Dodaj do ulubionych

Boję się kredytu...

24.07.08, 10:46
Doszło w końcu do tego, że musimy wziąźć kredyt na mieszkanie, nie
chcemy już wynajmować, bo stwierdziliśmy, że się nie opłaca, zresztą
to taka tułaczka z jednego mieszkania do drugiego przez całe życie.
Nie mamy nic swojego, jesteśmy zdani tylko na siebie, żadnej pomocy,
znajomości, nicsadI żeby wziąźć malutkie 40 metrowe mieszkanie na 4
piętrze musimy zaciągnąć kredyt na 40 lat. Najlepsze jest to, że mąż
bierze tylko na siebie, i tylko jeden jedyny bank nam go udzieli. Z
jednej strony się cieszę, bo będziemy mieć swoje własne m, a z
drugiej się boję. Teraz gnieździmy się we trójkę w wynajmowanym 28
m. Dopadają mnie niekiedy takie wstrętne mysli, że sobie nie
poradzimy, jak z pracą itp. Mąż nie zarabia najlepiej, jakbym
napisała ile to byście pewnie nieźle się uśmiały jak mozliwe jest
aby za to przeżyć, ja jestem na wychowawczym, bez mozliwości powrotu
do pracy. Pewnie zacznę szukać nowej jak dziecko pójdzie do
przedszkola.
Czasami zazdroszczę innym i zastanawiam się gdzie tak dobrze płacą i
za co, że np. budują domy, mają po 2, 3 mieszkania i podróżują.
Ehh, chciałam się wyżalić, powiedzcie, że jakoś to się wszystko
ułoży...
Obserwuj wątek
    • dlania Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:53
      Tylko się w Polbank nie ładujcie!
      A gdzie to mieszkanie - w duzym mieście? Może na obrzeżach będzie taniej?
      • sivette Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:57
        To mieszkanie jest w małym mieście. I własnie kredyt w polbanku. A
        dlaczego mówisz, żeby tak nie brać?Zaden nam nie udzieli kredytu
        tylko właśnie ten. Powiedz, masz jakieś "złe" doświadczenia z tym
        bankiem?Pozdr.
        • dlania Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:01
          Niestety, polbank to najbardziej kontrowersyjny chyba bank w Polsce - maja
          mnóstwo haczyków, na które przeciętny kredytobiorca nie zwrócvi uwagi, a potem
          konsekwencje sa przykre.
          Poczytaj tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=624&w=63230528&a=63230528
          i inne teksty na tym forum, głównie narzekania na polbank...
        • kotbehemot6 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:03
          Zaden nam nie udzieli kredytu
          > tylko właśnie ten.

          I tu bym sie faktycznie zastanowiła, skoro ine banki stwierdziły,ze nie macie
          zdolności kredytowej a ten jeden wam kredyt przyznał....banki to nie jest
          instytucja charytatywna i bardziej niż wasze dobro cenia swoje, a niektórer będą
          szły po trupach-mieszkanie tez ma wartość,więc czy będziecie spłacać kredyt czy
          nie, oni nie stracą, a ewentualny kłopot bedziecie mieli wy. To czany
          scenariusz,mam nadzieję,ze wszystko sie ułoży..lepsza praca....
        • dlania Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:03
          Weźcie sobie doradcę, to nic nie kosztuje. Tylko też mozna trafić na lepszego i
          gorszego, ale na to chyba nie ma rady. Jak akurat jesteś z Podkarpacie to Ci dam
          tel. do tej. mojej doradczyniwink)))
          Acha - na forum "kredyty mieszkaniowe" też są doradcy, może ktoś z nich
          zaproponuje ci jednak lepsza oferte niz polbank.
    • black_memento Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:54
      czasem trzeba zaryzykować. Inaczej nie będziecie mieli niczego. A
      skoro jakiś bank chce Wam przyznać kredyt,to znaczy,ze wcale nie
      jest tak źle z Waszymi finansamismile Kredyt będzie też motywacją do
      znalezienia lepszej pracysmile Nam też się nie przelewa,ale jakoś sobie
      radzimy. Nauczyliśmy się dysponować pieniędzmi tak,żeby wystarczyło
      na wszystko. Wy też się nauczyciesmilePamiętaj,że nie ma sytuacji bez
      wyjścia- zawsze mozecie sprzedać mieszkanie,prawda?
      • kropkacom Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:57
        > czasem trzeba zaryzykować. Inaczej nie będziecie mieli niczego.

        Ja bym nie ryzykowała a banki same czasami oceniają zdolność kredytową na
        wyrost. Ale to Wasz wybór. Mi w wynajętym dobrze.
        • sir.vimes Zgadzam się 24.07.08, 21:11
          nie ryzykowałabym.

          Szczególnie w sytuacji gdy zdolność kredytowa nie jest oczywista i tylko jeden,
          kiepski bank przyznał kredyt.

      • dlania Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:57
        Wiesz co, jak tylko jeden bank zgodził sie udzielic kredytu to z jakiegos
        względu nie jest dobrze. I nie ma mozliwości porównania ofert, ten jeden bank
        narzuca warunki.
        A korzystaliście z pomocy doradcy? My bralismy kredyt z poradca z OPen Finance i
        chwale sobie jak diabli? I dlaczego tylko na męża? Ty nie zarabiasz?
        Sam kredyt jest jest jak najbardziej dobrym pomysłem, ale trzeba wszystko dobrez
        zaplanować, żeby nie powtórzyła sie historia chyba tu opisywana niedawno - że
        trzeba było to nowe mieszkanie szybko sprzedać, potem kupic nowe na kredyt,
        znowu sprzedać...
        • black_memento Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:59
          A jaki teraz płacicie czynsz? jaka będzie rata kredytu?duzo wyższa?
        • sivette Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:01
          Polbank ma dobre warunki, obliczono nam ratę po 700 zł mies. Zresztą
          to kredyt hipoteczny, jak nie spłacimy to mieszkanie jest ich. Mąż
          bierze na siebie bo tylko on zarabia (właśnie tylko w tym jednym
          banku tak jest), ja choć jestem zatrudniona i jestem na wych. mój
          zasiłek nie jest brany pod uwagę.
          • dlania Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:06
            Na waszym miejscu poczekałabym na twój powrót do pracy i wtedy szukała kredytu.
            Tak zreszta było u nas - dopóki nie pracowalismy oboje, wynajmowalismy
            mieszkanie i nawet nam w głowie nie był kredyt. Ale to mywink
          • babcia47 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:25
            zasiłek jakikolwiek nie stanowi zabezpieczenia dla banku ponieważ
            nie moze byc w razie niepłacenia rat przedmiotem egzekucji, dlatego
            nie moze byc również brany jako dochód..Kredyt jest udzielany na
            podstawie zarobków męża, ale oboje będziecie współkredytobiorcami a
            przynajmniej Ty bedziesz musiała wyrazic zgodę. W swietle prawa
            oboje będziecie finansowo odpowiedzialni za jego spłatę
            (współwłasnośc majatkowa) i w razie czego bank zaspokoi sie na
            majatku wspólnym czyli mieszkaniu a jeżeli jego wartośc będzie zbyt
            niska (karne odsetki, koszty windykacji) to zajmie wynagrodzenia
            obojga..to tak tytułem wyjaśnienia, bo do takiej sytuacji dochodzi
            baaardzo rzadko..zawsze można z bankiem negocjowac zawieszenie
            płacenia rat na jakis okres(w momencie powstania problemu)lub
            zmniejszenie przez rozłozenie na dłuzszy okres.
            Jeżeli zarobki męża wystarczaja to nie widze powodu by odsuwać
            termin wzięcia kredytu do powrotu do pracy..zasiłku przyznanego nikt
            Ci nie odbierze a kiedy wrócisz do pracy sytuacja finansowa rodziny
            się jeszcze poprawi..
          • ja1ja1 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 16:42
            co z tego że Ty nie masz dochodów czy nie pracujesz itp.Mąz tego na siebie nie
            weźmie. Bierzecie to razem, chyba ze macie rozdzielnośc majątkową. Ja mam kredyt
            z mezem, choć nie pracowałam, w akcie notaralianym jesteśmy wspólnie
            właścielami. Zrzec się nie możesz.
          • magda-43 Re: Boję się kredytu... 29.07.08, 13:31
            błagam prosze się zastanowic nad braniem kredytu w tym banku.
            Ja złozyłam wniosek o kredyt dwa miesiące temy. Nie wspomnę, że
            procedury jakie wymyślają są kary godne. Ale kiedy już dostarczyłam
            wszystkie dokumenty dostałam ostateczną decyzję przyznania
            kredytu,oczywiście tam też trzeba spełnić 500 wymagań, ale podtsawa
            jest akt notarialny. 17 lipca podpisałam akt notarialny i tego
            samego dnia zanioslam do banku. W tym też dniu odpisałam umowę o
            kredyt i wyszł dyspozycja o wyplacie. 23 lipca tuż przed 18 dostaję
            informację, że wyplaty nie będzie, chociaż umowa podpisana, akt
            notarialny dostarczony, bank ma na wypłatę 7 dni roboczych po
            dostarczeniu aktu, ale wstrzymane. Zapytałam doradcę, pracownika
            banku dlaczego, a on na to że brakuje pełnomocnictwa osoby
            podpisanej-reprezentującej firmę od której kupiłam mieszkanie i
            nowego wypisu z KW. Wśicekłam się bo przecież wszystko jest w akcie
            notarianym. Notariusz to prawie jak Bóg a ten bank mówi, że to
            kłamca. Ale to nic dostarczyłam te dokumenty na 25 czyli w dwa dni.
            Pan doradca upewnił mnie, że to tylo kwestia kilku godzin i kasa
            powinna wyjść w piątek po południu najpóźniej w poniedziałek. W
            poniedziałek minął termin zapłaty za mieszkanie a ja nie mam żadnych
            informacji. Doradca nie odbiera a jak odpisze na maila to nic nie
            wie. Kasy nie ma i nigdzie nie można sie dodzwonić. Sama nie wiem co
            teraz robić. Przez te dwa tygodnie to osiwiałam. Nie dość że mimo iż
            mam zdolnosc na kwotę o którą złożyłam wniosek, wstępna decyzja była
            też na taką to na ostatecznej obcieli mi o prawie 10 TPLN. Ale to
            nic bo i tak kasy nie mam.Mogę stracić mieszkanie a w najlepszym
            przypadku płacić straszne kary ale to nikogo nie obchodzi w tym
            banku. Ludzi maja za nic. Jak mogę poradzić, SZEROKIM ŁUKIEM OD TEGO
            BANKU. Teks po prostu po ludzku to kłamstwo takie, że aż uszy więdną
    • elza78 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 10:59
      poczekajcie z kupnem az banka peknie bo mozecie stracic
    • kali_pso Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:01
      ..bo Wasza sytuacja klarowna nie jest.
      Skoro tylko mąż pracuje i zarabia niewiele- jak będzie z ratą
      kredytu? Ile Wam zostanie na życie?
      Nie lepiej Tobie szukać pracy juz teraz, dziecko do żłobka albo
      wynajęcie niani? Może będziecie wtedy mieć szansę na więcej ofert
      kredytowych?
      • black_memento Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:05
        No to rata nie za duża. pewnie teraz płacicie tyle samo za wynajem
        albo i więcej? Dodając czynsz do raty wyjdzie Wam pewnie z 1000 zł
        miesięcznie. Ja bym poszukała pracy,nawet za te 1000 zł,żeby mieć na
        opłaty. pensja męża na życie. dziecko do przedszkola. Da radę tak?
        • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:07
          W małym mieście odstepne raczej nie wynosi 700 zł.... Chociaż może sie mylę.
          • black_memento Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:12
            Dlania,zdziwiłabyś się. Ceny poszły ostro w górę,niestety.
            • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:15
              Od maja?wink)) Ja jeszcze w maju za 48-metrów płaciłam 400 zł odstepnegowink W
              mieście ze studentami bez akademika, którzy mocno podciagaja ceny do górywink Ale
              na prowincji, więc może rzeczywiście, gdzie indziej jest drożej.
              • black_memento Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:20
                No widzisz,a my rok temu płaciliśmy 900 zł za kawalerkę 25-metrową.
                Wszystko jest możliwesmile
                • dlania Black memento: 24.07.08, 11:21
                  W małym (do 50 tysięcy) mieście?????????????
                  • black_memento Re: Black memento: 24.07.08, 11:23
                    No,moze troszkę większym. ale nie metropoliasmile))
                    • black_memento Re: Black memento: 24.07.08, 11:24
                      P.S. Znajomi w miasteczku 8-tysięcznym płacą 700 zł za 40 metrów;/
          • sivette Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:22
            Kredyt musimy wziąźć teraz bo znaleźliśmy dobre mieszkanie
            (najtaniej w naszym mieście 2900 za metr, inni chcą już teraz po 4
            tyś za metr). To mieszkanie nie wymaga dużego remontu więc wychodzi
            na plus, zresztą to nasz znajomy sprzedaje, bo wyprowadza się do
            dużego miasta do rodziny. Tak czy inaczej jesteśmy młodzi i myślę,
            że to też jest brane pod uwagę pod względem kredytu. Mąż pracuje w
            stabilnej firmie, która cały czas się rozwija, ma umowę na czas
            nieokreślony. Wierzę, że nam się uda, choć wątpliwości pozostają
            cały czas.
            pozdr. Dziękuję za odp.
            • black_memento Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:27
              No to uszy do góry! Jak firma się rozwija,jest stabilna,to i
              podwyżki będasmile 2900 to taniocha,jestem w szoku,że takie ceny
              jeszcze gdzieś są. To naprawdę okazja.
      • sivette Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:08
        Będę musiała iść do pracy, ale muszę wykorzystać jeszcze ten urlop
        wych.i zasiłek, bo później przysługuje 1 rok kuroniówki, już wówczas
        zacznę szukać, choć wiem że znalezienie pracy nie jest takie proste.
        Musimy cały czas oboje pracować, wówczas będzie lepiej (wierzę w
        to), wtedy moja pensja nawet jak zarobię planując na początek 1000
        zł pójdzie na spłatę kredytu i czynsz w mieszkaniu, a męża 2 tys. na
        życie. Myślę, że wystarczy bo potrzeby mamy niewielkie.
        • black_memento Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:12
          Musisz uwierzyć,ze się uda z pracąsmile 2 tys. to nie tak
          mało,kochanasmile nie narzekajtongue_out trzymam kciuki. P.s. czy tylko ja
          jestem taką optymistką?smile
          • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:14
            Wszystko ok, tylko na prawde, nie polbank. Tu masz jeszcze kilka historii:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49&w=66556960&a=66556960
            • babcia47 Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:48
              w przypadku błędów lub niezgodnosci w dokumentach KAZDY bank może
              przeciągnąć procedurę uruchomienia kredytu lub kolejnej jego transzy
              w przypadku kredytu na budowe lub remont. Czasem klienci sa tez
              nadgorliwi w podpisywaniu umowy przedwstępnej lub aktu notarialnego
              i podaja zbyt optymistyczna datę wpływu należności na konto
              sprzedajacego..Jeżeli sytuacja finansowa klienta i dokumenty
              kupowanej nieruchomości nie budza watpliwości procedura jest szybka,
              choc dobrze jest o wszystko dokładnie wypytac a juz szczególnie o
              terminy poszczególnych etapów udzielania kredytu. Terminy sa
              zazwyczaj sztywne np. na wydanie decyzji co do udzielenia..ale
              koniecznośc dosłania jakiegos dokumentu (np. druków RMUA, PIT-u,
              poprawionego zaświadczenia, bo pani w kadrach czegos nie zaznaczyła)
              wydłuża ją o okreslony czas. W miare mozliwości lepiej starac sie o
              kredyt bezposrednio w placówce banku, procedury są szybsze,
              informacje udzielane te same, banki również czasem przejmuja
              załatwienie spraw dot. Ksiegi Wieczystej lub wyceny nieruchomosci..a
              opłata brokerska (posrednika, biura kredytowego) wynosi 400-4000 zł
              i powiększa kredyt..więc dodatkowo od tej kwoty płaci się odsetki
              przez kilkadziesiąt lat!!
              • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 12:09
                Jaka opłata? Mnie Open Finance podesłał miłą babeczke, która odpowiadała na
                każde moje, najgłupsze pytanie, na dziesiatki maili. Podczas gdy my szukalismy
                najlepszego wariantu mieszkania, ona cały czas doradzała, robiła wstępne plany
                spłat kredytów takich siakich, o ratach równych i malejących, w euro, frankach i
                złotówkach. ..
                Gdy juz w końcu wybralismy mieszkanie, podsyłała formularze (umowy
                przedwstepnej, kalkulacji kosztów remontu itp), wreszcie przyjechała,
                przedstawiła nam dokładnie (3 godziny to trwało!) 3 najlepsze wg niej oferty. Do
                wszystkich trzech złożylismy wnioski, jak cos brakowało i ona nam szybciutko
                dawała znać i mailem dosyłalismy. Potem wybralismy najlepszą ofertę. Była z nami
                w banku. Była z nami u notariusza. Sama zaoferowała sie pójśc do sądu i złozyć
                wniosek o założenie hipoteki. A gdy dowiedziałam sie, że w moim sadzie to
                założenie hipoteki trwa nawet 5 miesięcy (wyższe raty przez tyle czasu) to
                zadzowniła do tego sądu i nie wiem, co zrobiła, ale na drugi dzień mielismy już
                wpis do ksiąg wieczystych (po miesiącu!)wink).
                I TO WSZYSTKO ZA DARMO!!!!!!!!!!!! Pośrednikowi zapłacił bank.
                Czyżbyśmy trafili na nietypowego pośrednika?wink))))
                • babcia47 Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 14:09
                  > I TO WSZYSTKO ZA DARMO!!!!!!!!!!!! Pośrednikowi zapłacił bank.
                  > Czyżbyśmy trafili na nietypowego pośrednika?wink))))
                  sama sobie odpowiedziałaś!! umowę posrednik zawiera z bankiem i
                  opłata brokerska jest wliczana do kosztów udzielenia kredytu
                  (oczywiscie bank o tym nie informuje a nawet w pierwszej rozmowie
                  podaje maksymalne, wyzsze koszty niz jest to uwzględnione w umowie
                  zawartej bezposrednio z bankiem)! za darmo nikt nic nie robi..a
                  jezeli posrednika brak to i nie ma powodu do ponoszenia tego
                  kosztu..reszta to normalna procedura stosowana przez wiekszość biur
                  i posredników kredytowych..a nawet coraz wiekszą ilość banków, w
                  przypadku tych ostatnich koszty sa duzo nizsze np. w przypadku
                  wyceny nieruchomosci..Wiem jak to funkcjonuje, bo pracowałam w
                  banku, w biurach kredytowych..współpracowałam tez jako posrednik z
                  bankami przy udzielaniu kredytów. Fakt, że posrednikowi bardziej
                  zależy na pozytywnym sfinalizowaniu kredytu, bo od tego zalezy
                  równiez jego zarobek ale i banki nakładają zadania na swoich
                  pracowników co do ilosci i jakosci obsługi. Posrednik ma tez
                  mozliwość "wrzucenia" wniosku o kredyt do kilku banków z którymi
                  współpracuje, co przyspiesza otrzymanie kredytu jezeli wg kryteriów
                  któregos z nich klient nie spełnia warunków..a najczęściej
                  przedstawia sie te oferty gdzie istnieje największe
                  prawdopodobienstwo, że klient kredyt otrzyma..a nie faktycznie
                  najkorzystniejsze dla klienta, czasem zależy to od tego z jakimi
                  bankami jest podpisana umowa o posrednictwo i ile bank posrednikowi
                  płaci, faktycznie najlepsza dla klienta oferta moze być wogóle mu
                  nie przedstawiona..smile)
                  • babcia47 Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 14:12
                    ps. zwróć uwagę o ile jest wyższy kredyt niz koszt zakupu
                    nieruchomosci...
                  • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 14:34
                    Ale akurat w Kredyt banku, gdzie wzielismy kredyt, przy załatwianiu formalności
                    przez OF dostaje sie na dzień dobry sporo niższa marże - taką, jakiej nie
                    dostanie klient "z ulicy". wink Więc chyba sie zyski i straty wyrównaływink
                    A patrząc z perspektywy czasu - ugrzęzlibyśmy bez pomocy doradcy w połowie
                    drogi, dlatego dla niefachowców polecam - kredyt tylko z doradcąwink
                    Pewnie że nie nalezy też ufać ślepo doradcy. ja poczatkowo każdy jego ruch
                    konsultowałam na forach dotyczących kredytów i z koleżanką bankowcemwink
                • osa551 Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 15:47
                  > I TO WSZYSTKO ZA DARMO!!!!!!!!!!!! Pośrednikowi zapłacił bank.
                  > Czyżbyśmy trafili na nietypowego pośrednika?wink))))

                  To bardzo typowy pośrednik, płacił mu bank od umowy a nie ty od znalezienia
                  najlepszej oferty. Gdybyś ty była pośrednikiem i jeden bank od zawartej umowy
                  płaciłby Ci 1% prowizji od wysokości kredytu a drugi bank 2% to w którym banku
                  polecałabyś kredyty? A ponieważ wszystkie oferty dostałaś od tego pośrednika to
                  tak naprawdę być może nie wiesz jakie były oferty innych banków.
                  • dlania Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 15:49
                    Mogę, bo moge skonsultować informacje od niego z informacjami w internecie, na
                    forum kredytowym, u znajomych bankowców czy tych, którzy juz brali kredyt.
                    Czy naprawdę uczciwi doradcy kredytowi zdarzają się tak rzadko?wink))
      • babcia47 Re:" Boję się" ...nie dziwię Ci się... 24.07.08, 11:14
        powody, dla których inne banki nie godzą się na udzielenie kredytu
        nie musza mieć nic wspólnego ze złą sytuacją kredytobiorcy..czasem
        moze to być brak jego zdolnosci finansowej..bo po doliczeniu b.
        wysokich opłat i ubezpieczeń, które same wymagają, rata jest zbyt
        duza! lub ryczałtowo doliczaja wziete z księżyca koszty utrzymania,
        nawet gdy małżeństwo np. mieszka przy rodzinie i za czynsz nie
        płaci.. Ponadto dla niektórych banków złym klientem jest młody
        człowiek, który dotychczas nie brał zadnych kredytów..bo nie ma
        żadnej historii kredytowej, nie mozna sprawdzic jak spłacał
        dotychczasowe.. niektóre praktycznie nie udzielają pewnym grupom
        zawodowym lub wiekowym, albo mężczyznom, którzy nie odbyli słuzby
        wojskowej..co moze właśnie robić inny bank.
    • przeciwcialo Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:04
      Zawsze mozna spłacic szybciej. Może za kilka lat bedziecie mieli
      super sytuacje finansowa.
    • gagunia Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 11:31
      Ja wprawdzie nie brałam u nich żadnego kredytu, ale mam doświadczenie ze
      współpracy zawodowej z polbankiem. Pracownicy niekompetentni, a co do kredytów-
      większość spraw, które obsługiwaliśmy to były kredyty udzielane dziadom,
      pijakom, na fałszywe zaświadczenia o zarobkach. Nie widziałam jeszcze czegoś
      takiego, a obsługujemy różne instytucje i różne banki. Ktoś musi pokryć koszt
      tych kredytów i pewnie będą to inni, uczciwi, których wydoją na maksa.
    • margotka28 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 12:15
      to ja opiszę swoje doświadczenie z Polbankiem:
      najpierw poszliśmy do expandera. Dali nam oferty kilku banków, w tym
      polbanku. Po przeanalizowaniu ofert okazało się, że nakorzystniejsze
      warunki daje właśnie polbank. W tzw międzyczasie dostaliśmy namiar
      na doradcę niezależnego (z polecenia) i poszliśmy do niego. Również
      pokazał nam oferty różnych banków, zdecydowaliśmy się na polbank.
      Wniosek i komplementowanie dokumentów - ten obowiązek przejął nasz
      doradca. Złożyliśmy wszystkie dokumenty, czekaliśmy na przyznanie
      decyzji kredytowej. Trwało to około tygodnia. Kolejny tydzień
      czekaliśmy na umowę. Umowa podpisana, pieniądze zostały wypłacone w
      5 dniu od podpisania umowy. Tzn pierwsza transza. Później złożyliśmy
      wniosek o wypłatę drugiej transzy. Przyjechał rzeczoznawca, bardzo
      szybko, i równie szybko wypłacili nam kasę. Przy trzeciej transzy
      już nie było tak różowo, ponieważ na rzeczoznawcę czekaliśmy prawie
      3 tygodnie. Za każdym razem nasz wniosek trafiał do miejscowości o
      takiej samej nazwie, ale w innym województwie i trwało przepychanie
      dokumentów. Na kasę trochę poczekaliśmy. Dramnat zaczął się w
      momencie wypłacania ostatniej transzy, bo bank zakwestionował fakt,
      że zrobiliśmy więcej niż powinniśmy i wstrzymał nam wypłątę kredytu.
      Mieliśmy czekać na pismo, które notabene nie dotarło do nas do dziś.
      Interweniował nasz doradca i jakoś sprawa zostala przepchnięta.
      Musieliśmy dobrać kredyt, zdecydowaliśmy sie na Polbank, bo tam
      mieliśmy preferencyjne warunki. Znów za nas załatwiał wszystko
      doradca. Na decyzję czekaliśy krótko, nie pamiętam dokładnie ile,
      ale coś koło tygodnia. Za dwa dni mieliśmy podpisywac umowę, ale
      analityk MAILEM przesyłał ją równy tydzień. Pewnie wysyłałby dłużej,
      ale były z naszej strony monity. Po podpisaniu umowy bank ma
      teoretycznie 7 dni roboczych na wypłatę środków. Ale jak sam
      bankowiec stwierdził: teoretycznie i kazał się przygotować na
      dłuższe oczekiwanie. Po 6 dniach pieniądze na koncie były.

      Gdyby nie fakt, że mieliśmy tego doradcę, który na siebie przyjął
      calośc logistyczną, to pewnie miałabym nerwa. A tak.... może być.

      Reasumując - jeśli chodzi o warunki to polbank ma dobre, obsługa już
      niekoniecznie jest kompetentna. Podobno bierze się to z tego, że
      mają za mało pracowników a za dużo klientów. Ale czy to prawda? Nie
      wiem.
      • marianna73 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 21:10
        margotka, opisana przez ciebie historia, jest obecnie codziennością w każdym
        banku ,notoryczne opoznienia, żenujący brak kompetencji,zdarzają się nierzadko
        historie dużo bardziej mrożące krew w żyłach niestety,banki bardzo obniżyły loty
        i jakość obsługi
        takze polbank, szczególnie z Twojego opisu nie jest odmieńcem wśrod polskich banków

        piszę to jako osoba znajaca się na rzeczy(na szczęscie) i kredytobiorca(brałam
        kredyt niespełna 2 lata temu)
    • gku25 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 12:47
      Sivette
      • gku25 Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:04
        Warunki kredytu zaoferowanego wam przez wymieniony bank pachną kantem i lichwą.
        Dla porównania my mamy kredyt na mieszkanie 39m. Warunki naszego banku to 20 lat
        po ok. 600 pln miesięcznie (rata jest zmienna, bo kredyt był brany we frankach
        szwajcarskich). A wy chcecie wziąć kredyt na 40 lat po 700 pln miesięcznie? Coś
        tu nie gra. Dodam jeszcze, że metr kwadratowy naszego mieszkania kosztował
        2500, waszego 2900 pln więc różnica w cenie za metraż nie jest ogromna.
        Przemyślcie tą decyzję, bo chyba was ktoś chce zrobić w konia. No i możliwe, że
        wasze dzieci będą musiały spłacać kredyt...
        • guderianka Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:07
          rata jest zmienna, bo kredyt był brany we frankach
          > szwajcarskich

          Sa raty stałe i raty zmienne-nie zależy to od waluty ale od tego,
          jaką ratę do spłaty klient sobie wybierze]
          Wasza rata zmienia się- ale wynika to ze wzmacniania się /osłabiania
          złotówki, kursu franka, stóp procentowych
          • dlania Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:22
            Niemniej wygląda na to, że autorka bierze kredyt w najgorszej mozliwej (bo
            jedynej dostepnej dla nich)opcji: Polbank, 40 lat (po co! na 30 lat płaciliby
            niewiele wyższe raty, a tak zapłaca jakies horrendalne odsetki!), złotówki, raty
            stałe.
            Biorąc kredyt we frankach i na 30 lat płaciliby niższa rate niż teraz im wychodzi.
            • setia Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:27
              źle myślisz Dlania; długi okres kredytowania jest duzo korzystniejszy przy
              słabej zdolności kredytowej. co do złotówek to się zgadzam; rata wyższa, chociaż
              przy tak niskim kursie uruchomienia jak obecnie, jest duże ryzyko.
              • dlania Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:33
                Ale jak jest korzystniejszy? chyba tylko dla banku, no i wieksza zdolnośc
                kredytowa (ale ja nie jestem specjalista, więc czekam ewentualne uświadomieniewink)
                Liczę na pierwszym lepszych kalkulatorze:
                kalkulator.kredyt-hipoteczny.biz.pl/
                120 tysięcy na 40 lat - 702 zł miesięcznie
                Na 30 lat - 758 zł
                A ile podwyżej stóp procentowych po drodze mniej!
                • setia Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:37
                  korzystniejszy bo stanowi mniejsze miesięczne obciążenie finansowe, a przy
                  niskich dochodach to jest najważniejsze.
                  • dlania Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:39
                    jak dla mnie 50 zł miesiecznie więcej a 10 lat kredytu na głowie więcej = prosty
                    wybórwink
                    • babcia47 Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 14:29
                      weź pod uwagę, ze CHF ma najniższy kurs od kilku lat!! Ja pamietam,
                      a nie było to aż tak dawno kiedy wahał sie w okolicy ponad 3,-
                      ..wzrost miesiecznej raty o 30% dla małżeństwa, które ledwo łapie
                      sie na zdolnośc kredytową moze być zabójcze!! W razie poprawy
                      warunków finansowych można zawsze dokonać wcześniejszej spłaty:
                      częściowej z renegocjowaniem wysokości płaconych rtat lub
                      całkowitej, można tez w razie zmiany na rynku walutowym dokonać
                      przewalutowania kredytu..lub zastąpic go korzystniejszym,
                      zaciągniętym w innym banku..trzeba też wziąść pod uwagę równiez to,
                      że będą musieli to mieszkanie umeblować no i dzieci będą rosły i
                      wymagały wiekszych nakładów..nizsza rata pozwoli na większe "luzy"
                      finansowe lub np. na ewentualne zaciaganie jakiś kredytów na zakup
                      niezbędnych sprzętów..zostanie im jeszcze jakaś zdolnośc kredytowa
                      • marianna73 Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 21:31
                        babcia47 napisała:

                        > weź pod uwagę, ze CHF ma najniższy kurs od kilku lat!! Ja pamietam,
                        > a nie było to aż tak dawno kiedy wahał sie w okolicy ponad 3,-


                        zgadza się,ale tak samo jest z pozostałymi walutami i sytuacja taka trwa juz od
                        wielu lat i konca nie widać, wciąż "grożą" ,że frank się odbije, a on tylko
                        spada i spada jak pozostałe waluty...ja pamiętam jak $ był po 4,5 a euro po 5,-
                        tym dotkliwiej to odbieram bo mój mąż jeszcze do niedawna zarabiał w $ a obecnie
                        w euro
                        IMO waluty będą spadać nadal,niestety silna złotówka jeszcze trochę da nam
                        popalić, a i podwyzki wiboru na pewno się nie skończyły w zwiazku z tym,frankowi
                        bardziej grozi podwyżka stop % (ale na pewno nie tak drastyczna jak podwyzki
                        stop u nas)niż drastyczna zwyżka kursu,frank nie " żyje" w oderwaniu od innych
                        walut jest silnie skorelowany z euro,ktore przypomnę tez ciagle ma tendencję
                        spadkową
            • joanna_poz Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 14:27
              > Biorąc kredyt we frankach i na 30 lat płaciliby niższa rate niż
              teraz im wychod
              > zi.

              jesli ma kiepską zdolność kredytową jesli chodzi o kredyt w PLN to
              tym bardziej nie dostanie kredytu CHF.
              od jakiegoś czasu obowiązuje zaostrzenie przyznawania kredytu we
              frankach i trzeba się wykazać wyższą zdolnością kredytową (bodajże
              relacja jest 120%) niż na tę samą kwotę w PLN.
            • guderianka Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 15:31
              dlaniu-ale jest coś takiego jak ryzyko walutowe
              zwłaszcza teraz gdy frank jest na niemalże historycznym niskim
              poziomie z 5lat temu (i to chyba nie osiągnął takiego dna)
              • dlania Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 15:36
                Przydałby sie nam tu jakis bankowiec, żeby obliczył, ile musiałby kosztować
                frank, żeby kredyty we frankach stały się droższe niż w złotówkachwink)) Moje
                doradczyni mi liczyła, ale ona jest jak wiadomo nieobiektywnawink
                Zresztą za 3,5 roku i tak wejdzie euro i wtedy to nie wiem co bedzie z
                kredytami;-/ Co wtedy wybrać, euro czy frank - pojęcia nie mam!;-(
                • guderianka Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 15:43
                  Frank musiałby kosztować ok 2,7-2,80
                  • dlania Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 15:46
                    Tak właśnie jej wyszłowink Mam nadzieje, że nie stanie się to z dnia na dzieńwink
                    • guderianka Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 15:51
                      NA PEWNO
                      nie z dnia na dzień wink
                      • babcia47 Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 16:45
                        w zasadzie nigdy tak się nie stanie by kredyty złotówkowe stały się
                        tańsze ze wzgledu na "siłę" szwajcarskiej gospodarki i jej
                        powiazanie z UE i posrednio z polską gospodarką..nawet jeżeli kurs
                        franka z jakiś powodów zacznie się umacniać (iść w górę)..to i
                        oprocentowanie kredytów w PLN wzrośnie, czego przykład był jakieś
                        pół roku temu..Polska w rozwoju gospodarczym musiałaby wyprzedzic
                        Szwajcarię lub jakis kataklizm zniszczyc tamtejszą gospodarkę..jakos
                        nie wierzę by do tego doszło nawet w przeciagu 30-40 lat smile)
                        • babcia47 Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 16:50
                          PS. w 2004r średni kurs franka wahał sie na poziomie 2,7-2,8..i był
                          superkonkurencyjny w stosunku do złotówkowego..smile)
          • gku25 Guderianka 24.07.08, 21:05
            Dokładnie o tym piszę, bywały raty po 550 pln i po 620 pln.
        • margotka28 Re: Za szybko poszło, ale przeczytaj 24.07.08, 13:20
          mam kredyt w polbanku na 194 tyś, na 30 lat w złotówkach. Ratę jaką
          w tej chwili płacę (wiadomo stopy poszły w górę) to ok tysiąc
          złotych.
    • setia Re: sivette 24.07.08, 13:18
      napisz po prostu jaką marżę daje Wam Polbank i dla jakiej waluty, to ocenimy czy
      to drogo czy tanio.
      wracając do sedna sprawy: dobrze robicie, że bierzecie kredyt, zrobiłabym tak
      samo. pieniądze za wynajem mieszkania to pieniądze wyrzucone w błoto, a tu
      wydajecie pieniądze na własne mieszkanie. sytuacja na rynku pracy poprawia się,
      myślę, że masz szansę znaleźć dobrze płatną pracę, jak również mąż, gdyby
      ewentualnie go zwolniono, ma szansę szybko znaleźć coś innego. oczywiście dobrze
      mieć przynajmniej niewielkie oszczędności na wypadek jakiegoś miesięcznego
      przestoju w przypływie gotówki.
      • wobbler Re: sivette 24.07.08, 13:46
        Zgadzam się z tym. Lepiej już płacić za coś, co w przyszłości będzie "moje".
        Co nie zmienia faktu, że spłacanie kredytu sięgnie również dzieci. Nie ma bata...
        • wobbler Re: sivette 24.07.08, 13:47
          Ja bym tego nie zrobiła, bo to sprzedawanie dzieci w niewolę banku.
          • babcia47 Re: sivette 24.07.08, 14:33
            kilkadziesiąt lat to sporo czasu i wiele sie moze zdarzyc..ja też
            myslałam, że wnuki będą spłacać mój kredyt..a spłaciłam go za jednym
            zamachem niedługo po zakonczeniu budowysmile)
            • wobbler Re: sivette 24.07.08, 15:42
              Bywa. Ale raczej rzadko.
              Częściej jest tak, że w ogóle nie ma z czego spłacać bieżących rat.
              Ja zawsze liczę się z najgorszym scenariuszem, a jeżeli się nie sprawdzi, to mam
              miłą niespodziankę. Tzw. optymiści - akurat na odwrót i później jest lament.
              • babcia47 Re: sivette 24.07.08, 16:31
                długoterminowe kredyty hipoteczne należą do najlepiej spłacanych,
                najmniejszy odsetek jest wśród nich kredytów z nieterminową spłatą a
                straconych tyle co kot napłakał..inna sprawa, że banki dużo
                wnikliwiej sprawdzają sytuacje klientów i zabezpieczają się na
                wszelkie mozliwe sposoby, mało mozliwe jest tez wyłudzenie kredytu
                przez jakiegos naciagacza..tak ze z tymi problemami ze spłaceniem to
                mit..pozatym czesto bywa, ze wczesniejszy czynsz za wynajęcie
                cudzego mieszkania pokrywa koszt rat i utrzymania własnego lub
                trzeba niewiele dopłacić, a mieszka się "na swoim"
                • wobbler Re: sivette 24.07.08, 18:16
                  Starczy byle jakie nieszczęście (nie mówię że od razu śmierć, ale konieczność
                  przejścia na rentę np.) i jest plajta, klapa i bruk.
                  • babcia47 Re: sivette 24.07.08, 18:22
                    od tego są obowiązkowe ubezpieczenia w ramach kredytu, stosowane
                    przez wiekszośc banków, które również powiekszają koszt jego
                    udzielenia!!!..na wypadek śmierci, trwałej niezdolnosci do pracy
                    (wtedy w całości spłacany przez ubezpieczyciela)..w najdrozszej
                    opcji również na wypadek utraty pracy(opłata składki przez pół
                    roku)...
                    • wobbler Re: sivette 24.07.08, 18:25
                      I co - ubezpieczenie zwalnia z obowiązku spłaty kredytu?
                      • babcia47 Re: sivette 25.07.08, 18:42
                        tak! w przypadku smierci i trwałej niezdolnosci do pracy np.
                        trwałego inwalidztwa i zazwyczaj jest w podstawowym wariancie
                        ubezpieczenia. W rozszerzonym może byc też z opcja czasowej
                        niezdolności(wskutek choroby lub wypadku) albo utraty pracy..wtedy
                        TU przejmuje opłacanie rat przez umówiony okres..trzeba złożyć
                        wniosek w banku, który posredniczył przy ubezpieczeniu do kredytu
                        lub w biurze kredytowym..przecież po to te ubezpieczenia są i za to
                        się płaci, czesto narzucane są przez bank jako obowiazkowe i
                        wchodzące w koszty kredytu ..zazwyczaj ubezpieczony jest ten członek
                        rodziny, czyje zarobki są wyższe i który widnieje jako główny
                        kredytobiorca. Czasem ubezpieczenie obejmuje tylko okres do
                        ustanowienia zabezpieczenia dla banku na Ksiedze Wieczystej, ale
                        wtedy koszt jest rzędu 300-500,-..dlatego przed podpisaniem warto
                        sprawdzic i dokłądnie dopytać
    • duveen Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 13:45
      tez bym sie bala... analizujac
      maz ma 2 tys ty ok 500 zl wychowawczego = 2500 zl
      Kredyt jakies 1000 zl m-c , rachunki ok 500 zl
      pozostaje 1000 zl na zycie. TO jest malo, niezlaeznie od potrzeb.(
      tak mi sie wydaje )
      Jezeli kredyt :to ty powinnas jednak poszukac pracy, maz powinien
      rozejrzec sie za czym lepszym ( a noz sie trafi cos fajnego). Maluch
      do przedszkola.
      Ale jeszcze bym poczekala na waszym miejscu. Dajcie sobie czas, pol
      roku, rok i sprobujcie podkrecic finanse na wyzsze obroty.
    • joanna_poz Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 14:30
      ja osobiście jestem "oswojona" z kredytamismile
      mielismy jeden na mieszkanie na 20 lat - spłaciliśmy w 5.
      teraz mamy kolejny na dom - znowu na 25 lat i spłacamy spokojnie.

      aczkolwiek, abstrahując od wysokości posiadanych dochódów, przenigdy
      nie odwazyłabym się wziąć kredytu przy jednej osobie pracującej w
      rodzinie. dwie pensje to podstawa.
    • kaja_p Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 14:34
      jeśli chodzi o branie kredytu, to polecam skorzystanie z usług doradców
      finansowych. Za ich usługi się nie płaci, dostają prowizję od banku. Oni
      potrafią wynegocjować naprawdę dobre warunki, a klienci, których polecają już
      tak nie są sprawdzani przez banki, bo mają zaufanie. Spróbujcie, naprawdę warto.
      • asia.asz Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 16:02
        tez bym sie bala, i jak radza dziewczyny poczekala az dostaniesz
        prace
    • marzeka1 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 17:04
      Nigdy w życiu nie wzięłabym kredytu, gdyby tylko jedno z nas pracowało, a i ta pensja nie jest za wysoka.Poza tym dziwi mnie myślenie:posiedzę w domu, potem wychowowczy, a potem jeszcze należy się kuroniówka- tu należy jak najszybciej poszukać pracy.Warto też uwzględnić ewentualne nieprzewidziane wypadki (mam takie doświadczenie w rodzienie, że zawsze to uwzględniam),dodatkowe zajęcia dla dziecka, gdy pójdzie do szkoły (np. szkoła językowa).Macie tak małe dochody, że przy 1000 zł. raty, to walka o przetrwanie.
    • spacey1 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 17:08
      Wiem, że to musztarda po obiedzie, ale: bierzecie kredyt i kupujecie mieszkanie
      w najgorszym momencie. Ceny mieszkań poszybowały w górę, kursy walut w dół. te
      dwa czynniki razem powodują, że moment jest jak najgorszy. Chyba, że chcecie
      wziąć kredyt w zł, to wtedy pozostanie tylko ten czynnik cenowy. Szkoda, że nie
      zdecydowaliście się wcześniej, dlaczego?
      My wzięliśmy kredyt we frankach po kursie 2,62 a teraz jest poniżej 2 zł. Co
      prawda % kredytu poszedł w tym czasie w górę, ale i tak rata zmalała o ponad 100
      zł. Jakbym miała teraz kasę to spłata całkowita pozwoliłaby nam sporo
      zaoszczędzić. A tak to tylko częściowo spłacomy. Ty, jeśli weźmiesz kredyt w
      walucie obcej będziesz miała odwrotną sytuację - weźmiesz po niskim kursie, a
      będziesz spłacac po wyższym (na pewno kursy się w końcu odbiją). % kredytu też
      są teraz wyższe, niż np. 3 lata temu.
      Nie wiem, co ci doradzić, ale moment nie jest najlepszy. Może poczekać, aż ceny
      trochę spadną. na pewno kredyt w obcej walucie jest teraz złym rozwiązaniem.
      • setia Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 17:35
        wprost przeciwnie; to bardzo dobry moment. ceny mieszkań spadły w stosunku do ub
        roku, a kurs franka ich nie interesuje bo dostali kredyt w PLN.
        • spacey1 Re: Boję się kredytu... 25.07.08, 15:26
          co do spadku cen mieszkań to jest on raczej symboliczny. ja kupiłam mieszkanie w
          warszawie za 260 tys + ok. 100 tys wykończenie w 2004 roku. teraz ono kosztuje
          650 tys. W zeszłym roku 700. To jest ten spadek, a ja mówię o tym wzroście,
          który nastąpił od 2004 roku.
          Co do waluty, to zastrzegałam, nie przeczytałam dokładnie w jakiej walucie
          biorą, w PLN rata wyższa, ale ryzyko kursowe na waluty obce jest teraz za duże
    • biedro_neczka Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 17:53
      Na 40 lat? Też bym się bała. Ja mam kredyt, który zaciągnęłam na 15
      lat. Obecnie zostało mi jeszeszcze 7 lat. Nie wyobrażam sobie
      dłuższego okresu spłaty.
      Skoro bierzesz na 40 lat to i kwota musi być duża. A nigdy nie
      wiadomo jak będzie za parę lat.
    • 18_lipcowa1 Re: Boję się kredytu... 24.07.08, 18:22

      > Czasami zazdroszczę innym i zastanawiam się gdzie tak dobrze płacą
      i
      > za co, że np. budują domy, mają po 2, 3 mieszkania i podróżują.



      albo rodzice daja, babcie itp
      my wlasnie po to kupujemy, dla ewentualnego dziecka za 20 - 30 lat
      • zuzanna56 Re: Boję się kredytu... 25.07.08, 21:01
        Niekoniecznie kupują rodzice czy dziadkowie. My długo się
        dorabialiśmyt ale sami. Najpierw kupiliśmy mieszkanie 2 pokojowe,
        potem 3 pokojowe a po kilkunastu latach małżeństawa dom, i tu
        wzięliśmy kredyt. Bardzo się baliśmy ale cieszę się, że
        zaryzykowaliśmy. Nie jest źle. Tylko że pracujemy oboje i mamy stałą
        pracę, ja jestem anglistką w szkole a mój mąż urzędnikiem. Myślę, że
        praca obojga to podstawa, no chyba że mąż bardzo dużo zarabia i ma
        stałą pracę (i kredyt jest niewielki).
        • magda-43 Re: Boję się kredytu... 29.07.08, 13:32
          błagam prosze się zastanowic nad braniem kredytu w tym banku.
          Ja złozyłam wniosek o kredyt dwa miesiące temy. Nie wspomnę, że
          procedury jakie wymyślają są kary godne. Ale kiedy już dostarczyłam
          wszystkie dokumenty dostałam ostateczną decyzję przyznania
          kredytu,oczywiście tam też trzeba spełnić 500 wymagań, ale podtsawa
          jest akt notarialny. 17 lipca podpisałam akt notarialny i tego
          samego dnia zanioslam do banku. W tym też dniu odpisałam umowę o
          kredyt i wyszł dyspozycja o wyplacie. 23 lipca tuż przed 18 dostaję
          informację, że wyplaty nie będzie, chociaż umowa podpisana, akt
          notarialny dostarczony, bank ma na wypłatę 7 dni roboczych po
          dostarczeniu aktu, ale wstrzymane. Zapytałam doradcę, pracownika
          banku dlaczego, a on na to że brakuje pełnomocnictwa osoby
          podpisanej-reprezentującej firmę od której kupiłam mieszkanie i
          nowego wypisu z KW. Wśicekłam się bo przecież wszystko jest w akcie
          notarianym. Notariusz to prawie jak Bóg a ten bank mówi, że to
          kłamca. Ale to nic dostarczyłam te dokumenty na 25 czyli w dwa dni.
          Pan doradca upewnił mnie, że to tylo kwestia kilku godzin i kasa
          powinna wyjść w piątek po południu najpóźniej w poniedziałek. W
          poniedziałek minął termin zapłaty za mieszkanie a ja nie mam żadnych
          informacji. Doradca nie odbiera a jak odpisze na maila to nic nie
          wie. Kasy nie ma i nigdzie nie można sie dodzwonić. Sama nie wiem co
          teraz robić. Przez te dwa tygodnie to osiwiałam. Nie dość że mimo iż
          mam zdolnosc na kwotę o którą złożyłam wniosek, wstępna decyzja była
          też na taką to na ostatecznej obcieli mi o prawie 10 TPLN. Ale to
          nic bo i tak kasy nie mam.Mogę stracić mieszkanie a w najlepszym
          przypadku płacić straszne kary ale to nikogo nie obchodzi w tym
          banku. Ludzi maja za nic. Jak mogę poradzić, SZEROKIM ŁUKIEM OD TEGO
          BANKU.
      • eska78 Re: Boję się kredytu... 29.07.08, 22:58
        Radzę jak poprzedniczki,musisz iść do pracy.Moim zdaniem jak
        najszybciej jeśli chcecie brać kredyt-czy teraz czy za rok już
        zacznij szukać,nabieraj doświadczenia,dziecko do żłobka.
        Ja też mam jedną pensję bo jestem sama z dzieckiem i też mam kredyt
        (700zł/mies -na 5 lat)-aby to jakoś ciągnać muszę brać "dodatkowe
        fuchy",więc wyobrażam sobie że przy jednej pensji na trzy osoby
        będzie jeszcze trudniej.Trzymam kciuki,dacie radę wink
    • fajka7 Re: Boję się kredytu... 29.07.08, 23:18
      Nadal nie rozumiem dlaczego nie pojdziesz do pracy, zeby podniesc
      Wasza zdolnosc kredytowa i dostac lepsza oferte w innym banku i w
      ogole podniesc poziom zycia. Dla zasilku wychowawczego i pozniejszej
      kuroniowki? Dziwny ten Wasz biznesplan.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka