alfa36
17.05.08, 14:52
Miałam w pracy piątkowo- sobotnie szkolenie, z osobą która miałam sie zaopiekowc. Wczoraj późnym popołudniem odwiozłam panią do hotelu, po czym chciałam jej pokazać nasze miasteczko, zjeść kolację . Dziecko odebrał mąż od dziadków, po czym.... przywiózł mi synka (2,5 latek) do restauracji, bo otrzymał jakiś super wazny telefon z pracy.Przetrwałam jakoś tę kolację, ale jestem wściekła na męża. Podejrzewam, że babka wolałaby już sama zjeśc kolację w spokoju, po meczącym dniu, niż ze mną i moim dzieckiem. Mąż twierdzi, ze byłam juz po pracy i nie mam powodów udawac, że nie mam rodziny itp. A ja.... w zyciu bym nie zaprowadziła dziecka do ojca, ktory siedzi z kimś z firmy na kolacji. No i nastały u nas ciche dni, bo małżonek twierdzi, ze nie jestem tolerancyjna, on miał bardzo ważną sprawę, on musiał, itp.