ich nie wiedzę, a jak zaczynam mówić i myśleć o nich, to nagle
          same dziwne rzeczy wokól się dzieją...
      • qunegunda Re: Nawiedzony dom... 28.03.08, 18:18
        >na 7 piętrze na balkonie zobaczyła obcego kota z intensywnie...

        kot mógł być przyjezdny
        najprościej byłoby zapytac ludzi z tamtego mieszkania
    • aniael Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 13:10
      W mojej rodzinie zdarzają się rzeczy niewyjaśnione, jak się później
      okazuje - zwiastujące smierć kogos bliskiego. Moja babcia miała
      licne rodzeństwo, gdy jej się sniło któreś (zazwyczaj to, które
      ostatnie odeszło), zawsze sie okzazywało, że własnie kolejne
      odeszło. Babcia odeszła jako ostatnia. Historie z pukaniem do drzwi,
      widzeniem osoby, która własnie umierała w kilkaset kilometrów
      oddalonym mieście też się zdarzały. Huk przewracanej dębowej szafy,
      który słyszała cała rodzina, po sprawdzeniu okazywało sie, że szafa
      stoi jak stała, za to okazywało sie wkrótce, że w tym momencie ktos
      bliski odchodził.
      Mnie takie paranormalne zjawiska dostąd omijają, albo ich nie
      dostrzegam. Natomiast są miejsca, gdzie czuję obecność kogoś, kogo
      nie widzę. Kiedyś zostałam sama w nowym domu moich rodziców -
      wybudowanym na działce, gdzie przed wielu laty stał dom mojego
      prapradziadka. Na ten dom spadła w czasie pierwszej wojny spadła
      bomba, papradziadek wtedy zginął i jeszcze jedna osoba spoza
      rodziny. Potem przez lata ta działka była traktowana jako rolna. W
      czasie kopania fundamentów wykopywano różne rzeczy - stary garnek,
      but, itp. To tak na marginesie - zostałam tam kiedys sama na
      dłuższą chwilę w ciągu dnia. Siedzialam w kuchni i czytałam książkę.
      Bardzo wyraźnie cułam, że ktos ze mną jest. Nie czułam strachu, to
      byla taka "ciepła" obecność. Wtedy usłyszałam, że ktoś zamyka drzwi
      od podwórza - one ciężko chodziły - wiatr mógł je lekko przymknąć,
      ale nie mógł zamknąć na klamkę - trzeba ją było mocno docisnąć, żeby
      zamknąć te drzwi i mocno dopchnąć - ciężko się zamykały. POza tym
      wiatru wtedy nie było.
      Czuję tez czyjąś obecnośc w starym domu mojej babci, ale tam to
      uczucie jest jakies "zimne", obce - czuję się tam nieswojo i sama
      bym nie została.
      Nie mam takich odczuc w swoim mieszkaniu, choć to dosyć stary bloksmile
    • kalokabb Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 15:09
      Jest pewna teoria na ten temat, owszem tam mógł ktos być, albo raczej czyjaś
      energia, która pozostała w Twoim mieszkaniu po śmierci jakiejś osoby lub coś ja
      tam ściągnęło. Nie jestem wariatką, po prostu interesują mnie takie różne rzeczy smile
    • kalokabb Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 15:11
      jeszcze jedno, na świecie, w kosmosie istnieją różne istoty, można je zobaczyć
      opuszczając swoje ciało, duzo tłumaczenia, jest to jednak możliwe smile
    • nataliam2 Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 15:42
      Ja wierze w takie rzeczy. Coś w tym musi być. Przyznam kiedyś nie wierzyłam, do
      póki sama tego nie odczułam. Nie wiem co w tym jest, może mózg spłatał m figla,
      ale innym ludziom też?
      W liceum postanowiliśmy z przyjaciółmi pójść na wagary nad jezioro. Drogą
      mieliśmy 12 km więc postanowiliśmy pójść torami (nie pierwszy raz), bo kolej u
      nas nie jeździ.
      Idziemy sobie, idziemy i tak się złożyło, że akurat kiedy byliśmy na skarpie
      usłyszeliśmy gwizd. Musieliśmy biec alby zdążyć zejść z torów. Czekaliśmy aż
      pociąg przejedzie. Wszyscy czuliśmy wiatr i hałas przejeżdżającego pociągu, ale
      nikt go nie widział. Uciekaliśmy gdzie pieprz rośnie. Potem okazało się, że na
      tej trasie wykoleił się pociąg, było to bardzo dawno, ale zginęło wiele osób.
      Inny przykład, mój tata obudził się w nocy, jak opowiada rozmawiał z kimś to był
      mój dziadek. Wołał go. Obudził całą rodzinę w nocy pobiegliśmy do dziadka.
      Umierał. Gdy wróciliśmy do domu następnego dnia zegar (mamy taki wielki),
      wskazywał godzinę w której zmarł dziadek.
      Gdy umierał dziadek męża z szafy wyleciały wszystkie sztuce.
      A gdy urodził się nasz syn często w nocy płakał. Praktycznie codziennie. Nie
      wiedzieliśmy co mu jest, aż mąż powiedział, że w miejscu w którym stoi łóżeczko
      stało łóżko na którym umierał jego dziadek. Gdy postawiliśmy łóżeczko w innym
      miejscu skończył się płacz w nocy.
      Coś w tym musi być. Ja też czasem coś widzę kontem oka. Tłumacze sobie że to
      dziadek męża (czasem mu się śni i radzi mu co ma zrobić, gdy ma problem).
      • kalokabb Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 16:21
        Ponoc najważniejsze jest by nie okazywac strachu, przyciaga on negatywną energię
        i złe "duchy", potwory i inne istoty. Zło karmi sie naszym strachem i dopiero
        wtedy jest w stanie nas skrzywdzić, jesli jednak jesteśmy silni i nie okazujemy
        strachu nic nam nie grozi.
    • gku25 Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 21:15
      A wyobrażacie sobie mieszkanie w niemalże czterysta letniej kamienicy?? W takiej
      właśnie mieszka mój przyszły teść. Kiedyś spędzałam tam noc i z całą pewnością
      była to ostatnia noc spędzona w tym miejscu. Dosłownie czułam wokół siebie
      obecność kogoś? czegoś? Kiedy powiedziałam o tym niemężowi, zbył mnie i
      powiedział, że pogadamy na ten temat następnego dnia. I rzeczywiście, poruszył
      ten temat przy rodzinnym obiedzie. Na chwile wszyscy zamilkli... Potem okazało
      się, że nie byłam pierwszą osobą, która zarejestrowała coś takiego, ale pierwszą
      spoza rodziny. Niektórzy wręcz widzieli i słyszeli różne rzeczy. Ja w każdym
      razie w tym mieszkaniu już nie bywam i nigdy nie zajrzę. Boję się.
      • tyssia Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 22:24
        o matko.. nie strasz bo ja w ciemyn pokoju sama siedze!
        • ibulka Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 22:40
          hehehe, a ja proszę o jeszcze smile

          było już kilka wątków o takich strasznych historiach z życia wziętych, ale nie
          mogę ich znaleźć teraz, usunęłam z ulubionych sad

          podzielicie się...? ;>
          • gku25 Re: Nawiedzony dom... 05.02.08, 22:59
            Mi akurat za wesoło nie było.
            • sunneczko Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 02:57
              Jest ciemna noc, 2.22 a ja sobie siedze i na dobranoc czytam te
              historie.. to jest dopiero efekt, mrrrr....

              Pol zycia spedzilam jako cynik - racjonalista wysmiewajacy wszelkie
              ducho-stories, ale przyszla kryska na matyska, ba cale stado krysek,
              i moj racjonalizm prysl jak sen jaki zloty. Nie umialam wytlumaczyc
              peknietych szkielek w zegarach, ktore stanely w dwoch domach o tej
              samej godzinie (jeden u nas), spadajacego klosza od kinkietu (ktos
              tu tez pisal o kloszu), peknietego lustra, lazienkowej szafki,
              ktora "spadla" z hakow zagietych do gory (przy czym wieszadla od
              szafki byly nietkniete), spacerow zmarlego dziadka po kuchni i takie
              tam. Zmuszona bylam uznac dzialanosc sil nadprzyrodzonych z braku
              innego wyjscia.

              Ale.
              Nie boje sie, jestem jakas oswojona. Tym bardziej, ze mam wieloletni
              kontakt z bardzo smiesznym duchem - trzpiotem, ktory to np:
              - zrzuca a to sitko, a to garnek na podloge. Dziwne o tyle, ze
              zrzucany przedmiot zostawilam samotnie na dnie zlewozmywaka, wiec
              trudno, zeby stamtad spadl;
              - gada. tak, normalnie gada, i to z kims, slychac smiech albo
              klotnie, bywa, ze glosem znajomym, kogos z rodziny i to zyjacego!)
              Nie jest to wytwor mojej fantazji, rozmowy uskutecznia przy
              swiadkach licznych i trzezwych, slowo honoru;
              - trzaska drzwiami, zamyka okno,
              (i teraz najlepsze):
              - anonsuje powrot mojego meza do domu. 10 -12 minut przed jego
              przyjsciem (meza) slychac jak wchodzi do domu - klucz w zamku,
              drzwi, dzwonek powietrzny - drugie drzwi, ruchy w korytarzu. Na
              poczatku sie awanturowalam ze starym, ze wchodzi, ja do niego mowie,
              a on nie odpowiada, obiad na stole i zeby se jaj nie robil.

              Zeby bylo smieszniej, duch-trzpiot przeprowadzil sie razem z nami z
              mieszkania mojej przyjaciolki, ktore od niej wynajmowalismy, do
              domu, w ktorym teraz bytujemy. Przesiadujac u niej nie raz slyszalam
              odglosy jego dzialalnosci, lecz na pytanie "co to bylo?"
              odpowiadala - duch tak spokojnie, ze uznawalam za zart i gadalysmy
              dalej. Gdy juz zamieszkalismy tam z mezem i tluklo sie toto po
              dniach i nocach, zadzwonilam do niej zaniepokojona. "no przeciez
              mowilam ci, ze duch, ale spoko, on sie tylko tlucze i krzywdy nie
              robi, jajcarz"
              Prawda, jajcarzsmile

              ps. wlasnie zdalam sobie sprawe, ze przez opowiesc o nim ryzykuje
              utrate anonimowosci..ale szkoda mi skasowac..







              • mamba1234 Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 14:34
                A oglądałyście cykl o duchach na Discovery? To dopiero przeżycia.

                To widzenie kontem oka, to normalka u mnie. Byłam kiedyś nawet na zlocie czarownic (tak, tak!), gdzie odprawiali rytuał - tam to się dopiero działo. I raczej tego nie powtórzę.
                Ale - jako dziecko co noc chodziłam do WC, do którego trzeba było przejść obok kuchni. Zawsze w nocy przechodząc obok tejże widziałam kobietę z wałkami na głowie i chustą na ramionach (taką na drutach czy szydełku robioną), stała, wałkowała ciasto i odwracała głowę w moją stronę. Nie robiło to na mnie wrażenia. Po latach kilku opowiedziałam to Mamie, podałam opis tej osoby, wtedy Mama mówi: to ciocia Mania, która zmarła kilka lat temu. A potem... pokazała mi chustę - tę samą, którą ja widywałam. Miała ją u siebie, na pamiątkę po siostrze czy jak. Do dzisiaj ją pamiętam.
                Sporo mam takich paranormalnych wydarzeń na koncie, z tymi podróżami astralnymi też wink. Ale to nie dla sceptyków.

                p.s. Jestem po... psychologii.
          • majmajka Ibulko:)Jak Pani mieszkajaca z Wami? 06.02.08, 07:55

            • ibulka Re: majmajko :) 06.02.08, 13:16
              po tym co opisywałam wymieniłam kilka[naście] maili z różnymi osobami, którym
              przytrafiały się podobne rzeczy, skonsultowaliśmy się z mężem z księdzem,
              przyszedł, obejrzał nasze gniazdko, pomodlił się, pokropił i kazał powiesić przy
              drzwiach wejściowych taką miseczkę z wodą święconą smile

              miseczka wisi, duchów nie ma.
              a może są, tylko moje dzieci zostawiły już w spokoju smile

              btw, masz może gdzieś link do tamtego wątku? big_grin
              • majmajka Re: majmajko :) 06.02.08, 13:18
                Niestety nie mam, ale pamietam, bo straszne to bylowink.
                • ibulka Re: majmajko :) 06.02.08, 15:14
                  no, ja też pamiętam smile

                  poszukałabym, ale wybitnie mi się nie chce big_grin
    • ibulka Re: majmajko, znalazłam! 06.02.08, 15:24
      haha smile)))))))))))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=66673151&s=0
      • majmajka Re: majmajko, znalazłam! 06.02.08, 16:23
        No widzisz, jak szybko Ci to poszlo.smile
    • melka_x Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 16:05
      No to akurat łatwo wyjaśnić. Którymś ze zmysłów - nieświadomie -
      rejestrujesz jakiś ruch, dźwięk, zmianę światła itd. Twój mózg
      błędnie przekłada to na info, że ktoś idzie, Ty więc patrzysz, a tu
      nikogo. I zostajesz z przekonaniem, że ktoś szedł. Nigdy nie
      zdarzyło Ci się spojrzeć jednym okiem na np. krzak i przez chwilę
      mieć wrażenie, że widzisz np. psa? To dokładnie ten sam mechanizm.
      Widzisz fragment gałęzi, mózg skanując informacje stwierdza, że
      kształt najbardziej przypomina psa i uzupełnia to co widzisz
      pamięcią widzianych przez ciebie psów (albo zamiast ciemnej plamy na
      podłodze w pierwszej chwili widzisz pająka itd itd). Mózg działa
      niejako na skróty, dzięki temu pozwala na szybką reakcję, ale też
      popełnia błedy. Wystarczy, że nieświadomie zarejestrujesz zmianę
      natężenia światła czy dźwięk jaki wydaje pracujące drewno, by Twój
      mózg błędnie ci podpowiedział, że to efekt czyjegoś przejścia.
    • beata5_73 Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 17:20
      z zaciekawieniem czytałam te wszystkie posty dzisiaj w pracy......
      brrrrr, aż się boję!
      • hellious Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 18:24
        Witam wszystkie mamy smile - jestem "chlopem" hellious smile

        Widze ze temat sie rozwija w dosc ciekawy sposob smile. Jak juz napisala moja
        kobieta mialem niemile wspomnienia z dziecinstwa zwiazane z owym tematem. To
        niektore z nich:
        Noc, spie sobie "spokojnie" kiedy nagle jakbym sie obudzi ale nie do konca i
        czuje jak ktos kladzie sie kolo mnie - czuje "uginajaca" sie posciel - poprostu
        ktos sie polozyl obok mnie ... (juz nigdy nie spalem na tym lozku ;D)
        Noc, spie sobie "spokojnie" kiedy nagle czuje jakby zimny powiew powietrza i
        czuje czyjas obecnosc kolo siebie - jakby sie na mnie patrzyla stojac nade mna.
        Takie sytuacje powtarzaly sie pare razy ale jedna utkwila mi w pamieci na zawsze
        : systuacja j/w opisane ale nagle czuje jak "ktos" "cos" zaczyna mnie dusic ...
        Pamietam ze nie moglem nic krzyknac - chcialem i staralem sie ale nie moglem ..
        dlaczego??

        Staralem sie czasami rozwiklac owe sytuacje - kto?? po co ?? dlaczego??
        Doszedlem do wniosku ze widzocznie moja babcia ktora zmarla 2-3 lata wczesniej
        od tych sytuacji "czuwa" nade mna i widocznie cos musialem robic zlego i starala
        sie to "wybic" mi z glowy smile Grzeczny nie bylem to fakt ;D

        Pozdrawiam smile
        • croyance Re: Nawiedzony dom... 06.02.08, 19:55
          Nie chce nikogo rozczarowac, ale odczucia czyjejs obecnosci i tak
          dalej naprawde maja podloze fijologiczne i nie oznaczaja duchow smile
          Tak samo, jak mozna doswiadczyc halucynacji na pograniczu snu i jawy.
        • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 07.02.08, 09:38
          Hellious napisała:

          Noc, spie sobie "spokojnie" kiedy nagle jakbym sie obudzi ale nie do
          konca i czuje jak [...]

          Pamietam ze nie moglem nic krzyknac - chcialem i staralem sie ale
          nie moglem ..
          > dlaczego??




          To teraz możesz się już zupełnie uspokoić, żadne duchy do Ciebie nie
          przyszły. Wyjaśnienie zagadki mieści się w zdaniach, które
          zacytowałam. Miałeś paraliż przysenny. Mnie dotyka ta sama
          przypadłość. Powoduje je mechanizm, który zapobiega odtwarzaniu
          przez sen ruchów, które nam się śnią - żebyśmy sobie nie zrobili
          krzywdy n.p. biegając przez sen :o) Gdy "śpi" ciało i mózg, wszystko
          jest ok. W paraliżu przysennym mózg się "budzi", ale nie do końca,
          ciało pozostaje "uśpione". Nie można się ruszyć, nie można wydać z
          siebie głosu (co najwyżej słabe pojękiwanie) i doświadcza się
          przerażających wizji :o). Jeśli masz skłonności do paraliżu
          przysennego nigdy nie śpij na wznak i dobrze wietrz pokój, w którym
          śpisz. Gdy jest się bardzo zmęczonym to też może nie pomóc :o(

          Ja widzę prawdziwe horrory, gdy się nieopatrznie przewrócę na
          plecy :o(
          • jk3377 dziewczyny!!!!!!! 07.02.08, 09:52
            zapiszcie sie koniecznie na forum CZARODZIEJKI...watek o takiej
            tresci jak znalazl......zapraszamsmile)))))tam sie nikt podobnym
            rzeczom nie dziwi.

            poza tym, zycie po zyciu nie jest gdzies tam do gory w niebie
            wysoooko, tylko rownolegle z naszym...dlatego czasem mozna cos
            poczuc.......
            • morgen_stern Re: dziewczyny!!!!!!! 07.02.08, 10:38
              > poza tym, zycie po zyciu nie jest gdzies tam do gory w niebie
              > wysoooko, tylko rownolegle z naszym...dlatego czasem mozna cos
              > poczuc.......


              dobry masz towar wink
          • lubie.garfielda Dusiołek 07.02.08, 12:23
            A cóż to za wywody waćpani tu snuje!? Toż to nic tylko zwykły
            dusiołek czy inksza zmora!
            Od dawna wiadomo, że taki tałatojstwo lęgnie się w izbach, a żeby je
            przegnać to przed snem należy pootwierać okna aby je z izby wywiało,
            a potraw ciężkich na wieczerze nie spożywać!
        • melka_x Re: Nawiedzony dom... 07.02.08, 10:08
          Prawdopobnie miałeś bezdech, tak dorośli też mają. Bezdechowi często
          towarzyszy uczucie gniecenia, duszenia, niemożność poruszenia się,
          przekonanie, że ktoś/coś usiadł(o) na klatce piersiowej/położył(o)
          się, koszmary.
    • agula111 Re: Nawiedzony dom... 08.02.08, 13:25
      poprostu musz to opisac. kiedys zreszta pisalam na ten temat ale ostatnio doszlo
      troche nowych zdarzen. mieszkam w mieszkaniu po dziadkach meza. od samego
      poczatku slychac bylo jakby ktos chodzil o lasce(dziadek) albo jak robilismy
      remont to dzialy sie dziwne rzeczy. jak kladlismy plytki w lazience to spali u
      nas moi rodzice i wujek. w nocy mama ich budzi bo uslyszala huk spadajcych
      plytek. okazalo sie ze wszystko ok. dziwne zwlaszcza ze mama nie spala.
      raz umowilismy sie z kuzynek i jego dziewczyna na piwo. po powrocie znalezlismy
      potrzaskany na lozku obraz. obraz odpadl od sciany i spadl na pierzyne polozona
      na lozku i momo to sie potrzaskala szyba. pisze odpadlo bo pod nim wisial
      jeszcze jeden obrazek i niebyl nawet przesuniety.
      raz obudzilam sie o 3 w nocy o odruchowo spojrzalam na koniec lozka i mialam
      wrazenie ze postac kobiety szybko zniknela pod lozko. poprostu jakby cos mnie
      obudzilo i kazalo spojrzec w to miejsce. potem byl jakis czas spokoj az urodzil
      sie moj syn. pare dni po porodzi lezalam w lozku i karmilam malego. mielismy
      zapalone swiatlo nocnej lampki i nagle kontem oka widze ciemna "plame" jak sie
      odwrocilam to zobaczylam cos spadajacego z sufitu w moja strone. ta postac
      leciala z otwratym pyskiem i rozlozonymi ramionami. koszmar. nie zapomne tego
      widoku do konca zycia. 3 lata wzglednego spokoju i nagle moj syn zaczyna mowic o
      jakims "chopołu- jak to sam nazwal". pytam sie co to a on mowi ze taki
      duch.zaczelismy z mezem wypytywac syna co gdzie itp ale mlody po pewnym czasie
      sie zaczal smiac. pomyslelismy ze zmysla ale majac w pamieci zdarzenia podeszlam
      do tego powazniej niz maz. po ok tyg mlody znowu zaczal mowic o duchu wiec znowu
      pytam a kto to jest czy pan czy pani i czy jeden.. syn najpierw powiedzial ze
      jest to dziecko- tak wywnioskowalismy- a potem powiedzial ze jeden bo inne duchy
      zgasly. ciarki mam do tej pory na plecach. znowu kilka dni spokoju i prawie
      zapomnialam o tym do momentu. usypalam syna i prawie juz spal az nagle usiadl na
      lozku rozejrzal sie i powiedzial ze duch spi za naszym lozkiem. potem poszedl
      spac. dwa dni pozniej mielismy kolede i od tej pory syn nic nie mowi o duchach.
      zbieg okolicznosci czy nie? raz tylko ja mialam wrazenie ze ktos wpatruje sie we
      mnie obok lozka ale tylko przez moment i znika. godzina znowu 3 w nocy. mozna w
      to niewierzyc ale jak wytlumaczyc? ja dopuki nie zamieszkalam w tym mieszkaniu
      nigdy nie balam sie duchow ani nie wierzylam w takie historie.
      • kasia.kul Re: No to i ja parę sów od siebie dopiszę 19.03.08, 13:15
        Kiedyś jak mój brat był jeszcze mały, mam zostawiła go na chwile a
        sama wyszła do sklepu, brat miał coś ok 4,5 lat po kilku minutach
        mama wróciła do domu, i zapytała co tam, na co mały jej opowiedział,
        że , była babcia u niego mama zdziwiona jak to babcia? Jaka znowu
        babcia? Na co brat jej oodpowiedział, że babcia Róża, ale tuż przed
        przyjściem mamy poszła do ściany. Babcia nie żyła od dwudziestu
        kilku lat Brrrr.
        Następna historia, poszłam do kuchni córce zrobić mleko, do snu,
        była marudna i chciała spać, więc strasznie płakała ja stojąc w
        kuchni usyszałam nagle takie uciszanie jak się ucisza małe dziecko,
        ciiiiiiiiii, i faktycznie po chwili mała przestała płakać, do dziś
        mam ciary na plecach nawet teraz.
        Wieczorem leżałam z małą w łóżku i opowiadałam jej baję, mała miała
        jakieś 2, 5 roczku, kiedy nagle z ożywieniem, zaczęła rozglądac się
        po pokoju i pokazywać paluszkiem, pytam co takiego, a ona mi na to
        aniołek przyleciał, widzisz? włosy dęba we wszystkich możliwych
        włochatych miejscach. Też często miewam "wizje", że ktos lub coś
        jest obok, bardzo często czuję zapach pogrzebu, kwaitów pogrzebowych
        nie znoszę tego. Zawsze przed jakimiś tragicznymi wydarzeniami coś
        się prztyrafia. Najgorsze jednak są moje sny, nie nawidze tych moich
        snów i zwyczajnie się ich boje.
        • kalokabb Re: No to i ja parę sów od siebie dopiszę 19.03.08, 13:30
          To teraz możesz się już zupełnie uspokoić, żadne duchy do Ciebie nie
          przyszły. Wyjaśnienie zagadki mieści się w zdaniach, które
          zacytowałam. Miałeś paraliż przysenny. Mnie dotyka ta sama
          przypadłość. Powoduje je mechanizm, który zapobiega odtwarzaniu
          przez sen ruchów, które nam się śnią - żebyśmy sobie nie zrobili
          krzywdy n.p. biegając przez sen :o) Gdy "śpi" ciało i mózg, wszystko
          jest ok. W paraliżu przysennym mózg się "budzi", ale nie do końca,
          ciało pozostaje "uśpione". Nie można się ruszyć, nie można wydać z
          siebie głosu (co najwyżej słabe pojękiwanie) i doświadcza się
          przerażających wizji :o). Jeśli masz skłonności do paraliżu
          przysennego nigdy nie śpij na wznak i dobrze wietrz pokój, w którym
          śpisz. Gdy jest się bardzo zmęczonym to też może nie pomóc :o(

          Dodam cos do tej wypowiedzi...
          Słyszałyście kiedyś o świadomym śnie??? Ezoteryka jest bardzo ciekawa, inne
          światy, różne istoty itp...
          • kasia.kul Re: No to i ja parę sów od siebie dopiszę 19.03.08, 13:57
            Nie, nie chodzi mi o to , że coś się ze mną dzieje podczas snu,
            zwyczajnie kiedy coś mi się przyśni, wiem, że niebawem coś się
            stanie, np, moja znajoma była w szpitalu na porodówce, czekaliśmy na
            telefon az urodzi, nie doczekaliśmy się tej samej nocy śniło mi się,
            że jej mąż do nas zadzwonił i powiedział, że Zona urodziła o takie i
            takiej godzinie, ale niestety mały jest w bardzo cięzkim stanie i
            kurcze, rano dosatliśmy telefon , ze mały w cięzkim stanie bo
            wsytąpiły komplikacje tylko godzina rózniła się o 15 minut. Więc to
            są tego typu sny, jak ma się stać coś złego, śni mi się moja babcia,
            zapowiedz choroby, moja babcia jako małe dziecko z jej twarzą
            któr "odżywa", poprostu strazne.
      • wobbler Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 14:10
        Trzecia w nocy jest charakterystyczna dla złych mocy,bo to taka "antygodzina".
        Pan Jezus został ukrzyżowany o 15-ej,więc duchy wybrały sobie przeciwstawną godzinę.
        Jest nawet książka autorstwa jakiegoś księdza na ten temat.

        Wiele rzeczy dzieje się o 3-ej w nocy...
        • ibulka Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 14:36
          wobbler napisała:

          > Trzecia w nocy jest charakterystyczna dla złych mocy,bo to taka "antygodzina".
          > Pan Jezus został ukrzyżowany o 15-ej,więc duchy wybrały sobie przeciwstawną god
          > zinę.
          > Jest nawet książka autorstwa jakiegoś księdza na ten temat.
          >
          > Wiele rzeczy dzieje się o 3-ej w nocy...


          wobbler, ty mnie nie strasz. nie podjudzaj!
          ja jestem religijna, wierząca, i z tą 3 w nocy proszę mi żadnych jaj nie robić no sad

          a tak serio, piszesz że 'wiele rzeczy dzieje się o 3-ej w nocy'. rozwiniesz?
          albo jakiś link podrzucisz...? big_grinDDDDDDD
          • wobbler Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:09
            Niestety,to nie jaja... sad
            Linków nie mam żadnych.
            Właśnie we wspomnianej książce są opisane różne zdarzenia,ale książka należy do
            kuzyna.Nawet autora nie znam...
            Chciałam pożyczyć,ale mi się odechciało,kiedy kuzyn powiedział,że od momentu jak
            przeczytał-to budzi się co noc równo o trzeciej z poczuciem obecności "czegoś"
            wielce nieprzyjaznego.
            Wspomniał mi o książce właśnie dlatego,że takie coś mu się przytrafiło...
            A on wprawdzie jest wierzący,ale stąpa mocno po ziemi i jest pozbawiony fantazji.
            Co dziwne-mi się też zdarza budzić właśnie o trzeciej z uczuciem jakiegoś
            niepokoju,tylko że wcześniej nie wiedziałam,że to normalna pora na takie rzeczy.
            Podobno Złe jest wtedy najbardziej aktywne.

            Strzeż się trzeciej godziny dnia!

            A jeżeli sie obudzisz akurat wtedy,to najlepiej od razu przystąp do modlitwy.Mi
            pomaga.
            • ibulka Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:16
              wobbler napisała:

              > Niestety,to nie jaja... sad
              > Linków nie mam żadnych.
              > Właśnie we wspomnianej książce są opisane różne zdarzenia,ale książka należy do
              > kuzyna.Nawet autora nie znam...
              > Chciałam pożyczyć,ale mi się odechciało,kiedy kuzyn powiedział,że od momentu ja
              > k
              > przeczytał-to budzi się co noc równo o trzeciej z poczuciem obecności "czegoś"
              > wielce nieprzyjaznego.
              > Wspomniał mi o książce właśnie dlatego,że takie coś mu się przytrafiło...
              > A on wprawdzie jest wierzący,ale stąpa mocno po ziemi i jest pozbawiony fantazj
              > i.
              > Co dziwne-mi się też zdarza budzić właśnie o trzeciej z uczuciem jakiegoś
              > niepokoju,tylko że wcześniej nie wiedziałam,że to normalna pora na takie rzeczy
              > .
              > Podobno Złe jest wtedy najbardziej aktywne.
              >
              > Strzeż się trzeciej godziny dnia!
              >
              > A jeżeli sie obudzisz akurat wtedy,to najlepiej od razu przystąp do modlitwy.Mi
              > pomaga.

              uuua, brzmi strasznie ;x ;PP
              • wobbler Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:22
                Strasznie to za niecałe 12 godzin będzie... sad
                • kalokabb Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:42
                  Mój synek każdej nocy budzi się w okolicach trzeciej godziny, raz przed, raz po,
                  strasznie wtedy płacze i dziwne bo ja się wtedy boję wstać z łóżka, nie wspomnę,
                  że chociaż bardzo chce mi się siusiu to za żadne skarby świata nie pójdę do
                  łazienki. Jak byłam w ciąży odczuwałam straszne lęki i mąż chodził ze mną w nocy
                  do toalety.

                  Tak w ogóle ponoć dzieci widzą różne rzeczy, mój mały często płacze lub smieje
                  się i rozgląda się po pokoju tak dziwnie. Gdy płacze mówie głośno coś w stylu
                  odejdźcie, zostawcie nas nie chcemy was tutaj i synek się uspokaja, dziwne prawda??
                  • ibulka Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:47
                    kalokabb napisała:

                    > Mój synek każdej nocy budzi się w okolicach trzeciej godziny, raz przed, raz po
                    > ,
                    > strasznie wtedy płacze i dziwne bo ja się wtedy boję wstać z łóżka, nie wspomnę
                    > ,
                    > że chociaż bardzo chce mi się siusiu to za żadne skarby świata nie pójdę do
                    > łazienki. Jak byłam w ciąży odczuwałam straszne lęki i mąż chodził ze mną w noc
                    > y
                    > do toalety.
                    >
                    > Tak w ogóle ponoć dzieci widzą różne rzeczy, mój mały często płacze lub smieje
                    > się i rozgląda się po pokoju tak dziwnie. Gdy płacze mówie głośno coś w stylu
                    > odejdźcie, zostawcie nas nie chcemy was tutaj i synek się uspokaja, dziwne praw
                    > da??

                    nie wiem czy dziwne, czy nie, w każdym razie ja jestem strachem podszyta i na
                    mnie takie historie robią wrażenie wink
                    • wobbler Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:51
                      Bo to jest prawda z tą 3-cią.
                      Nie robię sobie z tego żartów...
                      Zresztą widzisz,Kalokabb potwierdza.
                      • ibulka Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 15:55
                        wobbler napisała:

                        > Bo to jest prawda z tą 3-cią.
                        > Nie robię sobie z tego żartów...
                        > Zresztą widzisz,Kalokabb potwierdza.


                        wiem, ja też nie robię sobie z tego żartów.
                        • gku25 Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 19:11
                          Dodam jeszcze coś od siebie. Statystycznie najwięcej przestępstw dzieje się
                          około trzeciej w nocy. Pozdrawiam
                          • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 19:13
                            Możesz podać źródło tej informacji?
                            • gku25 Re: Nawiedzony dom... 20.03.08, 09:11
                              Ja to wiem od niemęża. On z kolei pracuje w mundurze i wie to ze swoich statystyk.
                          • rita75 Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 15:21
                            Statystycznie najwięcej przestępstw dzieje się
                            > około trzeciej w nocy.

                            Jakub T. podobno zgwalcil i pobil kolo tej godziny....
          • olik35 Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 12:35
            Ksiazki nie znam, ale o czyms takim jest mowa w filmie Egzorcyzmy
            Emily Rose. Film jest oparty na autentycznych wydarzeniach z lat 50-
            tych. Ja go widzialam w kinie jakies 3-4 lata temu, wiec na pewno
            bedzie dostepny na DVD
        • kawka74 Re: Nawiedzony dom... 19.03.08, 19:21
          > Wiele rzeczy dzieje się o 3-ej w nocy...

          No ba.
          Ja na przykład wstaję do wucetu albo śpię.
        • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 14:47
          Może ja zbyt dociekliwa jestem, ale wtedy czas liczono od ok godziny
          szóstej. Pierwsza to szósta, a skoro został ukrzyżowany o trzeciej,
          to znaczy, że o dziewiątej, umarł zaś o szóstej, czyli w południe.
          Przeciwstawna nie byłaby więc trzecia, tylko dwudziesta pierwsza lub
          północ...
          • wobbler Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 15:06
            Pokręciłaś.Został ukrzyżowany o dziewiątej "GODZINIE DNIA".
            Czyli ok.naszej 15-ej.
            • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 15:23
              Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o
              nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go
              ukrzyżowali. (Św. Marek)
              • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 15:27
                Trzecia w Palestynie, to bedzie 5 u nas ..?
              • wobbler Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:02
                Sw Jan 19:14 - "...około szóstej godziny"
                Łuk.23:44-:"A była już mniej więcej godzina szósta i ciemność zaległa całą
                ziemię aż do godziny dziewiątej"
                Mk.15:33-"A o godzinie szóstej ciemność zaległa całą ziemię,do godziny dziewiątej."
                Mat.27:45-"A od szóstej godziny do godziny dziewiątej..."itd.

                Z jakiej Biblii wzięłaś swój cytat?!
                • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:08
                  Dziewczyny, przeciez to nie ma znaczenia! Biorac pod uwage strefy
                  czasowe i to, ze o kazdej porze dnia i nocy gdzies na kuli ziemskiej
                  jest godzina trzecia, mysle, ze mozemy przyjac, ze sily zla dzialaja
                  round the clock smile
                  • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:11
                    Ale ja nie chcę się kłócić o godziny i wyliczenia tu i tam.
                    Ta "przeciwstawna godzina" pachnie na kilometr zabononem, omenem i
                    czarami, na co mam wysypkę.
                    • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:12
                      Otoz to, to jest ta sama kategoria, co rozstaje drog o polnocy big_grin
                      • ibulka Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:50
                        croyance napisał:

                        > Otoz to, to jest ta sama kategoria, co rozstaje drog o polnocy big_grin

                        o tym nie słyszałam? ;>
                        • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:54
                          Rozstaje drog w ogole sa przeklete (diabel tam czeka), a o polnocy
                          to juz w ogole smile

                          • ibulka Re: Nawiedzony dom... 28.03.08, 12:21
                            croyance napisał:

                            > Rozstaje drog w ogole sa przeklete (diabel tam czeka), a o polnocy
                            > to juz w ogole smile
                            >


                            o, tego nie wiedziałam big_grin
                            z moimi histerycznymi skłonnościami będę chodzić po rozstajach wprost big_grin
                            • croyance Re: Nawiedzony dom... 28.03.08, 13:37
                              Zdaje sie (ale dokladnie nie wiem), ze ten przesad ciagnie sie az od
                              dawnych Slowian.
                              Rozne sa wersje; na rozstajach czas i przestrzen sie zalamuja,
                              rozstaje przyciagaja demoniczne sily. Na rozstajach drog grzebano
                              samobojcow, w ogole bylo cos, ze na rozstajach diabel siedzi, bo to
                              jakby miejsce wyboru, w ktora strone isc, i tak dalej.
                • pieskuba Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 16:08
                  Z tej samej co Ty, tylko kilka linijek wcześniej :o)))
    • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 12:53
      Widze, ze temat powrocil, to sie dopisze. Bo przypomnialam sobie
      pewna historie z dziecinstwa.

      Mieszkalismy na parterze, a naprzeciwko nas mieszkala sasiadka,
      starsza pani. Nazywalam ja ciocia, spedzalam z nia duzo czasu.
      Ciocia zajmowala sie szyciem, maszyna stala na stole naprzeciw okna -
      kiedy wiec przechodzilo sie pod jej oknami, widac bylo ja i maszyne.

      Kiedy mialam z 16 lat, ciocia zmarla. Mial odbyc sie pogrzeb, i
      jakos tak jeszcze przed nim wracalam ze sklepu. Nie bylo ciemno,
      takei sobie popoludnie. Spojrzalam w okno - i nogi pode mna sie
      ugiely, a wlosy stanely mi deba, bo zobaczylam maszyne i ciocie,
      siedzaca na swoim stanowisku, jak zwykle. Dziewczyny, oparlam sie o
      slupek, i nie moglam wstac. Postac w oknie chwile posiedziala, a
      potem wstala - no, jak w pysk strzelil, to ona! Prawie sie juz
      osunelam na ziemie, ale zobaczylam, ze cos jednak jest nie tak. Ze
      jest jakby troche wyzsza i w ogole jakby inna. Okazalo sie, ze
      siostra cioci - o istnieniu ktorej nie mialam pojecia - przyjechala
      na pogrzeb, krecila sie po mieszkaniu, i postanowila usiasc na
      miejscy zmarlej siostry akurat, jak przechodzilam pod oknem. Biedna
      kobieta nie mogla wiedziec, ze malo mnie nie zabila smile
      Do tej pory pamietam to uczucie, kiedy spojrzalam w okno, a ona tam
      byla, w swojej codziennej pozie, nachylona nad maszyna smile
      • ibulka Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 14:12
        croyance napisał:

        > Widze, ze temat powrocil, to sie dopisze. Bo przypomnialam sobie
        > pewna historie z dziecinstwa.
        >
        > Mieszkalismy na parterze, a naprzeciwko nas mieszkala sasiadka,
        > starsza pani. Nazywalam ja ciocia, spedzalam z nia duzo czasu.
        > Ciocia zajmowala sie szyciem, maszyna stala na stole naprzeciw okna -
        > kiedy wiec przechodzilo sie pod jej oknami, widac bylo ja i maszyne.
        >
        > Kiedy mialam z 16 lat, ciocia zmarla. Mial odbyc sie pogrzeb, i
        > jakos tak jeszcze przed nim wracalam ze sklepu. Nie bylo ciemno,
        > takei sobie popoludnie. Spojrzalam w okno - i nogi pode mna sie
        > ugiely, a wlosy stanely mi deba, bo zobaczylam maszyne i ciocie,
        > siedzaca na swoim stanowisku, jak zwykle. Dziewczyny, oparlam sie o
        > slupek, i nie moglam wstac. Postac w oknie chwile posiedziala, a
        > potem wstala - no, jak w pysk strzelil, to ona! Prawie sie juz
        > osunelam na ziemie, ale zobaczylam, ze cos jednak jest nie tak. Ze
        > jest jakby troche wyzsza i w ogole jakby inna. Okazalo sie, ze
        > siostra cioci - o istnieniu ktorej nie mialam pojecia - przyjechala
        > na pogrzeb, krecila sie po mieszkaniu, i postanowila usiasc na
        > miejscy zmarlej siostry akurat, jak przechodzilam pod oknem. Biedna
        > kobieta nie mogla wiedziec, ze malo mnie nie zabila smile
        > Do tej pory pamietam to uczucie, kiedy spojrzalam w okno, a ona tam
        > byla, w swojej codziennej pozie, nachylona nad maszyna smile



        raany, padłabym tam na zawał jak nic smile
        • croyance Re: Nawiedzony dom... 27.03.08, 14:13
          Mloda bylam, to przezylam; ale ktos starszy albo chory na serce ...
          smile
    • reteczu To i ja się dopiszę 28.03.08, 12:45
      Nie miałam takich doświadczeń, ale...
      Przeczytałam sporą część wypowiedzi w tym wątku i stwierdzam, że:
      1. Wczoraj to nie ja potłukłam butelkę octu, przez co teraz wali w
      chałupie kwasem; to robota ducha. Ja niezdarą nie jestem wink
      2. W podstawówce mnie i paru innym gałganom z klasy zachciało się
      wagarów. Poleźliśmy do lasu, oddalonego od szkoły o 5 km. (któraś tu
      również miała kontakt ze światem irracjonalnym na wagarach).Łazimy,
      łazimy, opowiadamy sobie różne straszne historie, aż tu nagle na
      ścieżce tak około 500 metrów od nas duch jako żyw! Czarny, wysoki,
      dzierży białą latarnię. Zbiża się do nas! Ile sił w nogach
      uciekliśmy w las. No, ale zobaczyć ducha z bliska niezła gratka,
      pokusa była silniejsza, zbliżyliśmy się, ale schowaliśmy za
      krzakami. I oto ukazał się "duch". Była to kobieta ubrana w czarny
      golf i czarne spodnie. Jechała rowerem, na kierowniku miała
      zamocowane siodełko, a w siodełku siedziało jej dziecko ubrane na
      biało, w białej czapeczce.
    • koza_w_rajtuzach Re: Nawiedzony dom... 29.03.08, 08:18
      Mieszkałam kiedyś w mieszkaniu (na wygasłym wulkanie) gdzie dość dziwnie się
      czułam. Co prawda nie miałam wrażenia jakby ktoś był oprócz mnie w domu (oprócz
      członków rodzinywink, ale szczególnie w jednym miejscu w kuchni dość często miałam
      dziwne uczucie jakbym się unosiła nad sobą. Szczególnie mocno to odczuwałam gdy
      wracałam do tego mieszkania po jakimś urlopie. Moja mama podobnie dziwnie się
      tam czuła i również w tej samej części kuchni miewała uczucie unoszenia się nad
      sobą.
      Kiedyś zaczęłyśmy bawić się różdżkarstwem. W miejscu gdzie doznawałyśmy uczucia
      unoszenia się pałeczki momentalnie się krzyżowały i nie miałyśmy nad nimi w
      ogóle żadnej władzy. Krzyżowanie się pałeczek oznacza to, że pod domem
      przebiegają żyły wodne.
      A dziwne też było to, że ok połowa osób mieszkająca w tym domu albo miała
      padaczkę albo łuszczycę albo jedno i drugie. Nie jest to dowód na cokolwiek, ale
      dość dziwny zbieg okoliczności. Mój brat akurat miał łuszczycę, a w miejscu
      gdzie znajdowała się jego poduszka na łóżku przebiegały żyły wodne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka