Pewnie włożę kij w mrowisko, ale co tam
Często obserwuję takie scenki:
Do autobusu wsiada mam z dzieckiem lat około 4-5 (dziecko, nie mama).
Ktoś ustępuje miejsca, bo to przecież matka z dzieckiem, po czym pani na
wolnym miejscu... sadza pociechę, a sama stoi nad nią z zakupami...
Ostatnio wsiadła taka pani, rozejrzała się po autobusie i z pretensją w głosie
powiedziała: "Może ktoś ustąpiłby mi miejsca, przecież z dzieckiem jestem!!"
Ktoś taki się znalazł, jednak wolne miejsce zajęło właśnie dziecko!
Sama nie mam jeszcze dzieci, dlatego pytam tu.
Co kieruje takimi matkami? Dlaczego nie usiądą same i nie wezmą dziecka na kolana?
Przyznam, że takie sytuacje zniechęcają mnie do ustępowania miejsca, skoro
korzysta z niego dziecko. Dziecko wcale nie maleńkie i w pełni sprawne, które
i tak z nudów na tym siedzeniu wierci się, wstaje itp, czyli siedząc wcale nie
jest bezpieczniejsze w razie np nagłego hamowania, niż gdyby stało i trzymało
się poręczy.
Wyjaśnijcie mi to, proszę