Dodaj do ulubionych

Jak się uwolnić?

27.10.08, 21:35
Nigdy nie pisałam. Czytałam tylko. Kilka wątków skłoniło mnie, żeby zapytać.
Jak się uwolnić od faceta tyrana? Nie takiego, który bije, krzywdzi. On mnie nie bije. To by było chyba za proste. On krzyczy, obraża, pomiata, wyzywa, grozi. Co najgorsze on w tej chwili tylko gra w te swoje gry cala noc - a w dzień śpi. To nie jest tak, że ja wysłuchuję obelg i nie reaguję. Właśnie reaguję i za to mi się dostaje. Mam własne mieszkanie, w którym pozwalam mu mieszkać. Ja pracowałam dotąd przez ponad rok. On się synem zajmował. Źle. Bardzo źle się zajmował. Siedział całymi dniami przy kompie. Owszem - nakarmił, przebrał. I nic poza tym. Syf taki zrobił z domu, że aż strach. A i dziecko obijało się po kątach całymi dniami. Więc oddałam syna (2,5 roku) do prywatnego żłobka (państwowego nie ma u mnie - Reda koło 3-miasta). Tam się nim lepiej zajęli. Ktoś mu gotował, wychodził z nim na spacer... Boże, piszę jak robot. Nie wiem jak to opisać - nie opiekował się synem. Był tylko obok. Wiecie co mam na myśli? Wybaczcie - nerwy mnie ponoszą. W każdym razie ja po roku też straciłam pracę, bo firma jubilerska, w której pracowałam zmieniła właściciela. To było miesiąc temu. Już wcześniej było źle finansowo w rodzinie - zarabiałam względnie dobrze, ale ciężko utrzymać mieszkanie, dziecko, prywatny żłobek i faceta. On ma doświadczenie - mógłby mieć pracę od zaraz. Szukałam mu pracy, drukowałam ogłoszenia, prosiłam, żeby dzwonił. Ale on gra do rana a potem śpi do nocy. I tak w kółko. Ja wstaję wcześnie, sprzątam, gotuję itp. On śpi tym czasem. To samo robiłam jak chodziłam do pracy - wracałam po 17.00 i sprzątałam, gotowałam. A on spał. Jak zasypiałam - on się budził. I tak w kółko. Jestem/byłam na skraju wykończenia.

Z mojej wypłaty po 2 miesiącach zostało mi 200 zł. Na dziś. Z pół roku temu jak nas (mnie i dziecko) wyzywał i mieszał z błotem - pojechałam do mamy. Chciałam z tym skończyć.
Byłam u niej miesiąc. Ciężko było.
Ale teraz. Ona już mnie nie chce. Ona chce mieć spokój i wcale się jej nie dziwię. Jak po stracie pracy, potem jak mnie wyzywał od szmat i dziwek - byłam u niej z walizką - przywitała mnie słowami: "Chyba nie chcesz u mnie mieszkać?". Powiedziałam, że nie chcę. Że to tak dla picu. Żeby myślał, że się na serio wynoszę.

Ale ja chcę się na serio wynieść. Chcę być z dala od niego. Ale dokąd mam iść? Nie chce żyć na czyiś koszt. Nie chcę iść do jakiegoś schroniska. Co ja mam robić?
Obserwuj wątek
    • larua Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:38
      Skoro masz wlasne mieszkanie to spakuj go i wystaw walizki za drzwi.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:56
        On jest w domu 24/7. Mam go wynieść na plecach?
        • 18_lipcowa1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:58
          pelandar napisała:

          > On jest w domu 24/7. Mam go wynieść na plecach?

          Przy policji sam sie wyniesie, gwarantuje.
    • liliankaa77 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:41
      Wydaje mi się, że facet ma długotrwałą ciężką depresję, przez co Cię
      dręczy psychicznie. Każ mu iść do specjalisty, albo go wyrzuć z domu.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:53
        Wyrzuć z domu? Sądzę to ostatni bastion. Jak go ruszę małym palcem to tam mi odda, że się nie pozbieram.
        • liliankaa77 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:57
          Napisałaś, że to Twoje(tylko Twoje) własne mieszkanie. Więc nie
          możesz się go bać. Na pewno masz kogoś przyjaciół, bliskich, którzy
          pomogą Ci to przejść.
          Wybacz, ale ja już szans na kontynuację tego pseudozwiązku. Chyba,
          że Pan zgodzi się na pomoc specjalisty.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:59
          pelandar napisała:

          > Wyrzuć z domu? Sądzę to ostatni bastion. Jak go ruszę małym palcem
          to tam mi od
          > da, że się nie pozbieram.


          Mowilas ze Cie nie bije?
    • eilian Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 21:55
      Jeśli mieszkanie jest Twoje, to już jest duże ułatwienie. Spakuj walizkę, wystaw
      za drzwi i zmień zamki. Zapodaj do sądu o alimenty. Jesteście małżeństwem? Jeśli
      tak, to też pozew rozwodowy (tu dobrze byłoby mieć jakieś dowody przeciw niemu).
      Czy obawiasz się go? Tzn. czy te jego groźby, o których wspominałaś były na
      poważnie? Jeśli tak, to skontaktowałabym się z policją, choć to może się okazać
      nieskuteczne, ale może masz brata, szwagra, wujka, sąsiada, kogoś kogo w razie
      czego możesz poprosić o pomoc?
      Usiądź i zaplanuj wszystko spokojnie i bez nerwów. Przede wszystkim pozbądź się
      go z życia, mieszkania a potem będziesz mogła zabrać się za porządkowanie innych
      spraw i szukanie pracy.
      Życzę Ci powodzenia!
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:04
        Jak mówiłam on się z domu nie ruszy. Wydaje mi się, że coś przeczuwa. Nie mam
        powodu dzwonić na policję - właściwie fizycznie nic mi nie zrobił. Wydaje mi
        się, że on wie o co chodzi. Ostatnio wyniósł się jak ja się wyprowadziłam do
        mamy. Po połowie miesiąca. Jak media mu po odłączali. Oczywiście ja potem
        płaciłam wszystkie długi. Ja się go boję zwyczajnie. A on i tak się nie
        wyniesie. Prosiłam go tyle razy...
        • marzeka1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:06
          Ty nie masz go prosić, ty masz go WYWALIĆ na zbity pysk. Płaciłaś ze niego długi???? chciaż mieszkałaś u matki zamiast w swoim mieszkaniu???? trzeba było wtedy wywalić. Tak to możesz dalej się bujać...zgłoś sprawę na policję, niech wie, że nie jest anonimowy, pzremoc nie musi być tylko fizyczna.
        • gacusia1 Masz doskonaly powod dzwonic... 28.10.08, 00:22
          ...na policje-ON NIE CHCE SIE WYNIESC Z TWOJEGO DOMU! Najpierw
          mowisz do niego rano-Jak wroce,to Ciebie ma tu nie byc.Jesli Cie
          jeszcze zobacze to w towarzystwie policji.
          Jesli koles nie poslucha,po prostu dzwonisz na policje,mowisz ze
          Twoj byly facet nie chce opuscic Twojego mieszkania i grozi Ci
          pobiciem. To wszystko.
    • marzeka1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:00
      Jeśli mieszkanie jest Twoje, a pan nie ma do niego żadnego prawa, to masz ułatwione zadanie. Nie wierzę,że non stop siedzi w domu, że w ogóle nie wytyka nosa z domu. Wykorzystałabym nieobecność, zmieniła zamki, wystawiła graty i ...pa, pa pomachała.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:06
        Uwierz mi, że on gra nocami i w dzień śpi. Nigdzie nie wychodzi. Dosłownie nigdzie.
        • marzeka1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:07
          Czyli pozawalasz na full wypas panu, bo pewnie i żarcie mu kupujesz???? kurcze, nie rozumiem takich kobiet jak ty, w głowie mi sie to nie mieści!!!
          • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:14
            Nie rozumiesz takich jak ja... no to proszę daj mi złotą radę. Wywalić go z domu
            tak? Dobrze. W jaki sposób? Proszę o szczegóły. Mam go wyciągnąć za nogi we śnie
            (pewnie się nie obudzi) czy wywalić go zwyczajnie siłą moich 60 kg na jego 110
            kg wagi za drzwi?
            • liliankaa77 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:16
              Przemyślałam sprawę i jednak uważam, że źle Ci doradziłam.
              Wyrzucenie kogoś z domu i zostawienie Go bez dachu nad głową i
              jedzenia nie jest jednak dobrym pomysłem, jest okrucieństwem.
              Przepraszam.
            • 18_lipcowa1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:01
              pelandar napisała:

              > Nie rozumiesz takich jak ja... no to proszę daj mi złotą radę.
              Wywalić go z dom
              > u
              > tak? Dobrze. W jaki sposób? Proszę o szczegóły. Mam go wyciągnąć
              za nogi we śni
              > e
              > (pewnie się nie obudzi) czy wywalić go zwyczajnie siłą moich 60 kg
              na jego 110
              > kg wagi za drzwi?


              Masz zwyczajnie zawolac bliskich a jak nie to policje. Powiedziec
              za pan Ci grozi i chcesz go wyniesc.
              Oto RADA!
          • czarnataka Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:21
            zgadzam się! ja też takich kobiet nie rozumiem. same stwarzają sobie
            problemy, choć wszystko można załatwić. ja bym się nie bała
            zawiadomić policji. a jakby mnie uderzył... to trudno-raz bym
            wytrzymała dla dobra sprawy i dziecka (współczuję takiego ojca i
            męża). kobieta sama sobie życie utrudnia.jak facet jest ciągle w
            domu to można wziąć komórkę i zadzwonić w drodze po zakupy..a jeśli
            nie ma komórki to z poczty...
    • koala500 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:01
      pelandar napisała:

      > . Mam własne mieszkanie, w którym pozwalam mu mieszkać.


      Nie rozumiem, dlaczego w tej sytuacji to ty miałabyś się
      wyprowadzić? Powinnaś go już dawno wywalić na zbity pysk i ułożyć
      sobie życie bez niego.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:07
        Bo jak może mu jedzenia zabraknie to się wyniesie...
        • koala500 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:12
          a czy on jest zameldowany?
          może dowiedz się u dzielnicowego jak się można pozbyć takiego
          niechcianego lokatora?
      • migaczowa Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:11
        Ja to rozumiem...niestety.Faceta ważącego dwa razy tyle co ty siłą
        nie wyniesiesz...Zresztą pan pewnie jest zameldowany?Jeśli tak to
        nie ma siły.Musisz złożyć pozew o eksmisję poparty dowodami.Znając
        nasze sądy nawet jak dostanie wyrok to będzie czekał na lokal
        zastępczy i dopiero da popalić...
        Jeśli nie jest zameldowany to zorganizuj jakichś "panów" ukraińców
        czy dresiarzy,którzy za drobną opłatą "wymeldują pana".Zamki zmień i
        nie wpuszczaj jak sie będzie dobijał to na policją dzwoń.

        ps.nie jesteś sama ja też mam takiego męża-z tym,że mam gorzej bo to
        JA jestem na jego łasce...
    • chicarica Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:16
      Skontaktuj się z Niebieską Linią www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1680.
      , tam Ci powiedzą co zrobić, żeby się trutnia pozbyć z domu. Obawiam się, że
      skoro siedzi jak grzyb i nie wychodzi z domu, to pozostaje sprawa o eksmisję i
      eksmisja komornicza.
      Szybciej załatwisz to, organizując braci/ przyjaciół czy kogokolwiek z rodziny,
      kto przyjdzie i pomoże się panu spakować. Nie wiem w jaki sposób jesteście
      związani (małżeństwo, związek nieformalny?) i na jakiej podstawie ten Twój chłop
      u Ciebie mieszka - czy ma zameldowanie, czy po prostu wyrósł jak grzyb i ciężko
      go usunąć?
    • baba06 Re: to proste 27.10.08, 22:24
      jeżeli całymi dniami i nocami gra, to wywalić komputer przez okno i jest
      szansa,że facet poleci za nim.

      • bea.bea Re: to proste 27.10.08, 22:27
        skoro nie wychodzi, to znaczy...nie pracuje, nie kupuje jedzenia,
        wiec nie kupuj mu...jedz na miescie, albo u kolezanki...dziecko je w
        przedszkolu, a na kolacje kup tyle ile zjesz ty i dziecko...

        nie ma pracy, nie ma kasy, nie ma jedzenia...głodem go wex..tongue_out
        • liliankaa77 Re: to proste 27.10.08, 22:31
          Mam nadzieję, że to samo doradziłabyś facetowi, którego żona
          podobnie olewałaby obowiązki domowe i dziecko??? Zagłodzić??
          Jestem już długo na tym forum i trochę się bulwersuję, ponieważ, gdy
          kobieta pisze, że mąż zachowuje się jak opisany powyżej to głodzić i
          wywalić, gdy takie rzeczy pisze facet, to próbuje się bronić kobietę
          i rada, by wywalić taką na bruk lub nie kupować jedzenia do domu
          budzi oburzenie.
          IMO ciemnogród. Bye.
          • asocial Re: nie daj sie pasozytowi! 27.10.08, 22:43
            dziewczyny dobrze ci radza:
            zadzwon do niebieskiej linii, tam powinni tobie poradzic...
            a przede wszystkim NIE DAJ SIE. mieszkanie ejst TWOJE, facet jest pasozytem. Ty
            nie wynos sie nigdzie, to pan powinien spie...c.
            gotuj dla siebie i syna (skoro w dzien spi, to znaczy ze mozecie spokojnie w
            dzien zjesc, a na noc nic nei zostawiajcie).
            zglos do odpowiednij sluzb nastepna awanture 'nawet bez bicia'( do
            dzielnicowego? na policje?), tak zeby bylo w papierach...
            pamietaj, nie daj sie, mieszkanie jest twoje...!!!

            nigdzie nei wychodzi? naprawde? na poczte nie chodzi (po awizo...? skoro spi
            cale dnie, nie ma kontaktu z listonoszem). nikogo nie odwiedza, rodzicow?
            trafilas na pasozyta...
            acha i polecam forum " bezpieczenstwo kobiet":
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
          • cora73 liliankaa 27.10.08, 22:48
            Dobry zart!!! Pewnie ze kobieta powinna sie pozbyc darmozjada,
            ignoranta i nieroba. Facet na calej lini zawodzi, do tego sadze jest
            juz uzalezniony od gier komputerowych. Z opisu wnioskuje jednak ze
            pani sama nie do konca jest pewna czy chce sie goscia
            pozbyc :wyjezdza do matki, placi jego dlugi, utrzymuje doroslego
            sprawnego faceta.... Zacznij dzialac kobieto, po co twojemu dziecku
            taki tatus? i nie piszcie ze lepszy taki niz zaden, bo to bzdury!
            • pelandar Re: liliankaa 27.10.08, 22:54
              Wcale tak nie piszę. No proszę - daj mi dobrą radę.
              • cora73 Re: liliankaa 27.10.08, 22:56
                Krok 1: zlozyc pozew o rozwod! Nie strasz go, nie pros, nie
                szantazuj tylko dzialaj!
                • cora73 Re: liliankaa 27.10.08, 22:58
                  Teraz doczytalam........to zdaje sie nie mazsmile
          • bea.bea Re: to proste 27.10.08, 23:08
            och dziekuje ci pani o jasnym umysle i zdrowych pogladach, za tak cenne
            spostrzezenia...

            i dlatego droga autorko watku..po głebokim przemysleniu twojego problemu
            sugeruje, abys wstawala nieco wczesniej i jeszcze przed wyjsciem do pracy biegła
            po swieze buleczki, by twój pan gdy zwlecze swe zmeczone ciało po ciezkim nocnym
            wysiłku mial na stole swieze siadanko...
            nie zaponij rowniez zanim pojdziesz spac wyczyscic monitora i klawiatury, bo
            czystośc narzdzia pracy to podstawa dobrego samopoczucia...oraz nastaw sobie
            budzik na jakąś 4.00, by rozladowac napiecie seksualne swojego pana, co poprawi
            mu samopoczucie i da swieże sły do podejmowania walki w sieci...
            pewnie komfort twojego zycia sie poprawi...bo jak mówia...
            jak pan szczęśliwy , to i pani ma lepsze zycie...

            jesli to nie polepszy wojej sytuacji,,,to wróce jednak do swoich ciemnogrodzkich
            metod i proponuje glodem go wykurzyć...
          • chicarica Re: to proste 28.10.08, 09:30
            Szczerze? Gdyby stosowała przemoc domową, to wypi*przyć na bruk. Mam ZERO
            tolerancji dla przemocowców.
        • pelandar Re: to proste 27.10.08, 22:50
          Bea on wyjada resztki po nas. To znaczy to nie są resztki, jak to wyjaśnić... Jak kupię 10 parówek a dziecko rano zje 2. To po nocy nie ma żadnej. Zrobię garnek spaghetti - rano nie ma nic. On jak mówiłam w nocy gra, my śpimy. W dzień mu mówię, żeby nie ruszał jedzenia, ale on w nocy wyjada.
      • pelandar Re: to proste 27.10.08, 22:52
        Jakbym wywaliła mu komputer przez okno to by mnie zabił.
        • 18_lipcowa1 Re: to proste 27.10.08, 23:05
          pelandar napisała:

          > Jakbym wywaliła mu komputer przez okno to by mnie zabił.



          Qrwa!!
          Rzygac mi sie chce jak czytam ; by mnie zabil, by mi tak oddal - Ty
          po prostu nie chcesz sie go pozbyc. Ty chyba lubisz byc ponizana,
          wyzywana, byc zwykla sciera domowa?
          Pisza Ci dziewczyny co masz zrobic, ale ty na kazdy argument
          znajdujesz kontrargument, co to on by Ci nie zrobil.
          Wiesz co,albo jestes trollem, albo jestes mega kretynka ze nie
          sluchasz rad ktore dostajesz a jednoczesnie prosisz o nie.
          Dziekuje za uwage, nie moge tego juz czytac.
          • pelandar Re: to proste 27.10.08, 23:20
            Oczywiście, że nie chcę. Właśnie dlatego to piszę - bo nie chcę. Podoba mi się
            moje życie. A Twoje? Marta?


            Niepotrzebnie się wdaję w gierki i kopię na oślep. Nie kopcie mnie. Mnie już
            wystarczy.
          • deodyma Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:22
            i mnie tez rzygac sie chce, gdy to czytam.
            dziewczyny dobrze Ci radza, ale jak widac, nic do Ciebie nie
            przemawia. wiec czego tu szukasz? jakiej rady oczekujesz???
            • pelandar Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:27
              Niczego już nie szukam. Jeśli można to proszę o koniec dyskusji. Powiedzmy, że każdy już wypowiedział swoje zdanie i rozmowa dobiegła końca ok? Bardzo będę wdzięczna. Serdecznie pozdrawiam.

              • deodyma Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:30
                masz racje. najlepiej zakonczyc juz ta dyskusje, ktora i tak do
                niczego nie prowadzi i tez nic z niej nie wynika.
              • bea.bea Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:32
                mniej batów więcej łańcuchów....

                i jeszcze kup mu skórzane majtki, pejcz i pilotkę z zamkiem na usta...i nie
                zapmnij blagać by cię przykuł do kaloryfera...
                • asocial Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:40
                  no po prostu musza doyebac.
                  musza, bo jak nie doyebia przynajmniej raz dziennie to frustracje se odbija na
                  mezulku.
                  ja rozumiem, dowalic tak motywujaco, ale zeby takie wielkie szpile wbijac?
                  ale forum temu sluzy, zeby ukrywac swoje grube uda, cellulitisy, zdrady meza,
                  problemy ze skora na dupie, wylansowac sie na super ekstra babke, ostra i pewna
                  siebie i uduupiac potem kazdego, kto popelni te glupote, ze zwierzy sie ze
                  swojej slabosci na forum publicznym.

                  bea.bea napisała:

                  > mniej batów więcej łańcuchów....
                  >
                  > i jeszcze kup mu skórzane majtki, pejcz i pilotkę z zamkiem na usta...i nie
                  > zapmnij blagać by cię przykuł do kaloryfera...
                  • bea.bea Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:44
                    wow...jestes lepsza niz ja...pewnie tez masz gruba dupe..smile
                    i maż cie zdradz??.tongue_out
                    • asocial Re: zgadzam sie z lipcowa... 27.10.08, 23:46
                      dupe mam szczupla i bardzo zgrabnasmile
                      a meza nie mamsmile jesli mnie bedzie zdradzal ktos kiedykolwiek to oczywiscie
                      pomysle od razu o forum i napisze wam o tym pod innym nikiemwink

                      bea.bea napisała:

                      > wow...jestes lepsza niz ja...pewnie tez masz gruba dupe..smile
                      > i maż cie zdradz??.tongue_out
                    • koala500 Re: zgadzam sie z asocial. 27.10.08, 23:48
                      po prostu to co napisałaś było głupsze niż ustawa przewiduje
                      dupe mam umiarkowanie grubą, mąż mnie nie zdradza
                      • asocial Re: zgadzam sie z asocial. 27.10.08, 23:56
                        wg mnie glupsze niz ustawa przewiduje jest wyzywanie sie na kims, kto ma
                        problem, wg mnie jasne jest, ze ryczy podczas pisania takiego postu i wyraznie
                        daje znac, ze to pierwszy raz kiedy sie zwraca do kogos o rade.
                        gdyby laska odrzucala wszystkie forumowe propozycje przez kilka kolejnych godzin
                        moznaby sie wku...ac, ale zaznacza, ze w tej chwili nie jest w najlepszym
                        stanie, wg chce sobie poryczec, pouzalac sie i ponarzekac. potem wyraznie,
                        grzecznie prosi, zeby nie dobijac, a kury dalej kopia. zeby potem na innych
                        forach, pod innymi nikami, bo tak lepiej, narzekac na swoj ciezki los, wielkie
                        dupy i zdrady mezow.

                        koala500 napisała:

                        > po prostu to co napisałaś było głupsze niż ustawa przewiduje
                        > dupe mam umiarkowanie grubą, mąż mnie nie zdradza
                        • koala500 Re: zgadzam sie z asocial. 27.10.08, 23:59
                          przecież nie napisałam tego do ciebie tylko do beabea - w nagłówku
                          napisałam "zgadzam się z asocial"
                          to jej wypociny o kajdankach i pejczach mnie osłabiły
                          • asocial Re: zgadzam sie z asocial. 28.10.08, 00:02
                            ach, to sorrywink))

                            koala500 napisała:

                            > przecież nie napisałam tego do ciebie tylko do beabea - w nagłówku
                            > napisałam "zgadzam się z asocial"
                            > to jej wypociny o kajdankach i pejczach mnie osłabiły
                        • pelandar Asocial 28.10.08, 01:45
                          Dziękuję. Masz rację - ryczałam pisząc to wszystko, ale chyba tylko Ty zrozumiałaś dlaczego. Napisałam tego posta bo sądziłam, że mam już w sobie tyle siły, tyle złości i nienawiści żeby go wyjebać z domu. Z mojego domu go wypie...ć. Ale nie mam. Poważnie? Nie liczyłam na głaskanie po głowie. Myślałam, że dzięki wam poczuję się trochę mniej jak gó.... Że trochę poczuję się jak ja - kiedyś. Ale teraz czuję się jak gó... bardziej niż zawsze. Wiem, sama jestem sobie winna. Asocial - dziękuję za dobre słowo.
                          • bea.bea Re: Asocial 28.10.08, 09:17
                            poszedł siku?
                  • mearulezz tak tak!!! 28.10.08, 00:08

                    pieknie to ujelassmile brawo!!!
                    nie chwalac sie ja tez kiedys napisalam - cos z podobna puinta i nieststy
                    zostalam "usunieta"
                    szkoda.
              • pelandar Jeszcze raz proszę o koniec rozmowy. 27.10.08, 23:37
                Nie byłam przygotowana na atak. Głupio nie? Idiotka teraz płacze. Całe życie głupia i naiwna.
                Dajcie mi już proszę spokój.
                Dobrze? Proszę.
                Bardzo was proszę nic już nie piszcie do mnie.
                Przepraszam.
                • koala500 Re: Jeszcze raz proszę o koniec rozmowy. 27.10.08, 23:44
                  pelandar napisała:

                  > Nie byłam przygotowana na atak. Głupio nie? Idiotka teraz płacze.
                  Całe życie gł
                  > upia i naiwna.
                  > Dajcie mi już proszę spokój.
                  > Dobrze? Proszę.
                  > Bardzo was proszę nic już nie piszcie do mnie.
                  > Przepraszam.

                  nie denerwj się, dziewczyny na ciebie napadły, bo prosisz o rady,ale
                  też je odrzucasz
                  przemyśl to wszystko,co tu przeczytałaś - odnośnie zgłoszenia na
                  policję, niebieską linię
                  naprawdę możesz go wywalić z mieszkania - swoją dotychczasową postawą
                  dałaś mu do zrozumienia, że może tobą pomiatać, czas to zmienić.


                  by.lilypie.com/Rljpp2.png
                  b4.lilypie.com/qwR0p2.png
                  bd.lilypie.com/Vjpjp2.png
                  • pelandar Re: Jeszcze raz proszę o koniec rozmowy. 27.10.08, 23:56
                    Już nie proszę o rady. Proszę zostawcie mnie w spokoju. Już nic nie chcę.
          • sanna.i Re: to proste 28.10.08, 09:08
            Lipcowa, ja się z tobą zgadzam, choć pewnie nie umiałabym ując tego tak dosadnie
            uncertain Ponarzekać na forum, na wszelkie rady odpowiedzieć, że się nie da, zrobić z
            siebie męczennicę i cierpiętnicę i dalej tkwić w takim układzie. Dla mnie chore.
            Mnie było źle (choć nie AŻ tak masakrycznie), więc to przerwałam, zaczęłam nowe
            życie. Pewnie, bywa ciężko, ale jaka to ulga przerwać ten zaklęty krąg. Ty tego
            nie chcesz. Widać, niewystraczająco mało cię jeszcze sponiewierał,naubliżał i
            wykorzystał. Daj znać, jak będziesz NAPRAWDĘ chciała to zakończyć.
            Ps.Nie odpisałaś nawet,czy facet jest zameldowany i czy jest twoim formalnym
            małżonkiem...
    • mathiola Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:49
      Masz na karku potwornego pasożyta, który mieszka w twoim mieszkaniu
      i zjada twoje jedzenie.
      Ty go nie wywalaj. Ty go wypie...na zbity pysk.
      Sama nie dasz rady? Tak jak radzą - weź go głodem. Poproś o pomoc
      kogoś choćby dzielnicowego.
      Wymyśl coś, przecież masz mózg. Z pasożytem nie umiesz sobie
      poradzić? Ja np. nie umiem, bo jest ich wiele (mole mnie opanowały).
      Ty masz tylko jednego, którego trzeba załatwić. Bez niego będziesz
      szczęśliwsza. MYŚL i bądź silna.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:06
        Mathiola - sądzisz, że ja o tym nie wiem? Że robala hoduje, ja wiem. Wybacz,
        wiem, że chcesz mi pomóc. Ja zła jestem zwyczajnie. Ale jak mam sobie z nim
        poradzić? No jak?
    • 18_lipcowa1 yyyyyy 27.10.08, 22:57
      do jakiego schroniska?
      masz przeciez wlasne mieszkanie!!!

      facet z ktorym zyjesz to zwykly smiec, szmaciarz i burak. Powiedz mu
      zeby sie wynosil, a jak nie zareaguje albo bedzie grozil, popros
      kogos bliskiego o pomoc, moze jakich kolegow, brata ew policje i
      spakuj pana, wymien zamki.

      Dziecko ma ojca ? Alimenty + twoja praca + zasilek dla samotnej.
      Poradzisz sobie dziewczyno.
    • koala500 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 22:59
      a jest zameldowany?
      • phantomka Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:08
        Wy chyba na oczy wariata nie widzialyscie, skoro radzicie wyrzuc go
        wyrzuc go. Tacy ludzie sa niebezpieczni, z nim nie porozmawiasz, nie
        zaszantazujesz, bo on ma niewiele do stracenia. Dziewczyna ma
        jeszcze dziecko, ktore to przede wszystkim musi chronic.
        Na pewno niebieska linia jak radzily dziewczyny. Zadzwon do centrum
        praw kobiet w Gdańsku tel. 341-79-15, tez powinny cos zasugerowac, a
        z nimi mozesz sie rowniez spotkac. Maja dostep do prawnika. Poza tym
        zorientuj sie, czy macie na posterunku jakiegos konkretnego
        policjanta, z ktorym mozna ew. porozmawiac, na zasadzie
        zasygnalizowania problemu. Tak zebys miala dowody, zeby jak
        najwiecej sluzb wiedzialo, ze cos zlego sie dzieje.
    • deodyma Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:13
      przeciez to jest Twoja mieszkanie, wiec dlaczego to wlasnie Ty
      idziesz mieszkac dla picu do matki? czemu to Ty jemu nie wystawisz
      walizek za drzwi??? i czemu nie zrobilas tego od razu, gdy tylko
      zaczal Cie ponizac i mieszac Was z blotem???
    • rudy_wyjec Nie rozumiem 27.10.08, 23:13
      Trzymasz w mieszkaniu brudnego pasożyta, który Cię poniża i olewa?
      Tak dobrowolnie? Czy on Ci coś dosypuje do porannej kawy? A może
      całkiem Cię już porąbało?...
    • travka1 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:27
      napisalas,ze przeprowadzil sie do matki jak Ciebie nie bylo...wiec
      w czym problem - wyjedz znowu i sam sobie pojdzie.Moglas dziada juz
      nie wpuszczac a poza tym to musi tu byc jakis problem jednak z tym
      mieszkaniem ,jakis haczyk
    • fajka7 Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:55
      Nadal nie widze odpowiedzi na bardzo konkretne pytania: czy jest
      zameldowany, czy to maz, czy zadzwonilas juz na niebieska linie i
      dlaczego nie, czemu kupujesz 10 parowek skoro dziecko zjada 2 lub
      gotujesz gar makaronu?
      Uff, musze przyznac, ze ten watek to jest dla mnie bardzo ambitne
      cwiczenie akceptowania (w spokoju!) swojej bezradnosci.
      • pelandar Re: Jak się uwolnić? 27.10.08, 23:57
        Jest zameldowany i mąż. Nie dzwoniłam. Nie mam z czego.
        • asocial Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 00:00
          mnie tez te parowki intryguja.
          dlaczego 10?
          jak to z czego?
          z budki? chyba ostaly sie jeszcze jakies w trojmiescie...

          napisała:

          > Jest zameldowany i mąż. Nie dzwoniłam. Nie mam z czego.
          • pelandar Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 00:17
            10 bo kupowałam paczkę cielęcych - tych małych, cieniutkich. Jakiejś firmy na
            "Z". Zipo? Zimbo? Nie ważne. Teraz przestańcie się już nade mną znęcać proszę.
            Ja już nic a nic od nikogo nie chcę. Nic już nie potrzebuję. Dziękuję za okazaną
            pomoc.
        • roksanaa22 Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 00:01
          Z pracy,z budki...
          Lub idź prosto na komendę.
          Powiem Ci szczerze,że nie rozumiem Twojego postępowania.DLACZEGO nie
          podejmujesz krokow.Proszę napisz,dlaczego-przecież NIC nie stracisz
          a jedynie zyskasz...
          • dorianne.gray Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 00:09
            Zwyczajnie szuka usprawiedliwienia.
        • olamortel Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 08:08
          jesli jest zameldowany to nic nie zrobisz,jesli wyrzucisz to on przyjdzie z
          policją i bedziesz musiala go wpuścić.

          niebieska linia, fundacja dla ofiar przemocy psychicznej to kroki do podjęcia
          decyzji o rozwodzie a potem jesli mieszkanie jest Twoje to to nie bedzie miał praw
          ale to długa droga
    • mearulezz Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 00:22

      bo nic sie na szybko nie da zrobcsad
      moja mama tak miala. po kilku latach bardzo zlego traktowania chcila wywalic
      ojca z domu- nieststy byla zima i policja odmowila bo:
      -pan mieszka tam juz dlugi okres i niemozna go wywalic do nikad
      -miala czekac do lata- zlozyc o eksmisje- a w tym czasie on sie zameldowal
      korzystajac z obowiazku meldunkowego i teraz to mu moze "naskoczyc"
      - nieststy nie kazdy ma braci silnych i wielkich jak dab Bartek
      nie kazdy zna dresiarzy ktorzy obija pysk....
      -mama byla [jest]slaba psychicznie -wiec chodz na spotkania dla gnebionych i
      slucha ble ble ble zadnych konkretow.
      dalej wraca do domu i slucha tego co autorka watkusad
      nasze panstwo wcale tak ochoczo nie pomaga, trzeba posiadac naprawde wielkie i
      twarde jaja aby sobie z czyms takim poradzic-SAMEJ


      ps. jak nie mozecie czytac bo haftujecie- to na kut czytacie????
      mosochizm, sadyzm czy czysty debilizm????
      • roksanaa22 Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 08:37
        I co robisz przy kompie o północy skoro pan zajmuje komputer od
        wieczora grając???
        • deodyma Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:15
          no wlasnie. mnie tez to zastanawia? jak to jest, ze autoka watku
          przy kompie o tej porze, skoro jej luby juz powinien rzekomo przy
          nim siedziec... oj, cos mi sie wydaje, ze ten caly watek to podpucha
          jakas...
          • bea.bea Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:19
            pewnie , ze podpucha...
            1.45...kolezanka nastawia sobie budzik...bo w tym czasie pan robi siku...

            w kazdej wypowiedzi zaprzecza sobie samej....
            i płacze nad swoim losem...

            na wszystkie sensowne rady, ma conajmniej pare bezsensownych wymówek...

            albo sie chce cos zrobic, albo sie robi jaja z pogrzebu...
            • bea.bea Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:25
              choc jestem w stanie uwiezyc, ze jest to tez prawda..bo mam kolezanke w troche
              gorszej sytuacji, bo facet ja katuje...i wszyscy wokoło powoli staja sie
              ofiarami tej własnie ofiary....

              kiedy pobita zabralismy ja do domu, to po dwóch dniach grzała do domu....bo
              męzowi skończyło sie jedzenie w lodówce.

              i zadne rady typu psycholog i inna pomoc nie pomogły...
              dlatego uwazam, ze miłośc przez sado masochizm, to chyba dobre okreslenie tej
              sytuacji....choc ktos moze uważać ze przesadzam...

              czaem leprze jest wylanie pomyj na kogos, bo moze obudzi sie w nim złość, a
              złośc potrafi byc bardziej twórcza ...nie poczucie, ze inni go załuja i
              rozumieja....
          • widokzwenus Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:26
            Albo kretynka albo kłamczucha.

            Jesli kłamczucha to pół biedy. jesli kretynka to zasłużyła - za
            głupotę trzeba płacić. Oby sie nie okazało że robal rozwojowy i jak
            mu się granie znudzi to stłucze i ją i dziecko. Bo dziecko zapłacze
            przed sejwem w grze.
            Głupota, nieodpowiedzialność i betoniarstwo. Są kobiety które nie
            powinny mieć dzieci.
            • nanuk24 Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 14:15
              esli kretynka to zasłużyła - za
              > głupotę trzeba płacić. Oby sie nie okazało że robal rozwojowy i jak
              > mu się granie znudzi to stłucze i ją i dziecko. Bo dziecko zapłacze
              > przed sejwem w grze.
              > Głupota, nieodpowiedzialność i betoniarstwo. Są kobiety które nie
              > powinny mieć dzieci.


              wez mlotek i walnij sie porzadnie w glowe.
    • vibe-b Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:27
      jesli mieszkanie jest Twoje to moze je sprzedaj? Skoro z obecnego
      gnoj sie nie ruszy.
      Do nowego mieszkania nie ciagnij gada.
      • renkag Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:40
        Boże -dziewczyny - nie wiecie co to BEZRADNOŚĆI STRACH. Wszystkie
        takiemundre, bo sobie niemogą tego wyobrazić. A to właśnie jest
        sytuacja barzdo trudno do rozwiązania. Jak ma go wywalić??? To jest
        wariat. Tylko profesjonalna pomoc z niebieskiej linii możepomóc -
        tam ją na pewno zrozumieją. I niestety czasami ofiara musi się
        wynieść ze SWOJEGO mieszkania dla bezpieczeństwa SWOJEGO. Może
        dopiero z odległości będzie mogłą walczyć. Może łatwo to wywalić
        taich mężów jak Wy macie, co to się wyniosą i za chwilę przyjdą
        skruszeni. Ale to jest tyran. Przecież dziewczyna na pewno wie, że
        najlepiej jest go wywalić itp. Ale jak????? Nie rozumiecie tej
        BEZRADNOŚCI - to wcale nie jest takie proste jak Wam się
        wydaje.Jeśli nie macie nic konstruktywnego do powiedzenia, poza
        zwykłymi banałami, to nie piszcie.
        • bea.bea Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 09:49
          wiesz co pwiedział, psycholog w osrodku pomocy kobietom z problemem przemocy....

          jedyna sensowna pomoca jest nie brac do domu ( nawt w srodku nocy), tylko dac na
          taksówke i wysłać do nich....

          bo ofiara czepia kogos kto chce wyciagnąc reke jak rzep....i choc moze nie masz
          tego swiadomości, im bardziej wciaga cie pozorna pomoc tym bardziej stajesz sie
          po części sama ofiara...

          nikt za nia zycia nie przeżyje i nie da gotowego rozwiązania...a tu dziewczyny
          sensownie radziły...
        • hamerykanka Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 14:19
          renkaa..ja wiem co to jest bezradnosc i strach. Bylam w obcym kraju
          z mezem ktory stosowal na mnie pranie mozgu ze jestem nikim,sluzaca
          i niewolnica, nie mialam papierow, pozwolenia na prace, nawet centa.
          A jednak wyszlam z tej sytuacji, choc przez rok leczylam sie u
          trzech terapeutow z PTSD.
          Ta kobieta nie chce reki ktora wyciagaja do niej forumki, tak
          pograzyla sie w biernosci ze chcialaby zeby ktos za nia wszystko
          zrobil, a tak sie nie da.To ona musi znalezc w sobie sile.
    • zebra12 pelandar, przeszłam prawie to samo 28.10.08, 10:02
      Ale tu na forum nie znajdziesz zrozumienia. Mnie też wyśmiewano,
      wyzywano od niezaradnych, ganiono, zę mam to na własne życzenie itp.
      Słuchaj, wejdź na forum: Sama mama. Tam spotykają się osoby, które
      Cię zrozumieją i pomogą, bo przeszły TO SAMO!
      Ja napisałam do Nibieskiej Linii. Podali mi pewne adresy. Ale bez
      policji się nie obędzie, bo musisz mieć dowody dla sądu, gdy
      wystąpisz o eksmisję gostka.
      Napisz mi na priva to pogadamy. Bądź silna, lekceważ go. Jestem
      górą, bo masz własne mieszkanie. Ja nie mam.... I tu czeka mnie
      kolejna batalia.
      Trzymaj się!
      • abssinthe Re: pelandar, przeszłam prawie to samo 28.10.08, 11:14
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800
        nie wiem, czy mozna wklejac linki do innego forum tutaj...ale tutaj
        mozesz znalezc przynajmniej psychiczna pomoc od osob, ktore sa na
        roznych etapach przechodzenia przez podobny koszmar...
        pierwsze, co musisz zrobic, to zobaczyc, ze to, czego sie boisz
        najbardziej, to jego zaslona dymna...dopiero kiedy zmienisz swoj
        sposob myslenia, mozesz zmienic cos naprawde w swoim zyciu...

        pozdrawiam cieplo,
        A.
    • alabama8 Sądownie 28.10.08, 11:27
      Podanie do sądu o alimenty i zaspokajanie potrzeb rodziny. Za darmo,
      nic nie płacisz. Nie musi być twoim mężem, wystarczy że jest ojcem
      dziecka. Jeśli nie jest bezrobotnym, zarejestrowanym w urzędzie
      pracy to nie będziesz miała kłopotów z wyrokiem. Sąd może mu nakazać
      zarejestrowanie się Urzędzie Pracy i podjęcie pracy.
      Możesz jednocześnie poprosić o eksmisję, jeśli nie jest zameldowany.
      Eksmisję przeprowadzi policja.
    • toniesamowite Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 12:27
      nie czytalam innych wypowiedzi-wiec sorry,jezeli po kims powtorzewink
      otoz mam jedno pytanie: po co Ci ten facet? do czego on jest Ci
      potrzebny?

      nie ma pracy, nie ma mieszkania-jedyne co ma to chec obrazania
      Ciebie i zycia na Twoj rachunek
    • joanekjoanek Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 13:11
      Dziewczyny, które mieszają panią autorkę z błotem - jednego momentu nie kumacie (i obyście nigdy nie musiały, pewnie tak nie będzie zresztą - tylko niektórzy "chyba rodzą się przegrani").

      to jest moment, kiedy nie ma do kogo się zwrócić.

      są takie typy ofiar, które pozwalają sobie zabrać wszystkich bliskich - rodzinę, znajomych. To już nieważne, dlaczego tak się stało, to jest temat na sesję psychoterapeutyczną.

      i kiedy już się znajdzie siłę, żeby _uciec_ - bo przede wszystkim trzeba uciec, żeby wylizać rany, a potem dopiero stawać do walki, tak? - to wtedy nie ma nikogo, do kogo można wyciągnąć rękę po pomoc. Kogoś, kto na te parę dni wesprze, poda rękę, do kogo można ufnie otworzyć pysk. Kto naprawdę pomoże, nie fałszywie. No nie ma się nikogo takiego, ani w rodzinie, ani wśród przyjaciół - bo (już) się nie ma przyjaciół. A do takiej niebieskiej linii to nie wiadomo, po co mianowicie dzwonić, "no co im powiem?" - że uciekłam z własnego mieszkania, ponieważ się boję nieszkodliwego pasożyta?

      To jest moment, którego kto nie przeżył, nie zrozumie. W większości.

      Ja nie mam żadnej rady, ja tylko akurat wiem dokładnie, o co chodzi. Tylko zejdźcie, kobiety, z tej pani... Bo rzeczywiście te komentarze są straszne.
      • beata118 Re: Jak się uwolnić? 28.10.08, 14:21
        Skoro nie miała się do kogo zwrócić i zwróciła się na forum to forum
        jej odpowiedziało. Tak naprawdę to jakiej odpowiedzi i pomocy
        autorka oczekiwała? Każdy normalny powie jej to samo: wyrwij
        chwasta, zacznij żyć na włąsny rachunek. Fajne są jej odpowiedzi
        zostawcie mnie, zakończcie dyskusję itd. Nawet psycholog skieruje ją
        na taki tok myślenia i działania jaki sugerowały dziewczyny. Na co
        liczy na to ze pierdzielony truteń któregoś dnia wstanie od kompa i
        utuli ją, zrozumie. Tak się nie stanie, im szybcie przejdzie przez
        ten stan tym lepiej
        A wogóle to uważam że to TROLL wink
      • widokzwenus Re: Jak się uwolnić? 29.10.08, 11:01
        Pomijam juz kwestię, że są tu takie co dały radę się z takich
        sytuacji wyplątać. I prosze uprzejmie nie kazać mi sie niczym w
        głowę walić bo mam prawo do własnych poglądów i do wygłaszania ich
        tutaj. Weź zatem koleżanko parę postów wyżej miotłe i odkurz
        kulturę.

        Dla mnie autorka wątku kwalifikuje się do psychologa, a może i do
        psychiatry a nie do wychowywania dziecka. Żeby byc matką trzeba być
        dorosłym. Pójście z facetem do łóżka i rozmnożenie się o dorosłości
        nie świadczy.
    • pelandar Re: Jak się uwolnić? 07.11.08, 23:55
      Witajcie.
      To chyba jest koniec. Prosiłam na Samotnej mamie, żeby ktoś zadzwonił do jakiegoś domu dla bezdomnych i zapytał o warunki. I chyba ta osoba to zrobi. Ale przecież w weekendy to nie działa. W weekend instytucje mają wolne. Mój syn jest drobny, ma cudne włosy i śpiewa. Jest piękny. Nie dlatego to mówię, bo go urodziłam - on jest naprawdę piękny. Ma wielkie niebieskie oczy i długie rzęsy. Ma gęste, kasztanowe włosy. I pięknie śpiewa chodź ma tak mało lat. Nie zasłużyłam na niego. Boże pomóż mi stąd uciec. Nie zasługuję na to żeby żyć. "Gdybym mogła cofnąć się..."
      • konwalka Re: Jak się uwolnić? 08.11.08, 00:06

        Boże pomóż mi stąd uciec. Nie zasługuję na to żeby żyć. "Gdybym
        mogła c> ofnąć się..."

        o czym Ty mówisz?
      • madic Pelandar! 08.11.08, 00:32
        Jesteś tu?
    • irmaaa Re: Jak się uwolnić? 08.11.08, 01:05
      Pelandar, Skarbie! Ściskam Cię mocno.
      Znajdż szybko schronisko.Potrzebni Ci są ludzie, którzy pomogą,
      potrzebne bezpieczne miejsce, z którego spokojnie będziesz załatwiać
      sprawy rozwodowe i odzyskiwać mieszkanie wolne od męża.
      Nabierz głeboko powietrza i zrób to. Dla syna, dla siebie, może i
      dla męża. Mąż nie zginie. Nawet jeśli wyląduje na bruku, nie
      wykluczone ,że w psychiatryku- dla niego to jedyna szansa,żeby się
      otrząsnąć.
      Proszę Cię, nie zostawaj sama!

      A Wy, baby wstrętne, myślicie,że takie wojowniczki jesteście, bo
      wygrywacie te swoje wojny z mężami, teściowymi, itp. Wygrywacie je
      nie dlatego, że takie super babki jesteście, ale dlatego,że macie do
      czynienia z NORMALNYMI ludżmi. A tak poza tym, wierzycie,ze policja
      jest w stanie pomóc w takiej sytuacji? Naiwne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka