Dodaj do ulubionych

Chcicąlam sobie ponarzekać

17.05.08, 14:52
Miałam w pracy piątkowo- sobotnie szkolenie, z osobą która miałam sie zaopiekowc. Wczoraj późnym popołudniem odwiozłam panią do hotelu, po czym chciałam jej pokazać nasze miasteczko, zjeść kolację . Dziecko odebrał mąż od dziadków, po czym.... przywiózł mi synka (2,5 latek) do restauracji, bo otrzymał jakiś super wazny telefon z pracy.Przetrwałam jakoś tę kolację, ale jestem wściekła na męża. Podejrzewam, że babka wolałaby już sama zjeśc kolację w spokoju, po meczącym dniu, niż ze mną i moim dzieckiem. Mąż twierdzi, ze byłam juz po pracy i nie mam powodów udawac, że nie mam rodziny itp. A ja.... w zyciu bym nie zaprowadziła dziecka do ojca, ktory siedzi z kimś z firmy na kolacji. No i nastały u nas ciche dni, bo małżonek twierdzi, ze nie jestem tolerancyjna, on miał bardzo ważną sprawę, on musiał, itp.
Obserwuj wątek
    • michasia24 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 15:21
      ty też musiałaś, wkurzyłabym sie również
    • graue_zone Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 15:28
      Wkurzyłabym się strasznie. Mimo wszystko byłaś w pracy i mąż zachował się
      fatalnie, przywożąc Ci dziecko. Czemu sam nie zabrał go ze sobą? Też mógł.
      Generalnie masz w 100% rację, że się na niego wściekasz. Powinien był zabrać
      babcię ze sobą, położyć dziecko, a po powrocie do domu babcię odwieźć. Takie
      sytuacje się zdarzają i nie widzę możliwości ciągnięcia na służbowe kolacje
      malucha.
      • alfa36 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:10
        Jak wytłumaczyć facetowi, że praca jest pracą, bo on rzeczywiście mógł zabrać dziecko ze sobą, w końcu w pracy nie był i nie miał obowiązku być sam. Ja natomiast o szkoleniu mówiłam w domu od miesiąca. Tym bardziej, ze właściwie znalazł mnie w tej restauracji przez przypadek (wyszedl na spacer w dzieckiem, a my siedziałyśmy w tzw ogródku)
        • lanka3 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:34
          a małżonek nie był po pracy?
          • alfa36 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:53
            Małżonek był po pracy, tylko otrzymał "bardzo ważny telefon'. Nie wnikałam jaki. Dokładnie wygląda to tak, ze ja muszę byc wieczorem po pracy (moje wyjście z panią od szkolenia określił jako ploty), on nie. I wytłumacz fecetowi...
    • koza_w_rajtuzach Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:52
      no ale w sumie w czym Ci to dziecko tam przeszkadzało?
      • alfa36 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:55
        Dziecko? W czym mie przeszkadzało? W zjedzeniu kolacji i rozmowie. Nie znam 2 latka, który by chciał siedzieć godzinę w jednym miejscu.
        • koza_w_rajtuzach Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:03
          > Dziecko? W czym mie przeszkadzało? W zjedzeniu kolacji i rozmowie. Nie znam 2 l
          > atka, który by chciał siedzieć godzinę w jednym miejscu.

          No to chyba brak mi empatii dlatego, bo moja córka od zawsze (2 lata i 4
          miesiące) w restauracjach zachowuje się wzorowo. Grzecznie siedzi na pupie w
          oczekiwaniu na zamówiony posiłek, sama wszystko ładnie zjada. Jeśli z kimś
          jesteśmy to ładnie się uśmiecha, trochę wszystkich kokietuje, ale ogólnie bardzo
          cywilizowana jest. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co dwulatek takiego złego
          mógłby zrobić wink).
          • lola211 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 18:31
            Daj spokoj.2 latek moze resturacje rozniesc, a ty piszesz o
            cywilizowanym dziecku.Moze twoje i siedzi jak trusia, ale mnostwo
            innych sie po prostu nudzi.To raz.A dwa- jest to mega
            nieprofesjonalne, w sprawy zawodowe wplatac swoje rodziny i dzieci.
            Poza tym- na niektore tematy przy dziecku sie nie rozmawia, dlatego
            tez nie zawsze powinny z nami przy stole siedziec.
            Maz postapil egoistycznie i glupio.
      • graue_zone Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 16:56
        Jak to? Dziewczyna jest na spotkaniu SŁUŻBOWYM. To trochę nieprofesjonalne,
        zabierać dzieci na takie kolacje tudzież do pracy. Przypomnij sobie wątek o
        Gretkowskiej. Tam też dziecko nie przeszkadzało? A może kobieta nie miała ochoty
        na kolację w towarzystwie 2,5 latka?
        • koza_w_rajtuzach Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:07
          > Jak to? Dziewczyna jest na spotkaniu SŁUŻBOWYM.

          Ale chyba dwulatek jednak nie przeszkadza w tym, aby porozmawiać i omówić ważne
          sprawy. Można go nadzorować jednym okiem i jednocześnie skupić się na swojej
          towarzyszce. To chyba nie jest nic nadzwyczajnego.
          A tamtego wątku Gretkowskiej nie czytałam smile.
          • verdana Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:09
            Dwulatek, ktory nie przeszkadza w takim spotkaniu to przypadek jeden
            na tysiąć. I prawdę mowiac, gdybym miała dwulatka, ktory potafi
            godzinę wysiedzieć w restauracji bez ruchu, przysłuchujac się
            niezrozumiałej rozmowie, bylabym przerażona.
            • koza_w_rajtuzach Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:34
              > na tysiąć. I prawdę mowiac, gdybym miała dwulatka, ktory potafi
              > godzinę wysiedzieć w restauracji bez ruchu, przysłuchujac się
              > niezrozumiałej rozmowie, bylabym przerażona.

              Moja dwulatka nie siedziałaby bez ruchu przysłuchując się rozmowiesmile. Gdyby
              akurat nie jadła, to znalazłaby sobie jakieś zajęcie. Ma niezwykle bujną
              wyobraźnię i praktycznie wszystkim potrafi się bawić np. podkładkami pod piwo,
              albo własnymi rączkami (jedna rączka to byłaby np. krówka, a druga owieczka). A
              jak i to by jej się znudziło to bym ją wypuściła, aby pochodziła sobie po
              restauracji. Jest mądrą i bardzo odpowiedzialną dziewczynką, więc nie miałabym
              żadnych obaw. Pewnie przy okazji zaskarbiłaby sobie sympatię różnych osób, bo
              ona taka jest, że do wszystkich szeroko i szczerze się uśmiecha.
              • graue_zone Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 19:07
                A nie bałabyś się, że ją kelner czymś gorącym obleje? że się potknie? A poza
                tym, to tylko 2-latka i wszystko może jej strzelić do głowy.
          • hexella Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:13
            koza_w_rajtuzach napisała:

            >
            > Ale chyba dwulatek jednak nie przeszkadza w tym, aby porozmawiać i
            omówić ważne
            > sprawy. Można go nadzorować jednym okiem i jednocześnie skupić się
            na swojej
            > towarzyszce. To chyba nie jest nic nadzwyczajnego.

            Moje doświadczenie z dwulatkami mówi mi zupełnie co innegowink Podczas
            kiedy ja usiłowałabym podtrzymywać konwersacje mój dwulatek zapewne
            wylałby na siebie wszelkie napoje, sciągnał serwete, ugryzł pania
            pod stołem w noge i strzelił pięknego, siarczystego baka.
            • koza_w_rajtuzach Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:37
              > Moje doświadczenie z dwulatkami mówi mi zupełnie co innegowink Podczas
              > kiedy ja usiłowałabym podtrzymywać konwersacje mój dwulatek zapewne
              > wylałby na siebie wszelkie napoje, sciągnał serwete, ugryzł pania
              > pod stołem w noge i strzelił pięknego, siarczystego baka.

              Hehe smile). Przynajmniej nie nudzisz się z nim.
              • triss_merigold6 Interesujące 17.05.08, 19:49
                Ciekawa jestem na ilu kolacjach służbowych byłaś.
                Na służbowe spotkania nie zabiera sie dzieci. Jasne, proste.
                Za taki numer poziom szacunku do faceta spadłby mi o 300%.
          • marghe_72 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 18.05.08, 00:24
            koza_w_rajtuzach napisała:

            > > Jak to? Dziewczyna jest na spotkaniu SŁUŻBOWYM.
            >
            > Ale chyba dwulatek jednak nie przeszkadza w tym, aby porozmawiać i
            omówić ważne
            > sprawy. Można go nadzorować jednym okiem i jednocześnie skupić się
            na swojej
            > towarzyszce. To chyba nie jest nic nadzwyczajnego.

            to czy dziecko jest grzeczne czy nie
            czy siedzi i słucha czy biega i wrzeszczy
            nie ma najmniejszego znaczenia
            autorka była na spotkaniu służbowym. A na spotkania służbowe dzieci
            się nie zabiera. Kropka
    • kali_pso Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:35
      Poszedł chłop na łatwiznę, nie ma co.
      I nie ma znaczenia czy masz anioła zamiast dziecka czy też
      sobowtóra "Kochanego urwisa"- byłaś w pracy!!!, więc należałoby to
      uszanować.
    • tosina Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 17:42
      Ale D z tego meza.Ewidetnie pokazal jak malo profesjonalna jestes.
      NIKT , nie potraktuje powaznie , kobiety ktora na spotkania sluzbowe
      zabiera dziecko. A zazwyczaj spotkania to nie tylko czas biurze.
      I dlaczego to Ty musialas w pracy go nianczyc a tatulek nie? CO za
      roznica?KAzde bylo po etacie i robilo cos poza.
      • betty_julcia Koza.... 17.05.08, 18:09
        jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to lepiej sie nie
        ośmieszaj....
        To nie jest spotkanie towarzyskie, impreza rodzinna ani pogaduchy
        koleżeńskie tylko spotkanie zawodowe. Nie ważne czy dziecko siedzi
        na tylku i nawet nie mrugnie czy jest rozbrykane... nie jego miejsce
        na kolacji służbowej.
        Poza tym nie rozumiem twojego zdziwienia... naprawdę uważasz ze
        wszystkie dzieci są takie jak twoje??? Nie zauważasz różnic?
        Autorko, z meżem porozmaiaj i zapytaj dlaczego nie traktuje tego co
        robisz poważnie.
        • triss_merigold6 Re: Koza.... 17.05.08, 19:50
          Koza nie pracuje i nie ma nawet matury z tego co o sobie pisała, nie
          oczekuj zbyt wiele...
          • bsl Re: Koza.... 17.05.08, 20:31
            nie trzeba mieć skończonych studiów żeby wiedzieć, że na
            spotakaniach służbowych dzieci nie przesiadują
            facet pojechał po całości , chyba bym mu czegos do zupy dosypała po
            złosci wink
            albo kiedyś zawiozła dziecko do pracy i zostawiłą z tatusiem
    • przeciwcialo Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 19:32
      Żeby nie wiem jak grzeczne dziecko było to nie powinno byc
      przywiezione do restauracji na słuzbowa kolacje. Mąż mógł zostawić
      dziecko u dziadków jeszcze chwilę skoro nagle musiał cos załatwic.
      Małz zachował się niezbyt miło.
      • superslaw Re: kurcze a ja wam powiem 17.05.08, 19:55
        ze nawet moja 8,5 latka by spokojnie nie wysiedziała...nie wspoomne o moim
        dwulatku...gdyby była kopara za oknem to moze..chwilke i tyle..to
        nieporozumienier kolacja slużbowa z dziećmi..w każdym wieku zresztą.Ja po bialym
        tyodniu z moja dwójeczką czułam się jak po pracy w kamieniłomie DDDD.kurcze koza
        moja prawie 9 latka sie gorzej zachowuje niz twoja dwulatka..chyle czoła...
    • 18_lipcowa1 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 21:00
      zabilabym takiego meza
      • luxure Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 21:06
        Ta i poszłabyś siedzieć...
        Następnym razem na ważne służbowe spotkanie z samymi Prezesami oddałabym mu
        dziecko żeby im "atmosferę rozluźniło".
    • madami Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 17.05.08, 21:03
      Niestety ale mąż pokazał Ci gdzie Twoje miejsce i jaka jest dla niego hierarchia
      ważności. Jego praca i on ważniejsi, jego telefon pilniejszy, nawet w tej
      sytuacji nie zatroszczył się o zorganizowanie na szybko inne opieki tylko
      wetknął dziecko matce na służbowej kolacji. Przykre.
    • szyszunia11 Re: Chcicąlam sobie ponarzekać 18.05.08, 01:42
      Wiesz, aż trudno w to uwierzyć... naprawdesmile tzn. ja to już traktuję raczej w kategoriach humorystycznychbig_grin choć wiem że Tobie do śmiechu nie było. Przyznam, że nie przyszłoby mi to po prostu do głowy, tzn. wyjście z jakiego skorzystał Twój mąż byłoby dla mnie w awaryjnej sytuacji wyjściem równie "dobrym" co np. wepchnięcie go pod biurko w piewrszym lepszym biurze lub urządzie z tekstem "prosze przypilnować"tongue_out po prostu takie wyjście NIE ISTNIEJE! smile
      Trudno się mówi, że to on miał ten niespodziewany tel. nie Ty więc on powinien był ponieść tego konsekwencje. Life is brutal, jak jade autem i po mojej stronie jezdni jest przeszkoda to niestety ja muszę czekac a nie ten z przeciwkasmile
      to tak głupie zachowanie że aż smieszne - nie bocz się już na męża tylko się razme pośmiejcietongue_outPtongue_outtongue_outP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka