coronella 09.09.08, 09:59 Są takie? Jak to jest być "mamą niepracującą" z zawodu? Jak sobie organizujecie czas, gdy dzieci są w szkole/przedszkolu? Czy da się tak zyć na dłuższą metę? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
majmajka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:06 Zglaszam sie. Da sie tak zyc. Teraz wlasnie mam nalozona farbe na wlosy i siedze tutaj. Pozniej sprzatanko i obiad. Pozniej musze do biblioteki podskoczyc, bo ksiazki juz do wymiany gotowe. Pozniej dzieci odebrac i po obiedzie na angielski zawiesc. Pozniej bedzie juz kolacja i wieczor. Pozniej znowu troche komputera i Chmielewska. Poczatkowo bylo trudno, teraz jeszcze rok w domu, a pozniej wracam do pracy...No chyba, ze...))) Moje zarobki sa tak marne, a praca tak ciezka, ze spieszyc sie nie mam do czego. Trudno bylo mi sie przestawic z wiecznego ruchu na siedzenie w domu, dusilam sie, meczylam... Teraz juz tak sie przyzwyczailam, ze ciezko bedzie mi zyc inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:09 Ja mam jeszcze miesiąc urlopu. Najmłodszy przyzwyczaja się do przedszkola, starszy w zerówce najstarsze w podstawówce. Pracy sporo, odprowadzic, ogarnac, przyprowadzic, zawieźć na ceramike i plastyke. Nie nudze sie choc do ludzi juz chciałaby. Na jakis fitness się zapisze albo na jezyk od października choc kusza mnie studia podyplomowe z pedagogiki bo to takie odległe od mojego zawodu wykonywanego. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:13 przeciwciało, ja tez się nie nudze, o nie wieczorami wręcz padam ze zmęczenia ale chciałabym do ludzi, chciałabym robic cos dla siebie. Nie bardzo moge, bo córka wciąz wymaga wizyt u lekarzy, kontroli, jest z nią zajęć. Aa, na studia podyplomowe własnie idę w weekendy dziecmi będą się zajmowac dziadkowie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:29 Coronella, a tak na maginesie, to masz męża? Czy on zajmuje się też swoimi dziećmi? Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:43 nie, mój mąż nie ma swoich dzieci, mamy wspólne dzieci. I tymi naszymi wspólnymi zajmuje się, i to wspaniale, ale wtedy, gdy jest w domu. Poza zajmowaniem sie dziećmi, sprzątaniem w domu, prowadzeniem księgowości naszej firmy, praniem i prasowaniem swoich rzeczy, jeszcze pracuje, duzo i cięzko, poza miastem, gdzie mieszkamy. Czasem wraca do domu o 21:00, jadąc do nas ponad 200 km, po to tylko, by pobyc z dziecmi chociaż przez godzinę. A mógłby zostac na noc tam, gdzie był, bo rano i tak tam wraca. Mam najwspanialszego męża, jakiego mogłam mieć, podziwiam go za to, co robi, i m.in. by mu odciążyć obowiązków, chciałabym sama cos dorobić. Tylko, ze on jest fachowcem, i ja bym nie zarobiła tyle, ile on zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 11:45 Jezu, i to wszystko robi??? W weekendy też (pewnie tak, skoro wtedy dziadkowie muszą się zająć dziećmi)??? To po jakiego grzyba siedzisz w domu? To ja bym charytatywnie w jakimś domu dziecka pracowała. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:09 przeciez mozesz pracowac w domu dziecka, kto ci broni, a tak poza tym, lewa nogą wstałas? nie masz nic mądrego do napisania, to po co piszesz ? nie musisz się na mnie wyzywac, bo ja nie szukam powodów do zaczepki. Pozdrawiam i miłego dnia Ci zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:21 Rok urlopu jeszcze mam- źle napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:11 a ile czasu już nie pracujesz? ja spedzam w domu 6 rok. I pomimo, ze w ubiegłym postanowiłam sobie, ze wracam do pracy, chyba nic z tego nie wyjdzie. Mąż musiał by zrezygnować z cześci swojej pracy, a to nam się zupełnie nie opłaca. On za 3 dni pracy dostaje tyle, ile ja bym zarobiła w miesiąc. Do tego dojdzie bieganina, szarpanina, dzieci, zakupy, wszystko na mojej głowie, bo jego nie ma całymi dniami. A najgorsze jest w tym wszystkim, ze na razie nie umiem znależc rozwiązania, nie widze takiego momentu, w którym stwierdzę, że juz mogę zacząc pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:19 No...Siedem juz. U mnie takie same proporcje zarobkowe jak u Ciebie. Ja wychodze z zalozenia, ze w przyszlym roku wracam do pracy...Nawet chcialabym, bo ludzi potrzebuje. Teraz jednak jestem na etapie nasycania sie cisza w okol mnie... Masz jeszcze syna? Widzialam podobna babeczke do Ciebie...Jak dwie krople wody Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:20 tak, mam jeszcze syna takiego, jak w sygnaturce a gdzie widziałas? Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:23 W Czestochowie chyba...??? W sygnaturke teraz zajrzalam i sliczne te Twoje dzieci. Tamten maluch mial jakies 3 lata, ale chyba ciemniejsze wloski... To moze ktos bardzo podobny, co? Czy mozliwe, ze to bylas Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:26 nie jesli w Częstochowie, to nie mozliwe nie byłam tam juz ze 2 lata Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 10:32 Ah...No to szkoda... Bardzo podobna. Odpowiedz Link Zgłoś
setia Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 11:43 a w jakim wieku macie dzieci? moje mają 4,5 i 2 lata - w domu siedzę więc już 4 lata (wróciłam na pół roku po urodzeniu pierwszej córy). i posiedzę jeszcze 1,5 nie nudze się wcale: - po pierwsze mam sporo roboty przy dzieciach, bo mają silną alergie i samo przygotowanie każdego posiłku to niezły wysiłek, - po drugie studiuję (własnie powinnam pisać pracę dyplomową -poproszę o kopa) - po trzecie w październiku rozpocznę jeszcze jedne studia podyplomowe, choć ciągle biję sie z myślami czy to ma sens - po czwarte w przyszłym roku zamierzam załozyc działalnośc gosp. i trochę sobie dorabiać ( w wymiarze porównywalnym do 1/2 etatu). naprawdę mam co robić, a i brak kontaktów towarzyskich, od kiedy zaczęłam studia, przestał mi tak doskwierać. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:16 dzieki za troche optymizmu moje maja 5,5 i 3 lata, z tym, że córka (starsza) choruje, ma astme oskrzelową, AZS, jest pod opieką kilku poradni, i często jezdze z nią na ćwiczenia (logopeda), kontrolę. To wyklucza mój powrót do pracy. Nie chcę żeby te sprawy załatwiał ktos innny, a nawet jesli, to kto? Na te studia bardzo liczę kończyłam sporo kursów, m.in z urzedu pracy, ale znajomości tez się pourywały. Każdy poszedł do pracy, albo zajął sie własnym zyciem. Najgorzej jest zimą, gdy dni sa takie krótkie, tęsknie za mężem i to tez mnie dołuje. Ale bedzie dobrze, jakoś dam rade Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:14 Dziewczyny niepracująće, bo "sie nie opłaca": a co bedzie jak sie mężowi inna laska spodoba? Co wtedy z wami, alimenty? Nie boicie sie tego, szczególnie po przeczytaniu setek podobnych historii na ematce? ps. Nie jestem złosliwa, pytam tylko, czy przychodza wam czasem takie rozterki do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:17 Dlatego w przyszlym roku wracam do pracy, teraz musze nacieszyc sie cisza i spokojem...Poza tym kiedy mnie zostawi(teoretycznie oczywiscie) to ja i tak nie wyzylabym z mojej pensji, emerytury...itd. Musialby na mnie placic alimenty. A zreszta... Jezu...Dlania... O czym Ty w ogole mowisz??? Zostawi? No wez...)) Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:22 boimy. bardzo. ale ja wychodzę z założenia, że jak ma mu sie inna laska spodobac, to i tak sie spodoba. I nie wiem czy moja ew. praca ma tu jakies znaczenie. Czy nie lepiej jest męzowi ze mną, gdy jestem usmiechnięta, dom czysty, obiad zawsze zrobiony, dzieci tez zadowolone, niz gdybym pracowała, gnała do domu, w domu wiecznie coś do zrobienia, ciągłe przepychanki- kto ma pozmywac. kto ma z córką jechac do lekarza. Nie wiem. Na razie jest nam z męzem cudownie, i nie dopuszczam mysli, że może sie to zmienic Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:24 a jesli chodzi o stronę finansowa, to ja się nie boję będzie płacił alimenty On tez o tym bardzo dobrze wie, jest prawnikiem Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 12:27 Kobiety, ja waszym małżeństwom zyczę jak najlepiej! Tylko niech mi tu któraś za 5 lat spróbuje napisać: "Mąż odszedł do innej, jak myślicie, czy masz szanse na znalezienie pracy do 12 latach przerwy?'... Inna sprawa, że ja "mamy na domowych etacie" podziwiam niezmiernie, bo dla mnie te wszystkie kuchenno-okołodomowe czynności są sto razy bardziej męczące niz głupie 8 godzin za biurkiem Odpowiedz Link Zgłoś
coronella dlania 09.09.08, 12:32 to powiedz mi kochana, kto robi u Ciebie ta kuchenna robotę? bo przeciez jecie, potem pozmywać trzeba. I nie pytam absolutnie z żadną złością!! ani przekorą. Tylko zawsze się zastanawiałam, jak zyja kobiety pracujące, przeciez one tez mają dom. Może to, co mi sie wydaje niemozliwe, jest jak najbardziej do zrobienia?? Napisz cos optymistycznego Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: dlania 09.09.08, 12:49 Wiesz co, ja to jeste4m taka kiepska gospodyni domowa, raczej nic mądrego sie ode mnie nie nauczysz... Chociazby gotowanie i obiady: dzieci jedzą w przedszkolu i żłobku, mąz czasem w barze, ja też. Z 3-4 razy w tygodniu po pracy przygotowuję "obiad": makaron z pomidorami i serem, ziemniaki z jakims mięsem w sosie (takim żeby sie je robiło w 5 minut, czyli najczęściej drób), pierogi z worka... ogolnie żenada Naczynia myjemy co 2 dzień i na zmiane z mężem, czyli na łebka wypada 2 razy w tygodniu... Sprzątnie wspólne raz w tygodniu, pranie też, zakupy toże (wszystko sobota), a jakies tam drobne sprawunki to robie wracając z pracy. Nie, w domu to ja się nie przepracowuję Ale tez Anthea Turner nie byłaby ze mnie szczególnie zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: dlania 09.09.08, 12:54 aha ale optymistyczne jest to, że i tak sie da zyć że nie wszystko musi byc na błysk Bo człowiek się chyba wtedy przestawia na inne funkcjonowanie, prawda? wy macie prace. A ja mam dom, i na razie tu sie wykazuję. Tylko z obiadami było by u mnie kiepsko, dzieci po powrocie z przedszkola wcinają drugi, regularny obiad mąż ciągle w trasie, i tez chętnie zjada coś domowego jak wróci. Zmywarki nie mam, bo nie ma gdzie podłaczyc. Ale pewnie wszystko by sie dało rozwiązac. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: dlania 09.09.08, 13:24 Wiesz, jak ja byłabym na etacie w domu, to tez miałabym wiekszy porządek - po prostu byłoby mi głupio tak w syfie siedzieć A jak wpadam do domu tylko na jedzenie i spanko to mi nie głupio. No chyuba że czasem ktos z niezapowiedziana wizytą wpadnie Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: dlania 09.09.08, 18:42 Jak sobie radza kobiety pracujące? Dzieci jedzą w przedszkolu, my na mieście. Sprząta pani do sprzątania, ja robię pranie. Gotuje w weekendy (jesli nie ide do pracy i jeśli nie wychodimy gdzieś wszyscy razem). Zakupy robi czasem mąż (jak ja siędzę w pracy do późnej nocy). Generalnie - jeśli nie ma Cie w domu (ani rodziny) nie musisz gotować (i tak nie zjesz tego "korespondencyjnie), i mniej trzeba sprzątać (bo z konieczności mniej sie brudzi). Poza tym jest to troche jazda bez trzymanki, przynajmniej ja mam czasem dość, ale ja mam wariackie godziny pracy, myslę że 8h to bym dała radę i pozprzątać i ugotować i w ogle cud miód i orzeszki. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 13:16 Prawie 10 lat pracowałam, jeszcze rok "odpoczne". Dzieci coraz starsze więc i logistyka za rok bedzie prostsza. Postudiuje jeszcze albo jezyk podszkole, prawko zrobiłam. Zawód mam. Na razie dzieci ważniejsze, mąż tez tego zdania jest. A praca zawodowa wcale nie chroni przed mężowska zdrada czy nie daj Boze tragicznym wypadkiem czy choroba. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 13:27 Pewnie że nie chroni. Ale mnie sie od razu przypominają posty dziewczyn, które skarżą sie, że słysza od swoich facetów, że nic nie robią i nic im sie ze wspólnego dorobku nie nalezy, bo przeciez nie pracowały zawodowo tylko "siedziały w domu". Wreszcie zamek się spalił i popadł w romantyczną rozwalinę. Three_Thoughts remember that it's all in your head Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:27 gdyby mi facet tak powiedział, to by normalnie w gębulke dostał. I bardzo dziwie sie dziewczynom, że sobie na to pozwalają. Jesli facet tak mówi zonie, to nie jest to dobre małżeństwo. Nie jest to szczery i wyrozumiały układ, i rozleci się z byle powodu. Nie koniecznie przez dzieci. Mój na szczeście rozumie, że ja pracuje nie lżej niz on. I sam mi mówi, ze mnie podziwia, bo on by chyba nie mógł. Pieniadze, które on dostaje, zarabiamy wspolnie. I wspolnie wydajemy. Bo dzieki temu, ze ja w domu robię wszystko, on może się rozwijac. Może pracowac, doskonalić się, awansowac. Gdybym ja poszła do pracy po "swoje" pieniadze, on musiał by zrezygnowac z części swojej pracy, czyli części pieniędzy. Dla mnie układ jest jasny i zrozumiały, i u nas na tej płaszczyźnie nie ma żadnych niedomówień. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:30 Wszystko pięknie,tylko sama piszesz,ze on sie rozwija,a ty? Na takim układzie najmniej ty korzystasz. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:31 Najlepiej rozwijają studia i kursy. Praca często jest uwsteczniająca. Wiem z doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:35 Różnica taka,że za studia sie płaci(najczęściej),a praca pozwala zarobić Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:39 > Różnica taka,że za studia sie płaci(najczęściej),a praca pozwala zarobić A czy ja mówię że nie? Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:41 Pozwole sobie nie zgodzic sie z toba, kropka Na żadnym kursie, w każdym podręczniku nie znajde takiej wiedzy i umiejętności, jakie zdobyłam z praktyki zawodowej i obserwacji współpracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:42 Zależy od pracy. Ja w mojej przez miesiąc opanowałam co miałam i reszta to była praca odtwórcza. Na kursy i szkolenia liczyć nie mogłam. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:42 to zalezy jaka praca. I co sie w tej pracy robi. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 12.09.08, 11:44 A ja mam diametralnie inny pogląd: najwiecej nauczyłam się w pracy. Może to po prostu specyfika zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 12.09.08, 16:45 A nie macie wyrzutów sumienia wobec męża? Bo ja, teraz póki nie pracuję, czasem znajduję czas żeby pobiegać, albo spotkać się z kimś. Ale mój mąż nie, jak wraca z pracy, to każdą chwilę chce być z dziećmi. Wiem, że chciałby być z nami cały czas. I jakoś mi głupio, że ja mam czas na dzieci, nie muszę rano wstawać i jeszcze sobie biegam, a on? Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 12.09.08, 17:27 Nie mam wyrzutow, bo wspolnie ustalilismy, ze ja zajmuje sie domem i dziecmi, a on zarabia. Gdyby musial harowac na 3 etatach, zeby utrzymac rodzine to bylaby "insza inszosc", ale tak nie jest. jezeli nie byloby nas stac na moje "siedzenie" w domu to poszlabym do pracy. Oczywiscie, sila rzeczy malz nie spedza tyle czasu z dziecmi co ja, ale ma tez czas na sport i swoje hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:37 wiem. masz racje. ale ja tez mam swoje korzyści- 5 lat spędzone z dziecmi. Każdy dzień. To tez jest bardzo duzo. Poza tym własnie zamierzam sie rozwijac Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:29 Dlania, a ja pamiętam dobrze te co jęczały że czasu nie mają na nic a jeszcze mąż do domu wraca i nie pomaga. Tu też nie ma szacunku. Wyszłam z założenia po lekturze emamy że jak ktoś źle wybrał partnera to w jakimkolwiek układzie(obie osoby pracują albo jedna) zawsze będą kłopoty. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:30 > Dlania, a ja pamiętam dobrze te co jęczały że czasu nie mają na nic a jeszcze To o pracujących paniach. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:42 Bo te co narzekają to godzą sie na pracę na 2 etaty - zawodowy i domowy Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:45 > Bo te co narzekają to godzą sie na pracę na 2 etaty - zawodowy i domowy Ale tak szczerze powiedz, jaki sens jest być z kimś kto jak nie będziesz pracowała to natychmiast straci szacunek do Ciebie? Dla mnie żaden. Związek powinien sprawdzać się w każdym układzie. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 15:55 Dla mnie tez żaden. Bywało tak, że ja "siedziałam w domu" przez 2 lata, bywalo, że małzonek "siedział w chałupie" przez ponad rok. Nie wypominalismy sobie tego, jak równiez i tego, które więćej zarabia itd. Ale ludzie są rózni Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 16:01 To już problem tych rożnych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:32 dlania napisała: > Ale mnie sie od razu przypominają posty dziewczyn, które > skarżą sie, że słysza od swoich facetów, że nic nie robią i nic im sie ze wspólnego dorobku nie nalezy, bo przeciez nie pracowały zawodowo tylko "siedziały w domu". Jak sie ma dupka,nie mezczyzne to i praca na 3 etaty nie uchroni przed kasliwymi uwagami. Ja przez cale 10 lat malzenstwa nie dolozylam grosza do rodzinnego budzetu ("przed dziecmi" pracowalam na part time, ale to byly grosze, takie moje kieszonkowe ) i nigdy nie uslyszalam od meza, ze to "jego", czy "on zarobil". Przeciwnie, co jakis czas zdaje mi relacje, ile to "my" zarobilismy . A co do ewentualnego odejscia faceta do innej, to w zyciu bym o tym nawet nie pomyslala. I vice versa. Jezeli ludzie naprawde sie kochaja, to w tej kwestii w ogole nie ma tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:38 > Jak sie ma dupka,nie mezczyzne to i praca na 3 etaty nie uchroni > przed kasliwymi uwagami. Też tak uważam . Może po prostu łatwiej jest się z takiego związku wyplątać jeśli kobieta pracuje. Z tym też jednak różnie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:34 No jesli mąż mówi do zony że one nic nie robia bo siedza w domu to czegos w tym małzeństwie brakuje, przede wszystkim wzajemnego szacunku a w moim mniemaniu to najważniejszy składnik więzi. Jesli nie ma szacunku to tak naprawdę cała reszta to lipa. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel idiotyczny argument :-) 09.09.08, 14:48 Rownie dobrze, zamiast isc do pracy kosztem dzieci, moglabym np. na wszelki wypadek znalezc sobie drugiego faceta. Jak ten odejdzie, drugi od razu "przejmie obowiazki" hihi A powaznie, wole dbac o to co mam i zyc tak, zebysmy oboje byli szczesliwi. Wtedy mam szanse, ze moj facet nie zaryzykuje tego co zbudowalismy razem dla jakiejs du.pki, chocby miala nogi 3 razy dluzsze od moich Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 16:04 No ale skoro ty możesz dbać o to co macie,to ta dupka z 3 razy dłuższymi nogami też będzie mogła,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 19:22 >nie zaryzykuje tego co zbudowalismy razem Gryzeldo, chyba ten fragment źle zrozumialaś.. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 19:25 Zbudował z jedną zbuduje z drugą,czyż nie? Kurcze ja za siebie nie mogę ręczyć a inne kobiety są pewne mężów... Podziwiam,a może nie... Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 21:04 > Kurcze ja za siebie nie mogę ręczyć a inne kobiety są pewne mężów... hmm, jak mają się te słowa, do tego, ze jesteś katoliczką, która złożyła przysięgę w kościele, wierząc w jej dotrzymanie?? : Re: Gryzeldo71 gryzelda71 03.08.07, 09:52 zarchiwizowany Jestem w stanie dotrzymac obietnicy.Więc ja złozyłam Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 22:10 Na razie w domu półtora roku, ale niedługo wracam do pracy. Bo przez ten cały czas męczy mnie gdzieś dusi w środku nie że zdradzi, w ogóle do głowy mi nie przyszło. Ale że - odpukać - choroba, bezrobocie. Nas jest dwoje i musimy być oboje gotowi w każdej chwili przejąć swoje obowiązki. Dzieci już dwójka, nie chcę im jakođ drastycznie obniżyć standardu życia z dnia na dzień. No i emerytura. Przy moich zarobkach nie odłożę na porządną emeryturę w 10 lat. Muszę już teraz stukać i odkładać. Nie chcę mieć 60 lat i wypłakiwać się, że państwo nie chce mi płacić, a ja przecież wychowywałam dzieci. Męczy mnie to cały czas. Wolę pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 07:22 To,że dotrzymuję obietnicy,nie oznacza z automatu,ze jestem wolna od pokus prawda?Katolik nie jest święty,grzeszy,przynajmniej ja,No ale ja to wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 10:30 No to dotrzymujesz tej obietnicy czy grzeszysz? Bo juz nie wiadomo co gadasz Pokusy pokusami, malzenstwo nie oznacza slepoty, ale sam fakt, ze sie tym pokusom opieramy tez jest wratosciowy moim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:03 Jeżeli grzech widzisz tylko w zdradzie męża to nie grzeszę.U mnie grzech ma szersze pojęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:16 Zdaje sobie sprawe, ale rozmawiamy akurat o grzechu zdrady. Nie wywracaj wiec kota ogonem Generalnie twoje grzechy srednio mnie interesuja, dyskutujemy na konkretny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 10:53 Ale ja nie o pokusach pisalam i Ty o tym wiesz... Kazdy ma pokusy i mimo, iż nie jestem tak gorliwą katoliczką jak Ty, zdaję sobie z tego sprawę. Ale napisałaś, ze za siebie nie ręczysz a własnie POWINNAS wedle tego co pisałas rok temu. Chyba, ze Ci się poglądy uelastycznily... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:01 A podtrzymam,ze nie ręczę.Bo jeszcze w wielu sytuacjach nie znalazlam się,ba nawet o nie się nie otarłam.I nie chodzi o trywialną zdradę,ale o całokształt. No i spoko WYWIąZUJę SIę Z OBIETNICY MAłżEńSKIEJ.uSPOKOIłAM? Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 09.09.08, 20:32 Sorki, jak ktos tego nie rozumie to co ja sie bede produkowac Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 07:23 Bosze....nikt nie prosi o tłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 10:35 To fajno. Tylko widzisz dla mnie 100% zaufanie jest jednym z podstawowach, obok milosci, fundamentow zwiazku. Bez tego dlugo sie nie pociagnie... Ty sugerujesz, ze mam sie zawczasu zastanawiac co zrobie JESLI maz mnie zdradzi, a on mnie nigdy nie zawiodl. Nie bede go karac za to, ze ilus tam (nawet wiekszosc) facetow to dranie Dlatego nie czuje zagrozenia ani dluzszymi nogami ani wiekszym biustem ani mlodszym cialem - bo to tylko biologia i tego nie przeskocze. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 10:58 Nic tobie nie sugeruje.Mnie tylko z "letka" śmieszy pewność z jaka niektóre osoby wypowiadają się odnośnie zachowania w pewnych sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:21 wynika z tego, ze sama siebie tez śmieszysz. Bo to własnie Ty jesteś doskonałym przykładem takich osób... Albo masz rozdwojenie jaźni, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:30 W pierwszy poście napisałam,ze nie ręczę za siebie,to jak mogę ręczyć za męża. Ale ciesze się,że jest tyle osób które zawsze są pewne jak się zachowają,co i kiedy zrobią.To chyba cudowne mieć taka pewność. I nie myl staranie się,żeby czegoś dokonać(jak w przypadku przysięgi małżeńskiej)z pewnością ze tak będzie.Wiem,wiem zaraz polecisz mi moim katolicyzmem... Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:44 Sama sobie przeczysz, tak było w tamtym wątku, tak jest w tym.. To Ty mi powiedz Gryzeldo, czy jest cudownie mieć pewność co do pewnych sytuacji, zachowań. Bo to Ty mówiłaś, ze jesteś pewna iż przysięgi dotrzymasz, a ja Ci mówiłam, ze nie możesz być tego pewna. Ty jednak nie dałaś się przekonać.. Ale widać po roku wyciagnęłaś inne wnioski. To dobrze, człowiek musi się rozwijać. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 11:51 Czy jestem w stanie u ciebie oznacza na pewno? Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:11 nie rozumiesz naprawdę albo udajesz że nie. Nie wnikam w to dalej. Miłego forumowania. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:14 Wiem będę się smażyć w katolickim piekle)) Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:18 Widze, ze u ciebie co watek to poglady... Eeee... Chyba dam sobie spokoj Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:34 Jeśli chodzi o ścisłość,to nie założyła ani jednego wątku Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:09 Nie jęcz,ja po prostu miło forumuję czego mi zyczyłaś czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:30 kazdym kolejnym postem utwierdzasz mnie w przekonaniu, ze swoimi lakonicznymi wypowiedziami probujesz ukryć pewne braki intelektualne... Forumuj do woli, milej zabawy.. Odpowiedz Link Zgłoś
annamariamuff Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:56 sebaga napisała: > kazdym kolejnym postem utwierdzasz mnie w przekonaniu, ze swoimi lakonicznymi > wypowiedziami probujesz ukryć pewne braki intelektualne... > Forumuj do woli, milej zabawy.. Zdaje sie ,ze trafilas w dziesiatke. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 14:01 Bardzo dobrze,ze moje niewątpliwe i liczne braki intelektualne zostały w końcu obnażone przez Sebagę.Szkoda,że trwało to tak długo.Taka jednostka powinna wcześniej się zorientować Odpowiedz Link Zgłoś
annamariamuff Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 14:16 gryzelda71 napisała: > Bardzo dobrze,ze moje niewątpliwe i liczne braki intelektualne zostały w końcu > obnażone przez Sebagę.Szkoda,że trwało to tak długo.Taka jednostka powinna > wcześniej się zorientować Wiesz ja sie zorientowalam juz wczesniej ale bylam na tyle delikatna aby o tym nie mowic , ale skoro juz zostalo powiedziane)) Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 14:20 Następnym razem jak sie zorientujesz w czyichś brakach,nie tylko intelektualnych pisz od razu,nie czekając na bardziej zdecydowana osobę Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:03 A czy ktos wspominal o TWOIM watku? Kobieto... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:07 Nie ty napisałaś ze u mnie co watek to poglądy?Więc sprostowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:44 Naprawde nie widzisz roznicy miedzy sformulowaniem "watek" a "twoj watek"? Dzizas z kim ja klikam? Chyba naprawde sie dzisiaj nudze Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:47 Masz rację.Jesteś za mądra na forumowanie ze mną.Ale jak to czyni cię jeszcze mądrzejszą to śmiało Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:20 "Na boga", nie wiem co jest smiesznego w zaufaniu do osoby, ktora sie kocha. Ale widac masz specyficzne poczucie humoru Bywa... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 12:31 Ufam mężowi,ale nie mam takiej pewności jak ty co do jego zachowania. Co nie znaczy,ze mam 1000 wyjść awaryjnych. Tylko samo moje dbanie o związek to za mało,ale to moje zdanie i nie musisz się z nim zgadzać. Odnosze sie do twojej wypowiedzi,ze masz pewność,ze mąż nie poświęci tego co zbudowaliście dla innej. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:04 A co mialoby mi dac myslenie, ze moze to poswiecic dla innej? Nieprzespane noce? Litosci... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:08 Kobieto daj na luz....poczytaj co sama piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: idiotyczny argument :-) 10.09.08, 13:46 Mozesz rozwinac swoja lakoniczna mysl? Jest malo czytelna. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 14:01 ja się przymierzam do bycia kobietą niepracującą z zawodu, dzieci właśnie odchowane - miałam wychowawczy 3 lata. i organizacja czasu jest cholernie trudna do ogarnięcia odwiezienie do przedszkoli/szkół prasa, internet, śniadanie kino/kawiarnia] rower zakupy obiad/porządek jakiś/może pranko? - eee, to na wieczór jak już mąż wróci przywiezienie z przedszkoli/szkół obiad dla dzieci i męża podać, sobie też oczywiście pogadanki z rodzinką wieczór czyli akcja uśpić dzieciaki telewizor/kino domowe/internet lub alternatywnie spotkania ze znajomymi- w łikendy przy założeniu że w łikend nie ma nic do zrobienia, bo już wszyskto zostało zrobione w tygodniu ten czas mamy dla dziadków, na wyprawę rowerową, na ognisko itp. ale na razie tak nie jest, bo jeszcze pracuję Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 18:52 Ja pracuję prawie bez żadnych dłuższych urlopów, ale z miła chęcią pobyłabym 2-3 lata kobietą domową (dzieci mam w wieku szkolnym). Myslę. że poradziłabym sobie z organizacją wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
alexkieszek Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 20:18 i ja na razie mam taki plan... póki co jedno maleństwo niespełna dwuletnie, drugie urodzi się na dniach... pracuję od liceum, stażu na umowę mam z 7 lat, a 27 w metryce popracowałam, studia skończyłam... to nie to... nie wiem co mnie kręci, na razie dom i dzieci... A mojego ukochanego męża kręci zadbany dom i ciepły obiad... teraz z racji mojego stanu gotuje mama męża, ale jak się trochę odrobię przy noworodku i zakupimy wymarzony piekarnik wracają obiadki by Olka no i wspólnie kręci nas ciepły dom w którym jest mama... plany na rozkręcenie biznesu są i wtedy ja będę się tym zajmować kiedy dzieci będą przedszkolno-szkolne. W między czasie mam się zastanowić co mnie kręci, czy chcę jeszcze postudiować i w ogóle... Zdrada... na pewno nie z powodu tego, że jestem tzw. housewife... ale jeśli będę zmęczoną, marudzącą, sfrustrowaną i nieszczęśliwą to i owszem... praca nie dawała mi szczęścia, śniły mi się w nocy koszmary, byłam wyczerpana i psychicznie i fizycznie i układało nam się średnio. Teraz jest wspaniale. Dbam o siebie, czytam nie tylko forum, oglądam nie tylko seriale i ufam mojemu Mężowi. Jeśli to nie wystarczy to oznacza, że widocznie taka nasza droga w życiu i tyle. A i mąż pomaga mi z dzieckiem teraz jeszcze jednym, pomimo, że dużo pracuje. Kocha czas spędzony z synem i robi to dla siebie i dla niego, nie bo marudzę. Czy taki układ się sprawdzi? Będę wiedzieć za kilka lat. Ufam, że tak. Mój mąż nie ma nic przeciwko. Odpowiedz Link Zgłoś
kasper68 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 20:33 Jak sobie organizuję wolny czas... hm...właśnie dziś zrzuciłam do piwnicy 2,5 tony węgla; wczoraj, ale to już z pomocą syna 3,5 tony. W zeszłym tygodniu umyłam 9 okien + 3 u teściowej, odchwaszczyłam cały ogród, oprócz tego normalne zajęcia - odwóz i przywóz dzieci z przedszkola/ szkoły, zakupy, porządki pranie , prasowanie, gotowanie, załatwianie spraw urzędowych, pomoc teściom i rodzicom. Nie pracuję zawodowo 15 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
zales239 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 23:19 To ja mam chyba najdłuższy staż kobiety domowej. Jestem na tym etacie 19 lat. Teraz to widzę,że to ciut za długo. Trzeba było iść do pracy od razu po 1 dziecku,a teraz już bardzo ciężko na jakieś decyzje. Mamy 3 dzieci 19,17,4 lata i całą logistyką,domem,ogrodem,psem ja się zajmuję. Powinnam iść do pracy,ale jak pomyślę za ile....to nie wiem czy mi się chce. Mój szanowny pan mąż zarobi taką kwotę jednym telefonem,a ja... kurcze trudna decyzja. Pracy w zawodzie niet-jestem po 2 stopniowych studiach,a na kasę do sklepu nie bardzo mam ochote. Co robię w domu jak wszyscy wyjdą? Ogarniam poranny bałagan Jem sniadanie w spokoju Ogród sie kłania Obiad też się kłania-codziennie gotuję Zakupy Pranie wstawić,rozwiesić Czas tak szybko płynie,że zaraz trzeba jechać po młodego do przedszkola i tak dzień za dniem. Ale żałuję teraz,że nie zrobiłam czegoś dla siebie,żeby mieć swoją przestrzeń życiową-praca ,trzeba było iść do pracy 15 lat temu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 10.09.08, 14:25 zlaes- a moze jakis wolontariat czy organizacjie pozarzadowe? bo skoro kasa to nie problem a problemem jest chec posiadania wlasnej przestrzeni to ja ci mowie- pomysl nieszablonowo wybierz sie moze do doradcy zawodowego? Rodzina pewnie bryknie troche i sie pobuntuje ale w koncu duze masz dzieci dadza se rade- a ty nie musisz skakac na glowke na 10 godzin dziennie z dojazdami. Odpowiedz Link Zgłoś
iberka Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 09.09.08, 22:11 Jestem, Kuba własnie poszedł do szkoły.Takie czas bez młodego szybko mija, jakieś sprzatanie, pranie etc. Poza tym udzielałam korepetycji , do tego studia <zaoczne ale ja lubię być przygotowana>.|Poza tym czas na fryzjera, sprawy urzędowe, zajęcie się babcią. Popołudnia z Kubą. Zaczęłam szukac pracy ale że po raz drugi będę mamą to nie liczę abym teraz coś znalazła niestety. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 10.09.08, 14:19 Wiele z Was narzeka na rutynę życia domowego. A życie zawodowe to ie rutyna - moim zdaniem, życie zawodowe to jeszcze większa rutyna. Rano wstać, w pośpiechu śniadanie, przebić się przez poranne korki tą samą drogą od lat, wypić kawę z tymi samymi ludźmi z którymi łączą mnie tylko sprawy zawodowe, zrobić, to co ma się zrobić w pracy, powrót wśród korków, szybkie zakupy w supermarkecie itp. Wydaje mi się, że będąc w domu jest dużo więcej sposobów na urozmaicenie sobie życia niż będąc w pracy (mówię o takiej zwykłej pracy etatowej - nie o jakiś wyzwaniach) Odpowiedz Link Zgłoś
alexkieszek właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 10.09.08, 20:53 że praca biurwowa to dopiero rutyna i tak na prawdę nuda... mało która z nas ma pracę tzw. z wyzwaniami bo mamy dzieci i większość z nas pracuje na miejscu czyli: szybkie śniadanie, make up, korki-tłok, kawa ble ble przy kawie o niczym, potem te same sprawy, czynności, telefony, korki-tłok, pośpiech popołudniowy, marudzenie przy kolacji, że praca i biuro to beznadzieja i takie tam... spanie i od nowa może to kwestia tego, że w domu jestem od dwóch lat, a pracowałam 7 i nadal napawam się byciem kobietą domową ale bardzo mi to odpowiada... i faktycznie jak mi się znudzi i finanse pozwolą to wolontariat czy org. pozarządowe to super pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 11.09.08, 01:08 generalnie mogę robić niemal dokładnie to samo zawodowo co mój małż, kończyliśmy razem studia ale...kiedyś bardzo trudno było zrezygnować z frajdy i pasji jaką była praca, teraz ...mam naprawdę mnóstwo czasu, nie muszę co chwila patrzeć na zegarek, robię praktycznie tylko to na co mam ochotę i co lubię robić, z prac okołodomowych nie robię praktycznie prawie nic ( małż pierze, prasuje, sprząta, zmywa, trochę gotuje, załatwia nasze rachunki ,kosi trawę etc) z wyjątkiem dni kiedy małż jest poza domem dłużej w związku z pracą. Dużo czasu, wręcz parę godzin dziennie zajmuje mi gadanie z moimi dziećmi bo mają tysiąc problemów i tematów do omówienia dziennie i jakoś nigdy nie udaje nam się skończyć na 3 zdaniach. Odwożę je do szkoły i ewentualnie na inne zajęcia, wizyty lekarskie itp Czytam, chodzę do kina, spotykam sie z przyjaciółmi, biegam (długo bo to husky) z psami po lesie, przeglądam gazety przy kawce w kafejkach. Biegam po bibliotekach (to w ramach oszczędności bo za dużo wydawaliśmy na książki i prasę), słucham muzykę, uczę się kolejnego języka choć tylko dla przyjemności, nie dla żadnych praktycznych względów i wiem, że nigdy nie będę go znała doskonale. Jak mam ochotę to gotuję coś wymagającego większego nakładu sił i środków, jak mi się nie chce - w 5 minut mam kawałek mięsa i surówkę, moim dzieciom to absolutnie wystarcza. Jeśli zupełnie nie chcę wchodzić do kuchni - zawsze w zamrażalniku mam jakieś kiedyś zrobione kotlety, zupę albo cokolwiek innego, babcie niestety od czasu do czasu wciskają nam gar rosołu albo gołąbki. Mogłabym (rok tak było) posyłać je do stołówki ale zestawy typu żurek i pączek mnie drażnią a mój syn jest totalnym niejadkiem i szkolny obiad to pretekst do odmówienia posiłku w domu a skoro i tak przesiadujemy gadając przy stole to równie dobrze możemy wtedy jeść. Sporo czasu spędzam pomagając w nauce i w ćwiczeniach córeczce. Trochę wyjeżdżamy i to nie tylko w wakacje czy ferie. Dzieciaki ciągną do dziadków, do zoo, do swoich znajomych (którzy mają zaprzyjaźnionych rodziców), ganiamy kocia po lesie, rower, zakupy, szukanie po wypożyczalniach filmów, których nie zdążyliśmy zobaczyć w kinie a mieliśmy ochotę. Wspólne załatwianie spraw związanych z pracą mojego męża. Zresztą my większość rzeczy robimy wspólnie, całą rodziną, generalnie dziećmi od urodzenia opiekujemy się też razem,choć ja jednak spędzam z nimi więcej godzin. W ostateczności dzieciaki gdzieś podrzucamy a sami biegniemy coś razem załatwiać. Taki sposób organizacji czasu jest...czasochłonny ale ja tak lubię. Wieczorem komp, na zmianę z małżem i synem. Aha, skaczemy na trampolinie, puszczamy króla na łąkę, dokształcamy się, ja samodzielnie, mój facet na kursach (niestety nie stać nas opłacić je dla 2 osób, a on potem dzięki nim zarabia więcej), czasami pozwalam dzieciom na wagary i spędzamy całą czwórką dzień, dwa w piżamach. Oczywiście im dłużej tak niewiele czasu poświęcam zawodowi tym trudniej będzie do niego kiedyś wrócić, o ile w ogóle. Myślę, że jak naprawdę będę musiała/chciała - znajdę pracę. Na razie nadal chcę swoją energię, zaangażowanie, pasje, entuzjazm wykorzystać w stu procentach na dzieciaki czyli osoby, których obecność daje mi taką frajdę. Wszystko inne wydaje mi się mało ważne. Na wszystko inne tzn między innymi albo przede wszystkim na pracę, której kiedyś oddawałam się całą sobą, angażując po drodze niemęża niemało (jeśli nie pomagał to przynajmniej słuchał o mojej pracy w kółko)teraz po prostu szkoda mi czasu. Nie chcę żyć w biegu. Chyba już nawet wolę liczyć się z każdym groszem. Na razie to co nam niezbędne do szczęścia mamy. Nawet praca w mniej więcej godzinach szkolnych od 8 do 15 (miałam taką propozycję)oznaczałaby konieczność zostawienia córki w świetlicy od 7 rano do 18 po południu, powrót do domu najwcześniej koło 19, nie licząc drobnych sprawunków. Nie, nigdy w zyciu nie chciałabym tak spędzać życia. A syn ? Kiedy miałabym czas dla niego, sobota, niedziela to stanowczo za mało na poznanie i nauczenie się tylu fajnych rzeczy od swojego dziecka. Nie zamierzam zawracać sobie głowy pracą jeszcze co najmniej kilka lat chyba, że będę musiała samodzielnie utrzymać rodzinę. Nie jest to aż takie niewykonalne, moja matka sama mnie wychowywała wiele lat, tyle, że dla niej bycie matką oznaczało coś zupełnie innego niż dla mnie i nie miała tego luksusu wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 11.09.08, 10:00 Igge, ja też tak chce!!! JAk nie pracowałam to właśnie było tak super - właśnie każdy dzień inny. Pracuję już 4 lata (wcześniej 3 nie pracowałam) - i teraz to dopiero każdy dzień taki sam. Ale chyba nie stać mnie, żeby się zwolnić. Co robić, co robić???? Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 11.09.08, 12:30 fajna wypowiedź, fajne podejście do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 12.09.08, 09:40 Świetnie napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
novalijka1 Re: właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam... 11.09.08, 12:23 Nic dodac,nic ujac. Zgadzam sie z tym absolutnie. Odpowiedz Link Zgłoś
allejoasia Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 11.09.08, 12:07 Próbowałam być niepracującą mamą...., niewyszło, trochę zabijała mnie rutyna domowych zajęć. Teraz gdy wróciłam do pracy jest naprawdę fajnie, znalazłam pracę blisko domu, spokojna biurowa posadka od 8.30 do 15.30, zakupy podczas przerwy na lunch, serwuję proste jednodaniowe obiady, w sprzataniu pomaga mąż. Zazwyczaj ok. 16.30 jesteśmy po obiedzie. W ciepłe dni robimy rajd po parkach, w zimnę bawimy się, oglądamy razem telewizję, uskuteczniamy jakieś plastyczne wariacje. Każdego dnia staram się planować co muszę zrobić następnego i jakie są priorytety. Powrót do pracy to była dla mnie dobra decyzja więc jakby ktoś potrzebował wsparcia słowami otuchy to służę. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 11.09.08, 17:04 allejoasia - mnie się tak marzy Praca na 6 godzin dziennie, pół godziny od domu. I pobyć z ludźmi i z rodziną. Ech. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Niepracujące mamy starszych dzieci 11.09.08, 18:06 O, ja tak pracuję, 5-6 godzin dziennie, częściej 5 niż 6. W szkole to jest półtora etatu Pewnie że do tego mam sprawdzanie wypracowań i sprawdzianów, próbnych matur, itd., rady pedagogoczne do póżnego popołudnia, częste spotkania z rodzicami. Dojeżdżam pół godziny samochodem, mieszkam kawałek za miastem. Generalnie jestem zadowolona, dzieci odbieram ze szkoły codziennie o 15.00, a jeszcze muszę tam dojechać. Czasem mam chwile zwątpienia, ale kto ich nie ma. Pensja ujdzie w tłoku, mam dyplomowanie, pracuję w dość fajnej szkole niepublicznej, no i mam długie wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
alicjakei jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 09:08 podziwiam Was. Czytam te watki i naprawde nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic tylko dom, dzieci, maz, zakupy, sprzatanie, obiad. Naprawde jestescie szczesliwe? ja chocbym zarabialo malo-na szczescie tak nie ejst, bym poszla do pracy. Zeby pobyc z ludzmi, cos zarobic , ale wlasna praca, miec inny cel. Nie wyobrazam sobie nie pracowac. Pod koniec urlopu macierzynskiego juz chcialam wracac do pracy... rano wstawalam i wiedzialam , ze bedzie to samo w kolko, choc corka jest najwiekszym moim skarbem. Mimo to bardziej sie nia ciesze, mam wiece radosci, jak pracuje, tj rano sie szykuje, ide do pracy, po poludniu przychodze...mam wiecej energii i jestem szczesliwsza niz jakbym dzien w dzien po przbudzeniu zostawala w domu. Nie potrafilabym tak zyc. Zreszta uwazam,ze w domu predzej czy pozniej sie gnusnieje i dziwaczeje. zreszta z tego co widze, jestescie zalezne od mezow finansowo, bo piszecie, ze same byscie tyle nie zarobily... niestety ciagle pokutuje model, gdzie mezczyzna zarabia wiecej...smutne to..u nas jest mniej wiecej po rowno, mniej wiecej, bo z premia czasem ja zarobie o 1000 zl wiecej ale nie moglabym siedziec w domu, nie zarabiac, miec meza wiecznie pracujacego bez kontaktu emocjonalnego z dzieckiem i sama nie umiec zarobic... praca to dla mnie naped do zycia, zreszta zwlaszcza taka jak moja Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 09:32 alicjakei napisała: > tylko dom, dzieci, maz, zakupy, sprzatanie, obiad. > Naprawde jestescie szczesliwe? > Zreszta uwazam,ze w domu predzej czy > pozniej sie gnusnieje i dziwaczeje. - Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 10:20 Ja właśnie tego nie rozumiem. Czy nie pracując nie można wyjść do ludzi? Nie macie innych znajomych poza pracą???? Argument "wyjścia do ludzi" w pracy jako kontrast, że jak się niepracuje to się "do ludzinie wychodzi" jest dla mnie najdziwniejszy. Ja właśnie nie pracując mam czas wyjść do ludzi. W pracy spotykam się z ludźmi, którymi muszę, po pracy z tym, którymi chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 10:28 Dokladnie Wlasnie wyprawilam swoja trojke wrzaskunow (4, 4 i 5 lat) do przedszkola i poza normalnymi obowiazkami jakie ma kazda kobieta, mam wreszcie troche czasu dla siebie. Na brak kontaktu z ludzmi nie narzekam i mam ten luksus w porownaniu z pracujacymi mamami, ze sama ich sobie dobieram i nie musze np. znosic fochow szefa Dla mnie bardzo cenny jest tez brak pospiechu. Choc przyznam, ze to moze rozleniwiac, dlatego dobrze miec jakies regularne zajecia poza domem - wtedy sie wlasnie nie "gnusnieje" w kapciach przed serialem Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 17:17 To jest az- dom dzieci mąż zakupy. To duzo, ale kazdą rzecz mozna zrobic dokładnie, powoli. Jestem z ludzmi duuuużo więcej, niż byłam pracujac. Przeciez w pracy masz wciąz te same osoby. A ja codziennie niemal poznaje kogos innego. Z którym mam czas porozmawiac, bo nie musze gnac do pracy Nie jest w kółko to samo. Każdy dzień jest inny. Inne obowiązki, inne zajęcia, z tym, że to wszystko układam sobie ja sama. Jesli mi się nie chce nic robic jednego dnia- nic nie robię. Zrobię to następnego dnia. A pamiętam te koszmarne senne dni spedzane za biurkiem, oczy się zamykały, głowa pekała, ale siedzieć trzeba było. Ty pamiętasz czas spędzany z małym dzieckiem. Ja mam juz dzieci w wieku przedszkolnym, i to jest zupełnie inaczej. Nie ma ich cały dzień, do 15:00 są w przedszkolu. Ja mam wtedy czas zrobić to wszystko, co Ty robisz pewnie po powrocie z pracy. Dzieci odbieram z przedszkola, i mam juz czas tylko dla nich. Chodzimy na spacery, na zajęcia dodatkowe, razem się bawimy. Mam tez czas na naukę. Język powtórzę. Własnie zapisałam się na kurs, do programu finansowanego przez unię, juz nie mogę się doczekac zajęc, bo to bedzie znowu coś zupełnie innego. Po tylu latach troche mnie przeraza wizja codziennie tych samych dni- wstac, sniadanie, przedszkole, praca, powrót, zakupy, przedszkole, obiad, sprzatanie- to dla mnie jest okropna monotonia. Jedyny argument za pracą, to finanse. I emerytura. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 17:32 Pewnie mozna, skoro mnóstwo kobiet nie pracuje zawodowo. Latami to nie chciałabym ale z chęcią zostałabym w domu na rok czy dwa, albo popracowałabym na pół etatu. Odpowiedz Link Zgłoś
alicjakei Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 18:38 jesli Wam jest z tym dobrze, to najwazniejsze. ja wiem, ze bez pracy bym wiedla, chociazby na pol etatu, ale dla mnie to musi byc praca. pewiem cel ZAWODOWY, zarabianie pieniedzy, obowiazek. To zupelnie co innego niz kontakt z ludzmi poza praca. dla mni wazne jest rano wyjsc z domu, sama, bez dzieci i bycie w firmie. potem zatesknie i z checia wracam do domu. ale wiem, ze tak by nie bylo, gdybym byla non stop w domu i zmieniala pomieszczenie tylko do klepu, do banku itd. rano musze wsta i isc do pracy wtedy najlepiej funkcjonuje ale rozumiem,ze nie kazdy ma taka potrzebe Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 18:58 Wiesz Alicja, ja też długo tak myślałam. Poczucie obowiązku, wyjście rano do pracy, zarabianie własnych pieniędzy, nauka czegoś nowego, zdobycie doświadczenia itd. Pracowałam zawsze, był czas, że na pół etatu szkolnego, czyli dośc niewiele. A teraz gdy mam już od paru lat półtora (lub prawie półtora) etatu w szkole, mam dość. Gdybym tylko mogła z rok popracować na pół etatu lub przez rok nie pracować, zrobiłabym to. To chyba wypalenie zawodowe Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurna Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 21:51 siedzialam w domu prawie 2 lata i Bogu dziekuje ze znalazlam prace (bardzo dobra prace) pomimo tego ze corke kocham nad zycie. ja sie po prostu dusilam, straszna rutyna w kolko to samo. a wieczorem i tak wszystcy bylismy zmeczeni. teraz pracuje juz 6 miesiecy mam swoje pieniadze, ludzi, towarzystwo miedzynarodowe. naprawde jest mi dobrze. a niania i posprzata i ugotuje i dzieckiem sie zajmie. powoli planujemy nastepnego potomka i juz sie boje na to siedzenie w domu i nude potworna.dodam ze tez chodzilam na kursy i doksztalcalam sie ale to nie to samo co praca. pozatym pisanie takie ze ma sie kontakt z ludzmi a niby gdzie i jak? a juz napewno nie z dzieckiem. bo jak tu isc do kina czy kawiarni z dzieckie skoro zaraz pewnie bedzie pora karmienia, przewijania lub innego rodzaju przeszkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: jak mozna siedziec latami w domu? 12.09.08, 22:27 no tak, ale Ty tez piszesz o maleńkim dziecku. Moich dzieci nie trzeba przewijac, ani karmić na godziny. Mogę zostawic je same w figloraju i pogadać przez 2 godz z koleżanką. Gdy są w przedszkolu, mam wolne, i sama sobie organizuję czas. To zupelnie inna sytuacja niz z niemowlakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: jak mozna siedziec latami w domu? 13.09.08, 13:43 Tak, pytanie w temacie postu dotyczyło mam starszych dzieci, takich które już chodzą do przedszkola i szkoły. Wtedy mama niepracująca przez te 5-6 godzin dziennie ma czas na spokojne zakupy, sprzątanie, obiad, ale także na spotkania z koleżankami przy kawie i dodatkowe kursy i szkolenia. Ach, jak mi tego brakuje... Odpowiedz Link Zgłoś
portala1 A mozna siedziec i nawet byc prymusem szkolnym :) 13.09.08, 14:38 Chodzilam na studia z dziewczyna, ktora potrafila na rok przed studiami siedziec w domu z poltoraroczna corka i codziennie sie uczyc przez 3 godziny, bo chciala zdac na studia. Ona siedziala przy stole w kuchni, a niunie nauczyla, ze musi bawic sie sama, wiec mogla sie uczyc. I wiecie co, pozniej na studiach byla jedna z najlepszych uczennic (zaoczne studia), a gdy mala urosla i musiala ją prowadzic do przedszkola, to wiecie co, to byla dla niej tragedia !!! Nagle okazalo sie, ze mala trzeba ladnie ubrac, ubrania musi uprac i na dodatek wszystko na pokaz robic by dziecko w przedszkolu jakos wygladalo, wiec czas jaki ta dziewczyna tracila na wybranie corki do przedszkola i droge jaka przebywaly razem, pozniej ona sama wracala do domu, ledwo wrocila zajrzala do ksiazek i juz musiala obiad robic (ryz zazwyczaj z puszka z tunczyka, bo kartofle za dlugo schodzilo obierac), i zaraz potem znowu isc po corke do przedszkola - przez to przedszkole corki ta dziewczyna nagle zaczela sie gorzej uczyc, na nioc nie miala czasu i strasznie narzekala na to, ze corke musi prowadzac do przedszkola , a tak jej sie dobrze uczylo z niemowlakjiem w domu. Odpowiedz Link Zgłoś