Głupia sprawa, bo nawet nie wiem, jak to nazwać.
Macie coś takiego, że kiedy zasypiacie i już, już odpływacie w
objęcia Abrahama nagle podrywa was w górę taki jakby gwałtowny
wstrząs, bo to już nawet dreszcz nie jest. Strasznie to nieprzyjemne
i zdarza mi się bardzo często, czasem kilka razy w tygodniu, tuż
przed zaśnięciem.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że to wyładowania elektryczne w mózgu,
ale nie ustosunkuję się do tego, bo fizjolog ze mnie żaden
Hmm.. może ja tyle w sobie pasji mam niespożytkowanej, że ona w ten
sposób znajduje sobie jakieś ujście?..
Tak czy siak wkurza mnie to okrutnie, a współspaczy przyprawia o
zawał
Boże, tak się przeraziłam, a może to jakaś odmiana padaczki czy co?