morgen_stern
11.08.08, 10:57
Świetny artykuł!
wyborcza.pl/1,76498,5546190,Co_nam_w_zupie_brzeczy.html
Mimo wszystko.. No nie dałabym rady. Wstręt jest zakodowany bardzo
silnie. Moja granica przebiega gdzieś w okolicach półświadomie
przełykanych robaczkach w malinach

Nawet owoców morza nie tykam, więc o czym mowa...
Polskie "wymiotki" to dla mnie flaki, móżdżek, tłuste mięso. Jeszcze
jakieś krowie ogony. Ale już np. podroby i kaszankę wchłonę ze
smakiem, jak dobrze przyrządzone.
A co do ludzkich wydzielin (ślina, śluz, sperma)- ciekawe, że wstręt
do nich dziwnie zanika nam, kiedy poczujemy do takiego "wydalacza"
poważniejszy afekt