verdana
30.09.08, 13:55
Spamuję, ale proszę o nie kasowanie tego postu. Może ktoś bedzie
wiedział, o jaka szkołę i klasę chodzi.
Mnie rzadko co rusza, ale dzis cała sie trzesę. Jechalam autobusem,
ze mna klasa 8-9 latkow. Jeden z chłopców połozył nogi na siedzeniu
naprzeciwko. Podleciała mloda nauczycielka i nie mowiac ani
słowa "zdejm nogi" czy cos takiego, z calej sily uderzyla go pare
razy po nogach, zerwała mu czapke i pociagnęła za wlosy. To wszystko
z wyrazem furii na twarzy. Najpierw pomyslalam, ze to matka - tez
niedobrze, ale jeszcze nie tragicznie, moze mówila juz setki razy i
ją "przerwało". Potem stupor mi minął, podchodze do dziewczyny i
pytam "czy panie jest nauczycielka tej klasy?" - a ona mowi, ze tak.
No to się rozdarlam na cały autobus, tak aby dzieci slyszaly, ze to
skandal, że nie ma prawa bic dzieci itd. Nie zareagowala.
Podeszłam jeszcze do chłopaczka i powiedziałam, zeby powtorzyl
mamie, co się stało, ze nauczycielka nie ma prawa go bic, czego by
nie zrobił.
Mam moralnego kaca. Trzeba bylo zapytac o numer szkoly, ale dzieci
byly wystraszone i pewnie i tak by mi nie odpowiedzialy. mam tylko
nadzieje, ze powtorza w domu, co się działo. No, chyba ze
nauczycielka jest matką tego chłopczyka, to dzieciak ma
przechlapane.
Było to w autobusie 116, w okolicach Nowego Światu, dziś ok. 10.30.