Dodaj do ulubionych

Rodzice szkolaniakow, eh..

09.09.08, 13:42
Córa rozpoczeła nauke w 4 klasie szkoly publicznej.Wszystkie zajecia
bedzie miala w 1 sali, oprócz w-fu oczywiscie.

Sala domaga sie malowania, bo jest wizualnie fatalna, sciany
zniszczone przez poprzednie roczniki.

Na zebraniu pani poinformowala rodzicow, ze jest jak jest, szkola
nie finansuje odswiezenia sali, kasa poszla na nowe sale
gimnastyczne i szatnie.Wstawiaja okna, remontuja na zewnatrz, na
sciany kasy brak.
Wyjsciem jest sfinansowanie malowania przez rodzicow.Reakcja?
Ciiiisza..
Jakiz to moze byc koszt? 50 zl od "sztuki"? Kupno farb i pomalowanie
wlasnymi silami, choc ja wolabym osobiscie kogos wynająć.
W tej sali dzieci spedza najblizsze 3 lata.Czy to naprawde tak
wiele? A moze rodzicow nie razi taki watpliwy estetyzm
pomieszczenia, w jakim ich dziecko bedzie spedzac pol dnia?
Kurde, rece mi opadły.Zero zaangazowania, zero zadbania o kawalek
wlasnego podwórka.Jak zwykle udziela sie tylko kilka osob, tych
samych od 1 klasy.
Klasa bedzie pomalowana,zastanawiam sie tylko, ilu rodzicow wplaci,
ilu sie mignie.

Macie podobne doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 13:45
      U córki tez tak było ale ja akurat byłam z tej grupy która nie
      chciała sie zrzucać na malowanie. Nie widze powodu aby wyreczac
      gmine w jej obowiazkach. Poszło pismo i w czasie ferii klasa została
      wymalowana. Pieniadze sie znalazły.
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:35
        U nas gmina sfinansowala naprawde pokazny remont szkoly.Ale na
        wykonczenie klas kasy brak.Nie chcialabym zeby moje dziecko uczylo
        sie w takich warunkach do czasu, az znajdzie sie kasa na malowanie
        scian.To nie sa duze kwoty.
    • gryzelda71 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 13:49
      U córki w szkole jest bardzo podobnie i padła taka sam propozycja(odmalowania
      sali).Oczywiście kilkoro rodziców wyraziło zgodę reszta cos mruczała pod
      nosem.Pani na zebraniu,żeby miec jasność rozdała karteczki i poprosiła o
      napisanie czy zgadza się dany rodzic czy nie ponieść koszty odnowienia.I w
      takiej sytuacji,tylko jedna osoba nie oddała karteczki,reszta wyraziła zgodę.
      Odnowy dokonał szkolny konserwator składaliśmy sie chyba po 40zł(w klasie 20
      uczniów)
    • kinga127 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 13:55
      Dla niektórych kolejne 50 zł, na dzień dobry nowego roku szkolnego naprawdę może
      przerastać i mnie to akurat nie dziwi. Książki, zeszyty, kredki, ołówki, plecaki
      itd. do tego komitet rodzicielski (ciekawa jestem jakie teraz są stawki),
      ubezpieczenie też się chyba płaci, no i "tylko" 50 zł na malowanie sali. nie
      wiem czy bym z radością przyklasnęła na składanie się na malowanie, nie mówiąc
      już o dodatkowych kosztach wynajęcia malarzy, bo kto niby miałaby to zrobić?
      Teraz to najczesciej rodzice nie pracują 8 godzin, ale znacznie więcej więc po
      pracy raczej by odpadało. No, ale ja jestem z tych mało zaangażowanych....


      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:36
        Malowac beda rodzice, w piatek i sobote najprawdopodobniej.
        • mozambique Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 12:22
          no to szkoła szybko frajerów znalazła

          zażądalisiie jzu rozlizcenia skałdek na komitet ? na co zostały
          wydane ?
          --
          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • karambol45 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 13:59
      a ja mam takie doświadczenia że musze synowi naszykową papier
      toaletowy , ręczniki jednorazowe, papier na ksero ... jeszcze tylko
      o kredę nie wołają
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:42
        To tez.
        Ale ze nie jest jakies mega kosztowne, to nawet tego nie licze.
    • kotbehemot6 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:02
      W takich sytuacjach mamy konflikt -z jednej strony to szkoło powinna zadbac o to
      żeby dzieci uczyły sie w godnych warnunkach-ale nie maja pieniędzy,a z drugiej
      rodzicom zależy na tym żeby dzieci miały w szkole miło i przjemnie, więc sami
      sie składają na wyposażenie szkoły. W sumie to sie nie dziwię oburzeniu
      rodziców,ale czyz dobre samopoczucie dzieci nie jest warte tych 40 zł, no i
      poczucie,ze coś się zrobiło dla dobra wspólnegosmile))))
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:39
        Ano własnie.
        To nasze dzieci i skoro nie mozna inaczej, to sami zadbajmy o to, by
        sie uczyly w godnych warunkach.Te 50 zl na 3 lata to smieszna
        kwota.Nikt nie mowi o placeniu juz we wrzesniu, gdy wydatki szkolne
        sa najwieksze.
        Padł pomysl, by zamiast kasy na komitet sfinansowac malowanie.No ale
        na komitet tez nie wszyscy sie skladali do tej pory.
        • kotbehemot6 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:45
          bo jakoś u nas nie ma tradycji działania dla ogółu ,ale powoli to sie zmienia i
          u nas udało się zamontować rolety żeby dzieciom nie było gorąco i nie świeciło
          słonko i wykładzinę teżsmile)))
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:48
            > bo jakoś u nas nie ma tradycji działania dla ogółu
            Nie ma, wiekszosc czeka, az zrobi ktos.A pozniej fajnie sie
            korzysta, a jakze.
            • kotbehemot6 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:49
              to tez prawda , niestety.
    • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 14:55
      mam raczej takie doswiadczenia ze olewam, bo tu sie same aktywistki wypowiadaja.
      Nie lubie szkoly, szkola nie lubi mnie, wiec trzmamy sie od siebie jak najdalej.
      Jakos te moje dzieci te szkole skoncza chyba. Przyznam ci sie lolu ze o ile na
      mikroskop sklonna jestem sie dorzucic to do malowania i firanek- nie. Jesli
      wiekszosc rodzicow sie zgadza to oczywiscie sie dorzucam bo nie bede sie klocic
      dla zasady o pierdolki i 20 zlotych, ale na tym moja dzialalnosc sie konczy. A
      przepraszam, wczoraj na trzech zebraniach zglosilam sie gorliwie jako
      protokolant smile) ale to jakby szczyt mojego zaangazowania w sprawy szkoly.
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:29
        Sama nie mam zyłki spolecznika, srednio mnie to rajcuje i srednio
        mam na to czas.Ale mocno mnie interesuje, w jakich warunkach dziecko
        bedzie przebywac i moj zmysl eststyczny wrecz cierpi widzac takie
        sciany.Nie chce sie ktos poudzielac- trudno.Ale niech przynajmniej
        dolozy ze skarbonki.
        • zmiija Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:35
          lola211 napisała:

          > Sama nie mam zyłki spolecznika, srednio mnie to rajcuje i srednio
          > mam na to czas.Ale mocno mnie interesuje, w jakich warunkach dziecko
          > bedzie przebywac i moj zmysl eststyczny wrecz cierpi widzac takie
          > sciany.Nie chce sie ktos poudzielac- trudno.Ale niech przynajmniej
          > dolozy ze skarbonki.

          No wiesz skoro tak cierpi ten Twoj zmysl estetyczny, to wez zaplac za ta farbe ,
          przeciez to tylko jakies 500 zl. I na dokladke bedziesz sama mogla zdecydowac o
          kolorze, bo tak moze tez ktos nie trafi w Twoj gust.
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:48
            Alez czemu nie, pod warunkiem ze inne dzieci nie beda z tej sali
            korzystac.Nie widze problemu.
            A kolor bedziemy uzgadniac, nie zamierzam godzic sie na byle co.Taka
            to ze mnie estetka, no.
      • zmiija Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:33
        Powiem szczerze tez nie lubie szkoly mojego syna. I trafiloby mnie gdyby ktos w
        weekend kazal malowac sale szkolna, albo zmuszal do czegokolwiek w weekend .
        Caly tydzien czlowiek haruje do 18, 19 albo dluzej i chociaz w sobote i w
        niedziele chcialby miec spokoj. Ale szczerze mowiac najbardziej dziwi mnie
        postawa autorki watku, "tylko 50 zl". Tyle tylko ,ze dla niektorych te 50 zl,
        moze byc kasa na przezycie na kilka dni.
        • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:40
          To chyba nie chodzi o brak poczucia estetyki lub aspekt finansowy
          ale sam fakt, że szkoła jest publiczna a nie prywatna i powinna być
          finansowa ze środków gminnych a nie prywatnych (kieszeni rodziców).
          Zwłaszcza,że kontytucja zapewnia dostęp do bezpłatnej edukacji, więc
          z jakiej to okazji rodzic miałby sponsorować szkolne remonty ?
          W szkole mojej córki jest w porządku. Sale są odświeżane, wymieniane
          są ławki, jest nowy sprzęt, w tym roku wymienione będą okna i drzwi
          a do końca 2009 będa nowe toalety.
          Kiepska sprawa jeśli dyrekcja źle zarządza funduszami lub/i nie
          potrafi pozyskać środków na remonty uncertain
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:54
            Napisalam juz ze 2 razy, ze przyznana kasa poszla na duze remonty i
            zwyczajnie nie starczylo na wszystko.W tamtym roku oddano
            wyremontowane szatnie, 2 sale gimnastyczne, naprawa dachu, nowe okna-
            to naprawde duza inwestycja, bo szkola istnieje w tym budynku od
            ponad 50 lat.Dyrekcja jak najbardziej w porzadku.Nastepne pieniadze
            pewnie sie znajda, tylko trzeba czasu.I co, przez to dzieci maja
            siedziec w obdrapanej sali? Bo gmina, bo dyrekcja itede?
            Wyposazenie sali nowe jest, bedzie rowniez nowy sprzet, w tym ekran
            multimedialny.
            • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:56
              lola211 napisała:

              > Napisalam juz ze 2 razy, ze przyznana kasa poszla na duze remonty
              i
              > zwyczajnie nie starczylo na wszystko.W tamtym roku oddano
              > wyremontowane szatnie, 2 sale gimnastyczne, naprawa dachu, nowe
              okna-
              > to naprawde duza inwestycja, bo szkola istnieje w tym budynku od
              > ponad 50 lat.Dyrekcja jak najbardziej w porzadku.Nastepne
              pieniadze
              > pewnie sie znajda, tylko trzeba czasu.I co, przez to dzieci maja
              > siedziec w obdrapanej sali? Bo gmina, bo dyrekcja itede?
              > Wyposazenie sali nowe jest, bedzie rowniez nowy sprzet, w tym
              ekran
              > multimedialny.

              Skoro było na dużą inwestycję to zabrakło na kilka litrów farby?

              Naprawdę aż tak obleśna jest ta sala?
              • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:07
                > Skoro było na dużą inwestycję to zabrakło na kilka litrów farby?

                Jak sadze nie mozna robic wyjatkow i pomalowac 1 klasy, tylko
                wszystkie wowczas.A to juz sa duze koszty.

                > Naprawdę aż tak obleśna jest ta sala?

                Farba odłazi, dzieciaki z 6 klasy, konczac podstawowke
                zostawily "ozdoby" na lamperii, wyglada to niechlujnie, brzydko- w
                to nikt nie watpi.
                • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:11
                  No ale powiedz bo ja nie rozumiem

                  Szkoła (każde przedsiębiorstwo), które chce uzyskać dofinansowanie
                  do pewnych inwestycji pisze biznes-plan, w którym przedstawia co
                  trzeba w szkole zrobić? Skoro dyrekcja uznała,że tego nie trzeba
                  było zrobić to może nie jest tak tragicznie?
                  Moze Ty jesteś estetką i rażą cię takie ściany a dla innych jest do
                  przetrzymania?
                  Ja ze swojej edukacji również pamietam dziury w ścianach winkale
                  wazniejsze było to co mówi nauczyciel (lubiłam sieuczyć )wink
                  • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:24
                    > Moze Ty jesteś estetką i rażą cię takie ściany a dla innych jest
                    do
                    > przetrzymania?

                    Wierz mi, ze nie.Problem poruszyla wychowawczyni "na wejsciu",wiec
                    to nie jest tak, ze ja- wielka estetka- krece nosem.
                    • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:26
                      > Wierz mi, ze nie.Problem poruszyla wychowawczyni "na wejsciu",wiec
                      > to nie jest tak, ze ja- wielka estetka- krece nosem.

                      A dużo było tych rodziców niechętnych na finansowanie remontu ?
                      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:28
                        Dokladnie nie liczylam, kilka osób.Wiekszosc podeszla pasywnie.Kilka
                        wykazalo aktywnosc w tym temacie.IMO- fatalnie..
                  • e_r_i_n Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:56
                    guderianka napisała:

                    > No ale powiedz bo ja nie rozumiem
                    >
                    > Szkoła (każde przedsiębiorstwo), które chce uzyskać dofinansowanie
                    > do pewnych inwestycji pisze biznes-plan, w którym przedstawia co
                    > trzeba w szkole zrobić? Skoro dyrekcja uznała,że tego nie trzeba
                    > było zrobić to może nie jest tak tragicznie?

                    A moze dostała prikaz z sanepidu, że cos tam trzeba zrobic i to bylo
                    priorytetem? A budzet gminy z gumy nie jest - i pewnie predzej pojdzie kasa na
                    przeciekajacy dach czy nieszczelne okna, niz na malowanie.
        • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:49
          Tyle tylko ,ze dla niektorych te 50 zl,
          > moze byc kasa na przezycie na kilka dni.

          No i? Jak sie ma dzieci, to sie ma wydatki, w tym szkolne.I trzeba
          sie z tym liczyc.
          • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:52
            wydatki szkolne to niekoniecznie musi byc na sciane.
            > No i?
            i nic- po prostu twoje zdanie w tej sprawie nie musi byc lepsze od zdania innego
            rodzica, ktory za malowanie nie ma ochoty placic. I juz.
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:55
              Oczywiscie, nikt go nie zmusi.

              Podejrzewam, ze w domach maja tak samo, wiec im brzydkie sciany nie
              przeszkadzaja.
              • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:59
                tak. i w ogole sa brudni i smierdza.
                • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:01
                  i wszy mają
                  • kropkacom Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:03
                    Trzeba im głowy umyć, najlepiej w sobotę składkowym szamponem smile)
                • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:04
                  A to sie niestety czesto zdarza.
                  • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:07
                    no ta klasa ma szczescie ze ciebie maja- beda brudni i bede smierdziec we
                    wlasnorecznie odmalowanej klasie, nawet nieswiadomi ze wzbudzaja tak glebokie
                    zdegustowanie i zawod estetyczny.
                    • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:10

                      Owszem, sa rodzice brudni, niechlujni, na szczescie to tylko kilka
                      osob.Reszta w porzadku.

                      Tu maja przebywac glownie dzieci, wiec o smród rodzicielski srednio
                      sie martwie.
                      • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:12
                        Uuuuu... i jeszcze nie powstał komitet w sprawie usuniecia dzieci
                        brudnych rodziców z klasy zeby wizerunku nie psuły?
                        • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:26
                          Nie, nie powstał.
                          Ja akurat z tych, ktorych niechlujstwo i brud brzydza, ale nie
                          podejmuje radykalnych krokow, by brudasow separowac.

                          Rozumiem oczywiscie, ze nie kazdemu to przeszkadza- w koncu
                          wystarczy skorzystac z komunikacji miejskiej i juz wiadomo, ze gros
                          spoleczenstwa nie wie co to mydło.
          • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:54
            >
            > No i? Jak sie ma dzieci, to sie ma wydatki, w tym szkolne.I trzeba
            > sie z tym liczyc.

            Co za bzdura!
            Remont klasy NIE JEST wydatkiem szkolnym w placówce publicznej
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:04
              Nie bzdura, tylko rzeczywistosc.W teorii finansowac ma gmina, ale na
              wszystko kasy nie ma i trzeba sobie radzic w inny sposob.Chyba ze
              ktos zyje w oderwaniu od rzeczywistosci i uwaza, ze jak gmina ma
              sfinansowac to na pewno to zrobi i to juz, zaraz.
              Fakt jest taki, ze szkola na to kasy nie ma.Rozumiem, ze po prostu
              trzeba to zostawic jak jest i niech dzieci siedza w tym syfie?
              • gryzelda71 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:06
                No jak szkoła publiczna to jasne,ze tak...
                W prywatnej rodzice biliby się o pędzelsmile))
              • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:07
                > trzeba to zostawic jak jest i niech dzieci siedza w tym syfie?


                ty chyba syfu nie widziałaś tongue_out
                Przejdz się z wizytą po domach rodziców, którzy nie chcieli wydać
                50zł tongue_out
              • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:10
                no przeciez nie zostawilas jak rozumiem i klasa bedzie malowana. wiec o co ci
                chodzi? ze nie wszyscy rodzice sie rzucili rekawy podwijac i wyskakiwac z 50
                zlotych? nie wiem w jakim stanie byla klasa- byc moze by mnie nie ruszylo. A byc
                moze by mnie ruszylo smile nie kazdy musi miec taki standart estetyki jak ty smile
                • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:12
                  ze nie wszyscy rodzice sie rzucili rekawy podwijac i wyskakiwac z 50
                  > zlotych?

                  Tak, wlasnie o to.
                • guderianka a w ogóle 09.09.08, 16:19
                  dlaczego aż 50zł ?

                  Trzeba zrobić
                  - Zeskrobanie i zmycie starej farby
                  - Gruntowanie preparatami gruntującymi
                  - Wykonanie tynków (gładzi) z tynku z gipsu szpachlowego
                  - Dwukrotne malowanie farbami emulsyjnymi
                  - Dwukrotne malowanie farbami olejnymi (lamperie)
                  - Dwukrotne malowanie farbą olejną stolarki drzwiowej, i ścianek
                  szafek
                  - Malowanie grzejników
                  50zł x25osób (zakładam że tyle dzieci chodzi do tej klasy ) daje
                  1250zł. Materiały tyle nie wyniosą nawet przy tym, co trzeba zrobić
                  w zakresie maksymalnym (opisałam wyżej ). Farba na pomalowanie tylko
                  ścian kosztuje o wiele mniej..
                  • lola211 Re: a w ogóle 09.09.08, 16:30
                    Te 50 zl to orientacyjnie.Tez podejrzewam, ze koszt bedzie nizszy.
          • kropkacom Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:55
            No trzeba się liczyć z wydatkami na podręczniki, ubrania itd. W szkole
            publicznej czyli państwowej bezpłatnej z remontami chyba rodzice nie powinni się
            liczyć.
          • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:11
            Malowanie ścian nie jest wydatkiem szkolnym.
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:13
              Teoretycznie nie jest.Ale zycie uczy, ze teoria teoria, a praktyka-
              praktyka.
              • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:17
                Napisałam ci w pierwszym poscie. Poszło pismo o odmalowanie scian i
                sciany zostały odmalowane.
                Z moich czasów szkolnych pamietam ze najczęściej z takimi
                inicjatywami remontów i sprzatania wyskakiwały mamy dzieci które
                miały kłopoty z nauką i za prace społeczna rodziców dostawały punkty
                do zachowania i czegos tam jeszcze.
                • gryzelda71 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:18
                  przeciwcialo napisała:
                  > Z moich czasów szkolnych pamietam ze najczęściej z takimi
                  > inicjatywami remontów i sprzatania wyskakiwały mamy dzieci które
                  > miały kłopoty z nauką i za prace społeczna rodziców dostawały punkty
                  > do zachowania i czegos tam jeszcze.

                  A u nas wyskoczyła dyrekcjasmile
                • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:32
                  U nas "wyskoczyla" wychowawczyni.
                  Ja sobie punktow nabijac nie musze, a wlasciwie dziecku.
                  Chodzi mi tylko o jedno- by moje dziecko nie bylo zmuszone uczyc sie
                  w takich warunkach.Po prostu.
          • zmiija Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:13
            Ano tak, ze farba ma sie nijak do wydatkow szkolnych. To nie jest ksiazka,
            zeszyt , ani zajecia dodatkowe i ludzi moze byc zwyczajnie nie stac na takie
            dodatkowe wydatki.
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:33
              Jesli ich nie stac na te 50 zl., to co bedzie dalej? Planowane sa
              wycieczki, zielona szkola, 400 zl na łebka.
              • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:44
                Zielona szkoła dla mnie alurat jest wazniejsza niz pomalowane ściany.
                • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 18:04
                  Z takim podejsciem nic nie ma szans na powodzenie.Jednemu nie pasuje
                  odmalowanie klasy, drugi bedzie krecil nosem na wycieczke, trzeci,
                  ze za ksero a zaplacic, czwarty ze komitet.
                  Kurcze, ja bym rozumiala, gdyby tu nie chodzilo o wlasne dzieci i
                  gdyby koszty byłyby kosmiczne.
        • e_r_i_n Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:54
          zmiija napisała:

          > I trafiloby mnie gdyby ktos w weekend kazal malowac sale szkolna, > albo
          zmuszal do czegokolwiek w weekend .

          Nikt nikogo pewnie nie zmusza.
          Poza tym prosta rzecz - ten, kto kasy nie ma, poswieci kilka godzin w sobote na
          pomalowanie. Ten, kto ma kase, a nie ma czasu/ochoty, da 50 zł. I cel
          osiagniety, i kazdy zaangazowany na miare swoich mozliwosci.
    • jagoja Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 15:45
      U nas tak było, pani poprosiła o pomoc, rodzice się zgodzili. Kilku
      ojców własnoręcznie odmalowało klasę, kilka matek posprzątało,
      reszta złożyła się na firanki, kwiaty itp. Nikt nie odmówił.
      • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 16:40
        Również nie byłabym chętna składać się na remont sali,to należy do
        zadań szkoły.
        Skoro nie starczyło pieniędzy na ten rok,to będą w przyszłym i już.
        Zresztą ściany sali w ciągu roku nie są " łyse", wiszą jakieś
        pomoce,ozdoby wykonane przez dzieci.Wystrój sali zależy od
        pomysłowości pani nauczycielki.
        Zresztą skoro żadna sala nie została pomalowana to dlaczego ta jedna
        ma być taka super extra zawodowa? Przecież w salach obok będą
        przebywać inne dzieci,których rodzice nie są może majętni by lekką
        ręką zrzucać się na coś co ich dzieciom w sumie należy się za darmo.
        Po co dzielić dzieciaki na z te z lepszych,ładniejszych klas i na te
        z gorszych,starych sal?
        Skoro autorka ma takie negatywne odczucia w stosunku do brudnej
        klasy i rodziców oraz większe możliwości finansowe to może lepiej
        posłać dziecko do szkoły prywatnej i przestać wybrzydzać?
        • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 18:19
          > Skoro nie starczyło pieniędzy na ten rok,to będą w przyszłym i już.

          Troche długo trzeba by czekac.

          Wystrój sali zależy od
          > pomysłowości pani nauczycielki.

          Tia, tu trzeba by od sufitu po podloge zakleic.Faktycznie- mega
          pieknie.

          > Zresztą skoro żadna sala nie została pomalowana to dlaczego ta
          jedna
          > ma być taka super extra zawodowa?

          Akurat inne klasy sa w lepszym stanie, porownuje chociazby z sala,
          gdzie córka uczyla sie przez pierwsze 3 lata.

          > Po co dzielić dzieciaki na z te z lepszych,ładniejszych klas i na
          te
          > z gorszych,starych sal?

          Czyli równac w dół? To juz bylo. W socjalizmie.

          to może lepiej
          > posłać dziecko do szkoły prywatnej i przestać wybrzydzać?

          Nad tym myslalam, ale jednak zdecydowalam sie na szkole publiczna,
          bo jest szkoła dobra.I ani mysle w zwiazku z tym nic nie robic, a
          wbrzydzac tez zamierzam.Tylko w ten sposob mozna cokolwiek zmienic,
          zamiast biernie trwac w bylejakosci.
          • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:17
            lola211 napisała:

            > > Skoro nie starczyło pieniędzy na ten rok,to będą w przyszłym i
            już.
            >
            > Troche długo trzeba by czekac.

            No wiesz,nie zawsze można mieć już i teraz,nieraz warto poczekać


            > Po co dzielić dzieciaki na z te z lepszych,ładniejszych klas i na
            > te
            > > z gorszych,starych sal?
            >
            > Czyli równac w dół? To juz bylo. W socjalizmie.

            A kto Ci każe równać w dół?
            Po prostu nie błyszcz na tle słabszych i tyle.Znajdz sobie otoczenie
            odpowiadające Twoim aspiracjom.

            Rozumiem że chcesz by Twoje dziecko miało jak najlepsze warunki do
            nauki,że skłonna jestes poświęcić i czas i pieniądze by polepszyć
            wygląd sali ale nie podobało mi się zdanie dotyczące brudnych i
            śmierdzących rodziców.

            Skoro tak mierzi Cię obecność tych spoconych,śmierdzących rodziców
            to jak zamierzasz to zmienić? Zapropnujesz składkę na pralnię?

            Szkoły dziecku nie zmienisz bo jak mówisz ta jest dobra więc moze
            warto przymknąć oko na te niedoskonałośći i cieszyć sie z poziomu
            nauczania?

            I ani mysle w zwiazku z tym nic nie robic, a
            > wbrzydzac tez zamierzam.Tylko w ten sposob mozna cokolwiek
            zmienic,
            > zamiast biernie trwac w bylejakosci

            Oczywiście ja bym walczyła gdyby działa sie krzywda memu
            dziecku,gdyby nauczyciel okazał sie nieodpowiedni ale podnoszenie
            larum bo ściany są nie świeże to już lekka przesada( wg mnie)

            a kto Ci kaze biernie trwać w bylejakości?
            Przecież na pewno jest wiele więcej szkół równie dobrych co obecna
            albo i lepszych.Skoro tak ważne jest dla Ciebie otoczenie w jakim
            przebywa Twoja córka,nie odpowiada Ci poziom rodziców dzieci
            będących z nią w klasie to po fundujesz własnemu dziecku
            takie"atrakcje"?


            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:33

              • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:49
                Życze Lolka powodzenia w osiąganiu celu smile

                Masz racje, za wszelką cene pokaż tym biednym śmierdzielom jak
                należy zwyciężać,kup pędzel i zrób im pokazówkę jak trzeba pracować
                by były efekty.

                Prawdziwa z Ciebie LOLAsmile)))
          • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:54
            > > Zresztą skoro żadna sala nie została pomalowana to dlaczego ta
            > jedna
            > > ma być taka super extra zawodowa?
            >
            > Akurat inne klasy sa w lepszym stanie, porownuje chociazby z sala,
            > gdzie córka uczyla sie przez pierwsze 3 lata.


            A mówiłaś że inne też takie są i dlatego szkole nie styknęło
            funduszy na pomalowanie sal..
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 08:21
              Doprecyzuje- sa sale w lepszym i gorszym stanie, zadna nie byla w
              tym roku malowana.Dyrekcja nie sfinansuje malowania 1 sali, bo bylo
              by to nie fair wobec reszty.
    • pitahaya1 Lola:))) 09.09.08, 16:40
      Moje dziecię od nowego roku (szkolnego) poszło do nowej klasy. W dniu
      rozpoczęcia rodzice podnieśli larum "dlaczego nasze dzieci są w tej klasie??".
      I co się okazało? Klasa zmalała, kilkoro dzieci odeszło. Dyrektor zdecydował o
      zamianie sali, którą rok wcześniej rodzice za WŁASNE pieniądze wyremontowali i
      upiększyli.
      A teraz nasze dzieci rzucono do małej, obskurnej klitki. Poprzednią salę
      przekazano inne klasie.

      Teraz wypadałoby znów zrobić zrzutkę na remontsmile))

      Jestem mamą, która od zawsze udzielała się w klasie (opieka nad dziećmi, pomoc
      na basenie, drobna pomoc w klasie...takie tam) i nie jest tak, że najbardziej
      aktywne są te mamuśki, których dzieci mają pod górkę. Te mamuśki z reguły
      trzymają się z dala od szkoły.


      Lubiłam pomagać ale czasami sama mam dość takich nadgorliwych społeczników,
      którzy wiecznie "coś by robili". To firanki, to znów szafki. Strach się do nich
      zbliżyć.

      Na naszym osiedlu powstała mała społeczność, można powiedzieć, że wspólnota
      nieformalna. Ostatnio kilka osób przy grilku stwierdziło, że przydałby się jakiś
      fundusz. Jeden krzyknął "kilkanaście złotych miesięcznie", drugi, że
      kilkadziesiąt to mało. Popili, pogadali i następnego dnia zaczęli "przekonywać"
      nas, pozostałych do ich pomysłu. Gdyby przyszli i przekonali, pomysł by
      przeszedł. Ale zaczęli od d..y strony. Zaczęli nam na ambicje wchodzić, że
      "tylko chamstwo nie płaci", "pozostałym sprayem płoty pomalujemy jak nie
      zapłacą". A przecież wystarczyło racjonalnie uargumentować, wszak osiedle jest,
      potrzeby również są.
      A tak...zrobiło się niemiło i pod przymusem.
      • herriot Re: Lola:))) 09.09.08, 17:07
        pitahaya1 napisał:

        > Moje dziecię od nowego roku (szkolnego) poszło do nowej klasy. W dniu
        > rozpoczęcia rodzice podnieśli larum "dlaczego nasze dzieci są w tej klasie??".
        > I co się okazało? Klasa zmalała, kilkoro dzieci odeszło. Dyrektor zdecydował o
        > zamianie sali, którą rok wcześniej rodzice za WŁASNE pieniądze wyremontowali i
        > upiększyli.
        > A teraz nasze dzieci rzucono do małej, obskurnej klitki. Poprzednią salę
        > przekazano inne klasie.
        >
        > Teraz wypadałoby znów zrobić zrzutkę na remontsmile))

        U nas bylo dokladnie to samo ale po kilku miesiacach "walki" dzieci dostaly w
        ramach rekompensaty cos do nowej klasy , tym razem przenosne wink
        Kilka rzeczy zrobilismy w klasie za zwrot polowy komitetu rodzicielskiego
        (polowa moze byc zainwestowana na rzecz danej klasy)


    • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 18:44
      > Macie podobne doswiadczenia?
      ..macie..zaczęło sie równiez od rzucenia przez wychowawcę tematu
      odświerzenia scian własnym sumptem i "siłami" ojców na pierwszym
      zebraniu w liceum..no to się złożyłam, ale małż z racji zobowiązan
      zawodowych nie mógł..potem była kwestia cyklinowania
      podłóg..j/w...następnie firanki i pionowe żaluzje (hmm), remont
      generalny ławek i krzeseł, nowa tablica, regularne składki na mazaki
      do tablicy, bo wybrana oczywiście najbardziej "wypasiona"..przy
      wideo i nowym telewizorze, które miały być kupione w ramach prezentu
      na Dzien Nauczyciela..straciłam cierpliwość!!..po drodze było wiele
      podobnych, drobniejszych pomysłów realizowanych z kieszeni rodziców,
      których już nie pamietam..na wywiadówkach nauczyciel miał wiecej do
      ogłoszenia czego spodziewa się po rodzicach..niz na temat
      poszczególnych uczniów lub problemów z jakimś przedmiotem, który
      mieli wszyscy uczniowie z tej klasy, co najwyzej darł sie na
      wszystkich, ze nie potrafia zmobilizowac dzieci do nauki, w
      przypadku, kiedy rodzice zaczęli zadawać "niedyskretne" pytania
      wręcz wyszedł z zebrania i nie powrócił traktując je jako
      złosliwość... od malowania ścian to się tylko zaczyna!!..a z
      gabinetu (jezykowy) korzystały również inne klasy choć nazywało się,
      że to pomieszczenie klasy mojego syna i jego wychowawcy
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:04
        Straszny scenariusz..na szczescie u nas sie nie sprawdzi, bo oprócz
        scian wszystko gra.
        • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:13
          my też tak myśleliśmy...do czasu!
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:27
            To ze u Ciebie tak bylo, nie znaczy ze wszedzie, prawda? wyposazenie
            jest nowe i nie ma powodow by sadzic, ze trzeba bedzie cos kupowac.a
            sciany sa okropne i wymagaja na cito odnowienia.
    • chanelka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:04
      Na malowanie sal można przeznaczyć pieniądze z komitetu
      rodzicielskiego lub z prowizji od ubezpieczyciela dzieci, które jak
      mniemam szkoła otrzyma. Nie są to małe pieniądze i z pewnością
      wystarczą na remont jednej małej sali a nawet dziesięciu,
      gwarantuję smile A jak pani wychowawczyni bardzo przeszkadza estetyka
      sali to zabierzcię się obie i odmalujcie smile Stracicie kilka
      weekendów, troszkę kalorii i jeszcze się zintegrujecie, przyjemne z
      pożytecznym smile A 50 zł to czasami jest fortuna ...
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:08
        > Na malowanie sal można przeznaczyć pieniądze z komitetu
        > rodzicielskiego

        I tak pewnie bedzie.
        A jak pani wychowawczyni bardzo przeszkadza estetyka
        > sali to zabierzcię się obie i odmalujcie smile Stracicie kilka
        > weekendów, troszkę kalorii i jeszcze się zintegrujecie, przyjemne
        z
        > pożytecznym smile

        Baardzo madre podejscie.
        jak napisalam- nie ma problemu- tylko reszta dzieci z sali nie
        bedzie korzystac, niech sie ucza w piwnicy , skoro rodzicom warunki
        sa obojetne.

        >A 50 zł to czasami jest fortuna ...

        Daj spokoj, to tyle co nic praktycznie, zwlaszcza w duzym miescie,.
        bo na zapadlej prowincji to i moze fortuna.





        A 50 zł to czasami jest fortuna
        • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:31
          > >A 50 zł to czasami jest fortuna ...
          >
          > Daj spokoj, to tyle co nic praktycznie, zwlaszcza w duzym
          miescie,.
          > bo na zapadlej prowincji to i moze fortuna.
          pomijając niezbyt poprawne podejście do osób uboższych (mam
          nadzieje, ze nie dowiesz się, nawet czasowo, jak to jest nalezeć do
          takiej grupy)..to jeżeli mam wydac te 50,- na rzecz własnego dziecka
          np. na basen, kino, kupic książkę lub wyręczać finansowo instytucje
          do tego powołane i zobowiązane, to zrobie to pierwsze..szczególnie
          po doswiadczeniach, które opisałam powyzej! Podobne praktyki były
          stosowane równiez w innych szkołach, do których chodziły moje
          dzieci, choc nie w tak bezczelnej formie..i kiedy czytałam potem, że
          na pozegnanie jakiejś odchodzącej na emeryturę lub do innej pracy
          nauczycielki wydano z srodków komitetu rodzicielskiego kilkaset
          złotych (oprócz zwyczajowych "pozegnaniowych" podarków ze strony
          uczniów, których uczyły) czy wydatków na koniec roku dla
          nauczycieli, mimo że w ramach klasy lub indywidualnie tez kazdy
          składał podziekowania w formie jakiegos "wiechcia", albumu
          albo "zamówionego" podarku, na organizację imprezki lub wycieczki
          dla grona z okazji Dnia Nauczyciela..to mi się nóż w kieszeni
          otwierał i topniała chęć do finansowania potrzeb szkoły czy
          przedszkola..to powinno byc absolutną ostatecznością a nie nagminną
          praktyką! Niektórym dyrektorom nie chce sie zwrócic o dofinansowanie
          do władz lokalnych..bo łatwiej wyciagnąć kase z kieszeni
          rodziców..dodatkowo u władz "nabiją punktów" za oszczędnośc i
          przedsiebiorczość
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:38
            >choc nie w tak bezczelnej formie

            A gdzie ty tu widzisz bezczelnosc? moze poczytaj spokojnie, to cos
            madrego napiszesz, bo na razie nic takiego nie widze.
            No ale u e-mamowej babci to norma- nadinterpretacja i wybujala
            wyobraznia.


            ----------------------------------------------

            www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
            • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:41
              Lola daleko Ci do mądrości naszej babcismile)

              Dziewczyno za bardzo się unosisz i tracisz wizerunek sztywnej jędzy
              • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:47
                >Lola daleko Ci do mądrości naszej babcismile)

                Jak tu sie z babcia równac? Toc ona na wszystkim sie zna, a
                przynajmniej próbuje.I jak widze czesc e-matek kupuje te jej androny.
                Babcia w swojej madrosci niech jeszcze nauczy sie czytac dokladnie i
                na temat wypowiadac, bo marnie jej to wychodzi.
                • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:52
                  > Jak tu sie z babcia równac? Toc ona na wszystkim sie zna,
                  dziekuje za uznanie, ale czytanie ze zrozumieniem..szczególnie w
                  momentach zacietrzewienia w pisaniu..radzę potrenować!!
                  • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 08:23
                    Otoz to - potrenuj, bo masz w tym braki.W kazdym watku, gdzie sie
                    udzielasz to widac.
            • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:49
              >..szczególnie po doswiadczeniach, które opisałam powyzej! Podobne
              praktyki były stosowane równiez w innych szkołach, do których
              chodziły moje dzieci, choc nie w tak bezczelnej formie..<
              przeczytaj jeszce raz i p o w o l u t k u piszę o sytuacji (dla
              mnie bezczelnej) finansowania kompleksowego remontu i doposazania
              gabinetu pana wychowawcy w liceum mojego syna..nawiasem mówiąc wideo
              w koncu zostało zakupione..i wyladowało w prywatnym mieszkaniu tego
              pana
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:23
              Tu zwracam honor, bo faktycznie przeinaczylam Twoj post.
          • kali_pso Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:52
            pomijając niezbyt poprawne podejście do osób uboższych



            tez to pominę, bo szkoda pisaćwinkP


            ..to jeżeli mam wydac te 50,- na rzecz własnego dziecka
            np. na basen, kino, kupic książkę lub wyręczać finansowo instytucje
            do tego powołane i zobowiązane, to zrobie to pierwsze


            Dokładnie. Koszty szkoły mojego syna( oprócz podreczników) do tej
            pory to- ubezpieczenie, ksiązki do religii i angielskiego, basen-
            ok. 200 zł..kolejne 50 robi różnicę w moim budżecie domowym a głuchą
            prowincją nie jestemwink, zwłaszcza, że mały chce jeszcze chodzić na
            lekcje rysunkuwink
            Rozumiem pomoc przy malowaniu klasy, ale dlaczego szkoła ma sięgać
            po pieniądze na farbę do kieszeni rodziców?
            Dyrekcja niech się rozejrzy za jakimś sponsorem, szkoda, że
            wcześniej nikt o tym nie pomyślał...
            Ktoś wyżej wspominał o prowiji z racji wyboru takiego a nie innego
            ubezpieczyciela- pieniądze jak znalazł na malowanie klas....
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:25
              > pomijając niezbyt poprawne podejście do osób uboższych

              Hmm, rzecz sie tyczyła brudasow.Gdzie to moje podejscie do osob
              ubozszych?
        • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:36
          Baardzo madre podejscie.
          > jak napisalam- nie ma problemu- tylko reszta dzieci z sali nie
          > bedzie korzystac, niech sie ucza w piwnicy , skoro rodzicom
          warunki
          > sa obojetne.


          Lola podziwiam Cię coraz bardziej (?)

          Twoja troskliwość o wygody własnego dziecka i innych bardziej
          zasobnych jest porażająca.

          Proponuję byś wspólnie z rodzicami przez Ciebie zaaprobowanymi
          stworzyła klasę odzielną,godną Twoich wymagań estetycnmych,moralnych
          i jeszcze jakich Ci do głowy przyjdą- wątpię byś znalazła takowych

          Chcesz uchodzić za kobietę z klasą ale daaaaleko Ci do niejsmile)
          Eeee kobietko, chyba nie masz za wielu sympatyków w realu


          A 50 zł to czasami jest fortuna
          > Daj spokoj, to tyle co nic praktycznie, zwlaszcza w duzym
          miescie,.
          > bo na zapadlej prowincji to i moze fortuna.
          >

          Gratuluję ze nie mieszkasz na prowincji i doceniasz zarobki i
          możliwości ludzi z takich miejscowości.

          Jakaś średnio fajna z Ciebie osoba
          • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:45
            Mysl sobie co chcesz.

            Jak ktos mi proponuje odnawianie sali dla wszystkich to
            sorki.Wystarczy, ze z mojej kasy oplacane jest ubezpieczenie, obiady
            i wycieczki dla dzieci, ktorych rodzicow nie stac.Mało?

            > Chcesz uchodzić za kobietę z klasą ale daaaaleko Ci do niejsmile)

            Akurat sady forumowych bytów srednio mnie interesuja.

            > Eeee kobietko, chyba nie masz za wielu sympatyków w realu

            A skad, jestem wstretna baba jaga, nikt mnie nie lubi.Rozgryzlas
            mnie, ach.


            > Jakaś średnio fajna z Ciebie osoba

            Nie pretenduje do tego zaszczytnego miana ani troche.
            • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 19:57
              lola211 napisała:

              > Mysl sobie co chcesz.
              >
              > Jak ktos mi proponuje odnawianie sali dla wszystkich to
              > sorki.Wystarczy, ze z mojej kasy oplacane jest ubezpieczenie,
              obiady
              > i wycieczki dla dzieci, ktorych rodzicow nie stac.Mało?

              Ja myślałam ze pomoc biedniejszym to coś zaszczytnego ale nie
              wymagającego poklasku ale skoro tego potrzebujesz to proszę: Brawo
              Lolka,tak trzymaj,dzieki za obiady dla dzieci brudasów,jesteś
              wspanałomyslna i szczodrasmile)


              >
              > > Chcesz uchodzić za kobietę z klasą ale daaaaleko Ci do niejsmile)
              >
              > Akurat sady forumowych bytów srednio mnie interesuja.
              >

              Pewnie ale uszkami para uchodzi hehe

              > > Eeee kobietko, chyba nie masz za wielu sympatyków w realu
              >
              > A skad, jestem wstretna baba jaga, nikt mnie nie lubi.Rozgryzlas
              > mnie, ach.

              To się cieszę
              >
              >
              > > Jakaś średnio fajna z Ciebie osoba
              >
              > Nie pretenduje do tego zaszczytnego miana ani troche.
              >
              Ty w ogóle sobie daruj wszelkie miana bo słabo Ci to wychodzi

              Ależ my się polubiłyśmy smile))
              • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:22
                Babowa- Twoja opinia na moj temat to dla mnie komplement.Ciesze sie,
                ze nadajemy na zupelnie innych falach, gdyby bylo inaczej- byloby
                dla mnie fatalnie.
                • babowa Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 13:08
                  lola211 napisała:

                  > Babowa- Twoja opinia na moj temat to dla mnie komplement.

                  A mnie Twoja opinia o mnie jakoś nie interesuje,jakoś mi wisismile


                  Aaaaaaa, Lolka a jednak mamy jeden wspólny pogląd,ja również:

                  Ciesze sie,
                  > ze nadajemy na zupelnie innych falach, gdyby bylo inaczej- byloby
                  > dla mnie fatalnie.

                  Podpisuję się pod tym fragmentem rękami i nogamismile))

                  W życiu nie chciałabym być kojarzona z Twoją osobą,za bardzo
                  zadufana w sobie jesteś,sztywna i w sumie prostacka.

                  Nie chcę się rozpisywać na Twój temat bo nie mój poziom na takie
                  rozmowy a przekonana jestem że doszłoby do niezłej pyskówki( w końcu
                  Ty nigdy nie odpuszczaszbig_grin )Tak więc miłego dnia LOLUsmile
        • weronikarb Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:25
          Nie no Lola przegiełaś


          > jak napisalam- nie ma problemu- tylko reszta dzieci z sali nie
          > bedzie korzystac, niech sie ucza w piwnicy , skoro rodzicom
          warunki
          > sa obojetne.
          >
          > >A 50 zł to czasami jest fortuna ...
          >
          > Daj spokoj, to tyle co nic praktycznie, zwlaszcza w duzym
          miescie,.
          > bo na zapadlej prowincji to i moze fortuna.
          >
          >

          Wyobraz sobei ze sa ludzie dla ktorych 50 to duzo, za ta kase wole
          kupic farbe do MOJEGO domu, lub cement na posadzki, niz
          robić "przyjemność" jakiejs nawiedzonej laluni
      • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:00
        chanelka napisała:

        > Na malowanie sal można przeznaczyć pieniądze z komitetu
        > rodzicielskiego lub z prowizji od ubezpieczyciela dzieci, które
        jak
        > mniemam szkoła otrzyma. Nie są to małe pieniądze i z pewnością
        > wystarczą na remont jednej małej sali a nawet dziesięciu,
        > gwarantuję smile A jak pani wychowawczyni bardzo przeszkadza
        estetyka
        > sali to zabierzcię się obie i odmalujcie smile Stracicie kilka
        > weekendów, troszkę kalorii i jeszcze się zintegrujecie, przyjemne
        z
        > pożytecznym smile A 50 zł to czasami jest fortuna ...

        Że co ?
        Ubezpieczyciel ma ofiarować swoją prowizję?
        Rada Rodziców ma pokryć koszt remontu?
        Jakim prawem?
        • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:12
          nie jesteś na bieżąco..dyrektorzy szkół za podpisanie na kolejny rok
          umowy z TU dostają prowizję (jak każdy agent zresztą) niektórzy
          przeznaczaja ją na potrzeby szkoły..inni chowają do włąsnej kieszeni
          (ostatnio było o tym dośc głośno)..a KR ma ponoć wspierać potrzeby
          szkoły i uczniów..zamiast fundować imprezkę na Dzień Nauczyciela lub
          dodatkowe, często niepotrzebne kwiaty z jakiejś okazji moze lepiej
          odnowic klasę? nauczycielowi i uczniom bedzie przyjemniej??
          ..że kwiaty niepotrzebne piszę jako żona i synowa byłych
          nauczycieli..pół biedy jak któryś dogadał sie z kwiaciarnią czy kims
          na "ryneczku" komu oddał te wiechcie do sprzedania..bo i takie
          praktyki są stosowane (u mnie nie były, ale wiem o
          takich "umowach")..ale te tony zielska "z okazji" to bardziej kłopot
          niz przyjemność..za to wszelkie "laurki", kartki z wakacji lub
          książki z dedykacjami są w wielkim powazaniu i przechowywane przez
          lata
          • ela82 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:23
            A nie przyszlo Ci po prostu do glowy, ze kogos NIE stac na te
            dodatkowe 50 zl? Albo nawet ma te 50 zl ale cche je spozytkowac
            inaczej? Nie gorzej, nie lepiej ale inaczej?
            • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 22:28
              ten tekst to chyba nie do mnie?
            • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:21
              Te 50 zl moze byc rozlozone na raty.Nikt od nikogo nie wymaga
              wylozenia juz, natychmiast.Mamy 10 mies. roku szkolnego- czyli 5 zl
              na miesiac.To o czym my w ogole mowimy? O jakim wyrzeczeniu?
              Nie, tu chodzi o zasade, ze trzeba COS zrobic.
              A najlepiej jest nie robic nic i czekac, az zrobi- dyrekcja, gmina,
              itd.
              A dzieci niech siedza w obskurnej sali przy swietnym samopoczuciu
              rodzicow.
              • ela82 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 13:24
                A no to jak moze byc rozlozone na raty, to co innego.
          • guderianka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:36
            Dyrektor /w sensie szkoła/ dostaje prowizje
            Zrozumiałam ze agent, który podpisuje umowę ma dawać kasę ze swojej
            prowizji
            • babcia47 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:45
              tu zazwyczaj są umowy podpisywane bezposrednio z TU i ta firma albo
              wypłaca prowizję osobie upoważnionej do podpisania umowy lub
              finansuje jakieś inwestycje na rzecz szkoły..to wiem z bezposredniej
              rozmowy z dyrektorką jednej ze szkół (jako były agent ale w ramach
              innych ubezpieczeń)...swoja drogą często są w związku z tym
              podpisywane mniej korzystne dla uczniów umowy..ale za to np. były w
              szkole naprawiane dachy albo wymieniane okna..
    • biedro_neczka Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:28
      moje dziecko chodzi jeszcze do przedszkola, ale tam też rodzice
      finansują różne rzeczy, np.
      - rolety do wszystkich sal
      - krzewy, które posadzono wokół ogrodzenia, bo stare byłu już
      brzydkie

      a teraz Pani Dyrektor wymyśliła sobie, że rodzice dadzą na nowe
      firanki i karnisze do wszystkich sal!!!!!!!!?????????

      Dla mnie to jakiś absurd. Jak popatrzyłam to karnisze są całkiem
      dobre, a i firanki niczego sobie!
      Uważam to za wymysł i nie dam ani grosza! Choć składka jest niby
      dobrowolna po 20 zł (mam dwóch synów, więc musiałabym dać 40 zł).
      Nigdy w życiu!!!!!!!!
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:29
        Jak popatrzyłam to karnisze są całkiem
        > dobre, a i firanki niczego sobie

        No ale jak to sie ma do ewidentnie zniszczonych scian?
      • weronikarb Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:37
        Biedroneczka to u nas idzie na to czesc KR oraz przedszkolaki robia
        jakies "atrakcje" czyli ogniska, spotkania rodzinne, czy karnawal i
        wten sposob "zarabiaja" na to co potrzebne przedszkolu.
    • wieczna-gosia Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 20:32
      chili jesli dla mnie sala nie wymagalaby remontu- znaczy ze jestem gorsza i nie
      spelniam standardow smile
      bo ze smierdze i jestem brudna to ustalilismy smile
      mniodzio smile
      • lola211 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 09:11
        Ze sala wymaga malowania nie podlega watpliwosci, a jesli ktos
        twierdzi inaczej- to faktycznie- nalezy uznac, ze jest fleja, skoro
        mu taki stan rzeczy nie przeszkadza i nie widzi oczywistego.
        Umówmy sie- Ty nie wiesz jak te sciany wygladaja, a ja tak.
    • lila1974 Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 22:48
      Świadomość, że moje dziecko uczy się w brudnej i obdrapanej klasie
      pewnie też by mi bruździła, acz kwestię jej malowania próbowałabym
      załatwić
      a) drogą oficjalną
      b) przez sponsora
      opcja "c" byłaby dla mnie sprawą delikatną i omawianą z rodzicami
      nieoficjalnie

      Z chwilą, gdybym wysądowała, kto co może (składka lub praca)
      przedstawiłabym sprawę oficjalnie.

      Nie lubiłam i nie lubię stawiania ludzi pod ścianą i wywierania na
      nich presji.

      W zeszłym roku byłam skarbnikiem. Jeśli ktoś miał jakieś zaległości,
      to pisałam do tej osoby liścik, ale w takim tonie, by się nie czuła
      absolutnie zmuszona i mogła odmówić.
      • mama_kotula Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 09.09.08, 23:29
        lila1974 napisała:

        > Świadomość, że moje dziecko uczy się w brudnej i obdrapanej klasie
        > pewnie też by mi bruździła, acz kwestię jej malowania próbowałabym
        > załatwić
        > a) drogą oficjalną
        > b) przez sponsora

        Dokładnie tak smile). Również by mi bruździło to, że dziecko się uczy w odrapanej
        klasie, ale nie w mojej prywatnej i finansowej gestii jest tej klasy odmalowanie
        i zadbanie o to, aby było lepiej. I nie wyskoczyłabym z 50zł, nawet jeśli mnie
        na to stać.

        A mnie się od razu to przypomniało:

        "- No, tak - wyskoczyła znów (...) - Pani sobie lekceważy, a ja się musiałam
        najeść wstydu. Ileż tam było inicjatyw! Ile samorzutnych...e, tego.
        Spontanicznych...
        - Na przykład - kontynuowała blondyna - Na zarzuty, że w szkole jest brudno,
        dyrektor odpowiedział, że na trzy sprzątaczki dwie są na urlopie macierzyńskim.
        I natychmiast powstała inicjatywa, aby rodzice w czynie społecznym umyli okna w
        klasie IVa. W klasie trzeciej rodzice będą szorować blaty stolików. Rodzice z
        siódmej będą zsypywać koks z podwórka do kotłowni c.o., bo palcza powiedział, że
        on nie jest od tego. Podjęto zobowiązanie, że ojciec jednego z uczniów ostatniej
        klasy załatwi trochę szkła do okien na parterze, bo uczniowie wybijają je piłką,
        a szyb przecież nie można dostać. I tak dalej, proszę państwa, a cóż my?..."

        wink)
        • berecik7 Szkoła kosztuje??? 09.09.08, 23:52
          Nie dziwi mnie brak ochoty rodziców do wysupłania 50 zł. Już 1-ego
          września podniósł się ogólnonarodowy, dla mnie żenujący lament,
          że...dzieciom trzeba kupić wyprawkę do szkoły, a to kosztuje!!! A
          niektórzy to mają przecież trójkę dzieci, i co, biedni, mają robić?
          Nie wiem, skąd w narodzie bierze się to infantylne zdziwienie, że
          dzieci kosztują? Moja mama była całe życie nauczycielką i całe życie
          słuchała biadolenia "żle sytuowanych" rodzin, ile to kredki
          kosztują, ale na fajeczkę dla tatusia tudzież małą alpagę zawsze się
          kaska znalazła. BEz przesady...
          • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 00:07
            Berecik, nie mieszaj kosztów i kosztów.
            Koszty wyprawki to jedno.
            Koszty malowania sali to drugie.

            Jedno leży w gestii rodzica i nie ma co do tego wątpliwości. Co do drugiego,
            wątpliwości są.
            I powtarzam - nawet, jeśli mnie stać z palcem w odbycie na wyplucie się z 50zł,
            to najpierw poszukałabym oficjalnych dróg załatwienia remontu klasy.

            Nie rozumiem, dlaczego mieszasz do tego fajeczki i alpagę tatusia.
            • dzikka Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 00:47
              Problem z pomalowaniem sali....ciekawe co się będzie działo jak wejdzie w życie
              reforma oświatowa, po dwie sale dla maluchów itd, itp. To dopiero będą ciągnąć
              od rodziców. Strach się bać....
            • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 09:17
              > I powtarzam - nawet, jeśli mnie stać z palcem w odbycie na
              wyplucie się z 50zł,
              > to najpierw poszukałabym oficjalnych dróg załatwienia remontu
              klasy.


              Swietnie.Poczekam zatem, az rodzice, ktorzy nie zamierzaja wyłozyc
              ani zlotówki ze swojej prywatnej kasy, wykaza inicjatywe i poszukaja
              oficjalnych dróg..

              Znajac pasywne rodzicielskie podejscie do takich kwestii, nikt sie
              nie pofatyguje.A juz zwlaszcza nie ci, ktorzy krzycza, ze płacic nie
              beda.
              • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 09:46
                lola211 napisała:

                > > I powtarzam - nawet, jeśli mnie stać z palcem w odbycie na
                > wyplucie się z 50zł,
                > > to najpierw poszukałabym oficjalnych dróg załatwienia remontu
                > klasy.
                > Swietnie.Poczekam zatem, az rodzice, ktorzy nie zamierzaja wyłozyc
                > ani zlotówki ze swojej prywatnej kasy, wykaza inicjatywe i poszukaja oficjalnych dróg..


                Ja piszę o sobie - że szukałabym. Nie wiem, jacy są rodzice, którzy odmówili. Być może odmówili ze zwykłego olewactwa, być może dla zasady, a być może - jak piszesz - są brudni, śmierdzą, nie mają na mydło a co dopiero na farbę.
                Poza tym, to zdaje się komitet rodzicielski stanowi reprezentację rodziców - zgłaszał się dobrowolnie, więc jakieś obowiązki ma, czyż nie? Żeby uprzedzić komentarze: w przedszkolu działam w Radzie Rodziców i to Rada jest od załatwiania "drogą oficjalną", a nie reszta rodziców. W końcu od tego jest. Nie wpadłabym na to, aby - jako przedstawicielka rady - prosić rodziców o wyłożenie z własnej kieszeni, zanim sprawdzę inne możliwości (sponsoring choćby, aukcja prac plastycznych dzieci, cokolwiek w tym rodzaju).

                Wykładanie z własnej kieszeni - owszem, w ostateczności, kiedy inne metody zawiodą.

                Ja rozumiem, Lola, że ty byś wymagała, aby każdy z uśmiechem i pieśnią na ustach otwierał portfel, aby zrobić dzieciom dobrze.

                Płacąc z własnej kieszeni za remont klasy udowadniacie dyrekcji, że nie ma potrzeby wykładania pieniędzy na remont - bo mogą to zrobić rodzice w czynie społecznym wink. Za chwilę dyrekcja poprosi o składkę na wymianę okien, a za dwie chwile o składkę na przeciekający dach.

                • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:20
                  Za chwilę dyrekcja poprosi o składkę na wymianę okien, a za dwie
                  chwil
                  > e o składkę na przeciekający dach

                  Ale na jakiej podstawie tak sadzisz? Jak napisalam, remont jest
                  zrobiony z pieniedzy gminnych.

                  Co do Rady Rodzicow- jak sadzisz, kto sie zglasza? Oczywiscie na
                  haslo "wybory" wiekszosc gapi sie wowczas w ławke.Cisza.Nikt sie
                  nie kwapi.I znowu jakakolwiek aktywnosc podejmuje gastka rodzicow,
                  ktorzy od 1 klasy sie udzielaja.A reszta oddycha z ulga.I oczywiscie
                  moga teraz zrzucic wszystko na rade i sie zaslaniac tym, ze przeciez
                  to ich obowiazek.
                  Czyli 3 rodzicow ma robic za reszte.A oni sie beda migac,
                  wykorzystujac kilku, ktorzy wzieli na siebie odpowiedzialnosc,
                  widzac jak reszta sie zachowuje.Żenada.
                  • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:29
                    >I znowu jakakolwiek aktywnosc podejmuje gastka rodzicow,
                    >ktorzy od 1 klasy sie udzielaja.A reszta oddycha z ulga.I oczywiscie
                    >moga teraz zrzucic wszystko na rade i sie zaslaniac tym, ze przeciez
                    >to ich obowiazek.

                    > > Czyli 3 rodzicow ma robic za reszte

                    No tak jakby wink.
                    Jakby wszyscy mieli zajmować się organizacją, byłby chaos.


                    No, bo to - jakby nie było - w gestii rady jest organizacja, to rada
                    reprezentuje społeczność rodziców na zewnątrz i to ona jest od ustalania drogą
                    oficjalną, jako reprezentant tongue_out
                    Sama piszesz, że "aktywność podejmuje garstka rodziców" - czyli dobrowolnie
                    podejmuje. Może odmówić? może, sama piszesz, że zgłosili się z poczucia wstydu
                    za nieaktywną resztę.
                    Niezależnie od intencji zgłaszających - cierp ciało, jakżeś chciało.

                    Trzeba było nie wyskakiwać przed szereg, jak wiedziało się, że to boli. Wtedy
                    wychowawca zrobi losowanie albo wyznaczy we własnym zakresie. Lepiej tak?


                    I tak - jeśli jest problem niepomalowanej klasy, to inicjatorzy zrobienia
                    remontu, powtarzam: INICJATORZY - powinni się zainteresować wszelkimi
                    możliwościami pozyskania funduszy i wszystkie te możliwości przedstawić na forum.
                    Piszesz, że zainicjowała wychowawczyni.
                    Nie wiem, w jaki sposób - czy było to "na razie klasa jest w takim stanie w
                    jakim jest, możemy to sfinansować we własnym zakresie, co państwo na to?" (ja
                    bym pewnie już na tym etapie pytała o alternatywy, ty nie pytałaś? nie, bo tobie
                    opcja samofinansowania odpowiadała, dopóki nie okazało się, że nie jest
                    jednomyślnie zaakceptowana - żal pośladki ścisnął, że Lola wyłoży 5 dyszek, a
                    mama Kazia nie wyłoży, bo nie i już?)

                    Opcja finansowania z kieszeni rodziców jest ostatecznością (ale to już napisałam).
                    • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:38
                      > Trzeba było nie wyskakiwać przed szereg, jak wiedziało się, że to
                      boli. Wtedy
                      > wychowawca zrobi losowanie albo wyznaczy we własnym zakresie.
                      Lepiej tak?

                      Nie, lepie, zeby przez 6 lat podstawowki co roku wybierany byl kto
                      inny.Ale nie, czesc sie woli slizgac.
                      • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:49
                        > Nie, lepie, zeby przez 6 lat podstawowki co roku wybierany byl kto
                        > inny.Ale nie, czesc sie woli slizgac.

                        No ale o co ci chodzi?
                        Masz wku.., że inni się ślizgają i jeszcze w dodatku jest im z tym doskonale, a
                        ty się nie ślizgasz i patrząc na łyżwiarzy dostajesz białej gorączki? Nikt nie
                        zabrania ślizgania się. Lodowisko jest duże.

                        Wszystko jest do załatwienia. Jak świat światem zawsze byli ślizgający się i
                        wyobraź sobie, że można do nich dotrzeć w jakiś sposób. Oczywiście, nie do
                        wszystkich. Ale ja to zlewam, zlewam ciepłym sikiem - zdaję sobie sprawę, że
                        mama Joasi K. nie wykaże żadnego zainteresowania organizacją, i co, mam płakać z
                        tego powodu? Czy mam ją przekonywać, zmuszać do inicjatywy? Nie. Zlewam mamę
                        Joasi K., robię swoje, bo taka mama Joasi K. jest jednostkowym bytem nieistotnym
                        dla działalności grupy przedszkolnej (a jak mama Joasi będzie pyszczyć, że
                        Joasia dostała nie taki prezent na Mikołaja, to zostanie sprowadzona do parteru
                        i uświadomiona, że brak inicjatywy = podporządkowaniu reszcie, bo nie można
                        przeforsować swoich własnych pomysłów).

                        Konkluzją z tego, co poprzednio cytowałam było zdanie:
                        "Niech każdy wykonuje po prostu swoje obowiązki, a to co ponadto - niech wynika
                        tylko z dobrej woli. Nie z przymusu".

                        Do wykazania się dobrą wolą nikogo nie przymusisz. A i twoje oburzenie jest
                        nieadekwatne do całej sytuacji. Powtarzam: zawsze istnieli rodzice, którzy mają
                        w rzyci nie tylko to, w jakich warunkach się uczy ich dziecko, ale generalnie
                        mają to dziecko w rzyci. Świat chcesz uzdrawiać za pomocą remontu?

                        Nie rozumiem twojego zdziwienia, że nie chcą płacić. Mnie by też szlag trafiał,
                        jakby ktoś mi kazał płacić za coś, za co powinien zapłacić ktoś inny i jeszcze
                        był wielce zdegustowany moją odmową.







                        >Ciesze sie z jednego- od tego roku nagrody na koniec roku beda
                        >bezposrednio finansowane przez rodzicow, nie z komitetu.Nie
                        >zaplaciles przyjemniaczku, dziecko nagrody nie otrzyma.Skonczy sie
                        >cwaniactwo.


                        A co to ma do rzeczy?
                        Za nagrodę dla dziecka z chęcią zapłacę. Za remont sali nie. Inne priorytety,
                        Loluś. Po prostu.
                        • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:31
                          Nikt nie
                          > zabrania ślizgania się. Lodowisko jest duże.

                          Na szczescie nie kazdy jest takim typem.


                          Powtarzam: zawsze istnieli rodzice, którzy mają
                          > w rzyci nie tylko to, w jakich warunkach się uczy ich dziecko, ale
                          generalnie
                          > mają to dziecko w rzyci.

                          No i takie stanowisko trzeba pietnowac, a nie udawac, ze wszystko ok.

                          > Nie rozumiem twojego zdziwienia, że nie chcą płacić. Mnie by też
                          szlag trafiał,
                          > jakby ktoś mi kazał płacić za coś, za co powinien zapłacić ktoś
                          inny i jeszcze
                          > był wielce zdegustowany moją odmową.
                          >
                          Zatem jak nie chce placic, to niech ruszy dupe i zalatwi, by obeszlo
                          sie bez placenia.
                      • margotka28 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:54
                        no jasne, najlepiej ukarać dziecko za to, że rodzice nie płacą
                        składek. Lola skąd u ciebie takie zacietrzewienie?
                        • przeciwcialo Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:55
                          W szkole córki zrezygnowano z nagród. Sa dyplomy. I jest dobrze.
                        • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 11:14
                          Cóż, rodzice sami każą dzieci.
                          Tak, wiem, sa rodzice, których nie stać (chociaż w naszej szkole
                          miesieczna skladka to 12 zł). A mozna przeciez zadeklarować chociaz
                          20 zł rocznie, ale cos dac. Wczoraj widzialam, jacy ludzie glosno
                          mowia, ze ich nie stac i oni 0,00 zł wpisza w deklaracje o skladkach
                          na RR. Ile kosztuje uzupełnienie tipsow? Jakies 80 zł w Wwie chyba,
                          prawda? No, na to jest - srednio co dwa miesiace pewnie.
                          • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 11:22
                            No więc już pisałam, Erin - na zawodowych łyżwiarzy nie ma rady, byli, są i będą.

                            Moje prywatne zdanie - nagrody na koniec nie powinny być dla wszystkich, tylko dla wyróżniających się. Uzależnione od osiągnięć dzieci - w nauce, sporcie, konkursach, działalności społecznej (np. praca w szkolnym sklepiku), za 100% frekwencji i tak dalej.
                            Dla wszystkich - dyplom pamiątkowy ukończenia kolejnej klasy.
                            • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 11:35
                              Myślę, ze rada jest - jak poczuja, że nie ma społecznej zgody na
                              wyreczanie ich w obowiazkach wobec dzieci, moze sie zreflektuja.
                              W temacie nagrod sie zgadzam - ale i przy takim schemacie ich
                              przyznawania kasa skads na to idzie. Jesli z kasy rodzicow - to
                              pomysl Loli nadal aktualny. I zdolne i zasluzone dziecko rodzica
                              majacego w nosie jakakolwiek aktywnosc szkolna nagrody miec nie
                              bedzie.
                              • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 11:47
                                >Myślę, ze rada jest - jak poczuja, że nie ma społecznej zgody na
                                >wyreczanie ich w obowiazkach wobec dzieci, moze sie zreflektuja.

                                Prędzej oleją sprawę i będą dzieciom jęczeć, jaki to świat jest okrutny i
                                niesprawiedliwy. I wychowają kolejne pokolenie łyżwiarzy.
                                • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:03
                                  mama_kotula napisała:

                                  > I wychowają kolejne pokolenie łyżwiarzy.

                                  Nawiązując do równoległej dyskusji na starszym dziecku - albo wręcz
                                  odwrotnie, dziecko będzie wiedziało, że nic za darmo.
                                  • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:13
                                    nie wiem jak Ty ale ja rozróżniam poniesienie kosztu skierowanego
                                    bezposrednio na potrzeby dziecka(wycieczka, prezenty, imprezki..i
                                    jestem skłonna je pokryć nawet tym, których na to nie stać czyli
                                    uboższym dzieciom) od zaspokojenia potrzeb placówki (wyciągnięcie
                                    kasy od rodziców na remont)
                                    • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:29
                                      Tez rozróżniam. W tym przypadku jednak chyba nie do konca jest tak,
                                      jak piszesz - nie jest to akcja w kazdej klasie (co sugerowaloby, ze
                                      jest to pomysl dyrektora na odnowienie klas), co wiecej, remont duzy
                                      zostal zrobiony za kase gminy, a wiec dyrektor miedzy kawkami cos
                                      tam zrobil.
                                      A jak gminy daja skutecznie kase wiem z pewnego zrodla - sa takie,
                                      juz o tym pisalam, ktore maja kilkanascie milionow na lokacie, a 200
                                      tys na remont dachu (pilny) nie ma. Watpie, ze znalazlby sie sponsor
                                      takiego przedsiewziecia.
                                      • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:41
                                        pisałam Ci juz na tamtym wątku..u nas (wielka szkoła zespół szkół)
                                        załatwiono naprawe dachu w ramach funduszy unijnych..i dodatkowo
                                        wymianę okien i drzwi na plastiki..fakt pewien procent musiały
                                        dołozyc władze, troche sie nazbierało z sponsoringu a bank
                                        patronujący szkole (oprócz innych firm, bo patronów maja wielu i
                                        mają do kogo sie zwracać) wystawił promesę..w podstawówce w klasie
                                        mojego syna było dziecko własciciela duzej ffirmy transportowej..w
                                        ramach sponsoringu zawsze załatwiał klasie darmowe lub prawie
                                        darmowe przejazdy..firma budowlana przekazała kilka wiaderek farby
                                        do pomalowania klasy..o ile wiem tego typu darowzny są też korzystne
                                        dla firm, bo potem sa wymieniane jako darczyńcy (darmowa reklama)i
                                        moga sobie odliczyc od podatku..warto tez czasem uderzyc do
                                        konkretnego radnego, szczególnie przed wyborami..zrobi wiele by
                                        uzyskac wiecej głosów lub w ulotce wymienić, że się "przyczynił"..
                                        • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:46
                                          ..warto tez czasem uderzyc do
                                          > konkretnego radnego, szczególnie przed wyborami..zrobi wiele by
                                          > uzyskac wiecej głosów lub w ulotce wymienić, że się "przyczynił"..

                                          No i kto ma sie zajac zabieganiem o sponsorow? Ja? Bo na tych co
                                          olewaja nie ma przeciez co liczyc.Ale ja osobiscie, jesli mam
                                          wybierac, to wole zaplacic, bo moj czas jest drozszy niz te 5 zl na
                                          miesiac.
                                          • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:57
                                            > No i kto ma sie zajac zabieganiem o sponsorow?
                                            Dyrekcja..powinno jej sie chciec..bo w koncu za to bierze kasę
                                            ewentualnie Rada Rodziców skoro już się zobowiązała..zreszta takie
                                            sprawy załatwia sie "przy okazji" oczywiscie jeżeli pamięta
                                        • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:48
                                          babcia47 napisała:

                                          > u nas (wielka szkoła zespół szkół) załatwiono naprawe dachu w
                                          > ramach funduszy unijnych..

                                          Ale to organ prowadzacy musi zrobic, nie dyrektor szkoły.
                                          A czasami po prostu kasy nie ma, wiec uderzanie do radnych tez
                                          niewiele pomoze.
                                          Zreszta - ten przypadek pokazuje, ze dyrekcja sie od obowiazkow nie
                                          miga, tylko po prostu na te chwile kasa zostala juz wydana.
                                          • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:05
                                            ..ale ktos musi "popukać" do tego organu prowadzącego i mu
                                            pomarudzić, zapewnic, ze część srodków znajdzie sie od sponsorów
                                            itd. ta szkoła ma akurat przedsiebiorcza Panią Dyrektor i dyrektorzy
                                            z innych szkół patrza na to z zazdrością a nawet zawiścia, ze tam
                                            ciągle coś sie dzieje..ale sami siedza na d..pach i na chceniu się
                                            konczy..a sciany sie sypia, dachy przeciekają..w tej szkole mój syn
                                            w ramach pracy dyplomowej zaprojektował i wykonał z kolegami
                                            monitoring..materiały i urzadzenia były opłacone przez szkołę, ale
                                            sporo zaoszczędzili na tym, ze nie musieli wynajmować firmy
                                            specjalistycznej (ile to kosztuje wiem z swojej pracy)
                                    • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:43
                                      Nie remont, tylko pomalowanie scian.
                                      Przeciez to nie jest robione "dla szkoly", tylko dla komfortu
                                      dzieci.komu zrobi sie na zlosc? dyrektorowi, ktory tam nawet nie
                                      zaglada, czy wlasnym dzieciom?
                                      sadze, ze schludne otoczenie jest wazniejsze niz prezent?

                                      jestem skłonna je pokryć nawet tym, których na to nie stać czyli
                                      > uboższym dzieciom)

                                      Ja tam az taka altruistka nie jestem.Niech kazdy samodzielnie swoje
                                      dzieci utrzymuje.
                                      • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:55
                                        Ja tam az taka altruistka nie jestem.Niech kazdy samodzielnie swoje
                                        > dzieci utrzymuje.
                                        ..a ja prędzej zadbam o potrzeby dziecka, nawet cudzego, bo ono nie
                                        jest winne temu, że jego rodziców nie stac..niz zdejmę problem z
                                        głowy władzom szkoły..bo zadbanie o to by dzieci uczyły sie w
                                        zdrowych, higienicznych warunkach jest ich obowiązkiem!! W przypadku
                                        przedszkola chetnie pomagaliśmy, bo Dyrektorka dwoiła sie i
                                        troiła..i to był jej pomysł i prośba by mąż sie zorientował, czy
                                        istnieje taka możliwość..PROŚBA!! Co tylko mogła załatwiała taka
                                        drogą jeżeli fundusze od miasta skonczyły się a były jeszcze jakieś
                                        potrzeby, korzystała z pomocy i rad rodziców ale nigdy jak dzieci
                                        chodziły w sumie 5 lat do przedszkola nigdy nie było żadnych składek
                                        na tego typu rzeczy..nawet firanki wyprosiła w duzym sklepie z
                                        takimi towarami..co rok w innej sali były wymieniane na koszt
                                        sponsora..no i mamusiom chetniej niz u konkurencji robiło się u
                                        niego zakupy..szczególnie, że informacja o tym, że wspomaga
                                        przedszkole wisiała w szatni
                                        • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:11
                                          4 klasa to nie przedszkole.Wychowawczyni ma uczyc i skupiac sie na
                                          swoich podstawowych obowiazkach, a nie latac za firankami.Kobieta i
                                          tak udziela sie spolecznie- wystarczy.

                                          Nie,nie przekonalyscie mnie.Chodzi o prosta rzecz, pierwszy raz od 4
                                          lat, o mala kase i naprawde nie ma zadnego racjonalnego
                                          uzasadnienia, by trwac w jakims mega uporze i skazywac dzieci na
                                          nauke w takim otoczeniu.

                                          Koncze dyskusje, bo nic rzeczowego ona nie wnosi.
                                          • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:35
                                            > 4 klasa to nie przedszkole.Wychowawczyni ma uczyc i skupiac sie na
                                            > swoich podstawowych obowiazkach, a nie latac za firankami.Kobieta
                                            i
                                            > tak udziela sie spolecznie- wystarczy.
                                            ..a rodzice nie sa od wyreczania Dyrekcji czyli menadzera firmy jaka
                                            jest szkoła czy przedszkole..to oni dostaja niezłą kase za to by
                                            placówka funkcjonowała prawidłowo..a tak zupełnie poza tematem..to
                                            wazniejsze jest jak dzieci sa uczone i jak sie czują w danej szkole
                                            psychicznie niz cuda wianki na ścianach, oknach i parapetach..
                                            Miałam robioną cesarkę w tak odrapanym szpitalu, że szok!! ale
                                            zastosowano na tyle nowatorską metodę, że gdy wylądowałam po miesiącu
                                            (z innego powodu ale tez na oddział ginekologiczny) w szpitalu
                                            innym, zadbanym i odpicowanym w kosmos ..wszyscy lekarze,
                                            ginekolodzy i połozne przychodzili się upewnić, że to co podałam w
                                            wywiadzie robionym przy przyjęciu na oddział to prawda..a jaką
                                            opiekę miałyśmy wszystkie w tym odrapanym szpitalu..każdej połoznicy
                                            takiej bym życzyła!..
                                            • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:40
                                              No więc właśnie.
                                              Dodatkowo ja bym się jeszcze pokusiła o wychowawczy aspekt. To nie są
                                              przedszkolaki, to są spore dzieci. A choćby na godzinie wychowawczej
                                              "słuchajcie, mamy koszmarną salę, malowanie za pół roku - jak myślicie, czy coś
                                              można z tym zrobić? jakoś przyspieszyć?". Współzaangażować dzieci - w końcu to
                                              ma być ICH klasa, a nie rodziców. Urządzić kiermasz, loterię, cokolwiek - niech
                                              młode zbiorą część funduszy, resztę niech dołożą rodzice, czy dyrekcja.
                                              Bo być może okaże się, że dzieciom zupełnie zgrzewa, czy mają odrapane pomazane
                                              ściany, czy świeżutkiego Duluxa na tychże ścianach.
                                              I że dzieci są skłonne poczekać pół roku na malowanie klasy. I zaangażować się w to.
                                              • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 16:25
                                                Dzieci widza juz, ze sciany beda pomalowane, co je bardzo cieszy.A
                                                kiermasz owszem jest, na Boze Narodzenie, kasa idzie na ubozszych
                                                uczniow- dofinansowanie obiadow, wycieczek, etc.Albo taki cel albo
                                                sciany.
                                                IMo po prostu koszt wymalowania nie uzasadnia jakis wiekszych akcji,
                                                cudow wiankow.Szkoda czasu.
                                            • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:42
                                              babcia47 napisała:

                                              > to oni dostaja niezłą kase

                                              Tia, kokosy wink
                                              • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 13:59
                                                pracowałam w banku gdzie miałam wgląd w konta..i przy
                                                ubezpieczeniach oraz OFE..gdzie też miałam wgląd w uzyskiwane
                                                wynagrodzenia..w naszym mieście jest to moze nie najzamozniejsza ale
                                                jedna z lepiej opłacanych grup zawodowych..a tzw. dyrekcja, jak
                                                wszędzie ma sporo więcej niż szeregowy pracownik..mój małż
                                                zrezygnował z zawodu, bo zlikwidowano kierunki zawodowe, których
                                                uczył i miał za mało "godzin"..ale przez 10 lat naprawdę nieźle
                                                zarabiał..
                                                • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 14:10
                                                  No to moze jeszcze doprezcyzujmy, co oznacza 'niezle zarabiac'.
                                                  • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 14:17
                                                    np. ponad 3 tys na rękę osiem lat temu..w przypadku małża..
                                                  • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 15:00
                                                    To musiał mieć niezły dodatek funkcyjny - zalezny od zasobnosci
                                                    organu prowadzacego. Jesli organ bogaty, to wierze, ze wynagrodzenia
                                                    dyrekcji w tym miescie były nizle. Ale nie jest to norma,
                                                    zdecydowanie.
                                                  • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 15:26
                                                    małż był nauczycielem mianowanym..jedyne dodatki jakie dostawał to
                                                    za wychowawstwo (grosze)..młoda nauczycielka i pedagog szkolny
                                                    (pełni obie funkcje), dane sprzed dwóch lat, staż pracy 6 lat (z
                                                    czego 3 na wychowawczym)..2,5 tys na rękę, nauczycielka nauczania
                                                    poczatkowego + swietlica prawie 3 tys.na rękę..ta ostatnia, klientka
                                                    z drugiego końca Polski powszechnie uwazanego za tzw. ścianę
                                                    wschodnią..oczywiscie w gre wchodzą równiez tzw 13-tki..mój małż
                                                    miał też 14-kę, bo uczył w szkole górniczej..o ponad 3 miesiącach
                                                    płatnego urlopu już nie wspomnę..Dyrektor szkoły ma znacznie wyższe
                                                    wynagrodzenie + dodatek funkcyjny
                                                  • e_r_i_n Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 15:28
                                                    Coz, widać wszędzie w Polsce jest inaczej, niż w Twoim miescie,
                                                    gdzie sie wszystko udaje smile
                                                    Wiem, ile zarabiał mój tata, gdy był dyrektorem szkoly. Nie było to
                                                    nawet 2,5 tys na reke.
                                                  • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 15:39
                                                    tyle to ma mój teść emerytury, a nawet chyba więcej po podwyżkach..a
                                                    nie uczy juz od b.wielu lat(co najmniej 15-tu) i był kierownikiem
                                                    warsztatów szkolnych a nie dyrektorem..moze w moim regionie bardziej
                                                    dbają o nauczycieli, szkoły i uczniów..z drugiej strony jak widać
                                                    można..
                                            • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 16:21
                                              Mialam sie nie udzielac, ale muszesmile.Co to w ogole za argument?
                                              Czy dlatego ze szkola jest w porzadku mam w ogole nie zwracac uwagi
                                              na warunki? Tym bardziej, ze jest realna mozliwosc ich ulepszenia?
                                              Ja chce i wysokiego poziomu i ładnie- jednoczesnie.Mozna ? Mozna.
                                              • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 17:36
                                                z Ciebie to musi byc bardzo fajny klient i pacjent..jak Ci kelner
                                                nie przynosi jedzenia w knajpie to pewnie sama lecisz do
                                                kuchni..kwiatki sobie na stół przyniesiesz, stół powycierasz,
                                                świeczkę postawisz.. w szpitalu sama zastrzyk zrobisz i posciel
                                                przebierzesz..kazdy powinien robic to, za co dostaje kasę..a jak
                                                ktos sie uprze go wyręczać..to niech potem nie marudzi, że inni
                                                widzą to inaczej, nie dorabia im geby ze smierdzący i brudni, nie
                                                wytyka komuś, ze go nie stac na "głupie" 50,- lub ma lepszy pomysł
                                                na ich wydanie.
                                                • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 17:57
                                                  >Babciu droga, nie widze zadnej analogii.

                                                  Nie oszczedzam na dziecku i zalezy mi, by miala jak najlepsze
                                                  warunki.Ale jak ktos ma to w nosie, to w sumie jego sprawa, co mnie
                                                  jego dzieci obchodza.Najwyzej skorzystaja na tym, ze osoby takie jak
                                                  ja cos zrobia.Niech znaja łaske pana.
                              • babcia47 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:08
                                zdaje mi sie, że zeszłyście drogie panie z tematu, bo nie mówimy tu
                                o składce na RR tylko o dodatkowym datku na pokrycie remontu..co nie
                                leży w obowiazkach rodziców, za to b.często idzie sie po
                                najmniejszej linii oporu i własnie do nich zwraca o kasę. Czasem
                                jest to wymuszone wykorzystaniem otrzymanych srodków na poważne
                                remonty..ale częściej dlatego, ze tak jest najprościej i jeszcze
                                mozna dostać pochwałę i premie od "naczalstwa" że remont wykonany a
                                głowy władzom się nie zawracało. Dyrektor w placówce jest od
                                pozyskiwania środków, moze skorzystac z pomocy rodziców jeżeli ktoś
                                moze załatwić sponsoring jakiejs firmy..mój małż co roku załatwiał z
                                duzego przedsiebiorstwa hektolitry farby na konserwację sprzetów na
                                placu zabaw i całego (długiego) ogrodzenia w przedszkolu..potem
                                tatusiowie z woźnym pracowicie malowali..potem to przedsiebiorstwo
                                dostawało podziekowania od dyrekcji, dzieci robiły rysunki na "Dzień
                                Górnika" które były zawozone i wywieszane w firmie a maluchy dawały
                                popis na "akademii ku czci" (mówiły wierszyki i spiewały piosenki),
                                przy okazji pooglądały sobie kopalnię w ramach wycieczki (autobus
                                przysyłała firma)..pozatym Dyrektorka wymieniała firmę, dziekując
                                przy kazdym publicznym wystąpieniu...więc można i tak a nie drenować
                                kieszeń rodziców i siedzieć całymi dniami w gabinecie pijąc kolejną
                                kawkę..
                                • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:39
                                  mój małż co roku załatwiał z
                                  > duzego przedsiebiorstwa hektolitry farby

                                  Swietny pomysl, podrzuce rodzicom niechetnym placeniu.Ja osobiscie
                                  wole zaplacic, nie mam czasu na szukanie innych rozwiazan.
                        • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 12:27
                          >Lola skąd u ciebie takie zacietrzewienie?

                          Raczej lekki wkurw.
                          Nie cierpie cwaniactwa.
                  • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:32
                    Za chwilę dyrekcja poprosi o składkę na wymianę okien, a za dwie
                    chwil
                    > e o składkę na przeciekający dach

                    Ale na jakiej podstawie tak sadzisz? Jak napisalam, remont jest
                    zrobiony z pieniedzy gminnych...

                    ...których zabrakło na malowanie sal.
                    Być może, gdy rodzice z innych klas zobaczą waszą inicjatywę, również rzucą się
                    do finansowania remontu sal (i będzie tak jak u was - czyli garstka
                    nadgorliwych). Załóżmy że kilkanaście klas zostanie na tej zasadzie
                    odremontowanych. Czyli mimo braku pieniędzy gminnych, jednak się da.
                    To może zaowocować tym, że wszelkie braki, które można pokryć (tylko trzeba się
                    bardziej postarać), dyrekcja będzie sobie w pierwszej kolejności rekompensować z
                    kieszeni rodziców.
                    • lola211 Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:40
                      Córka uczeszcza do szkoły 4 rok.To pierwsza taka sytuacja.jakos nie
                      sadze, by nagle dyrekcja wyskoczyla z takimi pomyslami.

                      Prosze- ile dylematu w kwestia pomalowania glupich scian.

                      Polak jednak potrafi.Skomplikowac najprostsze sprawy.
                      • mama_kotula Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 10:52
                        > Polak jednak potrafi.Skomplikowac najprostsze sprawy.

                        Pieprzysz, Loluś.
                        Nikt nic nie komplikuje. Po prostu piszę ci, jak to powinno być załatwione.
                        I jeszcze jedno: jeśli decydujecie się na to, że finansujecie we własnym
                        zakresie, trzeba się ZAWSZE liczyć z tym, że ktoś nie zechce się dołożyć. Z
                        różnych przyczyn (pisałam wyżej).
                        Na łyżwiarzy szkoda nerwów. Byli, są i będą.
                        A tych, co odmawiają z innych powodów - może warto posłuchać. Może mają coś
                        ciekawego do powiedzenia w tym temacie.
                        • wieczna-gosia Re: Szkoła kosztuje??? 10.09.08, 15:46
                          docisniecie szkoly by pomalowala sale nie jest cwaniactwem tylko bardz zdrowym
                          odruchem.
        • przeciwcialo Re: Rodzice szkolaniakow, eh.. 10.09.08, 08:48
          Ja po tytułowym poście od razu miałam skojarzenie z Musierowicz.
          • ciociacesia ale o co cho? 10.09.08, 12:00
            czytam tego pierszego posta i widze - pani rzuciła hasło zeby sale
            odmalowac a w odzewie cisza - ja bym zrozumiała jakby sie pdniosło
            larum ze 'nie, my placic nie bedziemy', ale miec zal o brak
            entuzjazmu i ochotników do wyskakiwania z kasy?

            za moich czasow opłaty na komitet rodzicielski były chyba
            obowiazkowe - jeszcze w LO zdarzało sie ze mama pisała podanie o
            zwolnienie z opłaty za rok, albo pół...

            a nagrody, owszem były - dla zasłuzonych sportowców, tych od
            frekfencji, tych co duuuzo ksiazek przeczytali (to w podstawowce) i
            dla najlepszych uczniów. dla reszty było swiadectwo tongue_out a w zerówce
            były dyplomy smile
            • lola211 Re: ale o co cho? 10.09.08, 12:37
              ale miec zal o brak
              > entuzjazmu i ochotników do wyskakiwania z kasy?

              Alez- zamiast ochoczo zglaszac akces mieli mozliwosc zapodania
              innego rozwiazania.Nic, nul. Cisza, jeden patrzy na drugiego.
              No a ja taka entuzjastka- ochoczo zglosilam chec sfinansowania
              wespol z kilkoma osobami.
            • wieczna-gosia lyzwiarz :) 10.09.08, 12:50
              jakie ladne okreslenie smile

              no wiec jako rasowy lyzwiarz mam na tipsy. Z tym ze musze uzupelniac co 3
              tygodnie. Nie splamilam sie ani uczestnictwem w RR ani w trojkach, ani w
              czworkach, ktore zapewne prosto do nieba pojda jak ci zolnierze z Westerplatte.
              Z kasy na cele ogolne wyskakuje rzadko i niechetnie. Mam gdzies jaki prezent
              dostana dzieci na mikolaja i czy w ogole, wiec pzy calym swoim lyzwiarstwie nie
              pyszcze. Jesli ktos lubi- a sadze ze ludzie udzielajacy sie spolecznie luba te
              fuche- niech sie udziela. nie wymiguje sie na ogol od spolecznictwa
              przymusowego, czyli jesli ustalone zostaje ze kazdy rodzic ma raz w miesiacu
              pojechac pomoc na basenie- jade, jesli kazdy ma kiedys pojechac na wycieczke
              pomoc pilnowac jade a nie zalatwoam sobie zwolnienie, ale jesli bie opcje sa
              zalatwiane jako dla ochotnikow- olewam. Przy synu sie pewnie uaktywnie ciut bo o
              ile przy kazdej z dziewczynek mam niezlomna pewnosc ze sie dosusza gdyz przed
              pierwsza klasa trenowalam z nimi cale wakacje jak sie powycierac i wysuszyc bez
              pomocy, oraz wiem ze nie trzeba ich specjalnie pilnowac- o tyle syn zapewne ani
              sie nie dosuszy ani nie bedzie latwy na wycieczkach i czuje moralny przymus
              pomocy. Czyli nie jestem potworem.
              Ale jesli chodzi o zabawy w szycie firanek i odnawianie sal- ie uwazam tego za
              moj obowiazek. Czy wychowam pokolenie lyzwiarzy? byc moze. Z drugiej strony w
              udzielanu sie spolecznym znajda sens, ktorego ja nie widze.
              Tak jak lole denerwuja lyzwiarze- tak mnie oslabiaja pytania na zebraniu o
              kwiatki i firanki. Staram sie wiec nie bywac gdyz jak wiekszosc ustali ze
              potrzebne to pani w dzienniczku napisze z jakiej kasy mam wyskoczyc- i ja pewnie
              wyskocze, gdyz na ogol nie pyszcze i otwarcie okoniem nie staje.
              Medale pamietkowe i dyplomy tez mi wisza, kwiatki na dzien nauczyciela tez mi
              wisza, nawet jak bylam nauczycielem to te procesje obowiazkowych wiecheci mnie
              wkurzaly. I akademnie na czesc. Za medale w szkoke sportowej zreszta i tak place.
              • lola211 Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:01
                Jesli ktos lubi- a sadze ze ludzie udzielajacy sie spolecznie luba te
                > fuche- niech sie udziela

                W przypadku szkoly, RR musi ZOSTAC WYBRANA, ktos pewne obwiazki musi
                spelnic.Co w przypadku, gdy spolecznikow z zamilowania brak? Ano
                obowiazek na swoje barki biora ci, ktorzy maja choc troche poczucia
                odpowiedzialnosci i nic z "łyzwiarstwa".Nie dlatego, ze lubia, ale
                dlatego ze czuja ogolne zazenowanie sytuacja, gdy 25 rodzicow na
                sali udaje, ze akurat w tym momencie ich nie ma.
                • mama_kotula Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:07
                  > Nie dlatego, ze lubia, ale
                  dlatego ze czuja ogolne zazenowanie sytuacja, gdy 25 rodzicow na
                  sali udaje, ze akurat w tym momencie ich nie ma.


                  Lolu, ja już ci pisałam - niezależnie od intencji (czy chęci, czy zażenowanie,
                  czy wstyd, czy nuda) obowiązki wypełniać trzeba, z mniejszym czy większym
                  entuzjazmem, ale ktoś to odwalić musi.

                  A powkurzać się można, oczywiście. Tyle, że mi się nie chce. Mam ciekawsze
                  zajęcia niż dokładanie sobie problemów z powodu bezrobotnej mamy Joasi, która
                  wypina się na płacenie składek, bo właśnie jest w ciąży z szóstym dzieckiem i ma
                  inne priorytety wydatków.

                  Świata nie uzdrowię. Powtórzę moją wypowiedź ze "Starszego dziecka" - jeśli
                  znajdzie się choćby jeden rozdawca ryb, na wędki popytu nie będzie.
                  • e_r_i_n Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:09
                    mama_kotula napisała:

                    > Świata nie uzdrowię. Powtórzę moją wypowiedź ze "Starszego
                    > dziecka" - jeśli znajdzie się choćby jeden rozdawca ryb, na wędki
                    > popytu nie będzie.

                    Słowem - dobrym pomysłem jest pomijanie dzieci niepłacacych rodziców
                    w róznego rodzaju atrakcjach. W ramach pokazania, ze ryb nie
                    rozdajemy smile.
                    • mama_kotula Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:14
                      e_r_i_n napisała:

                      > mama_kotula napisała:
                      >
                      > > Świata nie uzdrowię. Powtórzę moją wypowiedź ze "Starszego
                      > > dziecka" - jeśli znajdzie się choćby jeden rozdawca ryb, na wędki
                      > > popytu nie będzie.
                      >
                      > Słowem - dobrym pomysłem jest pomijanie dzieci niepłacacych rodziców
                      > w róznego rodzaju atrakcjach. W ramach pokazania, ze ryb nie
                      > rozdajemy smile.


                      Siłą rzeczy nie da się pominąć dzieci niepłacących rodziców w tym przypadku.
                      Chyba, że przenieść je do innej klasy - nieodmalowanej wink

                      W pozostałych przypadkach się zgadzam. Ale i pomijanie, i niepomijanie ma swoje
                      minusy. Bo dziecko (małe, mówię w tym momencie o dzieciach przedszkolnych) nie
                      jest winne, że ma matkę łyżwiarkę (nie, nie taką jak Gocha, ja w ogóle nie wiem,
                      czemu Gocha się za łyżwiarkę uważa big_grinDDD) - tu mnie jednak gryzie, ono i tak ma
                      zafundowaną niezłą szkołę życia, i jeszcze mu dokładać - pomijając to, że typowa
                      mama łyżwiarka już zatroszczy się o to, aby dziecko miało pretensje do
                      niesprawiedliwego świata, sił wyższych, rządu, Żydów, masonów i cyklistów, a nie
                      do własnych rodziców).

                      IMO doskonałej recepty na to nie ma, niestety.
                      • e_r_i_n Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:22
                        mama_kotula napisała:

                        > IMO doskonałej recepty na to nie ma, niestety.

                        Dokładnie.
                        Dlatego każdą sytuację nalezy rozpatrywac indywidualnie.
                        Na Starszym dziecku panuje zgoda, ze tamta matka zle rozegrywa
                        sprawe ewentualnej pomocy innych rodzicow.
                        Tutaj - uzasadnione jest, IMO, zdenerwowanie Loli, ze sie ludziom
                        nie chce ruszyc tylka i/lub portfela, skoro szkola nie miga sie od
                        polepszania stanu budynku.
                        Co nie znaczy, ze:
                        - w ogole nie nalezy pomagac dzieciom biedniejszym
                        - nalezy wziac na siebie obowiazki dyrektora szkoly w temacie
                        zdobywania funduszy na jej dzialalnosc.
                        • mama_kotula Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:34
                          >Tutaj - uzasadnione jest, IMO, zdenerwowanie Loli, ze sie ludziom
                          >nie chce ruszyc tylka i/lub portfela, skoro szkola nie miga sie od
                          >polepszania stanu budynku.

                          Tzn. tak... ja jestem w stanie uwierzyć, że są osoby, które stan klasy mają w
                          rzyci, i to, czy będzie remont, czy nie, w ogóle je nie obchodzi.

                          Loli chodzi o to, aby każdemu zależało. I aby każdy się poczuwał.
                          Fajnie by tak było, aby się każdy poczuwał, ale tak nie będzie. Po prostu. I
                          wkurzenie może uzasadnione, ale imo za duży kaliber wkurzenia w stosunku do
                          kalibru sprawy.
                • babcia47 Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:20
                  Nie dlatego, ze lubia, ale
                  > dlatego ze czuja ogolne zazenowanie sytuacja, gdy 25 rodzicow na
                  > sali udaje, ze akurat w tym momencie ich nie ma.
                  jeżeli szkoła uznała, ze musi być trójka klasowa to jej sprawa..a
                  przy okazji nie przyszło Ci do głowy, ze nie kazdy moze..mi tez
                  proponowano, ale miałam taką pracę, ze czsem nie mogłam sie wyrwac
                  nawet na wywiadówke a co dopiero by cos tam
                  pozałatwiać..niekoniecznie zreszta zawsze moim zdaniem potrzebnego
                  lub koniecznego..ale to inna sprawa..tto nie zmieniło faktu, ze
                  jeżeli mogłam i dopóki sie nie wkurzyłam sytuacją, która opisałam
                  ponizej, zawsze pamietałam, ze może coś sie da załatwić "przy
                  okazji" choc w trójce nie byłam..z moich obserwacji do trójeczki
                  zazwyczaj zgłaszały sie tesame osoby..i niekoniecznie z powodu
                  zarzenowania tym, ze innym sie nie chce lub nie mogą ..ale moje
                  obserwacje są subiektywne..jeżeli wychowawca lub dyrektor danej
                  placówki jest zdolnym organizatorem i potrafi zachować umiar nie ma
                  problemu z współpraca z rodzicami..gorzej jeżeli wyrecza sie nimi na
                  każdym kroku..i czesto niestety to widac..dla mnie istnienie
                  tych "ciał społecznych" to przeżytek dawnej epoki i sama jestem
                  ciekawa czy w innych krajach EU istnieje cos takiego, bo
                  od "załatwiania" prezentów na koniec roku, remontów, organizowania
                  wycieczek..powinni byc etatowi pracownicy (administracja,
                  sekretarka, asystent dyrektora, intendent itp.), którzy są za to
                  opłacani..chyba, że jest to sposób na ograniczenie zatrudnienia
                • lila1974 Lola 10.09.08, 14:13
                  Działam dokładnie na tej zasadzie - zarówno teaz jako rodzic, jak i
                  kiedyś jako uczeń smile))
                  Ale wsponienia wróciły smile
                  • mama_kotula Re: Lola 10.09.08, 14:22
                    lila1974 napisała:

                    > Działam dokładnie na tej zasadzie - zarówno teaz jako rodzic, jak i
                    > kiedyś jako uczeń smile))
                    > Ale wsponienia wróciły smile

                    "Nazywam się Milijon bo za milijony kocham i cierpię katusze"... jakoś tak to było tongue_out
                    Znam to. Już dawno się z tego wyleczyłam. Bo "poświęcenia" i tak nie docenią ci, za których się "poświęcam", dalej będą mieć to w rzyci. Jak nie chcę - to nie działam, nie frustruję się potem i nie wieszam wątków na forum wink

                    Do rady zgłosiłam się dobrowolnie, bo chcę mieć jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje w przedszkolu (choćby na błahą sprawę prezentów na Mikołaja - co roku rzucałam mięchem ("pseudoBarbie dla 3-latki????") , a potem się w czoło puknęłam - bo najłatwiej jest rzucać mięchem i krytykować).
                    • andaba Re: Lola 10.09.08, 16:25
                      A mnie to wisi, na pewno nie dałabym pieniędzy. Ostatecznie mogę malować (malowałam ławki, mąż malował ściany). Ale materiały były zakupione przez szkołę. Zgodziłam się na dopłacenie do żaluzji, bo okna od południa i zdechnąć w klasach można było. Estetyka mnie nie rusza.
                    • lila1974 kotulencjo 10.09.08, 18:08
                      Cierpieć nie cierpię, mięchem nie rzucam ...
                      Zawsze tak miałam, że jak nauczyciel zadawał w klasie jakieś
                      pytanie, to początkowo siedziałam cicho ale jak nikt się dłuższą
                      chwilę nie odzywał, to nie mogłam zdzierżyć, że nikomu odwagi nie
                      starcza, by udzielić odpowiedzi.

                      A do RR też zgłosiłam się po to, by mieć realny wpływ na podejmowane
                      decyzje, żeby potem nie mlaskać jęzore po próżnicy smile
              • e_r_i_n Re: lyzwiarz :) 10.09.08, 13:05
                wieczna-gosia napisała:

                > no wiec jako rasowy lyzwiarz mam na tipsy. Z tym ze musze
                > uzupelniac co 3 tygodnie

                Ale pewnie nie oczekujesz w związku z tym finansowania wycieczki
                Twoich dzieci przez innych smile
                A uczestnictwo w trojkach itd to czasami nie tylko ustawianie sie w
                kolejce do nieba, tylko chec wplywania na to, co sie dzieje - zeby
                nie bylo byle jak, albo zeby w ogole cos sie ciekawego dla dzieci
                dzialo.

                > Tak jak lole denerwuja lyzwiarze- tak mnie oslabiaja pytania na
                > zebraniu o kwiatki i firanki.

                Takie pytania w niewielu jednak instytucjach, na szczescie, sie
                zdarzaja.
                Ale Ty w ogole szkoly przeciez nie lubisz, wiec o czym rozmowa wink
                • herriot koszty malowania 11.09.08, 08:50
                  Wczoraj bylam na wywiadowce u corki (rowniez publiczna wroclawska podstawowka),
                  klasa swiezo wymalowana przez rodzicow dzieci z drugiej klasy uczacej sie w tej
                  sali (dzieciaki chodza na dwie zmiany), koszty 7 zl /os na 38 osob.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka