Dodaj do ulubionych

Bo pożałujesz........

    • shiva5 Re: Bo pożałujesz........ 29.10.08, 22:09
      nie wnikam w prośbę/zakaz/nakaz odnośnie do teściówki. może idiotyczny, może nie.
      mąż zachował się beznadziejnie, nie chodzi o słowa tylko o przekaz jakie za sobą
      te słowa niosą- czyli- zero meritum, ale twoje zdanie mnie nie interesuje, ważna
      jest matka. "moja matka" to świętość, a ty jesteś nikim- tak w skrócie
      odebrałabym taki przekaz.
      można być pod wpływem emocji i powiedzieć nawet ostre słowa, ale sens tej
      wypowiedzi świadczy o podejściu kolesia do własnej żony.

      btw- co on ma do ruskich sprzątaczek- gorsze czy co?
      każdy człowiek zasługuje na szacunek
      • fajka7 Re: Bo pożałujesz........ 29.10.08, 23:36
        nie chodzi o słowa tylko o przekaz jakie za sob
        > ą
        > te słowa niosą- czyli- zero meritum, ale twoje zdanie mnie nie
        interesuje, ważn
        > a
        > jest matka. "moja matka" to świętość, a ty jesteś nikim- tak w
        skrócie
        > odebrałabym taki przekaz.

        Pewnie tak bys odebrala i tak odebrala to autorka, ale patrzac na te
        slowa z boku i na spokojnie nie sposob nie zauwazyc, ze kompletnie
        takiego przekazu nie niosa smile
        Nic tu nie wskazuje na nieuzasadniona gloryfikacje matki- jest
        stwierdzenie faktu, ze to matka i maz zyczy sobie, by ja traktowac z
        szacunkiem, a nieudane "bo pozalujesz" oznacza po prostu obietnice
        wyciagniecia takich czy innych konsekwencji po prostu- np. obrazi
        sie i nie bedzie z nia gadal albo pojdzie na zlosc w cholere i wroci
        po tygodniu.
        Dojrzale czy nie, nie wyglada w ogole na powazna grozbe, a matka
        potraktowana jest normalnie i tyle. Bo to jest jego matka.
        A zeby sie tu doszukac sugestii, ze zona jest nikim i sie w ogole
        nie liczy, trzeba sie naprawde postarac i uzyc cala dostepna
        wyobraznie smile
        Sytuacja jest przedstawiona tendencyjnie poza tym. Nie wiadomo jak
        to bylo naprawde, skad ten dziwaczny zakaz, czy maz popiera w ogole
        ten pomysl, jak zostal przekazany itd.
        To nie jest tak, ze jak jestesmy u siebie w domu, to wolno nam robic
        co nam sie podoba z innymi LUDZMI, a oni maja obowiazek sie
        podporzadkowac, bo jak nie, to znaczy, ze okazuja brak szacunku- tak
        jak sie tu niektorym wydaje.
        Dorosly czlowiek ma prawo podejmowac jakies decyzje nawet na
        nieswoim terenie. Owszem, gdyby tesciowa wpuscila do domu obcego
        dziada podajacego sie za instalatora telewizji satelitarnej
        sprawdzajacego wszystkie wtyczki w calym domu, to faktycznie moznaby
        uznac, ze tesciowa zachowala sie lekkomyslnie- ale nawet w takim
        przypadku rozsadna osoba nie potrzebuje polecen tylko sama potrafi
        ocenic sytuacje. A tu nic takiego nie zaszlo- babka wpuscila do domu
        dziecko. Rozumiem, ze gdyby byl pozar albo wypadek strazakow ani
        pogotowia tez miala nie wpuszczac, tak?
        Faktycznie matka zostala potraktowana z gory, jak dziecko, jak
        idiotka, bylo to ponizajace i niedopuszczalne. Nic dziwnego, ze maz
        sie wsciekl. Oboje powinni przeprosic i tyle.
        • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 00:00
          Dziękuję Wam dziewczyny, i za te ciepłe i za ostre (ale mądre) słowa. Idę
          wszystko przemyśleć smile
          Jutro się odezwę.
        • joanna35 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 09:28
          fajka7 napisała:

          > To nie jest tak, ze jak jestesmy u siebie w domu, to wolno nam
          robic
          > co nam sie podoba z innymi LUDZMI, a oni maja obowiazek sie
          > podporzadkowac, bo jak nie, to znaczy, ze okazuja brak szacunku-
          tak
          > jak sie tu niektorym wydaje.
          No cóż... dokładnie tak mi się wydaje , bo a propos wspomnianych
          wcześniej zasad, ja jestem z tych, które uważają "mój dom moją
          twierdzą" i nie wiedzę powodu, żeby ktoś u mnie musiał czuć się jak
          u siebie w domu. Powiedziałabym nawet, że sobie tego nie życzę. Gość
          to jest gość i nie interesuje mnie stopień pokrewieństwa czy
          zażyłość, bo nie przypominam sobie, żebym zrobiła kiedykolwiek
          cokolwiek bez wiedzy czy woli gospodarza. W moim domu mam prawo mieć
          swoje fobie, a obowiązkiem gościa jest je uszanować. Niestety, jakoś
          tak się składa i w realu i tu, na forum, że to właśnie teściowie(u
          mnie akurat chodziło o teścia)uzurpują sobie prawo do wprowadzania
          swoich porządków w domu syna, z kompletnym pominięciem tego, że on
          sam tam nie mieszka. Tak się szczęśliwie, albo nieszczęsliwie
          składa, że ciągle jeszcze w naszym kraju to kobieta "tworzy" dom( w
          szerokim tego słowa znaczeniu) i dlatego potrafię zrozumieć, ze
          nawet niewielka iskra może wywołać pożar. Coś by się stało teściowej
          gdyby zastosowała się do prośby synowej?
          • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 09:42
            ja w tej sytuacji widzę jeszcze inną mozliwość..synowa bardzo nie
            lubi koleżanki córek, za którymi one przepadają..moze babcia uległa
            prośbom i namowom wnuczek by dziewczynke wpuscić, bo to była jedyna
            mozliwośc by sie z nia pobawiły pod nieobecnośc mamy..i może nie
            rozumieja i nie akceptują mamy uprzedzenia do tej dziewczynki..a
            babcia jak to babcia uległa i przez przypadek się wydało. Byc może w
            stosunku do innej osoby babcia by zastosowała się do zakazu synowej
          • bambussi Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:05
            joanna35 napisała:

            >+Powiedziałabym nawet, że sobie tego nie życzę. Gość
            > to jest gość i nie interesuje mnie stopień pokrewieństwa czy
            > zażyłość, bo nie przypominam sobie, żebym zrobiła kiedykolwiek
            > cokolwiek bez wiedzy czy woli gospodarza. W moim domu mam prawo
            mieć
            > swoje fobie, a obowiązkiem gościa jest je uszanować

            no to w takim razie niech więcej nie prosi teściwej o opiekę nad
            dzieckiem - wtedy u nich w domu będzie tylko gościem i będzie mogła
            realizowac na niej swoje fobie...

            a swoją drogą mam nadzieję że nie wychowam tak swojej córki żeby mi
            kiedys puściła taki tekst jaki włańcie zaprezentowałaś - u nas w
            domu moi rodzice czują się właśnie JAK U SIEBIE i tak samo ja, jak
            do nich wpadam, czuję się JAK U SIEBIE, mimo że nie mieszkam z nimi
            już z 10 lat...
      • angazetka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 00:00
        > "moja matka" to świętość, a ty jesteś nikim- tak w skrócie

        Świętośc jak świętość, ale chyba tej jego matce należy się
        elementarny szacunek, prawda? A dziewczyna go nie wykazała. Mąż
        powiedział głupio, ale się zdenerwował potężnie - w końcu to
        chodziło o jego matkę!
        • mamaemmy Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 00:12
          kurcze,nie czytam całego watku

          Ale wnioski takie

          Nie przepadasz za jego mama,co?Samo to,ze piszesz matka ,ma w tym znaczenie
          pejoratywne,on to widzi i czuje,ze na siłę chcesz byc ponad nią-wg mnie Twój maz
          tak myśli

          Słowo"pozałujesz" to pewnie jego "uważaj"...Ja takie teksty mówiłam w wielu 8
          lat,może jemu zostało..?

          Zakazy odnosnie otwierania domu-dla mnie niedorzeczne,tak mozna nakaza
          kilkulatce a nie dorosłej kobiecie-czy swojej mamie tez bys zabroniła a potem
          robiła z tego afere?Pomysl

          Postaraj sie troche jesli chodzi o tesciowa

          pozdrawiam

          i to tylesmile
        • attiya Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 08:25
          angazetka napisała:

          > > "moja matka" to świętość, a ty jesteś nikim- tak w skrócie
          >
          > Świętośc jak świętość, ale chyba tej jego matce należy się
          > elementarny szacunek, prawda? A dziewczyna go nie wykazała. Mąż
          > powiedział głupio, ale się zdenerwował potężnie - w końcu to
          > chodziło o jego matkę!
          tak samo jak szacunek należy się żonie - nie rozumiem niektórych
          wypowiedzi - jeśli mąż poczuł się urażony istnieją inne formy
          przekazów ha ha międzyludzkich, żeby dac żonie do zrozumienia, że
          nie za bardzo coś podchodzi do jego matki..... Naprawde uważacie, ze
          taka forma wypowiedzi męża jest oki? I naprawdę otwieracie dzrzwi
          wszystkim jak leci? Jeśli nawet dziewczyna przesadziła trochę, to
          nic a nic nie usprawiedliwia chamskiego zachowania męża. I mi w
          życiu zdarzyło się przecholować i nie raz i nie dwa coś niezbyt
          miłego powiedzieć o teściowej - ale mąż nigdy tak się do mnie nie
          zwrócił....
          Zresztą zawsze w takich przypadkach mówię do niego - "Nie gniewaj
          się, przepraszam, ale mówię nie o twojej mamie tylko o swojej
          teściowej" hi hi.....
          A w swoim domu pod nieobecność męża - a często to się zdarza - ja
          ustalam reguły. I mąż akceptuje je, bo wie, że nawet jeśli są
          dyskusyjne to robię to dla dobra naszej rodziny. A reguły z zasady
          zawsze komuś mogą się niespodobać. Jeszcze się taki nie urodził,
          który wszystkim by dogodził. smile))
      • jacek226315 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 15:30
        shiva5 ,a skad wiesz moze tak synowa sie odzywa do tesciowej nie
        pierwszy raz,wiec reakcja meza nie dziwota
        • polka2008 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 15:44
          jacek226315 napisał:

          > shiva5 ,a skad wiesz moze tak synowa sie odzywa do tesciowej nie
          > pierwszy raz,wiec reakcja meza nie dziwota

          Ale jak się odzywa??? Ala29 kilkakrotnie pisała, że poprosiła
          teściowa, a tamta potwierdziła, że ok.
          Więc jak się śmiała synowa odezwać?

    • gacusia1 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 02:44
      Nie bardzo wiem,dlaczego zabraniasz otwierania drzwi przez tesciowa?
      Czy ona jest niepelnosprawna umyslowo lub fizycznie?
      Tekst Twojego meza byl na poziomie zalosnym i zakrawa na znecanie
      sie psychiczne nad Toba.
      • roterro Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 15:21
        sorry ale mysle ze jestescie z mezem siebie warci. Jego jezyk jest
        niedopuszczalny, lecz wydawanie POLECEN tesciowej(matka meza) i
        latanie ZE SKARGA do meza, bo kobieta otworzyla drzwi bez pozwolenia
        tez normalne nie jest. Chyba masz cos do tej kobiety
    • majmajka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 07:38
      Fajny chlop. Ruska sprzataczka...- widze, ze dosyc blyskotliwy goscwink.
      Nienormalne jest to, ze zakazalas otwierac drzwi doroslej osobie. Ty sie jej wstydzisz? Faktycznie wyglada jak ruska sprzataczka (nie obrazajac ruskich sprzataczek)? Jestes na poziomie, a tesciowa nie? Czy moze tak poprostu boisz sie, ze glupia i wpusci bandytow?
    • bacha1979 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 08:04
      No akurat rozumiem Twojego Męża, postaw się na Jego miejscu, jakbyś się poczuła
      gdyby odezwał się tak do Twojej matki...

      Natomiast obsesji na temat (nie)otwierania drzwi zupełnie nie rozumiem, chyba,
      że ktoś mieszka w patologicznej dzielnicy, wtedy jasne...
      • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 10:07
        Może najpierw kilka wyjaśnień:
        Nie mieszkamy w niebezpiecznej okolicy
        Moja teściowa nie jest upośledzona umysłowo
        Teściowa nie „pilnuje” nam dzieci. Jak jest w naszym miasteczku,
        przychodzi 2- 3 razy w tygodniu pobawić się z dziewczynkami. I nie
        jest to w formie pomocy dla nas, tylko przychodzi bo chce.
        Być może mam lekką „fobię” dotyczącą nie otwierania drzwi obcym. Jak
        wychodzę z domu i z moimi dziećmi zostaje moja 25 letnia siostra,
        również mówię: Nie otwierajcie nikomu. Jak zostaje moja mama, mówię:
        Nie otwierajcie nikomu. Jak zostaje mój ojczym, nic nie mówię , bo
        po pierwsze: on zawsze mi mówi: Nie otwieraj drzwi obcym, a po
        drugie on jest u nas bardzo często, więc zna i sąsiadów i listonosza
        i pana z administracji.
        Mówiąc: nie otwierajcie nikomu, chodzi mi tylko i wyłącznie o
        bezpieczeństwo moich dzieci. Nie narzucam teściowej komu ma otwierać
        drzwi w swoim domu, czy też w co ma się bawić z moimi córkami w moim
        domu.
        Kiedy teściowa otworzyła drzwi koleżance córki – poczułam się, tak
        jakby nie szanowała moich decyzji i chciała mi zrobić na złość.
        Dodatkowo, dziewczynka, która przyszła, nie jest mile widziana w
        moim domu (choć moje córki ją lubią, jest 3 lata starsza) ze względu
        na zachowanie, sądy jakie wygłasza i ciekawość wszystkiego co dzieje
        się w moim domu.
        Kiedy teściowa otworzyła drzwi, ja byłam w pracy. Mąż też.
        Akurat zadzwoniłam do domu i dowiedziałam się że jest Olga. Wtedy
        napisałam do męża maila w stylu: była umowa, że Twoja mama ma nikomu
        nie otwierać drzwi. a podobno Olga jest u nas. Wiesz może coś na ten
        temat? Dostałam odpowiedź ze się czepiam, że to dziecko, że to nie
        listonosz. Potem ja odpisałam, że była umowa....... potem on; już
        wiecie co.
        Nie rozumiem, dlaczego prośba z nie otwieraniem drzwi, jest przez
        niektóre z Was jednoznaczna z brakiem szacunku.

        Jestem przerażona, jak czytam, że mąż dobrze mi powiedział. Straszne.

        Dzięki Waszym wypowiedziom, zrozumiałam natomiast, ze mogłam
        zdenerwować męża, ale i tak gościowi nie daje to pozwolenia na takie
        zwracanie się do mnie. Teraz z nim nie rozmawiam. Co dalej?

        Do babci47 – rozumiem Twoją postawę, sama jesteś babcią. Twoja
        opinia jest więc bardzo subiektywna. Zwróć proszę uwagę, ze ja na
        nikogo nie napadłam, nikomu nic nie nakazałam tylko poprosiłam, co
        więcej: dostałam potwierdzenie, że nie otworzą nikomu. Czy nie
        sądzisz, że bardziej fair by było, gdyby teściowa powiedziała, że
        nie rozumie o co mi chodzi, że ją dziwi taka sytuacja...... I mam
        jeszcze pytanie: uważasz, że jesteś ukochaną osobą swojego
        syna/córki????? Nie jest jego/jej ukochaną osobą współmałżonek?
        Dzieci???


        • angazetka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 10:31
          Wyjaśnione na spokojnie zdarzenie wygląda nieco inaczej niż wczoraj.

          > Wtedy napisałam do męża maila w stylu: była umowa, że Twoja mama
          ma nikomu nie otwierać drzwi. a podobno Olga jest u nas. Wiesz może
          coś na ten temat? Dostałam odpowiedź ze się czepiam, że to dziecko,
          że to nie listonosz. Potem ja odpisałam, że była umowa....... potem
          on; już wiecie co.

          On to napisał? A to gorzej. Tzn. jakby to wykrzyczał, bardziej bym
          rozumiała, że nerwy go poniosły, że się czepiasz jego mamy, ale
          jednak jak na piśmie człowiek się bardziej hamuje.
          Zresztą, nawt wykrzyczane, słowa były przesadne. Chyba że to było z
          twojej strony 1238 czepianie się teściowej.

          > Czy nie
          > sądzisz, że bardziej fair by było, gdyby teściowa powiedziała, że
          > nie rozumie o co mi chodzi, że ją dziwi taka sytuacja......

          Fakt. Byłoby prościej.

          > I mam jeszcze pytanie: uważasz, że jesteś ukochaną osobą swojego
          > syna/córki????? Nie jest jego/jej ukochaną osobą współmałżonek?
          > Dzieci???

          A nie można mieć iluś ukochanych osób? Troche przeraża mnie
          zalożenie, że wraz z założeniem rodziny nalezy mniej kochać
          rodziców.


          • phantomka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 10:40
            Tesciowe przedstawiane w wiekszosci takich historii, to jedze, ktore
            tylko czekaja, jakby tu dopiec biednej, grzecznej synowej. Na pewno
            ona te drzwi otworzyla z czystej zlosliwosci!
            A teraz na chwile zamien sie w taka tesciowa: nie masz jazd na
            obcych czajacych sie za drzwiami, dzwonek do drzwi nie oznacza dla
            ciebie porwania dzieci. Ot po prostu zwykla, codzienna sytuacja. Bez
            paranoi. Sa tacy ludzie, uwierz. Dlatego tez tesciowa moze ciebie
            nie rozumiec i nie stosowac sie do twoich polecen, bo jest kobieta
            dojrzala, pewnie odpowiedzialna (skoro zostawiasz z nia dzieci) i do
            glowy jej nie przychodza te same filmy, ktore ty sobie wkrecasz.
            No i druga rzecz: dzwoni ta kolezanka, to co twoim zdaniem maja one
            zrobic w tej chwili? Przestac sie ruszac i oddychac, zeby nikt ich
            nie uslyszal? Mysle, ze jednak nie zastanowilas sie nad tym
            dokladnie.
            • tosina Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 11:10
              Wszystko chyba zalezy od interpretacji i stosunkow z tesciowa .Mnie
              i moja laczy mila dobra zazyłosc. I poprzez ten pryzmat oceniam to
              co pisze autorka.
              Dla mnie tez zmienilo sie postrzeganie tego co sie stalo.Niestety
              albo tety na niekorzysc autorki. Czepialas sie niczym pijany
              plotu .Maz ci spokojnie tlumaczyc ze to nic wielkie ze przesadzasz a
              ty dalej swoje

              byla umowa

              byla umowa
              .wiec puscily mu nerwy .Mysle ze pisałas tak mu poprostu dlatego ze
              nie mialas zadnych innych argumentow .Czepialas sie i juz.
              Jesli ty zachowujesz sie chamsko to wersal tez nie obowiazuje meza.
              GADYBY MOJ MAZ traktowal moja matke jak zlo konieczne to po 1
              napewno nie spodobalo by mi sie to po 2 odczulby ze ja tez potrafie
              byc wredna.
            • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 11:17
              Ta koleżanka nie jest szczególnie mile widziana w tym domu,więc może
              wcale nie trzeba siedzieć cicho,tylko po prostu nie otwierać.Może do
              niej dotrze,że ktoś po prostu nie chce jej wizyt.Nie muszę nikomu
              otwierać drzwi,jak nie chcę i nie muszę jednocześnie udawać,że mnie
              nie ma.Niech sobie dzwoni do woli.
            • siasiuszek Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 17:12
              nic dodać nic ująć
              • jacek226315 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 22:25
                siasiuszek napisała:

                > nic dodać nic ująć
                Bzdury gadacie,co nie stac szanownej Pani domu powiedziec
                dzieciakowi wprost by ograniczyla wizyty lub wrecz nieprzychodzila
        • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 11:11
          a-l-a 29 masz 100 procent racji.Nie byłam u Ciebie w domu,a i tak
          odgadłam,że miałaś powód,dla którego obecność koleżanki córki tak
          Cię zdenerwowała.To są małe dzieci i w takim wypadku też mam prawo
          decydować,czy chcę akurat gościć tę dziewczynkę u siebie.Ja mam
          podobne podejście do Ciebie w kwestii otwierania drzwi
          obcym,zwłaszcza gdy robi to gość,czyli osoba,która nie zna
          wszystkich,nie wie też,kto jest u Ciebie mile widziany.Dla faceta to
          nie problem,bo dla niego to błahostka.Nie uważam ,że mąż dobrze Ci
          powiedział,wręcz przeciwnie,zachował się skandalicznie,broniąc
          matki,gdy tej obrony wcale nie potrzebowała,a poniżając żonę.Na
          przyszłość jednak dam Ci radę,a jestem już doświadczoną mężatką,w
          dodatku synową nie lubianąś za to, że po prostu żyje.Nie żal się
          chłopu na jego matkę w sprawach,których on i tak nie zrozumie.I
          nigdy nie powtarzaj kilka razy tego samego.Facetów bardzo drażni
          takie mielenie jednego i tego samego.Wymiana tych maili była
          zbyteczna.Mój mąż też się wkurzał,często nieadekwatnie do
          sytuacji,bo to zmuszało go do reagowania,gdy nie miał na to ochoty.A
          Twój wyładował złość na Tobie, bo pewnie zwrócenie uwagi matce nie
          przeszłoby mu przez gardło,a po drugie,to dla niego Ty się
          czepiałaś,a matka siedziała cicho.Więc oberwałaś niestety Ty.Ja już
          się nauczyłam załatwiać takie sprawy w białych rękawiczkach.Trocę to
          trwa,ale warto się nauczyć.Nie wypowiadaj krytycznych uwag pod
          adresem teściowej,ale tak kieruj sprawami,żeby mąż sam z siebie
          zwrócił matce uwagę,jeśli jest taka potrzeba.Ty sygnalizuj
          problemy,ale nie wskazuj na teściową,tylko na potencjalne zagrożenie.
        • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 08:21
          > Do babci47 – rozumiem Twoją postawę, sama jesteś babcią. Twoja
          > opinia jest więc bardzo subiektywna.
          Czy nie
          > sądzisz, że bardziej fair by było, gdyby teściowa powiedziała, że
          > nie rozumie o co mi chodzi, że ją dziwi taka sytuacja......
          I mam
          > jeszcze pytanie: uważasz, że jesteś ukochaną osobą swojego
          > syna/córki????? Nie jest jego/jej ukochaną osobą współmałżonek?
          > Dzieci???
          uważam, ze macie paskudne stosunki miedzy sobą a juz na pewno
          szwankuje komunikacja, chyba, że podobnych zakazów, podważajacych
          jej odpowiedzialnośc i zdrowy rozsądek (lub tak brzmiacych w jej
          odbiorze) teściowa już się nasłuchała wiele i zamiast dyskutować lub
          próbować dowiedzieć się z czego wypływają poprostu je ignoruje,
          przemilcza..skądś to musi wypływać. Ja do postanowień synowej sie
          stosuję, bo jeżeli chce bym cos zrobiła tak a nie inaczej wyjaśnia
          mi dlaczego i dlaczego jej na tym zależy...zreszta po czasie jaki
          spedziłam na tym forum i czego naczytałam sie na temat babć,
          teściowych itd. jestem wręcz przeczulona..i czasem mnie ze
          zdziwieniem widzę jak sama robi cos co tutaj by wywołało pomstę do
          nieba gdyby to zrobiła mama lub teściowa. Z synową mam lepsze,
          cieplejsze kontakty i układy niz z synem, moze dlatego, ze częściej
          sie kontaktujemy, ale dzięki temu wiem jak wyglada ich zycie, na co
          zwracają uwagę, czego sobie nie zyczą itp...Mam u nich tyle
          zaufania, ze powierzaja mi czasem wnuka i wiem, że maja do mnie
          całkowite zaufanie, ze krzywdy mu nie zrobię, nie narażę na żadne
          niebezpieczeństwo..ani ze nakarmie go czekoladą. W tym miesiacu
          nawet zostałam poproszona przez synową, by zostać babcia "na pełen
          etat", będę opiekowac sie maluchem przez cały dzien i weeckendy, gdy
          mama pojedzie na studia, mimo, ze ma rodzine na miejscu..ale my ze
          soba rozmawiamy i nie toczymy bzdurnych "wojenek" o pozycję w cudzym
          zyciu lub domu!! Gdy synowi palma czasem odbije to też ja go
          przywołuję do porządku, bo rozumiem sytuację kobiety, jej uczucia i
          skąd biora się jej frustracje..
          a jeżeli Twój małż się do tego stopnia wkurzył, że stracił panowanie
          nad sobą i przekroczył dopuszczalne granice..(w sms-ie tez mozna dać
          im upust pod działaniem emocji i wysłać zanim się tekst porzadnie
          przemysli)to zastanów się czy nie dałaś podobnych powodów juz nie
          raz i czy ta sytuacja nie była po prostu kropelką, która przepełniła
          dzban goryczy. Jeżeli rządasz szacunku dla siebie z jego
          strony..moze należy również uszanowac jego uczucia, w tym uczucie do
          mamy i razem z nim ustalic jak ma sie zachowywac w Waszym domu..i
          jego obciążyć obowiązkiem powiadomienia o tym Tesciowej i
          przypilnowania by sie stosowała
          • joanna35 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 22:42
            babcia47 napisała:
            Ja do postanowień synowej sie
            stosuję, bo jeżeli chce bym cos zrobiła tak a nie inaczej wyjaśnia
            mi dlaczego i dlaczego jej na tym zależy

            A gdyby nie wyjaśniała i nie tłumaczyła co byś zrobiła?
            • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 02.11.08, 11:19
              > A gdyby nie wyjaśniała i nie tłumaczyła co byś zrobiła?
              jeżeli cos wzbudza moje wątpliwości lub wydaje mi się niecodzienne
              to pytam..w końcu mogę sobie z czegos nie zdawać sprawy lub mogły
              sie zmienic jakieś sprawy np. w kwestii żywienia dzieci o których
              nie mam pojęcia a sa ważne..pytam nie tylko dlatego, ze mnie to
              dziewi ale równiez, bo chce sie dowiedzieć, czegos nauczyć, nie
              naroboc szkody..na tym polega komunikacja miedzy ludźmi, ze sie
              rozmawia i wyjaśnia to co którejś ze stron wydaje sie "dziwne" lub
              nowe..w takiej sytuacji można tez ocenić czy np. teściowa jest
              zgodna po rozmowie co do prośby synowej i czy sie zastosuje..czy
              lepiej poszukac innej opieki dla dziecka, bo moze mieć
              podejście "nie bo nie!" albo ja wiem lepiej i już..tez bywa..w końcu
              i synowe i teściowe są tylko ludźmi a ci bywają różni
          • ledzeppelin3 Re: Babciu 03.11.08, 17:39
            To, że piszesz "Teściowa" z wielkiej litery, a "synowa" z małej, już
            móiw o Tobie baaaardzo wielewink)
            • babcia47 Re: Babciu 04.11.08, 08:58
              Zeppelinko, Ty masz jakies schizy na punkcie tesciowej i to widać,
              słychac i czuć, nie tylko w tym wątku zresztą..mozliwe, ze w
              ferworze pisania uzyłam duzej litery w którymś wpisie, pisanie z
              duzego T włącza mi się gdy piszę "Twoje" i przy nazwach własnych,
              może się "machnełam", jednak przejrzałam kilka ostatnich wpisów i
              niestety widnieją tam tylko tesciowe pisane z małej litery..dla
              Twojej wiadomości: po powaznym wypadku mam problem z pisaniem,
              polegającym na wtórnym analfabetyźmie dotyczacym interpunkcji,
              pisania "duzymi literami" a nawet problemy z ortografią, które
              wczesniej mi sie nie zdarzały..troche to kłopotliwe ale da sie z tym
              życ pod warunkiem, że ktos nie dorabia do tego ideologii i nie
              szuka "drugiego dna"
        • bambussi Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:08
          > Jak
          > wychodzę z domu i z moimi dziećmi zostaje moja 25 letnia siostra,
          > również mówię: Nie otwierajcie nikomu. Jak zostaje moja mama,
          mówię:
          > Nie otwierajcie nikomu

          hmm... to wiele wyjasnia...

          czyli zostawiasz swoje dzieci pod opieką osób co do których masz
          poważne wątpliwości czy są w stanie prawidłowo ocenić czy mogą czy
          nie mogą otworzyć drzwi???? paradne...
        • elle444 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 12:01
          Alu, przede wszystkim nie powinnas według mnie przypisywać tesciowej
          złych intencji. Myślę, ze gdyby chodziło o osobę dorosłą na pewno by
          Cię posłuchała. Chodziło o kolezankę córek i z pewnością nie
          wiedziała, że nie jest ona mile widziana. Jak rozumiem zreszta Ty ja
          równiez wpuszczasz mimo, że nie lubisz jak ona przychodzi. Babcia
          była w bardzo niezrecznej sytuacji, bo było zapewne ewidentne, ze
          dziewczynki kolezankę lubią i pewnie nawet prosiły, żeby ją wpuścić,
          a babcia pewnie zrozumiała, ze ma nie otwierać obcym, a dziwczynka w
          jej rozumieniu obca nie była. Czy gdyby przyszła np. Twoja mama to
          tez miałaby jej nie otworzyc rozumiejąc Twój zakaz dosłownie?
          Ja mam taką zasade, jak nie mam pewności co do inetncji drugiej
          osoby to jej złych nie przypisuje. Takie domniemanie niewinności
          bardzo korzystnie wpływa na moje samopoczucie i stosunki
          międzyludzkie. A z męzem porozmwiaj. Powiedz mu ze pewnie
          rzeczywiście się czepiałaś, ale nie rozumiesz co miał na myśli i że
          Ci jego słowa sprawiły przykrość. Być może po prostu miał kocioł w
          pracy i sie na tobie wyładował, bo rozwiązywanie tego problemu to
          było dla niego w tym momencie juz za duzo. Pewnie się nie pomylę jak
          stwierdze , ze jest cholerykiem i to pewnie nie pierwszy raz. Musisz
          zwrócić mu uwagę, ze takie słowa ranią i uszkadzaja więź między
          Wami. No i że miło by było jaby Ci to jakoś zrekompensował smile np.
          wspólna kolacja lub prezencik ... Aha jeszcze jedno, pewnie tez sie
          duzo nie pomyle, jak stwierdze ze generalnie nie przepadasz za
          teściową i szlag Cię trafia jakm tylko przekroczy Twój próg. Pewnie
          Twój mąz w takim kontekście całą sytuację odebrał i było mu
          zwyczajnie przykro (nie zapominaj, ze to bardzo bliska mu osoba).
    • dido_dido Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 10:50
      Tak, masz rację, to jest brak szaczunku. Z obu stron - Twojej i męża.

      Wart Pac pałaca.
    • kajak75 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 12:29
      jezeli ja poprosilas, zeby nie otwierala drzwi to ok. Nie oznacza to traktowania
      kogos jak jak polglowka.
      Sposob, w jaki maz zwrocil ci uwage jest skandaliczny.

      Ja rowniez prosze moja tesciowa, zeby nie otwierala nikomu drzwi, kiedy zajmuje
      sie dzieckiem w czasie naszej nieobecnosci. Nawet kosztem biegania potem po
      przesylke na poczte.

      Ale moja tesciowa jest malo asertywna w kontaktach z roznymi domokrazcami i
      dosyc naiwna, chyba ze sa to Jechowismile wtedy jako rasowy mocher sie uaktywniasmile
    • jajofka mąż miał rację 30.10.08, 13:05
      to była koleżanka twojej córki, a nie ktoś obcy.
    • mamabuly Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 13:24
      Myślę, że nie tu "jest pies pogrzebany". Teściowa otworzyła drzwi
      zaprzyjaźnienemu dziecku a nie obcemu, a ty robisz aferę.

      Dlaczego nazywasz ją "matką swojego męża"? a nie "teściową" i
      dlaczego wymyślasz jakieś absurdalne zakazy. I o co chodzi z tym
      szacunkiem? Czy Ty nie próbujesz leczyć jakiś swoich kompleksów
      kosztem tej biednej kobiety.

      • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 15:15
        mamabuly napisała:

        > Myślę, że nie tu "jest pies pogrzebany". Teściowa otworzyła drzwi
        > zaprzyjaźnienemu dziecku a nie obcemu, a ty robisz aferę.

        Teściowa nie znała tego dziecka. Zreszta czy znała, czy nie znała.
        Miała nie otwierać.
        >
        > Dlaczego nazywasz ją "matką swojego męża"? a nie "teściową" i
        > dlaczego wymyślasz jakieś absurdalne zakazy. I o co chodzi z tym
        > szacunkiem? Czy Ty nie próbujesz leczyć jakiś swoich kompleksów
        > kosztem tej biednej kobiety.
        >
        Uwierz mi, że biedną kobietą to ona nie jest smile. I nie leczę żadnych
        kompleksów jej kosztem.
        Dlaczego prośba o nie otwieranie drzwi obcym wydaje Ci się
        absurdalna?
        >
        • komyszka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 15:42
          A z czego Ty się kobieto tłumaczysz? i KOMU?
          Tłumaczyć powini się Tobie teściowa, że jawnie lekceważy Twe prośby oraz mąż,
          który poniżył Cię w chamski sposób.
          Tyle w tym wątku było pięknych słów o szacunku do matki, teściowej. A w czymże
          uchybiła jej tego szacunku autorka wątku? PROSZĄC bywającą raz na jakiś czas w
          ich domu teściową aby nie otwierała obcym drzwi? Paranoja!
          A najlepszym hasłem tego wątku jest stwierdzenie że NIE MOŻNA DYKTOWAĆ ZASAD
          TEŚCIOWEJ, KTÓRĄ PROSI SIĘ O PRZYSŁUGĘ (parafrazuję). Pomijam, że zupełnie taka
          sytuacja nie miał miejsca- dziewczyna nie chciała żadnej przysługi, babcia sama
          się zaofiarowałą,niczego nie narzucała,jedynie prosiła. Jasne- teściowa to
          nadbyt, którego żadne prawidła się nie imają. Dosłownie brak słów nad lotnością
          niektóych stwierdzeń.
        • mamabuly Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 13:32

          > Dlaczego prośba o nie otwieranie drzwi obcym wydaje Ci się
          > absurdalna?
          > >
          Nieotwie3ranie drzwi obcym ok ma sens.

          No ale przecież chyba po reakccji Twoich dzieci teściowa zorientowała
          się, że to nie jest "obce dziecko" tylko jak najbardziej znajome.
          • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 13:43
            Zorientowała się, że to nie jest ktos obcy - jak już drzwi otworzyła.
            Przez wizjer dzieci nie widzą, kto stoi za drzwiami.
            • mamabuly Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 13:52
              Oj chyba się jednak czepiasz. No przecież mogła się zorientować po
              "odgłosie paszczowym" nie?

              pozdrawiamsmile
              • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 17:02
                mamabuly napisała:

                > Oj chyba się jednak czepiasz. No przecież mogła się zorientować po
                > "odgłosie paszczowym" nie?
                >
                > pozdrawiam

                nie ma to jak wmówić komuś kompleks, a potem go pozdrowić. Jesteś
                hipokrytką i zakłamaną babą, mamo buły.
            • jacek226315 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 22:35
              a-l-a-29 napisała:

              > Zorientowała się, że to nie jest ktos obcy - jak już drzwi
              otworzyła.
              > Przez wizjer dzieci nie widzą, kto stoi za drzwiami.
              A jakby tak wybuchl pozar,to strazakom tez mialaby nie otwierac?
    • dee.angel Ja was kompletnie nie rozumiem 30.10.08, 14:53
      Mam wrazenie, ze rozdmuchujecie sprawe do niebotycznych rozmiarow.
      Autorka watku miala pelne prawo poprosic tesciowa o niewpuszczanie kogokolwiek
      pod jej nieobecnosc. I nie chodzi tu o zagrozenie albo niewiare w mozliwosci
      umyslowe tesciowej. To nie byl nakaz tylko prosba. Jezeli macie namolna
      sasiadke, z ktora nie chcecie utrzymywac kontaktow albo nie chcecie, zeby jacys
      koledzy odwiedzali wasze dzieci to tez ich nie zapraszacie do domu. Tesciowa sie
      nie orientuje, wiec powinna sie zastosowac do prosby i tyle, to chyba nie jest
      trudne. I moim zdaniem wlasnie ona wykazala sie brakiem szacunku.
      Sprawe powinnas byla wyjasnic bezposrednio z tesciowa skoro maz jest taki
      drazliwy na jej punkcie i zapytac wprost, dlaczego zrobila inaczej niz sie
      umawialyscie.
      • molastka Re: Ja was kompletnie nie rozumiem 30.10.08, 18:14
        dee.angel napisała:

        > Mam wrazenie, ze rozdmuchujecie sprawe do niebotycznych rozmiarow.
        > Autorka watku miala pelne prawo poprosic tesciowa o niewpuszczanie
        kogokolwiek
        > pod jej nieobecnosc. I nie chodzi tu o zagrozenie albo niewiare w
        mozliwosci
        > umyslowe tesciowej. To nie byl nakaz tylko prosba. Jezeli macie
        namolna
        > sasiadke, z ktora nie chcecie utrzymywac kontaktow albo nie
        chcecie, zeby jacys
        > koledzy odwiedzali wasze dzieci to tez ich nie zapraszacie do
        domu. Tesciowa si
        > e
        > nie orientuje, wiec powinna sie zastosowac do prosby i tyle, to
        chyba nie jest
        > trudne. I moim zdaniem wlasnie ona wykazala sie brakiem szacunku


        Też tak uważam.Mało tego,jak zostawiam dzieci pod opieką niani (też
        dorosła osoba) to też mówię jej,zeby nie otwierała nikomu
        drzwi,nawet sąsiadom.
        • jacek226315 [...] 04.11.08, 22:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • sir.vimes Zgadzam sie, Dee.Angel 04.11.08, 18:51
        I nie chodzi tu o zagrozenie albo niewiare w mozliwosci
        > umyslowe tesciowej. To nie byl nakaz tylko prosba.

        Prośba to była, teściowa zgadzać się nie musiała.
        A chamstwo męża nie ma żadnego wytłumaczenia.
    • suger_mouse Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 14:59
      A pamiętacie sprawę Jolanty Brzozowskiej?
      Dwudziestoparoletnia kobieta otworzyła drzwi swojego mieszkania dwójce młodych
      ludzi, którzy twierdzili, że szukają pracy. Została zamordowana ze strasznym
      okrucieństem, m.in. kłuta nożem po twarzy, skakano jej po brzuchu.
      Takie rzeczy się zdarzają naprawdę. Bardzo rzadko, ale się zdarzają.
      Dlatego nie otwieram drzwi ludziom, których nie znam.
      I uważam, że autorka wątku miała prawo prosić o to osobę, której zostawiła pod
      opieką swoje dzieci - i oczekiwać, że ta prośba będzie spełniona.
      • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 16:52
        Matka nie zrobiła nic złego
        Pozwliła sobie wyrazić niezadowolenie, że osoba opiekująca się jej
        dziećmi ma w doopie jej zalecenia dotyczące bezpieczeństwa
        Że ją okłamuje, w jakiej sprawie- nie ma to znaczenia
        Otrzymała w odpowiedzi poniżającą uwagę/groźbę
        A emamusie, pewnie sprawnie trzymane za twarz przez mężów i
        teściowe, nie ośmielające się piardnąć we własnej rodzinie, raźno
        ściągają ją na ziemnię
        • siasiuszek Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 17:07
          No tak, miała za złe, że teściowa potrafi samodzielnie myśleć
        • ma.pi Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 19:54
          ledzeppelin3 napisała:

          > Matka nie zrobiła nic złego
          > Pozwliła sobie wyrazić niezadowolenie, że osoba opiekująca się jej
          > dziećmi ma w doopie jej zalecenia dotyczące bezpieczeństwa
          > Że ją okłamuje, w jakiej sprawie- nie ma to znaczenia
          > Otrzymała w odpowiedzi poniżającą uwagę/groźbę


          A jestem ciekawa jaka jest wersja wydazen tesciwej i meza.
          Jestem na 100% pewna, ze bardzo sie rozni od tej co nam tutaj
          przedstawila autorka watku :o)
      • majenkir Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 17:03
        suger_mouse napisała:
        > A pamiętacie sprawę Jolanty Brzozowskiej?

        A wiesz ilu ludzi od tego czasu zginelo w wypadku samochodowym,
        utopilo sie, wyszlo z domu i nigdy nie wrocilo, itp, itd.??
        Ludzie, nie dajmy sie zwariowac...
        Zycie z fobia jest jednak straszne.
      • siasiuszek Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 17:05
        Cegła też ci może na głowę spaść, bardzo rzadko, ale jest to możliwe
        • toniesamowite Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 17:31
          moim zdaniem czepiasz sie i nie lubisz tesciowej- to sa powody
          absurdalnych polecen (nie otwieraj drzwi nikomu), oraz histerycznej
          reakcji na to ze tesciowa wpuscila do domu kolezanke dzieci.
          Druga sprawa-gdybys chciala faktycznie rozwiazac ten wieeelki
          problem,to zwrocilabys sie bezposrednio do
          tesciowej ,opowiedzialabys jej,jak bardzo zranila Twoje uczucia,
          wpuszczajac nielubiane dziecko do domu nie stosujac sie do Twoich
          zakazow wszak okazala Ci brak szacunku- to tez jej powiedz).
          Nie rozumiem dlaczego z tym -problemem-zwrocilas sie do meza?wink
        • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 18:00
          Są sytuacje,których przewidzieć nie można,a są i takie,gdzie
          zagrożenia można uniknąć.Ale pomijając już względy bezpieczeństwa,to
          chyba ta dziewczyna miała prawo zadecydować,że nie chce,aby pod jej
          nieobecność w jej mieszkaniu przebywał ktoś obcy.Mówiąc obcy,mam na
          myśli,że nie domownik,koleżanka córki też była osobą obcą.Mąż też ma
          prawo decydować,ale w przypadku,gdy jedno z małżonków nie chce
          czyjejś obecności,a drugiemu jest to obojętne (bo mężowi chyba nie
          zależało na obecności tej dziewczynki),ważniejsza jest raczej
          decyzja osoby,która ma wyraźne zdanie w tej sprawie,czyli nie
          chce.Teściowa została poproszona, zgodziła się,choć mogła
          zaprotestować,zapytać o przyczyny,a potem zrobiła,jak chciała.Jedyny
          błąd,jaki popełniła autorka wątku,to ten,że zwróciła się z tym do
          męża,a nie do teściowej.Ktoś napisał o tej babci ''biedna
          kobieta''.Czemu taka biedna? jaka krzywda ją spotkała.Biedna to jest
          jej synowa,bo jej się oberwało od męża.Dziewczyna napisała,że tego
          rodzaju prośby kieruje też do członków własnej rodziny,teściową
          poprosiła o to samo,więc gdzie tu lekceważenie? Po prostu ma takie
          zasady i już.A lubienie czy nie teściowej nie ma tu nic do rzeczy,ja
          osobiście bardziej czepiałam się swojej mamy,którą kocham,a nigdy
          nie powiedziałam krytycznej uwagi teściowej,której nie lubię.Nie
          żaliłam się też na nią mężowi,bo nie miało to sensu. Gdy zrobiła coś
          wbrew woli męża,bo to on uczulał ją na pewne sprawy,nie
          komentowałam.Nie odezwałam się nawet wtedy,gdy siłą nakarmiła moje
          chore na grypę jelitową dziecko sosem,choć prosiliśmy,żeby dała mu
          tylko zostawione przez nas biszkopty.Nie odezwałam się,choć całą noc
          spędziłam potem przy łóżku wymiotującego dziecka.Dodam,żeby nie
          było,że się wysługujemy babcią,że pojechaliśmy wtedy załatwiać jej
          sprawy.
    • asientos Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 19:02
      podejrzewam półprawdę gdzieś
      • asientos Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:54
        może rozwinę: otworzenie drzwi = odpowiedź autorki, że sobie tego
        nie życzy i na to wszystko tekst męża??? Między odpowiedzią autorki
        a inwektywami męża (nie popieram tej formy rozmowy dla jasności
        dodam) powinna być około 20-minutowa kłótnia, bo jak sięma
        otworzenie drzwi do ruskiej sprzataczki?
    • mam_to_w_nosie Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 19:22
      bozzzze, dramat, nie wiedziałam, że jesteśmy w takiej doopie, ... tylko kilka głosów rozsądku.

      Wiecie, nie wiem co musiałoby się wydarzyć, żeby usprawiedliwić chamstwo
      z jakim mąż odniósł się do autorki wątku. We własnym domu, od osoby
      będącej gościem nie można sobie zażyczyć nie otwierania drzwi pod
      nieobecność gospodarzy?? A jednak patriarchat mamy głęboko zakorzeniony,
      to w nas siedzi i jeszcze prędko nie wyjdzie. Jeszcze tłumaczenie
      z urażeniem teściowej mogłabym ewentualnie łyknąć, tak dla świętego
      spokoju, chociaż żadnego problemu tutaj nie widzę. Ale z usprawiedliwianiem
      chamstwa męża, jego totalnego braku szacunku do żony?? Załamka...
      • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 21:12
        Już jakaś dziewczyna napisała wcześniej: "mężowie otaczają estymą
        mamusie i trzeba się z tym pogodzić". Po prostu dziewczyny mają
        facetów, którzy w razie ewentualnego konfliktu zawsze wezmą stronę
        mammy. Dlatego są takie zachowawcze i asekuranckie. Bo wiedzą, że
        zawsze z góry przegrają. Więc racjonalizują, że nic się nie stało,
        że autorka wątku histeryzuje (tylko dlatego że opowiedziała o
        sprawie mężowi). W swoim własnym domu nie moga ustalić żadnych
        zasad, bo przyjdzie Matka Męża, królowa rodu, i one będa miały kupę
        do powiedzenia. A zatem: jeśli jest się z góry na przegranej
        pozycji, jeśli jest się we własnym domu pozbawioną prawa głosu,
        trzeba to sobie wytłumaczyć, żeby zachować do siebie resztki
        szacunku. Dobrze im idzie, nie powiem.
        A teraz niespodzianka!! Może być inaczej. Są kobiety, z którymi
        zdaniem mężowie liczą się najbardziej na świecie. Są kobiety mogace
        kochać, szanować, uwielbiać swoich facetów, bo ONE są dla nich
        wyroczniami, a nie mamma. Są faceci szanujący matki, o ile one
        szanują ich żony. Naprawdę. Szok?
        • phantomka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 22:38
          Uwazaj, bo teraz ty przezyjesz szok: moj niemaz szanuje najbardziej
          moje zdanie. W zasadzie jest z reguly tak, ze to ja staje po stronie
          jego mamy, bo ona nie umie walczyc o swoje racje. A jednak uwazam
          autorke postu za histeryczke i kolejna fanke negatywnego nastawienia
          do tesciowej za sam fakt istnienia.
          Naprawde. Szok, nie?
          • polka2008 Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 22:46
            phantomka napisała:
            A jednak uwazam
            > autorke postu za histeryczke i kolejna fanke negatywnego nastawienia
            > do tesciowej za sam fakt istnienia.
            > Naprawde. Szok, nie?

            Szybko sądy wydajesz, no jestem w szoku.
            Jeśli nawet dziewczyna jest negatywnie nastawiona do teściowej, to skąd wiesz,
            że nie ma do tego podstaw?? Histeryczka?? Bo poprosiła, żeby drzwi nie otwierać?
            • phantomka Re: Bo pożałujesz........ 30.10.08, 23:12
              Moze za duzo przeczytalam podobnych historii. Wiesz, nie chce mi sie
              wierzyc, ze wszystkie tesciowe maja jakies problemy ze soba, tylko
              my - synowe jestesmy krysztalowe.
              A skad sady, ze ma z nia jakis problem i ze jest histeryczna? Ot
              dedukcja. Jezeli ktos tak zywo reaguje na otwarcie drzwi, to
              problemem raczej nie sa otwarte drzwi, tylko tesciowa. Jakos malo
              prawdopodobne wydaje mi sie, ze gdyby to byla jej mama, to tez
              oburzona zadzwonilaby do meza.
              A skoro jest tak oburzona slowami meza, tzn. ze nie jest u nich
              norma takie traktowanie drugiej osoby. Moze po prostu komus juz sie
              znudzilo wysluchiwanie o tym, jaka ma straszna mame?
              • polka2008 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 00:26
                Phantomka, no ale jak "żywo" zareagowała na otwarcie drzwi? Żywo to by było,
                jakby zadzwoniła do teściowej, i ją zdrowo opieprzyła. A ona napisała maila do
                męża. Może trochę czepliwego ale na pewno nie histerycznego.
                Ja nie rozumiem dlaczego Wy tak tej teściowej bronicie???
                • tosina Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 07:25
                  Polka kazda sprawa ma dwie strony .Tutaj poznalismy wersje autorki.
                  Gdyby maz tak zwracal sie do niej zawsze to nIe bylaby oburzona.A
                  ze byla oburzona to zalozyla post. No i nie rozumiem dlaczego wy tak
                  wszelkie zlo widzicie w tesciowych.

                  I tak na koniec. rozsadny post napisala babcia 47.Odrzuciliscie go
                  jako stronniczy bo sama jest tesciowa.Yhy .Jedna z dziewczyna nie
                  znoszaca swojej tesciowej napisala ze w 100% zgadza sie z autorka i
                  to juz nie bylo stronnicze dla co po niektorych.

                  Nie ustosunkuje sie do postu ledzepelin nie wiem co ta osoba cpa.
                  Jednak zrobil to w jej mozgu spore zmiany. Rownie durnych rzeczy nie
                  czytalam tu długo.
                  • malila Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 12:16
                    tosina napisała:

                    > Polka kazda sprawa ma dwie strony .Tutaj poznalismy wersje
                    autorki.

                    big_grin Zazwyczaj poznajemy jedynie wersję autorki ewentualnie autora.
                    Nie zawsze się ją podważa. Głównie wtedy, gdy ta wersja nie pasuje
                    do wizji świata, którą z takim trudem wypracował sobie oponentwink

                    > Gdyby maz tak zwracal sie do niej zawsze to nIe bylaby oburzona.A
                    > ze byla oburzona to zalozyla post. No i nie rozumiem dlaczego wy
                    tak
                    > wszelkie zlo widzicie w tesciowych.

                    Dyskusja nie dotyczy teściowych, tylko konkretnej teściowej. Jeśli
                    nie będziesz tak uogólniać, to być może łatwiej będzie Ci nabrać do
                    tej konkretnej teściowej większego dystansu.
                    I cóż takiego wynika z tego, iż mąż się w ten sposób wcześniej do
                    żony nie zwracał? Żona wcześniej się nie skarżyła? Teściowa
                    rzeczywiście podważa wszystkie zalecenia synowej, których nie
                    rozumie (bo ich nie rozumie, a jak ich nie rozumie, to one głupie i
                    bez sensu), żona się skarżyła, ale mąż niespecjalnie do tej pory
                    reagował, bo mu się nie chciało, nie chciał wchodzić w ten konflikt,
                    dobrze zna swoją matkę i wie, że ona i tak zawsze po swojemu zrobi,
                    a tym razem miał już dość świadomości, że jego matka jest jaka jest,
                    zrobił to, co robi wielu ludzi na jego miejscu czyli próbował
                    poprawić sobie samopoczucie zaprzeczając rzeczywistości? Oczywiście,
                    że nie. Mąż się tak wcześniej do żony nie zwracał, bo jest aniołem
                    cierpliwości i dobroci, który tym razem nie wytrzymał i stanął w
                    obronie swojej matki, która z racji tego, że jest dorosła, zawsze
                    dobrze wie, co należy robić, nawet jeśli jest w cudzym domu i nawet
                    jeśli jej nawyki i jej przekonania różnią się od nawyków i przekonań
                    włąścicieli domu.

                    > I tak na koniec. rozsadny post napisala babcia 47.Odrzuciliscie go
                    > jako stronniczy bo sama jest tesciowa.

                    Rozsądny, bo pasuje do Twojej teorii?wink Jej post jest stronniczy nie
                    dlatego, że jest teściową (równie dobrze można by zarzucać
                    stronniczość każdej synowej, która staje po stronie innej synowej),
                    tylko dlatego, że traktuje konieczność przestrzegania cudzych reguł
                    w cudzym domu zajmując się cudzymi dziećmi jak zamach na swoją
                    godność osobistom. Oraz dlatego, że polecenie, którego nie rozumie,
                    jest dla niej równoznaczne z cudzą fobią. Dopiero jak je zrozumie,
                    to fobia przestaje być fobiąwink (Zupełnie jak kierowcy, którzy nie
                    przestrzegają przepisów ruchu drogowego, kiedy nie widzą powodu, dla
                    którego należałoby ich przestrzegać.)
                    • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 02.11.08, 12:46
                      że traktuje konieczność przestrzegania cudzych reguł
                      > w cudzym domu zajmując się cudzymi dziećmi jak zamach na swoją
                      > godność osobistom. Oraz dlatego, że polecenie, którego nie
                      rozumie,
                      > jest dla niej równoznaczne z cudzą fobią.
                      chyba nie czytałaś moich postów! W "cudzym" domu stosuje się do
                      zasad w nich panujacych, ale nie jestem traktowana jak kilkuletni,
                      bezmyslny brzdąc lub osoba niesprawna umysłowo..jeżeli zasada jest
                      dla mnie nowa lub niespotykana to uzyskuję wyczerpujaca informację
                      na jej temat a nie nakaz lub prośbę, do której mam sie stosować jak
                      do nieprzestrzegalnego nakazu(!). We własnym domu otwieram drzwi
                      wszystkim (mam za drzwiami przedsionka psy, więc mogę sobie na to
                      pozwolić, bo słychać ich jazgot i w każdej chwili mogę je
                      wypuscić..a nikt nie może wejśc do domu, bo musi te drzwi otworzyć)
                      gdy jestem np. u mamy lub synowej mam wizjer w drzwiach i przez
                      drzwi lub domofon mogę dowiedzieć się kto stoi za drzwiami..
                      Jakoś przez blisko 50 lat przezyłam otwieranie drzwi, wychowałam
                      dzieci (tez przeżyły)..a nieznajomym, których nie oczekuję
                      (znajomym, nawet nieoczekiwanym otwieram) lub osobom podejrzanym
                      (np.nowy inkasent, którego pierwszy raz widzę) nie otwieram i nie
                      wpuszczam na teren, który jest nie chroniony przez psy,odczyt
                      licznika podaje telefonicznie lub zostawiam kartkę na drugi dzień
                      przy skrzynce na listy. Dotyczy to też inkasentów, których nie znam
                      bedąc w "cudzym" mieszkaniu ..i na tym opiera się moje zaufanie do
                      własnego rozsądku w tej kwestii a także zaliczkowo daję do tego
                      prawo opisanej w wątku teściowej. Kategoryczny nakaz polegajacy na
                      tym, ze "babci" nie wolno otwierać nikomu drzwi pod nieobecnośc
                      synowej daje sygnał, ze nie ma do teściowej zaufania i traktuje ją
                      jak osobe bezmyslna i nieodpowiedzialna, która wpuści do domu
                      kazdego kto do bedzie dobijał się do drzwi..tylko że teściowa mimo
                      swoich lat żyje do dziś i udało jej się przed niebezpieczeństwami
                      związanymi z opieką nad dziećmi wychowac do dorosłości syna, obecnie
                      męża autorki..
                      • malila Re: Bo pożałujesz........ 02.11.08, 22:40
                        babcia47 napisała:
                        > chyba nie czytałaś moich postów!

                        Wszystkich Twoich postów rzeczywiście nie czytałam, ale chyba nie
                        oczekiwałaś, że przestudiuję Całą Twoją twórczość w sieci. Jeśli
                        więc opisywałaś w jakimś innym wątku, komu i w jakiej sytuacji
                        otwierasz drzwi swojego domu, nie powinnaś oczekiwać, że się z tym
                        zapoznamwink

                        > Kategoryczny nakaz polegajacy na
                        > tym, ze "babci" nie wolno otwierać nikomu drzwi pod nieobecnośc
                        > synowej daje sygnał, ze nie ma do teściowej zaufania i traktuje ją
                        > jak osobe bezmyslna i nieodpowiedzialna, która wpuści do domu
                        > kazdego kto do bedzie dobijał się do drzwi..tylko że teściowa mimo
                        > swoich lat żyje do dziś i udało jej się przed niebezpieczeństwami
                        > związanymi z opieką nad dziećmi wychowac do dorosłości syna,
                        obecnie
                        > męża autorki..

                        Do dziś żyje też w dobrym zdrowiu mnóstwo ludzi, którzy przechodzili
                        nocami przez park, jeździli samochodami bez zapiętych pasów i bez
                        fotelików samochodowych, byli zostawiani przez rodziców przy
                        otwartych oknach bądź sam na sam z wrzątkiem, w wieku lat czterech
                        byli wysyłani przez rodziców do sklepu oraz w wieku lat pięciu -
                        samodzielnie lub z młodszą siostrą do przedszkola mieszczącego się
                        kilka ulic dalej.
                        Zakaz otwierania drzwi nie jest żadnym sygnałem braku zaufania, tym
                        bardziej nie jest traktowaniem kogoś jak osoby bezmyślnej i
                        nieodpowiedzialnej. Chociaż reakcja babci - jeśli nie była jedynie
                        nieporozumieniem wynikającym z innej interpretacji zakazu bądź
                        zapomnienia czy zagapienia się - o odpowiedzialności ani o
                        dojrzałości nie świadczy. Osoba dojrzała i odpowiedzialna nie
                        oszukuje, że dostosuje się do zasad, żeby potem postąpić im wbrew.
                        Osoba dojrzała, jeśli obiecuje, że coś zrobi, to tak robi albo
                        odmawia. Albo też pyta, w jakim celu ma to coś zrobić, żeby później
                        zgodzić się i zastosować się do prośby albo odmówić.
                        Zakaz nieotwierania drzwi jest po prostu zasadą, którą się stosuje w
                        danej rodzinie w danym domu i nie widzę powodu, dla którego gość
                        miałby ją zmieniać, jeśli jest ona ważna dla domowników i jeśli go w
                        żaden sposób nie krzywdzi. Oczywiście, gość może się poczuć
                        skrzywdzony regułą, której do tej pory sam nie stosował - tak samo
                        jak ateista może się poczuć skrzywdzony koniecznością zasłonięcia
                        ramion i ud w kościele albo tak jak synowa może poczuć się
                        skrzywdzona tym, że teściowa prosi o niewchodzenie na strych tudzież
                        niepranie i nieprasowanie jej rzeczy (mimo że synowa umie prać i
                        prasować!wink). W końcu jest dorosły i sam wie najlepiej, co ma robić.
                        I nikt nie będzie robił z niego kretyna. Przecież otwiera drzwi
                        tylko tym, których zna i do których ma zaufanie. Co z tego, że ma
                        zaufanie nie tylko do znanej sobie sąsiadki, ale też do pana, który
                        przedstawi się jako listonosz, gazownik, administrator, czy też do
                        pani, która powie, że ona z polecenia administracji sprawdza
                        wentylację w łazienkach lub zbiera podpisy na jakiejś liście, albo
                        też do takiej miłej dziewczyny, która roznosi informacje o zwrotach
                        nadpłaconej kwoty za wodę i prąd. Nadspodziewanie dużo ludzi ma
                        zaufanie do innych tylko datego, że tamci się tak, a nie inaczej
                        przedstawili. I nie są to osoby niedojrzałe ani głupie, tylko takie,
                        które mają w sobie dużo otwartości i zaufania i które jeszcze się na
                        tym zaufaniu nie przejechały.
                        Przypisujesz, Babciu, obcej osobie swoją ostrożność, bazując jedynie
                        na tym, że jest ona dorosła i wychowała dziecko. Bo można być
                        dorosłym odpowiedzialnym, ale mniej ostrożnym od Ciebie - wystarczy,
                        że ma się inne doświadczenie, że długo mieszka się w bardzo
                        przyjaznym miejscu.
                        Przypisujesz też dojrzałości nieomylność. A przecież dojrzałość
                        także popełnia błędy. I dlatego nie musi się obrażać, kiedy wymaga
                        się od niej uszanowania cudzych reguł na cudzym terenie. Bo
                        dopuszcza do siebie myśl, że te cudze reguły mogą mieć jakieś
                        podstawy. Bo nie musi drżeć ze strachu, że nie spełnia jakiegoś
                        kryterium dojrzałości i że to ją może zdyskwalifikować jako osobę
                        dojrzałą i myślącą.
                        I o ile zgadzam się z Led, że niektórymi osobami moze kierować lęk
                        przed zostaniem uznaną za kłótliwą, histeryczną i niezrównoważoną a
                        później potrzeba budowania na tym swojego autorytetu i chęć
                        udupienia kobiet, które nie chcą się w taki sam sposób
                        podporządkować starszyznie, to uważam jednak, że dużo większe
                        znaczenie ma w tym watku lęk przed uznaniem za niedojrzałą. Który
                        zresztą przebija często w innych wątkach. Podważanie cudzej
                        dojrzałości, pisanie wprost o cudzej niedojrzałości, pisanie o niej
                        z pozycji autorytetu, z pozycji osoby dojrzałej - jest na porządku
                        dziennym.
                        • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 09:25
                          > Wszystkich Twoich postów rzeczywiście nie czytałam, ale chyba nie
                          > oczekiwałaś, że przestudiuję Całą Twoją twórczość w sieci. Jeśli
                          > więc opisywałaś w jakimś innym wątku, komu i w jakiej sytuacji
                          > otwierasz drzwi swojego domu, nie powinnaś oczekiwać, że się z tym
                          > zapoznamwink
                          nie traktuj mnie protekcjonalnie czy jak przygłupa..wątek ma juz
                          sporo wpisów..w tym sporo moich..traktowanie pań ze starszego
                          pokolenia w wyzej opisany przeze mnie sposób jest zresztą dośc
                          zakorzenione wśród wielu ematek
                          > Zakaz nieotwierania drzwi jest po prostu zasadą, którą się stosuje
                          w danej rodzinie w danym domu i nie widzę powodu, dla którego gość
                          > miałby ją zmieniać, jeśli jest ona ważna dla domowników i jeśli go
                          w żaden sposób nie krzywdzi.
                          wbrew wpóźniejszym wpisom autorki wątku śmiem twierdzić, ze jest to
                          zasada, którą wprowadziła autorka poparta działaniami ojczyma, bo
                          inne osoby z rodziny (w tym matka) muszą byc napominane i
                          przypomiane..a mąż, który jest częścia tej rodziny raczej takiej
                          konieczności nie widzi..inaczej nie zareagowałby tak drastycznie i
                          do tego sam by swojej mamie tą zasadę przedstawił i nie zdziwiłaby
                          (a juz na pewno nie wywołała takich skutków) reakcja żony i
                          jej "donos" na teściową
                          Podważanie cudzej
                          > dojrzałości, pisanie wprost o cudzej niedojrzałości, pisanie o
                          niej
                          > z pozycji autorytetu, z pozycji osoby dojrzałej - jest na porządku
                          > dziennym.
                          to działa tez w drugą stronę!..traktowanie jak osobę niespełna
                          rozumu i nieodpowiedzialna, kogoś, kto juz w zasadzie wykazał, ze
                          potrafi zadbać o siebie i dzieci jest delikatnie mówiąc podważaniem
                          całego doswiadczenia zyciowego tesciowej, to co synowa ma jeszcze
                          przed sobą..tesciowa juz nic nie musi udowadniać, chyba, że są
                          podstawy do takiego jej potraktowania(o czym autorka wątku nie
                          pisała) ale wtedy nie rozumiem decyzji pozostawienia dzieci pod jej
                          wyłączna opieką
                          • malila Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 12:16
                            babcia47 napisała:
                            > nie traktuj mnie protekcjonalnie czy jak przygłupa..wątek ma juz
                            > sporo wpisów..w tym sporo moich..

                            No, sporo. I co? Ta ilość gwarantuje określoną jakość czy co?wink
                            Przeczytałam dokładnie cały wątek. Również Twoje wpisy. Swoją
                            wypowiedź dotyczącą Ciebie oparłam na tym właśnie, co napisałaś.
                            Rozumiem, że może być Ci trudno zaakceptować moją opinię. Rozumiem
                            też, że możesz chcieć ją kwestionować uciekając się do popularnej,
                            ale też dość oklepanej już metody wmawiania innym takiej celności
                            własnych wypowiedzi, że jedynym powodem, dla którego ktoś się z nimi
                            nie zgadza, może być jedynie ktosia kłopot z czytaniem. Dobrze by
                            wobec tego było, byś Ty zrozumiała, że taki sposób dyskusji pociąga
                            za sobą pewne konsekwencje. Zwłaszcza dorośli powinni to rozumiećwink

                            > wbrew wpóźniejszym wpisom autorki wątku śmiem twierdzić, ze jest
                            to
                            > zasada, którą wprowadziła autorka poparta działaniami ojczyma, bo
                            > inne osoby z rodziny (w tym matka) muszą byc napominane i
                            > przypomiane..a mąż, który jest częścia tej rodziny raczej takiej
                            > konieczności nie widzi..inaczej nie zareagowałby tak drastycznie i
                            > do tego sam by swojej mamie tą zasadę przedstawił i nie zdziwiłaby
                            > (a juz na pewno nie wywołała takich skutków) reakcja żony i
                            > jej "donos" na teściową

                            Taktakoczywiście. Jeśli mąż zareagował drastycznie, to znaczy, że
                            miał powód. Jeśli żona zareagowała dość gwałtownie (choć nie tak
                            drastycznie jak mąż), to znaczy, że jest zafiksowana na punkcie
                            teściowej. Jeśli mąż opieprza żonę, bo skrytykowała mamusię za
                            otwieranie drzwi, to znaczy, że mąż nie czuje potrzeby zachowywania
                            tego rodzaju ostrożności, mamusia jest w porzo, a żona kolejny raz
                            bezpodstawnie obraża teściową. Jeśli żona jest wkurzona na teściową,
                            to znaczy, że mamusia wciaż jest w porzo, a żona ma fobię na punkcie
                            bezpieczeństwa I oczywiście tylko ona - mąż już nie. Nieważne, że
                            mąż przypomina żonie, żeby nie otwierać drzwi obcym. Mąż żonie może.
                            Żona teściowej - już nie, bo to oznacza, że traktuje teściową jak
                            ruską sprzątaczkę. (BTW: dlaczego "ruską"?wink) Teoria względności ma
                            się dobrze nie tylko w obszarze fizyki.

                            > to działa tez w drugą stronę!..traktowanie jak osobę niespełna
                            > rozumu i nieodpowiedzialna, kogoś, kto juz w zasadzie wykazał, ze
                            > potrafi zadbać o siebie i dzieci jest delikatnie mówiąc
                            podważaniem
                            > całego doswiadczenia zyciowego tesciowej, to co synowa ma jeszcze
                            > przed sobą..

                            Ano właśnie. Ktoś, kto wykazał, że potrafi zadbać o siebie i dzieci,
                            musiał włożyć sporo energii w to "wykazywanie"... A teraz przychodzi
                            synowa - beż żadnego doświadczenia i podważa cały dorobek teściowej,
                            bo nie chce, żeby teściowa komukolwiek otwierała drzwi w domu
                            synowej i synawink Wymiękam.
                            Nie ma jednego sposobu dbania o siebie i dzieci. Nie istnieje osoba,
                            która robi to idealnie, chociaż istnieją osoby, które chciałyby być
                            idealne, bo na byciu idealnym zbudowały swoje poczucie wartości i
                            każde odstępstwo od bycia idealnym w to poczucie godzi. Powiedzenie
                            takiej osobie, żeby z cudzymi dziećmi czegoś nie robiła, zresztą
                            właściwie nie tylko z dziećmi - jest uderzeniem w jej poczucie
                            sensowności tego, co przez tyle lat robiła, bo jej system oceniania
                            samej siebie nie uwzględnia bycia dobrym, kompetentnym czy godnym
                            podziwu nie będąc idealnym. To nie ten, kto oczekuje, że jego zasady
                            w jego domu będą przestrzegane, traktuje gościa jak kogoś niespełna
                            rozumu. To gość sam się tak traktuje, utożsamiając dojrzałość,
                            mądrość i odpowiedzialność z patentem na wiedzę.
                            Zaskakujące jest też, jak bardzo trzeba uważać na teściową. Kiedy
                            młode matki skarżą się, że rodzina - a szczególnie żeńska i bardziej
                            doświadczona jej część - wręcz przygważdża je dobrymi radami, że
                            czują związaną z tym ogromną presję, że czasem mają wrażenie, jakby
                            były tymi, które mają najmniej do powiedzenia w sprawie własnego
                            dziecka, to dostają rady w stylu: wyluzuj, jesteś przewrażliwiona,
                            one chcą dobrze, kochają swojego wnuczka, a może czegoś się od nich
                            nauczysz. Teciowa takich rad nie dostanie.
                            A wydawałoby się, że to teściowa pownna być bardziej
                            wyluzowana...
                            • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 13:03
                              > No, sporo. I co? Ta ilość gwarantuje określoną jakość czy co?wink>
                              Przeczytałam dokładnie cały wątek. Również Twoje wpisy. Swoją
                              > wypowiedź dotyczącą Ciebie oparłam na tym właśnie, co napisałaś.
                              ..no i ponieważ przeczytałaś to co chciałaś przeczytać a Twoje
                              wnioski przystaja jak pięść do nosa to miałam prawo sadzić, ze
                              jednak nie przeczytałaś wszystkich w tym wątku lub niekoniecznie je
                              zrozumiałaś..no i te aluzje do całego mojego dorobku na forum, więc
                              posiłkując sie Twoim tekstem:" Dobrze by wobec tego było, byś Ty
                              zrozumiała, że taki sposób dyskusji pociąga za sobą pewne
                              konsekwencje. Zwłaszcza dorośli powinni to rozumiećwink
                              ..tongue_out
                              > Taktakoczywiście. Jeśli mąż zareagował drastycznie, to znaczy, że
                              > miał powód. Jeśli żona zareagowała dość gwałtownie (choć nie tak
                              > drastycznie jak mąż), to znaczy, że jest zafiksowana na punkcie
                              > teściowej.
                              tu odpowiem Ci słowami autorki:
                              >Nie mieszkamy w niebezpiecznej okolicy
                              Moja teściowa nie jest upośledzona umysłowo<
                              >Być może mam lekką „fobię” dotyczącą nie otwierania drzwi obcym.
                              Jak wychodzę z domu i z moimi dziećmi zostaje moja 25 letnia
                              siostra, również mówię: Nie otwierajcie nikomu. Jak zostaje moja
                              mama, mówię: Nie otwierajcie nikomu. Jak zostaje mój ojczym, nic nie
                              mówię , bo po pierwsze: on zawsze mi mówi: Nie otwieraj drzwi
                              obcym, a po drugie on jest u nas bardzo często, więc zna i sąsiadów
                              i listonosza i pana z administracji.
                              Mówiąc: nie otwierajcie nikomu, chodzi mi tylko i wyłącznie o
                              bezpieczeństwo moich dzieci. Nie narzucam teściowej komu ma otwierać
                              drzwi w swoim domu, czy też w co ma się bawić z moimi córkami w moim
                              domu.Kiedy teściowa otworzyła drzwi koleżance córki – poczułam się,
                              tak jakby nie szanowała moich decyzji i chciała mi zrobić na złość.
                              <
                              >Wtedy
                              napisałam do męża maila w stylu: była umowa, że Twoja mama ma nikomu
                              nie otwierać drzwi. a podobno Olga jest u nas. Wiesz może coś na ten
                              temat? Dostałam odpowiedź ze się czepiam, że to dziecko, że to nie
                              listonosz.<Tak jak już wcześniej pisałam, ja nie wydałam polecenia,
                              tylko poprosiła<
                              ..widać ja również mam tą wadę, że oceniam sytuację na podstawie
                              tego co ktos napisze..
                              Powiedzenie
                              > takiej osobie, żeby z cudzymi dziećmi czegoś nie robiła, zresztą
                              > właściwie nie tylko z dziećmi - jest uderzeniem w jej poczucie
                              > sensowności tego, co przez tyle lat robiła
                              ..cały czas podkreślam, ze jeżeli ma sie wątpliwośc do tego czy ta
                              osoba gwarantuje dobrą opieke nad dzieckiem i jego
                              bezpieczeństwo..to nie powinno sie z nia dziecka zostawiać..a
                              autorka a jednej strony chetnie się wyręcza, liczac na to że
                              tesciowa jest osoba odpowiedzialną..z drugiej podwaza jej rozsądek w
                              sprawie (powiedzmy to jasno) dośc zasadniczej dla bezpieczeństwa
                              tych dzieci, że nie potrafi odróznić sytuacji kiedy moze komus drzwi
                              otworzyć lub nie, ze może wpuscic do domu kogos kto sie podszywa lub
                              ma niecne zamiary...no to albo chce miec ciasteczko, albo chce je
                              zjeść..z drugiej strony sam zakaz dla mnie jest wręcz niebezpieczny,
                              bo może byc i taka sytuacja, ze będzie koniecznośc ewakuowania domu
                              z powodu np. ulatniajacego sie gazu lub odkopania w okolicy
                              niewybuchu..i wtedy co? dzieci zostaną w domu z babcią, w strefie
                              zagrożenia? z możliwościa, że zgina we własnym domu bo babcia miała
                              kategoryczny zakaz otwierania drzwi i podejmowania decyzji zgodnych
                              z rozsadkiem i oceną sytuacji?? bo synowa z założenia wyszła, ze
                              babci nie można ufac w tej materii..to co ta babcia robi z dziećmi i
                              bez osoby, która wg synowej mogłaby podjąć taką decyzję?
                              • malila Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 14:40
                                babcia47 napisała:
                                > ..no i ponieważ przeczytałaś to co chciałaś przeczytać a Twoje
                                > wnioski przystaja jak pięść do nosa to miałam prawo sadzić, ze
                                > jednak nie przeczytałaś wszystkich w tym wątku lub niekoniecznie
                                je
                                > zrozumiałaś..

                                ...bo "jak coś powiem, to już powiem, jak odpowiem, to roztropnie"wink
                                No tak, tego się nie da przeskoczyćwink

                                > ..widać ja również mam tą wadę, że oceniam sytuację na podstawie
                                > tego co ktos napisze..

                                Jakby Ci to powiedzieć... Ja te fragmenty już gdzieś widziałamwink
                                Tylko nie bardzo wiem, a jaki sposób miałyby udowadniać Twoją tezę.
                                Ostrożny ojczym nie wyklucza ostrożnego męża. Istnieją nawet pewne
                                teorie, które dowodzą, iż córka ostrożnego ojczyma zwiąże się z
                                równie ostrożnym mężczyznąwink

                                > ..cały czas podkreślam, ze jeżeli ma sie wątpliwośc do tego czy ta
                                > osoba gwarantuje dobrą opieke nad dzieckiem i jego
                                > bezpieczeństwo..to nie powinno sie z nia dziecka zostawiać..a
                                > autorka a jednej strony chetnie się wyręcza, liczac na to że
                                > tesciowa jest osoba odpowiedzialną..

                                Nie chciałabym podważać Twoich kompetencji, zwłaszcza w kwestii
                                czytania - tak dla Ciebie istotnej, ale dziewczyna wyraźnie
                                napisała, że się teściową nie wyręcza. To teściowa chce się wnukami
                                zajmować.

                                z drugiej podwaza jej rozsądek w
                                > sprawie (powiedzmy to jasno) dośc zasadniczej dla bezpieczeństwa
                                > tych dzieci,

                                Jeś ktoś tu podważa czyjś rozsądek, to teściowa rozsądek synowej.
                                Teściowa traktuje dziewczynę jak idiotkę, z którą nie ma nawet sensu
                                dyskotować nad zasadnością zakazu. Po co dyskutować z głupem;
                                najlepiej potakiwać, a potem zrobić po swojemu.
                                Dobry opiekun to nie chodząca encyklopedia opieki nad dzieckiem co
                                roku aktualizowana. Dobry opiekun ma prawo pewnych rzeczy nie
                                wiedzieć. Tym bardziej, im rzadziej ma z dziećmi do czynienia. Dobry
                                opiekun nie musi wiedzieć, że w tym miejscu lepiej będzie, jeśli nie
                                będzie otwierał drzwi. Nie musi tego wiedzieć, bo ma inny pogląd na
                                tę sprawę. Wystarczy, że przyswoi sobie nową zasadę. W przypadku Ali
                                wyglądało na to, że teściowa do tej zasady się dostosuje. Nie było
                                więc powodu, by wątpić w to, że teściowa zapewni dzieciom
                                bezpieczeństwo, przed faktem.

                                > bo może byc i taka sytuacja, ze będzie koniecznośc ewakuowania
                                domu
                                > z powodu np. ulatniajacego sie gazu lub odkopania w okolicy
                                > niewybuchu..i wtedy co? dzieci zostaną w domu z babcią, w strefie
                                > zagrożenia? z możliwościa, że zgina we własnym domu bo babcia
                                miała
                                > kategoryczny zakaz otwierania drzwi i podejmowania decyzji
                                zgodnych
                                > z rozsadkiem i oceną sytuacji??

                                Jasne, mój nastoletni syn też zginie, jeśli się znajdzie w strefie
                                zagrożenia, bo zabroniłam mu otwierania komukolwiek drzwi.
                                Szarżujesz, Babciuwink) Teściowej nie zabroniono podejmowania decyzji
                                zgodnych z rozsądkiem. Poproszono ją o nieotwieranie drzwi.
                                Zazwyczaj nie uwzględnia się w takich prośbach wypadków losowych.
                                Tak jak nie tłumaczy się, żeby dziecko poszło spać o dwudziestej,
                                chyba żeby się zadławiło albo rozcięło sobie głowę, to wtedy nie
                                musicie, możecie pojechać do lekarza albo wezwać karetkę; nie mówi
                                się: proszę pilnować, żeby dziecko nie zdejmowało majtek, no chyba
                                że chce siusiu, to wtedy można; nie mówi się: proszę nie wychodzić z
                                chorym dzieckiem z domu, no chyba że będzie nalot, to wtedy jak
                                najbardziej.
                                • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 15:09
                                  > Jakby Ci to powiedzieć... Ja te fragmenty już gdzieś widziałamwink
                                  zaznaczyłam, ze posłużę sie cytatami z tekstów autorki..to chyba
                                  jest zrozumiałe dla przecietnego czytelnika?
                                  > Nie chciałabym podważać Twoich kompetencji, zwłaszcza w kwestii
                                  > czytania - tak dla Ciebie istotnej, ale dziewczyna wyraźnie
                                  > napisała, że się teściową nie wyręcza.
                                  a niby co robi? pozostawia dzieci pod jej opieka mimo, ze nie ma do
                                  niej zaufania i nie zapewnia obecnosci osoby "trzeciej", która by
                                  jej to gwarantowała
                                  To teściowa chce się wnukami
                                  > zajmować.
                                  wieszszsz..moja mama, a prababcia mojego wnuka, tez chciała..ale jej
                                  delikatnie podziekowano, bo z róznych powodów nie rokowała najlepiej
                                  jako opiekunka małego dziecka..między innymi z tego powodu, ze
                                  jest "odporna" na zmiany jakie zaszły w opiece nad dzieckiem,
                                  zywieniem i wszystko chce robic "po swojemu".. to, ze ktos chce, a
                                  sie do tego nie nadaje, nie oznacza, że musi!..a jak juz, to ze
                                  nalezy dzieci zostawić pod jego wyłaczna opieką
                                  Teściowej nie zabroniono podejmowania decyzji
                                  > zgodnych z rozsądkiem. Poproszono ją o nieotwieranie drzwi.
                                  > Zazwyczaj nie uwzględnia się w takich prośbach wypadków losowych.
                                  a jak Twoim zdaniem miałaby sie dowiedzieć o zagrozeniu gdyby nie
                                  otworzyła drzwi? ostatnio w przypadku cysterny, która zapaliła się
                                  gdzies na Ślasku policjanci chodzili po domach i nakazywali
                                  ewakuację..a jak sprawdzić, czy głos dochodzący zza drzwi nalezy
                                  faktycznie do funkcjonariusza? jak sprawdzic jego legitymację?
                                  > Tak jak nie tłumaczy się, żeby dziecko poszło spać o dwudziestej,
                                  > chyba żeby się zadławiło albo rozcięło sobie głowę, to wtedy nie
                                  > musicie, możecie pojechać do lekarza albo wezwać karetkę; nie mówi
                                  > się: proszę pilnować, żeby dziecko nie zdejmowało majtek, no chyba
                                  > że chce siusiu, to wtedy można; nie mówi się: proszę nie wychodzić
                                  z
                                  > chorym dzieckiem z domu, no chyba że będzie nalot, to wtedy jak
                                  > najbardziej.
                                  no pacz pani..jakos na tego typu sytuacje wystarczy rozumku
                                  teściowej..a kiedy usłyszy, ze ma nie otwierac drzwi, to napewno
                                  otworzy jakiemus "zbujowi" i jeszcze zaprosi do domu na herbatkę i
                                  pokaże miejsce gdzie schowane sa kosztowności..Ty chyba nie czytasz
                                  tego co piszesz
                                  • malila Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 15:22
                                    babcia47 napisała:
                                    > to, ze ktos chce, a
                                    > sie do tego nie nadaje, nie oznacza, że musi!..

                                    Postaram się wyraźniej:
                                    NIE BYŁO PODSTAW, ŻEBY ALA WĄTPIŁA W BEZPIECZEŃSTWO DZIECI POD
                                    OPIEKĄ BABCI, PONIEWAŻ BABCIA OBIECAŁA, ŻE NIE BĘDZIE NIKOMU
                                    OTWIERAĆ DRZWI.

                                    > a jak Twoim zdaniem miałaby sie dowiedzieć o zagrozeniu gdyby nie
                                    > otworzyła drzwi? ostatnio w przypadku cysterny, która zapaliła się
                                    > gdzies na Ślasku policjanci chodzili po domach i nakazywali
                                    > ewakuację..a jak sprawdzić, czy głos dochodzący zza drzwi nalezy
                                    > faktycznie do funkcjonariusza?

                                    Bo chodzą i tłuką we wszystkie drzwi, a ludzie tłumnie wysypują się
                                    na klatkę i na chodnik pod blokiem?

                                    > no pacz pani..jakos na tego typu sytuacje wystarczy rozumku
                                    > teściowej..a kiedy usłyszy, ze ma nie otwierac drzwi, to napewno
                                    > otworzy jakiemus "zbujowi" i jeszcze zaprosi do domu na herbatkę i
                                    > pokaże miejsce gdzie schowane sa kosztowności..

                                    A wie, gdzie są schowane?wink

                                    Ty chyba nie czytasz
                                    > tego co piszesz.

                                    Że niby najpierw się pisze, a potem należy się dowiedzieć, o czym
                                    się pisało? To nie. Mnie uczono, że najpierw się wie, co się chce
                                    napisać, a potem się piszewink
                                    • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 15:33
                                      > Postaram się wyraźniej:
                                      > NIE BYŁO PODSTAW, ŻEBY ALA WĄTPIŁA W BEZPIECZEŃSTWO DZIECI POD
                                      > OPIEKĄ BABCI, PONIEWAŻ BABCIA OBIECAŁA, ŻE NIE BĘDZIE NIKOMU
                                      > OTWIERAĆ DRZWI.
                                      no i babcia popełniła straszliwe przestepstwo otwierając drzwi
                                      kilkuletniej kolezance wnuczki (bosze!!..mogła ich napaśc i
                                      pozabijać), co mąż skwitował stwierdzeniem "przeciez to nie
                                      listonosz"
                                      Mnie uczono, że najpierw się wie, co się chce
                                      > napisać, a potem się piszewink
                                      przeczytanie napisanego tekstu pozwala na ponowne przemyslenie tego
                                      co sie napisało..czasami przydatne
                                      • malila Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 16:15
                                        babcia47 napisała:
                                        > no i babcia popełniła straszliwe przestepstwo otwierając drzwi
                                        > kilkuletniej kolezance wnuczki (bosze!!..mogła ich napaśc i
                                        > pozabijać),

                                        Hiperbolizujesz. Ale też pokazujesz sposób myślenia
                                        wszystkowiedzącej babci. Ala ma prawo nie chcieć wpuszczać do
                                        swojego domu nie tylko obcych dorosłych, których tożsamości teściowa
                                        nie jest w stanie zweryfikować przez wizjer, ale też dzieci - nie z
                                        powodu zagrożenia napaścią, która jako jedyna przychodzi Ci do
                                        głowy, ale z jakichś tam sobie znanych powodów, których przykłady
                                        były już podawane. Ty tych powodów nie znasz, więc dla Ciebie zakaz
                                        jest bezsensowny. Jesteś żywym dowodem na to, że nie zawsze można
                                        liczyć na domyślność i wyobraźnię babci.

                                        > przeczytanie napisanego tekstu pozwala na ponowne przemyslenie
                                        tego
                                        > co sie napisało..czasami przydatne

                                        Wolałabym rady poparte osobistym pozytywnym doświadczeniem.
                                        • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 16:37
                                          Ty tych powodów nie znasz, więc dla Ciebie zakaz
                                          > jest bezsensowny.
                                          ..mogę tylko jeszcze raz zacytowac autorkę wątku:
                                          >Nie mieszkamy w niebezpiecznej okolicy
                                          Moja teściowa nie jest upośledzona umysłowo<
                                      • ale80ssandra Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 16:28
                                        babcia47 napisała:

                                        > >
                                        > no i babcia popełniła straszliwe przestepstwo otwierając drzwi
                                        > kilkuletniej kolezance wnuczki (bosze!!..mogła ich napaśc i
                                        > pozabijać), co mąż skwitował stwierdzeniem "przeciez to nie
                                        > listonosz"
                                        >

                                        Babciu, mimo składanych przez Ciebie deklaracji, sprawiasz niestety
                                        wrażenie, typowej, niereformowalnej starszej pani.
                                        Współczuję Twojej synowej. Zdajesz się sprawiać wrażenie osoby
                                        wszechwiedzącej, i nawet jak ktoś coś wyraźnie pisze, to albo
                                        czytasz pobieżnie, albo wiesz swoje, albo nie rozumiesz co czytasz –
                                        albo nieważne, co kto powie czy napisze – Ty nie bierzesz tego pod
                                        uwagę (no chyba, że Ci solidnie wytłumaczy, dlaczego Cię o coś prosi
                                        względem swojego dziecka) bo Ty jesteś NIEOMYLNA.



                                        Autorka wątku przecież napisała, że nie wyręcza się teściową, tylko,
                                        że teściowa przychodzi, bo chce się pobawić z dziećmi. Z tego co ja
                                        zrozumiałam, wychodzi to z inicjatywy teściowej.



                                        Każda matka ma prawo zakazać otwierania drzwi komukolwiek. Czy to
                                        sąsiadce, czy to listonoszowi z poleconym, czy bez poleconego, czy
                                        koleżance córki. Jako gość u kogokolwiek w domu, teściowa powinna
                                        dostosować się do prośby domowników. Jeśli proszą nie otwierać
                                        drzwi, to nie otwierać, jeśli proszą nie wchodzić na strych to nie
                                        wchodzić, nie dawać dzieciom słodyczy to nie dawać. Nie widzę też
                                        potrzeby specjalnego tłumaczenia się z takich czy innych nakazów.

                                        My home is my castle...........



                                        • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 16:53
                                          > Autorka wątku przecież napisała, że nie wyręcza się teściową,
                                          tylko,
                                          > że teściowa przychodzi, bo chce się pobawić z dziećmi. Z tego co
                                          ja
                                          > zrozumiałam, wychodzi to z inicjatywy teściowej.
                                          owszem tak napisała..ale niezaleznie od użytych słów liczą się
                                          opisane fakty..zostawienie dzieci pod opieką jest wyręczeniem, bo to
                                          teściowa zajmuje sie dziecmi pod nieobecnośc matki a nie opiekunka
                                          lub przedszkole..a moze ja się mylę?
                                          To ze teściowa chce, niekoniecznie musi oznaczać, ze może..ja tez
                                          chciałabym np. zostać prezydentem..i z wielu powodów nie
                                          zostanę..jeżeli synowa nie ma zaufania do tesciowej to nie powinna
                                          zostawiac dzieci pod jej wyłączna opieką i miałaby problem z
                                          głowy..równiez z otwieraniem drzwi..chyba, ze gdy dwie dorosłe osoby
                                          są z dziećmi to tez nie powinny otwierać drzwi..i tak mozemy w
                                          nieskonczoność. Tak to prawda! dla mnie ten zakaz jest niezrozumiały
                                          i mocno trąci fobią,szczególnie w swietle wypowiedzi samej autorki,
                                          ale jeżeli ktoś np.boi sie wychodzic na dwór to czy ja również muszę
                                          sie do tego stosować? czy przeniesienie lęków matki na dzieci to
                                          dobry sposób?..to może niech ta rodzina zacznie inwestować w budowę
                                          schronów? na przyszłośc będą jak znalazł!!
                                          • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 17:05
                                            babcia47 napisała:

                                            > > Autorka wątku przecież napisała, że nie wyręcza się teściową,
                                            > tylko,
                                            > > że teściowa przychodzi, bo chce się pobawić z dziećmi. Z tego co
                                            > ja
                                            > > zrozumiałam, wychodzi to z inicjatywy teściowej.
                                            > owszem tak napisała..ale niezaleznie od użytych słów liczą się
                                            > opisane fakty..zostawienie dzieci pod opieką jest wyręczeniem, bo
                                            to
                                            > teściowa zajmuje sie dziecmi pod nieobecnośc matki a nie opiekunka
                                            > lub przedszkole..a moze ja się mylę?

                                            Widzę babciu47, że waleczną babcią jesteś..... I tak łatwo nie
                                            odpuszczasz. A przecież dojrzałą kobietą jestes. Zycie jeszcze nie
                                            nauczyło, ze nie zawsze musisz mieć ostatnie zdanie?
                                            Powtórzę: teściową się nie wyręczam. Zazwyczaj wychodzę z domu wtedy
                                            kiedy ona przychodzi ..... włóczę się wtedy bez celu po sklepach,
                                            mimo że wolałabym być w tym czasie z moimi dziećmi i bawić się z
                                            nimi, po powrocie z pracy smile. Czy jest to dla Ciebie jasna
                                            wypowiedź?


                                            > To ze teściowa chce, niekoniecznie musi oznaczać, ze może..ja tez
                                            > chciałabym np. zostać prezydentem..i z wielu powodów nie
                                            > zostanę..
                                            Akurat w naszym przypadku teściowa i chce i może.

                                            jeżeli synowa nie ma zaufania do tesciowej to nie powinna
                                            > zostawiac dzieci pod jej wyłączna opieką i miałaby problem z
                                            > głowy..równiez z otwieraniem drzwi..chyba, ze gdy dwie dorosłe
                                            osoby
                                            > są z dziećmi to tez nie powinny otwierać drzwi..i tak mozemy w
                                            > nieskonczoność. Tak to prawda! dla mnie ten zakaz jest
                                            niezrozumiały
                                            > i mocno trąci fobią,szczególnie w swietle wypowiedzi samej
                                            autorki,
                                            > ale jeżeli ktoś np.boi sie wychodzic na dwór to czy ja również
                                            muszę
                                            > sie do tego stosować?
                                            Nie rozumiesz wciąż. Nie musisz się dostosować i przestać wychodzić
                                            na dwór. Powinnaś jednak uszanować to, ze na tym świecie mogą
                                            istnieć ludzie, którzy mają fobię związaną np. z wychodzeniem na
                                            dwór i nie namawiać takiego człowieka do opuszczenia mieszkania. Czy
                                            to takie trudne do zaakceptowania? Ty nie masz akiej fobii, to
                                            znaczy, ze ktoś inny mieć nie może?

                                            > schronów? na przyszłośc będą jak znalazł!!
                                            • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 17:16
                                              Zazwyczaj wychodzę z domu wtedy
                                              > kiedy ona przychodzi ..... włóczę się wtedy bez celu po sklepach,
                                              > mimo że wolałabym być w tym czasie z moimi dziećmi i bawić się z
                                              > nimi, po powrocie z pracy smile. Czy jest to dla Ciebie jasna
                                              > wypowiedź?
                                              ..nie nie jest jasna, wręcz zaczynam mieć wrazenie, ze placzesz się
                                              w zeznaniach, zmieniając je w zależności od wypowiedzi na tym
                                              wątku.. że zacytuję Twoją wypowiedź:
                                              "Kiedy teściowa otworzyła drzwi, ja byłam w pracy. Mąż też."
                                              ..chyba, ze jak juz napisałam kilka wypowiedzi wczesniej jesteś
                                              sprawnym trolem, który zafundował nam fajny wątek do wyrywania sobie
                                              kłaków..
                                              • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 09:35
                                                Oj babciu, babciu. Akurat wtedy byłam w pracy. Co nie zmienia faktu,
                                                że pomoc teściowej NIE JEST nam potrzebna. Na co dzień naszymi
                                                córkami zajmuje się mój ojczym. Odbiera je ze szkoły/przedszkola i
                                                jest z nimi w domu, dopóki ktoś z rodziców nie wróci. Zrozum więc
                                                babciu wreszcie, że jej pomoc jest zbyteczna i nikt się nią nie
                                                wyręcza.
                                                • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 09:41
                                                  ale w tej konkretnej sytuacji tak było (zgodnie z tym co
                                                  napisałaś), mój wnuk nie zostaje pod niczyją opieką tylko dlatego,
                                                  ze ten ktoś chce (np.moja mama a jego prababcia) gdy ten ktos nie
                                                  daje rekojmi odpowiedniej opieki, tylko w towarzystwie
                                                  osoby "trzeciej" (np. ja), która sprawuje opiekę własciwą i ponosi
                                                  pełna odpowiedzialnośc za dziecko, po ustaleniu jak to ma wyglądac z
                                                  rodzicami dziecka
                                          • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 22:06
                                            Ja to rozumiem tak.synowa nie prosiła o opiekę,ale babcia przyszła w
                                            celu pobycia z wnuczkami.Synowa poprosiłła o coś,babcia się
                                            zgodziła,choć mogła zapytać,jeśli miała wątpliwości co do
                                            powodów.Autorka wątku mogła poprosić kogoś ze swojej rodziny,które
                                            jak twierdzi często zostawały z dziećmi i akceptowały zasady,ale
                                            przypuszczam,że w takiej sytuacji teściowa poczułaby się urażona,że
                                            jest przez kogoś pilnowana,a i syn mógłby ochoczo stanąć po stronie
                                            matki.Poza tym ta dziewczyna nie tyle ma pretensje o wpuszczenie tej
                                            dziewczynki ile o olanie jej prośby przez teściową.Jeśli się komuś
                                            coś obiecuje,należy dotrzymywać słowa.Jedynym błędem była tu skarga
                                            do męża na jego matkę,bo wiem z doświadczenia,że faceci bardzo nie
                                            lubią,jak ktoś nalatuje na ich mamusię.Tak naprawdę,to w tym
                                            przypadku została zlekceważona żona-najpierw przez teściową,która
                                            obiecała,a potem zrobiła w stylu''gadaj sobie,ja i tak wiem
                                            lepiej'',a później przez męża,który zamiast załagodzić sprawę,wyżył
                                            się na małżonce.O ile jeszcze mogłabym przymknąć oko na zachowanie
                                            teściowej(wpuściła tylko dziecko,może niemile widziane,ale nie
                                            stanowiące zagrożenia),to facet ewidentnie przegiął.Żona zachowała
                                            się lojalnie-powiadomiła go o problemie,a mogła zrobić teściowej
                                            awanturę.Chłop nie stanął na wysokości zadania,bo w chamski sposób
                                            wypowiedział się po jednej ze stron.
                                    • bambussi Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:21
                                      malila napisała:

                                      > Postaram się wyraźniej:
                                      > NIE BYŁO PODSTAW, ŻEBY ALA WĄTPIŁA W BEZPIECZEŃSTWO DZIECI POD
                                      > OPIEKĄ BABCI, PONIEWAŻ BABCIA OBIECAŁA, ŻE NIE BĘDZIE NIKOMU
                                      > OTWIERAĆ DRZWI.

                                      no tak - największe zagrożenie wiąże się z otworzeniem drzwi przez
                                      dorosłą osobę smile)))

                                      mam nadzieję że autorka wątku nie zapomniała także pouczyć tesciowej
                                      w kwestii niebezpieczeństw zwiazanych z używaniem gazu, zbliżaniem
                                      się do okna, kapielą w wannie, używaniem czajnika elektrycznego,
                                      piciem gorącej herbaty i układaniem puzzli...

                                      zachowanie autorki wątki było po prostu żenujące, a juz
                                      stwierdzenie "była umowa" i żadnych argumentów ponad to, to czysta
                                      semantyka, bez chociażby próby wytłumaczenia swoich racji mężowi...

                                      co do stwierdzenia "bo pożałujesz" - ja bym się do Żonki tak nie
                                      odezwał ale na pewno nie interpretuję tego jako gróźb karalnych smile
                                      raczej jako stwierdzenie pożałujesz, bo tesciowa więcej nie zostanie
                                      z dziećmi i nie będziesz mogła iść na aerobik, pogaduchy, basen, do
                                      kawiarni itp...
                            • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 18:14
                              > to działa tez w drugą stronę!..traktowanie jak osobę niespełna
                              > rozumu i nieodpowiedzialna, kogoś, kto juz w zasadzie wykazał, ze
                              > potrafi zadbać o siebie i dzieci jest delikatnie mówiąc
                              podważaniem
                              > całego doswiadczenia zyciowego tesciowej, to co synowa ma jeszcze
                              > przed sobą..
                              AAA więc o to chodzi. Prośba o przestrzeganie reguł zamachem na
                              mamowe poczucie własnej wartości. Jakież więc mikre to poczucie być
                              musi.... I kto tu ma problem ze sobą?
                              • toniesamowite Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 18:20
                                ledzeppelin3 napisała:

                                > > to działa tez w drugą stronę!..traktowanie jak osobę niespełna
                                > > rozumu i nieodpowiedzialna, kogoś, kto juz w zasadzie wykazał,
                                ze
                                > > potrafi zadbać o siebie i dzieci jest delikatnie mówiąc
                                > podważaniem
                                > > całego doswiadczenia zyciowego tesciowej, to co synowa ma
                                jeszcze
                                > > przed sobą..
                                > AAA więc o to chodzi. Prośba o przestrzeganie reguł zamachem na
                                > mamowe poczucie własnej wartości. Jakież więc mikre to poczucie
                                być
                                > musi.... I kto tu ma problem ze sobą?


                                problem ze soba ma ala,ktora sama tu stwierdzila,ze otwarcie drzwi
                                przez tesciowa odebrala jako robienie jej na zlosc i BRAK SZACUNKU
                                co do jej osobywink
                                problem ma tez ala w tym wzgledzie,ze teraz twierdzi iz wychodzi z
                                domu i buja sie po sklepach kiedy tesciowa na wlasna prosbe bawi sie
                                z jej dzieciaczkamiwink))
                                (wczesniejsza wersja wydarzen mowila,ze ala byla w pracy i z tejze
                                pracy pisala do meza o okropnosciach jakie sie wlasnie dzieja u nich
                                dzieja)wink
                              • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 09:28
                                > AAA więc o to chodzi. Prośba o przestrzeganie reguł zamachem na
                                > mamowe poczucie własnej wartości. Jakież więc mikre to poczucie
                                być
                                > musi.... I kto tu ma problem ze sobą?
                                jak by Ci to wytłumaczyć tak, by było zrozumiałe czyli "jak dziad
                                krowie na rowie"..jeżeli jesteś kierowca od kilkunasu lat, jeżdzisz
                                ostrożnie, nie miałaś zadnego wypadku, nie zapłaciłaś nawet żadnego
                                mandatu, to potraktowanie Ciebie przez kogoś, kto nawet z Toba nigdy
                                nie jechał w samochodzie, jako osoby, która jeździć nie potrafi i
                                nie mozna Ci zaufać odbierzesz chyba jako naduzycie, afront i
                                niesprawiedliwość..Podobnie gdy osoba, która nie ma do czynienia z
                                Twoim dzieckiem będzie Ci próbowała coś zarzucać (nie mylic z
                                radzeniem) np. że nieodpowiednio sie dzieckiem zajmujesz, karmisz
                                lub ze o nie nie dbasz, to zrozumiałe będzie w tej sytuacji Twoje
                                oburzenie..albo gdy ktoś zarzuci, Ci, ze źle karmisz swoja rodzine,
                                mimo, że wcinaja az im sie uszy trzęsą, są zdrowi i lubia Twoja
                                kuchnię..lub gdy ktos podważ Twoje umiejetności i doswiadczenie w
                                pracy a nie ma do tego prawa i wcale nie jest od
                                Ciebie "lepszy"..Tym "ktosiem" moze być ta znienawidzona przez
                                Ciebie tesciowa..lub kazdy inny człowiek, któremu brak podstaw
                                dobrego wychowania lub w sposób nieuzasadniony uważa, że ma prawo
                                Cię oceniać i podważać Twoje kompetencje. Jeżeli ktoś czuje się
                                kompetentny w danej sytuacji lub jest pewien swoich
                                umiejetnosci,rozsądku, odpowiedzialnosci itd. to naturalną rzecza
                                jest, ze nie pozwoli na takie traktowanie siebie..to wypływa chocby
                                z asertywnosci i dotyczy kazdej sytuacji i kazdych relacji a nie
                                tylko synowa-teściowa
                          • sir.vimes Mąż konieczności nie widzi 04.11.08, 18:58
                            a mąż, który jest częścia tej rodziny raczej takiej
                            > konieczności nie widzi..

                            I to jest powód dla którego autorka nie powinna teściowej PROSIĆ o nieotwieranie?
                • phantomka Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 07:38
                  To powiedz mi, dlaczego mam nie bronic tesciowej? Z samego faktu, ze
                  nia jest? Bo ja naprawde nie rozumiem problemu otwarcia drzwi.
                  Zakladam, ze tesciowa upewnia sie, komu otwiera. Nie wpuscila do
                  domu 2 metrowego draba, tylko mala dziewczynke, o ktorej pewnie nie
                  wiedziala, ze jest persona non grata w domu autorki.
          • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 08:57
            Uwierz mi,istnieją też teściowe,mające negatywny stosunek do
            synowej,za sam fakt istnienia.
            • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 09:10
              > Uwierz mi,istnieją też teściowe,mające negatywny stosunek do
              > synowej,za sam fakt istnienia.
              ..i synowe majace negatywny stosunek do teściowej, za sam fakt jej
              istnienia..a takze te, które mając negatywny stosunek do własnej
              generalizują opinie na temat innych, stosunku synów do nich i
              odwrotniw, prób podporzadkowywania obojgu biednej synowej itd..jedna
              z rozmówczyń na tym wątku (i nie tylko, bo czytywałam juz podobne
              jej wypowiedzi) mocno o taką postawę posądzam
      • sir.vimes no jesteśmy:))) a raczej są:)) 04.11.08, 18:54
        najzabawniejsze w tym wszystkim, że nie nastąpił tak naprawdę żaden konflikt
        między synową a teściową. Po prostu dziewczyna zwierzyła się mężowi. Ale i tego
        lepiej nie robić. Bo można pożałować;P


        > Wiecie, nie wiem co musiałoby się wydarzyć, żeby usprawiedliwić chamstwo
        > z jakim mąż odniósł się do autorki wątku. We własnym domu, od osoby
        > będącej gościem nie można sobie zażyczyć nie otwierania drzwi pod
        > nieobecność gospodarzy?? A jednak patriarchat mamy głęboko zakorzeniony,
        > to w nas siedzi i jeszcze prędko nie wyjdzie. Jeszcze tłumaczenie
    • kotbehemot6 fantastyczna historia o tym 31.10.08, 09:09
      jak ludzie utrudniaja sobie życie-przewrażliwona mamusia , wkurzony tatuś i
      gdzieś w tym wszytskim dziecko, które ma siedzieć zamkniete razem z babcia w
      domu. w domu-WOW-rewelka.

      Rozumiem,ze chodziło o złamanie TWOICH ZASAD, ale tak spojrzyj na siebie zboku
      i oceń czy te TWOJE zasady nie są z lekka przesadzone??????
    • smerfetka8801 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 09:33
      hmmm...w pierwszej czesci zdanioa moze i mial racje bo to jednak
      dorosla osoba i chyba wie komu otwierac drzwi a komu nie co do tonu
      stylu i ostatniego zdania...moj maz mnie szanuje i bez watpienia tak
      by do mnie nie powiedzial
      • toniesamowite Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 09:50
        jak ktos jest przewrazliwiony na swoim punkcie to otwarcie drzwi
        kolezance dzieci odbiera jako zlosliwosc i brak szacunku wobec
        siebie.Pisze potem maile do mezusia i na koniec robi dramat ze
        stwierdzenie : bo pozalujesz.
        tak na marginesie znalam dziewczyne,ktora robila podobna krecia
        robote - krytykowala czlonkow rodziny tylko i wylacznie wobec
        swojego partnera,opowiadala mu co jej sie nie podoba w zachowaniu
        osob z jego rodziny, i bylo to nagminne.Nie chodzilo tu raczej o
        rozwiazanie jakis kwestii czy problemow,ale o odsuniecie go od
        rodziny.Ty mi sie podobnie kojarzysz.
        • krzepka.rzepka Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 12:28
          nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi, ale oceniając sytuację na podstawie
          twojej wersji uważam, że:

          1. zalecenie teściowej, żeby nikomu nie otwierała, a następnie zrobienie dramatu
          z faktu, iż wpuściła malą dziewczynkę, świadczy że jesteś osobą przewrażliwioną,
          z ukrytymi fobiami i awersją do teściowej, a twoje reakcje są nieadekwatne do
          sytuacji. Reasumując: czym prędzej do psychologa, bo zatrujesze sobie i innym
          życie mając takie podejście do wszystkiego.

          2. reakcja twojego męża wyjątkowo paskudna i agresywna, niemniej jednak
          przyznaję mu rację co do zasady. Powinien to jednak wypowiedzieć w sposób
          umiarkowanie kulturalny i bez pogróżek.np. "zachowujesz się niepowaznie wydając
          mojej mamie takie zakazy i proszę, żebyś nie robiła afery, bo nie ma z czego".

          amen.
          • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 12:39
            Krzepko,
            tak jak pisałam, może jestem przewrażliwona na punkcie otwierania
            drzwi i w ogóle bezpieczeństwa moich dzieci. Może coś w tym być.
            Z awersją do teściowej też się zgodzę. Co do fobii - hmm raczej nie.
            Ale nie zrobiłam żadnefo dramatu z faktu, że wpusciła tę
            dziewczynkę. Napisałam maila - może czepliwego - i tyle.

            Mąż - jest niestety tylko obrazem trgo, jakie dzieciństwo
            zafundowała mu jego toksyczna mamusia. A ja nie muszę tego
            tolerować smile. tylko co z tym zrobić? Jak to zmienić?
            • bea.bea Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 13:49
              jak nie młotkiem, to szp[adlem...

              twój maz jest dorosły...widziały gały co brały...wiec moze zajmij sie chowaniem
              swojego dziecka, daj boze zeby sie potem twoja synowa/zięć nie czepiali, zes żle
              wychowała...
              a z męzem zyj i nie czepaiaj sie rodziny...bo moze byc kiedys odwrotnie...
              • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:43
                bea.bea napisała:

                > jak nie młotkiem, to szp[adlem...
                >
                > twój maz jest dorosły...widziały gały co brały...
                Niby widziały. Ale słyszałaś pewnie powiedzenie, że miłość jest
                ślepa?? sad

                > a z męzem zyj i nie czepaiaj sie rodziny...bo moze byc kiedys
                odwrotnie...
                Odwrotnie to jest juz i to od dawna. Mój mąż bardzo czepia się mojej
                rodziny. Ale nigdy nie usłyszałm ode mnie:Bo pożałujesz. Ani innych
                gróźb.
            • kol.3 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:29
              Przyłaczę się do poglądu,że teściowa to nie pomoc domowa, polecenia
              wydaje się gosposi. "Płacę i wymagam". Gdybyście mieszkali w Nowym
              Jorku może zrozumiałabym obawy, w małym miasteczku te obawy są
              śmieszne.
              Interesuje mnie jedno - ile razy podobne sytuacje miały miejsce. Mam
              wrażenie że mąż stracił cierpliwość nie z powodu jednorazowego
              zajścia.Może lubisz wszystkich ustawiać, żeby było po Twojemu.
              Mam wrażenie że prawda leży gdzieś głębiej.
              Moja rada - chcesz, żeby było robione po Twojemu - rób sobie sama,
              nie wysługuj się teściową. Sformułowanie użyte przez męża o czymś
              mówi - traktujesz teściową źle, jak podrzędną posługaczkę. I o to
              poszło. Nie wiem czy chodzi Ci o dzieci, czy po prostu lubisz
              rządzić innymi, pokazywać im palcem jak mają robić.
              • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:46
                kol.3 napisała:

                > Przyłaczę się do poglądu,że teściowa to nie pomoc domowa,
                polecenia
                > wydaje się gosposi.
                Tak jak już wcześniej pisałam, ja nie wydałam polecenia, tylko
                poprosiła, tak jak Ty być może prosisz swoją teściową, żeby nie
                dawała psu wołowiny bo jest uczulony wink. I tak jak pisałam,
                usłyszałam: OK.

                > Interesuje mnie jedno - ile razy podobne sytuacje miały miejsce.
                Mam
                > wrażenie że mąż stracił cierpliwość nie z powodu jednorazowego
                > zajścia.Może lubisz wszystkich ustawiać, żeby było po Twojemu.


                > Mam wrażenie że prawda leży gdzieś głębiej.
                > Moja rada - chcesz, żeby było robione po Twojemu - rób sobie sama,
                > nie wysługuj się teściową.
                Ale w czym się teściową wysługuję???????????


                Nie wiem czy chodzi Ci o dzieci, czy po prostu lubisz
                > rządzić innymi, pokazywać im palcem jak mają robić. Nawet nie
                wiesz, jak bardzo się mylisz.
                • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 02.11.08, 12:54
                  > Tak jak już wcześniej pisałam, ja nie wydałam polecenia, tylko
                  > poprosiła
                  jak zwał tak zwał..przecież z Twoich postów wynika, że Twoja prośba
                  miała być dla teściowej rozkazem i jej nieprzestrzeganie wywołało
                  cały konflikt..
    • marva Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 13:56
      To nie jest ani straszne ani brak szacunku. Brak szacunku raczej
      wykazałaś Ty względem swojej teściowej.
      • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:46
        marva napisała:

        > To nie jest ani straszne ani brak szacunku. Brak szacunku raczej
        > wykazałaś Ty względem swojej teściowej.

        Bo poprosiłam, zeby nie otwierała nikomu?
        • tosina Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:50
          jesli jestes przekonana o swoje nie omylnosci to po co post na forum?
          Chcialas sie utwierdzic w przekonaniu ? bo z tego co widac to Ty
          innej opcji nawet nie dopuszczasz.
        • lila1974 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 15:55
          Tak.
          Gdyby ktoś do mnie zwrócił się z taką prośbą, to uznałabym, że ma
          mnie za kretynkę.
          • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 31.10.08, 22:15
            A potem faceci się dziwią, że baby nie amją ochoty na seks i że myją
            okna co 2 tygodnie.
            Tez bym myła, gdyby mój facet bronił mammy tak zaciekle własną
            piersią
            Jak można wziąć do buzi takiemu facetowi???? No nie mozna, nie ma
            bata
            • lila1974 Re: Bo pożałujesz........ 01.11.08, 12:37
              Broni mamy tak zaciekle?
              Widać miarka się przebrała.
              Gdyby mój mąż traktował moją mamę jak kretynkę, to tez usłyszałby
              coś mało przyjemnego.
          • kol.3 Re: Bo pożałujesz........ 01.11.08, 11:41
            Lila, autorka postu tego nie czuje. Ograniczona wrażliwość. Dlatego
            mąż musiał użyć mocnych słow, żeby do niej cokolwiek dotarło.
            • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 01.11.08, 19:31
              kol.3 napisała:

              > Lila, autorka postu tego nie czuje. Ograniczona wrażliwość.

              No cóż. Mylisz się co do ograniczonej wrażliwości.
              • kol.3 Re: Bo pożałujesz........ 02.11.08, 15:27
                Wszyscy się mylą, Ty jedna masz rację. Tylko sensownych argumentow
                Ci brakuje.
        • benignusia hmmm 31.10.08, 23:29
          po pierwsze rozumiem Twoje podejscie,otwieranie drzwi jest dla
          Ciebie wazne,poprostu,nie chcesz zeby ktos otwieral drzwi pod Twojá
          nieobecnosc bo boisz sie o dzieci,masz hopla na tym punkcie i wogole-
          POPROSTU JEST TO DLA CIEBIE BARDZO ISTOTNE,nie tylko wzgledem
          tesciowej ale tez innych czlonków Waszej rodziny.Rozumiem to,bo ja
          mam hopla na punkcie jedzenia-moich dzieci-wsciekalam sie gdy tesc
          mi "zdradzil"ze tesciowa dala mojej 8 m-cznej wtedy córce bulke-bo
          córa alergik i przestrzegalam diety.Nie chcialam by robiono cos bez
          mojej zgody.
          Druga sprawa,to jak odezwal sie do Ciebie máz.Dla mnie nie do
          przyjecia....I wydaje mi sie ze chodzi tu o zasady,poprostu já o cos
          prosilas,jak kazdego,uslyszalas OK,a zrobila cos zupelnie
          innego,podkreslam ze w waznej dla Ciebie sprawie....dobrze mysle??
          • a-l-a-29 Re: hmmm 01.11.08, 19:32
            benignusia napisała:

            > po pierwsze rozumiem Twoje podejscie,otwieranie drzwi jest dla
            > Ciebie wazne,poprostu,nie chcesz zeby ktos otwieral drzwi pod Twojá
            > nieobecnosc bo boisz sie o dzieci,masz hopla na tym punkcie i wogole-
            > POPROSTU JEST TO DLA CIEBIE BARDZO ISTOTNE,nie tylko wzgledem
            > tesciowej ale tez innych czlonków Waszej rodziny.Rozumiem to,bo ja
            > mam hopla na punkcie jedzenia-moich dzieci-wsciekalam sie gdy tesc
            > mi "zdradzil"ze tesciowa dala mojej 8 m-cznej wtedy córce bulke-bo
            > córa alergik i przestrzegalam diety.Nie chcialam by robiono cos bez
            > mojej zgody.
            > Druga sprawa,to jak odezwal sie do Ciebie máz.Dla mnie nie do
            > przyjecia....I wydaje mi sie ze chodzi tu o zasady,poprostu já o cos
            > prosilas,jak kazdego,uslyszalas OK,a zrobila cos zupelnie
            > innego,podkreslam ze w waznej dla Ciebie sprawie....dobrze mysle??
            >
            Beni, nic dodać, nic ująć.
            • lukr.ecja Re: hmmm 01.11.08, 19:43
              a-l-a-29 napisała:

              > benignusia napisała:
              >
              > > po pierwsze rozumiem Twoje podejscie,otwieranie drzwi jest dla
              > > Ciebie wazne,poprostu,nie chcesz zeby ktos otwieral drzwi pod
              Twojá
              > > nieobecnosc bo boisz sie o dzieci,masz hopla na tym punkcie i
              wogole-
              > > POPROSTU JEST TO DLA CIEBIE BARDZO ISTOTNE,nie tylko wzgledem
              > > tesciowej ale tez innych czlonków Waszej rodziny.Rozumiem to,bo
              ja
              > > mam hopla na punkcie jedzenia-moich dzieci-wsciekalam sie gdy
              tesc
              > > mi "zdradzil"ze tesciowa dala mojej 8 m-cznej wtedy córce bulke-
              bo
              > > córa alergik i przestrzegalam diety.Nie chcialam by robiono cos
              bez
              > > mojej zgody.
              > > Druga sprawa,to jak odezwal sie do Ciebie máz.Dla mnie nie do
              > > przyjecia....I wydaje mi sie ze chodzi tu o zasady,poprostu já o
              cos
              > > prosilas,jak kazdego,uslyszalas OK,a zrobila cos zupelnie
              > > innego,podkreslam ze w waznej dla Ciebie sprawie....dobrze
              mysle??
              > >
              > Beni, nic dodać, nic ująć.

              a-l-a29 zazdroszę Ci takich problemów smile Z chęcią się z Tobą
              zamienię
    • woman_in_love Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 01.11.08, 12:03
      To co mnie uderza w waszych wypowiedziach, to przede wszystkim
      całkowita koncentracja na sobie i na swoich potrzebach. Przejawia
      się to przede wszystkim w powtarzanym jak mantra „to mój dom, więc
      to ja ustalam zasady”. A to przecież nieprawda. To nie jest dom
      autorki wątku. To jest dom wspólny (i nie ważne czy zapłacili za
      niego razem czy tylko jedno), gdzie obydwoje mają równorzędne prawo
      ustalać zasady – żona i mąż, a nie tylko jedno z nich.

      Jak widać mąż nie akceptuje tak naprawdę zasady „nie otwierać” i nie
      ma ona dla niego znaczenia. Zresztą sama zasada też nie wydaję się
      mieć racjonalnego uzasadnienia – skoro okolica nie jest
      niebezpieczna a otwierającym jest dorosła osoba, a nie 12-latka.
      Jest ona (zasada) bardziej wynikiem wychowania wyniesionego z domu
      czy wręcz jakichś fobii i nie wydaje się, że trzeba jej bronić jak
      niepodległości.

      Autorka może się rozstać z mężem lub pójść na kompromis, a kompromis
      wymaga niestety rezygnacji z jakichś własnych zasad, nawet jeśli to
      boli. No chyba, że są to rzeczy istotne, wtedy należy o nie walczyć
      zaciekle – jak na przykład walka z dokarmiaczami, którzy nie zważają
      na alergię dziecka i uporczywie karmią go nie tym czym można. Do
      autorki wątku należy ocena czy walka o nie otwieranie drzwi jest tak
      naprawdę istotna i czy chce w jej obronie „pójść na noże”, czy też z
      niej zrezygnuje.

      Zachowania męża nie uważam za szczególnie naganne. Dlaczego? Bo mój
      dostałby po prostu w twarz za takie potraktowanie mojej Mamy.

      Zresztą odwróćmy sytuację. Gdyby to mąż tej pani miał fobię na
      punkcie otwierania drzwi i tak potraktował jej matkę, to co by się
      znalazło a tym wątku? To łatwe. Byłoby:
      - twój mąż to tyran,
      - idiota i kretyn z fobiami, powinien się leczyć,
      - nie szanuje twoich rodziców, rozwiedź się z nim,
      - to nie jest tylko jego dom, ty też masz prawo ustalać zasady,
      - i tak dalej.

      Reasumując. Niedobraliście się i marnie widzę przyszłość waszego
      małżeństwa. Traktując jego matkę jak głupią jesteś na dobrej drodze
      do rozwodu – za 4,5 lat. Zresztą narzucanie mu nieracjonalnych zasad
      i reguł, i zupełne nieliczenie się z jego postrzeganiem i oceną
      rzeczywistości również do tego doprowadzi.
      • joanna35 Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 01.11.08, 16:16
        Woman powaliłaś mnie na kolana
        > Reasumując. Niedobraliście się i marnie widzę przyszłość waszego
        > małżeństwa. Traktując jego matkę jak głupią jesteś na dobrej
        drodze
        > do rozwodu – za 4,5 lat. Zresztą narzucanie mu nieracjonalnych
        zasad
        > i reguł, i zupełne nieliczenie się z jego postrzeganiem i oceną
        > rzeczywistości również do tego doprowadzi.

        żeby takie wnioski wysnuć po przeczytaniu zaledwie kilku postów.
      • joanna35 Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 01.11.08, 16:19
        woman_in_love napisała:

        > To co mnie uderza w waszych wypowiedziach, to przede wszystkim
        > całkowita koncentracja na sobie i na swoich potrzebach.
        Nauczyłam się tego od mojego męża i teściów, ale zapewniam Cię zanim
        do tego doszło lekcje jakie odebrałam były długie i bolesne.
      • a-l-a-29 Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 01.11.08, 19:39
        woman_in_love napisała:

        >
        > Jak widać mąż nie akceptuje tak naprawdę zasady „nie otwierać” i ni
        > e
        > ma ona dla niego znaczenia.
        A w którym poście to zauważyłaś?
        Mąż akceptuje zasadę "nie otwierać". Powiem więcej, mi przypomina, kiedy
        wychodzi z domu smile. Nie zaakceptował tego, że zwróciłam mu uwagę, ze jego matka
        nie przestrzega naszych zasad. I stanął w jej obronie.



        > Reasumując. Niedobraliście się i marnie widzę przyszłość waszego
        > małżeństwa. Traktując jego matkę jak głupią jesteś na dobrej drodze
        > do rozwodu – za 4,5 lat. Zresztą narzucanie mu nieracjonalnych zasad
        > i reguł, i zupełne nieliczenie się z jego postrzeganiem i oceną
        > rzeczywistości również do tego doprowadzi.

        Tragicznie odjechana jest ta część Twojej wypowiedzi.
        • nangaparbat3 Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 02.11.08, 16:03
          a-l-a-29 napisała:

          > Mąż akceptuje zasadę "nie otwierać". Powiem więcej, mi przypomina, kiedy
          > wychodzi z domu smile.

          Chcesz powiedziec, ze u Was drzwi otwiera sie tylko wtedy, kiedy jest w domu mąż?
          A moze juz lepiej klamki zalozyc tylko z jednej strony?
        • miss_akryl Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 02.11.08, 23:46
          To w niezłej paranoi żyjecie! Cztery zamki, osiem rygli, dwa wizjery
          i pięć łańcuchów na drzwiach. I mąż jeszcze przypomina: "Żono,
          pamiętaj, nie otwieraj drzwi nikomu, podczas mojej nieobecności".
          Jak z bajki o kotku i kogutku. Buhahaha - bym umarła ze śmiechu,
          jakby mi mąż tak powiedział!
        • titta Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 04.11.08, 20:11
          Czy maz tez zwrocil by ci uwage, gdybys wpuscila kolezanke
          corki, "bo zlamalas zasady"?
          Zasady sa tez po to aby byly od nich odstepstwa. W przypadku psow,
          malych dzieci, osob umyslowo chorych, a czasem tez pracownikow -
          czyli w stosunku do istot co do ktorych stosujemy zasade
          ograniczonego zaufania (maja lub moga miec ograniczone mozliwosci
          oceny sytuacji), a sa one pod nasza opieka, mozemy egzekwowac
          bezwzgledne posluszenstwo zasada. Ale tym samym, egzekwowanie czegos
          takiego w innej sytuacji automatycznie implikuje, ze tej osobie nie
          ufamy i/lub oznacza brak szacunku.
      • iwles Re: Czytanie tego wątku to kosmiczna tragedia... 03.11.08, 12:33

        > Bo mój dostałby po prostu w twarz za takie potraktowanie mojej
        > Mamy.



        cóż za cudowny sposób komunikacji międzyludzkiej uncertain
      • sir.vimes Women_in_love - zupełnie nie tak 04.11.08, 18:38
        dziewczyna nie nakazywała a poprosiła. Teściowa na prośbę zareagowała zgodą i
        obietnicą. Obietnicę złamała. dziewczyna nie była zachwycona , ze teściowa
        złamała obietnicę. Mąż pojechał po niej jak po burej suce.

        Nie istotne jest czy jej prośba była logicznie uzasadniona. Nie widzę tez by
        potraktowała teściową jak głupią - po prostu jej zaufała, ze zrobi to co jej
        obiecała.
    • burza4 Re: Bo pożałujesz........ 01.11.08, 12:24
      ja tu żadnej groźby karalnej nie widzę.

      Mąż nie powiedział że jej dziób skuje, ale że pożałuje chamstwa
      wobec jego matki. Cóż w tym dziwnego, że odnoszenie się do rodziców
      przekłada się na sposób postrzegania partnera?

      Dobrze to ujął - trudno żeby nie reagował, kiedy jego matkę
      sprowadza się do roli gosposi, która ma robić co jej każą i cicho
      siedzieć. Zakaz otwierania drzwi co najmniej śmieszny, teściowa
      Alzhaimera raczej nie ma, skoro z dziecmi zostaje.
    • siasiunia1 Re: Bo pożałujesz........ 01.11.08, 21:06
      z jednej strony wydaje mi się że jeżeli teściowa jest osobą dorosłą, dojrzałą etc to jeżeli synowa wyraża prośbę której ona nie ma zamiaru zastosować czy wydaje jej się dziwna to zamiast przytakiwać moze z nią omówić tę kwestię.
      z drugiej strony może zrozumiała ten zakaz wobec ludzi obcych, podających się za listonoszy, gazowników czy sprzedawców jajek a nie wobec 7 letniej dziewczynki która jest koleżanką jej wnuczki. którą zresztą nota bene mogła ta wnuczka zaprosić.
      co do wypowiedzi męża - coś jeszcze musi być na rzeczy bo wydaje mi się że człowiek tak za pierwszym razem nie reaguje emocjonalnie. (oczywiście przyjmuję że są wyjątki)
      cała jego wypowiedź świadczyła o wzburzeniu.
      jednakże stwierdzenie bo pożałujesz jak widać odniosło skutek wręcz odwrotny do zamierzonego bo autorka zamiast się zastanowić nad swoim być może czepliwym zachowaniem (co pewnie autorko byś zrobiła gdyby nie powiedział tych 2 słów) to się zbulwersowała. zresztą słusznie bo pewnie każda z Was drogie forumowiczki poczułaby się urażona nawet jeśli by wiedziała że przesadziła.
      pozdrawiam
    • dorianne.gray Tak, to jest brak szacunku 02.11.08, 16:10
      Z Twojej strony wobec MATKI TWOJEGO MĘŻA, jak ją wdzięcznie
      nazywasz. Już samo to określenie zawiera w sobie mało serdeczności.
      Widać stosunki w rodzinie są, jakie są.
      Mężowi się nie dziwię.
      • attiya dorianne.gray 05.11.08, 17:27
        dorianne.gray napisała:

        > Z Twojej strony wobec MATKI TWOJEGO MĘŻA, jak ją wdzięcznie
        > nazywasz. Już samo to określenie zawiera w sobie mało
        serdeczności.
        > Widać stosunki w rodzinie są, jakie są.
        > Mężowi się nie dziwię.
        >

        a przepraszam - jak ma ją nazywać? Mamunią, mamusią? przecież to
        jest matka jej męża - więc o co chodzi? można było napisac
        jeszcze "teściowa" ale to też pewnie niektórym przeszkadzałoby...
        >
    • deodyma Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 11:12
      przepraszam, ale dlaczego oburzylo Cie to, ze tesciowa otworzyla
      drzwi kolezance corki??? ja rozumiem, ze mozna nie otwierac jakims
      podejrzanym typom, ale bez przesady. jakby przyszedl listonosz z
      listem poleconym, tez nie powinna otwierac???
      • rita75 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 12:37
        jakby przyszedl listonosz z
        > listem poleconym, tez nie powinna otwierac???

        no coz, pan kazał- sługa musi.
      • malila Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 12:55
        deodyma napisała:

        > jakby przyszedl listonosz z
        > listem poleconym, tez nie powinna otwierac???

        Do teściowej ten list?
        I listonosz jej ten list wyda? Bo mój listonosz sprawdza dowód
        osobisty.
      • iwles Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 12:57

        > jakby przyszedl listonosz z
        > listem poleconym, tez nie powinna otwierac???


        a niby w jakim celu ?
        Do niej (teściowej) ten polecony ?


        Listonosz za zostawienie listu poleconego nie tej osobie, która jest adresatem -
        tak naprawdę mógłby z roboty wylecieć.
        • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 16:29
          Po przeczytaniu wątku nasuwają się następujące wnioski:
          Bardzo ostro traktujecie autorkę wątku. padły takie słowa
          jak "chamstwo" w kontekście jej mailu do męża, że nie podoba jej się
          zachowanie teściowej. Podczas gdy kłamstwo teściowej ("nikomu nie
          otwieramy") przechodzi bez echa.
          To zdumiewające.
          Po drugie- bardzo dużo osób uważa Rodziców (a jakże, z wielkiej
          litery) za świętość, niepodważalny autorytet. To, że teściowa
          pilnuje (ZA DARMO- może to jest klucz??)dzieci autorki, daje jej
          praktycznie nieograniczone prawa. Zaś autorkę wszelakich praw
          pozbawia. Małżeństwo ustaliło prawa obowiązujące w ich domu,
          teściowa zdecydowała się ich nie przestrzegać. A mąż, zamiast
          delikatnie upomnieć matkę, kieruje groźby pod adresem swojej żony.
          Jest skrajnie nielojalny.

          Kolejna sprawa- mąż jest, Waszym zdaniem, przede wszystkim Synem
          Mamusi. Mężem dopiero potem.
          Bardzo źle wróżę Waszym małżeństwom, gdie rodzice mają pierszeństwo
          w prawach przed współmałżonkiem (często padały słowa- "gdyby on tak
          moją Mamusię potraktował, toby zobaczył...!")Nie oddzieliłyście się
          od rodziców. Podobnie jak mąż autorki.
          A nikt, kto nie odłączył się od rodziców, nie stworzy silnego
          związku. Współczuję Waszym przyszłym synowym- będą musiały w
          upokarzający dla siebie sposób stawać do rywalizacji z mamusiami
          synków, do rywalizacji, w której nie chcą uczestniczyć i w której są
          z góry skazane na przegraną. Oby tylko żadna z moich córek nie
          trafiła na Waszych synów. Brrrrrrrrrrrrrrr.
          • ledzeppelin3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 17:00
            I jeszcze jedno- to wasze oburzenie, że żona ośmieliła się
            zdenerwować misia (wysyłając grzecznego maila). Padały takie słowa,
            jak brak szacunku, wkurzenie, niedelikatność.
            I czymez, ach czymeż autorka tak uchybiła Teściowej (pisanej z
            wielkiej litery, z wielkiej. Jak babcia47)? Bo ja nie widzę tego
            chamstwa, nieszanowania, odrywania Matki od Syna. Według Waszego
            toku rozumowania Polsak to druga Arabia Saudyjska lu Chińska
            Republika Ludowa.
            • toniesamowite Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 18:06
              babcia nie moze sie wypowiedziec swobodnie w tym watku...bo jest
              tesciowa i pania wszystkowiedzacawink))
              ala nagle okazalo sie musi tulac sie po sklepach,zeby zapewnic
              tesciowej komfort siedzenia z jej dziecmi dla przyjemnosciwink))
              (ale maila z pretensjami pisala do meza z pracy,bo w miedzyczasie
              dowiedziala sie ze mala Ola zostala wpuszczona do domu)smile)))
              ledzeplin ma jakies problem z relacjami damsko meskimi i w wtym
              watku dopatrzyla sie dyskriminacji plci pieknejwink))))
              oj...fajnie sie czytasmile)
            • kol.3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 18:58
              Chyba niezupełnie jest tak, jak autorka wątku pisze.
              Gdyby szanowny mąż autorki był tak bardzo przywiązany do idei
              totalnego nieotwierania drzwi, to poparłby swoją żonkę zakazującą
              teściowej otwierania i potępił swoją mamusię, która się do zakazu
              nie zastosowała.
              Tak się jednak nie stało, bo pan warknął brzydko na żonę, czyli
              otwarcie drzwi uznał za fakt mało szkodliwy.
          • kol.3 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 19:00
            Ledzeppelin, masz braki w rozumowaniu. Postaraj się przyuważyć kiedy
            ktoś manipuluje, bo autorka wyraźnie to robi i to nieudolnie.
          • lila1974 Re: Bo pożałujesz........ 03.11.08, 20:05
            O mnie mozesz być spokojna - mama córki ... tongue_out

            Te wróżby są z palca wyssane.
            Moje uczucie do męża nie przesłoni mi jego ewentualnie
            niekulturalnego zachowania względem moich rodziców. I możesz to
            sobie nazywac nieodciętą pępowiną, jak masz życzenie. Jak również
            możesz się martwić o moje małżeństwo i przyszłe małżeństwa moich
            córek ... zabronić ci nie mogę tongue_out
            • a-l-a-29 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 09:47
              Niniejszym postem kończę swoje wypowiedzi w tym wątku.
              Dziękuję osobom, które zrozumiały mój post – i mądrze (chociaż
              niekoniecznie zgodnie z moją wizjąwink) mi na niego odpowiedziały.

              Do pozostałych – taka prośba – nie doszukujcie się w każdej
              wypowiedzi podstępu (ojej, autorka to troll, bo myli się w
              zeznaniach; najpierw pisze, że maila wysłała z pracy a potem pisze,
              że chodzi po sklepach) tylko czytajcie dziewczyny ze zrozumieniem i
              choć z niewielką dozą wyobraźni. I więcej samokrtytki i szacunku dla
              tych którzy mają inne zdanie niż Wasze.

              Dziękuję za uwagę.

              Ala
              • to.ja.kas Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:29
                Obśmiałam się jak norka big_grinDD
                Kto u Was otwiera drzwi?
                Bo nie otwierają:
                dzieci
                siostra
                ojczym
                Ty
                teściowa (też nie powinna ale złamała zakaz)

                wychodzi na to, że otwierac drzwi moze TYLKO I WYŁACZNIE mąż, który
                akurat w tym, że jego matka otworzyła drzwi problemu nie widziała :-
                )))
                Masz Alu problem, niech Cię drzwi ścisną smile)))

                A tak na poważnie jakby Mój potraktował moją matkę jak stetryczała
                idiotkę tez usłyszałby parę , ciepłych słow. smile
            • czarnyrogalik Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:32
              Jestem facetem, na poczatek - ojcem 2 dzieci (5 i 6 lat), 33 lata.
              Własne mieszkanie, śliczna i normalna żona, którą bardzo kocham.
              Obydwoje pracujemy, obydwoje w niepełnym wymiarze godzin. Jeśli nie
              jestesmy z dziećmi, gdy pracujemy, zostają albo z jedną babcią albo
              z drugą. Starszego zawoże do przedszkola, a potem zabieram którąś
              babcie - i albo zawoże do nas, albo zostają u babć (i dziadków).
              Jeśli nie z różnych powodów nie moge przywieźć babci rano, to
              najczęściej przywoże je poprzedniego dnia wieczorem.

              To co tu czytam, jest dla mnie totalnie niezrozumiałe.
              Biorąc ślub z moja żoną, zaprosiłem ją do swojej rodziny, tak jak
              ona zaprosiła mnie do swojej. Sami stworzylismy rodzine, która jest
              częścią wspólnoty.
              Babcie są częścią rodziny - moja teściowa jest matka mojej żony,
              ukochanej osoby - i chocby z tego powodu należy jej się szacunek.
              Nigdy nie odważyłbym się jej powiedzieć że ma nieotwierać drzwi
              nieznajomym, sama to wie. Tak jak wie, że może wpuścic inne dziecko,
              które przyjdzie w odwiedziny do moich dzieci bez żadnego problemu.
              Tak jak wie, że nie powinna otwierać drzwi nieznajomym mężczyznom,
              kobietom, częstować ich czymkoliwek. pewnie jesliby zdarzyła się
              podejrzana wizyta zadzwoniłaby do mnie w pierwszej kolejnosci. Jem
              sniadania które przygotowuje, śpie czasami w jej domu, spędzam z nią
              święta (wigilie np. spędzamy naprzemiennie u naszych rodziców,
              wyjatkiem jest wielkanoc, bo jestem jedynakiem i spędzamy ją zwykle
              u moich rodziców, z dojazdami do tesciowych).
              I moi rodzice i jej rodzice to rodzina. CO prawda nie wyobrażam
              sobie na razie że mogliby z nami mieszkać (już prędzej tesciowa niż
              moja matkasmile ), bo nie dałbym rady z moją matka pod jednym dachem,
              chybasmile
              Rodzinie nie wydaje sie zaleceń odnoszących się do spraw
              oczywistych. Jesli chciałbym żeby nikogo nie wpuszczała, to
              poprosiłbym ją o to, z nadzieją że tak nie zrobi - ale nie dla
              zasady że ma nikogo nie wpuszczać. Jest członkiem rodziny i należy
              się jej wytłumaczenie. I ostrożnośc nie ma tu nic do rzeczy - to że
              jest strasza osoba też nie - bo moja żona też by sobie z nikim nie
              poradzilasmile I co też ma nie wpuszczać nikogo do własnego domu? Nie -
              są dorosłymi osobami które mogą zdecydować kto wejdzie a kto nie -
              babcie wychował dzieci, my je wychowujemy. I jednym z elementów
              wychowania jest szacunek dla innych.
              Ale taka sytuacja z dzieckiem jest absurdalna. Taka rodzina jest
              chora. Synowa traktuje teściową jak służącą, ewentualnie
              nastoletnia, wynajetą opiekunke (tak, wiem nie z potrzeby została,
              tylko dla jej widzimisie), mąż traktuje żone jak śmiecia któremu
              można pogrozić.
              Post autorki niewiele wyjaśnił co do sytuacji, pozostałe też
              niewiele wyjasniły, te do których dobrnąłem. Ale autorka sama jest
              sobie winna pisząc w ten sposób - ta rodzina jest chora. Nawet
              teściowa, która skarży się synowi też nie jest bez winy - gdyby moja
              matka poskarżyła się na moją żonę mi z nadzieją na reakcję,
              wyjasniłbym jej że jej rola w układaniu mojego życia skończyła się
              kiedy opuściłem jej dom. Ale sytuacji z tego postu po prostu sobie
              nie wyobrażam. Czy jak tesciowa gotuje obiad i przestawi przyprawy w
              innej kolejności to też dostaje nagane?smile Moja teściowa, np
              nagminnie sprata i przestawia moje rzeczy, ale w życiu nie
              powiedziałbym do mojej żony gdy coś mi zginie że to wina teściowejsmile
              • bambussi Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:50
                chyba najrozsądniejszy post na tym forum - 100% poparcie smile

                ja również w ten sposób myślę o swojej rodzinie (do której należą
                tak samo osoby z rodziny mojej, jak i z rodziny mojej Żony), ale
                wydaje mi się że problem jest tak naprawdę prozaiczny, to EGOIZM i
                brak choćby chęci porozumienia z drugim człowiekiem - nie wiem z
                czego ten egozim wynika, może z obecnie promowanego stylu życia
                nastawionego tylko na JA, MOJE, DLA MNIE...

                ten EGOIZM przewijał non stop z postów autorki wątku jak i kilku
                innych osób (pani zeppelinka np.) - moje zasady... mój dom... moje
                dzieci... ja ustalam... ja wymagam... ja rozkazuję... ja mam
                rację...
              • babcia47 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 12:23
                zgadzam sie z Twoją wypowiedzia w 100% jednak musze jedno
                wyprostować: "Nawet
                > teściowa, która skarży się synowi też nie jest bez winy"..teściowa
                nie skarżyła się, byc może nawet nie zdaje sobie sprawy, ze stała
                sie przyczyna powaznej kłótni miedzy małżonkami, bo autorka nic nie
                wspomina o rozmowie z tesciowa na ten temat po fakcie..to synowa
                wysłała emaila do męża z "donosem" na teściową i kilka kolejnych, na
                które w ostatecznym rozrachunku ten zareagował niegrzecznie kiedy
                żona nie chciała "odpuscić" i nie reagowała na jego odpowiedzi w
                stylu: w sumie nic sie nie stało, wpusciła tylko dziecko..
              • ledzeppelin3 Re: rogaliku czarny (btw, dziwny nik dla faceta) 04.11.08, 15:16
                W odpowiedzi na Twoją epistołę pozwolę sobie zaryzykować tezę, że
                jestes typowym wychowankiem modelu "dzieci i ryby głosu nie mają".
                Modelu pokutującego w Polsce od przedwojnia. Modelu, w którym strach
                przed rodzicami jest nazywany szacunkiem, a obowiązek i przymus-
                miłością. (Piszesz, że nigdy nie odważyłbyś się prosić teściowej o
                otwieranie drzwi!! To nie jest Twoja szefowa, żebyś musiał trząść
                przed nią portkami. Rozumiem, że nie odważyłbyś się zwrócić jej
                uwagi, gdyby np. naraziła Twoje dzieci na niebezpieczeństwo w
                jakikolwiek sposób?) Modelu, gdzie rodzina to zakłamane relacje pod
                przymusem, gdzie dziecko nie ma prawa powiedzieć swojego zdania, bo
                go mieć nie powinno, gdzie rodziece są święci i nieomylni, a bunt
                nastoletni (a więc naturalny etap odcinania pępowiny) to
                synonim "nieposzanowania starszych" i zła. W takich rodzinach
                szacunek należy się rodzicom tylko dlatego, że poczęli dziecko. W
                takich rodzinach zdania rodziców się nie kontestuje, oni są poza
                wszelką krytyką, oddzielenie emocjonalne od nich nie następuje
                nigdy, bo, jak chce psychologia, dziecko które nie przeszło fazy
                buntu przeciwko rodzicom, które nie dostało na ten bunt od nich
                zezwolenia, jest przez jednego lub oboje z rodziców "wchłonięte". Tu
                niema podziału na najbliższą rodzinę (a więc współmałżonka i dzieci)
                oraz dalszą (rodziców i rodzeństwo). Jest jedna wielka Rodzina.
                Która stoi nieszczerością, bo jakiekolwie okazanie niezadowolenia
                jest nieakceptowalne.

                Otóż dla mnie rodzina to wspólnota oparta na dobrej woli. Gdize
                można sobie powiedzieć wszystko. Gdzie można się pokłócić bez obawy
                o zerwanie stosunków. Gdzie rodzice nie obrażą się, jeśli na święta
                wyskoczę z mężem i dziećmi do Egiptu, bo tak mi się akurat spodoba.
                Gdzie się naprawdę kochamy i nie boimy się prawdy. Gdzie moge
                powiedzieć teściowej:- "ale wiesz, nie otwieraj nikomu, ok?"- i ona
                się nie obraża, ale to szanuje (a jak ja za to szanuję ją!)
                Piszesz, że rodzice wiedzą, co mają robić. Jeśli tak się kochacie,
                jak to próbujesz udowodnić, to wprzy tym ogromie miłości prośba
                synowej o cokolwiek, nieotwieranie drzwi, wyprowadzenie psa albo
                ugotowanie pierogów byłaby przekreśleniem wzajemnych stosunków? Nie
                gra mi to.
                • czarnyrogalik Re: rogaliku czarny (btw, dziwny nik dla faceta) 04.11.08, 16:30
                  Nick jak nick, taki stary żart mojej żony, wtedy jeszcze dziewczynysmile

                  Widzisz, i tu się mylisz - napisałem że rola moich rodziców
                  skończyła si jako sterów mojego życia - daaawano temu, jak miałem
                  lat 16 i poszedłem do internatu - potem akademik, wojsko (z wyboru)
                  wynajmowane mieszkania, własne mieszkanie, 2 własne mieszkanie. O
                  niesamodzielnośc możesz mnie nie podejrzewać - na wszystko sam
                  zarobiłem - a potem zarabiałem z żoną.
                  Oczywiście że widze różnice między żona a matka - w naszym domu, w
                  stosunku do naszych dzieci, moja czy jej matka może być tylko pomocą
                  w wychowaniu, czy utrzymaniu domu - jesli chce. Niekiedy pomoc
                  przyjmowanie ich pomocy przychodzi mi z trudem - ale jesli widze że
                  sprawia to radośc i np. mojej tesciowej i moim dzieciom - to nie
                  widze problemu w tym że JA z czegoś zrezygnuje. To sa osoby mi
                  bliskie - i jesli coś nie sprawia mi problemu, to czemu mam osobie
                  bliskiej nie dac odrobiny radosci? Mam fajną teściową - która o
                  życiu wie więcej niż ja, i cieszę się że moge czasami ja jej pomóc.
                  Nawet jesli nie potrzebuje jej pomocy, to z wrodzonego szacunku do
                  innych staram się żeby dobrzy ludzie dobrze się czuli. Od tego
                  jestem mężczyzną i głowa rodziny żeby im to zapewnić. Nie sprawia mi
                  to problemu, może dlatego że moje życie jest spełnione, tak zawodowo
                  jak prywatnie.

                  >W odpowiedzi na Twoją epistołę pozwolę sobie zaryzykować tezę, że
                  > jestes typowym wychowankiem modelu "dzieci i ryby głosu nie mają".
                  > Modelu pokutującego w Polsce od przedwojnia. Modelu, w którym
                  strach
                  > przed rodzicami jest nazywany szacunkiem, a obowiązek i przymus-
                  > miłością.

                  Widzisz ledzeppelin3, a mnie się wydaje że Ty jestes typowym
                  produktem takiego wychowania. Bez miłości, zaufania i bliskości. Nie
                  strach przed rodzicami mna powoduje tylko szacunek i miłośc - takie
                  dwie rzeczy które sa normalne w kochającej się rodzinie. Poza tym,
                  zapominasz, że w tym wypadku nie chodzi o relacje babcia - rodzice,
                  tylko o stosunek do życia rodzicó. Bo tak, to też sa rodzice, którzy
                  powinni wychowywac dzieci z miłością i szacunkeim dla starszych. I
                  tak, moje dizeci nie maja prawa rozkazywac mojej mamie czy mojej
                  tesciowej, bo idac Twoim tokiem rozumowania, skoro dzieci są mi
                  bliższe, to w moim domu maja władze nad dziadkami.
                  I wiesz dlaczego bym się nie odwazył? tak ze strachu, że zrobie z
                  siebie idiote, bo nawet w moich oczach, tak opisana sytuacja jest
                  idiotyczna. Mam zbyt wiele szacunku do siebie i do swoich bliskich.
                  Tak samo ja nigdy bym się do żony po chamsku nie odezwał.


                  > Tu niema podziału na najbliższą rodzinę (a więc współmałżonka i
                  dzieci)
                  > oraz dalszą (rodziców i rodzeństwo). Jest jedna wielka Rodzina.
                  > Która stoi nieszczerością, bo jakiekolwie okazanie niezadowolenia
                  > jest nieakceptowalne.

                  Tak tworzymy wielką Rodzine. Ale dla mnie czy dla żony
                  najważniejszym punktem tej wielkiej rodziny, jest nasza mała 4
                  osobowa. Wszystko w naszym życiu podporządkowane jest nam jako
                  rodzinie i nam jako odrębnym jednostkom, w tym dzieciom. A
                  przynajmniej temu, co uważamy za dobre w ich wychowaniu. I powiem Ci
                  szczerze - ten wzorzec zaczerpnąłem z domu rodzinnego, w którym się
                  wychowałem.


                  Otóż dla mnie rodzina to wspólnota oparta na dobrej woli. Gdize
                  > można sobie powiedzieć wszystko. Gdzie można się pokłócić bez
                  obawy
                  > o zerwanie stosunków. Gdzie rodzice nie obrażą się, jeśli na
                  święta
                  > wyskoczę z mężem i dziećmi do Egiptu, bo tak mi się akurat
                  spodoba.

                  No i nie bardzo CIę rozumiem tutaj - w rodzinie w której można sobie
                  wszystko powiedzieć - takie sytuacje jak ta z posta nie występuja.
                  Poprostu, to co zostało opisane przez autorke, to skutek a nie
                  przyczyna. I mogę CIę zapewnić że ze swoja tesciową kilkukrotnie się
                  pokłóciłem, z matką kłóciłem się setki razy. Z żona kilkukrotnie,
                  ale nigdy na tle rodziców. Jasnym dla nas jest że uczestnicza w
                  naszym życiu - i że nie układają go nam. Świeta spędzam w domu - nie
                  wyobrażam sobie, że zabieram dzieci do Egiptu np, bo ja tak chce,
                  czy my tak chcemy. I nie dlatego że boje się że rodzice się obrażą.
                  Nie obrażą się - tylko jak sobie przypomne jak fajne święta były gdy
                  byłem dzieckiem, to nie chce pozbawaić tego moich maluchów.
                  Ślizagnia sie na lodowisku, prezentów pod choinką, samej choinki,
                  spacerów zimą pna sniegu, ciągania sankami, kuligów. W tym
                  wszystkich bierzemy udział albo my, ja i zona, ale czasami też
                  babcie i dziadkowie. Nie chce z tego rezygnowac w imie last minute
                  za 2k a nie normalnych wczasów za 3k w wakacje. Zresztą to strasznie
                  egoistyczne zabierać dzieci w wigilie do egiptu.

                  Piszesz, że rodzice wiedzą, co mają robić. Jeśli tak się kochacie,
                  > jak to próbujesz udowodnić, to wprzy tym ogromie miłości prośba
                  > synowej o cokolwiek, nieotwieranie drzwi, wyprowadzenie psa albo
                  > ugotowanie pierogów byłaby przekreśleniem wzajemnych stosunków?
                  Nie
                  > gra mi to.

                  Wiesz, mi wiele z tego co piszesz nie gra. Próbujesz odnieśc własny
                  model rodziny do czyjegos, mimo że Twój nie jest nawet tematem
                  postu. Pół postu piszesz o modelu zakłamanym i na podstawiem mojego
                  postu - który jest dośc szerokismile i opisuje częśc relacji między mna
                  a moimi bliskimi, przypisac fałszywa tezę że łapie się w Twoje
                  pojmowanie mojej rodziny. A tak nie jest. Mam szczęśliwą, kochającą
                  się i szczerą rodzine. Czasami pewnie ktos z nas pójdzie na
                  kompromis w imie szacunku, braku chęci do kłótni, błahego powodu
                  problemu, czy innych tego typu rzeczy. Ale ja nie widze w tym
                  problemu. Bo wiem że moi rodzice, rodzice mojej żony chcą jak
                  najlepiej. I nie popełniają błędów - co starasz się usilnie dowieść,
                  mają czasami tylko inny pogląd. ALe i oni nas szanują i my ich więc
                  nie ma potrzeby wyżywac się na kimkoliwek.
                  Nie obawiam się prosić tesciowej o cokolwiek. Nie chce tylko robić
                  z siebie idioty. A sytuacja z drzwiami to idiotyzm. Reakcja męża
                  ociera się o chamstwo. Wybacz mi. Mam wspaniała rodzinę, i mam
                  nadzieje że Ty też taka masz, chociaz nie zgadzam się ze wszystkim
                  co piszesz. Ale autorka postu takiej nie ma. (znowu musze dodać - za
                  podstawe tego twierdzenia biore jej posty tu na forum, a nie
                  faktyczną znajomość jej relacji rodzinnych).
        • bambussi Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:41
          iwles napisała:

          > a niby w jakim celu ?
          > Do niej (teściowej) ten polecony ?

          nie do niej więc nikt nie każe jej go czytać - mylisz odbiór listu z
          zapoznaniem się z jego treścią

          > Listonosz za zostawienie listu poleconego nie tej osobie, która
          jest adresatem
          > -
          > tak naprawdę mógłby z roboty wylecieć.

          mylisz się, zgodnie z przepisami listonosz ma prawo zostawić list
          każdej osobie dorosłej którą zastanie pod wskazanym adresem, o ile
          podjemie się ona przekazania listu adresatowi

          ja bym się raczej wkurzył gdybym przyszedł do domu a np. mój Tata
          powiedział mi że był listonosz ale on listu nie odebrał i teraz ja
          musze bujac się na pocztę i stac godzinę w kolejce żeby odebrac
          awizo...
        • portfonetka Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 20:44
          dla formalności - listonosz może zostawić list dorosłemu domownikowi (taki list
          będzie skutecznie doręczony) i nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek
          sprawdzał dowód osobisty
      • sir.vimes Jeżeli obiecała to nie powinna 04.11.08, 18:34
        mogła przecież nie obiecać tylko powiedzieć - synowo, otworzę komu będę chciała.

        Proste.
    • gabrielle Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:24
      Piszę z perspektywy dziecka, którego mama nie chciała wpuszczać niektórych
      koleżanek:

      Mama nie życzyła sobie obecności koleżanki w naszym domu. Ja nie widziałam w
      niej niczego złego, o ile pamiętam, wręcz przeciwnie, dlatego byłam rozżalona,
      gdy okazywało się, że Magda dzwoniła, a mama nie otworzyła. Przy tej i przy
      każdej okazji, w której nie chcieliśmy komuś otworzyć, nikt się nie skradał, nie
      udawał, że nie ma nas w domu.

      Do autorki:
      Nie jestem matką dzieciom, ale rozumiem złość na męża. Jego słów nie
      usprawiedliwiam. Zastanawiam się tylko, czy mąż wiedział, że nie życzysz sobie
      tej koleżanki w domu.

      I nie przesadzałabym z obawą o otwieranie drzwi. Są sytuacje, w której trzeba.

      Pozdrawiamsmile
    • jurek.powiatowy Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 11:31
      Zgadzam się to jest brak szacunku. Wiec nie traktuj swojej teściowej jak dziecka
      czy ruskiej sprzątaczki. I jeszcze jedno, czemu nie napiszesz teściowa tylko
      "matka mojego męża" Oj widzę, że Ty jej nie lubisz i pewnie nie potrafisz sobie
      odmówić aby sprawić jej przykrość.
      • azile.oli Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 12:24
        Autorka wątku nie wypierała się swojej niechęci do teściowej.Nie
        pisała o powodach,dla niej musza być ważne,skoro wychodzi z domu,gdy
        teściowa przychodzi w odwiedziny do dzieci.Nie będę wnikać,czy
        teściowa sobie na to zasłużyła,czy nie.Przyjmuję tylko do
        wiadomości,że czasami nie da się stworzyć jednej wielkiej
        szczęśliwej rodziny,mimo najszczerszych chęci.u mnie przez
        kilkanaście lat funkcjonował taki model,teraz z perspektywy widzę,że
        tworzony na siłę.Czasem pewne rzeczy lepiej powiedzieć niż
        przemilczeć,nawet kosztem pogorszenia stosunków z teściową.To,że
        teściowa wychowała mojego męża,a moja mama mnie nie czyni z
        nich,niestety,ideałów.Po prostu w procesie wychowania nie wszystko
        jest zasługą rodziców,nie wszystko też ich winą.z czasem tworzymy
        nową rodzinę i to ona powinna być dla nas najważniejsza.Dlatego moim
        zdaniem sensowniejsze byłoby ,gdyby mąż próbował załagodzić
        sprawę,zamiast wyzywać żonę.W ten sposób jeszcze bardziej zrazi
        synową do teściowej,bo raczej gdybym dostała ochrzan przez
        teściową,to byłabym na nią zła,chociaż bardziej jednak na
        męża.Piękne sąś te wasze posty o wzajemnym szacunku i tak byłoby
        najlepiej.Ale ludzie są tylko ludźmi i jakoś nie chce mi się
        wierzyć,że nikt nigdy nie wkurzył się na żonę/męża,czy tym bardziej
        na którąś z teściowych.Oczywiście można nie robić z pewnych spraw
        afery i jest w porządku,ale tak naprawdę to w życiu trudno osiągnąć
        stan idylli rodzinnej i nieraz tłumione emocje mogą wybuchnąć ze
        zdwojoną siłą.Ludzie są różni i tak naprawdę trudno mi uwierzyć,że
        wiele jest takich rodzin,gdzie zarówno rodzice żony jak i męża są
        szanowani,ich wszystkie zachowania idealne i akceptowane,a wszystkie
        teściowe i teściowie uwielbiają czy choćby tylko szanują synowe i
        zięciów.A teściowa założycielki wątku wychowała syna,który szanuje
        ją,ale nie szanuje żony.
    • martica kolejny maminsynek... 04.11.08, 12:08
      Jak kazdy facet, niedojrzaly i woli mamusie, ktora jest
      najwazniejsza, nawet jesli, jak bylo w moim przypadku, od pol roku
      juz nie zyla...Moj byly wszedzie mial jej zdjecia, nawet w portfelu
      (zreszta mial je jeszcze jak jego mama zyla), w ktorym juz miejsca
      dla mojego zdjecia wobec tego zabraklo. Powiedz mu, ze teraz to Ty i
      dzieci maja byc dla niego najwazniejsze, a w waszym domu matka ma sie
      Ciebie sluchac, a niech w swoim robi co chce. A jak mu sie nie
      podoba, to niech spada do mamusi wink

      a-l-a-29 napisała:

      > Powiedzcie dziewczyny. Czy to nie jest straszenie? Czy to nie jest
      > brak szacunku?
      >
      > Matka mojego męża mieszka w innym mieście i jest teraz w naszym
      > miasteczku z wizytą. Nie mieszka u nas, tylko u swojej siostry.
      > Wczoraj matka mojego męża - była sama w domu z naszymi córkami (7
      i
      > 4 lata) otworzyła drzwi koleżance córki. Niby nic takiego. Jednak,
      > za każdym razem jak wychodzę z domu a ona jest, proszę: Nie
      > otwierajcie nikomu. A ona odpowiada: Nikomu nie otwieramy.
      > Zwróciłam mężowi uwagę, że otworzyła drzwi, mimo że miała nie
      > otwierać. Taką odpowiedź dostałam:
      >
      > To nie jest do cholery jakaś ruska sprzątaczka tylko moja MATKA
      więc
      > licz się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      > Możesz jej nie lubić – ale nie traktuj jej jak idiotki czy osoby
      > niekompetentnej bo pożałujesz.
      >
    • ludwik_13 Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 12:08
      Uff.Przeczytałam prawie wszystkie posty. I czegoś nie rozumiem.
      Większość skupila się na tym, czy ala mogła prosić teściową o
      nieotwieranie drzwi. Moim zadniem jak najbardziej mogła, ona ustala
      zasady w swoim domu. Nie wnikam w styl, w jakim wyartykuowala swoją
      prośbę. Rozumiem, że poskarżyła się mężowi, że tesciowa nie
      uszanowała jej prośby (bez wnikania w to , dlaczego tak zrobiła).
      Natomiast reakcja męża jest paskudna i źle o nim świadczy niestety.
      Rzecz do przemyślenia i przegadania. Nie życzylabym sobie, by mnie
      tak traktowano.
      Jak dobrze, że moja Teściowa to Anioł. Tak bardzo stara się
      przestzregać zasad panujących w naszym domu, gdy u nas gości, że aż
      czasami mi głupio. Jednej tylko nie przestzrega do końca -
      papierosy, choć wie,że nie toleruję tego ani ja ani dzieci
      (zwłaszcza dzieci). Ale trudno, da się przeżyć, zazwyczaj wychodzi
      na dwór, tylko jęczy, że chcemy ją wyprawić na tamten świat, żeby
      zeszla na zapalenie płuc. Mamusia jest po 70-tce, pali jak smok,
      używa dosadnych wyrażeń, autem jeździ jak szatan i taką ją kocham!!!
    • themaxmaster Re: Bo pożałujesz........ 04.11.08, 12:26
      Slowa Twojego męża bardzo mocne, ale wypowiedziane w furii - ja nie wiem jakbym
      się zachował gdyby moja żona potraktowała moją matkę jak ubezwłasnowolnioną
      kretynkę, a tak właśnie w moim odczuciu potraktowała swoją teściową autorka wątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka