Dodaj do ulubionych

Koleżanka,aborcja,duży problem...długie

22.04.08, 20:43
Mam koleżankę.Dziewczyna ma 23 lata,5 letnią córkę z facetem z
wakacji,i znowu jest w ciąży.W ciąży jest z gościem,z którym była 5
lat,2 miesiące temu się rozstali,bo były ciągle kłótnie itp.
Poza tym dziewczyna poznała naprawdę fantastycznego faceta i zaczęła
być szczęśliwa...
Tydzień temu okazało się,że jest w ciąży z byłym(to pewne).
3 lata temu już z nim zaciążyła i usunęła:/Wspomina to często...
Teraz powiedziała facetowi o ciąży,a on że to nie jego,że i tak już
z nią nie będzie itp.
Dziewczyna znowu chce usunąć!
Mówi że nnie ma perspektyw(mieszka z mamą rencistką i córką,sama
pracuje,ale zarabia 900zl),że jaką ona zapewni przyszłość dziecku,że
ten nwy facet ją zostawi jak się dowie że 2 nie swoich będzie miał
na karku,zę coś tam że cos tam...
Urodzić i oddać do adopcji nie chce,bo mówi że jak urodzi to już na
pewno zostanie to dziecko z nią,a ona nie ma warunków itp.
Jest to moja bardzo dobra koleżanka,namawiam ją,proszę żeby nie
usuwała.Chcę jej oddać wszystko po moim dziecku na początek
(wózek,łóżeczko,ubranka,zabawki niemowlęce),niemal ją błagam żeby
tego nie robiła.Pokazałam jej nawet w necie zdjęcia z aborcji.Mówi
że jej to nie rusza,bo odpycha od siebie myśl,że tam w środku jest
człowiek.Twierdzi że jak urodzi,to już będzie 2 dzieci miała,każde z
innym,i nikt jej już nie zechce...
Dzisiaj jej nagadałam dużo,chyba wzbudziłam w niej jakieś
wątpliwości,ale nie przekonałam jej jeszcze ne pewno.Co zrobic?Jak
ją przekonać???Co jej powiedzieć,pokazać,żeby ją naprawdę sumienie
ruszyło????
Chaotyczne to,ale jestem pod wpływem dużych emocji.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 20:49
      Po pierwsze nie wtracac sie. Bo wózek i łozeczko , pare ubranek to
      niewiele jak na 18 lat wychowywania. Porozmawiałaś, powiedziałaś co
      sądzisz ale to nie Twoja decyzja. Mozesz pokazac inne wyjscia, to
      jedyne co mozesz zrobić, ale jej nie molestuj.
      • sylwi-a-25 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 20:59
        To jest decyzja twojej kolezanki, i musze ci powiedziec ze ja
        rozumiem. Tak jak u gory pisane, ubranka,lozeczko to nie wszystko co
        dziecko potrzebuje.
        A moze ona sie boji tego ze dziecko bedzieje jej zle czasy z
        partnerem przypominac?
        Ty chcesz ja przekonac, bo dziecko musi zyc, aborcja jest straszna
        to prawda, ale czasami dla tej osoby lepsza.

        pozdrawiam
        • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:02
          Jeju,ja nie mowię że wozek itp zalatwią sprawę.To była moja
          odpowiedź na jej argument,że ona wszystko po córce pooddawała i jej
          tylko 1 śpioszki zostały.
          Ona już raz usunęła,wiem że ją to męczy,każdego dnia boi się za to
          kary od Boga,i znowu chce tro zrobicsad
          • qunegunda Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:05
            > Ona już raz usunęła,wiem że ją to męczy,każdego dnia boi się za to
            > kary od Boga,i znowu chce tro zrobicsad

            to jej powiedz, ze boga nie ma
            • sir.vimes qunegunda 22.04.08, 23:11
              to samo mi przyszło do głowy.
              • semida Re: qunegunda 22.04.08, 23:13
                Nie powiem jej tak,ponieważ JA wierzę w Boga.
                • sir.vimes Re: qunegunda 22.04.08, 23:18
                  Jasne, Semida,

                  szanuję, ze wierzysz. I postępuj zgodnie ze swoim sumieniem, nikt Ci niczego
                  innego nie doradza....

                  Ja nie wierzę - więc dla mnie "kara od boga" to puste hasło.
                  • semida Re: qunegunda 22.04.08, 23:25
                    smile
          • igusiak Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 04.05.08, 01:31
            najlepiej się nie wtrącaj. nie daj boże ,koleżanka Ci ulegnie, a
            potem do końca życiu będzie Ci wypowinała, że przez Ciebie popełniła
            największy błąd swojego życia albo coś w tym stylu....
        • daga_j Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 11:25
          Zgodnie z polskim prawem ta dziewczyna nie ma podstaw do prawa do aborcji co nie. To co rozważacie czy może złamać prawo?
          Uważam, że jest lekkomyślna, skoro już raz usuwała niechcianą ciążę to jak mogła nie zabezpieczać się na 100% w przyszłości? No dobra, na 100% to mało co zabezpiecza ale jak jest z facetem i kocha się z nim to ciąża jest ewentualnością, którą należy według mnie przyjąć. I zgodnie z tym tokiem myślenia i zgodnie z prawem - nie rozważać aborcji. Jeśli dla niej ważniejszy jest jakiś facet niż jej dziecko/dzieci to nie mam sympatii do tej kobiety.
          Ja mam zdanie co do aborcji takie jak akurat polskie prawo ma zapisane.
    • kali_pso Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:01
      Chcesz wziąć odpowiedzialność za jej życie?
      Bo to nie tak, że Twój udział w jej decyzji skończy się wraz z
      urodzeniem dziecka i obdarowaniem rzeczami- a co będzie jeśli po
      porodzie dziewczyna zostanie sama i będzie miała Ci za złe to, że ją
      namówiłaś? I w zasadzie dlaczego ją namawiasz? Jesteś pewna, że dla
      niej urodzenie tego dziecka będzie najlepszym wyjściem?

      Ja bym nie ryzykowała aż takiego współudziałuwinkP
      Powiedziałabym co myślę, zadeklarowała pomoc, ale bez nacisku- to
      ona musi podjąć ostateczną decyzję i lepiej żeby ja przemyślała niż
      sugerowała się zdjęciami z aborcji.......
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:04
        To jest moja najlepsza psiapsióła i przyszła właśnie po to żeby o
        tym ze mną pogadać.
    • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:05
      Był już niemalże identyczny wątek kiedyś.

      Wynikało z niego jedno - schować dobre rady do kieszeni. Zwłaszcza, jeśli chodzi
      o podejmowanie bardzo trudnych życiowych decyzji. Po to, aby cię potem ktoś nie
      obarczył współodpowiedzialnością.

      Semida, nie zbawisz całego świata. Ja wiem, że cię rusza sama instytucja
      aborcji, ale postępujesz jak nasze cudowne państwo - chcesz zadecydować
      "prolajfowo" i "prorodzinnie" za dziewczynę, obiecujesz to i siamto (becikowe
      tongue_out) i nie bierzesz pod uwagi, że dziecko to jednak o wiele więcej i jest na całe
      życie. I to życie zmienia w dużym stopniu. A w pewnych przypadkach utrudnia.
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:08
        Wiem jedno.Jej mama jakby wiedziała to nigdy w życiu nie zgodziłaby
        się żeby usunęła.Poza tym ojciec dziecka powiedział że będzie na nie
        płacił i się nim zajmował,le dopiero jak mu udowodni że to jego.
        • aluc Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:13
          pardon - a co jej mama ma do tego, czy ona usuwa czy nie? i skąd
          wiesz, żeby się nie zgodziła?

          semida, możesz wyrazić swoje zdanie zgodne z poglądami własnymi, ale
          to nie ty bierzesz na siebie odpowiedzialność za taką czy inną
          decyzję

          jak już koniecznie chcesz jej pomóc, to może o skuteczniejszej
          antykoncpecji z nią porozmawiaj
        • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:15
          Nie jej mama bedzie wychowywac dziecko, facet jest nieodpowiedzialny
          skoro ją zostawił a skoro im sie nie układało 5 lat to i teraz nie
          zacznie.
          Daj dziewczynie spokój, bo wyrzadzasz jej niedzwiedzią przysługę i
          może ją to dużo kosztować. Dobrymi checiami jest piekło wybrukowane.
          Nie jesteś jej przyjaciółką. Zachowujesz się jak sędzia a to dalekie
          od przyjaźni.
          • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:59
            NIE TOBIE OCENIAC czy jestem jej przyjaciółką,nie znasz mnie,jej ani
            naszych relacji.
        • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:26
          semida napisała:

          > Wiem jedno.Jej mama jakby wiedziała to nigdy w życiu nie zgodziłaby
          > się żeby usunęła.

          Rozumiem, że szanowna mamusia w razie czego bierze na siebie pełną opiekę nad wnukiem i odpowiedzialność za jego utrzymanie?
          • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:59
            Tak,tak samo robi z pierwszą wnuczką.
      • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:23
        mama_kotula napisała:

        > Był już niemalże identyczny wątek kiedyś.
        >
        > Wynikało z niego jedno - schować dobre rady do kieszeni.
        Zwłaszcza, jeśli chodz
        > i
        > o podejmowanie bardzo trudnych życiowych decyzji. Po to, aby cię
        potem ktoś nie
        > obarczył współodpowiedzialnością.
        >
        > Semida, nie zbawisz całego świata. Ja wiem, że cię rusza sama
        instytucja
        > aborcji, ale postępujesz jak nasze cudowne państwo - chcesz
        zadecydować
        > "prolajfowo" i "prorodzinnie" za dziewczynę, obiecujesz to i
        siamto (becikowe
        > tongue_out) i nie bierzesz pod uwagi, że dziecko to jednak o wiele więcej
        i jest na cał
        > e
        > życie. I to życie zmienia w dużym stopniu. A w pewnych przypadkach
        utrudnia.
        >
        z jednej strony masz racje bo ja bym nie bardzo sie pchala w takie
        ingerowanie..duza odpowiedzialnosc..ale z drugiej strony to nie
        uwazacie ze sie za wygodne kobiety zrobilysmy?? ktos powie ze
        wszystko sie zmienia..a nasze mamy i ich mamy?? jakie one mialy
        zeycie jakie decyzje podejmowaly?? moja matka miala nas 6 jedno
        zmarlo..ojciec pil i hulal..wieczna bieda i strach w domu a na
        koniec aborcja bo zagrozenie zycia bylo..a jednak wiara w boga i w
        sens zycia daly jej sile i milosc do nas ogromna
        teraz jestesmy dorosli..dobrze "ustawieni" mamy swe rodziny

        a dzis to tak jest..sa problemy to na latwizne i nie szanuje sie
        zycia

        przepraszam jezei przesadzilam ale czasem mi sie wydaje ze sie za
        pozno urodzilam
        • sir.vimes Ju-sss 22.04.08, 22:36
          naprawde uważasz, ze nie posiadanie 6 głodnych i zastraszonych przez męza
          ochlapusa dzieci to WYGODNICTWO?
          • ju-sss Re: Ju-sss 22.04.08, 22:42
            sir.vimes napisała:

            > naprawde uważasz, ze nie posiadanie 6 głodnych i zastraszonych
            przez męza
            > ochlapusa dzieci to WYGODNICTWO?
            poza tym ze pil nie zrobil nam nigdy kzywdy fizycznej ani matce...a
            do tego mam tez mase milych wspomnien z nim zwiazanych.. chcialam
            tylko pokazac ze kobiety kiedys byly silniejsze..teraz sa
            wygodne..szczegolnie tu gdzie teraz zyje..liczy sie tylko kasa i
            kariera a dzieci do kosza bo nie potrzebne i skrobanki..nie
            porownuje teraz bo wiem ze to nie to samo..tylko stwierdzam fakt ze
            ten swiat schodzi na psy
            • sir.vimes Re: Ju-sss 22.04.08, 22:48
              .. chcialam
              > tylko pokazac ze kobiety kiedys byly silniejsze..


              Chyba własnie słabsze.
              Uzależnić się psychicznie od pijaka nie potrafiącego zarobić na własne dzieci -
              sorry, to nie jest siła. To jest słabość.




              • demarta Re: Ju-sss 22.04.08, 22:52
                sir.vimes napisała:

                > .. chcialam
                > > tylko pokazac ze kobiety kiedys byly silniejsze..
                >
                >
                > Chyba własnie słabsze.

                i do tego pozbawione szacunku do samych siebie.
            • to.ja.kas Ponizej jest ciekawy watek kobiety ... 23.04.08, 00:35
              co to dzieci płacza ze tata który prał mamę przez lat 20 przez kilka
              miesiecy był dobry i traf chciał wzieli go do wiezienia...one tez
              idealizowały tatę...to bardzo niebezpieczne
            • ledzeppelin3 Re: Ju-sss 24.04.08, 16:53
              Nie były silniejsze, tylko były wychowywane w przekonaniu, że bez
              faceta są niczym, a krzyż swój trzeba dźwigać
              Poza tym, w czasach naszych matek (komuna) aborcja była traktowana
              jak środek antykoncepcyjnytongue_out
          • ju-sss Re: Ju-sss 22.04.08, 22:44
            sir.vimes napisała:

            > naprawde uważasz, ze nie posiadanie 6 głodnych i zastraszonych
            przez męza
            > ochlapusa dzieci to WYGODNICTWO?



            bylam biedna ale nigdy nie glodna dzieki sile mojej matki
            • mama_kotula Re: Ju-sss 22.04.08, 22:48
              ju-sss napisała:
              > bylam biedna ale nigdy nie glodna dzieki sile mojej matki

              Czyli odmawiasz matce prawa do nie bycia silną, tak? I masz to gdzieś, jak ONA się czuła, co ONA musiała znosić, jak ONA musiała mierzyć się z rzeczywistością bo TY miałaś dobrze i nigdy TOBIE nie dała tego odczuć?
              I teraz odmawiasz prawa do ucieczki od męża alkoholika, odmawiasz prawa do normalnego poukładania sobie życia, do stworzenia normalnej rodziny i uzyskania komfortu psychicznego innym kobietom, uznając to za cytuję "nadmierne wygodnictwo"?

              Porażające. A już myślałam, że na tym forum mnie nic nie zdziwi.
              • ju-sss Re: Ju-sss 22.04.08, 23:00
                mama_kotula napisała:

                > ju-sss napisała:
                > > bylam biedna ale nigdy nie glodna dzieki sile mojej matki
                >
                > Czyli odmawiasz matce prawa do nie bycia silną, tak? I masz to
                gdzieś, jak ONA
                > się czuła, co ONA musiała znosić, jak ONA musiała mierzyć się z
                rzeczywistością
                > bo TY miałaś dobrze i nigdy TOBIE nie dała tego odczuć?
                > I teraz odmawiasz prawa do ucieczki od męża alkoholika, odmawiasz
                prawa do norm
                > alnego poukładania sobie życia, do stworzenia normalnej rodziny i
                uzyskania kom
                > fortu psychicznego innym kobietom, uznając to za cytuję "nadmierne
                wygodnictwo"
                > ?
                >
                > Porażające. A już myślałam, że na tym forum mnie nic nie zdziwi.
                >
                >
                przepraszam a gdzie ja napisalam ze cos komus odmawiam?? a moja mama
                sama dokonala wyboru

                ja tu nikogo nie potepiam wyrazilam tylko swoja opinie ktora jak
                widac rozni sie od twojej i to ty teraz odmawiasz mi posiadania mego
                zdania..ja mialam kiepska przeszlosc..moja mama miala ciezkie zycie
                ale jestesmy pelne szczescia i zadowolenia z tego co mamy a nie
                zgorzkniale jak ty
                • mama_kotula Re: Ju-sss 22.04.08, 23:03
                  ju-sss napisała:


                  > ja mialam kiepska przeszlosc..moja mama miala ciezkie zycie
                  > ale jestesmy pelne szczescia i zadowolenia z tego co mamy a nie
                  > zgorzkniale jak ty

                  Ty jesteś pełna szczęścia i zadowolona.
                  Czy twoja mama też?

                  PS. Ja nie jestem zgorzkniała, tylko żałosna wink
                  • ju-sss Re: Ju-sss 22.04.08, 23:09
                    mama_kotula napisała:

                    > ju-sss napisała:
                    >
                    >
                    > > ja mialam kiepska przeszlosc..moja mama miala ciezkie zycie
                    > > ale jestesmy pelne szczescia i zadowolenia z tego co mamy a nie
                    > > zgorzkniale jak ty
                    >
                    > Ty jesteś pełna szczęścia i zadowolona.
                    > Czy twoja mama też?
                    >
                    > PS. Ja nie jestem zgorzkniała, tylko żałosna wink
                    >


                    moja mama tez
        • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:44
          ju-sss napisała:

          > ale z drugiej strony to nie
          > uwazacie ze sie za wygodne kobiety zrobilysmy?? ktos powie ze
          > wszystko sie zmienia..a nasze mamy i ich mamy?? jakie one mialy
          > zeycie jakie decyzje podejmowaly?? moja matka miala nas 6 jedno
          > zmarlo..ojciec pil i hulal..wieczna bieda i strach w domu

          Cholera, no to ja przyznaję się z premedytacją - jestem wygodna jak diabli. Nawet jestem za wygodna, bo od niemęża alkoholika, który pił i hulał, zwiałam jak nasze drugie dziecko miało 3 miesiące (a i tak uważam że to było o wiele za późno). O taka wygodna byłam. W pierś młodą się biję i wyrażam skruchę.

          BTW, nie generalizuj "nasze mamy", "ich mamy". Opisujesz swoje doświadczenia, a nie ogółu. Obawiam się, że statystyczny ogół nie musiał podejmować takich decyzji (np. czy pozostać z mężem agresorem i alkoholikiem). A aborcje jak świat światem istnieją od zawsze, tyle, że kiedyś wykonywały je "mądre baby" a teraz wykonują je ginekolodzy.
          • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:57

            >
            > Cholera, no to ja przyznaję się z premedytacją - jestem wygodna
            jak diabli. Naw
            > et jestem za wygodna, bo od niemęża alkoholika, który pił i hulał,
            zwiałam jak
            > nasze drugie dziecko miało 3 miesiące (a i tak uważam że to było o
            wiele za póź
            > no). O taka wygodna byłam. W pierś młodą się biję i wyrażam
            skruchę.
            >
            > BTW, nie generalizuj "nasze mamy", "ich mamy". Opisujesz swoje
            doświadczenia, a
            > nie ogółu. Obawiam się, że statystyczny ogół nie musiał
            podejmować takich decy
            > zji (np. czy pozostać z mężem agresorem i alkoholikiem). A aborcje
            jak świat św
            > iatem istnieją od zawsze, tyle, że kiedyś wykonywały je "mądre
            baby" a teraz wy
            > konują je ginekolodzy.
            >
            >
            >
            > wiesz bardzo uprzejma jestes.... ja tylko moja opnie wyrazilam nie
            chcialam nikogo krzywdzic...a mowiac nasze mamy i ich mamy mialam na
            mysli przeszlosc..kobiety rodzily po 10 ro dzieci i wiecej ..cnote
            do slubu zachowywaly..jasne ze zawsze sa wyjatki i bylo ich mega
            sporo..w koncu prostytucja jest najstarszym zawodem swiata ale i w
            starozytnosci mieli sposoby na antykoncepcje nie tylko na aborcje

            a moj ojciec nikogo nie bil
            • sir.vimes Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:05
              Niektóre kobiety rodziły 10 bo "Bozia dała". A inne się szanowały.

              Np. wiekszość koleżanek mojej babci (bo o pokoleniu mamy nie ma co wspominać -
              normalne czasy, w niektórych kwestiach bardziej wyzwolone niz obecnie)
              miało jedno, dwoje wypieszczonych dzieci. Babcia i jej koleżanki studiowały,
              uczyły się, pracowały, robiły kariery, flirtowały, miewały romanse, wymagały od
              swoich mężów dużo więcej niż "nie bicia", niektóre aktywnie działały w czasach
              okupacji .

              Nie żyły tylko ścierą do podłogi, macierzyństwem i cnotą.

              I miały ciekawe hstorie do opowiadania wnuczkom.



              • asia_i_p Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 23:30
                > Niektóre kobiety rodziły 10 bo "Bozia dała". A inne się szanowały.
                To trochę ostre słowa. Moja babcia miała siódemkę, właśnie bo Pan
                Bóg dał (raczej nie używała słowa Bozia) i trudno mi wyrokować z
                tego powodu, że się nie szanowała i że wymagała od swojego męża
                wyłącznie "nie bicia". Myślę, że trochę za łatwo i zbyt lekceważąco
                podsumowujesz życie kobiet, które inaczej wybrały niż ty.
            • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:07
              ju-sss napisała:

              > a mowiac nasze mamy i ich mamy mialam na
              > mysli przeszlosc..kobiety rodzily po 10 ro dzieci i wiecej...cnote
              > do slubu zachowywaly..

              To, co było kiedyś, to niekoniecznie musiało być dobre.

              A o co chodzi z zachowywaniem cnoty do ślubu?
              Szczerze? to wolałabym się bzykać z zabezpieczeniem od 13 roku życia i po ślubie
              mieć dwoje dzieci, niż zachować "czystość" do ślubu a potem "co rok to prorok,
              Bóg dał, samo się wychowa". Ale może ja dziwna po prostu jestem i teges,
              noooo... wygodna.
              Co nie zmienia faktu, że ten argument jest że tak powiem - od czapy.


              > a moj ojciec nikogo nie bil

              Czy ja to gdzieś napisałam?
              Życie z alkoholikiem to przede wszystkim udręka psychiczna, a nie fizyczna,
              ciągły brak poczucia bezpieczeństwa i narzucenie na siebie megaodpowiedzialności
              za wszystko. Nie poczuj się urażona, ale proponuję, abyś zapytała swojej mamy -
              powinna sporo wiedzieć na ten temat.
            • qunegunda Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:14
              mowiac nasze mamy i ich mamy mialam na
              > mysli przeszlosc..kobiety rodzily po 10 ro dzieci i wiecej ..cnote
              > do slubu zachowywaly..jasne ze zawsze sa wyjatki i bylo ich mega
              > sporo..w koncu prostytucja jest najstarszym zawodem swiata ale i w
              > starozytnosci mieli sposoby na antykoncepcje nie tylko na aborcje

              iiiiiiiiiiiiii

              pośikałam sie ze śmiechu big_grinDDDDDDDD
            • gaja78 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:30
              ju-sss napisała:

              > chcialam nikogo krzywdzic...a mowiac nasze mamy i ich mamy mialam na mysli
              przeszlosc..kobiety rodzily po 10 ro dzieci i wiecej ..cnote
              > do slubu zachowywaly..jasne ze zawsze sa wyjatki i bylo ich mega
              > sporo..w koncu prostytucja jest najstarszym zawodem swiata ale i w
              > starozytnosci mieli sposoby na antykoncepcje nie tylko na aborcje

              Yyy ty chyba jesteś trolem, bo to niemożliwe żeby taki archaizm myślowy nam się
              w 21 wieku uchował smile))
              • gaja78 Ps. 22.04.08, 23:32
                > Yyy ty chyba jesteś trolem, bo to niemożliwe żeby taki archaizm myślowy nam się
                > w 21 wieku uchował smile))
                >

                Chociaż przepraszam, nie archaizm. Nie obrażajmy czasów przeszłych smile
                Ujmę to inaczej: wydaje się nieprawdopodobnym, by taki poziom złożoności dróg
                myślowych nam się uchował smile))
                • ju-sss Re: Ps. 22.04.08, 23:36
                  gaja78 napisała:

                  > > Yyy ty chyba jesteś trolem, bo to niemożliwe żeby taki archaizm
                  myślowy n
                  > am się
                  > > w 21 wieku uchował smile))
                  > >
                  > i co to niby nie atak na moja osobe??
                  > Chociaż przepraszam, nie archaizm. Nie obrażajmy czasów
                  przeszłych smile
                  > Ujmę to inaczej: wydaje się nieprawdopodobnym, by taki poziom
                  złożoności dróg
                  > myślowych nam się uchował smile))
                  >
                  • gaja78 Re: Ps. 22.04.08, 23:47
                    ju-sss napisała:

                    > gaja78 napisała:
                    >
                    > > > Yyy ty chyba jesteś trolem, bo to niemożliwe żeby taki archaizm
                    > myślowy n
                    > > am się
                    > > > w 21 wieku uchował smile))
                    > > >
                    > > i co to niby nie atak na moja osobe??
                    > > Chociaż przepraszam, nie archaizm. Nie obrażajmy czasów
                    > przeszłych smile
                    > > Ujmę to inaczej: wydaje się nieprawdopodobnym, by taki poziom
                    > złożoności dróg
                    > > myślowych nam się uchował smile))
                    > >

                    Tak, to był atak na twoją osobę.
                    Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej wypowiedzi. Zwłaszcza
                    jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie było jak sięgnąć
                    kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił problemu. I nikt się nie
                    prostytuował ...

                    Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się obrywa.
                    • ju-sss Re: Ps. 22.04.08, 23:51

                      >
                      > Tak, to był atak na twoją osobę.
                      > Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej
                      wypowiedzi. Zwłaszcza
                      > jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie było
                      jak sięgnąć
                      > kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił problemu. I
                      nikt się nie
                      > prostytuował ...
                      >
                      > Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się
                      obrywa.


                      a czy ja mowilam o twojej rodzinie???

                      a jezeli mowilam cos nieodpowiedzialnie to trzeba bylo normalnie
                      zwrocic mi uwage a nie od troli wyzywac

                    • ju-sss Re: Ps. 22.04.08, 23:53

                      >
                      > Tak, to był atak na twoją osobę.
                      > Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej
                      wypowiedzi. Zwłaszcza
                      > jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie było
                      jak sięgnąć
                      > kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił problemu. I
                      nikt się nie
                      > prostytuował ...
                      >
                      > Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się
                      obrywa.


                      sorry a czy ja o twej rodzinie mowilam???

                      a uwage mozna komus zwrocic w lagodniejszy sposob niz wyzywanie od
                      troli
                      • gaja78 Re: Ps. 23.04.08, 00:02
                        ju-sss napisała:

                        >
                        > >
                        > > Tak, to był atak na twoją osobę.
                        > > Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej
                        > wypowiedzi. Zwłaszcza
                        > > jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie było
                        > jak sięgnąć
                        > > kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił problemu. I
                        > nikt się nie
                        > > prostytuował ...
                        > >
                        > > Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się
                        > obrywa.
                        >
                        >
                        > sorry a czy ja o twej rodzinie mowilam???
                        >
                        > a uwage mozna komus zwrocic w lagodniejszy sposob niz wyzywanie od
                        > troli

                        No masz rację, przesadziłam z tym trolem. Przepraszam.
                        Widocznie możliwy jest tak prosty/skrótowy/stereotypowy sposób myślenia, jaki
                        reprezentują wypowiedzi sygnowane twoim nickiem.
                        • ju-sss Re: Ps. 23.04.08, 00:09
                          gaja78 napisała:

                          > ju-sss napisała:
                          >
                          > >
                          > > >
                          > > > Tak, to był atak na twoją osobę.
                          > > > Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej
                          > > wypowiedzi. Zwłaszcza
                          > > > jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie
                          było
                          > > jak sięgnąć
                          > > > kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił
                          problemu. I
                          > > nikt się nie
                          > > > prostytuował ...
                          > > >
                          > > > Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się
                          > > obrywa.
                          > >
                          > >
                          > > sorry a czy ja o twej rodzinie mowilam???
                          > >
                          > > a uwage mozna komus zwrocic w lagodniejszy sposob niz wyzywanie
                          od
                          > > troli
                          >
                          > No masz rację, przesadziłam z tym trolem. Przepraszam.
                          > Widocznie możliwy jest tak prosty/skrótowy/stereotypowy sposób
                          myślenia, jaki
                          > reprezentują wypowiedzi sygnowane twoim nickiem.
                          >



                          mozesz juz schowac ten jad...juz nie dziala
                        • ju-sss Re: Ps. 23.04.08, 00:10
                          gaja78 napisała:

                          > ju-sss napisała:
                          >
                          > >
                          > > >
                          > > > Tak, to był atak na twoją osobę.
                          > > > Jakoś tak mi się niesmacznie po prostu zrobiło po twojej
                          > > wypowiedzi. Zwłaszcza
                          > > > jak sobie pomyślałam o mojej rodzinie, w której 10 dzieci nie
                          było
                          > > jak sięgnąć
                          > > > kilka pokoleń wstecz a seks przed ślubem nie stanowił
                          problemu. I
                          > > nikt się nie
                          > > > prostytuował ...
                          > > >
                          > > > Sorry, za swoje nieodpowiedzialnie rzucone słowa czasem się
                          > > obrywa.
                          > >
                          > >
                          > > sorry a czy ja o twej rodzinie mowilam???
                          > >
                          > > a uwage mozna komus zwrocic w lagodniejszy sposob niz wyzywanie
                          od
                          > > troli
                          >
                          > No masz rację, przesadziłam z tym trolem. Przepraszam.
                          > Widocznie możliwy jest tak prosty/skrótowy/stereotypowy sposób
                          myślenia, jaki
                          > reprezentują wypowiedzi sygnowane twoim nickiem.
                          >




                          a tak zeby cie przerazic to nie jestem jedyna co ma takie poglady smile
                          dobranoc
                          • gaja78 Re: Ps. 23.04.08, 00:32
                            ju-sss napisała:


                            > a tak zeby cie przerazic to nie jestem jedyna co ma takie poglady smile

                            Ale ja nie odniosłam się do twoich poglądów - żeby było jasne. Tylko do pewnego
                            fałszywego wyobrażenia o kilku pokoleniach kobiet.
                          • czajkax2 ju-sss 23.04.08, 10:21
                            Bardzo proszę o niecytowanie całych wypowiwedzi, na kltóre
                            odpowiadasz.
                            Robi się okropny misz masz z którego trudno cokolwiek wyłowic.

                            Prosze oficjalnie jak moderator forum.

                            Pozdarwiam serdecznie
        • gaja78 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:27
          ju-sss napisała:

          > a jednak wiara w boga i w
          > sens zycia daly jej sile i milosc do nas ogromna
          > teraz jestesmy dorosli..dobrze "ustawieni" mamy swe rodziny
          >
          > a dzis to tak jest..sa problemy to na latwizne i nie szanuje sie
          > zycia
          >
          > przepraszam jezei przesadzilam ale czasem mi sie wydaje ze sie za
          > pozno urodzilam

          Chyba jednak nie wszystko tak pięknie się skończyło. Sorry za personalny
          przytyk, ale odnoszę wrażenie, że tzw. empatii nie udało ci się w domu rodzinnym
          nauczyć sad(
      • asia_i_p Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 23:49
        To nie jest takie proste. Nie dyskutujemy o tym, czy koleżanka ma
        odstawić antykoncepcję czy nie, czy to dziecko ma zaistnieć czy nie.
        Ten płód już jest, już żyje, więc dyskutujemy o tym, czy istniejącą
        już istotę ludzką pozbawić życia czy pozwolić żyć dalej. Rozumiem
        Semidę, że przekonuje koleżankę, jak może, ponieważ już czuje
        odpowiedzialność za nią i za jej dziecko. Koleżanka poniekąd ją tą
        odpowiedzialnością już obarczyła, udając się do niej z tą sytuacją.
        Dziecko zmienia życie i utrudnia, ale można je oddać do adopcji;
        rozumiem, że wrażliwość matki utrudnia takie rozwiązanie, ale już
        trudniej mi zrozumieć, jak można wykluczyć adopcję, a z łatwością
        zgodzić się z aborcją. Wiem, że to zabrzmi bardzo ostro, ale to jest
        tak, jakby własne uczucia bardziej się liczyły niż życie dziecka.
        Semida - rozumiem i współczuję, bo zdaję sobie sprawę, do jakiego
        stopnia w tym momencie czujesz się odpowiedzialna, że rady "odpuść
        sobie" jesteś w stanie zaakceptować mniej więcej tak, jak gdyby
        radzono ci odpuścić sobie sprawę dziecka biegającego samotnie po
        ulicy - w końcu to sprawa jego rodziców. Jesteś w bardzo trudnej
        sytuacji, nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu. Twoja
        przyjaciółka cierpi, ty jej współczujesz, szanujesz jej cierpienie i
        równocześnie czujesz, że musisz pomóc nie tylko jej, ale i jej
        dziecku.
    • sir.vimes nie dziwię się 22.04.08, 21:20
      jej,

      ale z cała pewnościa gdyby to była MOJA koleżanka zamiast zdjęć z zabiegu
      porozmawiałym z nia o antykoncepcji - jaką palnuje po zakończeniu tej ciąży i
      czy zdaje siobie sprawę, ze juz 3 razy wpadła więc nie powinna wierzyć , ze "się
      nie trafi".

      Szkoda dziewczyny.
      • sir.vimes Re: nie dziwię się 22.04.08, 21:24
        szybko pisałam, przepraszam za literówki.

        Bardzo dobrze ktos wyżej napisała - zachowujesz się jak nasze prorodzinne
        państwo - becikowe zaproponowałaś, zdjęcia z zabiegu pokazałaś. I tyle. IMo
        pomoc ani wsparcie to to jakieś szczególne nie jest.

        Szkoda, ze wpadła - ale cóż, to juz jest fakt.. Ważne by pomóc jej skończyć z
        głupim nawykiem (ufania brakowi antykoncepcji). I pomóc jej teraz - niezależnie
        od tego jaką decyzję ONA podejmie.
        • semida Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:01
          Oczywiście że jej pomogę.Zawsze będzie moją przyjaciółką,niezależnie
          od decycji jaie podejmuje.
          Wiem jednak że się męczy po pierwszej aborcji,i jestem niemal
          pewna,że jak zrobi to po raz drugi,to szczęśliwa na pewno nie będzie,
          • sir.vimes Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:35
            szczęśliwa to ona chyba już specjalnie nie jest.

            Moim zdaniem - mleko sie wylało.

            Ale zrobiłabym wszystko by pomóc jej zacząc kontrolować swoje zycie- by nie było
            4 wpadki.
            • ju-sss Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:48
              ja nikogo nie potepiam nie znam jej i nie wiem nic o jej sytuacji
              zyciowei i bolu czy strachu jaki nosi w sercu ja tylko stwierdzam ze
              kiedys kobiety mialy wiecej szacunku dla siebie i zycia..
              • mama_kotula Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:49
                ju-sss napisała:
                > kiedys kobiety mialy wiecej szacunku dla siebie i zycia..

                Czy możesz rozwinąć myśl "kiedyś kobiety miały więcej szacunku do siebie" w
                kontekście twoich poprzednich wypowiedzi w tym wątku?
              • demarta Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:50
                ju-sss napisała:

                > ja tylko stwierdzam ze
                > kiedys kobiety mialy wiecej szacunku dla siebie i zycia..

                tak ci się tylko wydaje, bo babki od aborcji w owych czasach
                statystyk nie publikowały. nie ma to jak mieć zdanie na podstawie
                argumentów żadnych, tudzież ograniczonych do : "bo moja mama".
              • sir.vimes Re: nie dziwię się 22.04.08, 22:50
                Moim zdaniem daje soą pomiatać alkoholikowi właśnie osoba, która nie ma do
                siebie szacunku. Której ten szacunek ktoś zdeptał i zastąpił (może złym
                wychowaniem?) obowiązkowym znoszeniem rzeczy na które nikt nie powinien się
                zgadzać (np. na terrror alkoholika w domu).
              • aguskin Re: nie dziwię się 23.04.08, 09:12
                kiedys kobiety miały mniej możliwości,
                mniej doswiadczen z TV cz gazet,
                i robiły jak większość,
    • minerallna Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 21:37
      Nic nie poradzisz,masz dobre intencje ale to jej życie.
      Zostaw to w spokoju.
    • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:16
      alimenty
      walka
      sila ducha
      poza tym trzeba bylo myslec wczesniej. no ale na to za pozno
      ona musi sama podjac decyzje
      widze ze juz jest zrezygnowana a powinna zawalczyc o swe szczescie i
      swe dzieci..

      testy dna jezeli nie wierzy ze to jego
      sprawa do sondu
      po 5 latach bycia razem i dziecku wspulnym dostanie alimenty na
      dziecko i na siebie
      wszystko da sie zalatwic
      • sympatyczna1980 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:47
        nie prosciej bylo sie zabezpieczac i nie mialaby teraz problemu... osobiscie
        uwazam ze powinna urodzic.
        • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:51
          sympatyczna1980 napisała:

          > osobiscie uwazam ze powinna urodzic.

          Czy "osobiście" zapewnisz jej również opiekę nad dzieckiem i jego utrzymanie,
          skoro uważasz, że "powinna" urodzić?
          • sympatyczna1980 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:35
            mogla sie zabezpieczyc... ale nie mprosciej usunac jak sie pojawi problem ...
            dziecko to nie papierek ktory mozesz wyrzucic do smieci jak przestanie byc
            potrzebny....
            • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:39
              sympatyczna1980 napisała:

              > mogla sie zabezpieczyc... ale nie mprosciej usunac jak sie pojawi problem ...
              > dziecko to nie papierek ktory mozesz wyrzucic do smieci jak przestanie byc
              > potrzebny....

              Czyli zakładasz, że dziewczyna ma zostać dożywotnio ukarana za swój błąd.
              Mleko się rozlało. Nie ma co gdybać.
              Decyzja i tak należy do niej.
      • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:51
        Na siebie alimentów nie dostanie. Przysługiwałyby jej w przypadku
        rozwodu z orzeczeniem o jego winie...a i tak bardzo trudno je
        uzyskac na mlodą, mogącą iść do pracy kobietę.
        • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:56
          to.ja.kas napisała:

          > Na siebie alimentów nie dostanie. Przysługiwałyby jej w przypadku
          > rozwodu z orzeczeniem o jego winie...a i tak bardzo trudno je
          > uzyskac na mlodą, mogącą iść do pracy kobietę.


          tego nie wiem dokladnie ale mam tu (we wloszech) znajomego prawnika
          od rozwodow i takich rozstan i tu tak jest z ejak para zyje razem
          conajmniej 3 lata i maja dziecko a nie sa po slubie to ona dostaje
          jego mieszkanie gdzie razem mieszkali i alimenty na siebie i dziecko
          dopoki nie skonczy dziecko 18 lat

          nawiasem mowiac zona tego adwokata pozucila go i odeszla do innego z
          2 jego synow
          • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:57
            ju-sss napisała:

            > to.ja.kas napisała:
            >
            > > Na siebie alimentów nie dostanie. Przysługiwałyby jej w przypadku
            > > rozwodu z orzeczeniem o jego winie...a i tak bardzo trudno je
            > > uzyskac na mlodą, mogącą iść do pracy kobietę.
            >
            >
            > tego nie wiem dokladnie ale mam tu (we wloszech) znajomego prawnika
            > od rozwodow i takich rozstan i tu tak jest z ejak para zyje razem
            > conajmniej 3 lata i maja dziecko a nie sa po slubie to ona dostaje
            > jego mieszkanie gdzie razem mieszkali i alimenty na siebie i dziecko dopoki
            nie skonczy dziecko 18 lat

            Jesteśmy w Polsce, a nie we Włoszech - taki mały szczegół wink
            • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 00:09
              Nieee no w sumie fajnie macie tam we Włoszech...tylko
              pech...cierpiąca na chroniczne ciąże dziewczyna jest w Polsce, a tu
              takiego prawa nie ma....niestety
    • gacusia1 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 22:57
      Wiesz,na jej miejscu tez zrobilabym wszystko aby usunac i zadne
      ciuszki,zabawki czy inna dorazna pomoc nie bylyby w stanie mnie
      przekonac. Pomijam fakt,ze dziewczyna jest nieodpowiedzialna i
      naiwna,ze wspolzyje bez zabezpieczenia. Jedno dziecko z kolesiem z
      wakacji,drugie z kims kto sie go wyparl juz w lonie...porazka.
      Cienko to widze. A facet,ten NOWIUTKI to i pewnie nic o ciazy nie
      wie... Semida,poczytaj sobie o relacjach "facet i dzieci z jej
      poprzednich zwiazkow" to naprawde baaaardzo trudne relacje...
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:01
        Wiem,ale ten,z którym była 5 lat praktycznie wychowywał jej 1 córkę
        i jest dla niej jak ojciec.Mimo rozstania dalej odwiedza małą...
        Aha,i dodam,że dziewczyna mówi,iż jeszcze w styczniu byłaby
        szczęśliwa jakby okazało się,że będą mieli dziecko.
        • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:07
          semida napisała:

          > Wiem,ale ten,z którym była 5 lat praktycznie wychowywał jej 1
          córkę
          > i jest dla niej jak ojciec.Mimo rozstania dalej odwiedza małą...
          > Aha,i dodam,że dziewczyna mówi,iż jeszcze w styczniu byłaby
          > szczęśliwa jakby okazało się,że będą mieli dzieck

          nie znajdziesz tu dobrej rady

          tu sa same makti idealne ktore linczuja wszystkich ktorzy maja
          odmienne zdanie i popelniaja bledy...zobacz na mnie np..nigdzie nie
          powiedzialam ze powinna lub nie powinna usunac..pomyslalam tylko co
          mysle na podstawie swego zycia no bo przeciez nie moge osadzac na
          podstawie cudzych..a juz jest lincz na mnie i to taki ze juz placze
          bo czuje sie sama w obcym kraju z daleka od bliskich i z malym
          dzieckiem i mialam potrzebe pogadania z innymi matkami a caly dzien
          mnie tylko linczuja bo jestem niepoprawna romantyczka kochajaca
          dzieci i zycie a do tego nie jestem idealna i wiem ze swiat tez nie
          jest a tu jest pelno zakompeksionych feministek co to wszystkie
          mozgi pozarly


          i pewnie mi naewt napisza ze mam spadac i sie zaplakac bo idiotke z
          siebie robie..

          i wieci co?? tak wlasnie zrobie bo juz przez lzy nie widze
          klawiatury..czasem pomyslcie ze mozecie kogos zranic bedac
          opryskliwe na forum bo nie macie pojecia kto z drugiej strony pisze
          i co czuje
          • sir.vimes Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:10
            - cóż takie wygodnickiego w niechęci do życia z alkoholikiem w nędzy? Jaka
            chwała jest w nie wypędzeniu takiego szkodnika z domu?

            PYTAMY.

            Nie ma się co obrażać.

            Dyskusja polega na pytaniach i odpowiedziach.

            • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:13
              sir.vimes napisała:

              > - cóż takie wygodnickiego w niechęci do życia z alkoholikiem w
              nędzy? Jaka
              > chwała jest w nie wypędzeniu takiego szkodnika z domu?
              >
              > PYTAMY.
              >
              > Nie ma się co obrażać.
              >
              > Dyskusja polega na pytaniach i odpowiedziach.
              >
              taka chwala ze zrobila to z milosci do niego i do dzieci i on
              wyszedl z alkoholizmu i jest wspanialym dziadkiem i to on teraz
              utrzymuje dom a dzieci sa wspanialymi doroslymi i wszyscy znajomi to
              powtarzaja mojej mamie..a alkoholizm to choroba i to nie jest tak ze
              jak pije to juz jes scierwo..to ma swoje przyczyny
              • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:18
                ju-sss napisała:

                > taka chwala ze zrobila to z milosci do niego i do dzieci i on
                > wyszedl z alkoholizmu i jest wspanialym dziadkiem i to on teraz
                > utrzymuje dom a dzieci sa wspanialymi doroslymi i wszyscy znajomi to powtarzaja mojej mamie..a alkoholizm to choroba i to nie jest tak ze jak pije to juz jes scierwo..to ma swoje przyczyny

                No pięknie.
                Ale weź pod uwagę, nie każdy jest w stanie zdobyć się na takie "bohaterstwo", bo jest to okupione gigantycznym wysiłkiem, przede wszystkim psychicznym. I niechęć do podejmowania takiego wysiłku nie jest - jak twierdzisz - wygodnictwem. Poza tym przypadki wyjścia z alkoholizmu są statystycznie naprawdę rzadkie.

                A alkoholizm to jest choroba, owszem, ale zapada się na nią na własne i tylko własne życzenie - zatem alkoholików usprawiedliwiać nie będę, że widocznie mieli ważne przyczyny, aby wpaść w alkoholizm. I nikt nie napisał, że alkoholik to ścierwo, nie nadinterpretowuj.
                • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:24

                  >
                  > No pięknie.
                  > Ale weź pod uwagę, nie każdy jest w stanie zdobyć się na
                  takie "bohaterstwo", b
                  > o jest to okupione gigantycznym wysiłkiem, przede wszystkim
                  psychicznym. I niec
                  > hęć do podejmowania takiego wysiłku nie jest - jak twierdzisz -
                  wygodnictwem. P
                  > oza tym przypadki wyjścia z alkoholizmu są statystycznie naprawdę
                  rzadkie.
                  >
                  > A alkoholizm to jest choroba, owszem, ale zapada się na nią na
                  własne i tylko w
                  > łasne życzenie - zatem alkoholików usprawiedliwiać nie będę, że
                  widocznie mieli
                  > ważne przyczyny, aby wpaść w alkoholizm. I nikt nie napisał, że
                  alkoholik to ś
                  > cierwo, nie nadinterpretowuj.
                  >
                  widzisz ja napisalam czy nie uwazacie ze sie za wygodne kobiety
                  zrobilysmy?? to bylo pytanie a zostalam zaatakowana i
                  wysmianaprzeciez jezeli sie myle to tez przyznam racje nie?? nie mam
                  jakis klapek na oczach ktore nie pozwalaja mi sie uczyc... tylko
                  krowa nie zmienia pogladow..

                  a jezeli chodzi o sile kobiet to wlasnie chodzilo mi o te sile do
                  podjecia takiego wysilku jak napisalas
                  • sir.vimes Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:26
                    zostałaś zapytana.

                    I odebrałaś to jako atak.

                    Naprawdę, to co napisałaś jest niesłychanie kontrowersyjne i ciężko mi uwierzyć
                    , ze nie zdawałaś sobie z tego sprawy.

                    Jeżeli wygłasza sie kontrowersyjny pogląd należy liczyć sie z tym, ze padną
                    pytania, że ktoś bedzie polemizował.
              • sir.vimes Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:20
                > taka chwala ze zrobila to z milosci do niego i do dzieci

                nie rozumiem tego.

                Z miłości do dzieci zafundować im nędzę i inne problemy - dla mnie to żadna chwała.

                Oczywiście, nie odbieraj tego jako obrazę dla Twojej mamy. To było jej życie,
                dokonała swoich wyborów, nie oceniam. Ale nie rozumiem.
                • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:24
                  sir.vimes napisała:

                  > > taka chwala ze zrobila to z milosci do niego i do dzieci
                  >
                  > nie rozumiem tego.
                  >
                  > Z miłości do dzieci zafundować im nędzę i inne problemy - dla mnie to żadna chw
                  > ała.
                  >
                  > Oczywiście, nie odbieraj tego jako obrazę dla Twojej mamy. To było jej życie,
                  > dokonała swoich wyborów, nie oceniam. Ale nie rozumiem.

                  No więc ja też tego nie rozumiem.
                  Mam na ten temat zupełnie inne zdanie. Dlatego z miłości do dzieci i - już się boję to napisać - szacunku do siebie oraz własnego egoizmu zakończyłam życie rodzinne, które mogło właśnie tak wyglądać: kilkoro dzieci, które były biedne, ale nie głodne i codzienne zmagania z rzeczywistością, czerpanie siły niewiadomo skąd.

                  I też nie oceniam. Po prostu się dziwię.
                • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:25
                  sir.vimes napisała:

                  > > taka chwala ze zrobila to z milosci do niego i do dzieci
                  >
                  > nie rozumiem tego.
                  >
                  > Z miłości do dzieci zafundować im nędzę i inne problemy - dla mnie
                  to żadna chw
                  > ała.
                  >
                  > Oczywiście, nie odbieraj tego jako obrazę dla Twojej mamy. To było
                  jej życie,
                  > dokonała swoich wyborów, nie oceniam. Ale nie rozumiem.


                  nie zafundowala nedzy tylko wyszla z niej
                  • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:31
                    ju-sss napisała:

                    > nie zafundowala nedzy tylko wyszla z niej

                    Jakim kosztem?
                    • sir.vimes Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:34
                      Jak widać - miedzy innymi kosztem dzieci.
                      • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:38
                        sir.vimes napisała:

                        > Jak widać - miedzy innymi kosztem dzieci.
                        co to znaczy "jak widac"?
                        • sir.vimes Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:41
                          Cóż, obawiam sie , ze Ty uważasz, ze kobieta (cyli np. Ty albo Twoja córka)
                          nawet kosztem siebie, swoich ambicji, szczęścia, dzieci itp POWINNA np. harować
                          za dwoje z powodu alkoholizmu męża, znosić pijacki terror. I jeszcze upatrywać w
                          tym jakichś pozytywów ("siła".)

                          Dla mnie to błąd.

                          Gdyby moja córka rozumowała tak jak Ty uznałabym, ze popełniłam POTWORNY BŁĄD w
                          wychowaniu. Że w jakiś sposób dziecko skrzywdziłam.

                          Dlatego piszę, ze kosztem dzieci.
                          • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:46
                            sir.vimes napisała:

                            > Cóż, obawiam sie , ze Ty uważasz, ze kobieta (cyli np. Ty albo
                            Twoja córka)
                            > nawet kosztem siebie, swoich ambicji, szczęścia, dzieci itp
                            POWINNA np. harować
                            > za dwoje z powodu alkoholizmu męża, znosić pijacki terror. I
                            jeszcze upatrywać
                            > w
                            > tym jakichś pozytywów ("siła".)
                            >
                            > Dla mnie to błąd.
                            >
                            > Gdyby moja córka rozumowała tak jak Ty uznałabym, ze popełniłam
                            POTWORNY BŁĄD w
                            > wychowaniu. Że w jakiś sposób dziecko skrzywdziłam.
                            >
                            > Dlatego piszę, ze kosztem dzieci.
                            ja nie uwazam ze powinna...ja uwazam ze jak sie kogos kocha i
                            podejmuje pewne decyzje to trzeba ponosic konsekwencje

                            jasne ze gdyby mnie maz bil to najpierw bym probowala sie dowiedziec
                            dlaczego ijak nam pomoc a jezeli nie byloby swiatla w tunelu to bym
                            odposcila..jakbym zaszla przed slbem w niechciana ciaze to nie
                            usunelabym ale jezeli nie kochalabym faceta to tez bym nie
                            wychodzila za maz

                            piszecie ze na alimenty ma marne szanse

                            ze mamarne szanse znalesc faceta bo bedzie 2 dzieci

                            a przeciesz jakies szanse ma

                            nie mozna wszystkiego tak na czarno widziec

                            znam z zycia wiele przypadkow gdzie mezczyzni sa z dzieciatymi
                            kobietami i sa to szczesliwe pary

                            jasne ze jest trudno, ale kto powiedzial ze wszystko jest proste

                            takie jest moje zdanie a kazda z nas podejmuje swoje decyzje
                            • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:56
                              ju-sss napisała:


                              > ja nie uwazam ze powinna...ja uwazam ze jak sie kogos kocha i
                              > podejmuje pewne decyzje to trzeba ponosic konsekwencje

                              Juss, do pewnego stopnia te konsekwencje.
                              Nie za wszelką cenę.

                              > jasne ze gdyby mnie maz bil to najpierw bym probowala sie dowiedziec dlaczego
                              i jak nam pomoc

                              Zastanawiałabyś się DLACZEGO mąż cię bije????? o_o
                              I co masz zrobić, aby to zmienić???
                              Sir Vimes ma rację, wybacz. Jakby moja córka wyrażała takie poglądy, uznałabym
                              to za swoją porażkę wychowaczą.

                              Dziewczyno, klapki z oczu zrzuć - mąż NIE ma prawa cię bić NIGDY.
                              Nie WOLNO szukać usprawiedliwienia i przyczyn przemocy.
                              Podobnie jak NIE ma prawa cię zgwałcić czy poniewierać psychicznie.
                              Poczucie własnej wartości kuleje u ciebie, oj kuleje. Bardzo.


                              > piszecie ze na alimenty ma marne szanse
                              > ze mamarne szanse znalesc faceta bo bedzie 2 dzieci
                              > a przeciesz jakies szanse ma
                              > nie mozna wszystkiego tak na czarno widziec

                              Nie, najlepiej wychodzić z perspektywy "jakoś to będzie".... uncertain

                              > znam z zycia wiele przypadkow gdzie mezczyzni sa z dzieciatymi
                              > kobietami i sa to szczesliwe pary

                              No ja na przykład wink
                              Co nie zmienia faktu, że nie każdy ma takie szczęście.
                              • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:59
                                mama kotula ja nie mam klapek na oczach ale jakby mnie maz udezyl w
                                klutni bo go sprowokowlam to jakis sens by mialo niz gdyby mnie
                                uderzyl bo zupy nie dosolilam prawda...jeden raz bym wybaczyla i
                                tyle a ciaglego bicia nie..nie wszystko musisz do takich rozmiarow
                                rozciagac
                                • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:08
                                  jestem niepoprawna romantyczka dla mnie milosc gory przenosi...maz
                                  poprosil mnie o reke po 3 dniach znajomosci a nie mozna o nim
                                  powiedziec ze desperat byl...ma facet powodzenie tak ze nieraz
                                  jestem zazdrosna...ja tak widze swiat wokolo mnie..nie jest idealny
                                  ale mozna go ulepszyc choc odrobine

                                  przepraszam ze nie dorastam do waszych standardow ale nawet godzine
                                  temu maz powiedzial mi przez telefon ze wlasnie za to mnie kocha

                                  ludzie maja wiele problemow i ja rowniez i nie mowie tu o przykrym
                                  dziecinstwie..ale najpierw nauczmy sie ich nie sprawiac lub omijac a
                                  potem je naprawiac

                                  ja tak to widze i przykro mi ze jestem za to atakowana ale jakos
                                  nie zmienia to moich pogladow bo jest mi z tym dobrze jaka jestem
                                  • to.ja.kas Juss 23.04.08, 00:11
                                    Juss fantastycznie, ze jestes takim wyjatkiem i Ci sie
                                    udało....wiesz na czym polega wyjatek...że zdarza się baaaardzo
                                    rzadko...to cóś takiego jak cud...trudno na tym zycie planować
                                    • ju-sss Re: Juss 23.04.08, 00:13
                                      to.ja.kas napisała:

                                      > Juss fantastycznie, ze jestes takim wyjatkiem i Ci sie
                                      > udało....wiesz na czym polega wyjatek...że zdarza się baaaardzo
                                      > rzadko...to cóś takiego jak cud...trudno na tym zycie planować



                                      a moze wlasnie o to chodzi?? zeby je dobrze zaplanowac?

                                      obrac jakas z opcji i zrobic wszystko zeby sie udalo a nie myslec ze
                                      bylo fajnie to zrobie sobie dziecko a teraz on odszedl to juz mi
                                      dziecko nie potrzebne

                                      a odpowiedzialnosc??

                                      dobranoc
                                      • to.ja.kas Re: Juss 23.04.08, 00:16
                                        No odpowiedzialnosci to ja bym u tej panny nie szukała....bo mam
                                        wrazenie ze to jak szukanie igły w stoku siana...co do
                                        cudów...zaplanować to mozna zycie (bohaterka watku chyba w ogole
                                        niec nie planuje włacznie z ciazami), cuda to sie zdarzają
                                        niezależnie...
                                        • ju-sss Re: Juss 23.04.08, 00:17
                                          to.ja.kas napisała:

                                          > No odpowiedzialnosci to ja bym u tej panny nie szukała....bo mam
                                          > wrazenie ze to jak szukanie igły w stoku siana...co do
                                          > cudów...zaplanować to mozna zycie (bohaterka watku chyba w ogole
                                          > niec nie planuje włacznie z ciazami), cuda to sie zdarzają
                                          > niezależnie...


                                          no ja o planowaniu zycia mowilam
                                          • to.ja.kas Re: Juss 23.04.08, 00:20
                                            Jak Twoja wizja planowania ma sie do życia Twojej mamy o której tak
                                            pieknie piszesz???
                                            Juss z idealizmu to sie tak koło trzydziestki wyrasta...mówi Ci to
                                            kobieta zyjaca szesc lat z przemocowcem, mająca siłe uciec od niego
                                            z 1 dzieckiem i umiejaca ochronić szacunek do siebie samej i mam
                                            nadzieje umiejaca nauczyć tego swoją córkę
                                • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:22
                                  ju-sss napisała:

                                  > mama kotula ja nie mam klapek na oczach ale jakby mnie maz udezyl w klutni bo
                                  go sprowokowlam to jakis sens by mialo niz gdyby mnie
                                  > uderzyl bo zupy nie dosolilam prawda...jeden raz bym wybaczyla i
                                  > tyle a ciaglego bicia nie..nie wszystko musisz do takich rozmiarow
                                  > rozciagac

                                  Juss.
                                  NIKT NIE MA PRAWA CIĘ UDERZYĆ.
                                  NIGDY.
                                  Nie ma czegoś takiego, jak "sprowokowałam w kłótni". Sprowokowany mąż może
                                  rozbić okno, wyrzucić z niego telewizor, wybiec na spacer, czy w inny sposób się
                                  rozładować, ale NIE MA PRAWA cię uderzyć. NIGDY.
                                  • to.ja.kas Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:25
                                    Mamo Kotula to efekt wychowania. Niestety. Niestety bo wiem jak się
                                    to bardzo czesto kończy...na własnej skórze...u Juss taki sposób
                                    myślenia to efekt taty alkoholika i matki która szarpała się z
                                    życiem by utrzymać rodzinę na powierzchni, nie mającej siły zadbać o
                                    godność i szacunek dla siebie i dzieci. Smutne.
                                    • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:29
                                      to.ja.kas napisała:

                                      > Mamo Kotula to efekt wychowania. Niestety. Niestety bo wiem jak się
                                      > to bardzo czesto kończy...na własnej skórze...u Juss taki sposób
                                      > myślenia to efekt taty alkoholika i matki która szarpała się z
                                      > życiem by utrzymać rodzinę na powierzchni, nie mającej siły zadbać > o godność i szacunek dla siebie i dzieci. Smutne.

                                      Jest tak, jak piszesz.
                                      I niestety nie wierzę w "jeden raz bym wybaczyła, ale więcej już nie". Zawsze wybacza się przynajmniej o jeden raz za dużo uncertain
                                      I takie ciągłe wybaczanie kończy się w najlepszym przypadku - jak u mnie - złamaną ręką. Po czym albo się przejrzy na oczy, albo nie.
                                      • to.ja.kas Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:32
                                        Szesc lat dawałam ostatnią szanse. A jak wniosłam sprawe o rozwód i
                                        znecanie sie on był zdziwiony ze tak nagle...smile
                                        Ale teraz wiem, że nie dlałabym ŻADNEJ szansy...ani jednej, są
                                        rzeczy których się nie wybacza a nawet wybaczać nie wolno...dla
                                        dobra swojego i dzieci i przemocowca...on nigdy nie pojmie ze robi
                                        źle
                                      • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 09:43

                                        >
                                        > Jest tak, jak piszesz.
                                        > I niestety nie wierzę w "jeden raz bym wybaczyła, ale więcej już
                                        nie". Zawsze w
                                        > ybacza się przynajmniej o jeden raz za dużo uncertain
                                        > I takie ciągłe wybaczanie kończy się w najlepszym przypadku - jak
                                        u mnie - złam
                                        > aną ręką. Po czym albo się przejrzy na oczy, albo nie.
                                        >
                                        rozumiem ze przeszlas pieklo i dlatego tak uwazasz


                                        ja jednak mysle ze jak jestem z czlowiekiem ktorego kocham i on mnie
                                        i jest nam razem dobrze a on pewnego dnia zaczyna za duzo pic to ja
                                        jednak najpierw postaralabym sie mu pomoc a nie od razu uciekac bo
                                        jeden policzek w zlosci moze sie przydazyc poprostu...wiem bo sama
                                        kiedys meza spoliczkowalam...poprostu nerwy siadly ale to nie
                                        oznacza ze dalabym sie katowac bo wszystko ma swe granice

                                        nie skasuje czlowieka bo popelnil blad..najpierw postaralabym sie
                                        mu pomoc w imie tego co jest miedzy nami a potem dopiero podjela
                                        decyzje czy odejsc

                                        wydaje mi sie to dosc logiczne

                                        • chicarica Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 10:51
                                          To się nazywa DDA.
                                        • ledzeppelin3 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 24.04.08, 17:04
                                          ju-sss, nie bywa tak, że jest dobrze i nagle on zaczyna pić.
                                    • marianna73 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 25.04.08, 18:44
                                      to.ja.kas napisała:

                                      > Mamo Kotula to efekt wychowania. Niestety. Niestety bo wiem jak się
                                      > to bardzo czesto kończy...na własnej skórze...u Juss taki sposób
                                      > myślenia to efekt taty alkoholika i matki która szarpała się z
                                      > życiem by utrzymać rodzinę na powierzchni, nie mającej siły zadbać o
                                      > godność i szacunek dla siebie i dzieci. Smutne.


                                      tak to prawda, takie podejscie do sprawy i życia zazwyczaj wynosi się z takiej
                                      rodziny,matka urasta do miana świetej cierpiętnicy , gloryfikowanej bohaterki
                                      rodzinnej,bo taka dzielna, poswięciła się na ołtarzu rodziny z mężem
                                      alkoholikiem dla "dobra" dzieci przy nim trwała,bo kobieta musi nieść przez
                                      życie swój krzyż...niestety też długo tak myslałam, patrzyłam na to,dopiero jako
                                      właściwie dorosła kobieta nauczyłam się inaczej to widzieć
                                      brutalna prawda jest taka,że taka matka nie jest bohaterką ale jest współwinna
                                      takiej sytuacji jeśli pozostaje przy mężu alkoholiku lub przemocowcu i skazuje
                                      dzieci na takie straszne dzieciństwo i obraz rodziny, całkowicie pozbawiając je
                                      poczucia bezpieczeństwa
                                • marianna73 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 25.04.08, 18:31
                                  ju-sss napisała:

                                  > mama kotula ja nie mam klapek na oczach


                                  problem właśnie polega na tym,że masz ,tylko działa u Ciebie schematyczny
                                  mechanizm zaprzeczania i zgubne jest to,że nie masz świadomosci tego,
                                  przerażajace są Twoje poglady ,aż musiałam sie zalogować i włączyć do tej
                                  dyskusji, jesteś bardzo poważnie zaburzona, piszę to jako DDA ,czyli osoba
                                  znająca się na temacie

                                  ale jakby mnie maz udezyl w
                                  > klutni bo go sprowokowlam to jakis sens by mialo niz gdyby mnie
                                  > uderzyl bo zupy nie dosolilam prawda...


                                  NIE , NIEPRAWDA, nie ma powodów dla których bije się innych,nic tego nie
                                  tłumaczy i nieusprawiedliwia, a szczególnie jeśli robią to ludzie bliski sobie i
                                  gdy silniejszy bije słabszego , są inne środki perswazji

                                  jeden raz bym wybaczyla i
                                  > tyle a ciaglego bicia nie..nie wszystko musisz do takich rozmiarow
                                  > rozciagac


                                  i tu się mylisz, zazwyczaj najtrudniejszy jest pierwszy raz, nie wierzę ,że mąż
                                  ktory raz uderzy żonę poprzestanie na tym jednym razie, to się praktycznie nie
                                  zdarza
                    • ju-sss Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:35
                      mama_kotula napisała:

                      > ju-sss napisała:
                      >
                      > > nie zafundowala nedzy tylko wyszla z niej
                      >
                      > Jakim kosztem?

                      no dosc sporym ale teraz jest szczesliwa czy to sie nie liczy???
                      sama twierdzi ze nie moglaby ojca nigdy zostawic bo sobie
                      przysiegali na dobre i zle..bo go kocha i zawsze bedzie bo
                      potrzebowal jej pomocy...

                      teraz jestesmy szcesliwi powtarzam

                      ja moze troche mniej ale to nie przez megoojca a przez
                      tesciowa smilesmilesmile
                      >
                      • mama_kotula Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:38
                        ju-sss napisała:


                        > no dosc sporym ale teraz jest szczesliwa czy to sie nie liczy???

                        Liczy się, oczywiście.
                        Jeżeli dla niej nie ma znaczenia kilkanaście lat, które może sobie wypisać z życiorysu praktycznie, to ok smile

                        > sama twierdzi ze nie moglaby ojca nigdy zostawic bo sobie
                        > przysiegali na dobre i zle..bo go kocha i zawsze bedzie bo
                        > potrzebowal jej pomocy...

                        Wzruszające.
                        Nota bene spora zasługa ojca - że chciał się leczyć i chciał wyjść z alkoholizmu. Bez tego zarówno miłość, jak i siłę można by sobie o kant pośladka rozbić smile
                      • gaja78 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:39
                        ju-sss napisała:

                        > no dosc sporym ale teraz jest szczesliwa czy to sie nie liczy???
                        > sama twierdzi ze nie moglaby ojca nigdy zostawic bo sobie
                        > przysiegali na dobre i zle..bo go kocha i zawsze bedzie bo
                        > potrzebowal jej pomocy...

                        Nie jestem pewna, ale chyba właśnie na tym polega współuzależnienie.
                        • to.ja.kas Re: Ju-sss- pytamy po prostu 23.04.08, 00:40
                          tak min na tym... ale jakże pieknie, romantycznie, idealnie to
                          brzmi sad
                      • ledzeppelin3 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 24.04.08, 17:07
                        > teraz jestesmy szcesliwi powtarzam
                        >
                        > ja moze troche mniej ale to nie przez megoojca a przez
                        > tesciowa smilesmilesmile
                        > >


                        No właśnie.
                        Może masz problem z wymaganiem szacunku dla siebie? Bo gdzieś tam w
                        perypetiach życia z ojcem-alkoholikiem i matką niosącą swój krzyż
                        nikt Cię tego szacunku do siebie nie nauczył.
                      • marianna73 Re: Ju-sss- pytamy po prostu 25.04.08, 18:51
                        ju-sss napisała:

                        > mama_kotula napisała:
                        >
                        > > ju-sss napisała:
                        > >
                        > > > nie zafundowala nedzy tylko wyszla z niej
                        > >
                        > > Jakim kosztem?
                        >
                        > no dosc sporym ale teraz jest szczesliwa czy to sie nie liczy???
                        > sama twierdzi ze nie moglaby ojca nigdy zostawic bo sobie
                        > przysiegali na dobre i zle..bo go kocha i zawsze bedzie bo
                        > potrzebowal jej pomocy...
                        >

                        przerażajace, typowy syndrom ofiary i męczennicy z poczuciem misji
                  • sir.vimes Re: Ju-sss- pytamy po prostu 22.04.08, 23:33
                    sorry, życie w nędzy , które opisałaś było efektem życia z pijakiem.


                    Oczywiście, Twoja mama była dzielna i sobie poradziła W KOŃCU.

                    A jawolałabym poradzić sobie WCZEŚNIEJ (czyli odejść od pijaka).

                    Nie oceniam twojej matki ale NIC pozytywnego nie widzę w kontynuowaniu związku z
                    osobą , która pije i nie zarabia. A co dopiero POWIĘKSZANIA z kims takim rodziny.

                    Jedyna osoba , która zazwyczaj odnosi profity i "siły" i "bohaterstwa" takich
                    kobiet to pijak, który nie musi bać się konsekwencji swoich czynów bo "dzielna
                    zona" nakarmi dzieci, załata to co zepsuł i zdejmie mu ogólnie bagaż z ramion.

          • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:12
            Juss, czy ty myślisz, że ty tu jedna się czujesz samotna i po przejściach
            jesteś? Że jedna jedyna taka biedna i w ogóle?

            Gdzie lincz na ciebie?
            Jest polemika z twoimi poglądami. Ostra, przyznaję. Linczu nie zauważyłam.
            I nie obraź się, bo nie zamierzam cię urazić w żaden sposób - ale może
            faktycznie to forum nie jest dla ciebie. Poszukaj forum prywatnego, np.
            rówieśniczego, albo takiego, gdzie są dziewczyny, które mają problemy podobne do
            twoich. To jest forum publiczne, tu jest zbieranina charakterów, osobowości
            (osobliwości też tongue_out) i nikt nie oczekuje od nikogo, że będzie głaskany po główce
            bez względu na to, jakie poglądy wyraża, bo ma ciężkie życie.
            Tu się nie dyskutuje z osobą, tylko z jej poglądami. Tyle.
            Pozdrawiam serdecznie.

            PS. Sprawdź w słowniku znaczenie słowa "feministka".
            • ju-sss Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:15
              mama_kotula napisała:

              > Juss, czy ty myślisz, że ty tu jedna się czujesz samotna i po
              przejściach
              > jesteś? Że jedna jedyna taka biedna i w ogóle?
              >
              > Gdzie lincz na ciebie?
              > Jest polemika z twoimi poglądami. Ostra, przyznaję. Linczu nie
              zauważyłam.
              > I nie obraź się, bo nie zamierzam cię urazić w żaden sposób - ale
              może
              > faktycznie to forum nie jest dla ciebie. Poszukaj forum
              prywatnego, np.
              > rówieśniczego, albo takiego, gdzie są dziewczyny, które mają
              problemy podobne d
              > o
              > twoich. To jest forum publiczne, tu jest zbieranina charakterów,
              osobowości
              > (osobliwości też tongue_out) i nikt nie oczekuje od nikogo, że będzie
              głaskany po główc
              > e
              > bez względu na to, jakie poglądy wyraża, bo ma ciężkie życie.
              > Tu się nie dyskutuje z osobą, tylko z jej poglądami. Tyle.
              > Pozdrawiam serdecznie.
              >
              > PS. Sprawdź w słowniku znaczenie słowa "feministka".


              a ty uzywaj mniej slownika
              • mama_kotula Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:20
                Juss, dlaczego jesteś agresywna?

                Używasz słów, których znaczenia nie znasz - rozumiem, że "feministki" użyłaś
                wcześniej jako wyzwiska, czyli określenia o charakterze pejoratywnym?

                Ciężko się dyskutuje z kimś, kto każdą próbę polemiki uznaje za zamach na
                siebie, naprawdę.
                • sir.vimes OOO! Dopiero 22.04.08, 23:23
                  doczytałam ten post z feministką i mózgami.

                  Hmm, to trochę zmienia postać rzeczy.

                  Ju-ss, jesteś agresywna, napadasz na rozmówczynie... Dlaczego? Dlaczego zamiast
                  prowadzić rozmowę OBRAŻASZ?
        • gacusia1 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 03:31
          No wlasnie..."w styczniu" ale jest koniec kwietnia,zycie sie
          zmienia,trafiamy na inne tory i te "tory" dla Twojej kolezanki
          potencjalnie nie prowadza do szczesliwego dziecinstwa i
          macierzynstwa. Ja moge tylko powiedziec/napisac co sama mysle o tej
          sytuacji i co bym zrobila(prawdopodobnie-nigdy nie mow NIGDY). Nie
          urodzilabym dziecka faceta,ktorego juz nie kocham,ktory poszedl
          sobie w sina dal,a ja mam juz jedno "przypadkowe" i szanse na byc
          moze udany zwiazek z mezczyzna,ktory pewnie zechce w przyszlosci
          miec SWOJE dziecko ze mna.
          Na Twoim miejscu az tak bym nie nalegala( w zadna strone) bo mozesz
          stracic kolezanke. Pamietaj,to jej zycie i jej wyrzuty sumienia.To
          jej brzuch,jej w nim dziecko,jej "tylek" i to ONA ponosi wszelkie
          konsekwencje swoich decyzji. Pozdrowionka!
    • qunegunda Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:03
      To nie twoja sprawa co ona zrobi z tą ciążą.
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:04
        Pośrednio moja też,bo kiedyś powiedziała,że jakby nią ktoś mocniej
        wstrząsnął,to nie usunęłaby tamtej ciąży,i że to może byłoby lepiej.
        • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:25
          semida napisała:

          > Pośrednio moja też,bo kiedyś powiedziała,że jakby nią ktoś mocniej
          > wstrząsnął,to nie usunęłaby tamtej ciąży,i że to może byłoby
          lepiej.
          Tak, teraz spodziewałaby się trzeciego dziecka...zyjac z mama za 900
          zł....ZGROZA....
          • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:28
            Żyłaby z ojcem dziecka,a on dobrze zarabia.W razie rozstania
            dostałaby wysokie alimenty.
            • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:31
              To jakiś żart ten wątek ?????
              Jakieś nastolatki bawią się w dom???
              KObieto o czym Ty piszesz? Bo ta wizja jaką tworzysz to jakaś
              zupełna nieodpowiedzialnosć Twojej przyjaciółki która zachdzi w
              przypadkowe ciąże, Twoja bo się wtracasz, plany jakieś niedorzeczne
              i nie mające nic wspólnego z dobrym macierzyństwem "no miałaby męża
              jakby jej nie zostawił albo alimenty" i mam wrażenie,ze nikt tu nie
              zastanawia się JAK wychować dzieci które się płodzi, zamiast CZY
              urodzić.
              Mi włosy stanęły dęba...
              • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:34
                Nigdzie nie napisałam,że ta dziewczyna jest odpowiedzialną osobą.
                • to.ja.kas Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:37
                  No to prawda, bo byłoby to conajmniej nie na miejscu.
                  Strzez Panie dzieci przed takimi opowiedzialnymi mamami.
            • ma.pi Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 14:52
              semida napisała:

              > Żyłaby z ojcem dziecka,a on dobrze zarabia.W razie rozstania
              > dostałaby wysokie alimenty.

              Semida, wejdz Ty sobie na forum mam samodzielnych i poczytaj jakie
              to kobiety maja problemy z tym aby szanowny tatus placil alimenty.
              Jestes pewna, ze ten facet nie okaze sie takim "kochanym" tatuskiem
              i dziewczyna zostanie z nic nie wartym wyrokiem sadowym w garsci, a
              o pieniadzach to bedzie sobie tylko marzyc?
        • gaja78 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 22.04.08, 23:45
          semida napisała:

          > Pośrednio moja też,bo kiedyś powiedziała,że jakby nią ktoś mocniej
          > wstrząsnął,to nie usunęłaby tamtej ciąży,i że to może byłoby lepiej.

          IMHO z tego co piszesz wynika, że twoja przyjaciółka najchętniej oddałaby
          konieczność decydowania za siebie w czyjeś ręce.

          Na moje jesteś trochę w patowej sytuacji jako bliska jej osoba. Czegokolwiek nie
          zrobisz teraz (wstrząśniesz nią lub nie) , w razie jej problemów emocjonalnych w
          przyszłości tobie może się oberwać za to, co zrobiłaś lub czego nie zrobiłaś.
          Tak coś czuję.

          Nie pakowałabym się w doradzanie "co zrobić". Raczej nastawiłabym się na
          powtarzanie, że to musi być jej świadoma i dobrze przemyślana decyzja.
    • semida I jeszcze jedno 22.04.08, 23:03
      Z tą dziewczyną jesteśmy sobie bardzo bliskie i od lat ona ingeruje
      w moje życie,ja w jej,i taki układ nam odpowiada.
      • sir.vimes Re: I jeszcze jedno 22.04.08, 23:07
        Zrób wszystko co możesz by zaczęła się zabezpieczać.

        Trzecia skrobanka będzie naprawdę porażką.
        Czy ona z własnej woli nie używa antykoncepcji? Czy wstydzi sie lekarza? Facet
        życzy sobie bez? Nie rozumiem odrobinę.

        Strasznie młodziutka ta dziewczyna...
        • semida Re: I jeszcze jedno 22.04.08, 23:12
          Nie należy ona do wstydliwych bynajmniejsmile
          Po prostu brała swojego czasu tab,ale coś jej tam szkodziły i
          przestała.No i wcześniej chciała wpaść,bo i tak planowali ślub.Ni i
          wpadła podczas ich OSTATNIEGO seksu.
          • sir.vimes Semida, to ja nie rozumiem 22.04.08, 23:16
            już zupełnie.

            To ona w końcu chce mieć dziecko czy nie?

            Bo z początku zrozumiałam, ze dziecko będzie tragedią (ze względu także na biedę
            , w której żyje ).

            Czy ona podejmuje jakieś decyzje , ma plany czy tak sobie żyje chwilą?

            Naprawdę - żal mi jej chociaż ciężko mi to zrozumieć. Jeżeli chciała mieć
            dziecko - to chyba chce je nadal , bez względu na faceta?

            Bo w to, ze chciała dziecko by zmusić do ślubu ojca to nie wierzę.
            • semida Re: Semida, to ja nie rozumiem 22.04.08, 23:25
              Chciała z nim dzieckobo planowali wspólną przyszłość.On dobrze
              zarabia i biedy się nie bała.Poza tym widziała jaki jest dobry dla
              jej córki i wiedziała że będzie dobrym ojcem.Jednak oni mają bardzo
              burzliwe charktery,i postanowili się rozstać.Teraz ona ma spokojnego
              faceta,a ojciec dziecka twierdzi,że to dziecko jest z tym nowym.
              Z tym,że ona z tym nowym nie spała nawet.
              • sir.vimes No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:28
                "i wiedziała że będzie dobrym ojcem.Jednak oni mają bardzo
                > burzliwe charktery,i postanowili się rozstać.Teraz ona ma spokojnego
                > faceta,a ojciec dziecka twierdzi,że to dziecko jest z tym nowym.
                > Z tym,że ona z tym nowym nie spała nawet."

                Życzę jej by jej się kolejna wpadka nie przytrafiła...
                • ju-sss Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:32
                  przepraszam ze bylam agresywna ale czulam sie mocno sprowokowana..ja
                  teznie powinnam was osadzac..chyba faktycznie to nie miejsce dla
                  mnie..a jezeli chodzi o watek to nie wydaje mi sie zeby aborcja byla
                  dobrym wyjsciembo jak widac ma wybor dziewczyna
                  • to.ja.kas Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:33
                    No ma, płodzić kolejne dzieci, liczyć ze zajmie sie nimi mama, w
                    razie co kolezanka da łozeczko i ciuszki, a facet moze sypnie
                    alimentami jak znowu bedzie chciał zwiać....dla mnie to to co tu sie
                    pisze to kanał a nie jakiekolwiek wyjscie....
                    • semida Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:35
                      Sytuacja jest groteskowa,przyznaję,ale problem mimo wszystko jest.
                  • sir.vimes Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:36
                    Jaki ma wybór?


                    Swoją drogą, "optymistyczna" z niej osoba, chcieć ciąży "bo może on będzie
                    dobrym ojcem; bo może wezmą ślub" mając JUŻ dziecko z nastoletniej wpadki...
                    Jakim cudem jeszcze się nie oduczyła naiwności?
                    • semida Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:37
                      Ano takim,że ma mamę dla której jest całym światem,która jej
                      wszystko wybacza,i tóra praktycznie wychowuje jej pierwsze dziecko.
                    • gardeniaa Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:46
                      sir.vimes napisała:

                      > Jaki ma wybór?
                      >
                      może urodzić dziecko i oddać do adopcji
                      • sir.vimes Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:51
                        to jest IMo najgorsza możliwa opcja.

                        Nie widzę takiej opcji jako "wyboru".
                  • mama_kotula Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 22.04.08, 23:36
                    ju-sss napisała:

                    > przepraszam ze bylam agresywna ale czulam sie mocno sprowokowana..ja
                    > teznie powinnam was osadzac..chyba faktycznie to nie miejsce dla
                    > mnie..a jezeli chodzi o watek to nie wydaje mi sie zeby aborcja byla
                    > dobrym wyjsciembo jak widac ma wybor dziewczyna

                    No ma wybór.
                    Przyjrzyjmy się:
                    - żyje z matką i dzieckiem za 900 zł
                    - ma nowego faceta, co do którego nie wie, czy na wieść o dziecku nie pójdzie
                    sobie precz
                    - może wystąpić o alimenty do byłego, ale nie ma żadnej gwarancji, że będzie je
                    płacił. zatem fundusz alimentacyjny, mops i inne zasiłkownie
                    - z dwójką dzieci - każde z innym - jak sama twierdzi, będzie jej naprawdę
                    ciężko znaleźć nowego partnera (poprawka: ciężej, niż gdyby miała jedno dziecko,
                    będzie to wymagać więcej czasu)

                    Ja jej życzę dużo szczęścia. I podejmowania dobrych decyzji.
                    smile

                    A ty Juss, głowa do góry - przyzwyczaisz się do tego forum, jak nabierzesz
                    trochę więcej dystansu i doświadczenia w dyskusji smile
                • zonka77 Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 23.04.08, 09:03
                  o, a czemuż to by nie był?

                  Dostał być może kopa od laski która od razu znalazła sobie nowego faceta - moim
                  skromnym zdaniem ma prawo mieć wątpliwości.
                  • sir.vimes Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 23.04.08, 09:18
                    Mężczyzna , który "byłby" dobrym ojcem wie, że z seksu bez zabezpieczenia mogą
                    być dzieci. Bierze pod uwagę ewentualne ojcostwo.

                    To jest minimalne minimum.
                    • zonka77 Re: No to juz wie , ze nie byłby dobrym ojcem 25.04.08, 08:56
                      Przecież bierze pod uwagę. Tylko chce mieć pewność. Czy to takie dziwne?
              • sympatyczna1980 Re: Semida, to ja nie rozumiem 22.04.08, 23:39
                i najlepiej niech z nim nie spi dopoki sie nie zabezpieczy....
              • sympatyczna1980 Re: Semida, to ja nie rozumiem 22.04.08, 23:40
                i niech z nim nie spi dopoki sie nie zabezpieczy...
      • bebe52 Re: I jeszcze jedno 22.04.08, 23:12
        A skąd ona wie że ten jej obecny nie zechce uznać tego drugiego dziecka skoro i
        tak nie ma nic do stracenia to niech może najpierw z nim o tym porozmawia może
        akurat zaakceptuje ten fakt i jakoś się ułoży bez usuwania ciąży.A jak nie to
        może ty z nim porozmawiaj na ten temat co by zrobił w takiej sytuacji.
        • tosina Re: I jeszcze jedno 23.04.08, 07:23
          Ojeju..

          Semida przeczytałam prawie caly watek i Twoje odpowiedzi.No wiec
          zwrocilam uwage ze Ty sporo piszesz o tym ze jej matka praktycznie
          wychowala jej corke.A to ze jej 1 facet praktycznie ja wychowal.A co
          z kolezanka? Bo jesli to oni najczesciej sie nie zajmowali to co
          robila kolezanka?


          No i tak jak gro dziewczyn oprocz wyrazenia swego zdania i
          propozycji o tymjak moglabym jej pomoc nie umoralnialabym jej na
          sile. A to dlatego ze wszystko jest pisane patykiem na wodzie. I
          pomoc rzekoma od mamy i alimenty od 2.A co z praktyczna strona
          zycia?Mama i byly moga pomoc ale co jesli np. umra albo nagle zginia
          w wypadku.

          Swoja droga ciekawe 3mc od rozstania a ona ma juz nowego i nadodatek
          kolejne swiatle plany,ba juz rodzine planuje.Biedne to dziecko z
          wiecznie nowym tatusiem. Oby nie wyrosla z niej mamusia.
    • przeciwcialo Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 08:36
      Dla mnie to mega niedpowiedzialnośc. Kolejna przypadkowa ciąża.
      Rada ode mnie- urodzic i oddac do adopcji. Ma sporo czasu na
      oswojenie sie z ta mysla.
      • sakada Adopcja ze Wskazaniem 23.04.08, 09:08
        www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/
        Pokaż jej tę stronę. Może w ten sposób byłoby jej łatwiej zdecydować się na
        adopcję? Sama może wybrać rodziców dla dziecka, oni jej mogą pomóc w trakcie
        ciąży - chociażby wspierając ją w trudnych chwilach. Niech sobie poczyta i
        przemyśli wszystko.
      • zonka77 czy nikt nie zwrócił uwagi 23.04.08, 09:16
        nie wiem - ciężko wszystkie posty przeczytać. Ale czy nikt nie zwrócił uwagi na
        to że to dziecko ma jeszcze ojca? Ojca który powiedział że będzie łożył i
        zajmował się?
        Facet ma wątpliwości co do tego czy to jego. Ciężko się mu dziwić, sama w
        pierwszy odruchu pomyślałam że może mieć wątpliwości czy to już nie nowego
        faceta "robota"

        Jeśli dziewczyna ma 100% pewności to wie że po urodzeniu się malucha bez trudu
        udowodni kto jest ojcem. A ojciec jak rozumiem pieniądze ma, chęci rówież.

        Naprawdę niefajnie mi się czyta takie teksty że dziecko może być problemem, ba -
        może przeszkadzać w życiu. No masz - przeszkadza to zabić.
        No pewnie może przeszkadzać. Więc jeśli dziecka nie chcemy to go nie robimy, a
        jeśli się wpadło to co? Wyskrobać i wyrzucić problem do kosza? Czy też raczej
        przyjąć odpowiedzialność za własne czyny i zająć się kimś kogo się do życia
        powołało?

        Za to dziecko odpowiedzialne są dwie osoby - matka i ojciec i sądzę że razem
        mogą sobie dać radę.

        PS: Skoro dwa miesiące temu rozstała się z ojcem dziecka to teraz jest już
        conajmniej na początku 3 miesiąca. Ten jej problem ma już głowę, ręce i nogi
        oczy. Już się rusza. Wygląda jak mały człowieczek i jest małym człowieczkiem.
        Jak możecie tak spokojnie i z taką pewnością twierdzić że powinno się go/ją
        zabić żeby mamie nie przeszkadzało?
        • sir.vimes Re: czy nikt nie zwrócił uwagi 23.04.08, 09:19
          Wygląda jak mały człowieczek i jest małym człowieczkiem.
          > Jak możecie tak spokojnie i z taką pewnością twierdzić że powinno się go/ją
          > zabić żeby mamie nie przeszkadzało?
          >
          To już jest kwestia poglądu na aborcję.

          Ale to nie nasz poglad się liczy tylko tej ciężarnej.
        • tosina Re: czy nikt nie zwrócił uwagi 23.04.08, 09:24
          Nie zauwazylam zeby kategorycznie usunela. Osobiscie sadze jedynie
          ze autorka postu nie ma prawa naciskac tojej zycie i powinna sama
          nim kierowac.Nikt nie wezmie za siebie odpowiedzialnosci jesli np.
          dziecko urodzi sie z jakas choroba ktora bedzie rzutowac na jego
          zycie. I co wtedy?Dziewczyna dlategopowinna sama za decydowac.Bo czy
          Semida wezmie to dziecko?zajmie sie nim ?
          Jesli dziewczyna czuje sie na tyle dorosla by syiac z innymi bez
          zabezpieczenia to musi byc teraz dorosla i sama podjac decyzje.
          Dobre rady ok. ALe z tego co czytam to ona glownie martwie sie jak
          bedzie przez to dziecko postrzegana przez mezczyzn oraz jak rokuje
          jej to w znalezieniu kolejnego faceta,a nie jak sobie z nim
          poradzi.To o czyms swiadczy prawda?


          Niech wiec podejmie sama ta decyzje. To najlepsze wyjscie.
    • dorota9935 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 09:12
      Semida - kilka słów wsparcia dla Ciebie. Nie dość, że prowadzisz
      trudne rozmowy z koleżanką, to jeszcze dostaje Ci się za wtrącanie w
      cudze życie. Uważam, że w tym przypadku masz prawo ingerować z uwagi
      na wagę problemu. Skoro mamy prawo (i obowiązek) ingerować, kiedy
      ktoś krzywdzi dzieci, mamy również prawo bronić tych
      nienarodzonych.
    • kotbehemot6 To myśłi czy nie.... 23.04.08, 09:35
      semida napisała:
      > Tydzień temu okazało się,że jest w ciąży z byłym(to pewne).
      > 3 lata temu już z nim zaciążyła i usunęła:/Wspomina to często...

      Mówi
      > że jej to nie rusza,bo odpycha od siebie myśl,że tam w środku jest
      > człowiek.

      To jak to jest?? Cos tam jej się kołacze po głowie czy nie ?????
      jak czytam takie teksty , to zawsze sie gruuubo zastnawia,ze teraz to laska
      myśli,ze nie ma perspektyw, warunków itd...a mysłała o tym jak sie.pie..yła bez
      zabezpieczeń?????

      jedno co możesz dla tak bezmyślnego stworzenia zrobić to wręczyć stosowna
      lekturę doycząca antykoncepcji.
      • kotbehemot6 Re: To myśłi czy nie.... 23.04.08, 09:43
        I dodam jeszcze,ze nic więcej zrobić nie mozesz. Koleżanka zrobi i tak co uzna
        za wygodne-dla niej wygodne. taki mi sie obraz wyłania,zwłaszcza po
        stwierdzeniu,ze nikt jej chciec nie bedziez dwójkdzieci. Postrzegać świat przez
        pryzmat "czy jakis facet będzie mnie chciaał"-to juz głupota niebotyczna.
        Wybacz ale towja koleżanak jest bezmyślną egoistką-do takich żadne rzeczowe
        argumenty niedocierają.
    • madziaaaa Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 10:05
      a koleżanka to nie wie skąd się dzieci biorą????
      W takiej sytuacji jak ona jest, to robiłabym wszystko, żeby w ciążę nie zajść.

      Decyzję musi podjąć sama, bo to jej dziecko, nie Twoje. Finał może być taki, że
      urodzi, będzie jej ciężko pod względem materialnym, emocjonalnym i zacznie mieć
      pretensje do Ciebie, o Twoje świętoszkowate rady.
      Możesz powiedzieć swoje zdanie , ale nie naciskaj na nią.
      • mamaemmy Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 10:24
        a nie do aborcji.
        Nie chce dziecka-niech go odda,a nie zabija.Bezpłodność to teraz plaga co
        czwartego małżenstwa,ja sama znam 4 takie pary-w tym dwie po aborcji z
        młodosci..Albo niech odda go ojcu,niech się go zrzeknie po prostu.Ale niech go
        nie zabija bo to nie jest zadne pare komórek,ale dziecko,mały człowiek.Po dwóch
        aborcjach to ona może miec depresje do końca zycia-znam osobiscie osobę,która
        zrobiła tak właśnie,to co się z nią dzieje..nie zyczę nikomu.Tu chodzi tez o jej
        zdrowie-nie tylko fizyczne ale i psychiczne.Aborcja nie rozwiąże problemu-tu
        chodzi o nią.
        A jak juz chce tak zlikwidowac problem.....to może niech zabije ta starsza
        córkę,na to samo wyjdzie,a zajmie się maluszkiem?Małe dziecko-mniejszy kłopot.
        • to.ja.kas Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 10:40
          Ja znam dwie kobiety po dwóch aborcjach i żadna z nich nie ma
          żadnych obciążeń psychicznych w tym temacie.
          Także nie wyrokuj, że KAZDA kobieta ma.

          Jeśli 3 miesieczny płód porównujesz do 5 letniego dziecka, nie
          widzisz róznicy w rozwoju psychicznym, w rozwoju fizycznym, układu
          nerwowego, to powinnaś się zastanowić mocno nad sobą.
          • kotbehemot6 Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 10:46
            > Ja znam dwie kobiety po dwóch aborcjach i żadna z nich nie ma
            > żadnych obciążeń psychicznych w tym temacie.
            > Także nie wyrokuj, że KAZDA kobieta ma.

            Fige wiesz co sie dzieje w ich głowach.


            > Jeśli 3 miesieczny płód porównujesz do 5 letniego dziecka, nie
            > widzisz róznicy w rozwoju psychicznym, w rozwoju fizycznym, układu
            > nerwowego, to powinnaś się zastanowić mocno nad sobą.
            >

            To nie jest kwestia porównania rozwoju fizycznego-bo w takim razie równie dobrz
            można by ukatrupic noworodka-mało widzi, nie rusza się i wogóle rozowjowo do luftu.
            • to.ja.kas Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 11:01
              kotbehemot6 napisała:

              > Fige wiesz co sie dzieje w ich głowach.

              Ty wiesz lepiej big_grinDD Tak się składa, ze wiem. Jedną z nich znam
              bardzo dobrze od wielu lat.
              >> To nie jest kwestia porównania rozwoju fizycznego-bo w takim
              razie równie dobrz
              > można by ukatrupic noworodka-mało widzi, nie rusza się i wogóle
              rozowjowo do lu
              > ftu.

              To jest wypadkowa wielu rzeczy ... i poki co są dwa antagonistyczne
              nurty... na każdy mój argument znajdziesz swój i ja na każdy Twój,
              znajde swój...Od kobiety zależy wyznawczynia której teorii jest.
              Mnie film "Nie zabijaj mnie mamo" nie chwyta za serce chocby
              dlatego, że wiem iż jest mocnym oszustwem. Teorie kościelne o duszy
              mnie nie przekonują, bo nie wierze w duszę, wśród biologów też są
              bardzo rózne opinie ...wiec dyskusja na ten temat sensu nie ma jak
              nie wiadomo jaki pogląd na sprawę aborcji ma kobieta...jak widac do
              srodków antykoncepcyjnych jakichkolwiek ma stosunek negatywny.
              • kotbehemot6 Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 11:07
                ja nie wiem,ale za to przekonałam się ,jak osoba, którą znam całe życie i
                uchodziła za wzór cnót wszelakich, przez całe swoje życie skrywała dokonaną
                aborcję. Nie ona jedna, bo takie wtedy były czasy. Żadna z tych kobiet nie
                wyglądała na umeczoną trumą,a jednak,całe długie życie(mówię o kobietach po 70)
                nosiły w głowie i sercu myśł o nienarodzonym dziecku. Dlatego twierdzę,ze nie
                wiemy co się dzieje w głowach kobiet które aborcji dokonały i nie można
                twierdzić tylko na podstawie ich słów i zachowania,ze tego faktu nie przeżywają.

                Z druga częścią twojej wypowidzi zgadzam sie .Wszystko zalezy od wyznawaneo
                pogądu. dlatego dyskusje o aborcji sa tak gwałtowne. szanuje poglądy innych,
                mało tego będę żadac aby parwo do aborci było pzrewidziane przez prawo, ale sama
                tego tego dokonam-prawdopodobnie-bo nauczyłam się by nigdy nie mówić nigdy.
              • mamaemmy Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 11:10
                to.ja.kas napisała:

                > kotbehemot6 napisała:
                >
                > > Fige wiesz co sie dzieje w ich głowach.
                >
                > Ty wiesz lepiej big_grinDD Tak się składa, ze wiem. Jedną z nich znam
                > bardzo dobrze od wielu lat.

                Skarbie,ja nie pisałam o całym swiecie "kobiet".Ja pisałam o tym,że skoro
                dziewczyna o której jest mowa w wątku,po pierwszej aborcji ma do dzis problemy
                ze sobą to wiem co bedzie jak zrobi to ponownie.Skad wiem?Bo,jak napisałam,znam
                taką osobę osobiście.Po dwóch aborcjach właśnie.Znam temat,uwierz mi na pewno
                lepiej niz niejedna z Was.Może oprócz tej która aborcje ma sama za sobą.

                Aborcja to nie jest najlepsze wyjscie bynajmniej..

                Co do Twojej znajomej..każdy ma swoje sumienie,każdy z nas jest inny.Jedna osoba
                zabije dwie staruszki i "nic ją to nie ruszy" a inna nie da drobnych żebrakowi i
                bedzie to przeżywać przez tydzien conajmniejsmile
        • wieczna-gosia Re: Przekonaj ją do adopcji 23.04.08, 10:43
          > A jak juz chce tak zlikwidowac problem.....to może niech zabije ta starsza
          > córkę,na to samo wyjdzie,a zajmie się maluszkiem?Małe dziecko-mniejszy kłopot.

          w ogole niech sie sama zabije to nie bedzie musiala rozwiazywac zadnych
          problemow.....
    • falka32 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 10:43
      No, ta dziewczyna jest w trudnej sytuacji. I ty też. Ja mam wrażenie, że w tym
      wszystkim jest jeszcze jeden aspekt, którego na razie nikt nie uwzględnił.
      Jeżeli ona wcześniej usunęła ciążę z "mniej ważnego powodu", niż teraz i źle się
      z tym czuje, to wchodzi w grę jeszcze mechanizm usprawiedliwiania swojego
      postępowania przed samą sobą. Skoro wtedy usunęła ciążę, to teraz, aby nie
      poczuć się jeszcze gorzej, że wtedy zrobiła to niepotrzebnie, tym bardziej
      będzie czuła przymus wewnętrzny usunięcia tej ciąży (które jest obiektywnie
      bardziej uzasadnione, niż poprzednie), żeby udowodnić samej sobie, że aborcja to
      "nic takiego", bo inaczej będzie jej bardzo trudno żyć ze świadomością, że
      tamtego dziecka się pozbyła z łatwością, chociaż nie musiała, a to następne
      potraktowała "lepiej". To wszystko oczywiście jest nieświadome i dzieje się po
      to, aby obronić we własnych oczach obraz siebie jako przyzwoitego człowieka,
      który nie robi złych rzeczy.

      nie wiem czemu, ale jestem prawie pewna, że ten mechanizm wchodzi tutaj w grę,
      choć twoja koleżanka prawdopodobnie nie jest tego świadoma.

      Bardzo trudno jest pomóc w takiej sytuacji. Bo ten mechanizm prowadzi w ślepy
      zaułek i jego efektem jest jeszcze większy wyrzut sumienia do wyparcia. Jeżeli
      to co piszę, ma tu zastosowanie, to faktycznie dziewczyna może i ulży sobie
      organizacyjnie usuwając ciążę, ale emocjonalnie może (choć nie musi, ale jest to
      wysoce prawdopodobne) zrobić sobie potworną krzywdę na długie lata.
      Możesz spróbować ją naprowadzić na ten trop i niech się zastanowi, czy oprócz
      powodów organizacyjnych (pieniądze, cieżkie życie), nie wchodzą tu w grę też
      emocje związane z poprzednią aborcją i próba "bycia fair" wobec tamtego dziecka.
      Możesz jej podsunąć myśl, że urodzenie tego dziecka nie będzie "zdradą" tego
      poprzedniego usuniętego, tylko może być wręcz przeciwnie, formą naprawienia
      błędu i symbolicznego zadoścuczynienia.

      Dobrze by było, żeby dziewczyna się naprawdę świadomie zastanowiła, zanim
      podejmie decyzję, bo jeżeli jej się na przykład znowu ułoży z poprzednim
      facetem, to wyrzuty sumienia mogą jej zrobić spore kuku. I jeżeli znowu zajdzie
      w ciążę, to będzie miała spory problem z własnym stosunkiem do tego dziecka,
      któremu "pozwoliła przeżyć". Nie wiem, czy lepiej żyć samej z dwójką dzieci, czy
      z takim bagażem na karku. Alimenty łatwiej jest załatwić (sprawa o ustalenie
      ojcostwa, badania DNA), niż rozprawić się z takimi emocjami. Jeżeli podejmie
      decyzję, że może z tym żyć, bo inaczej nie poradzi sobie życiowo i finansowo, to
      niech to będzie jej decyzja, z pełną świadomością konsekwencji jednego i
      drugiego wyboru.

      W każdym razie jeżeli jest tak, jak myślę, to pokazywanie zdjęć z aborcji (którą
      już przecież sama przeszła i na pewno wie lepiej od ciebie, co to znaczy) i
      proponowanie łóżeczka jest działaniem nie na temat, bo problem leży gdzie
      indziej. Jeżeli już, to pokazanie możliwości prawnych uzyskania alimentów, bo to
      jest wskazanie światełka w tunelu.
      • ok_paag Semida, masz dziewczyno tupet!!! 23.04.08, 12:09
        pomijając problemy twojej przyjaciółki..
        nie zastanawiałaś się że właśnie jej dokładasz nowych problemów? Na
        własne życzenie nie jesteś już na forum nickiem w pełni anonimowym.
        Już trochę osób cie zna i podczytuje (z twojej miejscowości). To sie
        zastanów kobieto, właśnie kilka osób rozpoznało
        twoją "koleżanko/przyjaciółke" że tak pieknie przedtawiłaś jej
        sytuacje rodzinnoproblemową i w tej sytuacji jakie rozwiązanie by
        ona nie wybrała - to będzie wytykana palcami bardzo długo. Wiesz,
        czasami warto spojrzeć trochę w przyszłość zanim sie wystuka na
        klawiaturze kolejne literki.
        • mamaemmy Re: Semida, masz dziewczyno tupet!!! 23.04.08, 12:12
          nikt kto pisze na forach nie jest anonimowy,nawet jak zmieni nicka w sumie.
          A większoc tutaj pisze o znajmych,rodzinie,przeważnie negatywnie,co drugi watek
          jest o czyichś problemach.
        • semida Re: Semida, masz dziewczyno tupet!!! 23.04.08, 16:40
          Powiedziałam jej dzisiaj o tym wątku,i ona nie ma nic przeciwko
          temu.Poza tym jestem teraz w 14 razy większej miejscowości niż ta w
          której mieszkam,no i w mieście męża NIKT tej dziewczyny nawet na
          oczy nie widział.
    • mikolla Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 17:55
      Semida powiedz przyjaciolce niech przemysli wszystko jeszcze raz,
      niech idzie na usg, zobaczy w jakim wieku jest ciazawink)I niech w
      zadnym wypadku jej nie usuwa!!!
      Niech porozmawia z tym swoim bylym szczerze, ciekawe co on nt .
      dziecka powie ze chce usunac, jakie jest jego zdanie.Moze uda sie
      znow odnowic relacje i byc rodziną.
      A co bedzie jak usunie, zjedza ja wyrzuty sumienia, i rozstanie sie
      z obecym facetem?
    • elag3 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 20:42
      Nawet nie chce mi się czytać do końca - jaką kretynką trzeba być
      by ,,wpaść" 3razy?!
      • aguskin Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 21:39
        wcale nie trzeba być kretynką,
        są tacy co wierzą, ze wszystko jest fajne,
        że jak nie chca to nie bedą, są namiętni i w chwili
        aktu zupełnie odlatują, bo przezywaja szczere emocje, a nie jak
        wiekszość wyrafinowania, ma czas na gume, na psikanie,
        zreszta ktoś ja zapłodnił wiec tez ta wina jest rozłożona,

        do semida gdyby to dotyczyło mojej znajomej, nie smiałabym doradzać,
        ani za tak ani za nie, wsparłabym ja mocno aby jak najmniej sie na
        niej odbiło, gdyby mi na tej dziewczynie zależało, po co ja
        namawiac, ona i tak ma mętkik w głowie,
        musi ułożyć sobie życie jest młoda,
        nie może się ciągle miotać,
        a facet, który śpi z nią bez zabezpieczenia i nie wierzy w swoje
        ojcostwo to denny kandydat na ojca i partnera,
        skoro jej nie ufa i mysli, ze dała innemu nie bał się, że go może
        zarazić??
        dziwni ludzie, ale szacunek dla innych przede wszystkim,
        życze jej wszystkiego najlepszego,
        pozdrawiam,
    • kanaviosta Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 23.04.08, 23:22
      www.fpsm.republika.pl/index_pl_d.html
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=20717
      www.babyboom.pl/forum/samotni-rodzice-f32/samotna-matka-samotna-w-ciazy-9999/
      www.fundacjamama.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=397&Itemid=96

      same słowa i apele kierowane do koleżanki moga nie wystarczyć. ona nie widzi sensu w posiadaniu dziecka. nie wyobraża sobie jak je utrzyma, jak ułoży sobie zycie z dwójką.. pragnie miłości dla siebie, a nie malucha, któremu sama będzie musiała dawac miłość.

      daj jej konkretne argumenty- są fora na których może porozmawiać z kobietami w podobnej sytuacji, jest dom samotnej matki. powstają teraz programy pomocy samotnej matce tworzone m.in. z wykorzystaniem unijnych dotacji.
      dopóki nie dasz jej konkretnych argumentów przemawiających za tym, że będzie w stanie sobie poradzić, możesz niewiele zdziałać. może poszukajcie wspólnie informacji na temat pomocy kobietom w jej sytuacji?
      ważne też, żeby Twoj akoleżanka uświadomiła sobie, że warunkowa miłość mężczyzny jest naprawde nic nie wartą namiastką.
      miłość dziecka do matki jest miłością bezwarunkową, nie warto z niej rezygnować dla nikogo.
      poza tym Twoja koleżanka musi naprawdę chcieć urodzić to dziecko.
      może pomoc psychologa byłaby tu wskazana? jest w trudnej i stresującej sytuacji, zagubiona..
      potrzebuje konkretnej pomocy, nie tylko słów wsparcia, choć i one są na pewno ogrnomnie ważne.
    • selavi2 do ju-ss 24.04.08, 09:37
      Jestes tak jak ja Doroslym Dzieckiem Alkoholika.
      Polecam Ci wiec Wpisac w google: dda.
      Ja duzo sie o sobie dowiedzialam tam i sporo zmienilam.
      Pozdrawiam smile))
    • selavi2 mama-kotula 24.04.08, 09:40
      Sorry, ale z racji osobistych doswiadczen i pomimo Twoich osobistych doswiadczen
      - w alkoholizm nie popada sie na wlasne zyczenie.
      Jakby co, to argumenty na to mozesz znalezc na stronie AA.
      • kawka74 Re: mama-kotula 24.04.08, 09:57
        > - w alkoholizm nie popada sie na wlasne zyczenie.

        A na czyje?
        • selavi2 Re: mama-kotula 24.04.08, 10:03
          Polecam strone AA.smile
          • kawka74 Re: mama-kotula 24.04.08, 12:24
            dwadzieścia kilka lat z ojcem-alkoholikiem plus terapia chyba mnie zwalnia z
            obowiązku grzebania w necie
            wiem, jak się popada w nałóg, słowo
        • jkk74 Re: mama-kotula 24.04.08, 12:29
          Właśnie to samo przyszło mi do głowy?
          Ja rozumiem że ktoś może mieć słabą wolę, predyspozycje z racji miejsca i
          otoczenia w jakich sie wychowuje, ale zasadniczo w nałogi wpada się samemu. Nikt
          nikogo do picia, palenia, brania prochów czy czegokolwiek innego nie zmusza.
      • mama_kotula Re: mama-kotula 24.04.08, 12:22
        selavi2 napisała:

        > Sorry, ale z racji osobistych doswiadczen i pomimo Twoich osobistych
        doswiadczen - w alkoholizm nie popada sie na wlasne zyczenie. Jakby co, to
        argumenty na to mozesz znalezc na stronie AA.

        Przejrzałam stronę AA i nie znalazłam potwierdzenia twoich słów.
        Czy możesz podać konkretny link?

        PS. Jeśli chodzi ci o to, że istnieje genetyczna predyspozycja do bycia
        alkoholikiem - bo o czymś takim czytałam - lub że istnieją osoby, które są
        psychicznie bardziej podatne na wpadnięcie w nałóg - to żadna nowość. Zdania nie
        zmieniam. Alkoholizm to nie grypa czy zapalenie płuc, które dopada człowieka z
        powietrza. O to, żeby zostać alkoholikiem, człowiek musi się jednak sam postarać.
        • selavi2 Re: mama-kotula 24.04.08, 13:04
          Wiesz, mi chodzilo o to, ze nie wiadomo kto, kiedy i po jakiej dawce popadnie w
          nalog. Jednemu wystarczy 1 raz a innego i 1000 razy nie uczyni nalogowcem. Nie
          wnikam dalej w temat, bo wczoraj ze szpitala zem wrocila i se tak posiaduje przy
          kompie po 20 minut, bo szew mnie boli.
          Nic nie moge podniesc poza kubkiem z herbatka przez 3-4 tygodnie. Umre z nudow.
          smile))
          • mama_kotula Re: mama-kotula 24.04.08, 14:01
            selavi2 napisała:

            > Wiesz, mi chodzilo o to, ze nie wiadomo kto, kiedy i po jakiej dawce popadnie
            w nalog. Jednemu wystarczy 1 raz a innego i 1000 razy nie uczyni nalogowcem.

            Tu się zgadzamy.
            Prawie.
            Nie zgadzam się do końca z tezą, że 1 raz wystarczy do popadnięcia w nałóg. Być
            może, ale takie osoby to - nie da się ukryć - znikomy promil alkoholików.
    • selavi2 Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 09:45
      Semida-rozumiem Cie dobrze i wiem, ze nie jest Ci lekko.
      Kolezanke az za dobrze rozumiem.sad
      Rob to, co Ci serce i sumienie dyktuje, ale decyzje tylko ona moze podjac.
      Wyguglaj sobie: zespol poaborcyjny, a potem wejdz na strone www.mateusz.pl
      Moze sie to Wam na cos przyda.
      Pozdrawiam.
    • semida No to po ptokach 24.04.08, 12:49
      Prawieuncertain
      Jutro będzie po wszystkimuncertain
      I żebyI żeby tego było mało,to idę tam z niąsad
      • mamaemmy Re: No to po ptokach 24.04.08, 14:25
        sad(((((((((
        który to tydzień?...
        • semida Re: No to po ptokach 24.04.08, 16:42
          8sad
      • tosina Re: No to po ptokach 24.04.08, 17:01
        No zeby nie bylo ale mi sie wydaje ze w polsce ten proceder jest
        karalny?A tym samym Ty mozesz sciagnac gromy i na lekarza ktory
        wykonuje i na osobe ktora sie poddaje aborcji tak?
        • semida Re: No to po ptokach 24.04.08, 19:01
          Nie napisałam że idę na aborcjęsmileNapisalam ze po pokachsad
        • selavi2 Re: No to po ptokach 24.04.08, 19:07
          "A tym samym Ty mozesz sciagnac gromy i na lekarza ktory
          > wykonuje i na osobe ktora sie poddaje aborcji tak?"


          Nie rozumiem o co Ci chodzi?
          Wytlumaczysz?
          • selavi2 do tosiny to bylo 24.04.08, 19:09

          • tosina Re: No to po ptokach 24.04.08, 21:54
            No wiec jest tak ze aborcja na chwile obecna jest zakazana w naszym
            kochanym kraju.Osoba ktora pisze ze pomaga osobie ktora pozbywa sie
            ciazy jest wspolwinna. A wiec.:

            Art. 152.

            § 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów
            ustawy,
            podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
            § 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy
            w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego
            nakłania.
            § 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy płód
            osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety
            ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

            Malo tego zna lekarza ktory wykonuje takie zabiegi.Zapewne nie tylko
            rzekomej kolezance.

            a W INTERNECIE NIKT NIE JEST ANONIMOWY...
            Trzeba byc bezmozgowcem by ot tak pisac , narazajacy tylee ludzi
            jednoczesnie.
            • semida Re: No to po ptokach 24.04.08, 22:13
              Nigdzie nie napisałam,że aborcja nastąpi/nastąpiła.Był tylko
              dylemat.Natomiast po ptokach może zncyć wiele,bardzo wiele droga
              tosino.
      • sympatyczna1980 Re: No to po ptokach 24.04.08, 22:54
        i jeszcze sie chwalisz ze idziesz z nia ? Kobieta ktora aborcje traktuje jak
        sposob antykoncepcji nie powinna miec nigdy dzieci !!! Szlak mnie trafia jak
        slysze ojej zdarzylo mi sie co ja mam teraz zrobic ? Trzeba bylo uwazac a nie
        zabijac niewinne stworzenie. Taka kobieta to s.... inaczej tego nazwac nie
        potrafie....
        • semida Re: No to po ptokach 24.04.08, 23:07
          Nie napisalam że idę na aborcjęsmile
          • sympatyczna1980 Re: No to po ptokach 24.04.08, 23:17
            ale tak wlasnie sugerujesz...
    • katrio_na Smutne te nasza czasy 24.04.08, 19:44
      A mnie przeraza swoboda z jaka szafujecie badz co badz ludzkim
      zyciem...
      Latwo to wszystko usprawiedliwiacie...

      Smutne to troche i tyle.
      (Nie pisze tego z perspektywy religii (bo jej nie mam) ale z
      perspektywy zwyklej ludzkiej moralnosci)

      A internet nie jest anonimowy, to niestety juz paragrafy. Nawet jak
      sie wie i nie zawiadomi. Takie prawo. Polskie dodam.



    • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 21:14
      W takim razie zmieniam zeznania.Nic nie wiem o planach mojej
      koleżanki.
    • vibe-b Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 21:16


      czy to nie Ty przypadkiem kilka miesiecy temu odchodzilas z forum z
      placzem, po obnazeniu swoich spraw do granic i narobienu tym sobie
      problemow? Pytam, bo nie jestem pewna, czy dobrze kojarze, ale
      wydaje mi sie ze o Ciebie chodzilo. A jesli tak, to jak widze, Twpj
      ekshibicjonizm jest niczym nieposkromniony, choc teraz nakierowany
      na intymne sprawy kolezanki. Boze, uchron mnie od takich psiapsiolek.
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 21:20
        Koleżanka SIĘ ZGODZIŁA i wie o całej sprawie.
        Poza tym ZAWSZE tutaj pisałam prawdę,czasem używając za ostrych
        słów.Teraz wszystko co piszę jest kontrolowane,a mojej koleżanki nie
        zidentyfikuje ani teść,ani teściowa,ani nikt z ich
        znajomych,ponieważ jej na oczy nie widzieli i nie znają żadnych
        moich znajomych z mojego rodzinnego miasta.
      • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 21:22
        Koleżanka wie o tym wątku,nie ma nic przeciwko.Poza tym nigdy tutaj
        nie pisałam żadnych kłamstw,tylko często pod wpływem emocji
        wyrażałam się zbyt dosadnie.Tylko tego się wstydziłam.
        • vibe-b Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 21:38
          semida napisała:

          > Koleżanka wie o tym wątku,nie ma nic przeciwko.Poza tym nigdy
          tutaj
          > nie pisałam żadnych kłamstw,tylko często pod wpływem emocji
          > wyrażałam się zbyt dosadnie.Tylko tego się wstydziłam.


          Naprawde tylko taki problemik byl? Bo mnie sie zdawalo, ze, bedac
          doskonale rozpoznawalna w swoim malym miasteczku, pisalas bez
          zastanowienia o swoich problemach rodzinnych, i tak sobie
          nagrabilas, ze moderacja byla zmuszona- jak sadze na Twoja prosbe,
          pousuwac wszystkie Twoje watki.
          No ale moze mnie sie tylko zdawalo.
          Jakie szczescie dla kolezanki, ze nie mieszka w Twoim malym
          miasteczku, no i jakiego ma farta, ze nie zamiescilas jej zdjecia.
          • semida Re: Koleżanka,aborcja,duży problem...długie 24.04.08, 22:12
            Nie wszystkie wątki,tylko te najważniejsze.Właśnie dlatego że
            wyrażałam się w nich wulgarnie na temat kilku osób,a wulgarna jestem
            pod wpływem emocji.To było nieładne,nieetyczne i dlatego zostało
            usunięte.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka