Dodaj do ulubionych

Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem

04.07.08, 12:13
Mam problem-odkąd synek pojawił się na świecie/16 miesięcy temu/ to czuje,ze
mój mąż mnie zawodzi.nigdy nie pomagał,chyba ,ze bardzo go prosiłam,albo wręcz
wykrzyczałąm,ze mam dosc sama zajmowac sie dzieckiem.kolezanki mówia,ze mam w
domu dwoje dzieci/synka i męża.Mąż pracuje od godz 10 do 18.więc przed praca i
po niej zostaje całkiem sporo czasu aby pobyc/pobawic sie z małym/.Nigdy to
jednak nie mam miejsca,mąz rano wstaje ,robi sobie kawę ,bierze papierosa i
wychodzi do rodziców/mamy wspólne podwórko/albo na tars.pózniej jedzie do
pracy i tyle,po powrocie to samo.czasem synka wykapie/jak nalegam/.zadziwia
mnie to bardzo-nie wiem jak mozna nie chciec bawic sie ,wygłupiac z własnym
dzieckiem.mogę sobie wyobrazic ,ze jest zmęczony,ale przeciez nikt mu nie kaze
biegac,czy skakac.poprostu pobyc z nim.bardzo chielismy miec
dziecko,wyczekiwalismy z utęsknieniem,mały pojawił sie na świecie i zostałam
sama /tak czuje/mąż jakby ucieka z domu,ucieka od nas,od opieki nad
dzieckiem.prawie żadnych kontaktow/nie rozumiem tego/.Mamy wpólne podwórko z
jego rodzicami/bardzo mi pomagaja!/tak sobie czasem myslę,ze oni widza jakim
ich syn jest bezpółciowym ojcem i chca nam jakos wynagrodzic ta sytuacje.ale
ja przeciez potrzebuje kochajacego męża i ojca.Co mam zrobic?dlaczego mój mąz
tak mnie/i synka/ zawdzi?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 12:23
      Współczuję ;-( Zachęcaj, podpowiadaj, nie krytykuj - może to coś z
      czasem da. Może weź pod włos? - tzn. teksty w stylu:

      "bez ciebie w życiu bym sobie nie poradziła z...",
      "czy masz jakiś pomysł na..., bo ja już nie wiem, co o tym myśleć",
      "ale świetnie sobie radzisz z...",
      "nasz syn to tylko z tobą lubi np. się kąpać, przy mnie płacze,
      chyba pewniej się czuje w twoich rękach",
      "chłopcu przydałoby się czasem podrzucanie i mocniejsze kołysanie,
      na forum czytałam, ale ja nie daję rady, ty jesteś silniejszy..."

      Generalnie - facet dowartościowany czuje się lepiej w danej roli.

      Niektórzy faceci wolą starsze dzieci, trzylatki, z którymi można już
      pogadać i ciekawsze rzeczy porobić.

      Powodzenia wink
      • blanka.g1 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 12:56
        ja tak miałąm przy pierwszej córce nawet rok mieszkaliśmy z teściami ( horror)
        teraz sami i mamy drugie dziecko pakuję towarzystwo jak się tylko da i fora na
        spacer albo zabieram starszą i idziemy gdzieś mam zaległości w stosunku do niej
        mąż nie ma wyjścia musi się mała zająć lepieiej mu to przychodzi zbiera nawet
        komplementy na placu zabaw że umie przewinąć i sam z dwójką dzieci ...starsza ma
        8 lat i nie wymaga takiego nadzoru....ale go to dowartościowuje....warto
        spróbować chyba że zrobi spychologię i podrzuci małego rodzicom...
        • bast3 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 14:00
          naprawdę współczuję. A możed spróbuj zostawić maluszka z ojcem na
          cały dzień (oczywiście tak by jego rodzice mu nie pomagali). Moze
          zobaczy jaka to ciężka praca przy dziecku. Ty przecież też masz
          prawo do odpoczynku i wolnego dnia. Może taki przymus pokaże mu też
          jak cudownie jest być z dzieckiem i czegoś go nauczyć. Nie wiem czy
          moje rady są dobre bo mój partner od początku opiekował się małym,
          wstawał w nocy, karmił, przewijał.
          • arioso1 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 14:07
            ja tez polecam postawić faceta przed faktem dokonanym-
            udaj cięzko chorą-pójdz do lekaża ( do kolezanki) wróc i powiedz że
            zle sie czujesz ze masz coś tam chore albo że np okropnie boli cie
            noga ,zwichnęłaś np-i lez w łózku- poudawaj troszkę.
            inaczej mozesz też poprostu w sobotę czy inny dzień wolny wyjśc
            bez słowa tzn kochanie ja musze wyjśc pilnie bo coś tam...
            i wychodzisz i koniec nie macie kilka godzin acha i nie zapomnij
            zapomniec komórki!!!
            facetowi trzeba na przymus bo moze on myśli ze tylko ty umiesz czy
            powinnas zajmowac sie dzieckiem
            • alika77 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 16:57
              > ja tez polecam postawić faceta przed faktem dokonanym-
              > udaj cięzko chorą-pójdz do lekaża ( do kolezanki) wróc i powiedz
              że
              > zle sie czujesz ze masz coś tam chore albo że np okropnie boli cie
              > noga ,zwichnęłaś np-i lez w łózku- poudawaj troszkę.

              haha, ja nie musialam udawac, zachorowalam tak, ze mialam 40 stopni
              goraczki (dokladnie 40,3) przez prawie 4 dni i co? i tata mojego
              dziecka zawiozl mnie nawet do lekarza i odwiozl do domu i... tyle.
              Nawet na antybiotyk musialam czekac do wieczora, bo on nie mial
              czasu go wczesniej kupic, a ja nie mialam sily wlec sie z dzieckiem
              w wozku do apteki. Okazalo sie (nie po raz pierwszy), ze praca
              wazniejsza, a ja... coz, przezyje (jak widac).
              Jak czytam te wypowiedzi to szczerze mowiac zazdroszcze wam
              dziewczyny, mam nadzieje, ze doceniacie to co macie i swoich
              facetow. Moj wstal do dziecka w nocy 2 razy przez cale jej zycie
              (skonczyla 2 lata), a aktualnie jest na tygodniowym wyjezdzie ze
              znajomymi.
              Tak wiec szczerze mowiac uwazam, ze do czegos takiego jak zajmowanie
              sie dzieckiem zmusic sie nie da - jak ktos nie chce to po prostu sie
              nie zajmie i tyle. Co nie oznacza, ze nie nalezy probowac roznych
              metod. Albo jeszcze poczekac, tak jak ktoras z dziewczyn napisala,
              niektorzy faceci wola starsze dzieci, z ktorymi moga sie dogadac,
              pokazac cos itd. Albo wyprowadzic sie na tydzien, moze jak zateskni
              to sie zmieni smile
              • krzysztof-lis Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:05
                Może ustalmy na początek jedną kwestię.
                O ile ja dobrze rozumiem wątkotwórczynię, ona zajmuje się domem, on pracuje.

                Skoro on pracuje, to jakim prawem ona oczekuje od niego pomocy w domu? Co to za
                podział obowiązków, skoro kobieta w domu jeszcze potrzebuje pomocy od męża,
                który zarabia na ten dom?! Chyba ktoś musi popracować nad organizacją swojego
                czasu, i nie mam tu męża na myśli.
                • queen_elizabeth Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:18
                  Tu chyba nie chodzi o to, żeby jej koenicznie POMÓC, bo sobie NIE
                  RADZI, nie ma czasu. Ona raczej ma żal do chłopa, że nie bawi się z
                  dzieckiem, nie przebywa z nim itp. Chodzi o KONTAKT (a raczej jego
                  brak) ojca z dzieckiem. I nie dziwię się, ze dziewczyna się martwi.
                  • krzysztof-lis Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:21
                    > Chodzi o KONTAKT (a raczej jego brak) ojca z dzieckiem. I nie dziwię
                    > się, ze dziewczyna się martwi.

                    A ja się nie dziwię, będąc po lekturze pozostałych wpisów w wątku. smile
            • norman_bates Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 19:43
              Oj kobiety, kobiety kiedy w końcu nauczycie się, że mężczyzna z definicji jest istotą prostą. Może w kontaktach z innymi kobietami, takie aluzje działają, ale jeżeli myślicie że facet naprawdę sam domyśli w czym problem to jesteście naiwne.

              Dawanie takich rad jak powyżej może przynieść więcej szkód niż pożytku. Efekt będzie taki, że będziecie sobie podrzucać dzieko jak piłeczkę i każdy będzie szukał pretekstu, żeby się nim niz zająć.

              Trzeba wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć o co chodzi i co ma się zmienić. Oczywiście przed trzeba sobie jasno określicz oczekiwania wobec męża.
    • pearliczka Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 14:10
      Ja - po jego przyjściu z pracy - wsiadlabym w samochód i zostawila
      go z dzieckiem. Raz, drugi, trzeci... W weekendy to samo.
      Porozmawiaj z teściami. Wyjaśnij o co chodzi i poproś żeby się za
      dużo nie angażowali w opiekę nad dzieckiem podczas Twojej
      nieobecności. Nie rozumiem faceta, który nie chce zajmować się
      dzieckiem ani nawet z nim bawić.
      • madryt3 Powiem, tak 05.07.08, 21:44
        Kobiety, kocham Was. Ale reflekcji, analizy w Was ZERO. Tylko
        przeczytajcie do końca (będzie krótko), byście się nie pogubiły. A
        nie wydaje się Wam, że jest tak - nosicie dziecko, rodzicie i z
        natury je kochacie. A facet, musi dojrzeć do jego pokochania? To
        może trwać nawet rok, dwa - do pierwszych kroków, słów, myśli.
        • arioso1 Re: Powiem, tak 05.07.08, 21:47
          JA SIE ZGODZE ale skoro facet podejmuje sie : zrobienia dziecka:
          czyli niejako swiadomie podejmuje decyzje o ojcostwie - wiec jak
          nawazył piwa niech pije po równo a nie tylko spija smietanke z kawusi
        • konrad_wagrowski Re: Powiem, tak 06.07.08, 00:02
          Dawno nie czytałem takiej bzdury. Sądzę, że jesteś po prostu idiotą.
          • sazz Re: Powiem, tak 06.07.08, 23:11
            A ja sądzę, że podobnie jak kobiety tutaj myślisz jednotorowo.
        • starybaca A ja nie bardzo rozumiem, o co chodzi 06.07.08, 21:53
          Autorka tego wątku nie pracuje poza domem, teściowie mieszkają obok
          i jej pomagają, ma 1 (słownie: JEDNO) dziecko i narzeka, że MĄŻ NIE POMAGA?

          Ech, te kobiety dzisiejsze... Całe szczęście, że nie mam takiej żony.
    • madzia_lema Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 16:32
      Ja podobnie jak poprzedniczki - radzę zostawić męża z synem na kilka godzin i poprosić teściów aby mu nie pomagali. Być może to poskutkuje. No i chwalić za każdym razem, kiedy zrobi coś przy dziecku, dowartościowywać. Z facetem jest jak z dzieckiem - wszystko trzeba łopatologicznie wytłumaczyć, bo inaczej nie przyswoi. Pozdrawiam gorąco i życzę powodzenia.
      • oda100 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 16:37
        bo twoj maz jest zdaje sie smierdzacym leniem, trzeba mu pokazac,
        wyjasnic, kadzic .. jak kazdemu facetowi i jak pisaly poprzedniczki
        po prostu ustalic godziny jego opieki, postawic przed faktem (idz na
        basen, na spacer itp)
        nie chwalilabym i nie dowartosciowywala, bo na razie nie ma za cosmile
        zycze zeby sie szybko wzial do roboty i to z przyjemnoscia i
        usmiechem na twarzysmile

        • mamapinezki Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 17:06
          Wielu facetów tak ma, że dla nich dziecko jest partnerem do zabaw
          dopiero wówczas gdy można z nim pogadać, pograć w piłę, pójśc na
          ryby (bez różnicy chłopiec czy dziewczynka) od zajmowania
          się "bobasami" jest mamusia. Zwyczajnie są z innej planetysmileTo, że
          Twój mąż nie bawi się teraz z malutkim dzieckiem nie oznacza, że nie
          będzie się z nim bawił i spędzał wspólnie czasu w przyszłości. Tak
          jak poprzedniczki napisały, warto mu jednak delikatnie pokazać, że
          z "bobaskiem" zabawa też może być przednia.
          • phantomka Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 18:42
            Poglady wyglaszane przez niejaka mamepinezki, to dowod na to, ze
            niektore matki wymyslily sobie swietne tlumaczenie na lenistwo i
            ignorancje partnera. Mozna do tego dodac: mezczyznie nie leza garnki
            w rekach, bo sa produkowane pod wymiar kobiecej reki, igla tez za
            mala na utrzymanie jej w wielkich lapach meskich, zelazko
            niebezpieczne, bo jak wiadomo mezczyzni to straszne gapy, itd.
            Autorce polecam po pierwsze postawienie sprawy jasno: dziecko ma
            mame i tate i wymagam od ciebie, zebys wspoluczestniczyl w jego
            zyciu, powiedz to odpowiednim tonem, ale nie kloc sie, po prostu
            pokaz mu, ze wiecej nie zgodzisz sie na takie zachowanie. Jezeli
            nadal bedzie was ignorowal, odkladaj jego brudne ubrania, nie gotuj
            mu, nie myj po nim, etc. Jestes na urlopie wychowawczym i twoim
            zadaniem jest opieka nad dzieckiem, a nie nad mezem, ktory olewa
            rodzine.Poza tym wyznaczyc obowiazki, od ktorych uchylac sie nie
            moze, tzn. np. wspolna kapiel codziennie, wieczorne karmienia.
            • mamapinezki Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 21:20
              phantomka napisała:

              > Poglady wyglaszane przez niejaka mamepinezki, to dowod na to, ze
              > niektore matki wymyslily sobie swietne tlumaczenie na lenistwo i
              > ignorancje partnera.

              Ja bym nie posunęła się do tak daleko idących, powierzchownych
              osądów. Lenistwo i ignorancja? Taką opinię wydajesz o mężu
              forumowiczki na podstawie kilku jej zdań? Wg mnie to bardzo
              nieodpowiedzialne.
              • phantomka Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 22:30
                Doprawdy? Nie wiem, czy zauwazylas, ale nie chodzi o kilkudniowe
                dziecko, tylko kilkunastomiesieczne - widzisz roznice?
                Twoje teorie sa nieprawdziwe i krzywdzace dla kazdego dobrego
                rodzica plci meskiej.
                • mirabelka10 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 04.07.08, 22:45
                  Wyszłabym z domu,mówiąc,iż jestem umówiona,bo tak by w istocie było
                  (nie okłamuje męża).
                  Oczywiście uprzedzając dzień przed.Ustaliłabym inne dni przy okazji
                  np.wyjście na basen,z koleżankami.
                  Mój mąż tak właśnie przyzwyczaił się do tego od początku,nie ma nic
                  w tym złego!
                  Ciekawa jestem jakie jest wytłumaczenie twojego męża na takie
                  zachowanie-jest zmęczony?
                • mamapinezki Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 08:56
                  phantomka napisała:


                  > Twoje teorie sa nieprawdziwe i krzywdzace dla kazdego dobrego
                  > rodzica plci meskiej.

                  Tylko, że ja napisałam "wielu facetów" nie "wszyscy faceci",
                  widzisz różnice?
                  • alpepe Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 09:10
                    takie samo generalizowanie, jak "wszyscy faceci", bo w końcu badań
                    statystycznych nie robiłaś.

                    Mój mąż nie chciał mieć dzieci, tylko, że dziwnym trafem przemilczał ten fakt,
                    jak się poznaliśmy, w każdym razie przy pierwszym dziecku nie był skory zajmować
                    się córką, ale jak tylko miał trochę wolnego czasu, to wywalałam go z wózkiem na
                    dwór, wsadzałam mu dziecko w ręce itp. i się przyzwyczaił. Jakoś. Bo sam z
                    siebie się nie rwał do młodej.
                    Teraz mamy drugie dziecko, z wpadki. Mąż nie ucieka przed nim, nie dość, że
                    potrafi się nim zająć, to i sam z siebie zabawi, zajmie, nakarmi, widzę, że ma
                    zupełnie inny stosunek do tej drugiej córki, niż do pierwszej, a przecież naszą
                    pierworodną kocha nad życie.
                    • mamapinezki Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 20:45
                      A mój mąż przez pierwszych 12 mcy życia synka nie garnął się do
                      zabaw i pielęgnacji, otwarcie przyznał, że mały jest dla niego za
                      kruchy, że zwyczajnie się boi i nie wie co z takim bobasem ma robić,
                      jakoś nie przymuszałam i przez chwilę nie pomyślałam, że leniwy.
                      Wychodził na spacery z synkiem, ale kąpiele, zabawy podłogowe nie
                      były dla niego. Teraz są najlepszymi kumplami, tatuś pokazuje synkowi
                      (3,5 lat) świat a synek pozwala sie tacie pobawić swoimi
                      resorakamim, tata kąpie, czyta bajki i chodzi z synkiem na basen i
                      do kina. Niektórzy faceci musszą dojrzeć do roli taty i już.
                    • kropisia Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 08:54
                      Alpepe - jak to zrobilas, ze facet, ktory nie chcial miec dzieci ma ich z Toba
                      dwojke? Szacun!
            • edzior1 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 15:00
              Popieram Phantomka w 100 %, jedyny sensowny glos w calej dyskusji,
              maz kolezanki to zdecydowany len i ma rodzine gleboko w.... a tu
              dziewczyny jescze go usprawiedliwiacie, bo facet to dziecko i trzeba
              mu pokazac, kogo Wy dziewczyny macie za mezow i partnerow ? ( no coz
              partnerami w zyciu to oni nie sa...), w zyciu bym sobie takiego nie
              wziela, takie rzeczy sie ustala i na te tematy sie rozmawia
              wczesniej przed slubem lub wspolnym zamieszkaniem, nie wyobrazam
              sobie takiego podzialu obowiazkow, ani takiego zycia, Dziecko jest
              wspolne i obydwoje rodzicow maja obowiazek sie nim zajac,
              pozrdrawiam Autorke i zycze szczescia, Edyta
              • bacha1979 Zgadzam się z phatomka. 07.07.08, 08:53
                Tylko czasem mam wrażenie, że mamusie się tak pocieszają- a dziecko
                jest za małe by ojciec sie nimi zajmował.
                Być może nie chcą przyjąć bolesnej prawdy, że ojciec sie nie
                sprawdza w tej bardzo ważnej roli życiowej.

                Jak słyszę/czytam, że ojciec nie potarfi zostać /nie chce zostać sam
                z kilkunastomiesiecznym , czy kilkumiesięcznym dzieckiem, to nóż mi
                się w kieszeni otwiera.

                Moj mąż pierwszy przeiwjał córke, umie się nią zając, uspokoić, mają
                świetny kontakt ze sobą, mimo, że Kama ma zaledwie 8 miesiećy.

    • osa551 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 09:59
      Ja mam dwoje dzieci 5 letnie i niemowlę. Mąż zajmuje się głównie 5 latką, 2
      miesięcznego synka kąpie wieczorem i w większości przypadków to wszystko. Jak mu
      go po prostu "wręczę" to się zajmuje bez problemu, ale żeby tak sam z siebie się
      nim zajął to bym się zdziwiła. Więc od czasu do czasu wręczam mu dziecko i tyle.
    • wenussa Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 16:09
      Ale złamas Ci się trafił, aż mi się ciśnienie podnosi jak czytam o takiej
      beznadziei. Przerosło go, faktycznie dzieciak, albo leń śmierdzący i tyle. Jeśli
      najszczersza i najdłuższa dotychczas rozmowa nic nie zmieni, to przyjdzie Ci żyć
      obok siebie przynajmniej do czasu aż dziecko wyjdzie z domu.
    • naprawdetrzezwy Przed urodzeniem dziecka był czuły i troskliwy? 05.07.08, 16:17
      Wspólnie z tobą dźwigał ciężar życia?
      ;>>>



      Ma zapewne dużego penisa?
      Bo musi być powód, dla którego jego zachowanie nie przeszkadzało ci wcześniej...
    • tintin Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 17:09
      Głównie wypowiadają sie Panie, wiec może warto z meskiego punktu widzenia... smile
      Otóz faceci przeważnie nie angazuja sie w wychowanie i opieke dzieci. Zwykle
      tłumaczą to pracą i zwykle boją sie małych dzieci (czyli takich z którymi nie
      mozna sie porozumieć za pomocą języka a więc powiedzmy poniżej 3 roku zycia).
      Dlaczego? Nie wiedzą co właściwie maja z nimi robić. W piłkę nie da sie pograc,
      kolejka sie nie pobawisz. Na dodatek często kobiety ubezwłasnowalniają ich.
      Czyli zamiast powiedzieć: idźcie na spacer, wspaniale się zabawicie, na pewno
      kochanie dasz sobie radę... Mówią: idź na spacer, ale nie zapomnij wody i nie
      idź do parku bo tam obok sa spaliny aha i załóz mu sweterek, ale czapki nie
      zakładaj. I pod żadnym pozorem nie daj mu raczkowac po trawie bo sa psie kupy...
      itd itd.
      Jasne, to wynika z obaw że facet zapomni picia albo zapasowej pieluchy, ale
      faceci sa nastawieni na rozwiazywanie problemów. Jeśli pojdzie i zapomni to
      będzie szczęsliwy kiedy może go rozwiązać. A jesli jest ubezwłasnowolniony czyli
      zona steruje nim i wszystko mu mówi co ma z dzieckiem zrobic - nie ma szans
      nawiązać relacji i w konsekwencji traci zainteresowanie dzieckiem i własną
      inicjatywe co do dziecka. Sam mam przyjaciółke która oczywiście stwierdziła że
      nic takiego nie robi, i 10 minut potem zaczela mezowi mówic że ma małego umyc,
      jaka ma byc woda, ile czasu ma byc, jakie zabawki wziąc etc. Uwierzcie mi - to
      zabija więź.
      Ale możliwe że to nie ten przypadek. Jest dużo ojców którzy po prostu dziecko
      uważaja za dziecko jesli ma kilka lat i można pójśc na ryby albo na rowery. To
      wcale nie znaczy że nie kochaja. Mój przyjaciel uwioelbia syna ( 1,5 roku)
      kupuje mu strasznie drogie zabawki, uwielbia o nim mówić, chwali się nim
      ale..... nie spedza z nim czasu. W ogóle. Mówi że pracuje, choc wiemy że to nie
      o to chodzi. Znalazłby gozine czy dwie w ciągu dnia.
      I tu dochodzimy do sedna. Facet nie ma pojecia co robic z takim dzieckiem.
      Poturla mu piłeczkę albo samochodzik, syn się zaciekawi na 10 sekund a potem
      pójdzie sobie. A facet mysli: oho, chce do mamy.
      Nie ma tu gotowych rozwiązań.
      Można poczekać. Większośc facetów nawiązuje świetne relacje jak dziecko ma kilka
      lat.
      Można zostawic mu dziecko na cały dzień i sprawdzic co się stanie. Ale z moich
      obserwacji wynika że facet się wynudzi i będzie miąl dostyc. To cos takiego
      jakby adepta nauki jazdy wsadzić do samochodu wyścigowego na 1 lekcji. Myslicie
      że pomoże?
      Ja bym radził
      1. W żadnym razie nie zadreczac faceta uwagami: no zajmij się wrescie dzieckiem,
      on ciebie potrzebuje (zrobisz mu poczucie winy i bedzie zły)
      2. Mówic mu że ma swietne podejscie do dziecka i znakomicie mu idzie.
      3. Kiedy chce zrobic z dzieckiem cos głupiego (np. zapomni mu założyć pieluchę)
      Nie mówić: czys ty oszalał, bierzesz go bez pieluchy. Ale: myslisz że już czas
      na naukę chodzenia bez pieluchy? Może jednak trochę na to za wczesnie? facet
      wróci po pieluchę i przyzna ci racje. Nie przyzna się że jej po prostu zapomniał.
      4. Faceci nudzą się w czterech ścianach.Powiedz mu: idźcie razem z małym do zoo,
      to bedzie świetna przygoda. Albo: a może przewieziesz go rowerem, to bedzie
      super ekspedycja. Facet pamięta o takich właśnie wspolnych wyjściach, będzie z
      nich dumny i bedzie chciał więcej.
      5. Po powrocie nie zapomnij powiedzieć: wiedziałam że ci się uda, swietnie ci
      poszło. Zobacz jaki syn jest szczesliwy, jestem z ciebie dumna! Będzie chciał to
      powtórzyć.
      6. Tak, macie racje. faceci to wielkie dzieci. Grymaśne i trzeba umieć z nimi
      postępować.
      • tintin mały test 05.07.08, 17:23
        dla tych ktorzy chcą spojrzeć z innej strony. Wyobraźcie sobie drogie panie że
        uczycie się jeździć samochodem. Przy was siedzi mąż. Czy wolicie sytuację 1 czy 2.
        1. Po długich namowach wsiadacie i jedziecie jedynką 40 na godzinę. Mąż ryczy:
        co ty wyprawiasz, zmieniaj bieg, teraz skręcaj w lewo, uważaj, zahamuj slepa
        jesteś nie widzisz że dziewczyna na rowerze wyjechała? Włącz światła, co ty
        wyprawiasz. No nie obrażaj się, wsiadaj do samochodu. Przeciez chciałaś ten
        samochód to o co ci chodzi. Chcę po prostu żebyś nauczyła się jeździć.
        2. Wsiadacie i jedziecie jedynka 40 na godzinę. Maż mówi: wiesz ty masz
        zdolności. naprawdę masz smykałkę do jeżdzenia. A może warto juz włączyć dwójkę?
        Świetnie ci idzie. Masz rozeznanie na drodze, zauwazyłem że zwolniłaś kiedy
        zauważyłaś tę dziewczynę na rowerze. Brawo.

        No i jak? smile
        • anouk_2005 Re: mały test 05.07.08, 18:27
          Dość to szowinistyczne porównanie...śmieszne, ale szowinistyczne. Ulegasz
          stereotypom z lekka - każdy facet to spec od samochodów, a każda babka to
          mistrzyni domowego ogniska i opieki nad dziećmi...

          Słuszne pytanie padło powyżej - czy mąż pomagał i zajmował się sprawami
          domowymi, czy opiekował się żoną, zanim pojawiło się dziecko? Jeśli nie, to nic
          dziwnego, że teraz tego nie robi. Co do braku wsparcia w czasie choroby, to
          bardzo brzydko bym to skomentowała. Co do braku wsparcia przy opiece nad
          dzieckiem, to w zasadzie również. Porady udzielone założycielce wątku mnie
          przerażają. Jakby faktycznie miała do czynienia z drugim dzieckiem, a nie
          dorosłym facetem. Żenada! Lenia pogonić do roboty, a nie się z nim pieścić.
          • tintin Re: mały test 05.07.08, 20:37
            No faktycznie masz rację.
            najlepiej jednak sie od razu wziąć rozwód i puścić drania z torbami.
            Abo nie - zabić. Będzie miał za swoje że dzieckiem się nie zajmuje.
            • kra123snal Re: mały test 06.07.08, 12:06
              Kobiety nikt nie motywuje. Facet nie rzuca jej gadkami ze szkoleń
              motywacyjnych i nie mówi jak cudownie zajmuje się dzieckiem. Dla
              niego to norma, że ona sobie poradzi. Dlaczego? Nie wiem. Może
              przestańmy traktować facetów jak jakieś niedorozwinięte dzieci i
              przyjmijmy, że żadna z płci nie rodzi się z umiejętnością obsługi
              niemowlaka, w przypadku obu płci zdarzają się osobniki bojące się
              kruchej istotki, nikt nie rodzi się animatorem zabaw i czasami
              trzeba zasięgnąć informacji co robić ze stacjonarnym dzieckiem
              (proponuję też facetom zajrzeć i się douczyć skoro niektórzy mają z
              tym problem).
              W dzisiejszych czasach powinno się pamiętać, ze chłopiec też może
              mieć lalkę, bo to nie oznacza, że będzie gejem, tylko, że może
              wychowamy go na przykładnego ojca co to się nie wstydzi zakwilić do
              dziecka.
              Dosyć mam słuchania o odmiennej naturze męskiej, o tym, że nie
              potrafi, trzeba zachęcać itd. Szczerze? Ja tez tak chce, tylko nie
              ma tak powszechnego przyzwolenia! Jak kobieta stwierdzi, ze też ma
              dwie lewe ręce, to kto się zajmie pociechą?! Może jak przestaniemy
              tłumaczyć beznadziejne męskie zachowanie a zaczniemy wymagać, to
              umiejętności się skądś wytrzasną! A skoro mam dziecko a drugi
              osobnik w domu również dziecinnieje, to nie widzę powodu, aby się
              nie rozwieść. Lepiej być samą z dzieckiem, niż samą z dzieckiem i
              niedorozwojem!
              A co do męskiej natury: albo traktujemy siebie nawzajem na równi,
              albo przyjmijmy raz na zawsze, że mężczyzna potrzebuje jeszcze lat
              świetlnych na uzupełnienie rozwoju ewolucyjnego do kobiety, bo na
              razie tak to wygląda. Naturą wszystko da się wytłumaczyć, ale wynika
              z tego, że tylko kobieta ma mózg, który pozwala na zwycięstwo
              rozumnego podejścia nad zwierzęcym zwem.
              A do autorki wątku: rozmawiasz z nim o tym (nie domyśli się)?
              Próbowałaś oddać mu dziecko w opiekę? Wymagasz od niego?
              Jak się nie ma partnera w domu tylko gościa do obsługi, to naprawdę
              warto się męczyć?
              Porozmawiałabym z nim i przy braku poprawy rozważyłabym rozstanie.
              Ty będziesz nieszczęśliwa, dziecko a mężowi chyba już i tak wszystko
              jest obojętne...
          • i.drozdowska Re: mały test 05.07.08, 22:16
            Nie zapominajmy tylko przy tym, że mieszkamy w Polsce, gdzie
            pokolenie naszych matek było szkolone, że matka jest od tego, żeby
            stawiać jedzenie pod nos, a jak będzie zjedzone, to odnieść i pomyć,
            zwłaszcza w stosunku do płci męskiej obsługa miała być funkcją
            prymarną. Moja teściowa mnie uraczyła czymś takim, i dziwić się
            potem, że mężczyźni nie umieją się znaleźć w normalnym życiu..Ale to
            się zmieni, mamy to jak w banku, czasy chwała Bogu już inne..A mój
            mąż mimo takiego durnego wychowania przyzwoity jest smile I jakoś
            patrząc na to, co się dzieje dookoła, zmienia się.
        • queen_elizabeth Re: mały test 07.07.08, 09:32
          Tintin, no chyba sobie żartujesz! Ja też nie wiedziałam nic o
          obsłudze niemowlaka jak się urodził. Przyniosłam go do domu ze
          szpitala, połozyłam w łóżeczku i ogólnie wielki STRACH - CO TERAZ???
          Bałam się jak diabli - kąpania, przewijania, karmienia, ubierania,
          wycierania, smarowania, brania na ręce. Ale MUSIAŁAM. I co ?
          UWażasz, że ktoś mi, jakiejkolwiek kobiecie na świecie, tak kadzi,
          jak Ty sugerujesz aby kadzić facetowi? Bo co? Po sam fakt płci
          (bycia kobietą) już świadczy, że umie się, wie, wszystko? A sam fakt
          bycia facetem - to już tzreba zachęcać, chwalić, a jak się zobaczy
          faceta z wózkiem na ulicy, to już nalezy się rozpływać w zachywtach
          i piać jaki on dzielny/biedny/odważny/dobry człowiek jest...????
          Wolne żarty!
    • zebra12 No i co? Mój też się nie angażuje... 05.07.08, 20:49
      Zawsze więc czułam, że dzieci rodzę dla siebie. Nie ma co liczyć na niektórych
      facetów. Tak bywa.
      • arioso1 Re: No i co? Mój też się nie angażuje... 05.07.08, 21:14
        A ja wam powiem tak-ostrzegam że długie
        mój obecny maz ,kiedy sie poznalismy ogromnie się angażował w
        opieke nad moimi dziećmi z poprzedniego związku wtedy 4 i 7 lat-no
        nawet je ze soba w teren zabierał, na barana nosił, do kina
        ideał pomyslałam- ojca dzieciom zastąpił i dał im tyle radości w
        miesiąć co ich rodzony ojciec nigdy.
        ale...
        kiedy urodziła sie nasza córka - przed porodem raczej, Artur
        rozciągał plany- ze on bedzie w nocy przynajmniej raz wstawał, mimo
        iz prowadził dwie firmy i jeszcze brał fuchy od 6-21 pracował-
        ze bedzie mnie odciążał w czym tylko bedzie mógł i że wogóle bedzie
        super hiper a ja to wogóle niech tylko urodze to będę zbędan bo on
        wszystko będzie robił a ja mam lezec i pachniec.[Pomyslałam sobie że
        tak nie może być bo kurcze on naprawde haruje jak wół a ja pachnieć
        bedę? zreszta ja zawsze diabłu na ogonie w trzy dni po porodzie okna
        myłam bo brudne.
        ale artur przez pierwszy rok-
        - robił zakupy,zmywał, zabierał dzieci na wypady, ja wychodziłam na
        basen, solarium, fitness( on nalegała mnie sie nie chciało)
        brał sie za sprzątanie, za naukę z dziećmi kazdą wolna sekunde
        poświęcał dziecku, ze mna duzo rozmawiał , mielismy wspólne pasje,
        wycieczki nie było mi zle.
        Lecz przyszedł taki dzień że pomyslałam aby nieco to zmienić-sama
        robiłam sobie zakupy, sama zmywałam większośc prac domowych
        robiłam tylko ja-potem juz tylko ja robiłam wszystkie- nawet
        prasowałam co jedynie Artur robił wczesniej.
        na dzień dzisiejszy kiedy ja przejełam wszysto Artur jakby oddalił
        sie tzn wiecej go nie ma, jak jest to albo cos klepie w laptopie,
        albo sciąga jakies programy , a dzieciom starszym juz nie poświeca
        sie jak kiedys -moze mniej o połowę, córeczkę najmłodszą owszem
        troche rano i troche popołudniu a potem wez ja bo niemogę sie
        skupić,nie zmywa, nie prasuje ale robi zakupy wszystkie prawie.
        Wiem na milion procent ze gdybym zechciała wyjść ,wyjechac sama na
        kilka dni, czy poprostu polezec do południa on jest gotów stanąc na
        wysokości zadania ale z ta róznica że kiedyś sam od siebie teraz na
        moja wyrazna prożbę aczkolwiek bez protestów-ale błąd zrobiłam ze go
        rok temu odsunwełam-moze go to uraziło? ale ja dość miałam patrzec
        jak wycieńczony zamiast zjeśc to on z lekcjami siedzi czy myje
        naczynia albo robi to co ja mogłam przez cały dzień siedząć w domu.
        Artur nigdy by nie zostawił mnie chorej w domu z dziećmi,a po leki
        by poszedł na koniec miasta gdyby było trzeba- mimo to czuje że on
        sie oddala -może to przez coraz wieksze zainteresowanie klientow tym
        co robi?]
        nie odsuwajcie swioich męzów od obowiazków domowych, nauczcie ich
        przyzwyczajcie -nie każdy da się w to wciągnąc ale kobieta powinna
        tez mieć trochę czasu dla siebie, tak? ona jest 24\24 w pracy i nie
        może w związku z tym iśc i strajkowac pod Sejm
    • natasha23 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 05.07.08, 21:02
      bardzo ci wspolczuje choc mam podobnie jesli chodzi o dzien tygodnia
      to nie nalegam zeby maz zajmowal sie dzieckiem gdyz wstaje o 6.00 i
      wraca okolo 19.00 i wiem ze ciezko pracuje ale jesli chodzi o
      weekendy to masakra tez mam juz tego dosc syn ma 14 mcy i musze
      namawiac go zeby sie nim zająl jak chce cos zrobic nie pamietam
      kiedy bylam na kawie z kolezanka syn czesto budzi sie w nocy z
      powodu dokuczliwego swedzenia wywolanego przez azs ale moj maz nigdy
      nie usypial go, zebym ja nie musiala wstawac. dodam ze tez jestem od
      6.00 na nagach syn chodzi spac miedzy 20.00 a 21.00 taze praktycznie
      nie mam czasu dla siebie bo tez trzeba sie polozyc spac a w dzien w
      czasie drzemek to sprzatam albo robie cos innego nam tez pomaga
      tesciowa zlota kobieta bo gdyby nie ona to nie mogla bym wtjsc
      czasem czegos zalatwic gdy np pada deszcz a musze wyjsc badz cos
      innego takze dokladnie cie rozumiem ps gdy zwracam mu uwage ze tez
      potrzebuje czasu dla siebie i ze tez jestem zmeczona to on mowi ze
      tez jest i wpuszcza to jednym uchem a drugim wypuszcza mam nadzieje
      ze to sie zmieni pozdrawiam i trzymam kciuki smile
    • calm_house Wg mnie 05.07.08, 22:24
      (pomijając słowo "bezpółciowym", bo nie mam pojęcia, co ono znaczy)

      Jesteście obydwoje trochę niedojrzali i obydwoje popełniacie błedy. Ty
      poświęcasz czas tylko dziecku, dla męża i ciebie nie ma już czasu, zapewne. Bo
      dziecko było wyczekiwane, ukochane i teraz jest nr 1. A mąż spełnił funkcję
      rozrodczą i może odejść.
      Pogadaj z nim, po prostu, że jego postępowanie ci nie odpowiada i ma spędzać z
      dzieckiem więcej czasu. Jest pewnie typem Piotrusia Pana, który wymaga opieki -
      i bardzo pomocna może być poradnia małżeńska.
    • blq bede powtarzac az do skutku 05.07.08, 23:35
      niektorzy po prostu nie dorosli by byc rodzicami. i nigdy nie dorosna. ulegaja
      presji otoczenia, zony, matki, tesciowej, kolezanek, ktroe do znudzenia
      opowiadaja jak to cudownie byc mamusia /i przemilczaja wszystkie ujemne skutki
      tego stanu, a jak, to jak z wstapieniem do sekty, albo zaciagnieciem kredytu/

      poza tym Twoj facet pracuje 10 godzin dziennie i nie musi miec ochote na
      cokolwiek wiecej. byc moze to pracoholik. a byc moze przeciwnie, jest w pracy
      tak dojony ze ma gdzies caly swiat. no ale - przeciez "musi zarabiać".

      • blq nie doczytałem. 05.07.08, 23:38
        pracuje 8h, ale jesli po prostu 2h pozniej wstaje, to nie zmienia faktu, jak sie
        do domu wraca przed 19 to sie nic nie chce. typowemu facetowi, bo są tacy, co
        kochaja zycie rodzinne i pielegnowanie bobasa... no ale to moze z 10% populacji,
        zreszta latwo takich rozpoznac przy odrobinie wprawy...
        • pkmiec Re: nie doczytałem. 06.07.08, 00:19
          Proszę nie brać do siebie tego, co teraz napisze. To tylko moja mniej lub więcej prawdopodobna hipoteza, z tymże chyba się jeszcze w wątku nie pojawiła.
          Mianowicie, niewykluczone że trzeba na sprawę to spojrzeć z perspektywy miłości "nieplatonicznej". Być może facetowi brakuje motywacji z Twojej strony żeby się starać w związku- po urodzeniu dziecka cycki napuchnięte, tyłek urósł, mniej dbania o siebie, cala uwaga skupiona na dziecku. Może zamiast upojnych nocy są już tylko "noce płaczące". Facet nie raczej nie został pedałem w czasie ciąży ani po jej zakończeniu. Nie ma po co się starać. To poziom zadowolenia z życia niejednego faceta potrafi obniżyć do dna. W takim stanie radosna zabawa z dzieckiem to ostatnia rzecz na jaka się ma ochotę.
          To, że facet nie wie jak się zabawić ze swoim własnym, małym dzieckiem to brednie. Jeśli nie jest jednostką aspołeczną, to raczej jest coś, co jego chęci psuje.
    • staryigruby Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 07:44
      Zajmowanie się 16-miesięcznym dzieckiem, z męskiego punktu widzenia,
      to zajęcie jałowe i nudne. Taki bobas słabo kontaktuje społecznie i
      po zabawie 5-10 minutowej najchętniej mówimy "Weź go już....".
      To, ze twój ma nie pomaga przy czynnościach higieniczno-
      żywieniowych, to wynik przyzwyczajeń. Przed urodzeniem dziecka też
      się nie napinał, więc dlaczego ma teraz? Że TOBIE roboty przybyło?
      To sobie lepiej organizuj smile.
      Półtorarocznemu dziecku można już spokojnie czytać do snu. Jeden
      wieczór Ty, drugi on - na przemian. Dogadajcie się przynajmniej w
      tym na początek. smile
    • greenpiss Biologia 06.07.08, 08:15
      A nie przyszło Wam do głowy, wszystkie Szanowne Panie, co to chcą manipulować,
      brać pod włos i zmuszać, że Was Natura wyposażyła (tak fizycznie, jak i
      psychologicznie) w celu zajmowania się niemowlakiem, a mężczyznę nie? Tak wam
      namieszała w głowach inżynieria społeczna i teorie o równości (utożsamianej
      nieprawidłowo z identycznością) płci?

      Kobieta ma się opiekować niemowlakiem, a mężczyzna kobietą. To są naturalne role
      i basta. Nie podoba się taki podział? No to dalejże, nazwijcie mnie
      jaskiniowcem, biologię odeślijcie do lamusa i głoście sobie wyższość postępowego
      ducha nad wsteczną materią. Tylko się potem nie dziwcie ilości rozwodów, jak
      duch wyrżnie ryłem w twardą materię.
      • kra123snal Re: Biologia 06.07.08, 13:17
        > Kobieta ma się opiekować niemowlakiem, a mężczyzna kobietą

        Gdyby facet chociaż tego się trzymał, to byłaby połowa sukcesu.
        Biologia funkcje rozumowe odebrała? Facet autorki wątku nawet nią
        się nie zajmuje! Zarabianie, wyjaśnię, nie jest zajmowaniem się.
        Poza tym biologią nie tłumacz lenistwa, oziębłości, niedorozwoju
        emocjalnego mężczyzny, bo naprawdę zacznę wierzyć, że albo homo
        sapiens, to tylko o kobietach, albo kobiety są nadludźmi nie ujętymi
        w teorii ewolucji (Darwin był męską szowinistyczną świnią smile )
      • delfina77 Re: Biologia 06.07.08, 21:41
        Ale 16miesieczne dziecko to nie taki znowu niemowlak! Najczesciej juz cos mowi,
        duzo rozumie i o wiele latwiej sie nim zajac niz noworodkiem, ktory tylko je i
        spi. Mysle, ze po prostu trzeba chciec i trzeba od poczatku przyzwyczajac meza,
        ze ma sie zajmowac dzieckiem. Wiadomo, ze kobieta ma na ogol lepszy kontakt z
        dzieckiem, gdyz zwykle wiecej z nim przebywa, ale nie znaczy to, ze obowiazek
        opieki spada tylko na nia. Ja bym wymagala, zeby sie zajmowal dzieckiem przez
        caly weekend lub wieksza jego czesc sam, jesli w tygodniu nie ma jak bo caly
        dzien pracuje. Jakos musicie sobie to zorganizowac bo potem narosna zale,
        pretensje i bedzie tylko gorzej
    • zawszes Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 10:23
      A ja się angażuje zawsze, i wszystko potrafię zrobić. Oczywiście gdy tylko
      jestem w domu. Moje córki są super. Fakt że na początku troche się bałem nawet
      wziąść małą na ręce, ale teraz nawet kąpie. Mam tylko pytanie podobno ojciec
      może iść na urlop macierzyński, wie ktoś może coś o tym. Jeśli tak to prosiłbym
      o jakieś namiary. Zawsze to więcej czasu z dzieckiem. Pozdrawiam. Faceci też
      potrafią tylko trzeba troche pomóc.
      • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 13:19
        Facet może wziąć 2 ostatnie tygodnie macierzyńskiego, jeżeli kobieta
        się ich zrzeknie. Możesz też iść na bezpłatny wychowawczy, ale tylko
        wtedy jeżeli partnerka nie planuje go w tym samym czasie. Razem na
        wychowawczym można być najdłużej 3 m-ce
    • orangewhatever Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 12:23
      bo po pierwsze trzeba myśleć PRZED a nie PO.
      wielu paniom się niestety wydaje bardzo naiwnie, wręcz głupio, że "on się zmieni
      po ślubie", a potem "zmieni się przy dziecku".
      niestety, ludzie - szczególnie dorośli ludzie - tak łatwo się nie zmieniają.
      skoro Twój mąż całe dotychczasowe życie był taki, i skoro Ty to akceptowałaś, to
      nie spodziewaj się teraz cudów.

      poza tym, skoro jest "bezpółciowy", to w zasadzie nie mam już nic do dodania.
    • anulina Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 19:02

      facet zwariuje dopiero jak urodzisz mu córke wink mój też sie synem
      średnio zajmował. na punkcie córeczki dostał fioła!
      • blueli Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 23:21
        Mój mąż teoretycznie angażował sie w opiekę nad naszą córeczką.
        Czasami wstawał w nocy, by mi dziecko podać, a potem ja przez kilka
        godzin walczyłam z małą, by zechciała zasnąć. Ale on przecież
        wstawał!!! Właściwie nigdy niczego nie zrobił sam, jeżeli prosiłam,
        by wziął wózek i wyszedł na spacer, godził się pod warunkiem, że
        będę im towarzyszyć. Nie brał na siebie odpowiedzialności, nie umiał
        (nie chciał) być z dzieckiem beze mnie. Jeżeli kąpiel to wspólna
        czyt. ja kąpię dziecko, a on co najwyżej naleje wody do wanienki,
        ale już to nazywało się, że kąpiemy razem. Jak każda matka z
        niemowlakiem byłam strasznie umęczona, córka urodziła się późną
        jesienią, najgorsze miesiące przeżyłyśmy razem zamknięte w
        mieszkaniu jak w klatce. Przez pół roku nie pamiętam, bym miała
        okazję gdziekolwiek wyjść (chyba że wyrzucić śmieci). Mąż wracał o
        19 do domu, zdziwiony moim stanem fizycznym i psychicznym. Nie
        miałam do pomocy nikogo, nawet spacer był zadaniem niełatwym, samej
        znieść wózek i niemowlę z 3 piętra - to było bardzo męczące.
        Nakarmić dziecko - problem (mała była niejadkiem) - nie dawaj, jak
        zgłodnieje sama zacznie jeść, pieluchę czasami zmieniał, jeżeli nie
        było w niej kupy. Stale mówiłam mężowi, że oczekuję większej pomocy
        i zaangażowania, słowa nie trafiały, z pracy nie mógł wracać
        wcześmiej, choć pracował na własny rachunek. Pamiętam, że któregoś
        dnia znów wylałam z siebie swoje żale, że w ogóle nie mam chwili
        wytchnienia ani czasu dla siebie - usłyszałam wtedy, że jest to
        kwestią złej organizacji czasu. Pamiętam był niedzielny poranek,
        padał deszcz, córka miała może 8 miesięcy, wkurzyłam się i wtedy po
        raz pierwszy (i jedyny) zostawiłam go w domu samego i po prostu
        wyszłam. Byłam wściekła, rozżalona, niewiele z tego dnia miałam dla
        siebie, chociaż poszłam do kina i do kawiarni. Wróciłam późnym
        popołudniem, do tematu nie wracaliśmy, znowu wszystko było po
        staremu. Teraz córka ma 10 lat, a my przestaliśmy być małżeństwem
        przed 3 laty. Stare dzieje, ale nadal bolą. Najrozsądniej (teraz z
        perspektywy czasu) wydaje mi się jest ustalić z góry, co kto ma
        robić przy dziecku i w domu i starać się tego przestrzegać. Kobiety,
        kiedy wychodzą i robią coś dla siebie nie powinny mieć wyrzutów
        sumienia, że są złymi matkami. Trzeba umieć myśleć o sobie i dbać o
        swoje dobre samopoczucie. Bo tego nie może nam dać nikt inny, tylko
        my same. Troszkę zdrowego egoizmu. Życzę powodzenia!
    • tendencia Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 23:02
      jagoda, a ja bym spytała o WASZE relacje - czy Ty i on rozmawiacie
      ze sobą? o czymkolwiek? macie ze sobą pozytywny kontakt czy
      wymuszasz chwile uwagi i skupienia na sobie u swojego męża? bo to mi
      wygląda na IGNOROWANIE nie dość że POTRZEB dziecka w relacji ojciec -
      dziecko, ale też ignorowanie Ciebie. Nie jesteś tylko matką, jesteś
      też kobietą sama w sobie. Boshhh, jak czytam to co wyżej,to smutno
      mi na myśl o tych dzieciach,bo tata jak obcy. Pomijając normalną
      potrzebę leniuchowania /mnie też czasem dopada/ albo przemęczenie
      pracą - mój mąż nigdy nie miał problemu z dzieckiem, pomocą i
      opieką. O chorobach moich lub dziecka nie wspominając. I to u niego
      naturalne jest, a ja nie stawiałam się nigdy w pozycji "ja wiem
      lepiej jak to zrobić" i on nie czuł się w niczym gorszy. Widziałam,
      że jakoś sobie radzi i nawet jak wychodziłam niespecjalnie się
      martwiłam o małą. Czasem bywało, że zapomniał ją nakarmić,albo
      pielucha ciężka od sików przy kolanach wisiała, albo zamiast położyć
      dziecko spać to razem z nim na kanapie mecz oglądała, ale do
      tragedii nigdy nie doszło, więc nie było źle. Jest mądrym ojcem i
      często słyszy od małej, że go kocha. Więc jednak nie wszyscy faceci
      dojrzewają do kontaktu z dzieckiem po latach, mój mąż od porodu do
      dziś nie ma z tym problemu. Moja córka ma szczęście jak widzę...
    • kellss Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 06.07.08, 23:57
      a to czas go pogonic - moj maz od pierwszej chwili pojawienia sie coreczki
      pomagal - wiecej on robil niz jasmile znaczy - prawdziwy maz, nie malowany
      Kensmile))))))) czas pogonic figurantówsmile
    • panmisiek Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 08:02
      Wspolczuje... Ja wrecz uwielbiam zabawy z moim malym synkiem i tylko
      zaluje, ze mam na to malo czasu.
    • zawszes Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:27
      Pytałem o urlop macierzyński dla ojca, jako że nie otrzymałem konkretnej
      odpowiedzi wysłałem meila do prawnika od prawa pracy i otrzymałem odpowiedz,że
      po 14 tygodniu (po zrzeczeniu sie przez matkę urlopu) ojciec może przejść na
      pozostały czas na urlop macierzyński. Może sie komuś przyda.
      • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:43
        Facet może wziąć 2 ostatnie tygodnie macierzyńskiego, jeżeli kobieta
        się ich zrzeknie. Możesz też iść na bezpłatny wychowawczy, ale tylko
        wtedy jeżeli partnerka nie planuje go w tym samym czasie. Razem na
        wychowawczym można być najdłużej 3 m-ce

        A to nie był konkret? Podałam Ci stan przy pierwszym dziecku oraz
        dane dot. urlopu wychowawczego...

        A tu z Kodeksu Pracy (wystarczy zajrzeć a tam czarno na białym):

        § 5. Pracownica, po wykorzystaniu po porodzie co najmniej 14 tygodni
        urlopu macierzyńskiego, ma prawo zrezygnować z pozostałej części
        tego urlopu; w takim przypadku niewykorzystanej części urlopu
        macierzyńskiego udziela się pracownikowi-ojcu wychowującemu dziecko,
        na jego pisemny wniosek.


        Szczerze? Ręce mi opadły z bezsilności...
        • zawszes Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 15:21
          ....Szczerze? Ręce mi opadły z bezsilności...

          Przepraszam, że z mojego powodu ręce ci opadają. Ale g]dla mnie to nie było
          konkret. Nie 2 a 4 tygodnie po 1 dziecku i 6 po drugim dziecku, tak więc nie
          było konkretnie, ale dzięki. To jest o macierzyńskim, wychowawczy mnie nie
          obchodzi bo za dużo kasy by nam uciekło.
          • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:22
            pisałeś o urlopie, ogólnie... Ręce mi opadły, bo napisałeś, że nie
            otrzymałeś odpowiedzi.
            Poza tym teraz urlop na pierwsze dziecko wynosi 18 tygodni, więc w
            sumie mężczyźnie może przypaść 4 tygodnie - mój błąd, ale prawnik
            też się nie popisał smile
            • zawszes Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:35
              Wiesz jak jest z takimi "darmowymi prawnikami". ja w sumie pojdę na 6 tyg. bo to
              2 córa, i wcale nie uważam tego za jakiś odpoczynek. To też ciężka praca. Pozdrawiam
              • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:58
                o urlopie, czyli albo macierzyński, albo wychowawczy. Jakbym myślała
                o wypoczynkowym, to bym o nim napisała. Powodzenia na urlopie z
                córką.
    • rob1979 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 09:52
      Rozmowa z mężem na pewno nie zaszkodzi... ale wdrażanie do opieki nad dzieckiem
      powinno być stopniowe... skoro przez tyle czasu nie miał ochoty zajmować się
      małym to nagle tej ochoty nie nabierze... słabo go widocznie tresowałaś smile

      Drogie Panie... Fakt, iż pokrzyczycie sobie na forum, że obowiązkiem każdego
      ojca jest przejęcie połowy obowiązków związanych z opieką nad niemowlakiem
      równie dobrze może świadczyć, że to WY nie dajecie sobie rady z tym narzuconym
      przez Matkę Naturę obowiązkiem... Przecież przez ostatnie tysiące lat jakoś
      sobie te mamusie radziły a wy nie potraficie... phi... smile Nic nie jest
      czarno-białe... Nie wszyscy faceci są tacy sami... Dopóki facet nie zostanie
      wyposażony w macicę nic nie MUSI smile Co najwyżej POWINIEN...
      Aha... jestem ojcem 4 miesięcznego szkraba - od samego urodzenia razem z żoną
      uczyłem się obsługi dziecka więc potrfię zrobić przy nim wszystko... Odkąd
      jednak wróciłem do pracy mój kontakt z synem siłą rzeczy uległ lekkiemu
      osłabieniu - nie ma mnie w domu 10 godzin więc synek często daje mi do
      zrozumienia, że wolałby jednak posiedzieć z matką... Cóż poradzić... kąpię go,
      przewijam, karmię, spaceruję a on bezczelnie nie jest z tego zadowolony...
      wolałby z mamą smile Chyba powinienem przemówić mu do rozumu! "W końcu mamy
      równouprawnienie - masz mnie kochać tak samo jak MAMĘ!!!" smile

      • mamaperelek Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 10:16
        No, Jagoda, współczuję.. Mój mąż jest chyba ideałem. Ale fakt, że
        mam też idealną teściową, która bardzo mądrze go wychowała (mimo że
        jest jedynakiem!). Od samego początku zajmował się naszymi
        córeczkami, kąpał, przewijał, chodził na spacery itd. Ale: z moich
        obserwacji wynika, że dużo prościej poszło mu z młodszą. Przy
        starszej robił niby wszystko to samo, ale "coś" było nie tak, bo
        mała często, jak brał ją na ręce, płakała. Myślę, że wytworzyło się
        takie "błędne koło". On się bał, że młoda zaraz zacznie płakać, a
        ona wyczuwała ten jego strach.
        Może pożrecie mnie (niektóre forumowiczki), ale naprawdę my kobiety,
        mamy opiekę nad dzieckiem wpisaną w naturę, a faceci muszą się tego
        nauczyć. Czy np. pies lub ogier pomaga suce/klaczy w opiece nad
        urodzonym potomstwem? Nie. Oczywiście to zbyt duże uproszczenie, ale
        jednak nie lekceważyłabym do końca takiego porównania. Nie chcę tu
        usprawiedliwiać "leniwych" facetów, ale radziłabym ich
        bardziej "stymulować" niż z góry skreślać. A już rady co po
        niektórych są po prostu głupie.
        Jagoda, siłą rzeczy Twój problem musi być bardziej złożony. Być może:
        1) jest tak, jak ktoś napisał - Twój facet może czuć się odsunięty
        (na pierwszym planie jest obecnie dziecko) i (być może) sam sobie
        tego nie uświadamia,
        2) rzeczywiście nie potrafi załapać kontaktu z małym dzieckiem - tu
        go trzeba stopniowo ale stanowczo angażować w opiekę nad małym.
        Bardziej jednak zachęcać, niż strofować,
        3) jest rzeczywiście śmierdzącym leniem, który "swoje zrobił" i
        resztą się nie przejmuje. Tylko przy tej ostatniej opcji mogą
        zadziałać najbardziej radykalne środki, typu: niezapowiedziane
        wyjście do koleżanki i zostawienie go samego z małym (przy uprzednim
        poinstruowaniu teściów, że w tym czasie też mają się ulotnić).
        Myślę, że zastosowanie tego rozwiązania przy 2 wcześniejszych
        możliwościach może przynieść więcej szkody niż pożytku.
        To oczywiście tylko moje zdanie. Jak widzisz - ile forumowiczów,
        tyle rad smile
      • klooska1 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 10:17
        mam podobna sytuacje z 3 miesiecznym bobasem smile)))
        Jak mnie nie ma caly dzien bo siedze w pracy to wieczorem chwilke musi potrwac
        zanim syn zaduma ze ta malpka co sie do niego w kolko usmiecha to ja smile
        Dobrze, ze sa weekendy - gdyby nie karmienie piersia przez mame moglby nawet nie
        zauwazyc ze ktos taki jak mama istnieje (no troszke przesadzam hehe)

        Generalnie staram sie zajmowac nim kiedy moge - wracam z pracy czasami jak jest
        roche czasu biore go na spacer a jak nie ma to cos zjem i kapie go codziennie -
        mama kapala go raz od urodzin i raz tesciowa - reszte razy ja bo sprawia mi to
        niesamowita frajde przygladanie sie codziennemu rozwojowi mojego syna i wspolna
        zabawa zarowno przed jak i po kapanku.

        Co do watku to coz pomimo, ze mezczyzni sie roznia od kobiet to nawet w
        populacji mezczyzn mamy do czynienia z roznymi osobnikami jedni bardziej sie
        angazuja do opieki nad dzieckiem inni mniej - mam znajomych (prawie wszyscy maja
        dzieciaki) i znam przypadki, ze ojciec zaczal sie zajmowac cora dopiero jak
        skonczyla 5 lat, w innym przypadku zaczal sie zajmowac dopiero przy drugim
        dziecku ale tylko drugim - inni nie zajmuja sie wcale a inni chetnie poszliby na
        tacierzynskie lub nawet na wychowaczy. Tak czy inaczej jesli zalezy kobiecie na
        dobrym ojcu dla dzieci niech sie przyglada jaki stosunek ma przyszly wybranek do
        dzieci - czy to z rodziny czy nawet do dzieci przyjaciol i znajomych - mozna
        wiele odczytac po zachowaniu przyszlego ojca w stosunku do obcych dzieciakow i w
        pore zareagowac. smile
      • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 10:30
        Daleko idące uproszczenie. A macica nie powoduje, że coś MUSZĘ (mogę
        tylko ją wykorzystac do rozwoju płodu), po porodzie ja też MOGĘ, czy
        POWINNAM zająć się dzieckiem. Nikt Ci nie KAZAŁ używać penisa w
        celach rozrodczych, jak i każdemu innemu facetowi, więc POWINNOŚĆ,
        czy też PRZYMUS opieki nad dzieckiem jest równy po obu stronach, bo
        penisa i macicy już się nie wykorzystuje (o czym raczysz zapominać
        przypominając o biologii).
        A co do przywiązania synka, to chyba braliście taką sytuację pod
        uwagę i wiedziałeś, że którekolwiek wróci do pracy, tego dziecko na
        pewno nie będzie preferować w kontaktach. Jeżeli nie zdajesz sobie z
        tego sprawy, to masz równe prawo do miłości, tylko dziecko też
        człowiek, może kogoś preferować, woleć, bardziej lubić, znać... Może
        dobrze, że synek woli mamusię, bo na miłość trzeba ZASŁUŻYĆ, ale
        tatusiowi się widocznie wydaje, że jest PRZYZNAWANA z urzędu.
        A gdybyśmy kierowali sie tylko naturą, to nie górowalibyśmy rozumowo
        nad resztą zwierząt. ROZUM, MÓZG - słowa klucze w rozwijającej się
        cywilizacji... A jak nie rozumiesz o co mi chodzi, to wyłącz
        komputer, pobiegnij! do lasu i rozpocznij polowanie na zwierzynę, bo
        taki był naturalny podział obowiązków! Zdaje się, że faceci
        przypominając nam o naturze sami zapominają o swoich naturalnych
        obowiązkach!
        • rob1979 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 10:57
          kra123snal napisała:

          Może
          > dobrze, że synek woli mamusię, bo na miłość trzeba ZASŁUŻYĆ, ale
          > tatusiowi się widocznie wydaje, że jest PRZYZNAWANA z urzędu.


          Hahahahaha... to była IRONIA... Gratuluję spostrzegawczości... Oczywiście moja
          wypowiedź została przez Ciebie tak zrozumiana jak Ci wygodnie... Czyli
          dopasowałaś jej treść do twoich feministycznych bredni smile A wcale nie miałem
          zamiaru wywoływać burzy...
          • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 11:17
            > Hahahahaha... to była IRONIA... Gratuluję spostrzegawczości...
            Oczywiście moja
            > wypowiedź została przez Ciebie tak zrozumiana jak Ci wygodnie...
            Czyli
            > dopasowałaś jej treść do twoich feministycznych bredni smile A wcale
            nie miałem
            > zamiaru wywoływać burzy...

            Zrozumiałam, że próbujesz dość nieudolnie wyśmiać równouprawnienie.
            Mojemu mężowi chyba nie każesz się odnosić do jego feministycznych
            bredni a pyta, czy do obcej pani też podejdziesz i się spytasz,
            dlaczego woli swojego męża niż Ciebie. W końcu mamy
            równouprawnienie... (jak widać naciągane ironizowanie nie zostało
            również zrozumiane przez faceta, nie tylko przez feministkę)
            A nieudolność Twojego języka nie jest moim problemem. Brak
            argumentacji również. A feministyczne brednie objawiają się w czym?
            W tym, że w ogóle się odezwałam? Zajmowanie się własnym dzieckiem
            przez mężczyznę, to nie heroizm, tylko OBOWIĄZEK! A myślenie o nim
            nie kończy się z chwilą ostatniego kwęknięcia i wypłynięcia
            ostatniego plemnika.
            • rob1979 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 11:42
              kra123snal napisała:
              Zajmowanie się własnym dzieckiem
              > przez mężczyznę, to nie heroizm, tylko OBOWIĄZEK! A myślenie o nim
              > nie kończy się z chwilą ostatniego kwęknięcia i wypłynięcia
              > ostatniego plemnika.

              Dla niektórych się kończy... nic na to nie poradzisz... Ciesz się, że trafiłaś
              na mężczyznę, który myśli tak jak ty (w gruncie rzeczy prawidłowo) ale przyjmij
              do wiadomości, że inni mogą mieć na dany temat inne zdanie... Mogą inaczej
              pojmować opiekę nad dzieckiem i np. zarabianie stawiać wyżej niż zmienianie
              pieluch... smile Twoje wypowiedzi na forum na pewno nie pomogą nikomu zmienić
              swojego zachowania bo są bezkompromisowe i pozbawione empatii... Takie właśnie
              zimno-feministyczno-staropanieńskie smile
              • kra123snal Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:16
                Świat jest bezkompromisowy i może mężczyźni dojrzą, że życie nie
                kręci się tylko wokół ich potrzeb...

                Twoje wypowiedzi na forum na pewno nie pomogą nikomu zmienić
                > swojego zachowania bo są bezkompromisowe i pozbawione empatii...
                Takie właśnie
                > zimno-feministyczno-staropanieńskie smile

                Moje wypowiedzi nie są pozbawione empatii. Bardzo współczuję matce i
                dziecku takiego pseudo męża i pseudo ojca. Życzę im, aby znalazły w
                sobie siłę, by wyjść z takiego toksycznego związku.
                A to staropanieńskie, to co? Nie kumam. Twoje są starokawalerskie?
    • irima2 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 10:50
      Ja nie mam takiego problemu, bo mąż od początku się angażował. Nigdy
      to nie był podział pół na pół, i nie chodziło żeby mi pomógł, ale
      żeby miał kontakt ze swoim dzieckiem.
      Ostatnio musiałam wyjechać na dwa dni. Chłopaki zostały same (synek
      jest rówieśnikiem Twojego). Mąż oczywiście bez problemu sobie
      poradził, ale nie o to chodzi. Po moim powrocie powiedział, że
      poczuł że przez te dwa dni sam na sam bardzo się zbliżył do naszego
      synka. A przecież wydawało się, że i tak mają bliskie więzi -
      codziennie się bawią, kąpią itd. Ale widać taka sytuacja, że trzeba
      być w 100% dla dziecka, nie ma nikogo innego kto chociaż przez
      chwilę pomoże dużo daje.
      Tak więc polecam, żebyś zostawiała chłopaków sam na sam. Zacznij
      może od spaceru czy piaskownicy.
      Jeszcze dodam, że mężczyźni często później zaczynają zbliżać się ze
      swoim dzieckiem. Dla nich niemowlę to tylko leży, płacze albo je i
      nie ma co z nim robić. Wkraczają dopiero jak można piłkę pokopać,
      zamki budować albo statki puszczać. Jest to oczywiście dużym
      uproszczeniem ale oddaje sedno sprawy.

      A co do głosów "mądrych" ludzi a propos "sprawiedliwego" podziału
      obowiązków - facet pracuje 8h i potem ma prawo do odpoczynku. A
      kobieta z***la w domu często po 16h - i gdzie jej prawo do
      odpoczynku??
    • cunning Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 11:23
      Padły tu argumenty typu "małe dziecko jest mało interesujące dla faceta". Jako
      kobieta mogę powiedzieć, że dla mnie też - co to za przyjemność zmieniać
      pieluchy, zastanawiać się, dlaczego płacze, albo nosić pół dnia na rękach?
      Oczywiście, równie często bywa fascynujące, ale nie udawajmy, że dziecko to dla
      matki wyłącznie radość. Dlaczego mam czekać, aż facet złapie kontakt z maluchem,
      a wcześniej sama wykonywać CIĘŻKĄ FIZYCZNĄ PRACĘ? Przecież razem się
      zdecydowaliśmy na dziecko, więc nie rozumiem, dlaczego cały ciężar ma teraz
      spaść na mnie. Albo chętnie się zamienię - niech on opiekuje się dzieckiem
      teraz, a ja z przyjemnością je przejmę, kiedy będzie można z nim już pogadać
      albo pobiegać wink
      • jagoda-naj Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:12
        Postanowiłam wziąsc sprawy mocno w swoje ręce.Zaczęłam od rozmaowy z kochanymi
        teściami/takich na szczęscie mam!/wytłumaczyłam,ze tak byc nie moze,ze mąż się
        nie zajmuje/czytac nie bawi/ z własnym synem.Poprosiłam ich aby go równiez
        zachecali do kontaktu z dzieckiem.Aby pomagali nam wspólnie spedzac czas.Aby w
        potrafili w pewnym momencie sie delikatnie wyocfac i dac Mężowi pobyc z
        dzieckiem.Rozmawiałam wczoraj z mężem -chyba najszczerzej od poczatku naszej
        znajomosci.Powiedziałam,ze nie oczekuję,aby po przyjsciu z pracy brał dziecko i
        robił przy nim wszystko,lecz abym czuła ,ze jestesmy rodziną,ze cieszy sie po
        powrocie na widok rozesmianego dziecka.Aby miedzy swoimi kawkami i papieroskami
        zauwazył nas jako wspaniała kochajaca sie rodzine.Powiedziałm,ze tak byc nie
        moze.Że nie mozemy mieszkac OBOK SIEBIE,ze dom to nie tylko hotel,ale miejsce do
        którego powinno się wracac z radoscia.Obiecałam ,ze zrobie wszystko,abysmy byli
        szczęśliwa rodzina,ale ON MUSI ZNALESC DLA NAS CZAS I UWAGę.CZAS POKAZE.
        Ktoś tu napisał,ze chyba zwariowałam,bo oczekuje jeszcze czegoś od męża,a mam
        tylko jedno dziecko i pomoc od teściów.A w całym tym poście chodzi przede
        wszystkim o więz OJCIEC-DZIECKO,a nie opiekę jako-taką fizyczną.A gdy jest
        więz,to człowiek sam chce cos robic przy swoim dziecku.coś!COKOLWIEK.
        • madzia3005 Re: moja córka nie zwraca uwagi na mnie 08.07.08, 12:49
          zazdroszcze wam, ze macie takie dobre stosunki ze swoimi dziecmi.
          moja roczna córeczka rozplakała sie wczoraj na mój widok jak
          wróciłam ze studiów. Mój mąż tez był po za domem tyle co ja i razem
          wróciliśmy do domu przywitac wiki ale ona zamiast ucieszyc sie na
          mój widok rozpłakała sie i wyciągneła rece do taty. cały rok jej
          życia siedziałam z nia w domu i starałam się jak mogłam a tydzień
          temu poszłam do pracy. wiki wogóle nie zwraca na mnie uwagi czy
          jestem czy nie. Boli mnie to bardzo. Mój mąż od poczatku pracował a
          ona zawsze cieszyła sie jak przychodził do domu. oddala sie całkiem
          ode mnie i coraz bardziej to widac. nie wiem co robic
    • mama_flo Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 16:08
      Nie pierwsza i nie ostatnia, masz taki problem, zagoń chłopa do roboty i tyle!
      • lana74 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 07.07.08, 17:26
        Chyba sobie żartujesz? W ten sposób reagujesz, jak ktoś ma problemy? To chyba
        nie masz zbyt wielu przyjaciół?To chyba nie jest takie proste, bo z tego opisu
        wynika, że ten facet ma coś nie tak z głową i chyba nie bardzo dba o swoje
        dziecko. A to już jest duzy problem i nie da sie tego załatiwć zaganiajac go do
        roboty..
        • lana74 Re: Mąż nie angażuje się...w opiękę na dzieckiem 08.07.08, 12:52
          To jeszcze raz ja. Okazuję się, że facetów pogniotło do reszty! Bo wszędzie się
          natykam na przykłady takie zachowania
          ojców..smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=7015&Itemid=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka