jestem przygnębiona .....

13.05.08, 11:51
wielkie wydarzenie - poród, juz za mną
2 tygodniowy synek zdrowy, rośnie ładnie, nie marudzi zbyt dużo,
jest słodki i kochany

a ja .... mam doła
czuję się "uwiązana" do dziecka, cały czas czuwam, odsuwam ulubione
zajęcia na nieokreślone potem
mąż zapracowany, spędza z maluszkiem pół godziny kiedy to ja biorę
prysznic
ten wieczorny prysznic to moje jedyne chwile "luzu" kiedy spokojnie
mogę zając się czymś innym niż dzieckiem

jestem zmęczona i przygaszona, nic mnie nie cieszy (czemu?)

wiem że nikt nie powiedział że będzie łatwo

musiałam się wygadać
    • blueberry77 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 11:58
      Typowy baby blues smile. Minie...
    • ja27-09 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 12:00
      minie połóg minie i deprecha
      • nullik Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 12:52
        Czasem bywa i tak, że mija połóg, mija pierwszy rok zycia dziecka a
        depresja dopiero się pojawia...
    • osa551 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 12:02
      Witaj w klubie. Ja od 3 tygodni karmię na okrągło z przerwami na siku. Dzisiaj
      na kontroli pediatra po zważeniu dziecka powiedziała "nawet nie pytam co ile on
      je - żal mi pani".
    • melka30 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 12:16
      Jestem trzy tygodnie po porodzie, jak wrocilam ze szpitala do domu
      to zamiast sie cieszyc tez mialam doła okazuje sie, ze duzo moich
      kolezanek tez to mialo sle nie martw sie z dnia na dzien bedzie
      coraz lepiej hormony dojdą do siebie.
      Najlepiej jak dziecko spi i masz je z kim zostaiwc to wyjdz np. do
      sklepu albo na spacer obojetnie o ktorej godzinie, mnie najbardziej
      pomogly i pomagaja spacery z maleństwem zwlaszcza, że jest piekna
      pogoda Ciebie tez do tego zachecam zobaczysz, ze pomoze.
    • nombrilek Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 12:17
      kruche_ciacho napisała:

      > wielkie wydarzenie - poród, juz za mną
      > 2 tygodniowy synek zdrowy, rośnie ładnie, nie marudzi zbyt dużo,
      > jest słodki i kochany
      >
      > a ja .... mam doła
      > czuję się "uwiązana" do dziecka, cały czas czuwam, odsuwam
      ulubione
      > zajęcia na nieokreślone potem
      > mąż zapracowany, spędza z maluszkiem pół godziny kiedy to ja biorę
      > prysznic
      > ten wieczorny prysznic to moje jedyne chwile "luzu" kiedy
      spokojnie
      > mogę zając się czymś innym niż dzieckiem
      >
      > jestem zmęczona i przygaszona, nic mnie nie cieszy (czemu?)
      >
      > wiem że nikt nie powiedział że będzie łatwo
      >
      > musiałam się wygadać


      A ja mam dokładnie tak samo, a synek tez ma 2 tygodnie, tylko ze ja
      to chyba głównie przez problemy z karmieniem, z nie przybieraniem na
      wadze, z pokarmem sad((
      • ja27-09 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 12:19
        hormony, hormony i jeszcze raz hormony
    • kruche_ciacho Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:06
      mówicie że to hormony i naturalne ?

      mam nadzieję bo ciąża była dla mnie również przygnębiajaca, po
      porodzie miało być tak bosko a tu d.u.p.a
      • margarettka Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:12

        ja tak zdolowana bylam z 5 tygodni, masakra, a potem bylo coraz
        lepiej - hormonalne wariacje, nie martw sie, dojdziesz do siebie,
        tylko najlepiej byloby gdyby mial cie kto choc na troche odciazac,
        moze np mama, czy tesciowa (jesli jest fajnasmile) tak bys miala wiecej
        oddechu
        • kruche_ciacho Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:19
          jesteśmy tu sami - zero teściowej, rodziców, krewnych
      • elza78 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:56
        wiesz ciacho ja z pierwszy to myslalam w ostatnich miesiacach ze urodze i
        nareszcie bedzie super skonczy sie ta beznadziejna ciaza i bedzie lepiej, a tak
        na prawde to dramat sie wtedy dopiero zaczal...
        trzy pierwsze miesiace z misiem pomimo pomocy ze strony mojej mamy byly totalnym
        dramatem do tego stopnia ze ktoregos dnia moj niewyspany przez nocne wycie micha
        maz rozwalil samochod jadac do pracy...
        z drugim dzieckiem bylam pryzgotowana na najgorsze i milo sie zdziwilam, z mala
        nie ma zadnych problemow, pewnie zaczna sie w okresie dojrzewania
        moja dobra rada dla ciebie smile nie trac ducha z kazdym dniem bedziesz
        wygospodarowywac coraz wiecej czasu dla siebie smile
        wiem co czujesz, pamietam kiedy wieczorem wchodzilam do wanny to slyszalam w
        uszach placz dziecka kieyd szlam sama do sklepu to samo... ale minie, bardzo
        szybko zobaczysz wink
      • deela Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:58
        > mam nadzieję bo ciąża była dla mnie również przygnębiajaca, po
        > porodzie miało być tak bosko a tu d.u.p.a
        ciaza to irytujacy i wysoce niekomfortowy okres wspoldzielenia sie wlasnym
        cialem (co psychicznie odczulam bardzo bolesnie) a po porodzie fajnie jest tylko
        na filmach

        a ty? to dopiero 2 tyg, z czasem ty dojdziesz do siebie fizycznie i psychicznie,
        dziecior bedzie mniej wisial na cycu, ustalicie sobie jakis rytm dnia
        bedzie dobrze smile
    • gosika78 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:16
      Przeczekać, powinno przejść smile
    • karolcia86 Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:34
      Standard poporodowy...
      Prędzej czy później minie, jak zapewniają dziewczyny.
      Jedyne co możesz teraz zrobić to zaakceptować to uwiązanie, nie
      walczyć w żaden sposób z dzieckiem, robić wszystko by ułatwić sobie
      życie, spać ile możesz (kosztem domowych obowiązków) - wyspanie
      poprawia humor i dodaje siły.
    • weronikarb Re: jestem przygnębiona ..... 13.05.08, 13:38
      hehehe nie martw sie mija
      Tylko odpusc sobie idealna gospodynei domowa - ja nie potrafilam i
      myslalam ze dostane do glowy wink
      Teraz to napewno bym odpuscila sobie obowiazki domowe, robila tylko
      to co konieczne wink
      Jakos tak glupio mi sie w glowie ubzduralo wtedy ze musi byc idealny
      dom, obiad i dziecko jeszcze obskoczone smile
      Fakt udalo sie, ale duzym kosztem moich nerwow smile
      • ledzeppelin3 Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 12:56
        Z tego, co pamiętam, miałas epizody bardzo obniżonego nastroju już w
        czasie ciąży- co może grozić depresją.
        Koniecznie postaraj się o pomoc w opiece nad dzieckiem (mama?
        znajoma? opiekunka?), żeby cię odciążyła choć na dzień- dwa w
        tygodniu
        Jesli obniżony nastrój będzie się utrzymywał powyżej 1,5-2 miesięcy
        po porodzie, trzeba udać się do lekarza (najlepiej psychiatry).
    • ik_ecc Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 13:34
      Minie z czasem.

      Z rzeczy praktycznych - zaopatrz sie w chuste, wtedy wiekszosc rzecy
      mozesz robic z dzieckiem smacznie sobie spiacym na Tobie. W tym
      rowniez kapiele! Ja od samego poczatku kapalam sie z corka, albo
      wsadzalam ja w chuste i bralam z nia prysznic.
    • agmar3 Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 14:27
      To mija!!! miałam tak samo. Wyłam, że już nigdy nie wyjdę z domu,
      że nie mam chwili dla siebie.
      Dół z którego wydaje się nie być wyjścia.

      Ale to naprawdę mija - popros kogoś o pomoc i znajdź chwilkę dla
      siebie. 2 tyg. po porodzie to b.mało i masz prawo tak się jeszcze
      czuć.
      To nic złego.
      Głowa do góry.
      Będzie dobrze.
      Pozdr.
    • kruche_ciacho Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 15:11
      dziękuję dziewczyny za słowa otuchy

      musze przeczekać ten nie najlepszy dla mnie czas
      największe doły łapię jak synek płacze wieczorami, chowam się potem
      w łazience i płacze też, tak żeby mąż nie widział

      zawsze uwazałąm że poradzę sobie sama - zresztą z tą spiewką idę
      przez całe życie, no ale tu niestety chyba mnie to lekko przerasta i
      przydałby sie ktoś
      na pomoc rodziny nie mogę liczyc bo jestesmy to sami

      no nic, nie ma co smęcić, d.u.p.a w troki i do przodu, pół miesiąca
      mam już za sobą

      jeszcze raz dzięki
      • ledzeppelin3 Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 15:37
        To płacz, żeby widział
        Płacz i "nie radzenie sobie" to nic złego, choć Ci pewnie wszyscy
        całe życie wmawiali inaczej
        Ciąża, połóg, drący się noworodek- to są zmiany w życiu tak duże, że
        prowadzą do kryzysów i zmiany tozsamości
        Żeby się w tym odnaleźć, żeby w tym znaleźć siebie, dawne kruche
        ciacho- potrzeba czasu i cierpliwości i nie widze powodu, dla
        którego mąż nie miałby widzieć, że potrzeba Ci jego pomocy (pomocy
        choćby w postaci rozmowy, że czujesz się ch..owo- bo masz prawo tak
        się czuć, do cholery!)
        • kruche_ciacho Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 15:45
          on doskonale wie jak się czuję bo rozmawialiśmy o tym
          pomaga mi ile da radę
          nie mam o co się go czepnąć, jest kochany, cierpliwy i pomocny

          a co do zmian to masz absolutną rację
          pewnie to też wpływa na mój nastrój bo do tej pory wszystko w życiu
          miałam pod kontrola a teraz cały misterny plan poszedł w p...u

          w każdym bądż razie czuję się lepiej wiedząc że nie tylko tylko ja
          tak mam a oszalałe ze szcześcia mamuśki to chyba tylko w filmach ;-/
          • ledzeppelin3 Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 15:51
            > w każdym bądż razie czuję się lepiej wiedząc że nie tylko tylko ja
            > tak mam a oszalałe ze szcześcia mamuśki to chyba tylko w filmach ;-
            /
            hehe witaj w klubie pozbywania się złudzeńsmile)
            Dzieciak to nieokiełznana przyroda, ale najgorsze są pierwsze trzy
            miesiące, potem robi się ciut bardziej przewidywalne (albo człowiek
            się przyzwyczajatongue_out)
            Ja też zamykałamn się w łazience i odkręcałam prysznic
            żeby nie słyszeć tego ryku, który trwał 20 h/ dobę
            • kruche_ciacho Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 16:15
              no to podziwiam że dałaś radę

              no a jak Ty dałas to ja też dam, a co!

              pozdrawiam smile
    • krwawakornelia sytuacja sie zmienila 14.05.08, 17:26
      wszyscy musicie sie w tym pozbierac.
      Nie ma maz szansy na urlop?
      Moze jakies chorobsko wymyslic?
    • reteczu Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 17:55
      Minie, minie, kochana.
      Wiem, o czym piszesz. Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, byłam osobą
      aktywną zawodowo, zorganizowaną, panią swojego czasu. I mimo że nie
      byłam młódką (miałam 27 lat), debilnie ubzdurałam sobie, że dziecko
      będzie zawsze uśmiechnięte i radosne, ja sobie ze wszystkim świetnie
      poradzę, a przed oczami nieustannie miałam obrazek - ja i mój mąż
      wypoczęci i zadbani, a w łóżeczku nasze radosne, wirzgające nóżkami
      dziecię. O, jakże się myliłam! Przyjechałam z córką ze szpitala i w
      ogóle nie umiałam odnaleźć się w nowej roli. Ja, zdecydowana i pewna
      siebie osoba płakałam i niespecjalnie sobie radziłam.

      Ale minęło! Dziś pierworodna ma prawie 5 lat, a jej młodsza siostra
      za 2 tygodnie skończy roczek. Pracuję, żyję, mam się dobrze, jestem
      optymistycznie nastawiona do świata i nie wyobrażam sobie życia bez
      swoich kochanych kobietek smile

      Wszystkiego dobrego! Trzymaj się!
    • ania.silenter Re: jestem przygnębiona ..... 14.05.08, 18:32
      mnie baby blues minął po pół roku (był tym większy, że córka była wcześniakiem,
      cudem uratowanym od śmierci), miesiąc później dowiedziałam się, że znów jestem w
      ciążybig_grin. Drugie dziecko miało straszne kolki bite 4 miechy, ale już przy dwójce
      pomagała mi już moja mama przez pierwsze 5 miesięcy (starsza miała 15 miesięcy
      jak urodziła się młodsza). Odżyłam jak Ada skończyła pół roku.
      Cóż, nie staraj się być idealną mamą, żoną, kochanką, panią domu bo to bez
      sensu. Skończysz w wariatkowie. Na ile możesz (rozumiem,że pracuje ale wykąpać
      dziecko może) włączaj męża w wychowanie dziecka (kąpiele,wstawanie w nocy,
      przewijanie). Od czasu do czasu może uda Ci się wyjść z domu choć na pół godziny
      - ja mogłam się oddalić na dłużej bo nie karmiłam piersią a mąż miał
      cierpliwości do dziecka więcej niż ja a jednak dość rzadko z tego korzystałam.
      Uwierz, że chwile z noworodkiem/niemowlęciem mijają bardzo szybko i już nie
      wrócą (przynajmniej z TYM dzieckiem). Mając dzieci w wieku przedszkolnym - choć
      to z punktu logiki zupełnie bez sensu - tęsknię za niemowlakiem w domu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja