Gość: Izyda
IP: *.acn.waw.pl
27.08.03, 09:21
Mam problem, który leży jeszcze w mojej psychice, ale zapewne niedługo ujrzy
światło dzienne. Jestem mężatką od 3 lat, ale jeszcze nie mamy dzieci. I
szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy chcę je mieć z moim mężem. Nie, nie
chodzi o geny. Chodzi o to, że mój mąż jest starszy ode mnie o 5 lat. od
czasu ślubu bardzo się zmienił. Nadal jest czuły i troskliwy, ale na każdym
kroku daje mi do zrozumienia, że jestem głupiutka, niedojrzała (mam 28 lat),
leniwa, ze moje poglądy polityczne i społeczne są płyciutkie, że na niczym
się nie znam. Boję się, że w chwili, w której pojawi się dziecko, mąż i jego
matka będą mi ciągle zwracać uwagę,że robię coś nie tak: nie tak ubrałam,
nie tak powiedziałam, przeczytałam nie tę bajkę. Boję się, że dziecko
przejmie punkt widzenia ojca i za kilka lat nie będzie mnie słuchało, nie
będę dla niego żadnym autorytetem... Takie myślenie autentycznie nmie
paraliżuje, boję się zajść w ciążę, bo boję się, że będę pełnić rolę
kretynki do końca życia (a tak jestem przez rodzinę męża traktowana). Robię
właśnie doktorat, skończyłam różne kursy, piszę recenzje filmowe, robię
tłumaczenia, ale to nic, ponieważ jestem niezaradna życiowo i głupia, a
głupi ma zawsze szczęście - twierdzi mój mąż. Co wy zrobiłybyście na moim
miejscu?