pengua
04.04.08, 20:40
Chodze z dzieckiem (5,5 miesiaca) w rozne miejsca, nie tylko do
parku, ale i do sklepu, na bazarek, do urzedu, jade na wakacje.
Napotkane osoby usmiechaja sie do radosnego niemowlaka, rozochoczony
synek rozdaje wiec usmiechy na lewo i prawo.
I tu sie zaczyna...
"o jaki sliczny!", "chlopiec czy dziewczynka?", i moje ulubione:
"karmiony piersia, prawda?"
Zastanawiam sie co to kogo obchodzi?
Czy nikt z tych obcych osob nie zdaje sobie sprawy z tego, ze to
moja prywatna/intymna sprawa? Ja nikomu nie zadaje pytan czy ma
udane zycie seksualne, malzenskie, czy jest wierzacy czy nie lub czy
sie regularnie wyproznia; bo uwazam ze sa to intymne sprawy kazdego
z nas. Tak samo czy matka karmi piersia czy nie! Dlaczego tyle osob
o to pyta? Co to kogo obchodzi? Tymbardziej, ze wlasciwie odbywa sie
to w tych samych miejsach gdzie musze swoje odstac w kolejce z
wozkiem (wczesniej z brzuchem) i wtedy nikogo to nie obchodzi!!!