wb18
16.09.03, 23:40
TYgodnie lecą jak szalone. Wszystkie podobne. Dwójka dzieci , organizacja
życia domowego na mojej głowie. Sprzątanie wymyka się spod kontroli, pudełka
po przeprowadzce nie wszystkie rozpakowane, brak entuzjazmu przy spacerach z
dziećmi, wyprawie na zakupy, wspólnej zabawie. W każdej wolnej chwili
rozwija się lista w głowie z punktami na co wykorzystać fragment czasu.
Wolałabym spokojnie coś poczytać namalować od 7 lat nie byłam w teatrze. Ale
mam dzieci i na zawsze będą planem nr.1 Pomimo zmęczenia, niewiedzy co
dalej, różnych obaw moja dusza krzyczy staraj się! opanuj swoje emocje!
dostrzegaj dobro i piękno! kochaj! wspieraj kogo możesz ze wszystkich sił,
szczerze ! Wszystko przemija .
Mój mąż zapracowamy, niedokładny, mało pomagający w domu . W myślach
złoszczę się na niego ,ale nie ma czasu na wymówki, wolę przytulać,
rozmawiać , być przy nim.TYlko przy nim czuję się naprawdę bezpieczna,
spokojna. On dokładnie wie jaki mam nastrój - tak śmiesznie i skutecznie
umie mnie pocieszyć, jest małomówny ale tak mądrze zdystansowany do wielu
spraw, emocji. Pokazuje mi różne proste rozwiązania, których sama nie
dostrzegłam.
Często wyrzuty sumienia za własny egoizm, nerwowość, introwertyczność. Wciąż
uczę się świadomego towarzyszenia w świecie moim dzieciom, oby miały we mnie
oparcie i przyjaźń. To wszystko trudne.
Szukam oparcia w wierze,proszę Boga o mądrość, wytrwałość, świadomą radość,
wewnętrzny spokój.
Znalazłam małą odskocznię dla siebie - chodzę spiewać w kościelnej
scholi.Potem w głowie brzmią ładne słowa i melodie.
Wiem jedno przez cały sprawdzian życia trzeba pielęgnować swoją wrodzoną
wiarę w drugiego człowieka i dbać o własną pogodę ducha.W nikim nie widzieć
przeciwnika, dla nikogo nie być obojętnym a siebie zostawić na koniec, choć
to bardzo nie modne.