Dodaj do ulubionych

Kury domowe-niedowartościowane?

16.03.08, 12:44
Czujecie się tak?
Ja lubię "siedzieć" w domu,zajmować się dzieciem i domem,pichcić
mężowi obiady,spotykać się kiedy chcę ze znajomymi,wstawać o której
chcę...(tzn.o której dziecko chce).
Lubię swoje życie,mam czas dla dziecka,dla męża,w domu porządek.
Mam też sporo czasu dla siebie.
Jednak Teść przy każdej okazji truje mi,że powinnam iść do pracy,że
jak to tak,że mąż tyle pracuje,a ja SIEDZĘ w domu i się nudzę.Mówię
mu,że się nie nudzę,że wolę zajmować się ciepłem domowego ogniska,że
jest mi z tym dobrze.Nie dociera...
No i niektóre "koleżanki' zazdroszczą mi tej sielanki.
Mąż fakt,sporo pracuje,ale nie włączam go przez to do domowych
obowiązków,zawsze ma ciepły obiad,posprzątane w
mieszkaniu,zadowoloną żonę i dziecko...
Już sama nie wiem-iść do pracy przez znajomych,przez stereotypy?
Nie wiem czy byłabym szczęśliwa pracując,wiem że szczęśliwa jestem
teraz.
Jednak te docinki że ja w sumie jestem leń bo z wyboru do pracy nie
idę,że idę na łatwiznę-miłe nie są.
Niektórzy traktują mnie po prostu jak śmiecia...
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 12:47
      moja droga odkad pracuje tesciowa truje mi ze powinnam znalesc prace na etat, a
      tesc ze powinnam mniej pracowac.Dlatego widujemy sie raz na miesiac i to
      przelotnie smile a i tak dzieci donoszaze pod mojanieobecnosc dziadkowiepracuja
      nadpodwazaniem mojegoautorytetu na potege i truja dzieciom.

      Widac lubia smile
    • marzeka1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 12:50
      Cóz, ważne, by żyć tak,aby mieć poczucie sensu i spełnienia. Wole osobiście układ partnerski: oboje pracujemy zawodowo, oboje zajmujemy się dziećmi,sprzątamy, gotujemy.Nie jestem zwolenniczką aż tak tradycyjnego podziału: moi synowie są od małego uczeni pracy w domu, gdy przyjdzie czas, nauczę ich gotować (takie podstawowe rzeczy już potrafią).Też mam domowe ciepełko , domowe ognisko(łącznie z posprzątanym mieszkaniem), ale doszłam do tego inną drogą.Jeśli ci taki układ pasuje, to w czym problem?
      • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 12:51
        Osobiście nie chciałabym żeby mój syn w przyszłości był jedynym
        żywicielem rodziny - duża odpowiedzialność i stres.
    • triss_merigold6 Co kto lubi 16.03.08, 12:50
      Jesli Ty czujesz się dobrze w domu to kul, jesli mąż akceptuje taki
      stan rzeczy to też kul. Osobiście wolałabym odgryźć sobie głowę i
      zjeść niż całkowicie zrezygnować z pracy zawodowej.
      • marzeka1 Re: Co kto lubi 16.03.08, 12:53
        "Osobiście wolałabym odgryźć sobie głowę i
        zjeść niż całkowicie zrezygnować z pracy zawodowej."- niezłe, myślę podobnie, ale wolałam to powiedzieć delikatniej.
        • wieczna-gosia Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:01
          a ja z zawodowej bym spokojnie mogla- z pracy czy dzialalnosci pozadzieciowej
          bym nie mogla i nie chciala, ale z pracy w sensie ze pensja na moje nazwiosko-
          eee tam smile
        • triss_merigold6 Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:01
          - nie po to studiowałam, żeby nie wykorzystywać chociaż części wiedzy
          - własna kasa = niezależność
          - monotonia domowych zajęć jest dla mnie nudna i ogłupiająca chociaż
          lubię gotować a sprzątanie też jakoś bardzo nie boli
          - do pracy przynajmniej się umaluję i ubiorę jak człowiek, do
          warzywniaka czy po domu mi się nie chce
          • baska299 Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:03
            Ja muszę być wymalowana nawet jak idę ze śmieciamismile
            • triss_merigold6 Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:05
              To cudnie. Mnie się zwyczajnie nie chce, upiększam się wychodząc do
              ludzi (wyjście po zakupy, do pralni, na pocztę, na plac zabaw etc.
              nie jest wyjściem do ludzi wg. moich kryteriów) ewentualnie dla
              osobistego chłopa.
              • baska299 Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:10
                No na zakupach czy na poczcie ludzi się nie spotykasmile
                • triss_merigold6 Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:11
                  Ja ich nie znam. Wisi mi co o mnie pomyślą. Wisi mi czy im się
                  podobam estetycznie czy wręcz przeciwnie.
          • wieczna-gosia Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:15
            > - nie po to studiowałam, żeby nie wykorzystywać chociaż części wiedzy

            moja czesc wiedzy robi wrazenie w piaskownicach,poza tym juz trzylatki sie
            fascynuja diplodokami. Aczkolwiek ja to mam tak ze jak sie czyms fascynuje to
            sie dziele fascynacja wszedzie i kompletnie nie mam poczucia ze mi sie cos
            marnuje. Wtrecz przeciwnie najbardziej mi sie podobal uklad ze zajecia ze
            studentami geologii rano i zajecia z angielskiego wieczorem. A najchetnie
            zajecia z geologii po angierlsku od rana do wieczora i zeby jeszcze troche
            bilogii i po francusku kmozna bylo.... kazda praca ktopra wykonuje mnie zmusza
            do odrzucenia czesci wiedzy, ktora posiadam.

            > - monotonia domowych zajęć jest dla mnie nudna i ogłupiająca chociaż
            > lubię gotować a sprzątanie też jakoś bardzo nie boli
            jak zawsze powtarzam ze jesli ktos jest w domu dla zajec domowych to mu
            wspolczuje-ja bylam dla dzieci, szczeciem mialam ich kilkoro i wyrabuianie sie z
            zajeciami domowymi przychodzilomi z najwyzszym trudem i nmiechecia tym bardziej
            ze gotowac nie lubie i nie umiem. MOj maz w czasach zony domowej jadl obiady w
            pracy smile

            Inna sprawa- jak tak sobie uswiadamiam, co ja opowiadalam w czasach domowych- to
            jakos wnikim nie wzbudzalo to wspolczucia, jakis taki PR siedzeniu w domu
            robilam ze raczej znajomi sklaniali sie ku lekkiej zazdrosci ze ja a to kino a
            to galeria a to jakies inne wyprawy i wloczegi.

            Moja mama zreszta zaobserwowala to samo jak pojechalam sie zajmowac babcia- dla
            niej to obciazenie i mordega a ja babcie na wozek i ciagalam ja ze soba,
            ciagalam ja z balkonikiem po domu za soba, babcia spala jak zabita wywentylowana
            i intelektualnie pobudzona (jak na nia bo otepienie starcze ma dosc potezne) i
            ogolnie dla mnie to nie byla ani meka ani obciazenie. Chociaz jak pomysle o
            tesciu i perspektywie zajmowania sie nim to jednak wole do pracy smile)
      • mamamonika Re: Co kto lubi 16.03.08, 13:49
        To tak jak ja dokładnie wink))
      • elza78 Re: Co kto lubi 16.03.08, 20:09
        a ja tma jestem za tym zeby babka pracowala, niekoniecznie na caly etat, tak dla
        higieny psychicznej, przeciez siedzac calymi dniami w domu mozna pie..a dostac big_grin
    • rita75 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 12:59
      > Już sama nie wiem-iść do pracy przez znajomych,przez stereotypy?

      - mezowi moze sie zemrzeć (odpukać)
      - moze zechciec wymienic cie na nowszy model
      nie przeraza cie mysl, ze zostaniesz bez srodkow do zycia?
      • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:02
        Nie-dziecko jest małe-za rok,2 lata lata planuję wrócić do pracy na
        pół etatu.
        Jednak chcę poświęcić się bardziej dla domu niż dla kariery
        zawodowej.
        Nasze dziecko ma teraz niecałe 2 lata,do żłobka nie oddam choćby nie
        wiem co.
        Najważniejsza dla mnie jest rodzina.
        • marzeka1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:05
          "Najważniejsza dla mnie jest rodzina"- dla mnie też,ale nie widzę przeszkód, by stworzyć normalną rodzinę, pracując.Chyba że dla ciebie oznacza to: pełna dyspozycyjność wobec męża i dzieci, bycie panią od gotowania i sprzątania, a mąz zostaje sprawadzony do roli bankomatu.
          • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:09
            jESTEŚMY PARTNERAMI,MAMY O CZYM ROZMAWIAĆ(sorry za caps).
            Mam wszechstronne zainteresowania,i mogę się "kształcić' umysłowo
            właśnie dzięki temu że nie pracuję-mam na wszystko czas.
            Nie chodzę do koleżanek na plotki w stylu:"Kupki i zupki"-nie lubię
            takich ludzi.
        • rita75 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:08
          > Najważniejsza dla mnie jest rodzina.


          no chyba dla wiekszosc najwazniejsza jest rodzina- praca zawodowa
          nie stoi z tym w sprzecznosci.

      • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:03
        Dostałaby rentę po mężu.wink
        Znacznie gorszy jest brak decyzyjności w sprawach osobistych, gdyby
        panu mężu się odmieniło na gorsze to bezrobotna kobieta z dziećmi ma
        średnio fajnie vide liczne posty na forum "życie rodzinne".
        • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:04
          Mężowi się nie odmieni-jestem tego pewnasmile
          Jestem zadbana.dobrze ubrana,dużo czytam,zawsze się maluję,nigdy nie
          chodzę niechlujnie ubrana.
          • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:07
            Też cudnie. Obawiam się jednakowoż, że żyję dłużej niż Ty i więcej
            mało ciekawych akcji w wykonaniu panów widziałam - również w
            wykonaniu panów w okolicach 60-tego roku życia.
          • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:12
            Gdzieś tu już była taka pani, której mężowi miało się absolutnie nie odmienić. W
            czasie, kiedy piała swoje ochy i achy, mąż już przyprawiał jej rogi. Współczuję
            jej zresztą serdecznie, bo to wujowa sytuacja, kiedy człowiek ufa, a potem czuje
            się jak kupa.
            BTW Twoje atuty to takie sobie atuty, zawsze może znaleźć się pani jeszcze
            bardziej zadbana, jeszcze lepiej ubrana, jeszcze bardziej oczytana, z makijażem
            permanentnym i w ciuchach jak spod igły. I co?
            • kawka74 PS. 16.03.08, 13:13
              Albo po prostu młodsza...?
              • triss_merigold6 Re: PS. 16.03.08, 13:15
                Albo qrde po prostu inna.
                • kawka74 Re: PS. 16.03.08, 13:16
                  właśnie
                  i to wystarczy
                  • wieczna-gosia Re: PS. 16.03.08, 13:27
                    byl taki okres kiedy koledzy meza zaczelizmieniac zony na nowsze i wiecie co?
                    czasami to byla zmiana na mlodsza, czasami na mniej zadbana, czasami na glupsza,
                    a jeden kolega to se wymienil na starsza, grubsza i z dziecieciem. Dlatego ja
                    tam nie wierze w zadbanie i oczytanie i inne "anie". Ja jestem ja, jak mi facet
                    taka kupe strzeli to i takmi niebo sie z hukiem zwali na glowe.
                    • triss_merigold6 Też nie wierzę 16.03.08, 13:32
                      Moj aktualny zdradzał swoją pannę - młodszą ode mnie o 10 lat
                      śliczną, niegłupią i zaradną laskę - ze mną, dzieciatą, leniwą i już
                      nie wiosennie świeżą.D
                    • kawka74 Re: PS. 16.03.08, 13:38
                      Prawda, mój rejencie, prawda...
          • 18_lipcowa1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:14
            baska299 napisała:

            > Mężowi się nie odmieni-jestem tego pewnasmile

            hehe super, ale nie badz taka naiwna.

            > Jestem zadbana.dobrze ubrana,dużo czytam,zawsze się maluję,nigdy
            nie
            > chodzę niechlujnie ubrana.
      • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:06
        przez 9 lat siedzenia w domu kompletnie mnie to nie przerazalo, co ja raczk nie
        mam i glowki? Jak rany kochany ILE znacieludzi, ktorzy z dnia na dzien zostali
        wymienieni na nowszy model, maz umarl i bez srodkow. Bo ja tak z reka na sercu
        to nikogo- oczywiscie sie ludzie rozwodza i znam wdowy, ale cale to towarzystwo
        zakasalo rekawy, wzielo sie do roboty, czy tez wzielosie nieco wczesniej w
        obliczu symtomow i radzi sobie OK.

        MOja rodzina tez mi wizje przedstawiala tragiczne ze maz prace straci- no i
        stracil. I ciezko nam? no ciezko, tym bardziej ze nic swojego znalesc nie moze,
        kombinuje i pracuje od tej pory glownie na okresach probnych smile ale okazuje sie
        ze daje rade smile Ile laska w tym domu siedzi- pol zycia czy jak?
        • marzeka1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:10
          "ak rany kochany ILE znacieludzi, ktorzy z dnia na dzien zostali
          wymienieni na nowszy model, maz umarl":
          1) maja matka,ojciec zginął w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę, matka-wdowa w wieku 40 lat, pracowała, miałyśmy rentę, ale i tak było trudno.
          2) wychowawczyni mojego syna- wdowa lat 32,3 synów,mąz zmarł na sepsę, pracuje,ma rentę ,ale nie jest łatwo.
          3) koleżanka z pracy- na młodszy model.
        • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:10
          No ja znam. Panu dyplomacie koło 60-tki odbiło i wymienił
          niepracującą zawodowo żonę na model młodszy i bezdzietny, bo uznał,
          że czuje się młodo a z żoną się nudzi. Pani z dnia na dzien została
          odesłana do Polski, miała wsparcie dzieci, znajomych, przyjaciół,
          wywalczyła przttomny podział majątku. Obecnie przebywa w
          psychiatryku z powodu ciężkiego załamania nerwowego.
          • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:12
            No,ja siedzę w domu 2 lata dopiero i na razie mi to w zupełności
            odpowiada.
            Za jakieś 2 lata pójdę do pracy,ale góra pół etatu.
            No chyba,że następne dziecię się narodzismile
          • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:22
            Pani z dnia na dzien została
            > odesłana do Polski, miała wsparcie dzieci, znajomych, przyjaciół,
            > wywalczyła przttomny podział majątku. Obecnie przebywa w
            > psychiatryku z powodu ciężkiego załamania nerwowego.

            aleprzebywa na oddziale z powodu tego ze ja zostawil czy tego ze bez grosza? Bo
            jak rozumiem jednak finansowo stoi niezle. Ja mysle ze bardziej boli ze facet
            penis.
            Z jednej pensji zawsze jest trudniej niz z dwoch, ale jednak w tych historiach
            ludzie sobie radza. radziliby sobuie lepiej gdyby pracowali od zawsze we dwoje?
            Bo ja wcale nie jestem taka pewna pensje, z ktprej lekkim twistem mozna utrzymac
            siebie dzieci i mieszkanie nie ma tak wielu ludzi.
            ja osobiscie kompletnie nie jestem przygotowana na to ze moj maz umrzeczy mnie
            wymieni na mlodszy model psychicznie. Bo materialnie to se dam rade. Ale
            psychicznie- swuat mipewnie rabnie na leb, a w koncu pracujaca jestem czyli
            przed zalamaniem nerwowym to jednak nie chroni.

            Ale ja wielodzietna jestem czyli nieodpowiedzialna smile
            • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:28
              Z tego powodu, że wiele lat temu WSPÓLNIE podjęli decyzję o tym, że
              on się realizuje dyplomatycznie i naukowo a pani (po studiach,
              pracująca) go wspiera, bo jako żona dyplomaty ma w cholerę
              obowiązków reprezentacyjnych. 60-letnia pani została wyrzucona na
              śmietnik i cała jej dobra wola, wspieranie męża kosztem rezygnacji z
              własnej pracy etc. okazało się doskonale niepotrzebne.
              • haganna Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 22:34
                Tej Pani z racji bycia żoną przy mężu na placówce i
                pełnienia "obowiązków reprezentacyjnych" należą się pieniądze -
                zdaje mi się, że alimenty od eks-męża. Jak dla mnie sytuacja-bajka!
                Niech się jakaś młoda dama zajmuje stetryczałym zgredem - ona jest
                WOLNA! Jupiiii.
        • rita75 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:12
          >Ile laska w tym domu siedzi- pol zycia czy jak?

          bardziej mi chodzilo o sytuacje, kiedy pani bedzie po 50- ale jak
          juz napisala- cos tam zamierza robic...przedstawilam to, co by MNIE
          przerazalo.
          • rita75 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:15
            "Jak rany kochany ILE znacieludzi, ktorzy z dnia na dzien zostali
            wymienieni na nowszy model, maz umarl i bez srodkow"

            znam calkiem sporo, znam tez takie- ktore musialy podjac reguly gry,
            na ktore nie do konca sie godzily, wynikajace z siedzenia komus w
            kieszeni
            • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:16
              Nigdy w życiu nie myślałam,że siedzę komuś w kieszeni.Nie ma
              intercyzy-to nasza wspólna kasa.Ja też pracuję-tyle że nikt mi za to
              nie płaci.
              • rita75 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:35
                > Nigdy w życiu nie myślałam,że siedzę komuś w kieszeni.Nie ma
                > intercyzy-to nasza wspólna kasa.

                Nie jedna sie o tym bolesnie przekonala- jaka to wspolna kasa, ale
                co tam, przeciez idziesz do pracy.
                • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:36
                  Pojdę jak mi przyjdzie ochota-na razie nie przyszłą.
                • sylwiawkk Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 20:39
                  basia299 nigdy ich nie przekonasz tio jak walka z wiatrakami ja
                  próbowałam i nie wyszło
        • crises Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:57
          > Jak rany kochany ILE znacieludzi, ktorzy z dnia na dzien zostali
          > wymienieni na nowszy model, maz umarl i bez srodkow.

          1. Koleżanka, której mąż całe wspólne życie wpierał, że nie ma sensu, żeby
          pracowała, bo nie zarobi nawet na ciuchy do pracy, a dom będzie nieogarnięty,
          dziecko niedopilnowane. Zakochał się we wspólnej koleżance, żonę z dzieckiem
          spakował i odstawił do rodziców, jakby wynosił zbędny przedmiot na strych. Firmę
          zlikwidował i otworzył nową na konkubinę, przed sądem nieomal płakał, że
          chciałby płacić, ale sam przymiera głodem. Sąd zasądził parę stówek alimentów, z
          których i tak kobieta z dzieckiem, bez mieszkania, się nie utrzyma. (I tak tych
          alimentów nie płaci.) Żona była wtedy dobrze po trzydziestce, nigdy nie pracowała.
          2. Sąsiadka rodziców, żona biznesmena z listy najbogatszych Polaków "Wprost".
          Nigdy nie pracowała, trójka dzieci. Mąż zginął w wypadku. Odziedziczyła firmę,
          ale nie znała się na niczym, więc zanim co, wspólnicy wprowadzili majątek ze
          spółki i doprowadzili do jej upadku. Okazało się, że nie ma NIC, tylko długi.
          3. Kolega TŻ zginął w górach, żona została z trójką dzieci i kredytem na dom.
          4. Kolega TŻ zmarł młodo na zawał. Żona od urodzenia drugiego dziecka nie
          pracowała.
          5. Kolega TŻ, świetnie prosperujący biznesmen, ześwirował. Poza zajmowaniem się
          trójką dzieci i zarobieniem na nie żona musi się nim jeszcze opiekować.

          (Dalej nie chce mi się szperać w pamięci, mnie wystarczy.)
    • 18_lipcowa1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:12
      nie moglabym tak
      lubie siedziec w domu i troszczyc sie o dom
      ale musze i chce i lubie tez pracowac, zarabiac swoje, miec swoj
      krag znajomych i jakas prace do wykonania, rozwijac sie, miec
      zainteresowania
      wg mnie kobiety siedzace w domu sa nudne.
      • sebaga lipcowa 16.03.08, 13:30
        > wg mnie kobiety siedzace w domu sa nudne.

        wiesz, takie uogólnianie świadczy o tym, zes ograniczona.. Pracowałam z wieloma
        nudnymi kobietami, za to mam wiele znajomych "kur domowych", które się rozwijają
        i nasze tematy rzadko kupek i zupek dotyczą. i o czym to świadczy? Ze jak
        człowiek chce to się będzie rozwijał, niezależnie od warunków!
      • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:30
        no dobra wiem zesie czepiam, ale krag znajomych zainteresowania i rozwoj mozna
        miec nie pracujac zawodowo. Osobiscie jak po tych biurach laze i tych
        korporacjach, to naprawde tyle osob nudnych spotykam, co praca i klapy na oczach
        i zero zainteresowan poza pracowych, a z drugiej strony o pracy tez sie z nimi
        nie da porozmawiac bo mowia o tym tak nudno ze prawie im wspolczuje smile

        moja robocza teoria jest wiec taka ze ciekawy czlowiek jest poprostu ciekawym
        czlowiekiem- niezaleznie czy w domu czy w pracy- nei da sie upupic, bedzie sie
        interesowal, bedzie mial znajomych i bedzie sie rozwijal.
    • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:14
      Heh,czyli według WSZYSTKICH jestem bezwartościowa i bez pracy jestem
      nikimsmile
      • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:16
        Nie według wszystkich. Zdaje się, że tutaj masz przegląd róznych
        podejść do bycia kurą domową.
      • marzeka1 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:17
        Nie, jeśli tobie to pasuje, po prostu wiele kobiet ma na tę sprawę iin e spojrzenie> A czasem warto inaczej na siebie spojrzeć: albo by docenić, co się ma, albo, by to zmienić.Pozdrawiamsmile
      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:17
        nikim to nie, ale naiwna co nieco - to i owszem
        • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:19
          No to w takim razie jestem naiwną kurą domową na utrzymaniu męża-
          stereotypsmile
          • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:26
            I fajnie.
            Ja po prostu z zasady nie wierzę w takie kwiaty jak wieczna miłość, bo taka ona
            wieczna, jak ondulacja i pióro. Wierzę natomiast, że może zdarzyć się wszystko i
            należy starać się przygotować na każdą okoliczność, a nie ćwierkać, że mój mąż
            to mnie NA PEWNO nie zostawi, bo się codziennie maluję.
            • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:27
              Zostawić może i atrakcyjną pracującą mądralińską.
              Jednak mimo wszystko wolę być optymistkąsmile
              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:31
                > Zostawić może i atrakcyjną pracującą mądralińską.

                Może, tylko że atrakcyjna pracująca mądralińska będzie miała kasę, a
                niepracująca atrakcyjna zostanie z ręką w nocniku. I tu jest różnica.

                > Jednak mimo wszystko wolę być optymistkąsmile
                Bardzo to chwalebne i młodzieńczo ożywcze. Ja jednak wolę mieć forsę i pracę na
                wypadek, gdyby mąż oszalał, niż optymizm.
                • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:34
                  Jestem na tyle obrotną osobą,że w razie W praca zawsze się znajdziesmile
                • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:34
                  ROTFL, czyścisz mi monitor. Bycie starą cyniczną suką ma swoje
                  zalety.
                  • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:35
                    Nigdy nie chciałabym zostać starą cyniczną sukąsmile
                    • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:37
                      Na upływ czasu nie mamy wpływu.D Mnie z tym bdb.
                      • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:38
                        Stara będę(jak dożyję0,cyniczna moż też-ale raczej nie sukasmile
                  • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:35
                    Oj ma smile
                    Chcesz ściereczkę? wink
                • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:46
                  > > Zostawić może i atrakcyjną pracującą mądralińską.
                  >
                  > Może, tylko że atrakcyjna pracująca mądralińska będzie miała kasę, a
                  > niepracująca atrakcyjna zostanie z ręką w nocniku. I tu jest różnica.
                  >

                  a co intercyze ma? Bycie artakcyjna niepracujaca madralinska moze miec takie
                  skutki ze kobieta ma dostep do wspolnej kasy. I tak jak sobie pomysle ze ja
                  teraz jestem pracujaca a moj maz nie- odbija mi i go zniemiam na nowszy model ze
                  skutkiem naglymi natychmiastowym- bylabym w stanie wyprowadzic sie
                  niepostrzezenie, zmienic zamki, wywalic mu ciuchy w reklamowce- ale np. nie
                  zamkne mu konta bo jest wspolwlascicielem i oba nasze podpisy sa potrzebne. OK,
                  moge je nawet zczyscic- nadal zostaje mu karta kredytowa.

                  Jakbym dzisiaj chciala sie okazac zimna suka to jestem w stanie mu drastycznie
                  utrudnic zycie, jestem w stanie sprawic by musial walczyc o byt, pewnie moglabym
                  mu nawet dzieci do kompletu zostawic, ale nadal nie moga mu zamknac pewnych drog
                  by mnie powtrzymac- ona ma karte, mieszkanie jest wspolne, wiec zaraz bym miala
                  policje na glowie. Zostawiam mieszkanie- on przynajmniej nie jest na bruku,
                  szuka pracy bez przebierania w stanowiskach, byle szybciej (prosze pamietacze
                  jest bezrobotny, przypadek losowy ale do ilustracji o bezrobotnej zobie nadaje
                  sie jak znalazl)i pewnie predzej czy pozniej mi te forse wyrywa- moze wziac z
                  banku dowod ze sczyscilam konto.

                  Moi rodzice wlasnie sie rozwodza- moj ojciec i matka mieli osobne konta i ojciec
                  zawsze uwazal zesa to osobne pieniadze i teraz dopiero odkrywa jak sie pomylil-
                  gdyz moja mama jak sie zaczela domyslacze latwo nie bedzie- obszukalamieszkanie
                  i znalazla stare rachunki, wyciagi z konta i pewnie udowodni mu znacznie mniej
                  niz w rzeczywistosci ojciec na tych kontach mial, ale z drugiej strony
                  najbardziej boli ja robienie w wala i to ze pracowala cale zycie niespecjalnie
                  ja pociesza. Bo przy jegopensji jej pensja to male miki a z emerytura jest
                  jeszcze gorzej, chociaz po 4 miesiacach wrocilado pracy a ja jestem jej jedynym
                  dzieckiem. I moim zdaniem byloby lepiej by mieli wspolne konto, bo przynajmniej
                  by sie orientowala ile on tak naprawde ma i lepiej by to wyszacowala.

                  Swieta beda cudowne, tak samo jak Boze Narodzenie....
                  • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:56
                    Jasne. Tyle że pracująca ma tę przewagę, że ma forsę na bieżące potrzeby bez
                    konieczności chandryczenia się z małżonkiem, poszukiwania rachunków i wyciągów z
                    konta. Może to zrobić, oczywiście, ale ma swoje, własne, zapracowane pieniądze,
                    o które nie musi się z nikim bić. I ma je teraz, już, i nie musi szukać z
                    rozwianym włosem roboty, a potem jęczeć, że jej mało płacą, bo nie ma
                    doświadczenia.
                    • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:01
                      kawko, ale niepracujaca tez je moze miec, ot chociaznby na koncie, na karcie czy
                      na karcie kredytowej. A jesli maz zwyv\czajnie chce cie okrasc- a jesli zarabial
                      wiecej od ciebie to to wlasnie chce zrobic- chandryczenia sie nie uniknie. Jesli
                      probuje ci zabrac dom i samochod i inne dobra bedace wspolna wlasnoscia- to
                      probuje cie okrasc i chandryczenia sie nie uniknie. Jesli uklad w malzenstwie
                      byl taki ze z jednej strony ona plus dziecie a z drugiej on a poza tym wsztsrtko
                      nozem na pol, to faktycznie nie ma co, ale ja osobiscie bym wymiekla po co mi
                      chlop, ktoremu nie moge ufac?
                      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:09
                        Ja wiem, że niepracująca może sobie zachomikować to i owo. Tyle, że oszczędności
                        mają to do siebie, że się kończą. I co, jeśli wciąż nie ma pracy?
                        I co zrobić, jeśli nie ma z czego uskładać tych oszczędności?
                        Widzisz, bardzo kocham swojego męża i uważam, że jest fantastycznym facetem,
                        tyle że nawet najbardziej fantastycznemu facetowi może coś odwalić pod stropem.
                    • bsl Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:08
                      a to nie jest tak, że jak kobieta pracuje i facet pracuje to
                      wrzucają do wspólnego worka ?
                      no i z tą dobrze płatną pracą to róznie jest , zresztą temat juz
                      maglowany
                      • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:26
                        no ja rozumiem ze kawka jednak lansuje poglad osobnych kont, tez od czasu do
                        czasu przerabiany na forum.
                      • e_r_i_n Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 09:41
                        bsl napisała:

                        > a to nie jest tak, że jak kobieta pracuje i facet pracuje to
                        > wrzucają do wspólnego worka ?

                        Niekoniecznie. Moga byc wspolne wydatki, ale niekoniecznie ze
                        wspolnego konta. Poza tym mozna do tegoz 'worka' wrzucac czesc
                        dochodow, nie całe.
            • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:33
              > I fajnie.
              > Ja po prostu z zasady nie wierzę w takie kwiaty jak wieczna miłość, bo taka ona
              > wieczna, jak ondulacja i pióro.

              To nie wierz i opowiedz jak się żyje z ciągłą paranoją. Po co pakować się w
              związek skoro dla ciebie przyszłość taka mglista? Ja wiem że nawet ja miłość sie
              kiedyś skończy to mam na tyle przyzwoitego męża że nie zostawi mnie w jednej
              koszuli. Jeśli znajdę super pracę (o podobnych zarobkach które ma teraz on) to
              mąż tez będzie mógł siedzieć w domu jeśli tylko będzie chciał.
              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:34
                Ja wiem że nawet ja miłość si
                > e
                > kiedyś skończy to mam na tyle przyzwoitego męża że nie zostawi mnie w jednej
                > koszuli.

                Skąd wiesz, mówił Ci? smile))
                • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:39
                  Nie no co Ty... powiedział: skarbie, gdyby mi się rodzinny life
                  znudził to kasuję konta, zatrudniam się na czarno, zmieniam numer
                  telefonu, zabieram samochód i papapa, prędzej zobaczysz gwiazdę
                  betlejemską niż alimenty.
                  • bsl Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:46
                    no i niestety musze sie zgodzic z triss ;/
                    przerobiłam to na swojej d...ie , okolicznosci moze troche inne ale
                    reszta dokładnie taka samam
                    łudze sie tylko ze nie każdy chłop tak sie zachowuje ( ech naiwnosci
                    moja )
                    • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:49
                      bsl, nie każdy facet to świnia. Jeżeli jest inaczej to po co w ogóle wiązać się
                      z facetami?
                      • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:50
                        Oto co powiedział małż: Mam swój honor.
                        • bsl Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:55
                          ok , życze wam jak najlepiej
                          jednak patrze ze swojej perspektywy
                          mój ex wyprowadzał sie z domu a bardzo górnolotnymi hasłami , wiesz
                          gdzie te hasła teraz mozna sobie wsadzić ?
                          • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:57
                            I bardzo Ci współczuje ale nie zamierzam wpędzać sie w paranoje.
                      • bsl Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:53
                        jak facet bierze dupe w troki i odchodzi bo ma taki kaprys, to ma
                        głeboko w powazaniu czy jego byla zona ma co do gara włozyć , bo co
                        go to obchodzi a ze przy okazji są dzieci , no cóż ....
                        • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:55
                          bsl, to że Twój facet był do tego zdolny nie znaczy że mój jest. naprawdę nie
                          oszukuje się że miłość jest wieczna chodzi o coś zguba innego.
                          • bsl Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:57
                            przeciez pisze to z mojego podwórka historia

                            acha , tez czasowo nie pracuję
                          • triss_merigold6 Kropkacom 16.03.08, 14:30
                            Wiesz, jak się rozstawałam z panami to zasadniczo miałam w d...e czy
                            mają za co żyć i gdzie mieszkać (mieli gdzie). Jak się żegnałam z
                            pierwszym mężem to był bezrobotny nienachalnie szukający pracy, w
                            przypadku młodego zdrowego faceta uznałam, że poradzi sobie
                            doskonale a jeśli nie to jego problem.
                            • kropkacom Re: Kropkacom 16.03.08, 14:33
                              Widać dużo nas od siebie rożni. I to chyba wszystko co mogę Ci w temacie
                              powiedzieć. Miłego smile
                              • triss_merigold6 Re: Kropkacom 16.03.08, 14:36
                                Proste: w momencie w którym przestaje mi zależeć i chcę się rozstać
                                to położenie pana i jego komfort życiowy średnio mnie interesuje.

                                Inna sprawa gdy jest dziecko, osobiście b. mi zależy aby mój jeszcze
                                mąż miał w pracy same sukcesy, bo wtedy jest bardziej wyluzowany,
                                spokojny i nie ma problemów finansowo-alimentacyjnych.
                • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:46
                  A musi mówić? Jesteśmy razem 14 lat i przez te wszystkie lata jasno stawiamy
                  sprawę. Ja się nie boje i nie mam paranoi. Spokojnie śpię.
                  • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:50
                    Echch...
                    To już wolę swój zimnosuczy cynizm.
                    Tak naprawdę, Kropkocom, to Ty nic nie wiesz, a sprawa będzie postawiona jasno
                    dopiero wtedy, kiedy /jeśli/ pan mąż spakuje walizeczkę i zniknie z horyzontu.
                    • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:51
                      > dopiero wtedy, kiedy /jeśli/ pan mąż spakuje walizeczkę i zniknie z horyzontu.

                      Nadal nie mam paranoi.
                      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:57
                        to cudnie
                        ja też nie
                    • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:56
                      kawka, no pewnie ze tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono, ale ja zupelnie nie
                      jestem za opcja moje konto/ moj dom moj samochod. Wszystko jest moja
                      wspolwlasnoscia, mam karty, mam piny, jestem w papierach. Mysle nawetze w
                      kwestiach porzucania to ja jestem wniecolepszej sytuacji niz on, gdyz w ciagu
                      lat niepracowania przetestowalam iles prac dorywczych a on nie smile
                      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:59
                        > kawka, no pewnie ze tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono,

                        No właśnie. I dlatego uważam, że różne deklaracje o honorze można sobie podłożyć
                        pod tramwaj, bo warte są tyle, co nic. Wartości nabiorą dopiero wtedy, kiedy - w
                        razie draki - pan postąpi faktycznie tak, jak deklaruje, a na to nie ma ŻADNEJ
                        gwarancji. Bo słowa to tylko słowa, nic więcej.
                        • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:03
                          Kawka, i co budzisz sie codziennie koło małża i nadal nie wiesz kim on jest? My
                          przeszliśmy miesiące bez siebie kiedy najpierw ja pracowałam za granica potem
                          on, problemy rodzinne i tak dalej. Wiem z kim śpię. Śmieszne? Niemożliwe?
                          • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:20
                            Wiesz, mnie się mąż przedstawił, więc nie jestem znów taka niezorientowana.
                            Do znudzenia będę powtarzać, że każdemu, nawet najporządniejszemu facetowi może
                            odwalić, po pięciu, po dziesięciu, po trzydziestu latach. Oczywiście nie musi i
                            lepiej, żeby tak nie było. A jeśli będzie, nie będę pluć sobie w brodę, że
                            zostałam z ręką w nocniku i że muszę wyrywać byłemu z ręki każdej
                            najdrobniejszej złotówki.
                            • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 16:07
                              kawka74 napisała:

                              > Wiesz, mnie się mąż przedstawił, więc nie jestem znów taka
                              niezorientowana.
                              > Do znudzenia będę powtarzać, że każdemu, nawet najporządniejszemu
                              facetowi może
                              > odwalić, po pięciu, po dziesięciu, po trzydziestu latach.
                              Oczywiście nie musi i
                              > lepiej, żeby tak nie było. A jeśli będzie, nie będę pluć sobie w
                              brodę, że
                              > zostałam z ręką w nocniku i że muszę wyrywać byłemu z ręki każdej
                              > najdrobniejszej złotówki.
                              Moze ale nie musi.
                              Nie rozumiem za bardzo takiego podejscia - asekurujmy sie na
                              wszystkie sposoby .
                              Mam szarpac sie podrzucac dzieci opekunce, wozic do zlobka .Wszyscy
                              mamy miec pod gorke( bo nie ukrywajmy np w moim przypadku pracujaca
                              zona to chaos w rodzinie) Mam prowadzic zycie , ktore nikomu z nas
                              nieodpowiada ani mezowi, ani mnie tylko dlatego ,zeby jak to
                              napisalas " nie zostac z reka w nocniku" Toz to naprawde jaks
                              paranoja.
                              Mam nadziej ,ze nie jest to jedyny powod dla jakiego pracujesz bo
                              jesli tak to wspolczuje bardzo.
                              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 16:18
                                > Nie rozumiem za bardzo takiego podejscia - asekurujmy sie na
                                > wszystkie sposoby .
                                To nie rozum. Nie ma konstytucyjnego obowiązku rozumienia wszystkiego.

                                Mam prowadzic zycie , ktore nikomu z nas
                                > nieodpowiada ani mezowi, ani mnie tylko dlatego ,zeby jak to
                                > napisalas " nie zostac z reka w nocniku" Toz to naprawde jaks
                                > paranoja.

                                Prowadź życie, jakie chcesz, tak, jak ja prowadzę swoje. Przecież nie każę
                                nikomu robić rewolucji, nie każdy ma do tego odpowiednio suczy charakterek.

                                > Mam nadziej ,ze nie jest to jedyny powod dla jakiego pracujesz bo
                                > jesli tak to wspolczuje bardzo.

                                Pracuję również po to, żeby dzieci internautów umiały się poprawnie podpisać,
                                żeby wiedziały, że 'nie' z czasownikami piszemy osobno, że Nobel NIE był
                                kierowcą Formuły 1, a niechlujstwo językowe jest świadectwem braku szacunku dla
                                rozmówcy/korespondenta. Myślę, że to całkiem dobre powody. Misja, rozumiesz.
                                • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 16:30
                                  kawka74 napisała:

                                  > > Nie rozumiem za bardzo takiego podejscia - asekurujmy sie na
                                  > > wszystkie sposoby .
                                  > To nie rozum. Nie ma konstytucyjnego obowiązku rozumienia
                                  wszystkiego.
                                  >
                                  > Mam prowadzic zycie , ktore nikomu z nas
                                  > > nieodpowiada ani mezowi, ani mnie tylko dlatego ,zeby jak to
                                  > > napisalas " nie zostac z reka w nocniku" Toz to naprawde jaks
                                  > > paranoja.
                                  >
                                  > Prowadź życie, jakie chcesz, tak, jak ja prowadzę swoje. Przecież
                                  nie każę
                                  > nikomu robić rewolucji, nie każdy ma do tego odpowiednio suczy
                                  charakterek.
                                  >
                                  > > Mam nadziej ,ze nie jest to jedyny powod dla jakiego pracujesz bo
                                  > > jesli tak to wspolczuje bardzo.
                                  >
                                  > Pracuję również po to, żeby dzieci internautów umiały się
                                  poprawnie podpisać,
                                  > żeby wiedziały, że 'nie' z czasownikami piszemy osobno, że Nobel
                                  NIE był
                                  > kierowcą Formuły 1, a niechlujstwo językowe jest świadectwem braku
                                  szacunku dla
                                  > rozmówcy/korespondenta. Myślę, że to całkiem dobre powody. Misja,
                                  rozumiesz.

                                  Twoj agresywny ton swiadczy, ze poczulas sie zaatakowana,wybacz nie
                                  bylo to moim zamiarem.
                                  Postaram sie wykazac wiecej szacunku dla Twojej osoby piszac
                                  poprawniej .Niestety nie czytam powtornie tekstu (pewnie powinnam )
                                  no i 15 lat poza krajem zrobilo swoje.
                                  Tak dla rownowagi wytykanie cudzych bladow rowniez nie swiadczy ani
                                  o szacunku ani o dobrym wychowaniu no ale czego mozna sie
                                  spodziewac .
                                  • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 16:44
                                    > Twoj agresywny ton swiadczy, ze poczulas sie zaatakowana,wybacz nie
                                    > bylo to moim zamiarem.
                                    Eee tam, agresywny. Nie za delikatna jesteś?

                                    > Postaram sie wykazac wiecej szacunku dla Twojej osoby piszac
                                    > poprawniej .
                                    Nie chodzi o moją osobę, bo moja osoba widziała już takie kwiatki, że głowa
                                    mała. Nie wiem, czy będąc na forum zwróciłaś uwagę na to, że nie tylko ja mam
                                    problem ze zrozumieniem postu pozbawionego znaków interpunkcyjnych i pełnego
                                    byków. I nie mówię tu o Twoim poście.

                                    > Tak dla rownowagi wytykanie cudzych bladow rowniez nie swiadczy ani
                                    > o szacunku ani o dobrym wychowaniu no ale czego mozna sie
                                    > spodziewac .
                                    Po mnie? Niczego dobrego. Jestem cham z chamów, prosty, cyniczny i wredny.
                                    Myślę, że teraz, kiedy już znasz istotę mojej osoby, będzie nam się łatwiej
                                    rozmawiało.
                                    • baska299 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 17:06
                                      Tzn.o tych znakach interpunkcyjnych i błędach ortograficznych to o
                                      mnie?
                                      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 17:22
                                        Już druga internautka się poczuła. big_grin
                                        Nie, nie, to była czysta, małpia złośliwość, podparta czteroletnim
                                        doświadczeniem na forach gazetowych.
                                    • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 17:40
                                      kawka74 napisała:

                                      > > Twoj agresywny ton swiadczy, ze poczulas sie zaatakowana,wybacz
                                      nie
                                      > > bylo to moim zamiarem.
                                      > Eee tam, agresywny. Nie za delikatna jesteś?

                                      Raczej "nieprzesiaknieta" forumowa atmosfera. Staram sie odpowiadac
                                      na posty na forum w taki sam sposob jak w realu. Nie wykorzystuje
                                      mojej anonimowosci.
                                      >
                                      > > Postaram sie wykazac wiecej szacunku dla Twojej osoby piszac
                                      > > poprawniej .
                                      > Nie chodzi o moją osobę, bo moja osoba widziała już takie kwiatki,
                                      że głowa
                                      > mała. Nie wiem, czy będąc na forum zwróciłaś uwagę na to, że nie
                                      tylko ja mam
                                      > problem ze zrozumieniem postu pozbawionego znaków interpunkcyjnych
                                      i pełnego
                                      > byków. I nie mówię tu o Twoim poście.
                                      >
                                      > > Tak dla rownowagi wytykanie cudzych bladow rowniez nie swiadczy
                                      ani
                                      > > o szacunku ani o dobrym wychowaniu no ale czego mozna sie
                                      > > spodziewac .
                                      > Po mnie? Niczego dobrego. Jestem cham z chamów, prosty, cyniczny i
                                      wredny.
                                      > Myślę, że teraz, kiedy już znasz istotę mojej osoby, będzie nam
                                      się łatwiej
                                      > rozmawiało.

                                      Mysle ,ze nie bedziemy mialy sobie wiele do powiedzenia.
                                      Staram sie nie dac sie wciagnac w tego typu potyczki,szkoda energii.
                                      Milego dnia i nie mysl o sobie tak zle wink
                        • wieczna-gosia Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:03
                          no ale co? Zyc w napieciu odkladac na swoja kupke i czekac kiedy pierdzielnie?
                          zeby wtedy sobie powiedziec ACHA! a ja to mam wlasny kesz i calujcie mnie w zad?
                          Jaka bylam genialna ze juz 10lat temu mentalnie sie z toba rozstalam smile


                          No przyznam ze to za duza dawka cynizmu jak dla mnie smile
                          • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:12
                            Właśnie poczynione zabezpieczenia dają mi tyle komfortu psychicznego, że mogę
                            spać spokojnie. Cenna jest świadomość tego, że nawet jeśli coś łomotnie, ja
                            jestem zabezpieczona na tę okoliczność na tyle, na ile mogłam się zabezpieczyć.
                            Jeśli nie łomotnie, to fantastycznie.
                            • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:13
                              To jak nazwać kogoś, kto śpi spokojnie mimo braku poczynionych
                              zabezpieczeń ?
                              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:16
                                Nazwij jak chcesz, jakie to ma znaczenie?
                                • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:19
                                  Myślę, że w tej dyskusji ma znaczenie

                                  Bo w zasadzie wszystkie panie skupiają się na wątkach pobocznych
                                  takich jak rozwód,śmierć,rozstanie,itp a nikt nie zastanawia się nad
                                  tym co ty napisałaś :nad spokojnym snem
                                  Jeśli kobieta jest happy, świetnie układa się jej w związku, ufa
                                  swemu partnerowi i mają jasno określone aspekty finansowo-wydatkowe
                                  i pozwala jej to na spokojny sen-to nie rozumiem skąd ataki na nią
                                  • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:30
                                    > Myślę, że w tej dyskusji ma znaczenie

                                    "Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało" ;p

                                    Gdyby nie deklaracje głównej bohaterki wątku, że mąż jej nie zostawi, bo dba o
                                    siebie i takie tam, złamanego słowa bym nie napisała. Ale że potem zrobiła się
                                    dysputa z motywem przewodnim "żony absolutnie i bez reszty niezmiennie wiernych
                                    mężów kontra zimna wredna cyniczna suka bez uczuć", to jakoś tam poszło.
                                    Powiem tak - zgodnie z nabytym i z cudzym doświadczeniem uważam, że należy się
                                    zabezpieczyć na różne sposoby przed różnymi okolicznościami przyrody. "Ja z
                                    synowcem na czele i jakoś to będzie" nie jest dla mnie sytuacją komfortową.
                                    • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:33
                                      Zabezpieczać się trzeba-ale są na to różne sposoby

                                      W przypadku mojego rozstania z mężem- z ręką w nocniku został on-bo
                                      ja miałam głowę na karku, wykształcenie (w trakcie)i umiejętności
                                      zawodowe. I stało się to mimo faktu, że to ja "siedziałam w domu"i
                                      byłam kurą. Kura stanęła na nogi,kura wzmocniła się materialnie.

                                      p.s. a może faktycznie jej mąż nie zostawi ?wink
                                      • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:35
                                        Nie da się ukryć, że głowa na karku rzecz cenna. Sęk w tym, że wolę pogłówkować
                                        teraz, niż po fakcie. Bo po fakcie może być różnie.

                                        > p.s. a może faktycznie jej mąż nie zostawi ?wink
                                        Co daj Boże, amen. smile
                                        • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:40
                                          > Nie da się ukryć, że głowa na karku rzecz cenna. Sęk w tym, że
                                          wolę pogłówkować
                                          > teraz, niż po fakcie. Bo po fakcie może być różnie.

                                          Ano może
                                          Jedni główkują przed faktem
                                          Inni w trakcie
                                          A jeszcze inni po

                                          I nie ma reguły, kto najlepiej na tym wyjdzie
                                          • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:47
                                            > I nie ma reguły, kto najlepiej na tym wyjdzie

                                            Myślę, że jednak większe prawdopodobieństwo sukcesu ma ktoś, kto pomyślał
                                            zawczasu, niż ktoś, kto znienacka dowiaduje się, że jego współmałżonek jest
                                            draniem, bo zniknął z horyzontu razem z całą zawartością konta i można pisać na
                                            Berdyczów.
                                            • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:53
                                              Hmm
                                              Może i tak-aczkolwiek pewności nie mam bo statystyk nie znam wink

                                              Z tym ,że można być "kurą domową" i siedzieć w domu 2-4-6lat a
                                              zarazem być zabezpieczoną prawnie i finansowo. Praca zawodowa
                                              kobiety nie jest jedynym sposobem na zabezpieczenie. Są polisy,
                                              fundusze akcyjne, prace dorywcze, wolne zawody, dobre układy
                                              rodzinne, bogaty kochanek itp wink
                                              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 15:00
                                                Polisa od zdrady? To by było dobre. Fundusze akcyjne wymagają zainwestowania
                                                jakichś tam środków, a jeśli pani nie pracuje, co może zainwestować? Wolny zawód
                                                - nie dla każdego. Prace dorywcze - nieźle, ale pewność nikła, a zarobki
                                                nieregularne.
                                                Mnie się najbardziej z tej listy podoba bogaty kochanek smile
                                                • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 15:02
                                                  Polisa miała być od śmierci

                                                  a

                                                  Od zdrady bogaty kochanek wink
                                      • renkag Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 19:40
                                        Ja też byłam 3 lata w domu z dziećmi i był to dla mnie super czas - na wszystko
                                        miałam czas - na czytanie, angielski, podziwianie świata za dnia podczas długich
                                        spacerów, gimnastykę w domu itp. Nie było kombinowania z dziećmi, kto, gdzie
                                        itp. Miałam czas na koleżanki - nie tylko "te z piaskownicy" i w ogóle było
                                        super. Zostałabym jeszcze z rok, ale mąż stracił pracę, więc ruszyłam d...ę i
                                        poszłam pracować. Jest całkiem ok, ale już nie tak super - kombinowanie, kto
                                        zaprowadza, odbiera, 40 km do roboty codziennie. Aha, i jakoś mój pracodawca
                                        przyjmując mnie do pracy nie patrzył jak na osobę "drugiej kategorii", która
                                        przez 3 lata była "kurą domową". Na szczęście, bo pewnie tacy też są smile Baśka,
                                        siedź jak możesz, bo następny dłuższy urlop dopiero na emeryturze smile
                                    • triss_merigold6 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:33
                                      Wrodzona pdejrzliwość nie zmienia faktu, że śpię spokojnie.wink
                                      IMO zabezpieczenie daje komfort psychiczny: można w razie czego
                                      związek ratować, poswięcać się dobrowolnie etc. a można też trzasnąć
                                      drzwiami i się wylogować.
                                    • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:39
                                      Ja nie twierdze ze mój mąż nie zdradzi mnie nigdy. Jednak w ciągu tych lat wiemy
                                      że łączy nas coś więcej niż dzieci czy pieniądze. Nas związek ma takie podwaliny
                                      że nawet jak trzeba będzie go skończyć to wyjdziemy z tego z twarzą. Nie mam
                                      ochoty tego tłumaczyć w nieskończoność i nie mam ochoty dostawać wrzodów bo
                                      czyiś mąż był świnią.
                              • croyance Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 00:09
                                Hehe, dziewczyny (dopisuje sie pod Ciebie, Guderianka, bo cos mi sie
                                pomylilo, jak klikalam).

                                Ja tam mam swoje konto, swoje oszczednosci, i jak by mi nie daj Bog
                                chlop jakis numer wywinal, to z czystm sumieniem moge dac mu kopa w
                                d. i wywalic go na zbity pysk. Nie to, ze sie tego spodziewam -
                                wrecz przeciwnie.

                                Co do pracy, nie wyobrazam sobie byc w domu (ale to ja), umarlabym z
                                nudow i w ogole oszalala. Teraz pracuje w domu (glownie) i juz
                                zaczynam zdradzac objawy swira big_grin Musze miec kontakt z ludzmi,
                                jezdzic na konferenecje, dyskutowac, cos robic, inaczej mam zanik
                                mozgu. Ale to ja, inne niech se robia, jak chca; nie ma jednakowej
                                recepty na rozwoj.
                          • e_r_i_n Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 09:46
                            wieczna-gosia napisała:

                            > no ale co? Zyc w napieciu odkladac na swoja kupke i czekac kiedy
                            > pierdzielnie?

                            Ee, nie. Raczej dbac o to, zeby JEŚLI pierdzielnie, dac sobie rade.
                            Moze to byc odkladanie ze wspolnej kasy na 'tajne konto', moze to
                            byc nie robienie sobie pracowych przestojów i swiadomosc, ze jak
                            pierdzielnie, to kasa i tak na konto wplynie.
                            Mimo suczego charakteru wink Kawka tez nie mysli pewnie dzien w dzien
                            o tym, ze jej maz ja oleje. To raczej podejscie do zycia, nie
                            paranoja i zadreczanie sie. Ja mam podobne i sie cyniczna suka nie
                            czuje. Chociaz trudno sie ze mna zyje, co mi maz czesto mawia wink.
                            • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 11:16
                              > Ee, nie. Raczej dbac o to, zeby JEŚLI pierdzielnie, dac sobie rade.

                              Ja dbam. Mam dobre układy z mężem, mogę liczyć na pomoc, mama wykształcenie, w
                              cv w kolumnie doświadczenie tez mam co napisać. Nie boje się. Kredytów nie mam.
                              Czemu ciągle umniejsza się szansy na "w razie czego" normalne życie babek które
                              aktualnie siedzą w domu. Tego pojąć nie mogę. Kobieta pracująca za małą kasę z
                              kredytami i tak będzie miała problem. Każdy może mieć problem.

                              > Mimo suczego charakteru wink Kawka tez nie mysli pewnie dzien w dzien
                              > o tym, ze jej maz ja oleje. To raczej podejscie do zycia

                              Jakie podejście? Po kilkunastu postach napisała że chodzi do pracy bo lubi
                              uczyć. A przedtem trąbiła że praca to jej zabezpieczenie jakby mąż ją kontem
                              puścił. Praca w szkole. No wybacz.
                              • e_r_i_n Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 11:24
                                kropkacom napisała:

                                > Ja dbam.

                                Wiesz, kazdy dba tak, jak uwaza za stosowne smile.
                                Ja tez mam dobre uklady z mezem, tez mysle, ze moge na niego liczyc,
                                a jednak tylko świadomosc, ze zarabiam daje mu poczucie
                                bezpieczenstwa (w sensie finansowym).
                                Triss napisała to, co najwazniejsze - kobieta z doswiadczeniem i
                                ewentualnymi niedlugimi przerwami w pracy ma wieksze szanse na prace
                                za kase pozwalajaca sie utrzymac, niz taka, ktora nie pracowala w
                                ogole, albo dorywczo/bardzo krotko. Z tym chyba nie bedziesz
                                dyskutowac?

                                > Jakie podejście? Po kilkunastu postach napisała że chodzi do pracy
                                > bo lubi uczyć. A przedtem trąbiła że praca to jej zabezpieczenie
                                > jakby mąż ją kontem puścił. Praca w szkole. No wybacz.

                                Takie, ze nie myslisz codziennie rano 'ide do pracy, bo maz mnie
                                pusci kantem', tylko masz podejscie do zycia 'umiesz liczyc, licz na
                                siebie'. Przynajmniej ja tak odbieram jej posty.
                                W temacie jej pracy, zarobkow i mozliwosci sie nie wypowiadam. Bo
                                nic o tym nie wiem. Tak jak i Ty.
                              • kawka74 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 11:41
                                > Jakie podejście? Po kilkunastu postach napisała że chodzi do pracy bo lubi
                                > uczyć. A przedtem trąbiła że praca to jej zabezpieczenie jakby mąż ją kontem
                                > puścił. Praca w szkole. No wybacz.

                                Jedno drugiego nie wyklucza, jak sądzę. Poza tym prosta matematyka wskazuje na
                                wyższość posiadania regularnych wpłat na konto, choćby i w wysokości 1500
                                złotych miesięcznie, niż posiadania zero koma zero złotych i czerpania forsy z
                                konta męża. I za tę kwotę jestem w stanie się utrzymać bez konieczności łapania
                                Bóg wie, jak beznadziejnej roboty, byle szybko. Za pisane artykuły dostaję
                                dodatkowo jakieś 600-700 złotych. Mogę uruchomić korepetycje, ale nie muszę. Mam
                                pracę, konto jest regularnie zasilane, coś tam zawsze odłożę.
                                Kropko droga, ja wiem, że pewnych rzeczy nie mam szans Ci wytłumaczyć, tak, jak
                                nie potrafiłaś pojąć, że jeśli się idzie do kogoś w gości, nie robi mu się
                                rozpierduchy w domu.
                        • mamamonika Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:15
                          To zalezy z kim się związałaś. Bo jak z draniem, to na rozprawie
                          rozwodowej też będziesz musiała być draniem, żeby w skarpetach nie
                          zostać.
                          Ja mniej myślę o rozwodach - to jest do załatwienia, bardziej o
                          sprawach losowych. Zdarza się, że jednej stronie przykładowa cegła
                          na łeb spadnie i fajnie, jeśli druga strona może to pociągnąć. Dla
                          mnie to jest zabezpieczenie
          • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:27
            Ja też kura domowa. Jeśli będę miała szansę na dobrą pracę pewnie za rok się
            zdecyduje. Do tego czasu cieszę się że mogę zajmować sie domem, że dzieci nie
            muszę nikomu podrzucać i mieć czas na czytanie. Ambicji zawodowych nie mam.
            Pieniądze z mężem zawsze mieliśmy wspólne nawet przed ślubem. Był okres że ja
            miałam więcej. Nie robiliśmy z tego problemu.
    • sebaga haaalooo!! 16.03.08, 13:25
      Przecież autorka wątku napisala, ze ZAMIERZA wrócic do pracy a nie "siedzieć" w
      domu do śmierci. Więc po co te rozważania, co bedzie za 2o lat?

      Ja na Twoim miejscu zostałabym w domu jeśli i Tobie i mężowi pasuje. A to co
      gadają inni miej w 4 literach. Wazne, ze Wam jest dobrze.
      • baska299 Re: haaalooo!! 16.03.08, 13:46
        Dzięki,jednak mimo wszystko nie jest miłe wysłuchiwać że jest się
        leniem itp./
        • iwles Basiu.... 18.03.08, 09:12

          baska299 napisała:

          > Dzięki,jednak mimo wszystko nie jest miłe wysłuchiwać że jest się
          > leniem itp./


          Podobnie, jak nie jest miło być oskarżanym o to, że pracując
          zaniedbuje się dzieci - i fizycznie, i psychicznie. I w ogóle to
          wyrządza sie dzieciom nieodwracalną krzywdę i będą one całe życie
          zwichnięte. Bo dzieci matek pracujących mają już na starcie
          przechlapane, co się odbije w całym ich późniejszym życiu - i
          rodzinnym, i zawodowym. No i przede wszystkim - miła perspektywa
          starości - dzieci będą miały pracującą matkę głęboko w d...


          Miłe to bardzo, nieprawdaż ?
          • baska299 Re: Basiu.... 18.03.08, 10:47
            Przesada i w jedną i w drugą stronę jest na tym forum jak widzę.
            W wątku teściowej bronicie synowej,że ona nie jest bezrobotna,że przecież PRACUJE,tylko w domu.
            Kobiecie która jest zadowolona że zajmuje się domem,co niektórzy próbują wmówić że jest nudną kurką.
            Kobiecie która pracuje zawodowo wmawia się,że zaniedbuje dzieci itp.
            Chore...
            • iwles masz rację, dlatego takie dyskusje nie mają sensu 18.03.08, 10:55

              Każda dokonała jakiegoś wyboru i jak jej jest dobrze, to niech się
              tego trzyma i wierzy, że dobrze robi.
              Po co na siłę dorabiać do tego ideologię i uważać, że ma się misję
              do spełnienia próbując przekonać innych do swoich racji - jak to
              próbuje robić jedna z foremek, uważając dyskusję z mamami
              pracującymi - jako walkę z wiatrakami wink

              Każda sytuacja ma dobre i złe strony. Po co na siłę "zbawiać świat"?
              i przekonywac, że "moja racja jest najmojsza"?
    • malgra Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:50
      nie pracuję zawodowo od ponad 3 lat i uważam się za bardzo wartościową
      osobę.Podobnie uważa mój mąż i znajomi i nikt mi nie musi tego mówić,bo są
      sytuacje w których to się po prostu czuje i jest to dla mnie ważniejsze niż
      comiesięczne wpływy na konto z tytułu umowy o pracę.
      Poza tym mam dwie sprawne ręce i głowę więc gdyby sytuacja mnie zmusiła to do
      zawsze do pracy wrócić mogę.
      • guderianka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 13:58
        Nie można generalizować
        Sa takie kury domowe, które czują się niedowartościowane-są
        zahukane, zaniedbane, latające wiecznie z jezykiem na brodzie. I
        takie broń boże nie nazwą siebie kurą
        Powiem tak-to że nazywasz siebie kurą, że doceniasz czas który masz
        dla domu i dla dzieci-a przede wszystkim dla siebie oznacza, że
        jesteś jak najbardziej dowartościowana.
        czarne wizje innych na temat rozpadu związku, konieczności
        posiadania własnych pieniędzy, tudzież bycia nudną z samego
        faktu "siedzenia w domu "-wpuszczaj jednym uchem a wypuszczaj drugim
        Dopóki jesteś szczęśliwa-wszystko jest w porządku wink
    • mamamonika Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 14:03
      Powiem tak - marzenie większej części ludzkości to uwolnienie się od
      konieczności pracy na utrzymanie wink) Tak żeby można było ten czas
      wypełnić tym, co sprawia przyjemność. Jeśli rzeczywiście
      zakumulowaliśmy tyle środków, że w razie wielkiego BUM spadniemy
      miękko zamiast z hukiem, tylko pozazdrościć. Znam osobiście osoby,
      które naprawdę do 10 pokolenia mogą podziwiać niebo nad ogrodem i
      zamawiać tam posiłki.
      A że są i osoby, którym przyjemność sprawia praca zawodowa i
      chociazby nie wiem ile było na koncie, chcą się udzielać i już. Ja
      między innymi. Sam dom by mi nie wystarczył, chociaż bardzo cenię
      sferę rodzinną. Ale jakoś niedostatecznie inspiruje moją głowę.
      • mama_kasi85 Basiu! 16.03.08, 15:48
        Ja osobiście podziwiam i rozumiem autorkę wątku. Praca w domu i wychowywanie
        dziecka jest najbardziej czasochłonną i absorbującą na świecie. Podziwiam Cię
        Basiu,że jesteś zadbana, masz czysty dom,gotujesz i zajmujesz się dzieckiem,
        masz czas dla siebie. Świadczy to o tym,że jesteś zorganizowana i według mnie
        zasługujesz na miano wzorowej żony i matki. Kto tego nie rozumie niech..spada.
        Sama nie pracuję zawodowo odkąd urodziłam (13 miesięcy temu) i także na razie
        póki nie muszę nie wybieram się do pracy. Wolę poświęcić ten czas pielęgnowaniu
        domowego ogniska. Ja to po prostu lubię.
        Pozdrawiam!
        • triss_merigold6 Prestiż 16.03.08, 16:21
          Niemniej prestiż społeczny gospodyni domowej jest niewielki.
          • kropkacom Re: Prestiż 16.03.08, 16:59
            > Niemniej prestiż społeczny gospodyni domowej jest niewielki.

            Na tym forum na pewno. Ale mnie to jakoś nie rusza. Ja jestem zadowolona ze
            swojego życia. Wolę to niż paranoje pań które pracują bo ich mężowie chcą kantem
            puścić.
            • kawka74 Re: Prestiż 16.03.08, 17:19
              > > Niemniej prestiż społeczny gospodyni domowej jest niewielki.
              > Na tym forum na pewno.

              Nie tylko tu. Żeby być gospodynią domową, wystarczy zrezygnować z pracy, a to
              nie wymaga specjalnych umiejętności. Wkład w przygotowanie do gospodarzenia -
              zerowy. Studiów kończyć nie trzeba. Doświadczenie nie jest wymagane.

              Wolę to niż paranoje pań które pracują bo ich mężowie chcą kante
              > m
              > puścić.

              Jeśli chodzi o moje paranoje, to gdzieś wyżej napisałam o powodach, dla których
              pracuję. Aż się jedna pani obraziła big_grin
              • kropkacom Re: Prestiż 16.03.08, 17:32
                > Jeśli chodzi o moje paranoje, to gdzieś wyżej napisałam o powodach, dla których
                > pracuję. Aż się jedna pani obraziła big_grin

                No wiem czytałam wszystkie twoje posty (nie tylko te ostatniesmile. Ciekawe co Twój
                małż na to że pracujesz żeby ubezpieczyć się przed skutkami jego ewentualnego
                świńskiego zachowania.

                Nie każdy może być zadowoloną z życia kurką domową. Uwierz, nie każdy.
                • kawka74 Re: Prestiż 16.03.08, 17:37
                  > No wiem czytałam wszystkie twoje posty (nie tylko te ostatniesmile. Ciekawe co Twó
                  > j
                  > małż na to że pracujesz żeby ubezpieczyć się przed skutkami jego ewentualnego
                  > świńskiego zachowania.
                  >

                  Nie czytałaś wszystkiego dokładnie, Kropko, ale może lepiej tego nie rób, bo
                  będziesz trzecią obrażoną z kolei. Albo i czwartą.

                  > Nie każdy może być zadowoloną z życia kurką domową. Uwierz, nie każdy
                  Zadowoloną - pewnie i nie. Ale kurą - jak najbardziej.
                • triss_merigold6 Re: Prestiż 16.03.08, 17:51
                  Oczywiście, że nie każdy, kwestia zainteresowań, hierarchii wartości
                  i możliwości oraz ustaleń z partnerem.
                  BTW robiono badania w USA w II poł. lat 50-tych - najwięcej cichych
                  alkoholiczek było wsród gospodyn domowych, akurat wtedy kiedy
                  lansowano tam wszędzie tradycyjny podział ról.
                  • kropkacom Re: Prestiż 16.03.08, 17:55
                    Triss, nie zniżaj aż tak poziomu rozmowy. Chcesz usłyszeć czy popijam? Mam
                    szerokie zainteresowania, studia skończone, itd. A wartości tez mam tylko inne
                    niż TY.
                    • triss_merigold6 Re: Prestiż 16.03.08, 18:07
                      Ależ skąd. Badania dotyczyły głównie poziomu frustracji i poczucia
                      zadowolenia z życia. Akurat w USA w l. 50-tych dość nachalnie
                      lansowano powrót kobiety do domowego ogniska i znakomita wiekszość
                      kobiet po zamążpójsciu przerywała pracę/naukę.
                      Widzisz, ja lubię miec otwarte różne opcje i nie stawiać zbyt dużo
                      na jednego konia: jak z robotą gorzej to mam bliską osobę i
                      przyjaciół; jak jakiś związek się sypał to zostawała praca/studia.
                      Nigdy całej aktywności nie poświęciłabym na rzecz jednej sfery.
                      • kropkacom Re: Prestiż 16.03.08, 18:26
                        A czemu twierdzisz że ja nie mam różnych opcji do wyboru? Bo aktualnie siedzę w
                        domu i mi z tym dobrze? Dziwna logika. Poczytaj co pisałam. Nie zawsze byłam
                        matką, żoną. I pracowałam, i studiowałam. Przyjaciół też mam. A jak znajdę
                        odpowiednia pracę to znowu zmieni mi się trochę w życiu. Jednego czego nie mam
                        to desperacji i frustracji że coś muszę. Pozdrawiam.
                        • guderianka Re: Prestiż 16.03.08, 19:37
                          Wiesz triss- tylko istota wysoce niepewna siebie mogłaby się
                          przejmować "prestiżem społecznym" lub jego brakiem w odniesieniu do
                          wychowywania dziecka.
                          Jeśli gospodyni domowa mam w głębokim poważaniu prestiż społeczny-
                          zwłaszcza taki reprezentowany przez szeroko rozumianą grupę mam
                          robiących oszałamiające kariery.
                  • joanna666 Re: Prestiż 17.03.08, 23:12
                    Dobre, badania z lat pięćdziesiątych...
                    Pomiędzy realiami lat pięćdziesiątych w USA i początkiem XXI wieku w Polsce, to
                    chyba jednak jest przepaść - chociażby obyczajowa, bo technologiczna pewnie też...
              • marianna72 Re: Prestiż 16.03.08, 17:47
                kawka74 napisała:

                > > > Niemniej prestiż społeczny gospodyni domowej jest niewielki.
                > > Na tym forum na pewno.
                >
                > Nie tylko tu. Żeby być gospodynią domową, wystarczy zrezygnować z
                pracy, a to
                > nie wymaga specjalnych umiejętności. Wkład w przygotowanie do
                gospodarzenia -
                > zerowy. Studiów kończyć nie trzeba. Doświadczenie nie jest
                wymagane.
                >
                > Wolę to niż paranoje pań które pracują bo ich mężowie chcą kante
                > > m
                > > puścić.
                >
                > Jeśli chodzi o moje paranoje, to gdzieś wyżej napisałam o
                powodach, dla których
                > pracuję. Aż się jedna pani obraziła big_grin

                Kawko nie obrazilam sie ,trudno zeby mnie obrazila odpowiedz osoby ,
                ktorej nie znam, anonimowej.
                Osoby,ktora nic o mnie nie wie i macha na oslep.
                Zadziwila mnie tylko Twoja zlosliwosc niewspolmierna do argumentu
                dlatego pomyslalam ,ze cos musialo Cie zabolec moze niekoniecznie w
                moim poscie ale w calym watku.
    • fionashrekowa Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 18:48
      taaka ladna pogoda a Wy w domu przy kompie zamiast na spacerku z
      dziecmi....
      Ja siedze 2. rok w domu na wychowawczym z mlodszym dzieckiem. Przy
      starszym wrocilam po 8 mcach do pracy, teraz mamy inny uklad. Maz ma
      swoja firme - dobrze prosperujaca i do wieczora w robocie wiec za
      bardzo nie ma kiedy mi pomoc w obowiazkach domowych. Ja mam nianie
      na kilka godzin dziennie do malucha ,codziennie jestem na
      silowni,stepie itd, starszego woze do szkoly, na basen, judo itd,
      odrabiamy lekcje, z mlodszym spacerujemy, poznajemy swiat. Jak za
      rok pojdzie do przedszkola to mam plan na wlasna firme bo nie chce
      miec juz szefa nad soba. Kredyty mamy ubezpieczone wiec w razie
      ODPUKAC meza zejscia mam wszystko spalacone . Mysle ze jak finansowo
      jest ok to mozna posiadziec z dzieciaczkami przynajmniej maja mame
      dla siebie.
      • phantomka Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 20:11
        Naprawde wieksza czesc z was ma problemy ze zrozumieniem tekstu
        pisanego, ale rowniez problem ze spojrzeniem na wszystko nie tylko z
        wlasnego "ja"
        Siedze w domu, jest mi zajebiscie, chociaz duzymi krokami zbliza sie
        powrot do pracy. Nie czuje sie absolutnie odsunieta, gorsza, bo my
        sami wystawiamy sobie swiadectwo. Jezeli kobieta zamyka sie tylko w
        temacie dom, dziecko, maz - to nie bedzie oceniana jako ciekawy
        rozmowca, bo ilez mozna rozmawiac o dzieciach?
        Z drugiej strony, czy kazda pracujaca kobieta rozmawia tylko na
        inspirujace tematy, a nie porusza tematu rodziny w ogole? Bo taki
        obraz siebie niektore tu kreuja.
        Mam kolezanki, ktore nie wyobrazaja sobie nie pracowac - i swietnie,
        ich wybor.
        Sa tez takie, ktore chca przebywac 3 lata na wychowawczym - i tez
        swietnie, ich wybor. Nic nikomu do tego. A te czarne wizje o
        umierajacym mezu, czy porzuacajacym kobiete z dzieckiem sa o tyle
        dziwne, ze moga spotkac kazda kobiete i wtedy swiat zawsze wywraca
        sie do gory nogami, bez wzgledu na to, czy pracujemy czy nie - bo
        kobiety potrafia sobie radzic w sytuacjach kryzysowych i te
        bezrobotne, gdy musza, tez prace znajda.
        • bea116 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 16.03.08, 21:57
          A te czarne wizje o
          > umierajacym mezu, czy porzuacajacym kobiete z dzieckiem sa o tyle
          > dziwne, ze moga spotkac kazda kobiete i wtedy swiat zawsze wywraca
          > sie do gory nogami, bez wzgledu na to, czy pracujemy czy nie - bo
          > kobiety potrafia sobie radzic w sytuacjach kryzysowych i te
          > bezrobotne, gdy musza, tez prace znajda.

          dokładnie, wszystko zależy od siły kobiety, mozna mieć i pracę i sobie jednak nie poradzić, można nie pracować i mimo wszystko stanąć na nogi...
    • asia_i_p Re: Kury domowe-niedowartościowane? 17.03.08, 12:58
      To jest w sumie ciekawe, że takie wątki zawsze wywołują taką żywą
      dyskusję. Bo gdyby ktoś napisał: czy praca sprzątaczki, kucharki
      albo niani jest godna szacunku czy to jednak obciach - to by się
      zrobiła burza na całego, że każdą pracę trzeba szanować, itd. A z
      gospodynią domową już nie jest to takie oczywiste. Czyli widzę dwa
      wyjścia - albo ważne jest, żeby cokolwiek się robi, robić dla
      obcych, a nie dla swojej rodziny; albo ważne jest, żeby dostawać za
      to pieniądze. Jedno z dwojga, bo nic innego nie tłumaczy, dlaczego
      wychowywanie cudzych dzieci ma być rozwijające, a swoich nie, albo
      dlaczego gotowanie w stołówce pozwala się realizować, a we własnej
      kuchni już nie.
      Według mnie dowartościowanie nie zależy od tego, co robisz, tylko od
      tego, co o sobie myślisz. Jeżeli masz poczucie własnej wartości, to
      niezależnie od tego, czy pracujesz, czy nie, wiesz, że dokonałaś
      wyboru właściwego dla siebie w danej chwili i czujesz się
      wartościowa. No i zawsze przyda się jakieś hobby, zarówno mamie
      pracującej na etacie jak i domowej, bo zarówno najczulsza opieka nad
      najukochańszymi dziećmi jak i najbardziej zgodna z zainteresowaniami
      praca może dać w kość, jeśli się nie ma odskoczni.
      • dortis Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 01:05
        asia i p,dobry komentarz,zgadzam się całkowicie,nic dodać,nic ująć.
        • just2.25 asai i p 18.03.08, 12:09
          doskonały ten komentarz asiu!!!!!!!!!
          • myelegans Re: asai i p 18.03.08, 14:28
            Idz za glosem wlasnego instynktu i tego co ustaliliscie z mezem i co
            pasuje TWOJEJ rodzinnie, zamiast kierowac sie tym, co powiedza
            tesciowie, albo kobiety na forum.
            Lubisz byc w domu z dzieckiem, czujesz sie spelniona, masz poczucie
            misji i dobrze spelnionego obowiazku, jestes zadowolona, maz tez, no
            i cool. Jeden lubi ser, drugi skarpertki.
            Jak dla mnie wykladnia tego, czy kobieta powinna pracowac w domu,
            czy poza nim jest to, gdzie sie czuje spelniona i szczesliwa, albo
            nie nieszczesliwa.
            Ja wrocilam do pracy na 1/3 etatu jak maly mial 5 miesiecy, a na
            caly jak mial rok i juz popadalam w mala depresyjke, i nie bylam
            szczesliwa. Nie lubie obowiazkow domowych, nie lubie monotonii
            codziennego zajmowania sie dzieckiem i zabawy w nim CALY dzien. Mam
            wrazenie, ze zycie ucieka obok mnie, a ja sie marnuje, ale to JA.

            Teraz w domu z dzieckiem jest moj maz, na caly etat i on to bardzo
            lubi. Nie dosc, ze zajmuje sie synem, to w tak zwanym miedzyczasie,
            czyli drzemki programuje i ma wlasna firme informatyczna, ktora
            pieniedzy robi malo, ale jest wentylem intelektualnym. Jest bardziej
            wyluzowany niz jak pracowal caloetatowa, nasz zwiazek odzyl nowym
            zyciem. Mamy wiecej czasu dla siebiei dla dziecka. Mnie ten uklad
            tak odpowiada, ze namawiam, go zeby tak zostalo jeszcze przez pare
            lat. Jego intelekt na tym nie ucierpial, wrecz przeciwnie, ma wiecej
            czasu, zeby sie doksztalcac, czytac, analizowac, a ja mam wiecej
            okazji, zeby z tego korzystac.
            Moj szacunek do meza tez nie ucierpial, ba powiem, ze sie
            wzmocnil.... , nasze zycie nabralo innej jakosci i jednego tylko
            zaluje, ze nie pomyslelismy o tym 2 lata temu.
            • frodolin Re: asai i p 18.03.08, 18:27
              nie wiem jak można powiedzieć komuś, kto chce opiekować się swoim
              dzieckiem, że jest ograniczoną kurą domową, ale bardzo dobrze
              rozumiem autorkę watku, ja siedzę prawie sześć lat na wychowawczym i
              znajomi też mi się dziwnie przygladają, pytają kiedy wrócę do pracy
              itd., ja osobiście wolę zajmować się domem i dziećmi niż mam do tego
              zatrudniać nianię i gosposię i pracować wyłacznie na ich utrzymanie,
              kocham moje dzieci, lubię mój dom i jestem wdzięczna losowi, że dał
              mi taką sznsę, nie uważam się za ograniczoną ani zacofaną, mam swoje
              zaiteresowania, jestem zadbana i szczęśliwa, mój mąż nie traktuje
              mnie jak swoją niewolnicę jak tylko jest w domu pomaga mi przy
              dzieciach, zgadzam się z asai nasze społeczeńtwo jest chore uważa,
              że bycie sprzataczką, kucharką, nianią, sekretarką itp jest ok ale
              bycie matką to rzecz wstydliwa, niech wstydzą się ci którzy tak
              uważają, pozdr.
      • kali_pso Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 20:42
        asia_i_p napisała:

        >. Czyli widzę dwa
        > wyjścia - albo ważne jest, żeby cokolwiek się robi, robić dla
        > obcych, a nie dla swojej rodziny; albo ważne jest, żeby dostawać
        za
        > to pieniądze. Jedno z dwojga, bo nic innego nie tłumaczy, dlaczego
        > wychowywanie cudzych dzieci ma być rozwijające, a swoich nie, albo
        > dlaczego gotowanie w stołówce pozwala się realizować, a we własnej
        > kuchni już nie.




        No i dochodzimy do sedna sprawywinkP
        Dopatruję się tutaj podobieństwa do sytuacji naszych emigrantów,
        którzy szorując gary i czyszcząc toalety w UK, czuja sie uprawnieni
        do patrzenia z góry na naszych rodzimych zmywaczy i sprzataczy. Co
        rózni tych ludzi? Jedno- ilośc pieniędzy, jaką otrzymują za taka
        sama pracęwinkP

        W dzisiejszym świecie prestiżem cieszą sie zajęcia w których z
        jednej strony zarabia sie kupę szmalu a z drugiej praca polega na
        ruszaniu głową, nie innymi częsciami ciała. Wszystko, co lokuje się
        pomiędzy- ma niższą rangę.Wiesz dlaczego nasz zawód, bo kojarzę,
        żesmy obie belferki, cieszy większym prestiżem( jednaksmile niz zawód
        sprzataczki? Nie dlatego, ze zarabiamy więcej, bo to jest czasami
        niewiele więcej- dlatego, ze jednak sprzataczka Cie nie zastąpi,
        przecietny nauczyciel na mopie pojeździć potrafi.

        Szanuję sprzatczkę, kucharkę jako człowieka.
        Szanuję jej pracę- do tego stopnia, ze wyrzuty sumienia odczuwam,
        kiedy mam przejśc poświezo zmytej podłodze, a jakośprzejśc muszę, bo
        przez balkon nie będe wychodzić. Bokiem, pod scianą, bo głupio mi,
        że zniweczę jej trud. Ale nie będę udawać, że zawód sprzątaczki to
        zajęcie o takim samym prestiżu, jak inny, bo tak nie jest.



        Po tym dość długim wstepie, przejdzmy do pań gospodyń domowychwink
        Dlaczego zostają w domu- to mnie średnio interesuje. Jaki to będzie
        miało negatywny skutek dla ich rodzinnego zycia, tez mnie nie kręci.
        Zbyt enigmatyczne, jak dla mniewink Natomiast pogardliwy odbiór tych
        osób poprzez społeczeństwo, już mnie bardziej ciekawi. No i :

        - po pierwsze praca w domu, że tak powiem, rewolucyjna nie jest-
        prochu sie nie wymyśli, świata na przód nie popchnie...

        - gospodynie domowe nie tworzą dochodu narodowego. Społeczeństwo
        więc postrzega je wyłacznie na zasadzie dopominających sie czegoś,
        chciazby szacunku dla siebie, niejako na wysrost. Nic nie włozyły, a
        czegoś chcą..no Sodoma i Gomoriawink

        - praca w domu jest niepoliczalna, efektów jej nie można
        zweryfikować, zmierzyć- bo czyż pełny żoładek, czysta łazienka czy
        też wychowywanie dzieci ma Nawet to wychowanie przyszłych członków
        społeczeństwa łatwo podważyc, bo pracujące matki tez wychowują
        dzieci, a chyba nie ma badań potwierdzających tezę, że niepracujące
        wychowuja wartosciowszych ludzi?



        Dlatego też praca w domu nie cieszy się szacunkiem.
        Bo jest świadczona za darmo i jej efekty są niezbyt wyraźne.
        • joanna666 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 23:41
          Kalipso, ale praca domowa bywa policzalna.
          Przykładowo:
          - dojazdy do pracy,
          - koszty opiekunki, żłobka czy przedszkola,
          licząc skromnie w Warszawie opiekunka to 1500 zł za 8-10 godzin. Pomijam już
          zwiększone wydatki na żywność, gdy obydwoje rodziców pracuje - zwykle jedzą coś
          na mieście, zakupy robią na szybko, więc i wydają więcej.
        • asia_i_p Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 09:32
          Jasne, że umiałabym posprzątać, a pani sprzątaczka pouczyć
          angielskiego pewnie nie. Ale gdybym miała sprzątać przed lekcją,
          byłabym mniej efektywna w mojej pracy. Specjalizacja jest potrzebna.
          Czyli praca pani sprzątaczki jest równie potrzebna jak moja. Jeśli
          jest równie potrzebna, powinna być równie szanowana - czyli albo
          doceniam, że pani sprzątaczka ma równie godny jak mój wkład w
          funkcjonowanie szkoły albo siadam na mopa, wykazuję jej zbędność i
          wtedy mogę już patrzeć z góry.
          Co do niewytwarzania produktu krajowego - my nauczycielki też go nie
          wytwarzamy, jak też lekarze, naukowcy, itd. Wytwarza go przemysł i
          rolnictwo, ze ściśle ekonomicznego punktu widzenia jesteśmy takimi
          samymi darmozjadami jak gospodynie domowe, artyści, itp. Co nie
          znaczy, że jesteśmy niepotrzebni, po prostu do funkcjonowania
          społeczeństwa przykładamy się na inny sposób.
          Czy pracując w domu świata naprzód się nie popchnie - no nie wiem.
          Jeżeli jesteś równocześnie prawnikiem - zawód w sumie szanowany -
          doradzającym firmie, jak się wykręcić z podatków i matką wychowującą
          dziecko - to w której z tych prac tak naprawdę popychasz świat
          naprzód? Co z tego, że matki pracujące też wychowują dzieci - czy
          to, że one robią dwie rzeczy, automatycznie oznacza, że robienie
          tylko jednej z tych dwóch rzeczy jest niegodnie szacunku? Czy w
          takim razie kobiety z wyboru bezdzietne też idą na łatwiznę i tracą
          prestiż w ten sam sposób, jak matki z wyboru niepracujące zawodowo?
          Ja sobie zdaję sprawę, że ty opisujesz świat, jaki jest, a nie jaki
          chciałabyś, żeby był. Ale to trochę brzmi jak usprawiedliwianie tych
          społecznych uprzedzeń i obawiam się, że wiele osób odczyta to jako
          argumenty potwierdzające ich prawo do lekceważenia kogoś za to, że
          inaczej podchodzi do życia.
    • volta2 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 20:32
      nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale z postów kawki mogę
      dowiedzieć/domyślać się, że uczy nasze dzieciory polskiego.
      no więc ja jestem ciekawa, co też tak daje kawce tę pewność, że jak
      zostanie sama, to siebie i dzieci utrzyma?
      ja też od czasu do czasu bywam w szkole, by dzieciory uczyć i prawdę
      mówiąc to mimo pracy nie wiem, doprawdy nie wiem, jakim cudem
      miałabym zapewnić dzieciom narty w alpach, wyjazdy nad ciepłe morza
      i inne extrasy również dla siebie z nauczycielskiej pensji.
      i tak się kawko zastanawiam, o co tak bijesz pianę, może niejedna z
      obecnie niepracujących a pozostawionych przez mężów kobitka,
      szybciej finansowo na nogi stanie niż ty po wielu latach uczenia
      składania podpisów?
      nie wmawiaj dziewczynom, że sobie nie poradzą, bo pracy w polsce za
      1200 do ręki trochę jednak jest, i to bez większych kwalifikacji.
      a zdaje się, to dość porównywalna kwota do zarobków w oświacie.
      jeśli wierzysz, że poradzisz sobie ty to myśl, że i one sobie też
      poradzą.
      • joanna666 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 18.03.08, 20:51
        Nie chciałam być złośliwa, ale też kojarzyłam Kawkę z pracą w szkole...
        Faktycznie, full wypas - można utrzymać dom, dzieci, nie odczuje sie ubytku
        pensji męża. Więcej dorabia mój brat jako ochroniarz sklepowy - wykształcenie
        wystarczy zawodowe, doświadczenie niekonieczne, mile widziane panie... Brat się
        śmiał, że prawie się proszą o to, żeby pracować... Większość tzw. kur domowych
        taką pracę dostałaby bez żadnych problemów, nawet w wieku 40 lat i przy zerowym
        doświadczeniu zawodowym.
        Kiedyś tez była tu taka gwiazda, która twierdziła, jak to wszystko, co osiągnęła
        zawodowo ,zawdzięcza sobie i nie wyobraża sobie być na utrzymaniu męża. Kilka
        postów dalej - że zarabia 800 zł jako pedagog w szkole... Chyba była bardzo
        gospodarna, bo ja z tej pensji nijak nie mogłabym być na swoim utrzymaniu -
        opiekunka plus dojazdy to więcej. A ta laska zresztą chyba jest teraz bez
        pracy.... W przeciwieństwie do wielu znanych mi "kur domowych", które po wielu
        latach bycia w domu poszły do pracy i zarabiają o wiele więcej.
      • kawka74 o, jeszcze się komuś chce mnie inwigilować 18.03.08, 22:50
        Niunia, przeczytaj sobie dysputę jeszcze raz i zrozum łaskawie, o czym mowa, na
        jakim stanowisku stoję i dlaczego, będzie prościej, szybciej, łatwiej, choć nie
        gwarantuję, że przyjemniej.
        I, wnioskując z jakości postów, uważam, że jednak nie mogę zrezygnować ze swojej
        misyjnej pracy. Mozolne, ale może nauczę jakichś podstawowych zasad pisowni.
        • joanna666 Re: o, jeszcze się komuś chce mnie inwigilować 18.03.08, 23:14
          Niunia to ja? smile))))
          Nie bardzo rozumiem, na jakim stanowisku stoisz. Przybliż mi więc, "co poeta
          miał na myśli"...
          Bo jeżeli to, że Ty, jako pani od polskiego (polonistów jest w ch....j, w moim
          mieście w szkołach nie ma dla nich pracy od dawna) pracujesz i poradzisz sobie w
          razie braku męża z pensji szkolnej, to ja Ci odpowiadam, że niepracująca i
          niemłoda matka znajdzie w razie konieczności pracę za tyle, ile zarabia
          nauczyciel mianowany bez większych ceregieli. Może (albo prawie na pewno) to
          będzie praca fizyczna, ale może też po pewnym czasie ją zmieni/awansuje.
          I można polemizować, czy sympatyczniejsze jest stanie na ochronie, siedzenie na
          kasie marketu, praca w Mc Donalds czy bycie panią od polskiego w gimnazjum.
          Sądząc po zadowoleniu wielu nauczycieli (forumowych też), to chyba lepiej i
          zdrowiej wybrać coś z tej pierwszej kategoriismile
          • kawka74 Re: o, jeszcze się komuś chce mnie inwigilować 19.03.08, 06:28
            > Bo jeżeli to, że Ty, jako pani od polskiego (polonistów jest w ch....j, w moim
            > mieście w szkołach nie ma dla nich pracy od dawna) pracujesz i poradzisz sobie
            > w
            > razie braku męża z pensji szkolnej, to ja Ci odpowiadam, że niepracująca i
            > niemłoda matka znajdzie w razie konieczności pracę za tyle, ile zarabia
            > nauczyciel mianowany bez większych ceregieli.

            Skoro tak, to nie zapominaj, że ja mogę pracę zmienić, w każdej chwili, bez
            konieczności latania po mieście z rozwianym włosem i łapania się za byle co, bo
            nie ma co do gara włożyć.
            Swoją drogą mój szef też wierzył, że polonistów jest wystarczająco dużo, żeby
            móc sobie w nich poprzebierać, i ma problem. Duży.
            Tak czy inaczej - błagam, jeśli już chcesz sobie ze mną pogawędzić, zainwestuj
            kwadrans w przejrzenie dyskusji i spróbuj zorientować się, w czym rzecz, bo mi
            się nie chce ani powtarzać, ani dyskutować z kimś, kto nawet nie wie, o co chodzi.
        • volta2 Re: o, jeszcze się komuś chce mnie inwigilować 19.03.08, 01:26
          kobieto, wyraźnie pisałam, że nie czytałam wszyskich postów, więc
          stanowisko na jakim stoisz jest mi faktycznie obce, ale spokojnie,
          nikt cię nie inwigiluje- przynajmniej nie ja, sama się wystawiasz z
          tą pracą w szkole.(od razu widać, że popełniasz grzech nauczyciela,
          nastawiona jesteś na nadawanie, nie na odbiór)
          a o tych stanowiskach słówko jeszcze...
          mnie tam się nie chce w szkole stanowisk żadnych zajmować, bo i tak
          nartki w alpach co sezon zaliczam, ale gdy pytałam kolegę, czemu nie
          startuje w konkursie na dyrektora, to odpowiedział że finansowo mu
          się nie opłaca, bo obecnie ma więcej jako szeregowy nauczyciel +
          dieta radnego, niż miałby jako dyretkor szkoły - bo wówczas z bycia
          radnym rezygnuje obligatoryjnie.
          • kawka74 ja o niebie, Ty o chlebie 19.03.08, 06:20
            > kobieto, wyraźnie pisałam, że nie czytałam wszyskich postów,

            No właśnie. Więc nie zwróciłaś uwagi na to, gdzie leży środek ciężkości
            dyskusji. Nie w moich zarobkach (zresztą nie chce mi się jakoś wierzyć, żeby
            pani domu, która wyleciała z obiegu na kilka czy kilkanaście lat albo nie
            pracowała w ogóle, dostała pensję dyrektora domu maklerskiego), bynajmniej. I
            nie w tym, czy kura domowa da sobie radę, czy nie, bo - między Bogiem a prawdą -
            wisi mi to, nie mój ból. Gwóźdź programu jest zupełnie w innym miejscu.
            Jeśli już koniecznie chcesz ciągnąć ten wątek dalej, zwróć na to uwagę zamiast
            podskakiwać.
            • joanna666 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 19.03.08, 23:03
              Ale MOŻESZ zmienić pracę z bycia panią od polskiego na lepiej płatną, czy Ci sie
              tylko wydaje? Próbowałaś? Pracowałaś gdziekolwiek poza szkołą?
              Z Twoim tonem wyższości słabo Cię widzę w:
              - obsłudze klienta (szeroko rozumianej),
              - PR (np. rzecznik prasowy nie może próbować udowadniać rozmówcom, że są idiotami),
              - dziennikarstwie (nie tak zdobywa się informacje - wiem z autopsji).

              Masz jeszcze jakieś pomysły? Korekta? Dobrze się na tym zarabia?
              Redakcja, wydawnictwo - masz wiedzę merytoryczną oprócz językowej?

              Wielu nauczycieli narzeka na niskie zarobki, ale nie odchodzi ze szkoły, bo
              świetnie zdaje sobie sprawę, że to ich szczyt możliwości zawodowo-finansowych.
              I raczej też nie otrzymasz pensji dyrektora domu maklerskiegosmile
              Teraz też popełniasz typowo nauczycielski błąd: nie odpowiadasz na pytanie, o co
              chodzi w dyskusji (bo albo nie wiesz, albo unikasz bolesnej prawdy, że zarabiasz
              tyle, ile otrzymałaby podejmująca pierwszą pracę pani po czterdziestce, z
              wykształceniem zawodowym i odchowanymi dziećmi ofkors).
              • iwles Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 01:09

                Kawka zniknęła, więc może ja w jednym zdaniu steszczę sedno dyskusji:
                łatwiej ( w razie CZEGO) zrezygnowac jest z nart w Alpach, niż
                chleba dla dzieci.
                • kropkacom Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 08:14
                  > Kawka zniknęła, więc może ja w jednym zdaniu steszczę sedno dyskusji:
                  > łatwiej ( w razie CZEGO) zrezygnowac jest z nart w Alpach, niż
                  > chleba dla dzieci.

                  O ile pensja pani jest na tyle wysoka że wystarczy na wszystko oprócz tych
                  nieszczęsnych Alp. W rzeczywistości wiele pracujących mam zarabia mało. I nawet
                  na chlebek może nie starczyć.

                  Czułabym się psychicznie źle w małżeństwie gdybym chodziła do pracy z myślą że
                  to co wypracuje kapitał na wypadek puszczenia mnie kantem przez męża. Rozumiem
                  potrzebę pracy bo ma się ambicje, potrzebę kontaktu z ludźmi lub finanse męża
                  nie starczają na cokolwiek. Ale praca bo on okaże się świnią?
                  • iwles Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 13:29

                    niekoniecznie musi okazac się swinią.
                    Może np. po prostu zniknąć.
                    Wielu ludzi "znika" i nie wiadomo co się z nimi dzieje....
                    wtedy nie dostajesz nic - ani alimentów, ani renty rodzinnej (co
                    możliwe jest np. w przypadku śmierci - ale też nie zawsze)

                    Gdy nie masz zaplecza w postaci rodziny, która Ci pomoże finansowo -
                    co dasz dzieciom do jedzenia, zanim znajdziesz pracę ?


                    I, żeby znowu nie było niepotrzbenj dyskusji i kontrargumentów - te
                    moje powyższe wywody NIE są argumentami dotyczącymi meritum sprawy,
                    tylko odpowiedzią na konkretnie zadane pytanie.
                    • joanna666 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 23:34
                      Szukanie pracy - takiej, żeby nie zdechnąć wraz z rodziną z głodu, trwa obecnie
                      baaardzo krótko. Wystarczy mieć niewielką rezerwę finansowa, żeby przeżyć bez
                      stresów i pożyczania po znajomych jeden miesiąc. Na jedzenie w wersji
                      ekonomicznej spoko wystarczy 1000 zł. To nie jest zawrotna suma, prawie każdy
                      dorosły i liczący się z różnymi sytuacjami w życiu ma takie zaskórniaki/limit
                      debetowy/kartę kredytową
                      A "zniknięcie" współmałżonka (chodzi Ci o zaginięcie) może wpędzić w depresję
                      także kobietę pracującą. Wtedy także nici z zarabiania, a problemy finansowe w
                      takiej sytuacji to chyba najłatwiej rozwiązać. Inne ciągną się latami.
                      • iwles Re: ja o niebie, Ty o chlebie 21.03.08, 08:39

                        W depresję może wprowadzić nie tylko zaginięcie, ale i rozwód, a
                        przede wszystkim śmierć wspólmałzonka.
                        Różnica jest taka - że osoba pracująca może dostać urlop (płatny),
                        albo zwolnienie (80% ale jednak płatne) - wszak depresja to choroba.

                        Ja nie oceniam, które matki są lepszymi czy gorszymi mamami (te
                        pracujące zawodowo, czy te zajmujące się tylko dziecmi i domem).
                        Zauważ, że na forum wątki o wyższości pozostawania w domu z dziecmi -
                        są zakładane częściej. A ostatnio to już w ogóle ich zatrzęsienie wink
                        (czyżby jakies kompleksy, że ktoś szuka na forum potwierdzenia ? smile
                • kawka74 Dzięki, Iwles 20.03.08, 08:22
                  Nie tyle zniknęła, co nie widzi powodu tłumaczenia jak chłop krowie na rowie
                  czegoś, co już napisała. Jeśli się koleżance Joannie czy jak jej tam nie chce
                  ruszyć głową, dupą czy czymkolwiek innym i przeczytać (oraz zrozumieć) tego, co
                  zostało tu wyłożone i wyjaśnione, to jej problem.
              • kawka74 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 08:35
                Przykro mi to stwierdzić, ale spudłowałaś.
                Założyłaś sobie, że przyłapiesz mnie na łkaniu w chusteczkę, że tak naprawdę
                zarabiam tyle, co kot napłakał, i się mądrzę. Założyłaś sobie, że nic poza
                nauczaniem języka polskiego nie wchodzi w grę, bo nie mam odpowiednich
                kompetencji. Poczyniłaś jeszcze kilka innych, równie bzdurnych założeń. Skoro
                uważasz, że WIESZ, co potrafię, czego nie, jakim jestem człowiekiem, i nie
                uznałaś za stosowne dotrzeć do clou dyskusji, jaki jest sens rozmowy polegającej
                na przepychankach i udowadnianiu, że się nie jest wielbłądem? W ten sposób to ja
                mogę rozmawiać z dzieciakami, ale nie z dorosłą osobą, która sobie coś
                wyobraziła, wdrukowała w mózgownicę i trzyma się tego jak niepodległości.
                • kropkacom Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 08:42
                  A Ty założyłaś że każda kobieta siedząca aktualnie w domu w życiu bez męża sobie
                  nie poradzi. Jesteśmy kwita. Miłego.
                  • kawka74 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 08:59
                    nie mogę
                    no nie mogę
                    kolejne pudło
                    to będzie zaiste miły dzień
                    • triss_merigold6 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 09:11
                      Masz fazę na streetworking?
                      Spróbuję to wyjaśnić Joannie666: osoba bez dłuższych przerw w pracy
                      zawodowej (niekoniecznie na etat), z doświadczeniem i kwalifikacjami
                      znajdzie pracę bez większych problemów. W razie konieczności do
                      czasu znalezienia czegoś lepszego może sprzątać, pracować w pizzy
                      hut, niańczyć cudze dzieci czy siedzieć na infolinii w call center
                      albo pakowac mrożonki. Osoba bez doświadczenia zawodowego i
                      wykształcenia ma mniejszy wybór, bo szereg zajęć i stanowisk jest
                      poza jej zasięgiem.
                      • kropkacom Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 09:26
                        Czemu zakładasz że kobiety które aktualnie są w domu nie mają doświadczenia
                        zawodowego albo wykształcenia? A zajęcia takie jak sprzątanie cz niańczenie
                        dzieci chyba dostępne są bardziej nawet dla gospodyń. Jeżeli kobieta zostaje
                        sama a nie ma oszczędności, kredyty na głowie i tak ma problem czy pracuje
                        zawodowo czy też nie.
                      • joanna666 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 23:23
                        Triss, ale szukanie pracy z takimi zarobkami, jak ma pani "uczycielka" Kawka,
                        trwa u mnie w mieście około tygodnia, albo i krócej. Na pierwszą wypłatę czeka
                        się miesiąc. Nie jest to sytuacja o wiele gorsza niż kobiety pracującej całe
                        życie. I często różne sierotki po studiach (nauczycielskich też) pracują za
                        śmieszne pieniądze "żeby nie być na utrzymaniu męża", a dziewczyny po szkole
                        zawodowej lub średniej zarabiają więcej od nich. Bo nie chodzą do pracy na
                        zasadzie "czegoś się nauczę" (co nie zawsze ma przełożenie na pieniądze) albo
                        "nie będę siedzieć w domu", tylko zarabiają.
                        I niestety bardzo często za pracę teoretycznie prostszą otrzymuje się więcej
                        pieniędzy niż za umysłową. Nieraz jest to chore, ale ile e-mam skarży się, że
                        nie stać ich na opiekunkę? A trzeba do tej pracy jakiś szczególnych kwalifikacji?

                        A Kawka nadal nie chce mi powiedzieć jasno, o co jej chodzi. Bo na pewno nie o
                        to, że jest w lepszej sytuacji niż niepracująca gospodyni domowa...
                        Oczywiście może dalej miotać się i odsyłać mnie do lektury całego wątkusmile
                        (przeczytałam i swoje zdanie podtrzymuję).
                        Oczywiście zdaję sobie sprawę, że osoba bez wykształcenia i doświadczenia ma
                        mniejszy wybór stanowisk pracy. Tylko nie zawsze ten "większy" wybór oznacza
                        większe pieniądze, niestety...
                        • guderianka Re: ja o niebie, Ty o chlebie 21.03.08, 10:25
                          joanno-kawka bardzo dobrze wie o co jej chodzi i zdanie swoje jasno
                          wyłuszczyła. Albo Ty masz problemy ze zrozumieniem -albo nie
                          próbujesz zrozumieć.
                          • joanna666 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 21.03.08, 20:58
                            No to napisz mi Ty, o co tak naprawdę Kawce chodzi - bo ja widzę tu tylko panią
                            nauczycielkę, która pracuje głównie po to, żeby w razie odejścia męża nie zostać
                            bez własnych pieniędzy. I nie rozumie, że taką pensję, jak jej, można obecnie
                            dostać za pracę, do której nie trzeba ani studiów, ani lat doświadczenia
                            zawodowego(nieprzerwanego). Taka jest obecnie sytuacja. Kilka lat temu było
                            gorzej, ale czasy się zmieniły, i to bardzo. Tego Kawka nie zauważa.
                • kuku-007 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 09:28
                  "dotrzeć do clou dyskusji"

                  clue, pani nauczycielko wink

                  • kawka74 Re: ja o niebie, Ty o chlebie 20.03.08, 09:45
                    portalwiedzy.onet.pl/113177,,,,clou,haslo.html
                  • kawka74 :)) 20.03.08, 09:50
                    Jeśli chcesz kogoś udupić, to się do tego przyłóż. Po co się potem wstydzić?
                    • kuku-007 Re: :)) 20.03.08, 13:05
                      Ale czego się wstydzić> Zawsze można się pomylić - my mistake.
                      i dlaczego udupić? rozumiem, że każdy sądzi wg siebie, ale ja nie
                      musze się dowartosciowywać po forach kosztem innych - w tym czasie
                      robię kasę smile
                      żeby mieć, jak mnie mój mąż zostawi, of kors ;0
                      • kawka74 Re: :)) 20.03.08, 13:08
                        Pomylić się zawsze można. Natomiast pomylić się w poprawianiu kogoś (plus 'pani
                        nauczycielko' - jakoś mi się nie chce wierzyć, że dodałaś to, słonko, z dobrego
                        serduszka) nabiera jakby nieco innego wymiaru.
                        • kuku-007 Re: :)) 20.03.08, 13:19
                          oczywiście że nie z dobrego serduszka, słonko.
                          Niestety, takie zachowanie prowokuje twój nauczycielski ton,
                          mentorski i wszechwiedzący, irytujący. Rozumiem, że próbujesz
                          rekompensować sobie żałosne nauczycielskie zarobki chociaż w ten
                          sposób ;0 słonko.
                          • volta2 Re: :)) 20.03.08, 13:35
                            twój nauczycielski ton,
                            > mentorski i wszechwiedzący, irytujący.

                            no, ja też jestem nauczycielką i też mnie razi ten ton.

                            pani sobie wystawia w ten sposób świadectwo - pewnie tak zwraca się
                            do uczniów? a może do rodziców? a szczególnie do niepracujących mam
                            swoich wychowanków? pani ma jakieś kompleksy, pracuje bo musi, nawet
                            bez takich żałosnych pieniędzy nie dałaby rady utrzymać rodziny i
                            stąd ten atak na niepracujące że sobie na komfort niepracowania mogą
                            pozwolić?
                            z mojej strony eot
                            • kawka74 Re: :)) 20.03.08, 13:40
                              > z mojej strony eot

                              Chyba słusznie.
                              Zdaję sobie sprawę, że uderzenie w czuły punkt musi boleć, więc zrozumiała dla
                              mnie jest Wasza irytacja. Przychylam się zatem do postulatu zakończenia dyskusji.
                              Zwłaszcza, że kopanie się z koniem, który mówi, ale czytać i rozumieć to już nie
                              umie, jest po prostu nudne.
                              wesołych świąt smile
                              • kuku-007 Re: :)) 20.03.08, 13:57
                                Zdaję sobie sprawę, że uderzenie w czuły punkt musi boleć

                                nie uderzyłaś mnie w czuły punkt, słonko smile pracuję i z miejsca mogę
                                kupić ciebie i Twoje rozdmuchane ego. Piszę, bo śmieszą mnie takie
                                pańcie jak ty - w lodówie piszczy, ale nos zadarty po sufit.
                                • crises Re: :)) 20.03.08, 17:36
                                  Łoł, a skąd wiesz, co kawka ma w lodówce? Prorokini?

                                  Ale do rzeczy. Skoro kawce już się nie chce, ja spróbuję, o tym radzeniu sobie w
                                  pracy wieloletnich gospodyń domowych.

                                  1. Panie obecnie wymieniane na nowszy model są przeważnie po czterdziestce, a
                                  więc studiowały jeszcze za komuny. (O ile studiowały.) A zatem ich wiedza albo
                                  zawsze była z gatunku "o kant d... rozbić", typu ekonomia marksistowska, albo
                                  zestarzała się tak, że jest całkowicie nieprzydatna.

                                  2. Takie osoby to potencjalny pakiet problemów - to, że mogą mieć problemy z
                                  pracą w grupie to oczywiste, ale gorzej, że osobom przez lata pozbawionym
                                  normalnych kontaktów zawodowych zanikają pewne umiejętności czy zachowania,
                                  których niejako na wejściu oczekuje się od pracownika. Szczylowi prosto po
                                  studiach, dla którego jest to pierwsza prawdziwa praca, jakoś wytłumaczę, że nie
                                  wypada zaczynać dnia pracy od zrobienia sobie talerza kanapek i rozłożenia się w
                                  kuchni na godzinę ze śniadankiem i "Wyborczą", jest to niejako wliczone w ryzyko
                                  zatrudniania szczyla, ale trzydziestoletniej kobiecie - jakoś niezręcznie.

                                  3. "Karierę" wieloletniej gospodyni domowej wybierają przeważnie osoby leniwe,
                                  nieambitne, mało energiczne, bez jakiejś wizji, pomysłu na siebie, pomysłu na
                                  życie. Po co mi ktoś taki w firmie?!
                                  • kropkacom Re: :)) 20.03.08, 17:48
                                    crises, dzięki za rozbudowane wyjaśnienie jakim jestem dnem.

                                    PS. Dopiero przekroczyłam trzydziestkę ale na pewno małż się zorientuje że już
                                    do wymiany jestem smile))
                                    • rita75 Re: :)) 20.03.08, 17:51
                                      > crises, dzięki za rozbudowane wyjaśnienie jakim jestem dnem.

                                      nie chodzi o to, ze jestes dnem...
                                  • krystyna1947 Re: :)) 20.03.08, 18:08
                                    crises napisała:

                                    > Łoł, a skąd wiesz, co kawka ma w lodówce? Prorokini?
                                    >
                                    > Ale do rzeczy. Skoro kawce już się nie chce, ja spróbuję, o tym
                                    radzeniu sobie
                                    > w
                                    > pracy wieloletnich gospodyń domowych.
                                    >
                                    > 1. Panie obecnie wymieniane na nowszy model są przeważnie po
                                    czterdziestce, a
                                    > więc studiowały jeszcze za komuny. (O ile studiowały.) A zatem ich
                                    wiedza albo
                                    > zawsze była z gatunku "o kant d... rozbić", typu ekonomia
                                    marksistowska, albo
                                    > zestarzała się tak, że jest całkowicie nieprzydatna.
                                    >
                                    > 2. Takie osoby to potencjalny pakiet problemów - to, że mogą mieć
                                    problemy z
                                    > pracą w grupie to oczywiste, ale gorzej, że osobom przez lata
                                    pozbawionym
                                    > normalnych kontaktów zawodowych zanikają pewne umiejętności czy
                                    zachowania,
                                    > których niejako na wejściu oczekuje się od pracownika. Szczylowi
                                    prosto po
                                    > studiach, dla którego jest to pierwsza prawdziwa praca, jakoś
                                    wytłumaczę, że ni
                                    > e
                                    > wypada zaczynać dnia pracy od zrobienia sobie talerza kanapek i
                                    rozłożenia się
                                    > w
                                    > kuchni na godzinę ze śniadankiem i "Wyborczą", jest to niejako
                                    wliczone w ryzyk
                                    > o
                                    > zatrudniania szczyla, ale trzydziestoletniej kobiecie - jakoś
                                    niezręcznie.
                                    >
                                    > 3. "Karierę" wieloletniej gospodyni domowej wybierają przeważnie
                                    osoby leniwe,
                                    > nieambitne, mało energiczne, bez jakiejś wizji, pomysłu na siebie,
                                    pomysłu na
                                    > życie. Po co mi ktoś taki w firmie?!
                                    Nie jestem osoba leniwa a energia moglabym spokojnie obdzielic
                                    jeszcze kilka osob.
                                    Nie mam ambicji zawodowych ale to nie znaczy ,ze nie mam potrzeby
                                    realizowania sie w inny sposob.
                                    Czasami czytajac posty niektorych, pracujacych Mam, mogloby sie
                                    wydawac, ze praca to ich jedyne okno na swiat, ze bez tego to tylko
                                    grob i mogila.
                                    Moze tez w Polsce jest takie podejscie,ze jak mi nie za placa to
                                    palcem nie kiwne bo co z tego bede miala.
                                    Wiekszosc znanych mi kobiet niepracujacych ( ja rowniez) robi wiele
                                    pozytecznych rzeczy i to one najwiecej udzielaja sie w naszej
                                    spolecznosci poza rencistami.
                                    W Polsce nie ma moze jeszcze tej kultury wszyscy czekaja az cos
                                    odgornie zostanie zorganizowane, siedza na tylku i wtedy te wyzej
                                    wspomniane krosty rosnasmile)

                                    Ale do rzeczy. Mysle,ze z moim zmyslem organizacyjnym i
                                    przedsiebiorczoscia znalazlabym prace nawet po 20 letniej przerwie.
                                    Nie pracuje bo odkrylam po 8 latach pracy zawodowej ,ze mozna
                                    swietnie zyc bez pracy, realizowac sie i czuc sie doceniana tak jak
                                    tego nigdy nie doswiadczylam w pracy.
                                    Moge sobie na to pozwolic i mom zaplecze finansowe wiec jakby maz
                                    sie rozmyslil zawsze sobie poradze choc nie sadze abym musiala sie
                                    tym martwic.
                                    pozd
                                    • guderianka Re: :)) 20.03.08, 18:24
                                      kuku-oo7 -Ty masz chyba teściową nauczycielkę co ?wink
                                      • kuku-007 Re: :)) 21.03.08, 08:22
                                        kuku-oo7 -Ty masz chyba teściową nauczycielkę co ?wink

                                        nie, nie mam smile nie doznałam również żadnych krzywd w dzieciństwie
                                        od tychże smile
                                        powód mojego odezwania się nt. wyjaśniłam gdzieś wcześniej.
                                  • daisy74 Re: :)) 21.03.08, 17:42
                                    Karierę" wieloletniej gospodyni domowej wybierają przeważnie osoby
                                    leniwe,
                                    > nieambitne, mało energiczne, bez jakiejś wizji, pomysłu na siebie,
                                    pomysłu na
                                    > życie. Po co mi ktoś taki w firmie?!

                                    No,faktyczniesmile)W moim otoczeniu wiele dziewczyn jest lub była na
                                    urlopach wychowawczych,Jedna z nich dokończyła doktorat czego nie
                                    mogłaby zrobić gdyby pracowała-zapewne zrobiła go z braku ambicji i
                                    lenistwasmile)Drugiej nie odpowiadała praca,którą przed wychowawczym
                                    wykonywała,więc mając trochę więcej czasu zaczęła snuć plany na
                                    dalszą przyszłość i otworzyła Centrum Zabaw Twórczych dla
                                    Dzieci,gdzie zatrudnia wiele osób-jakoś umiejętności organizacyjnych
                                    nie straciła i miała super pomysł na siebie.Energii też jej nie
                                    brakuje,bo jak się łatwo domyśleć sporo jej musi mieć,bo ów
                                    przybytek tworzyła od podszewki.Tak,więc musiała mieć wszystkie te
                                    cechy,których Ty odmawiasz mamom,które są w domu ze swoimi
                                    pociechami.Więcej-ona wręcz czerpał inspiracje z bycia mamą
                                    udomowioną i wykorzystała ją zawodowo.
                                    I na koniec-kogo to obchodzi kogo Ty chcesz zatrudnić w firmie?Nawet
                                    dysutując na forum nie potrafisz "wyjść" z pracy.Ja u takiego
                                    pracodawcy napewno nie ubiegałabym się o pracę




    • ciezka_cholera Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 19:06
      zastanawia mnie dlaczego prawie caly ciezar tej dyskusji jest polozony na ryzyku
      zaistnienia wypadku losowego pozbawiajacego delikwentke - kure domowa -
      pieniedzy meza. ryzyko jest elementem praktycznie kazdego wyboru - pracujaca
      matka ryzykuje, ze wyda dziecko w rece opiekunki psychopatki (vide watek o
      opiekunce), dojezdzajacy do pracy rodzic jest znacznie bardziej narazony na
      smierc w wyniku wypadku drogowego, tym samym osierocenie dziecka/dzieci i
      zafundowanie mu/im ciezkiego sierocego losu, niz tenze rodzic bezpiecznie
      przemieszczajacy sie pieszo w rejonie parku i placu zabaw...
      oczywiscie wszystko to nalezy brac pod uwage, gdyz, jak mawiaja swiadomosc miara
      doswiadczenia, ale zupelnie nierozumne wydaje mi sie, koncentrowanie tylko na
      jednym dowolnie wybranym ryzyku i pomijanie calej gamy zagadnien zwiazanych z
      osobistym sprawowaniem opieki nad swoimi dziecmi.
      wg mnie plusy takiego rozwiazania to:
      1) wyznaczanie i egzekwowanie granic zgodnie z wlasnymi przekonaniami (w
      przypadku malych dzieci jest to kwintesencja wychowywania, innymi slowy, zywie
      przekonanie, ze rodzice wracajacy do pracy przed ukonczeniem przez dziecko mniej
      wiecej 10 lat, przekazuja to dziecko na wychowanie mniej lub bardziej zaufanej
      osobie);
      2) pozniej mozliwosc wplywania na diete dziecka, czas spedzany na swiezym
      powietrzu, czas spedzany przed tv, zabawy mniej lub bardziej edukacyjne -
      wszystko to jest w rekach opiekunki bardziej niz rodzica;
      3) dlugo, dlugo nic.... i w koncu te rozne benefity w postaci posprzatanego
      domu, najedzonego domowym obiadkiem meza/zony, zapachu ciasta i atmosfery....-
      to w przypadku tych mam/tatow, ktore/rzy znajduja jeszcze na to czas (ja nie
      znajduje wink
      minusy:
      1) dochody rodziny mniejsze o = zarobki niepracujacego zawodowo malzonka -
      komercyjna opieka nad dziecmi;
      2) brak prestizu spol. dla zawodu kury domowej, a co czesto za tym idzie brak
      szacunku pracujacego malzonka;
      3) stopniowe pogarszanie sie pozycji niepracujacego zawodowa malzonka na rynku
      pracy;

      powyzsze czynniki sa w miare obiektywne, do tego dochodza czynniki subiektywne,
      mozna sie czuc w jednej lub drugiej roli szczesliwym i spelnionym, lub wrecz
      przeciwnie.

      ja wlasnie podjelam decyzje o powrocie do pracy (moje najmlodsze dziecko ma
      zaledwie rok), wlasnie ze wzgledu na cyznniki subiektywne. i wroze sobie rychle
      wyrzuty sumienia, ale coz, licze sie z tym ryzykiem...

      pozdr





      • kinada Re: Kury domowe-niedowartościowane? 20.03.08, 19:30
        A ja sobie myślę, że te wszystkie panie, twierdzące , że pozostanie
        z dzieckiem w domu jest 'beee',zazdroszczą tej możliwości.
        Są plusy i minusy opisanej sytuacji, ale nic nie jest 'czarne i białe'. Ludzie
        również są różni!!!! Dla jednej to raj, dla innej piekło.
        Po co osądzać?
        Ja tam życzę Ci powodzenia.
        Grunt, to znać swoją wartość i być asertywnym.
        Głowa do góry, miej gdzieś te wszystkie krytyczne opinie.
        Każdą panią 'dobrą radę' może spotkać przykra sytuacja (jedną z wielu tutaj
        przytaczanych) i różnie może sobie z nią poradzić, pomimo aktywnej pracy zawodowej.
        Trochę pokory wobec życia drogie Panie...
        Nie ma co krakać. Może warto zastanowić się nad swoją sytuację, a nie
        rozpatrywać czyjąś w stu tysiącach aspektów?!



        _______________

        RATUNKU, co robić...?!? wink
        • iwles Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 08:49

          > A ja sobie myślę, że te wszystkie panie, twierdzące , że
          > pozostanie
          > z dzieckiem w domu jest 'beee',zazdroszczą tej możliwości.



          Mylisz się bardzo. Ja nie zazdroszczę, więc kłamiesz
          mówiąc "wszystkie".


          > Każdą panią 'dobrą radę' może spotkać przykra sytuacja (jedną z
          > wielu tutaj przytaczanych)i różnie może sobie z nią poradzić,
          > pomimo aktywnej pracy zawodowej.



          Akurat mi tego mówić nie musisz....
          Ponieważ wszystkie przeze mnie przytoczone argumenty pochodziły z
          MOJEGO OSOBISTEGO doświadczenia.



          > Trochę pokory wobec życia drogie Panie...

          Czego zyczę WSZYSTKIM z okazji Świąt.
          • kinada Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 10:26
            Ojjj, rozbawiłaś mnie wink
            Napisałaś: "Ja nie zazdroszczę, więc kłamiesz mówiąc "wszystkie".
            Zdanie, jak z przedszkola wink
            Napisałam, że 'myślę', a nie 'wiem',więc nie mogę 'kłamać', co najwyżej mogę się
            'mylić'!
            ps. Proszę o czytanie ze zrozumieniem!
            _______________

            RATUNKU, co robić...?!? wink
            • iwles Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 10:33

              czyli, że nie może być kłamstwem ubieranie w słowa tego, co "sobie
              myślisz", bo ty przecież tylko "myślisz sobie" ?
              Oj, dobre, dobre....
              • kinada Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 15:17
                Moja droga, wg słownika PWN:
                Kłamstwo «twierdzenie niezgodne z rzeczywistością, mające wprowadzić kogoś w błąd»
                Teraz już wiesz, co oznacza słowo 'kłamstwo'?
                A teraz przeczytaj mojego posta...
                _______________

                RATUNKU, co robić...?!? wink
                • iwles Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 20:28

                  Wszystko się zgadza.
                  Twoje stwierdzenie, że wszystkie mamy zazdroszczą tym niepracującym -
                  jest kłamstwem. Bo jest niezgodne z rzeczywistością (nie mogą
                  wszystkie - bo chociażby ja jedna NIE jestem zazdrosna).
                  No i oczywiście, jesli ktos postronny przeczytałby Twoje zdanie -
                  zostałby wprowadzony w błąd.

                  Co tu jest niejasnego?
                  aaaaaaaa............. chodzi Ci o twoje wyrażenie "ja myślę" ?
                  No cóż.... widocznie to ja błędnie wywnioskowałam, że mówisz
                  (piszesz) to samo, co myślisz. I że każdy normalny człowiek tak
                  własnie robi - najpierw myśli potem mówi (pisze) - i te 2 czynności
                  są spójne.
                  Widac nie u wszystkich.....



                  • kinada Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 22:43
                    Widzę, że jednak masz kłopoty z 'jasnym' myśleniem..
                    Cóż, bywa.
                    Nie mam ochoty prowadzić z Tobą pyskówki, bo tak to wygląda..
                    _______________

                    RATUNKU, co robić...?!? wink
                    • semida Re: Kury domowe-niedowartościowane? 23.03.08, 15:35
                      Czyli my-kury domowe-mamy przezaj......życie.Siedzimy na
                      pupkach,czasem pomidorówkę ugotujemy,dzieci nam się same
                      chowają,karmią,przewijają itp.a my możemy spokojnie siedzie cały
                      dzień na necie(za który mąż placi),jeśc za frajer i ogolnie bąki
                      zbijac.Do tego jesteśmy nudne i nie ma o czym z nami pogadac,więc
                      nasza jedyna rozrywka to netsmile
                      I tak trzymac kochane kureczkismile
        • e_r_i_n Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 16:32
          kinada napisała:

          > A ja sobie myślę, że te wszystkie panie, twierdzące , że pozostanie
          > z dzieckiem w domu jest 'beee',zazdroszczą tej możliwości.
          (...)
          > Po co osądzać?

          W jednej wypowiedzi dwa rózne zdania. Ciekawe smile.
    • baska299 Dziękuję:) 21.03.08, 10:39
      Dziękuję Wam bardzo za pomoc w uświadomieniu sobie(w pełni),że jestem tak samo wartościową Kobietą jak Mamuśki pracujące.
      Widząc zaciekłość Matek pracujących w udowadnianiu swoich racji,dochodzę do wniosku,że pozostanie w domu z Dzieckiem było najlepszym rozwiązaniem.
      Mamy za co żyć,nie głodujemy(nawet na jakieś tam ekstrasy mamy),mąż jest jedynym żywicielem rodziny,nie spodziewam się w najbliższej przyszłości jego odejścia.Mam również nadzieję,że mi nie umrze(smile,jednak w razie takiego wypadku losowego mam rodzinę,która na pewno by mi pomogła,a także wykształcenie i łeb na karku.
      Nie czuję się głupia,mąż-o ironio-też tak nie uważa.
      Do nudziar raczej też nie należę,o czym świadczy to,jak ludzie do mnie lgną.Do nudziary chyba by tak nie ciągnęli?(i nie piszę tu tylko o kurkach domowych).
      Dodam jeszcze,że po lekturze wątku przemyślałam co nieco,i już nigdy,przenigdy nie pozwolę komukolwiek nadwyrężyć mojego poczucia własnej wartości.
      Nie jestem ani lepsza,ani gorsza od Matek pracujących,ale jestem SZCZĘŚLIWA.Ja i moja rodzina.A to chyba najważniejsze?
      Pozdrawiam serdecznie i Dziękujęsmile
    • boska_iola Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 13:04
      Skupiliście się wszyscy na wypadkach losowych i co by było gdyby a
      zapomnieliście o jednej ważnej rzeczy, która tak naprawdę skłoniła
      autorkę do napisania tego wątku. O ich odbiorze przez innych ludzi -
      społeczeństwo, a w tym czasem i własnego męża. Niepracujące żony
      przy mężu mogą się afirmować do woli jaka ich praca jest ważna i
      podbudowywać swoje poczucie własnej wartości. Wszystko to prawda i
      zapewne są to bardzo inteligentne, oczytane i sympatyczne osoby. W
      rzeczywistoścu i swoich oczach. Niestety często w oczach innych
      wiąże się to z utratą szacunku. Inna kobieta też ma dziecko, którym
      się zajmuje i męża któremu sprząta i gotuje albo robią to razem, i
      gdyby to się na tym kończyło to ok. Ale obie korzystają z
      publicznych dróg, oświetlenia, przedszkoli, parków, obrony
      wojskowej, wszystkiego co zapewnia Państwo i szary obywatel ma prawo
      czuć się sfrustrowany mając na utrzymaniu zdrową, pełnosprawną, w
      sile wieku kobietę, która nie przyczynia się (np. w formie płaconych
      podatków) do wytworzenia tych dóbr, a korzysta z nich w równym
      stopniu. To jest po prostu nasz obywatelski obowiązek jeśli ma się
      dwie rączki i dwie nóżki. Właśnie po to, żeby mieć z czego wesprzeć
      potrzebujących w ciężkich dla nich czasach (renty, urlopy
      macierzyńskie a nie "urlopy" od pracy itd). Inna moim zdaniem bardzo
      istotna sprawa to częsta utrata szacunku mężczyzny, który widząc
      zależność takiej osoby od siebie często nieświadomie reaguje w ten
      sposób. Mało kto na dłuższą metę jest w stanie znieść to niesamowite
      brzemię, bo to jest strasznie przytłaczające dla mężczyzn, że jest
      się jedynym żywicielem rodziny, taki mężczyzna często czuje się
      wykorzystywany i zestresowany brakiem wsparcia finansowego, choćby
      niewielkiego ale chodzi właśnie o tę świadomość, że jest nas dwoje,
      odpowiedzialność na nim wyłącznie spoczywająca go przytłacza i
      zaczyna doprowadzać do negatywnych uczuć w stosunku do osoby, którą
      z tym utożsamia. Zwłaszcza, że jednak obserwuje wokół mnóstwo kobiet
      które sobie radzą i z pracą zawodową i z prowadzeniem domu i tylko
      jego małżonce coś stoi na przeszkodzie. Gdyby wszystkie kobiety tak
      żyły to ok, nie byloby porównania, a tak niestety ale leń ciśnie się
      na usta. A poza tym nie oszukujmy się, same tu Panie przyznały, że
      siedzenie w domu to niezłe wakacje w porównaniu do normalnej pracy i
      jak przychodzi pora wracać do pracy to najlepiej zrobić drugiego
      dzidziusia. Mi tam ryba, niech każdy robi co chce, też bym sobie
      czasem tak chętnie posiedziała, ale niech się nie dziwi, że nie jest
      odbierany z szacunkiem przez społeczeństwo, które nie uważa, aby
      prowadzenie dzieci do przedszkola na parę godzin i gotowanie
      pomidorówki to był jakiś wielki heroizm.
      • kropkacom Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 13:40
        > prowadzenie dzieci do przedszkola na parę godzin i gotowanie
        > pomidorówki to był jakiś wielki heroizm.

        A kto mówi o heroizmie? Pracujące czy niepracujące? Pomnika się nie domagam.
        • boska_iola Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 14:01
          > A kto mówi o heroizmie? Pracujące czy niepracujące? Pomnika się
          nie domagam.
          Pomnika nie, ale szacunku takiego jak osoby pracujące zawodowo i
          jednoczeście wychowujące dzieci i prowadzące dom. A ja wyjaśniłam
          przyczyny, dla których ciężko jest za samą pomidorówkę, jak już się
          wstanie koło 11-tej i ja zrobi, nim obdarzać.
      • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 14:35
        boska_iola napisała:

        > Skupiliście się wszyscy na wypadkach losowych i co by było gdyby a
        > zapomnieliście o jednej ważnej rzeczy, która tak naprawdę skłoniła
        > autorkę do napisania tego wątku. O ich odbiorze przez innych
        ludzi -
        > społeczeństwo, a w tym czasem i własnego męża. Niepracujące żony
        > przy mężu mogą się afirmować do woli jaka ich praca jest ważna i
        > podbudowywać swoje poczucie własnej wartości. Wszystko to prawda i
        > zapewne są to bardzo inteligentne, oczytane i sympatyczne osoby. W
        > rzeczywistoścu i swoich oczach. Niestety często w oczach innych
        > wiąże się to z utratą szacunku. Inna kobieta też ma dziecko,
        którym
        > się zajmuje i męża któremu sprząta i gotuje albo robią to razem, i
        > gdyby to się na tym kończyło to ok. Ale obie korzystają z
        > publicznych dróg, oświetlenia, przedszkoli, parków, obrony
        > wojskowej, wszystkiego co zapewnia Państwo i szary obywatel ma
        prawo
        > czuć się sfrustrowany mając na utrzymaniu zdrową, pełnosprawną, w
        > sile wieku kobietę, która nie przyczynia się (np. w formie
        płaconych
        > podatków) do wytworzenia tych dóbr, a korzysta z nich w równym
        > stopniu.

        Od 5 lat nie przykladam sie do wytwarzania dobr bezposrednio ale
        posrednio owszem.
        Wytlumacze. Poniewaz nie pracuje mozna wiec zalozyc ,ze moj maz
        zarabia na tyle duzo aby moc utrzymac niepracujaca zone i trojke
        wspolnych dzieci.
        POniewaz nie pracuje moj maz moze w wiekszym stopniu poswiecic sie
        pracy zawodowej niz gdybym pracowala.
        Poprostu nie ma obciazenia w postaci dzieci a przynajmniej jest
        obciazony w mniejszym stopniu wiec zarabia wiecej tym samym placi
        wyzsze podatki.
        Poza tym moje dzieci nie chodzily do zlobka wiec nie korzystaly z
        pieniedzy podatnikow. Dzieci mam zlobkowych korzystaja rowniez z
        podatkow , ktore placi moj maz oczywiscie pisze o zlobka
        dofinansowanych.
        Nie mam oczywiscie o to pretensji ale jak sie juz tak liczymy to
        moze policzmy sie sprawiedliwie.

        To jest po prostu nasz obywatelski obowiązek jeśli ma się
        > dwie rączki i dwie nóżki. Właśnie po to, żeby mieć z czego
        wesprzeć
        > potrzebujących w ciężkich dla nich czasach (renty, urlopy
        > macierzyńskie a nie "urlopy" od pracy itd). Inna moim zdaniem
        bardzo
        > istotna sprawa to częsta utrata szacunku mężczyzny, który widząc
        > zależność takiej osoby od siebie często nieświadomie reaguje w ten
        > sposób. Mało kto na dłuższą metę jest w stanie znieść to
        niesamowite
        > brzemię, bo to jest strasznie przytłaczające dla mężczyzn, że jest
        > się jedynym żywicielem rodziny, taki mężczyzna często czuje się
        > wykorzystywany i zestresowany brakiem wsparcia finansowego, choćby
        > niewielkiego ale chodzi właśnie o tę świadomość, że jest nas
        dwoje,
        > odpowiedzialność na nim wyłącznie spoczywająca go przytłacza i
        > zaczyna doprowadzać do negatywnych uczuć w stosunku do osoby,
        którą
        > z tym utożsamia.
        Na szczescie moj maz nie ma takiego podejscia i nie musze obawiac
        sie utraty jego szacunku.

        Zwłaszcza, że jednak obserwuje wokół mnóstwo kobiet
        > które sobie radzą i z pracą zawodową i z prowadzeniem domu i tylko
        > jego małżonce coś stoi na przeszkodzie. Gdyby wszystkie kobiety
        tak
        > żyły to ok, nie byloby porównania, a tak niestety ale leń ciśnie
        się
        > na usta. A poza tym nie oszukujmy się, same tu Panie przyznały, że
        > siedzenie w domu to niezłe wakacje w porównaniu do normalnej pracy
        i
        > jak przychodzi pora wracać do pracy to najlepiej zrobić drugiego
        > dzidziusia. Mi tam ryba, niech każdy robi co chce, też bym sobie
        > czasem tak chętnie posiedziała, ale niech się nie dziwi, że nie
        jest
        > odbierany z szacunkiem przez społeczeństwo, które nie uważa, aby
        > prowadzenie dzieci do przedszkola na parę godzin i gotowanie
        > pomidorówki to był jakiś wielki heroizm.

        Nie wiem jak sie organizuje inne Panie ale ja robie duzo wiecej niz
        tylko ugotowanie pomidorowki.
        Mozna byc przydatnym dla spoleczenstwa nie tylko pracujac zawodowo.
        pozd
        • boska_iola Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 14:51
          > POniewaz nie pracuje moj maz moze w wiekszym stopniu poswiecic sie
          > pracy zawodowej niz gdybym pracowala.
          > Poprostu nie ma obciazenia w postaci dzieci a przynajmniej jest
          > obciazony w mniejszym stopniu wiec zarabia wiecej tym samym placi
          > wyzsze podatki.
          ...które w zeznaniu rocznym, korzystając z opcji wspólnego
          rozliczania się z małżonką, ulegają odpowiednio obniżeniu...

          > Poza tym moje dzieci nie chodzily do zlobka wiec nie korzystaly z
          > pieniedzy podatnikow. Dzieci mam zlobkowych korzystaja rowniez z
          > podatkow , ktore placi moj maz oczywiscie pisze o zlobka
          > dofinansowanych.
          > Nie mam oczywiscie o to pretensji ale jak sie juz tak liczymy to
          > moze policzmy sie sprawiedliwie.
          Dzieci mam żłobkowych nie korzystają z podatków twojego męża tylko z
          tego, co same najpierw do wspólnej puli wpłaciły. Także bez łaski z
          waszej strony.
          • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 15:04
            boska_iola napisała:

            > > POniewaz nie pracuje moj maz moze w wiekszym stopniu poswiecic
            sie
            > > pracy zawodowej niz gdybym pracowala.
            > > Poprostu nie ma obciazenia w postaci dzieci a przynajmniej jest
            > > obciazony w mniejszym stopniu wiec zarabia wiecej tym samym
            placi
            > > wyzsze podatki.
            > ...które w zeznaniu rocznym, korzystając z opcji wspólnego
            > rozliczania się z małżonką, ulegają odpowiednio obniżeniu...
            >
            > > Poza tym moje dzieci nie chodzily do zlobka wiec nie korzystaly
            z
            > > pieniedzy podatnikow. Dzieci mam zlobkowych korzystaja rowniez z
            > > podatkow , ktore placi moj maz oczywiscie pisze o zlobka
            > > dofinansowanych.
            > > Nie mam oczywiscie o to pretensji ale jak sie juz tak liczymy to
            > > moze policzmy sie sprawiedliwie.
            > Dzieci mam żłobkowych nie korzystają z podatków twojego męża tylko
            z
            > tego, co same najpierw do wspólnej puli wpłaciły.
            Acha to te podatki sa gdzies przechowywane a ja myslalam,ze wydawane
            sa na biezaca a tu patrz na konto sa odkladane smile)
            To ja tez moge sobie jakas czesc odliczyc bo kiedys tez do wspolnej
            puli wplacalam (8 lat pracy).



            Także bez łaski z
            > waszej strony.
            Ale to ja nie ja zaczelam to rozliczenie i nie przeszkadza mi ,ze
            moj maz doklada sie do podatkow dla dzieci zlobkowych i do lekarza
            dla nich bo wiadomo ,ze dzieci zlobkowe wiecej choruja od domowych.
            Tak jak nie bedzie mi przeszkadzalo ,ze moja trojka dzieci w
            przyszlosci bedzie pracowala na emeryture mojego meza i innych
            emerytow.
            • boska_iola Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 15:45
              Ty chyba nie chcesz zrozumieć po prostu, ale doceniam świetny
              dowcip. Nie rozumiem czemu według ciebie twój mąż jest takim
              dobroczyńcą sponsorującym mamom pracującym żłobki. To ona i twój mąż
              razem, wspólnymi siłami, są raczej twoim dobroczyńcą, że masz gdzie
              iść z dzieckiem na spacer i ci kółka od wózka nie odpadają na
              dziurawym bruku bo ktoś świeżo asfalt w parku położył. Różnica
              między twoim mężem i tobą a pracującymi matką i ojcem dzieci
              żłobkowych (powiedzmy, że też jest ich trójka) jest taka, że tylko
              troje z Was do wspólnej naszej, powiem szumnie nawet, narodowej puli
              wkłada, a wyciąga cała szóstka dzieci, jedne w formie żłobka i
              służby zdrowia bo chorują, twoje w innej formie. Wyciąga też cała
              czwórka dorosłychsmile Ty też, a jako jedyna z tego grona dorosłych,
              sprawnych ludzi, w tzw wieku produkcyjnym, ponoszącym społeczną
              odpowiedzialność za utrzymanie dzieci, emerytów i rencistów w tym
              kraju, obecnie nie pracujesz.
              > Tak jak nie bedzie mi przeszkadzalo ,ze moja trojka dzieci w
              > przyszlosci bedzie pracowala na emeryture mojego meza i innych
              > emerytow.
              Może nie. Może ich małżonkowie będą na nich pracowali. Nie martw się
              zawczasu.

              Mylisz pojęcia. Podatków i składek nie płaci się na "innych", spłaca
              się w ten sposób przede wszystkim swoją konsumpcję pewnych dóbr z
              ogólnej puli oraz dług wobec społeczeństwa za pomoc w czasach kiedy
              samemu było się dzieckiem i będzie się emerytem albo rencistą.
              Oczywiście jeśli się do tego poczuwa. To o czym ty mówisz to tylko
              przesunięcie w czasie tej dystrybucji.
              • marianna72 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 20:03
                boska_iola napisała:

                > Ty chyba nie chcesz zrozumieć po prostu, ale doceniam świetny
                > dowcip. Nie rozumiem czemu według ciebie twój mąż jest takim
                > dobroczyńcą sponsorującym mamom pracującym żłobki. To ona i twój
                mąż
                > razem, wspólnymi siłami, są raczej twoim dobroczyńcą, że masz
                gdzie
                > iść z dzieckiem na spacer i ci kółka od wózka nie odpadają na
                > dziurawym bruku bo ktoś świeżo asfalt w parku położył.
                Boska iolu ale ja tez wkladalam do tej puli przez 8 dlugich lat a
                moje dzieci i dzieci mojego meza , ktory wklada do tej puli do
                dzis,nic na tym nie skorzystaly, bo do zlobkow nie chadzaly.Pozwol
                mi wiec korzystac chociaz z alejek w parkusmile) gdzies musze sobie
                odbic


                Różnica
                > między twoim mężem i tobą a pracującymi matką i ojcem dzieci
                > żłobkowych (powiedzmy, że też jest ich trójka) jest taka, że tylko
                > troje z Was do wspólnej naszej, powiem szumnie nawet, narodowej
                puli
                > wkłada, a wyciąga cała szóstka dzieci, jedne w formie żłobka i
                > służby zdrowia bo chorują, twoje w innej formie. Wyciąga też cała
                > czwórka dorosłychsmile
                Roznica moze jest taka ,ze wklad calej tej trojki doroslych nie jest
                taki sam.
                Mysle,ze wiekszosc niepracujacych mam moze sobie pozwolic na nie
                pracowanie bo dochody meza sa wystarczajaco wysokie i co za tym
                idzie wklad do wspolnej pulli tez jest proporcjonalnie
                wysoki.Dlatego zeby mowic o sponsoringu trzeba by obliczyc wszystko
                z olowkiem w reku i wtedy mozna mowic kto kogo sponsoruje.

                I jeszcze to z drugiego Twojego postu
                > A kto mówi o heroizmie? Pracujące czy niepracujące? Pomnika się
                nie domagam.
                Pomnika nie, ale szacunku takiego jak osoby pracujące zawodowo i
                jednoczeście wychowujące dzieci i prowadzące dom.

                Wiesz nie mozna robic tych dwoch rzeczy jednoczesnie albo pracujesz
                zawodowo albo wychowujesz dzieci.Jesli pracujesz zawodowo Twoje
                dzieci w tym czasie wychowuje ktos inny
                Mama pracujaca owszem ma swoj wklad w wychowanie ale robi to po
                godzinach pracy

                A ja wyjaśniłam
                przyczyny, dla których ciężko jest za samą pomidorówkę, jak już się
                wstanie koło 11-tej i ja zrobi, nim obdarzać.

                Juz wczesniej pisalam ,ze mozna byc przydatnym dla spoleczenstwa
                nie tylko pracujac zawodowo ale pominelas to milczeniem .
                Rozumiem ,ze Ty wolisz wykorzystac swoj potencjal po przez prace
                zawodowa pozwol jednak innym byc uzytycznym tak jak oni chca.



                >Jas urodzony 31/10
          • volta2 Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 15:08
            Dzieci mam żłobkowych nie korzystają z podatków twojego męża tylko
            z
            > tego, co same najpierw do wspólnej puli wpłaciły. Także bez łaski
            z
            > waszej strony.

            A pobyt mam w domu też jest wypracowany przez nie, skoro nabyły
            prawo do u. macierzyńskiego i wychowawczego to logiczne, że najpierw
            coś do kociołka od siebie wrzuciły - i teraz wyjmują.
            inna sprawa, że wychowawczy często jest bezpłatnysad

            póki co, po przeglądaniu statystyk, już któryś raz w mediach pojawia
            się informacja że wychowawczy bezpłatny to luksus, na które niewiele
            kobiet się może zdecydować, bez szkody finansowej dla rodziny - i to
            chyba tak boli te pracujące - o to nasze życie w luksusie?
            więc przyglebić nas trzeba, żeby juz ze wszystkich stron za
            luksusowo nam nie byłosmile

            ps. póki co już w domku nie jestem - zarabiam, na waciki i
            dla "prestiżu" społecznego
            i jako mama będąca 3 lata na wychowawczym oświadczam: pobyt w domu
            to harówa, w porównaniu do łazikowania do pracy.
            ja oczywiście się nie przepracowywałam na tym moim wychowawczym, bo
            dałam jeszcze zarobić opiekunce, ja tam się w tym czasie
            ukulturalniałam i upiększałam(kino, teatr, kosmetyczka, kawiarnia,
            te sprawy...)
            • kinada Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 15:33
              Jestem w szoku!!!!!! Co za teorie tu powstają!
              Nie odniosę się do czynników ekonomicznych dot. kobiet 'nie pracujących', bo są
              dla mnie żenujące!!! Pani o nich wspominająca jest gruuubo niedoinformowana!
              Kobieto,sięgnij do źródeł, a potem zacznij się wypowiadać!
              A teraz druga sprawa. A może niektóre kobiety wykorzystują możliwość spędzania
              czasu w domu z dzieckiem, bo zależy im na jego dobry rozwoju?!? Może inwestują
              ten czas w 'dziecku'? Proszę sięgnąć do każdego podręcznika
              psychologicznego,mówiącego o rozwoju dziecka!!!
              W wieku 0-3 jest wskazane, by dziecko przebywało w towarzystwie rodzica. W tym
              czasie kształtowana osobowość dziecka, wiele różnych cech, które w przyszłości
              będą ogromnie wpływały na jego życie!
              Nie krytykuję mam, które zdecydowały się/musiały pracować, w życiu jest
              różnie... Ale drogie Panie krytykujące, opamiętajcie się i zastanówcie nad
              samymi sobą!
              Może pod tymi nieprzyjemnymi słowami kryje się gorycz spowodowana 'zostawieniem'
              dziecka i pójściem do pracy?
              Ja podziwiam i szanuję kobiety, które nie pracują zawodowo, decydują się na
              spędzenie pewnego czasu z dzieckiem.. Z własnego doświadczenia wiem, że po takim
              okresie praca zawodowa jest luksusem!
              _______________

              RATUNKU, co robić...?!? wink
              • frodolin Re: boska iola 21.03.08, 17:00
                kobieto uważasz się za tak mądra i oczytaną a nie wiesz, że aby
                dostać urlop wychowawczy to trzeba najpierw troche popracować, a
                potem nie przekroczyć wymaganego dochodu na osobę w rodzinie,
                wiekszość z nas które pozostały w domu z wyboru ten dochód grubo
                przekraczają wiec płatny wychowawczy nam się nie należy, przedszkola
                i szkoły do których uczęszczają moje dzieci są prywatne, koszty
                opieki zdrowotnej pokrywa w całości firma w której pracuje mój mąż,
                nie pracuję na emerytów i rencistów wiec też nie mam co liczyć na
                państwową emeryturę, mój mąż zarabia i płaci podatki za mnie i za
                siebie
                • boska_iola Re: boska iola 21.03.08, 18:52
                  Chyba sie nie zrozumieliśmy, nie mowię o urlopie wychowawczym tylko
                  o kobietach które całe życie odkąd to urodzą dziecko nie pracują
                  wiąc bez stresu. Przerwy na dziecko krótszej, czy dłuższej jeśli
                  kogoś stać, nie da sie uniknąć, ale przerwy! A nie sposobu na życie.
                  Jednakże jak widzisz nawet mądrzy panowie w garniturach usiedli i
                  wyliczyli, że nie stać ich na płacenie kobietom za urlop
                  wychowawczy. Policzyli też, czyniąc pewne założenia, że uprzejmie
                  się uprasza aby kobiety pracowały ileś lat aby nabyć prawa do
                  emerytury bo inaczej system pierdutnie.
                  Ale ty jak widzę usiłujesz mnie przekonać, że żyjesz w próżni,
                  samowystarczalna komórka rodzinna - jak miło. Wiele osób ma opiekę
                  medyczną zapewnianą przez firmę, wiele dzieci uczy sie w szkole
                  prywatnej, ale mam nieco więcej wyobraźni żeby wiedzieć, że są
                  jeszcze w tym kraju sprawy i ludzie, którymi to państwo się
                  przynajmniej stara opiekować i nie da się tego kupić prywatnie. Nie
                  chce mi się jednak tłumaczyć rzeczy oczywistych. Idźcie wy sobie
                  mieszkać gdzieś w Afryce to może zrozumiesz co mam na myśli i że
                  masz wielkie szczęście, że mieszkasz w kraju, w którym są szpitale,
                  gdzie jak Damian czy Medicover ma do czynienia z poważniejszym
                  zabiegiem to odsyła tam pomijając poziom tych szpitali (ale może
                  gdyby nie tylu "rencistów" i innych niepracujących to nie mielibyśmy
                  tego problemu...), że nawet twoje uczące się w prywatnej szkole
                  dziecko polezie do BUWu przygotowywać się do egzaminu, że ktoś
                  siedzi i przegląda, kataloguje, sprawdza i odhacza te pity, które
                  twój mąż wypełnia jak twierdzisz w twoim też imieniu, i że możesz
                  pobiec z płaczem na komendę jak twoje dziecko dostanie bęcki na
                  podwórku i ukradną mu komórę. Ale ty pewnie zamiast na policję
                  zadzwonisz do Juventus Security a jak by ci się palił dom to do Daru
                  Natury - niech przyjadą z wodą.
                  Szkoda prądu. Pozdrawiam i wesołych świąt życzę.
                  • wieczna-gosia Re: boska iola 21.03.08, 19:01
                    jolu boska,ale te dzieci maja rowniez ojca i tenze ojciec zapewne ma bardzo
                    konkretna pensje i doklada sie do BUWu i do Policji.

                    Poza tym tak samo niemoralne jak rozliczanie sie zniepracujaca zona jest
                    rozliczanie sie samotnego rodzuca z dzieckiem- zona to chociaz jakos pozasuwa,
                    czy mezowi dobrze zrobi i on nastepnego dnia bedzie wypracowywal PKB az milo. A
                    takie dziecko? Tylko krwi samotnej rodzicielce popsuje (i okazjionalnie
                    samotnemu ojcu)i od razu wszystkie wskazniki siadaja.

                    Osobiscie uwazam ze mazenstwo jest druzyna. I jak to w druzynie rozwiazan
                    zespolowych jest tysiace, czego sama jestem najlepszym przykladem, gdyz
                    przerobilam juz i pare lat bez pracy i obecnie pare lat pracy, w zyciu nie bylam
                    na macierzynskim i wychowawczym, budzet odetchnal smile obecnie przerabiam wersje
                    samotnej pracujacej matki a moj maz to nie zaplaci podatkow w Polsce bo to
                    Albion nam placi za dzieci a nie ojczyzna gdyz tam za dzieci nam sie nalezy a tu
                    nam sie nie nalezy, co mnie po prostu powala smile jako ze one mieszkaja tu a nie
                    tam smile

                    grunt to w tej paranoi nie zwariowac smile
                  • frodolin Re: boska iola 21.03.08, 20:43
                    słuchaj iolu nie wiem tak naprawdę o co ci chodzi ty chyba naprawdę
                    zazdrościsz tym do których się los uśmiechnął i nie muszą badź nie
                    chcą pracować,teraz jest tak że każdy pracuje na swoją państwową
                    emryturę więc jeśli nie pracujesz to jej poprostu mieć niebędziesz,
                    co do pałcenia podatków i uzdrawiania budżetu państwa to jest
                    jeszcze pare innych rozwiązań, które by się przyczyniły aby ten
                    system lepiej funkcjonował, więc preszę cię nie bądź śmieszna i
                    przestań obwiniać kobiety niepracujące za dziurę w budżecie i
                    nieudolość polityków, pozdr
                  • selavi2 Re: boska iola 25.03.08, 22:05
                    Pozostajac pare lat w domu i wychowujac dzieci wytwarzam podstawowe dobro
                    narodowe-przyszlego (predzej czy pozniej pracujacego) podatnika i platnika ZUS.
                    Tak? Majac np. 4 dzieci i bedac niezywa np. od 40 roku zycia, tobie rowniez
                    robie przysluge. Jaka? Otoz dzieki pracy MOICH dzieci bedziesz otrzymywac
                    emeryture. Ja niekoniecznie.;-PP
                    I bzdura jest dystrybucja srodkow wedlug ciebie tylko przesunieta w czasie. Nie
                    bedzie wiecej dzieci- nie bedzie pracownikow wytwarzajacych! srodki dla ZUS. Jak
                    dalej bedzie taki niz to zobaczysz swoja emeryture jak wlasne ucho bez lusterka.
                    I nikt nic nie bedzie przesuwal, bo nie bedzie czego przesuwac.
                    Mam 44 lat i w swej bujnej karierze i siedzialam w domu z dziecmi i pracowalam,
                    ciagajac je o swicie do przedszkola i zlobka. I z reka na sercu, jako samotna
                    matka od drugiego roku zycia mojej corki i 3 miesiaca zycia syna - gdybym tylko
                    mogla - siedzialbym w domu z dziecmi. Mialabym wtedy wieksza gwarancje na
                    zdrowie fizyczne i psychiczne nie tylko mych pociech ale i swoje. Za te pare lat
                    w biegu miedzy zlobkiem, przedszkolem a pozniej szkola, bez niczyjej pomocy
                    placilam stresem i swoim zdrowiem, zreszta dalej place. Ale ja nie mialam
                    wyboru. Te kobiety, ktore maja wybor, dobrze by zrobily, pamietajac, ze zadna
                    praca i oczekiwania spoleczne nie sa warte ich zdrowia.I ze w wielu przypadkach
                    stres spowodowany przez to, ze nie mozna byc jednoczesnie matka zaspokajajaca
                    podstawowe potrzeby swojego dziecka i pracownikiem, zaspokajajacymsmile potrzeby
                    swego pracodawcy - rujnuje zycie rodzinne.
    • semida Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 21:59
      Problem w pizdu wydumany.Ja jestem kurka,do tego domowa,i jest mi z tym tak zajebiście że masakrasmile
    • aluc Re: Kury domowe-niedowartościowane? 21.03.08, 22:10
      znaczy wynika, że jak pieniądze mam, to mogę kurzyć domowo bez ryzyka
      i o to mnie się rozchodzi w życiu tak generalnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka