Az cala chodze...wrrr...Matka!

15.09.08, 19:53
Musze sie wygadac.Juz tyle watkow bylo na temat toksycznych
rodzicow.Moj bedzie kolejny.
Mojej matce nie przeszkodzi nawet odleglosc 4tys km zeby mnie
zdolowac i wyprowadzic z rownowagi.
Wlasnie skonczylam z nia rozmowe przez skype. Powiedziala do
mnie "to ty w ogole nie dbasz o to dziecko(moja 13-letnia corka)a
ona tyle w zyciu przeszla(moj rozwod)". Zaczela mi wytykac,ze mloda
nie je sniadania przed szkola,ze jej nie zmuszam zeby jadla,ze sama
wychodzi do szkoly a ja "SMIEM" spac jeszcze zamiast lane kluski jej
szykowac.
Nie docieraja zadne argumenty.Matka po prostu nawet nie slucha co do
niej mowie. Nie chce sluchac,ze wnuczka jest bardzo samodzielna i od
mniej wiecej 2 lat sama sie "wyprawia" do szkoly,ze NIGDY nie jadla
sniadania wczesniej niz o 12 w poludnie,wiec sila rzeczy nie je
przed wyjsciem,czasem jogurt. Jest jedna z najlepszych w klasie.
Ech...szkoda gadac...
Kontaktuje sie z matka bardzo sporadycznie bo wlasciwie kazda
rozmowa o NICZYM konczy sie obwinianiem mnie o zle wychowanie
corki.Dodam,ze mam jeszcze synka o ktorego nawet nie zapyta.To
jednak inna historia...
Staram sie ignorowac zarzuty na moj temat ale czasem dam sie
wciagnac w przepychanke slowna i d..pa.Moje nerwy w strzepach.
Jej obsesja jest jedzenie i nauka mojej corki. Wlasnego syna(mojego
brata) utuczyla,jak prosiaka i wnuczke tez by chciala. Jeszcze
smiala powiedziec "zobacz jak teraz twoj brat wyglada". Owszem,super
wyglada bo schudl kilka lat temu ponad 30kg dzieki wlasnej ciezkiej
pracy nad soba,ktora kontynuuje do dzis.
Mnie krytykuje za wszystko i zawsze. Gdy 3 lata temu przyleciala do
nas,na lotnisku pierwsze jej slowa to bylo "Alez ty gruba
jestes,powinnas swoje slubne zdjecie na lodowke przykleic i dazyc do
takiej figury." Moj syn mial wtedy 7m-cy wiec jeszcze mialam
pozostalosci ciazowe...
Po kazdej takiej rozmowie ryczec mi sie chce ze zlosci.
Bosze...jakie to szczescie,ze mieszkamy tak daleko! Przykre ale nie
moge powiedziec,ze zawdzieczam matce wiele dobrego-przeciwnie...i to
niby wszystko bylo "dla mojego dobra".
Ojciec jest ok. Nigdy nie mialam z nim dobrego kontaktu ale tez
nigdy nie niszczyl mnie tak,jak matka. To wlasnie ojciec pyta o
wnuka a nie babcia. To dziadek mowi,ze teskni i czeka az go wnuk
odwiedzi(wnuczka jest w PL co roku).
Wyc mi sie chce...
Uff...troszke mi lepiej ale i tak pewnie sobie poplacze .-(
    • aguskin Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 19:59
      no coż wygadałaś się troszeczke i może nawet ciut Ci lżej,
      pewnych rzeczy nie zmienisz,
      współczuje, szkoda, że nawet taka odległości nie jest bezpieczna,
    • guderianka Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 20:01
      Gacusia-ja wiem,że to niepopularne co teraz napiszę ale NO I CO Z
      TEGO<ŻE TO TWOJA MATKA?
      Jeśli sąsiad,koleżanka, ciocia piąta woda po kisielu sprawia ci
      przykrość to odcinasz się od niej i robisz wszystko,żeby nie mieć
      kontaktu? DLaczego nie możesz tego samego zrobić z matką? BO?Bo co?
      Bo cię urodziła, wychowała, bo to matka
      Bezsensu
      Z racji bycia matką nie ma prawa cię krzywidzic
      Jasno powiedz podczas kolejnej rozmowy że nie zyczysz sobie tego
      rodzaju uwag i że jeśli nie ma nic innego do powiedzenia to niech
      nie dzwoni wcale.
      • agatar-m Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 20:04
        co do sniadania wnuczki to chyba się nie dziwiwsz,ze sie dopytuje i
        czepia, 90 % matek tez by sie czepiało o to...moja pewnie tez hehe

        ale co do reszty, może faktycznie odpoczynek od kontaktów dobrze by
        zrobił? a ona wie ,że ci przykro i płaczesz czasem przez nia? może
        warto jej o tym powiedzieć?
        • gacusia1 Nigdy! 15.09.08, 20:10
          Nie dam jej tej satysfakcji i nie powiem,ze mnie rani! Nie trafilo
          do niej nawet pewne nieszczescie ze szczesliwym zakonczeniem,ktorego
          ona byla powodem. Nie dotarly moje slowa wprost i bezposrednio. Ona
          stwierdzila,ze ja nie wiem co mowie i ze jest maja matka wiec wie
          najlepiej co dla mnie dobre. Obojetne jest to,ze dorosla jestem.
      • gacusia1 Guderianka 15.09.08, 20:06
        Masz racje. Moje kontakty z matka sa naprawde sporadyczne.
        Ograniczam sie do rozmow koniecznych np. zdrowie ojca.Tak wlasnie
        mialo byc dzis,bo wrocili od lekarza(ojciec mial kilka m-cy temu
        wszczepiana endoproteze biodra)i pytalam co lekarz powiedzial no i
        od slowa do slowa....ja po nitce do klebka. Czasem sie zastanawiam
        jaka sile ma moja matka,ze potrafi z niczego diabla wyczarowac. No a
        ja niestety czasami dam sie poniesc i wciagnac w to bagno...
        • guderianka Re: Guderianka 15.09.08, 20:32
          Ona potrafi a Ty się dajesz
          Następnym razem dowiedz się o stan zdrowia taty i grzecznie się
          pożegnaj nie pozwalając jej na dalszą dyskusję
    • iwles Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 20:08


      następnym razem, jak mama będziec Ci prawiła "takie milutkie" uwagi -
      odpowiadaj jej za każdym razem: ja Ciebie też kocham, mamo.
      A potem rozłącz się i popatrz na swoje bardzo fajne dzieci smile
      • edycia274 Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 20:10
        Albo ( wiem trudno) ogranicz z nią kontakty do minimum czyli zero rozmów przez
        tel czy smsów. Takie odseparowanie dobrze robi i toksycznej matce i córce. wierz mi.
      • gacusia1 Dzieki... 15.09.08, 20:12
        W wiekszosci przypadkow udaje mi sie wlasnie w taki sposob przerwac
        dolowanie mnie ale niestety-NIE ZAWSZE-wrrr...
        • hancik5 Re: Dzieki... 15.09.08, 22:01
          Mnie też dziwi, że 12-letnie dziecko wyprawia się samo...I też uważam, że
          powinno zjeść śniadanie...
          Mnie by było przykro, gdyby moja mamusia spała, a ja musiała sama się zbierać do
          szkoły, dziwne to jest...
          Ale cóż, wszystko staje na głowie, niektóre babki nawet próbują podrywać inne
          babki i wypisują o tym na forum.
          Dziwny jest ten świat.
          • gacusia1 Re: Dzieki... 15.09.08, 22:37
            Takie zycie. Moja cora jest samodzielna i jestem z niej dumna. Ona
            zwyczajnie lubi tak i ja nie zamierzam isc sladami mojej
            matki,by "zaglaskac kotka na smierc".
            P.S.Ona ma 13 lat a nie 12 ,-))))) a to juz roznica zwlaszcza w
            Kanadzie .-))))
            • wegatka Re: Dzieki... 15.09.08, 22:53
              Rzeczywiści to straszne wink) Jak miałam 13 lat, to rano, gdy wstawałam do
              szkoły, mojej mamy już nie było (pracowała) a ja robiłam śniadanie sobie i
              młodszemu bratu. Nigdy nie czułam się przez to skrzywdzona wink)
              • gacusia1 Dokladnie... 15.09.08, 23:13
                Ja mialam 9 lat i kotlety smazylam i ziemniaki obieralam.Mama i tata
                byli w pracy. No ale za to moj brat....nie musial robic nic. Mnie
                tam korona z glowy tez nie spadla,bo od zawsze lubilam "pitrasic".
          • zmiija Re: Dzieki... 15.09.08, 23:15
            O jezu to ja juz w ogole jestem wyrodna, bo moje dziecko ma 8 lat i samo chodzi
            do szkoly i jak sobie platkow rano nie uszykuje to tez sniadania nie zje. Ale
            moze ze mna nie tak zle bo wieczorem chociaz mundurek mu uszykuje. No naprawde
            nie dajmy sie zwariowac. Jakos poprzednie pokolenie samo o siebie dbalo i bylo
            dobrze, a teraz wszyscy trzesa sie nad dziecmi w kazdym wieku. Jakos nie
            zauwazylam ,zeby moje dziecko jakos strasznie cierpialo, ze nie wstaje razem z
            nim . On po prostu jest nauczony pewno zachowania i w ten sposob staje sie
            samodzielny, tak jak corka autorki watku.
          • mijaczek Re: Dzieki... 16.09.08, 19:04
            hancik5 napisała:

            > Mnie też dziwi, że 12-letnie dziecko wyprawia się samo...I też
            uważam, że
            > powinno zjeść śniadanie...
            > Mnie by było przykro, gdyby moja mamusia spała, a ja musiała sama
            się zbierać do
            > szkoły, dziwne to jest...


            bo ty tego nie uznajesz to juz dziwne?


            > Ale cóż, wszystko staje na głowie, niektóre babki nawet próbują
            podrywać inne babki i wypisują o tym na forum.

            staje na glowie? widze, ze kolezanka z tych, co uwazaja, ze
            wystarczy problem dobrze pod dywan zamiesc i wtedy go nie bedzie...

            wytlumacz mi hancik co zlego jest w opisywaniu prob podrywania
            kobiet przez inna kobiete na forum? ty myslisz, ze pociag do tej
            samej plci to epidemia XXI w.? to, ze homoseksualisci/biseksualisci
            zaczeli "z szaf wychodzic" dopiero teraz nie znaczy, ze wczesniej
            nei istnieli...

            > Dziwny jest ten świat.

            tak...wydawaloby sie, ze ignorancja powinna umrzec, a jednak nie...
    • figrut Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 15.09.08, 23:15
      U Ciebie widzę, że podobnie jak u mnie. Moja jednak mieszka 9 km. ode mnie.
      Wszystko robię źle, do niczego się nie nadaję, jestem potworem a nie matką. Co
      prawda wnuki kocha wszystkie, ale też wszystkich dookoła niszczy. Niby twierdzi,
      że się o mnie martwi, niby mówi, że mnie bardzo kocha, jednak potrafi po mnie
      jechać jak po burej suce.
      Ostatnio jestem w bardzo trudnej sytuacji. Cztery lata temu w chwili desperacji
      pojechałam do rodziców na jedną noc po wielkiej awanturze u mnie w domu.
      Rozprawa za rozprawą, przed ostatnią rozprawą ona płacze i mi mówi, że tak mnie
      bardzo kocha, że nie pozwoli mnie skrzywdzić, że "ten cham nie będzie się nad
      tobą więcej znęcał" i kilka minut później na rozprawie mówi "córka uciekła do
      niego, a później przyjechała do mnie w łaskę jak się z nim pokłóciła". Po
      rozprawie mówi "pakuj się i przyjeżdżaj do nas, to jest twój dom rodzinny i
      zawsze jesteś tam mile widziana". K.... co za obłuda...
      • gacusia1 Figrut-zajrzyj na priva 16.09.08, 00:29

    • mijaczek Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 16.09.08, 00:04
      Gacusiu do jasnej cholery - sama powinnas wiedziec lepiej... ja tez
      mam rodzicow p drugiej stronie tej cholernej kaluzy.... ile ty
      jestes w Ameryce? Jeszcze sie nie nauczylas, zeby nie spowiadac sie
      matce ze wszystkiego co sie dzieje w twoim zyciu... ech gacusiu...
      po prostu przestan matce opowiadac o takich rzeczach...


      a juz zupelnie z innej beczki - 12 godzina to torche poznawo jak na
      snaidanie nie sadzisz?
      • gacusia1 Mijaczku 16.09.08, 00:35
        Ja mieszkam w Kanadzie to tak gwoli scislosci.
        No bo co mi pozostaje-albo klamac i zyc z tym,ze klamalam(nienawidze
        tego) albo mowic prawde matce i szargac sobie nerwy wysluchujac jaka
        wredna matka jestem.No,albo zero kontaktu-co jest raczej niemozliwe.
        Wiesz,mloda w weekend wstaje ok 12-1.00 w poludnie wiec zaczyna od
        obiadu ,-) Do szkoly bierze sobie cos na lunch i to jej wystarcza.
        Ona jest z tych co powietrzem zyja ,-))) Jak szla do pierwszej klasy
        to wazyla tyle,co jej brat teraz gdy ma 3 lata .-))))
        • mijaczek Re: Mijaczku 16.09.08, 19:00
          gacusia1 napisała:

          > Ja mieszkam w Kanadzie to tak gwoli scislosci.

          A przepraszam, zapomnialam, ze Kanada w Azji jest... gdzie ja
          napisalam, ze mieszkasz gdzie indziej?


          > No bo co mi pozostaje-albo klamac i zyc z tym,ze klamalam
          (nienawidze tego) albo mowic prawde matce i szargac sobie nerwy
          wysluchujac jaka
          > wredna matka jestem.No,albo zero kontaktu-co jest raczej
          niemozliwe.
          > Wiesz,mloda w weekend wstaje ok 12-1.00 w poludnie wiec zaczyna od
          > obiadu ,-) Do szkoly bierze sobie cos na lunch i to jej wystarcza.
          > Ona jest z tych co powietrzem zyja ,-))) Jak szla do pierwszej
          klasy
          > to wazyla tyle,co jej brat teraz gdy ma 3 lata .-))))
          >

          Sluchaj, sama wychowujesz swoje dzieci i jesli to ci gra i pasuje to
          mi nic do tego, ale mozesz mi uwierzyc, ze wielu ludziom [w tym
          mnie] nie miesci sie w glowie spanie do 12-1 nawet i w weekend, ale
          powtorze jeszcze raz - to twoje zycie, nie moje i nie krytykuje
          cie...

          jesli nie chcesz byc krytykowana z odleglosci 4 tys. km to po prostu
          omijaj te tematy, zapytana - zmieniaj topic...nic jej do tego...
          jestes duza dziewczynka... a jesli mamusi sie nie podobaja twoje
          decyzje - niech pamieta, zeby ich nie podjac w swoim zyciu...
          • gacusia1 Re: Mijaczku 16.09.08, 20:07
            Odebralam to,ze napisalas,ze mieszkam w USA ,-)
            Powiem Ci,ze mnie tez sie nie miesci w glowie spanie do 12 czy 1 ale
            ja tam daje wolna reke.CO bede zalowac spania corce .-) Wazne,zeby
            zrobila co ma do zrobienia a ile ma ochote spac,to juz pozostawiam
            jej decyzji.
            • mijaczek Re: Mijaczku 16.09.08, 20:21
              dlatego podkreslilam, ze wolnoc Tomku w swoim domku, a twoja mama
              naprawde powinna sie odczepic od ciebie...skoro nie potrafi sama to
              musisz jej w tym pomoc...nie wiesz, ze czego oczy nie widza.....

              jestes dorosla kobieta z konkretnym doswiadczeniem zyciowym i
              jeszcze nie mieszkasz na bruku i nie zywisz sie korzonkami drzew w
              parku, wiec znaczy, ze potrafisz poradzic sobie w zyciu i zadbac o
              siebie i rodzine, wiec naprawde twoja mama powinna swoja energie
              skierowac np. na jakas dzialalnosc charytatywna... albo niech
              napisze ksiazke o dobrym wychowaniu...zobaczymy czy bedzie
              bestsellerem...
              • gacusia1 Re: Mijaczku 16.09.08, 20:37
                mijaczek napisała:

                > dlatego podkreslilam, ze wolnoc Tomku w swoim domku, a twoja mama
                > naprawde powinna sie odczepic od ciebie...skoro nie potrafi sama
                to
                > musisz jej w tym pomoc...nie wiesz, ze czego oczy nie widza.....
                > wiec naprawde twoja mama powinna swoja energie
                > skierowac np. na jakas dzialalnosc charytatywna... albo niech
                > napisze ksiazke o dobrym wychowaniu...zobaczymy czy bedzie
                > bestsellerem...

                Musze jej to zaproponowac ,-)))) bo chyba faktycznie nudzi sie jej
                tam samej z ojcem.
                • mijaczek Re: Mijaczku 16.09.08, 21:14
                  bo jak czlowiek jest zajety to nie ma czasu na glupoty i wscibianie
                  nosa w nieswoje sprawy....
                  • gacusia1 I tu masz 100% racji! n/t 16.09.08, 21:30

    • kamelia04.08.2007 współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 00:23
      a czy ty musisz matce zdwawać relacje z takich szczegółów co córka
      je?

      Jak jej bedziesz opowiadała wszystko z detalami co sie dzieje u
      ciebie w domu, to bedzie po tobie jeździc i sie wtracać.

      jak juz dasz sie w cos takiego wplatac, to po prostu odpowiadasz jej
      krótko, ze to ty wychowujesz, a nie ona i zeby sobie darowała uwagi,
      bo sobie nie zyczysz. Nie ma znaczenia czy to matka czy nie matka.
      Krzywdzi cie i tyle. Obcej babie byś odpowiedziała bardzo krótko,
      zeby sie odczepiła.

      Moja tez uważa, że bez niej zginę, a najlepiej żebym dzwoniła
      codzinnie - zwierzenia mile widziane. Z moich problemów osobistych
      nie zdaję relacji, bo sie boje, że mi to potem wyciagnie, szczegółów
      z pozycia małżenskiego tez nie ujawniam. Odcieta pepowina -
      wyprowadziłam sie, mam swój dom i swoje zycie, a rozmawiac sobie
      możemy o dupie maryni czy innych sprawach.
      • gacusia1 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 00:37
        No i to jest wlasnie to-ze dalam sie wpakowac w dyskusje zamiast
        splawic,jak to zazwyczaj robie. Ech...
        • kamelia04.08.2007 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 01:00
          gacusia1 napisała:

          > No i to jest wlasnie to-ze dalam sie wpakowac w dyskusje zamiast
          > splawic,jak to zazwyczaj robie.

          trudno, tym razem przepadło. Nastepnym razem bedziesz ostrozniejsza,
          zeby sie nie dac zmanipulowac.
          • kamelia04.08.2007 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 01:01
            miało byc: "nie dasz"
            • hancik5 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 09:26
              Moja mama zawsze może zwrócić mi uwagę, a ja nigdy nie mam o to pretensji. Ty
              natomiast obgadałaś już swoją matkę na forum w sposób kompromitujący, ale
              Ciebie. I co z tego, że masz grono wspierających cię niemądrych mamusiek. Nic i
              to kompletnie nic...
              Współczuję Twojej Mamie...

              Poza tym, nie pisałam o sytuacji, gdy rodzice są w pracy, a dziecko 13-letnie
              samo wychodzi. Ja też tak wychodziłam. Chodzi mi o to, że nie wyobrażam sobie
              spać w łóżku, gdy dziecko wychodzi.
              A śniadanie jest bardzo potrzebne, bez względu na to, co Ty sobie myślisz...
              • konwalka Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 11:23
                gacusia
                jak Ci mamcia wyskoczy znowu z urokliwym tekstem o tuszy, powiedz
                jej to, co maja matka mowi zawsze takim babom: "och, wiem, wiem, ale
                nie każdy może mieć tak idealną figurę, jak pani!"
              • kuku-007 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 11:27
                Poza tym, nie pisałam o sytuacji, gdy rodzice są w pracy, a dziecko
                13-letnie
                > samo wychodzi. Ja też tak wychodziłam. Chodzi mi o to, że nie
                wyobrażam sobie
                > spać w łóżku, gdy dziecko wychodzi.
                > A śniadanie jest bardzo potrzebne, bez względu na to, co Ty sobie
                myślisz...

                Ja też tak uważam. Nie wyobrażam sobie spać, kiedy dziecko (nawet 13
                lat) samo szykuje się do szkoły. To nie chodzi o nadopiekuńczość
                tylko o obecnosć, zainteresowanie, towarzystwo.
                Ale jeśli tego nie rozumiesz, nikt ci nie wytłumaczy.
                A śniadanie jest BARDZO potrzebne - bez względu na to, co sobie
                myślisz wink
                • gacusia1 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 15:38
                  Dziekuje bardzo za moralizatorskie teksty.
                  Moje dziecko nie ma potrzeby ogladania mnie z samego rana .-)
                  Pamietaj-dla kazdego cos innego. Niektore dzieci i
                  nastolatki "przylepione" sa do rodzicow a inne nie. Bardzo sie
                  ciesze z tego,ze moja corka potrafi swietnie sobie radzic. Ani ona
                  ani ja nie ubolewamy nad tym,ze sama szykuje sie do szkoly .-) Wiec
                  nie martw sie o nia ,-)))) bo nie to bylo trescia mojego watku.
                  • amanda-pl Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 19:25
                    Ja tez cos dorzuce z czego gacusiu napewno nie bedziesz
                    zadowolona.Nie wiem czy jest z czego sie cieszyc ze corcia taka
                    samodzielna a sniadanka sobie nie potrafi przygotowac,najlepiej
                    wytłumaczyc wszystkim ze ona tak lubi..Nie potrafi bo jej tego nikt
                    nie nauczył.Ty spisz a jej wygodnie wyjsc z domu bez dodatkowych
                    zajec.Sama pewnie bys zjadła jakby ktos gotowe do łóżeczka podał.W
                    wolne dni spi do 12 a pozniej cos tam na żoładek na łapu
                    capu.Zorientujesz sie ze matka miała racje jak sie zacznie choroba.A
                    zacznie bo dziewczyna sie rozwija,bedzie pokwitac i zapotrzebowanie
                    energetyczne jest wieksze.Wtedy kolezanki wzajemnej adoracji wysla
                    cie na forum zdrowie.
                    Bardzo sie
                    > ciesze z tego,ze moja corka potrafi swietnie sobie radzic.

                    > Moje dziecko nie ma potrzeby ogladania mnie z samego rana .-)

                    Nie radzi sobie bo nie potrafi sobie zrobic sniadania
                    Chetnie by ogladała usmiechnieta mame ktora wstała rano,zrobiła
                    kanapke ,ale fakt ogladac niezadowolona zaspana mamusie to nawet
                    strach.


                    • guderianka Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 19:26
                      > Chetnie by ogladała usmiechnieta mame ktora wstała rano,zrobiła
                      > kanapke ,ale fakt ogladac niezadowolona zaspana mamusie to nawet
                      > strach.
                      >

                      Bozia łapki dała?Dała
                      To dlaczego matka ma nastolatce usługiwać i śniadanka do łóżka dawać?
                      Tak na marginesie-ja również nie jadam śniadań. Pierwszy posiłek
                      spozywam ok 11-12
                      • amanda-pl Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 20:22
                        guderianka napisała:

                        Czytaj ze zrozumienie.
                        Najpierw trzeba dzieci nauczyc ze dzien zaczyna sie od sniadania i
                        na to sniadanie jest okreslona godzina a nie spanie do 12 bez
                        jedzenia.
                        Kto napisał ze dziewczyna ma dostawac sniadanie do łóżka,wez no
                        kobito i czytaj po 10 razy zanim cos napiszesz.
                        Ty mozesz nawet jesc sniadanie z kolacja kogo to obchodzi ale
                        dziecko powinno byc nauczone ze ma sobie nawet samo zrobic ale
                        zrobic i ,zjesc i von do szkoły.Takie zasady wprowadzaja rodzice.Jak
                        sie pannicy nie nauczy to sie taka ma co pozniej mowi swoim dzieciom
                        ze Bozia dała łapki.
                        • babcia47 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 21:36
                          Najpierw trzeba dzieci nauczyc ze dzien zaczyna sie od sniadania i
                          > na to sniadanie jest okreslona godzina a nie spanie do 12 bez
                          > jedzenia.
                          ..a co to znaczy, że na sniadanie jest określona godzina, bo inni
                          wstaja switem bladym, bo na sniadanie to najlepsza godzina 8 czy 9-
                          ta??? Zauważ, ze autorka pisze o dniu wolnym, czyli takim kiedy
                          można sobie wreszcie pozwolic na robienie tego co kto lubi..Ja w
                          wieku tej dziewczynki byłam molem książkowym i kiedy na drugi dzień
                          nie musiałam iśc do szkoły, odrabiać lekcji, uczyc się.. chętnie
                          czytałam do późna a nawet do wczesnych godzin. Oczywiscie wtedy
                          spałam do południa. Lepiej mi sie czytało w nocy niz w dzień, kiedy
                          po mieszkaniu ktos się ciągle kręcił, głosno grał TV czy czegoś tam
                          ode mnie ktoś chciał co chwilę. Od najmłodszych lat jestem typem
                          sowy..lepiej mi sie funkcjonuje a nawet pracuje w nocy niz w dzień,
                          za to wolę wstać później, rano nawet po długim śnie jestem
                          nieprzytomna i do niczego. Moja mama za to wyznawała zasadę, ze jak
                          przodkowie wstawali świtem bladym to i my musimy, bo to jest jedynie
                          słuszne! Nawet mojego ojca wkurzało, że nie może sobie pospac w
                          wolny dzień bo zrywała go wcześnie, śniadanie było o 8-9 tej a objad
                          obowiązkowo o 13-tej, choć w dni powszednie jadaliśmy o 17-
                          tej..nawej jeść nam się o tej porze nie chciało, bo organizm nie był
                          przyzwyczajony. Ja wolałam w takim przypadku dzień zacząć od objadu
                          na śniadanie i było mi z tym dobrze..moje dzieci nawiasem mówiąc w
                          dni wolne też wolały "gnić" w łóżkach do południa..wtedy jedlismy
                          śniadanie, objad koło 16-17 tej jak kazdego dnia w tygodniu a
                          kolację ok 19:30..każdy ma swoje obyczaje
                          • gacusia1 Widzisz,Babciu47 16.09.08, 21:42
                            Moja mama za to wyznawała zasadę, ze jak
                            > przodkowie wstawali świtem bladym to i my musimy, bo to jest
                            jedynie
                            > słuszne! Nawet mojego ojca wkurzało, że nie może sobie pospac w
                            > wolny dzień bo zrywała go wcześnie, śniadanie było o 8-9 tej a
                            objad
                            > obowiązkowo o 13-tej.

                            Jednak taki typ czlowieka jak Twoja mama,przetrwal do dzis.
                          • amanda-pl Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 22:08
                            babcia47 napisała:

                            Babuniu,chcesz mi powiedziec ze dzien nalezy rozpoczac pierwszym
                            posiłkiem jakim jest obiad i to jeszcze ma dotyczyc dziecka?
                            Nie masz w domu radia,telewizora gdzie pokazuja zbiorki
                            pieniedzy,zywnosci dla biednych dzieci na sniadania w szkole.Dzieci
                            sa głodne i normalnie nie moga funkcjonowac.Odniosłam sie do watku
                            bo autorka wyraznie napisala ze dziewczyna nie jada sniadan przed
                            zajeciami.Jej sprawa ale nie nalezy uznawac tego za norme.
                            • babcia47 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 22:52
                              > Babuniu,chcesz mi powiedziec ze dzien nalezy rozpoczac pierwszym
                              > posiłkiem jakim jest obiad i to jeszcze ma dotyczyc dziecka?
                              nie nie uważam, dlatego moje dzieci jadły sniadanie w południe
                              (czytaj ze zrozumieniem), a potem inne posiłki jak w kazdy
                              dzień..tyle, że odpadało im 2-gie sniadanie..Jako nastolatka nigdy
                              nie jadałam przed południem mimo, ze miałam robione kanapki (nie
                              jadam przed południem zreszta do dziś) i nie było to spowodowane
                              niczym poza brakiem łaknienia o tej porze, rano piłam jedynie
                              herbatę. Po południu byłam zdolna zjeść dwa razy tyle co moi rodzice
                              razem (!!!) i utrzymywałam stałą wagę przez prawie 30 lat (po drodze
                              2 ciąże z tyciem ponad 20 kg) ..takie typy tez są..jako nastolatka
                              byłam bardzo sprawna fizycznie i aktywna, sportowo..kondycja,
                              morfologia i ogólny stan zdrowia w doskonałym stanie!
                              • babcia47 Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 22:54
                                ps. być może mój metabolizm był i jest związany z tym, ze
                                jestem "sową"...
                    • bsl Re: współczuję, ale nie możesz się dać 16.09.08, 19:31
                      13latka nie umie zrobic śniadania ?????
                      przestancie , płatki z mlekiem na sniadanie to nawet moj 5 latek
                      umie sobie zrobic
                    • gacusia1 Amando 16.09.08, 20:29
                      amanda-pl napisała:

                      > Nie wiem czy jest z czego sie cieszyc ze corcia taka
                      > samodzielna a sniadanka sobie nie potrafi przygotowac,
                      Czy gdziekolwiek napisalam,ze moja corka NIE POTRAFI czegokolwiek???
                      Nie dopowiadaj sobie zbyt wiele bo wlasnie tak rodza sie plotki .-)

                      najlepiej
                      > wytłumaczyc wszystkim ze ona tak lubi..
                      Bo lubi i nic tu do tlumaczenia,taka prawda.

                      Nie potrafi bo jej tego nikt
                      > nie nauczył.
                      A to niby skad wiesz? Tez gdzies wyczytalas???

                      > Sama pewnie bys zjadła jakby ktos gotowe do łóżeczka podał.
                      I tu sie mylisz,moja droga.Nie toleruje jedzenia w sypialni nie
                      mowiac juz o jedzeniu w lozku!

                      > wolne dni spi do 12 a pozniej cos tam na żoładek na łapu
                      > capu.
                      Czytaj ze zrozumieniem,bo wyraznie napisalam,ze zaczyna dzien od
                      obiadu.
                      Zorientujesz sie ze matka miała racje jak sie zacznie choroba.A
                      > zacznie bo dziewczyna sie rozwija,bedzie pokwitac i
                      zapotrzebowanie
                      > energetyczne jest wieksze.Wtedy kolezanki wzajemnej adoracji wysla
                      > cie na forum zdrowie.
                      Twoja fantazja dziala ze zmozona sila,uwazaj bo sie nerwicy
                      nabawisz. Zapewniam cie,ze moja corka jest zdrowa jak ryba i od tej
                      pory mozesz juz martwic sie tylko o swoje(ewentualne) dzieci i
                      reszte rodziny.No i na koncu pewnie o siebie ,-)))
                      > Bardzo sie
                      > > ciesze z tego,ze moja corka potrafi swietnie sobie radzic.
                      I na tym niech zakonczy sie ta rozmowa nie na temat.

                      > Chetnie by ogladała usmiechnieta mame ktora wstała rano,zrobiła
                      > kanapke ,ale fakt ogladac niezadowolona zaspana mamusie to nawet
                      > strach.
                      Czy ty pod moim lozkiem mieszkasz czy jak,ze wysnuwasz takie wnioski?
                      Nieprawdopodobne interpretowanie wypowiedzi.
                      • amanda-pl Re: gacus 16.09.08, 21:54
                        > Twoja fantazja dziala ze zmozona sila,uwazaj bo sie nerwicy
                        > nabawisz

                        Spoko,nie denerwuj sie i o mnie sie tez nie martw.No coz ludzie sie
                        roznia jeden preferuje dom pełen ciepła i zeby dzieci pamietały w
                        dorosłym zyciu o swoim dziecinstwie w dobrym słowa znaczeniu a inne
                        musza szybko stawac sie dorosłymi i o nich sie wtedy mowi ze sa
                        bardzo samodzielne.A jakie maja byc,one musza stac sie szybko
                        samodzielnymi bo nie moga na nic i nikogo liczyc.

                        • gacusia1 Re: gacus 16.09.08, 22:05
                          Wyobraz sobie,ze w moim zyciu twoja teoria sie nie sprawdzila.

                          > No coz ludzie sie
                          > roznia jeden preferuje dom pełen ciepła i zeby dzieci pamietały w
                          > dorosłym zyciu o swoim dziecinstwie w dobrym słowa znaczeniu a
                          inne
                          > musza szybko stawac sie dorosłymi i o nich sie wtedy mowi ze sa
                          > bardzo samodzielne.A jakie maja byc,one musza stac sie szybko
                          > samodzielnymi bo nie moga na nic i nikogo liczyc.
                          • amanda-pl Re: gacus 16.09.08, 22:08
                            Przykro mi,nie chciałam cie urazić.
                            • gacusia1 Nie urazilas 16.09.08, 22:31
                              rodzicow sie nie wybiera i dlatego staram sie nie popelniac bledow
                              mojej matki w wychowaniu wlasnej corki(syna tez).
    • a.nancy Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 16.09.08, 19:44
      > Mojej matce nie przeszkodzi nawet odleglosc 4tys km zeby mnie
      > zdolowac i wyprowadzic z rownowagi.
      > Wlasnie skonczylam z nia rozmowe przez skype. Powiedziala do
      > mnie "to ty w ogole nie dbasz o to dziecko(moja 13-letnia corka)a
      > ona tyle w zyciu przeszla(moj rozwod)". Zaczela mi wytykac,ze mloda
      > nie je sniadania przed szkola,ze jej nie zmuszam zeby jadla,ze sama
      > wychodzi do szkoly a ja "SMIEM" spac jeszcze zamiast lane kluski jej
      > szykowac.

      w jaki sposob, bedac oddalona o 4 tys. km, twoja matka wie, co je twoje dziecko?
      sama jej mowisz? to nie mow i sprawa zalatwiona smile
      • mamaziq Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 16.09.08, 19:47
        a po co z nią w ogóle gadasz tak ciągle przez tego Skype'a ?
        daj "niepodłączony" albo "zablokuj użytkownika"big_grin
        • edycia274 Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 16.09.08, 21:29
          Gacka a nie możesz tak jak powyżej napiiane zablokować wink ja już Ci pisalam
          przestań z nią na jakiś czas gadać wink
          • gacusia1 Re: Az cala chodze...wrrr...Matka! 16.09.08, 21:36
            Pamietaj,ze mam dwoje dzieci,ktore nie maja tych problemow co ja z
            babcia. No a nawet,jak corka mowi,ze jest sama w domu to tez zle,bo
            jak moglam ja sama zostawic? A jesli mowi,ze jestem zajeta to matka
            wyjezdza z tekstem "dla wlasnej matki nie ma czasu?".
            Wszystko juz przerabialam.Jedyne co mozliwe to ograniczyc kontakt i
            unikac,jak ognia sliskich tematow.Rozmawiac o pogodzie,chociaz i to
            bywa sliskie,bo przeciez jak pada to biedna wnusia zmoknie jak jej
            moj maz nie odwiezie do szkoly(bo pracuje akurat).No i to oczywiscie
            moja wina,bo nie pojde trzymajac jej parasol nad glowa ,-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja