i tak mu to wypominam jak w tym kawale o staruszkach co to siedzą
jedzą zupę a dziadek raptem bach babcie po głowe łychą: bo jak sobie
przypomne że Ty mnie 50 lat temu zdradziłaś....!
w sumie była taka sytuacja - pamiętam jak dziś - jak po namiętnym
seksie, nakładałam za przeproszeniem gacie a ten mnie zapytał czy
kiedyś zgodzę się zostać Panią X... ale to takie nieromantyczne było
i w ogóle
a potem to jakoś tak wzięliśmy się i hajtnęliśmy z miesiąca na
miesiąc i było to podyktowane pewnymi wymogami papierkowo-urzędowymi
a nie romantycznym porywem miłości
nie to że jest mi żle, żyjemy zgodnie, radośnie i szcześliwie ale
cholera mi się nie oświadczył tak z kwiatami i na kolanach, no!
przynajmniej mam mu co wypominać
a jak było u Was? czy ktoś miał tak samo nieromantycznie jak ja?