Dodaj do ulubionych

dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką"

02.09.08, 12:01
no dlaczego? czy nowo upieczeni kierowcy czują na tyle pewnie, aby nie
stosować tej naklejki? jeśli ja widzę, że jedzie auto z literką "L" to wzmagam
4 krotnie czujność niż w przypadku innego samochodu ( no chyba, że widzę, iż
kierowca nie jedzie zbyt dobrze to też uważam).
Wczoraj jechałam do domu gdy kierowca przede mną zahamował tak gwałtownie, że
cudem uniknęłam zderzenia z nim! ( a jechałam w bezpiecznej odległości),
wysiada mi ze zdezelowanego fiata roztrzęsiona dziewczyna i zaczyna z płaczem
przepraszać tłumacząc, że ona dopiero 2 miesiące ma prawko! nosz kurde po to
ma opcję przyklejenia tej zielonej koniczynki aby reszta użytkowników też
wiedziała, że ona ma od niedawna prawo jazdy i że może jeszcze się mylić, bać
i co tam jej wyskoczy. No szlag mnie trafił prawie, jakbym walnęła w jej tył
auta to miałabym się nad nią litować bo ona dopiero zaczęła jeździć? niech
przyczepi tą koniczynę to ja wiem, że mam uważać tak bardzo jak przy "L"!!!
Zdenerwowałam się okropnie
Obserwuj wątek
    • koralik12 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:06
      Wyszły z użycia te znaki kilkanaście lat temu a młodsi nawet nie wiedzą co
      znaczy zielona koniczynka.
      • rozczarowana.pl Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:08
        A przepraszam co znaczy młodsi? ja mam 24 lata i jakoś o niej wiem. Kurs robiłam
        3 lata temu i wtedy też o niej mówiono a nawet proponowano jej zakup. Ja
        jeździłam pierwsze miesiące z tą naklejką, zdjęłam dopiero wtedy gdy czułam się
        już bardzo pewnie za kierownicą
        • gryzelda71 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:10
          Czujesz sie bardzo pewnie za kółkiem?Podziwiam.
          • rozczarowana.pl Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:14
            gryzelda71 napisała:

            > Czujesz sie bardzo pewnie za kółkiem?Podziwiam.


            Na pewno pewniej niż kilka tygodni po zdaniu prawa jazdy, nie stresuję się,
            potrafię "przewidywać" pewne zachowania innych kierowców ( L). Nie powiem, że
            czuję się już na tyle pewnie aby ufać innym kierowcom i być pewną ich poprawnych
            manewrów, ale gdy zaczynałam jeździć byłam zdenerwowana, zestresowana, panicznie
            bałam się wszystkich skrzyżowań i hamowałam z nadmiarem. Po to miałam ta
            naklejkę aby inni na mnie uważali. A teraz taka naklejka to wstyd?
            • gryzelda71 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:18
              Z doświadczenia wiem,ze nie ma nic gorszego na drodze niz auto z bardzo pewnym
              kierowcąsmile
            • kawad Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 19:28
              rozczarowana napisała:
              Na pewno pewniej niż kilka tygodni po zdaniu prawa jazdy, nie
              stresuję się,
              > potrafię "przewidywać" pewne zachowania innych kierowców ( L). Nie
              powiem, że
              > czuję się już na tyle pewnie aby ufać innym kierowcom i być pewną
              ich poprawnych
              > manewrów,

              Wiesz, mam prawko od dwóch lat. I wiem jedno: NIGDY nie można być na
              tyle pewnym żeby UFAĆ innym kierowcom. Na kursach uczą o zasadzie
              ograniczonego zaufania. Jeśli czujesz się pewnie za kółkiem po kilku
              tygodniach jeżdżenia to znaczy że jesteś zbyt pewna siebie. Wierzę,
              że czujesz się swobodniej niż na początku, oswajasz się z byciem
              kierowcą ale to nie może być pewność siebie. Ponoć 90% kierowców
              uważa sie za dobrych kierowców uncertain Ja na szczęście się do ich nie
              zaliczam. Wiem, że do Hołowczyca mi daaaaaleeeeeko.
              • chicarica Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:17
                Chyba nie rozumiesz na czym polega zasada ograniczonego zaufania.
                Otóż jest to zasada, która mówi, że masz prawo zakładać, że kierowcy innych
                pojazdów zachowają się zgodnie z przepisami, CHYBA ŻE ich zachowanie wskazuje
                inaczej. Czyli - jeśli widzisz samochód, który jedzie normalnie i zgodnie z
                przepisami, to możesz na tej podstawie wyciągnąć wniosek, że przy kolejnym
                manewrze nadal będzie się tak zachowywać. Jeśli z kolei widzisz, że ktoś łamie
                przepisy, to z góry zakładasz, że jego kolejne działania też będą niezgodne z
                przepisami i ze zdrowym rozsądkiem, i zachowujesz szczególną ostrożność.
                • mruwa9 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:26
                  IMHo zasada ograniczonego zaufania oznacza, ze nie masz pelnego
                  zaufania do nikogo..ze nawet pozornie poprawnie jadacy kierowca moze
                  wykonac nagle manewr, ktorego sie nie spodziewasz (bo zahamuje przed
                  przebiegajacym jezdnie kotem, bo postanowi nagle skrecic, zawrocic,
                  niezliczona lista mozliwosci). Czyli - maksymalna czujnosc i
                  skupienie przez caly czas smile
                  Oczywiscie, doswiadczony kierowca widzi, ze gdy ktos zachowuje sie
                  dziwnie na drodze, to moze wywinac jakis numer (czesta sytuacja:
                  wlokacy sie bez sensu pojazd na pasie srodkowym, szybszym, kaze
                  podejrzewac, ze kierowca przymierza sie do skretu w lewo i lepiej
                  zachowac wieksza odleglosc, hamulec w pogotowiu, lub zmiana pasa,
                  kontrola w lusterku, kto za nami, zeby w razie hamowania nikt nie
                  wjechal nam w kufer, etc).
                  • chicarica Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 10:56
                    No to właśnie piszę, że nie na tym polega definicja zasady ograniczonego zaufania.
                    Czujność rzeczywiście należy zachować, właśnie po to, by wychwycić te sytuacje,
                    w których ktoś nie zachowuje się zgodnie z przepisami.
                    prawoity.pl/wiadomosci/zasady-bezpieczenstwa-w-ruchu-drogowym-na-tle-art-177-kodeksu-karnego-cz-3-zasada-ograniczonego-zaufania
                    A zwłaszcza:
                    "Zasada ograniczonego zaufania nie może przekształcić się w zasadę braku
                    zaufania, bo to spowodowałoby sparaliżowanie ruchu pojazdów. Nie można przez
                    cały czas zakładać, że kierowca powinien przez cały czas zakładać jadąc
                    wieczorem, że wjedzie w nieoświetloną furmankę. Kierujący powinien z reguły
                    oczekiwać od innych uczestników ruchu zachowań racjonalnych."
        • koralik12 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:12
          To chyba wyjątek na twoim kursie. A młodsi to miałam na myśli właśnie w wieku
          18-20kilka, pytałam kiedys znajomych w takim wieku i żaden nie słyszał o koniczynce.
      • miarka71 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:09
        ja jeżdziłam z koniczynką przez roksmile))) jak ktos to widział to
        albo, przepuszczał albo trzymał sie z dalekasmile))))) Mam prawko 3 lata
    • miirabellka Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:13
      Nie wiem czy wyszły z użycia, ale ostatnio widziałam Panią w aucie na którym
      naklejonych było 5 koniczyneksmile tyle przynajmniej zauważyłamsmile)
    • makurokurosek Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:22
      ja robiłam kurs jakies pięć lat temu, nikt o koniczynkach nie wspomniał, dlatego
      też sądzę że sa tak samo traktowane jak wszystkie inne naklejki, czyli tak jakby
      ich nie było
    • asia.asz Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:29
      gdzies na forum o samochodach byla taka dyskusja, kiedys czytalam i
      wyszlo z tego ze poza tym ze informuje sie ludzi i rzeczywiscie
      niektorym to pomaga, sa tez wariaci dla ktorych koniczynka to jak
      czerwona plachta na byka i zamiast uzbroic sie w cierpliwosc czy
      rezerwe do takiego samochodu, wyprzedzaja, trabia i wymuszaja
      pierwszenstwo bylo zostawic ten samochod za soba
      • mcdza Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:39
        prawo jazdy zrobiłam 4 lata temu i o koniczynce pierwszy raz słyszę
    • boziaj Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:35
      ja swego czasu nakleiłam cos takiego na swoim samochodzie, bo
      myslałam naiwnie, ze takie cos bedzie mi pomocne w poczatkach bycia
      kierowcą
      efekt? niestety dla niektórych zielony listek to sygnal, ze mozna
      wymuszac pierszenstwo itp
      oczywiscie zdarzali sie tez kierowcy uprzejmi i wyrozumiali, ale
      bilans niesttey nie był na plus...
      szybko zdemontowalam
    • babcia47 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:44
      koniczynka niczego nie załatwi..bo wiekowy "pan w kapeluszu",
      wyjeżdżający samochodem tylko w niedziele do koscioła lub czasem na
      zakupy do marketu.. mało, że zachowa sie na drodze duzo gorzej to
      jeszcze "jakby co" wyskoczy na Ciebie, ze jeździć nie umiesz..bo on
      juz tyle lat, a często niestety o kilka juz za długo, bo wzrok i
      refleks nie ten a przyzwyczajenia takie, ze drobne w kieszeni się
      rozmieniają np. jazda środkiem drogi z taką predkościa, ze ani
      jechać za nim ani wyprzedzić...sad(
    • przeciwcialo Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:51
      A to takie koniczynki sa?
      • nataliam2 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 12:59
        ja też pierwsze słyszę.
        Mam 24 lata i prawko mam od 17 roku życia. Nigdy nie słyszałam i nie widziałam
        żadnej koniczynki.
        • gemmavera Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 13:07
          nataliam2 napisała:

          > ja też pierwsze słyszę.
          > Mam 24 lata i prawko mam od 17 roku życia. Nigdy nie słyszałam i nie widziałam
          > żadnej koniczynki.

          Bo to nie jest koniczynka, tylko zielony listek.
          O taki:
          images.google.pl/images?hl=pl&q=zielony+listek+kierowcy&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&gbv=2
    • gemmavera Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 13:16
      rozczarowana.pl napisała:

      > no dlaczego? czy nowo upieczeni kierowcy czują na tyle pewnie, aby nie
      > stosować tej naklejki? jeśli ja widzę, że jedzie auto z literką "L" to wzmagam
      > 4 krotnie czujność niż w przypadku innego samochodu

      Ha, to ciekawe, bo jeżdżąc elką zauważam odwrotną zależność. Tylko dzisiaj
      zdarzyło mi się co najmniej cztery razy, że ktoś mi wjechał przed maskę,
      wymuszając pierwszeństwo - dlatego, że miałam "L" na dachu, a wszyscy ci pożal
      się Boże królowie szos pewnie uznali, że skoro jadę elką, to nie trzeba mnie
      traktować jak pełnoprawnego użytkownika jezdni.
      Jeden facet to w ogóle przegiął, bo centymetry nas dzieliły od stłuczki, mimo że
      ja miałam pierwszeństwo i że skręcałam sprawnie i szybko (znaczy silnik mi nie
      zgasł ani nic z tych rzeczy). On się najwyraźniej tego "sprawnie" nie spodziewał. ;P
      Naprawdę, nie jeżdżę z tą elka aż tak źle, żeby blokować ruch i tym samym dawać
      innym kierowcom pretekst do wyprzedzania i wpychania się na chama, bo im się
      spieszy. A jednak często jestem traktowana jakby mnie na ulicy nie było.
      I podejrzewam, że podobnie byliby traktowani kierowcy z listkiem.
      Stąd może niechęć do tych naklejek.
    • aluc Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 15:21
      uważać trzeba zawsze
      zwłaszcza przy tych bez koniczynki

      poza tym, jak ledwo zdążyłaś wyhamować, to albo jechałaś za blisko,
      albo za szybko
    • liwilla1 Re: to byl lisc klonu 02.09.08, 15:36
      a nie koniczynka smile moja babcia jezdzila z czyms takim na swoim maluszku. nie
      wiem, czemu juz nie jezdza, wg mnie to byl fajny zwyczaj smile
    • mama_frania Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 02.09.08, 15:42
      To co ktoś wcześniej napisał- bilans wychodzi na minus. Zielony listek powoduje,
      że niektórzy "pewni siebie" kierowcy uważają, że można wszystko- wepchnąć się,
      wymusić pierwszeństwo, trąbic bez opamietania i prowokować różne inne
      niebezpieczne sytuacje, że o zwykłym chamstwie i pokazywaniu co się o kimś sądzi
      nie wspomnę. Wszyscy których znam, a którzy decydowali się na przyklejenie
      listka, odklejali go po kilku dniach czym prędzej.
      • mruwa9 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 00:00
        Po pierwsze, tio nie byla koniczynka, tylko zielony listek
        (klonowy), po drugie - poczatkujacy kierowca, szczesliwy z samego
        faktu, ze jedzie, nie ma nawykow obserwowania zachowania innych
        uzytkownikow drogi, nie ma wyksztalconego odruchu przewidywania
        sytuacji na drodze, stad posadzenia innych kierowcow o celowa
        zlosliwosc, zajezdzanie drogi, etc. Nie da sie ukryc, ze
        poczatkujacy kierowca zwykle jezdzi malo plynnie (a i niejeden z
        wieloletnim stazem, choc trudno powiedziec, zeby byl doswiadczony,
        rowniez), zwykle wolniej, niz reszta uzytkownikow drogi, wiec trudno
        oczekiwac, zeby wszyscy wlekli sie grzecznie za L-ka czy zielonym
        listkiem. Czyli- trzeba wyprzedzac. neutralny manewr odbierany przez
        poczatkujacych jako zlosliwe zajezdzanie drogi, bo doswiaczenie
        jeszcze nie to, aby miec oczy dookola glowy i jednoczesnie
        obserwowac wszystko, co sie dzieje dookola pojazdu, przewidujac
        zachowania innych kierowcow i plynnie reagujac adekwatnie do
        sytuacji. Nie mowiac o zmianach biegu, pilnowaniu pasa, sprzegle,
        zerkaniu w lusteko wsteczne...Przyjdzie z czasem. Albo i nie...
        • stokrotka-psotka Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 08:19
          Rozczarowana.pl gdybyś uderzyła w tego "zdezelowanego fiata" wina
          TWOJA byłaby ewidentna. Żaden policjant nie przyjąłby Twojego
          tłumaczenia, że to ONA zahamowała gwałtownie.

          Albo jechałaś zbyt szybko, albo byłaś zbyt blisko.


          Pozdrawiam
          S.
          • doral2 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 08:29
            dlaczego?? bo jest takie powiedzenie:
            ".. z przodu liść, z tyłu liść, a w środku głąb.."
            i nikt nie chce z taką "łatką" jeździć.
          • beniusia79 Re: pierwszy raz slysze o zielonej koniczynie... 03.09.08, 08:30
            a swoje lata juz mama, prawko robilam 11 lat temu. podejrzewam, ze
            owa koniczynka musiala juz dawno z mody wyjsc...
            • patrice7 Re: pierwszy raz slysze o zielonej koniczynie... 03.09.08, 09:03
              Dosc fajny pomysl z ta koniczynka ,ale nie do konca przemyslany.
              Ja nakleje na samochod ,ktorym np bedzie jezdzil maz ktory ma 20 lat prawko i co? smile
    • chicarica Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:22
      Jeśli ledwo wyhamowałaś, to znaczy że jechałaś za blisko. W sądzie grodzkim Ci
      to wytłumaczą - w przypadku kolizji wina jest Twoja, równie dobrze mógł to być
      doświadczony kierowca, hamujący ostro bo np. ktoś wylazł mu pod koła.
      Co do zielonych listków - jest takie powiedzenie: z przodu listek, z tyłu
      listek, a w środku głąb. Moim zdaniem taki listek działa odwrotnie, nadpobudliwi
      kierowcy będą się na takim biedaku wyżywać, wyprzedzać, wtedy dopiero robi się
      niebezpiecznie. Poza tym - może dziewczyna nie jechała swoim samochodem?
      Ogólnie to denerwowanie się w samochodzie nie jest wskazane. Wdech, wydech,
      wdech, wydech, kobito...
    • rozczarowana.pl Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:35
      ok to jest liść klonu, ale u mnie zawsze się mówiło na to "koniczynka" smile. Wiem,
      że to by była moja wina gdybym jej w dupę wjechała bo ona hamowała nagle bo np
      coś lub ktoś jej na jezdnię wszedł, tylko, że moja złość wynikała z tego, że
      nikt i nic nie zablokował jej drogi, dziewczyna zahamowała gwałtownie bo się
      przestraszyła, że kierowca który jechał z bocznej drogi nie zatrzyma się, mimo,
      że miał znak z ustąpieniem pierwszeństwa, a ona miała znak z pierwszeństwem
      przejazdu to założyła, że tamten kierowca wjedzie jej przed maskę.....
      Zdenerwowałam się i to chyba nie dziwne.
      Jechałam w bezpiecznej odległości za nią, przede mną jechała ona, przed nią
      nikt, za mną inni kierowcy i gdy ona hamuje "bo myślała, że kierowca z bocznej
      ulicy wtargnie jej przed maskę" to nie dziwcie się mojej złości. Gdyby jeszcze
      zwolniła, ale nie, ona wcisnęła hamulec do dechy..... i tak użyłam bardzo
      ubogiego słownictwa w porównaniu z kierowcami za mną......

      Co do "L" ja zawsze bardzo szanuję ludzi uczących się jeździć, staram się nie
      stresować ich dodatkowo, ale zapomniałam już jacy inny potrafią być wredni sad.
      Sama przecież na kursie na takich osłów trafiałam co mnie poganiali trąbieniem
      lub wręcz zmuszali do jazdy poboczem..... Ile ja się wtedy nowych przekleństw od
      instruktora nauczyłam......

      W sumie macie rację z tą "koniczynką" dla jednych jest to znak, żeby dać nowemu
      kierowcy fory a dla drugiego, żeby mu dowalić i zestresować...
    • majka150 Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:36
      Muszę pogratulowac pewności.Ja mam prawo jazdy od lat 14 i nie czuje
      się tak pewnie.Zawsze wyjeżdzając na ulice wychodzę z załozenia że
      ostrożności nigdy za wiele.Ostatnio pan w "rozsądnym" wieku
      postanowił nagle skręcić przedemną nie używając kierunkowskazu a ja
      jechałam z moim 7 tygodniowym synem.Nigdy nie jeżdżę " na pamiec" i
      moze dlatego nie miałam dotąd zadnej stłuczki.Więc pewność siebie za
      kółkiem podziwiam.
      • chicarica Re: dlaczego nie jeżdżą z "zieloną koniczynką" 03.09.08, 09:47
        Dokładnie. Taka pewność siebie po 2-3 latach jeżdżenia jest b. zdradliwa, bo nie
        da się ukryć, że wtedy nie jest się jeszcze doświadczonym kierowcą. Ja jeżdżę
        codziennie od 4 lat, w każdych warunkach (śnieg, deszcz, gołoledź, miasto,
        trasa, autostrada) i nadal nie mogę powiedzieć, że czuję się bardzo pewnie. Tak
        po 2-3 latach, kiedy kierowcy wydaje się że już dobrze jeździ i zaczyna być dość
        pewny swoich umiejętności, przeważnie wydarza się coś, co ma być ostrzeżeniem -
        stłuczka, wypadek, albo przynajmniej sytuacja, w której włos się na dupie zjeży
        ze strachu i przed oczami stanie całe życie. Wtedy poglądy na własną pewność
        nieco się rewidują wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka