07.06.08, 21:21
wlasnie czytalam w innym watku o dziewczynie.
miedzy nia i mezem i jego rodzina jest roznica w wyksztalceniu. sa klopoty.

czy nierownowaga wyksztalcenia prowadzi do problemow i klotni?mam kolezanke.
tam sa klotnie z tego powodu. ona ma wyzsze, on technik.(nie solidaryzuje sie
z nia , zstaje po stronie gorzej wyksztalconego meza).

ja mam rownowage. i chwala bogu!jeden klopot mniejwink
Obserwuj wątek
    • mama_zulika Re: mezalians 07.06.08, 21:31
      Bzdura! Totalna bzdura! Moj maz jest slabiej wyksztalcony niz ja, a o ile
      madrzejszy!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • lilka69 Re: mama zulika 07.06.08, 21:40
        ojej, juz wyrwalas sie z tymi wykrzyknikami. o tej kolezance pisalam, ze stoje
        po stronie jej meza- gorzej wyksztalconego a madrzejszego.

        u mnie brak mezaliansu jest dobry. skonczylismy te sama uczelnie, mamy tylko
        inne specjalizacje. musimy sie zatem zgadzac ze soba co dobrze sluzy nazsemu
        zwiazkowi.

        ale mysle, ze szczegolnie na wsiach to jets klopot. zapraszam do dyskusji
        rowniez dziewczyny z poza miasta.

        nie prowokuje, grzecznie pytam co sadzicie?
        • mama_zulika Re: mama zulika 07.06.08, 21:52
          Tak, wyrwalam sie z wykrzyknikami. A glownie z tego powodu, ze... schematy mnie
          dwnerwuja. Po prostu. Czesto tez zdarza sie tak, ze jedno jest gorzej
          wyksztalcone niz drugie i o niebo madrzejsze. I prawda jest, ze pary czasami nie
          potrafia dogadac sie bez wzgledu na poziom wyksztalcenia. Mam na mysli rowny, o
          roznym nywet nie wspomne.. OK zdarza sie, ze powstaja na tym tle konflikty. Jak
          na kazdym innym. Bylo bez wykrzyknikow. Pasuje?
    • prologica Re: mezalians 07.06.08, 21:40
      mam wyzsze prawie, maz nie ma matury (jeszcze). jest sporo starszy przy tym ode
      mnie.
      i jedyne co NIESTETY moge powiedziec... - to ze on czuje sie gorszy... w
      towarzystwie moich znajomych, u moich rodzicow, przy wiekszej grupie ...
      a niepotrzebnie, bo przerasta ich o wiele tak naprawde... jest inteligentnym,
      madrym i myslacym facetem. swiadomie przestal sie uczyc (na co mnie czy wielu
      innych pewnie nie byloby mentalnie stac) zeby pomoc rodzinie. tak czy siak ja go
      podziwiam i szanuje za to ogromnie, i bede nadal (niewazne czy zrobi cos dalej
      czy nie) wbrew wszystkiemu i wszystkim tez!
    • burza4 Re: mezalians 07.06.08, 21:42
      coś w tym jednak jest, choć nie do końca łatwo zdefiniować kiedy ta
      różnica występuje (znacznie bardziej da się odczuć, jeśli do tego
      dochodzą kwestie środowiskowo-rodzinne). Magister z dzisiejszych
      uczelni czasem nie potrafi się posługiwać ojczystym językiem, a
      technik może być erudytą.

      a co do meritum - nie znam przypadku, kiedy duża różnica
      wykształcenia byłaby nieodczuwalna w związku. Parę przypadków, kiedy
      lepsza była kobieta skończyły się rozwodem. Bo komuś, kto ma
      kompleksy łatwiej deprymować drugą osobę, zgnoić ją niż samemu się
      wysilić się na to, żeby popracować nad sobą. Druga kwestia to fakt,
      że lepiej wykształcona kobieta jest bardziej świadoma swojej
      wartości, i czegoś od partnera wymaga. A to nie każdemu się podoba.
    • carola889 Re: mezalians 07.06.08, 21:52
      Wg mnie nie ma to żadnego znaczenia. Ja mam średnie mój M zawodowe
      dogadujemy się świetnie.
      Znam małżenstwo, gdzie żona po studiach, a mąż po szkole zawodowej i
      również nie ma żadnych kłótni na tym tle.
      Nie ublizając absolutnie nikomu nie papierek mówi o mądrości
      człowieka
      • ma_dre Re: mezalians 07.06.08, 21:57
        no ale u was raczej nie ma roznicy w poziomie wyksztalcenia...
        u nas jest spora roznica, ja mam wyzsze, maz opuscil szkole jak mial 15 lat... i
        nigdy! nigdy nie przyszlo mi do glowy ze jest "gorszy" ode mnie... bo nie jest
        smile)) sa dziedziny w ktorych wie o niebo wiecej niz ja, sa inne, w ktorych to ja
        moge zablysnac i jakos to sie u nas kreci...
      • lola211 Re: mezalians 07.06.08, 23:45
        > Wg mnie nie ma to żadnego znaczenia.

        Gdyby tak bylo, to na porzadku dziennym byłyby malzenstwa osob z
        wyzszym wyksztalceniem z osobami, ktore ukonczyly zawodówke.Ale tak
        nie jest, zdarzaja sie wyjatki, ale regula jest inna.Najczesciej
        ludzie dobieraja sie i pod tym katem.
        No i w sumie nie ma zbytniej przepasci pomiedzy zawodowym a srednim,
        stad nie dziwie sie, ze nie ma w waszym zwiazku problemu.
        • 4-mexx Re: mezalians 08.06.08, 05:49

          lola211 napisała:

          > > Wg mnie nie ma to żadnego znaczenia.
          >
          > Gdyby tak bylo, to na porzadku dziennym byłyby malzenstwa osob z
          > wyzszym wyksztalceniem z osobami, ktore ukonczyly zawodówke.Ale tak
          > nie jest, zdarzaja sie wyjatki, ale regula jest inna.Najczesciej
          > ludzie dobieraja sie i pod tym katem.
          > No i w sumie nie ma zbytniej przepasci pomiedzy zawodowym a srednim,
          > stad nie dziwie sie, ze nie ma w waszym zwiazku problemu.


          zwroc uwage Lola, ze teraz wiekszosc konczy studia(tak mi sie wydaje, dawno nie
          bylam w Polsce)
          Ale przyklady z zycia:
          -w mojej bliskiej rodzinie dwa malzenstwa, faceci "tylko" po maturze, zony
          obecnie po podyplomowych-kazdy z tych facetow po dwie dobrze prosperujace firmy,
          dorobek juz taki, ze pomarzyc coniektorzy moga>Kobiety wyksztalcone, ale--wiele
          lat bez pracy, a obecnie prace "bylejakie" za "bylejakie" pieniadze.
          Smiesznie tu mowic o mezaliansie.
          Inny przyklad, kolezanka po niebylejakich studiach, a on po PODSTAWOWCE!, w tej
          chwili zmieniaja mieszkanie na lepsze, z tym ze za pieniadze zarobione przez
          niego, bo ona nie moze znalezc pracy(takie miasto niestety)
          wg mojej opinii mezalians nastepuje wtedy, kiedy facet jest wyksztalcony wysoko,
          a kobieta nie
          W odwrotna strone rzadko to dziala
          • lola211 Re: mezalians 08.06.08, 08:31
            W opisywanych przez ciebie przypadkach ci faceci maja cos zamiast
            wyksztalcenia- sa zaradni, operatywni, czyli- myslacy.
            Czy gdyby po zawodowce czy podstawowce pracowali na takim typowym
            stanowisku "przy tasmie" i reprezentowali poziom niskowyksztaconych
            osob, cos by z tego moglo byc?
            No i nie tylko o zarabianie kasy przeciez chodzi.

            Ale zgadzam sie, w dobie dewaluacji wyzszego wyksztalcenia nie ma
            co za bardzo z tym mezaliansem wyjezdzac.
    • szyszunia11 Re: mezalians 07.06.08, 23:38
      myśle, że wbrew pozorom to ma znaczenie. Może tak teoretycznie nie, ale w praktyce nie chciałabym mieć dużo gorzej wykształconego męża. Tzn. może nawet ni eo wykształcenie chodzi a o pewne ambicje intelektualne. Byłam kiedyś związana z kimś kto studiował w sumie 3 kierunki i żadnego nie skończył. Bardzo inteligentny, oczytany no i mozna by powiedzieć że papierek mu niepotrzebny a jednak wkurzał mnie u niego ten brak mobilizacji (zwłaszcza że brak mgr zamykła mu drogę awansu) poza tym uważam że facet powinien mieć trochę ambicji by skończyć to co zaczął.
      Także u mnie by pewnie były problemy. Mąż też ma wyższe (techniczne) a są problemy jak nie umie odróżnić renesansu od barokutongue_out (tak wiem, muszę wyluzowaćtongue_out)
      • alfa36 szyszunia 08.06.08, 01:49
        Barok blisko renesansusmile, gorzej jakby barok we współczesnosci umieścił....smile inne kanony pięknasmile
        A wracając do tematu.... jestem drugą zoną mojego meża. Pierwsza wykształcona prawie tak jak on (on nieco wiecej). Nie wiem, jak u nich było, w każdym razie kiedy my juz wziełiśmy slub a ja wciagnełam meża w moje "magisterskie" środowisko... małż wrócił na studia.... po prawie dwudziestu latach. No i teraz chyba dobrze sie czuje.
        • szyszunia11 Re: szyszunia 08.06.08, 01:58
          i bardzo fajnie że wrócił na studia! ma chłop ambicję, chce mu się coś w zyciu robić...gratuluję.
          • alfa36 Re: szyszunia 08.06.08, 02:04
            Nie dodałam, ze wrócił i udało mu się te studia skończyć. Co prawda był już 40 latkiem, ale lepiej późno niż wcale. Wszystkim opowiada, że te studia to moja zasługa, choć tak naprawdę, to ja wiem, ze on zwyczajnie zle sie czuł z tym, ze ma żonę lepiej wykształconą. A studia... no coż dały mu na pewno obycie, stworzyły szansę awansu (w co ani trochę nie wierzyłam), ale też nie odróżnia baroku od renesansuwink
    • alfa36 Re: mezalians 08.06.08, 01:53
      Przypomniało mi sie, że mam w rodzinie rozwodnika. Chlopak po zawodówce. Żona miała średnie wykształcenie. Teraz ten mój kuzyn rozwodnik spotyka sie z kobietą po dwóch fakultetach. Mam nadzieję, ze uda im sie stworzyc trwały związek.
    • ik_ecc Re: mezalians 08.06.08, 03:24
      Moze prowadzic ale nie musi.

      Moje pierwsze malzenstwo - ja bylam na studiach, on skonczyl
      technikum. Problemy byly min. na tym tle - tzn. przenosilo sie to na
      reszte sfer zycia, mielismy bardzo rozne poglady na niemal kazdy
      temat - on "prostackie", ja "nad-wyintelektualizowane".

      Moj obecny zwiazek - ja mam doktorat, partner rzucil studia na
      drugim roku. Nie mamy zadnych problemow, ktore by z tego wynikaly. W
      ogole generalnie nie mamy problemow. Zeby bylo smieszniej, pracujemy
      w tym samym zawodzie i moj partner jest *lepszym* specjalista w tej
      dziedzinie niz ja.
      • miruka Re: mezalians 08.06.08, 07:54
        u mnie nie ma tej "równowagi", ja z wyższym nie pamiętam 90 proc.
        tego o czym była mowa na studiach, mąż ze średnim o niebo
        inteligentniejszy, pamięć absolutna, historia połowy świata w małym
        palcu, a to tylko jedna z dziedzin, w której może się swobodnie i
        rzeczowo wypowiedzieć, w przeciwieństwie do mnie
        • drinkit Re: mezalians 09.06.08, 13:52
          miruka napisała:

          > u mnie nie ma tej "równowagi", ja z wyższym nie pamiętam 90 proc.
          > tego o czym była mowa na studiach, mąż ze średnim o niebo
          > inteligentniejszy, pamięć absolutna, historia połowy świata w
          małym
          > palcu, a to tylko jedna z dziedzin, w której może się swobodnie i
          > rzeczowo wypowiedzieć, w przeciwieństwie do mnie


          Tekst w stylu "ja taka glupia, a on taki cudowny i mądry". Więcej
          szacunku dla siebie.
    • mama-123 Re: mezalians 08.06.08, 08:40
      My mamy taka sytuacje, tzn ja jestem lepiej wyksztalcona od mojego
      meza. On za to jest czlowiekiem, ktory idzie do przodu. W pracy
      awansuje i ogolnie to on trzyma w garsci nasze finanse, bo mnie to
      czasem przerasta. W pewnym sensie dochodzi wiec do rownowagi. Jego
      znajomi natomiast sa inni niz moi. Nie mamy zbyt wielu wspolnych
      znajomych. Ja czuje sie lepiej wsrod osob lepiej wyksztalconych (
      choc staram sie tego nie okazywac). W pewnym sensie tez motywuje
      mojego meza.
      Nie uwazam zeby byla to idealna sytuacja, ale nie musi to powodowac
      wielu zgrzytow. U nas wlasnie dlatego, ze maz jest osoba ambitna i
      stara sie isc do przodu, rozwijac. Nie nazwalabym tez tego
      mezaliansem, raczej zachwianiem rownowagi w malzenstwie.
      Na poczatku przeszkadzalo mi to to troche, ale jakos nauczylam sie z
      tym zyc, bo widze ze moj maz i tak wciaz sie rozwija. Teraz to ja mu
      nie dorastam w zyciu zawodowym, wiec to on mnie motywuje.
      • kol.3 Re: mezalians 08.06.08, 09:20
        Nie rozumiem dlaczego kobieta zawsze musi się czuć tą głupszą nawet
        jak jest lepiej wykształcona.
        • alfa36 Re: mezalians 08.06.08, 09:58
          Mieliśmy w pracy woźnego, który rzucił studia na 4 roku , natomiast teraz utrzymuje dom (oprócz mizernych zarobków w budzetówce) z wygranych w teleturniejach i to nie byle jakich. Do tego jest dużo mądrzejszy od niejednego nauczyciela z mojej szkoły.
          • miruka Re: mezalians 08.06.08, 10:06
            kobieta nie musi czuć się głupsza ale może, na naszym przykładzie
            moge śmiało stwierdzić że skończenie studiów nie ma nic wspólnego z
            rzeczywistami mocami intelektualnymi, natomiast na pewno jest
            dowodem na pewną konsekwencję w życiu, umiejetność doprowadzania
            spraw do końca, a to dla pracodawców jest kluczowe, nic więc
            dziwnego że dyplom jest tak ważny w rozwoju zawodowym
          • lola211 Re: mezalians 08.06.08, 10:09
            Jesli rzucil studia na 4 roku to od mgr rozni sie tylko formalnie.
    • 18_lipcowa1 Re: mezalians 08.06.08, 10:05
      mysle ze nie tyle co roznica wyksztalcenia prowadzi do klopotow
      tylko roznica w poziomie inteligencji, bystrosci, celow w zyciu,
      przekonan, pochodzenia z innych srodowisk itp.
      Ja znam wiele par gdzie najczesciej pani jest wyksztalcona bardziej
      od pana i zyja i sa szczesliwi i tego naprawde nie widac na codzien.
      U mnie i meza tez jest roznica,ale moj maz jest bardzo inteligentny
      i nie czuje by byl glupszy ode mnie.
    • osa551 Re: mezalians 08.06.08, 10:06
      Moim zdaniem to nie chodzi o wykształcenie ale o poziom wartości. Znam wielu
      prostaków, którzy skończyli wyższe uczelnie i z którymi bym nie była w stanie żyć.
    • mma_ramotswe Re: mezalians 08.06.08, 10:25
      Wykształcenie to nie wszystko, ale zgadzam sie z tym, że różnice w
      tej dziedzinie mogą utrudniać wspólne życie
      • asiara74 Re: mezalians 08.06.08, 10:37
        Ja wyższe, mąż średnie bo studiów nie ukończył. Nigdy nie było słowa na ten temat.
    • majmajka Re: mezalians 08.06.08, 10:36
      To zalezy jak duza jest ta przepasc intelektualna miedzy partnerami. Jesli mimo roznic ma sie wspolne tematy do rozmow, wspolne zainteresowania to wszystko gra. Czasem jednak wspolnych fascynacji lub przynajmniej tematow do rozmow brak i wtedy moze to byc problemem. Sama milosc wystarcza na krotko.
    • corkaswejmamy Re: mezalians 08.06.08, 10:59
      jestem lepiej wykształcona od męża, a mimo to to on w niektórych(praktycznych)
      sytuacjach radzi sobie zdecydowanie lepiej ode mnie. Jestem typowym humanistą,
      matematyczna strona zycia niemal całkowicie u mnie leży.
    • anadien Re: mezalians 08.06.08, 11:09
      Moja siostra ma wyższe a jej mąż zawodowe, jej taka różnica nie przeszkadza -
      chyba najbardziej przeszkadza rodzinie - czyli nam uncertain. Trudno określić dlaczego?
      Może dlatego, że wydaje nam się, że on ciągnie moją siostrę w dół (tzn zniechęca
      ją do działania)- ale to raczej nie wynika z wykształcenia, raczej z charakteru...
    • peresia Re: mezalians 08.06.08, 12:10
      Mój Mąż miał wykształcenie zawodowe, ja mam srednie. Oboje
      kochaliśmy czytać, mieliśmy wspólne zainteresowania, mielismy o czym
      rozmawiać. Różnica w wykształceniu nigdy nam nie przeszkadzała.
    • croyance Re: mezalians 08.06.08, 12:31
      Ja zawsze powtarzam, ze roznica w wyksztalceniu (formalnym) nie
      przeszkadza; natomiast roznica w poziomie intelektualnym bardzo.
      • oli.nek Re: mezalians 08.06.08, 19:28
        różnica w wykształceniu zawsze raczej może przeszkadzać tym wyżej wykształconym...

        ...dlatego, gdy zaczęłam być z moim obecnym mężem przez 2 m-ce nie przyznawałam
        się do tego mojej mamie - on kończył zawodówkę ja byłam po licencjacie. mojej
        mamie to dłuuuuuuugo przeszkadzało. i to, że na dodatek jest 6 lat ode mnie
        młodszy. prawda jest taka, że mój mąż to strasznie pracowity gościu, który
        zawsze wolał pracować niż się uczyć. ja dziś mam mgr mój mąż z zawodowym
        wykształceniem prowadzi własny biznes smile) do czego zawsze dążył i zapału mu
        nigdy nie brakowało. mamy dwie córeczki i niedawno się pobraliśmy smile
    • semida Re: mezalians 08.06.08, 19:35
      Ja jestem technik,mąż mgr.inż.
      Kłótnie pod tym względem są ZEROWE.
      • katrio_na Re: mezalians 08.06.08, 20:10
        Nie wykształcenie świadczy o człowieku.

        Można powiedzieć, że moje wykształcenie to moja praca, która koleją
        rzeczy będzie iść w górę. Moja praca to moje zainteresowania - nie
        muszą pokrywać się z zainteresowaniami męża. Mój mąż wybrał inną
        drogę kariery niż naukowa i ma zasługi na innym polu wink
        Każdy robi to co lubi a tutuły przed nazwiskiem wiele nie powiedzą o
        człowieku.




        • fartika Re: mezalians 09.06.08, 14:14
          Myślę, że tu nie rozchodzi się o to, co świadczy o człowieku, bo musimy się
          zgodzić, że nie jego wykształcenie. Kwestią tutaj jest to, czy różnice w
          poziomach wykształcenia rodzą konflikty? Według mnie mogą, bo osoba z niższym
          wykształceniem może niekiedy poczuć sie gorsza nawet bez intencji partnera. U
          nas jest równowaga, a i tak jest sporo napięćwink
          • katrio_na Re: mezalians 09.06.08, 15:13
            No błagam Cię.
            A czy jeśli ktoś kto zaprzestał edukacji w celu zdobywania dalszych
            tytułów przed nazwiskiem to znaczy, że nie czyta juz literatury czy
            literatury fachowej czy w ogóle zamknął się na świat?
            No przestań...

            Myślę, iż tu nie o wykształcenie chodzi ale o środowisko z jakiego
            się wywodzi.
            Nie ubliżając nikomu - nie byłabym w stanie wyjść na rolnika i żyć
            życiem gospodarsko-wiejskim.
            Ale wykształcenie? Nie, nie ma znaczenia.
            Po prostu świadczy, że rozwijam się w danym kierunku i mam coraz
            obszerniejszą wiedzę na dany temat. Nic więcej.

    • robbea1 Re: mezalians 09.06.08, 14:25
      Ja mgr mąz po zawodówce
      Nigdy nie było z tego powodu kłotni.
    • melania.po2 Re: mezalians 09.06.08, 19:44
      Chlopak po informatyce(politechnika) poznal sliczna fryzjerke.Po
      prostu chodzil do niej wlosy scinac.Dlugo nad tym myslal.Jego
      koledzy mieli dziewczyny z roku, pokrewnych kierunkow a on wciaz o
      tej fryzjerce.
      Dorobili sie 3 dzieci.Ona ma 2 zaklady fryzjerskie, on w
      banku.Wygladaja na szczesliwych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka