gacusia1
15.09.08, 19:53
Musze sie wygadac.Juz tyle watkow bylo na temat toksycznych
rodzicow.Moj bedzie kolejny.
Mojej matce nie przeszkodzi nawet odleglosc 4tys km zeby mnie
zdolowac i wyprowadzic z rownowagi.
Wlasnie skonczylam z nia rozmowe przez skype. Powiedziala do
mnie "to ty w ogole nie dbasz o to dziecko(moja 13-letnia corka)a
ona tyle w zyciu przeszla(moj rozwod)". Zaczela mi wytykac,ze mloda
nie je sniadania przed szkola,ze jej nie zmuszam zeby jadla,ze sama
wychodzi do szkoly a ja "SMIEM" spac jeszcze zamiast lane kluski jej
szykowac.
Nie docieraja zadne argumenty.Matka po prostu nawet nie slucha co do
niej mowie. Nie chce sluchac,ze wnuczka jest bardzo samodzielna i od
mniej wiecej 2 lat sama sie "wyprawia" do szkoly,ze NIGDY nie jadla
sniadania wczesniej niz o 12 w poludnie,wiec sila rzeczy nie je
przed wyjsciem,czasem jogurt. Jest jedna z najlepszych w klasie.
Ech...szkoda gadac...
Kontaktuje sie z matka bardzo sporadycznie bo wlasciwie kazda
rozmowa o NICZYM konczy sie obwinianiem mnie o zle wychowanie
corki.Dodam,ze mam jeszcze synka o ktorego nawet nie zapyta.To
jednak inna historia...
Staram sie ignorowac zarzuty na moj temat ale czasem dam sie
wciagnac w przepychanke slowna i d..pa.Moje nerwy w strzepach.
Jej obsesja jest jedzenie i nauka mojej corki. Wlasnego syna(mojego
brata) utuczyla,jak prosiaka i wnuczke tez by chciala. Jeszcze
smiala powiedziec "zobacz jak teraz twoj brat wyglada". Owszem,super
wyglada bo schudl kilka lat temu ponad 30kg dzieki wlasnej ciezkiej
pracy nad soba,ktora kontynuuje do dzis.
Mnie krytykuje za wszystko i zawsze. Gdy 3 lata temu przyleciala do
nas,na lotnisku pierwsze jej slowa to bylo "Alez ty gruba
jestes,powinnas swoje slubne zdjecie na lodowke przykleic i dazyc do
takiej figury." Moj syn mial wtedy 7m-cy wiec jeszcze mialam
pozostalosci ciazowe...
Po kazdej takiej rozmowie ryczec mi sie chce ze zlosci.
Bosze...jakie to szczescie,ze mieszkamy tak daleko! Przykre ale nie
moge powiedziec,ze zawdzieczam matce wiele dobrego-przeciwnie...i to
niby wszystko bylo "dla mojego dobra".
Ojciec jest ok. Nigdy nie mialam z nim dobrego kontaktu ale tez
nigdy nie niszczyl mnie tak,jak matka. To wlasnie ojciec pyta o
wnuka a nie babcia. To dziadek mowi,ze teskni i czeka az go wnuk
odwiedzi(wnuczka jest w PL co roku).
Wyc mi sie chce...
Uff...troszke mi lepiej ale i tak pewnie sobie poplacze .-(