Dodaj do ulubionych

"zamawianie" prezentow przez dzieci

11.11.08, 21:14
zauwazylam ostatnio wsrod swoich znajomych nowy, a moze juz stary
zwyczaj(?). ich dzieci, czesto zaledwie kilkuletnie, zamawiaja
sobie prezent na urodziny, mikolajki, swieta. dostaja wiec z
okazji roznych swiat dokladnie to, co sobie zazycza-czesto nawet z
takiej a nie innej firmy, bo taka sama zabawka z firmy X jest be a
z firmy Y jest cool. dzieci wiedze wiec dokladnie co dostana np.
pod choinke bo zamowienie rozeslane jest po dziadkach, ciociach
itp, kazdy czlonek rodziny zobowiazany jest do kupna danej rzeczy,
dziecko wie wiec co od kogo dostanie... czy to normalny zwyczaj czy
to ja jakas taka starodawna jestem? rozumiem, ze wygodniej jest
kupic to co dziecku sie bedzie podobalo i co sobie dziecko zamowi
niz spudlowac, ale jaka ucieche ma maluch z prezentu, ktory ma byc
przeciez niespodzianka, jesli dokladnie wie sie co dostanie?
Obserwuj wątek
    • avvg Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 21:23
      Gdzie jest powiedziane, że prezent MA BYĆ niespodzianką? Prezent ma
      być prezentem.
      Ale sam zwyczaj zamawiania zabawki firmy X, a nie Y, też wydaje mi się
      dziwny, jak byłam mała, to padały bardziej ogólne hasła - typu
      "niebieski samochodzik". Ale z drugiej strony, jak dziecko chciałoby
      mieć swój egzemplarz "Ani z Zielonego Wzgorza", to "Harry Potter" to
      już nie to samo, chociaż też książka.
      • beniusia79 Re: tutaj chodzi o prezenty 11.11.08, 21:28
        wiekszego kalibru. ksiazki to maly pikus przy tym. bratanek meza ma
        niedlugo 4 urodziny. maz dzwonil do jego mamy by porosic o to, by
        nam cos podpowiedziala. ta spytala sie malucha co sobie zyczy i ten
        podal jeden przyklad, nienajtanszy zreszta. znajac meza, kupi cos
        podobnego, ale nie dokladnie to co sobie malec zazyczyl. w zeszlym
        roku przechodzilismy to samo....
        • kali_pso Re: tutaj chodzi o prezenty 11.11.08, 21:32
          Wynika, że najwiekszym problemem jest CENA zamawianego prezentu, a
          nie brak tej magicznej nispodziankiwinkP
          Nie mozna było tak od razu?

          Jesli chodzi o zamawianie przez dziecko prezentu u swoich rodziców-
          to nie mam nic przeciwko, w końcu oni sami wiedzą na co ich stać.
          Natomiast niekoniecznie usmiechałoby mi sie kupowanie prezentu za
          ileś tam setek złotych, tylko dlatego, że rodzice brzdąca
          poinformowaliby mnie o tym, że sobie to wymarzył. Mozna zasugerować
          tematykę, ale zebym miała czuc się zobowiązana do czegos
          konkretnego? No nie, to naruszałoby moja wolność ..no i portfel
          zapewnewinkP
          • beniusia79 Re: tu nie chodzi tylko o kase 11.11.08, 21:54
            bo mlody dostaje prezent raz w roku wiec mozna przebolec, ale
            sposob w jaki zlozone zostalo zamowienie... w zeszlym roku bylam
            swiadkiem jak syn kolezanki ryczaj pod choinka bo gierka, ktora
            sobie zamowil u rodzic byla innej formy niz chcial i nie miala tyle
            bajerow co tamta...
            • myga [...] 12.11.08, 16:21
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • pitahaya1 Beniusia 12.11.08, 16:02
          Zapytaj mnie co bym chciała pod choinką zastać. I nie zdziw się, gdy będziesz musiała oddać nerkę w zastaw.

          Kto pyta ten otrzymuje odpowiedź.

          Moje dzieciaki niemal zawsze pytałam. I prosiłam o kilka sugestii, żeby mój budżet wytrzymał. Otrzymywałam kilka propozycji z informacją, że jeśli tylko dam radę...Radę dawałam ale do końca dzieci wiedziały tylko co "mniej więcej" dostaną.

          Zgadywały patrząc na wielkość pudełek. Rzadko kiedy zgadły.

          Niespodzianka byla, prezent wymarzony też.


          No i pamiętam męża, gdy kiedyś podsłuchał jak narzekam na brak perfum. Kupił sam wedle uznania. Uznanie leży do dziś na półcesad((


          Do list życzeniowych nastawiona jestem tak jak do list prezentów ślubnych, po prostu rozsądna "propozycja" ale to już ofiarodawca decyduje ile wydajesmile
      • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:31
        Cytat
        Ale sam zwyczaj zamawiania zabawki firmy X, a nie Y, też wydaje mi się dziwny, jak byłam mała, to padały bardziej ogólne hasła - typu
        "niebieski samochodzik".


        Ponieważ jak ty byłaś mała, i jak ja byłam mała, to - jak już pisałam niżej - nie można było sobie po prostu wejść do smyka i wybrać spośród 50 niebieskich samochodzików. Tylko szło się do PDTu i modliło się, aby ten akurat wymarzony samochodzik występował w kolorze niebieskim i nie był aż tak bardzo tandetny (źródło informacji: moja mama tongue_out). Ewentualnie wyskakiwało się z zachomikowanych dolarów i biegło sie do Pewexu po Matchboxa.

        IMHO niewiele się zmieniło.
        Kiedyś dziecko nie prosiło o "lalkę" tylko o "lalkę bobasa z pieluszką, zamykającą oczy i taką, którą można kąpać". W sumie to samo. Kiedyś dziecko nie prosiło o "samochodzik" tylko o "niebieski resorak z otwieranymi drzwiami i bagażnikiem, który ma prawdziwe gumowe opony". Podobnie kiedyś dziecko nie prosiło o "klocki" tylko o "takie same klocki, jak ma Piotrek z drugiego piętra, jego mama mówiła, że kupiła w domu towarowym na dole".
    • krolowanocy a robienie listy prezentów? 11.11.08, 21:56
      a ja niedawno zauważyłam coś takiego i tak chciałam się zapytać inne
      matki o opinię
      a robienie listy prezentów, które dzieci chciałyby dostać i
      rozsyłanie jej znajomym? z dopiskiem, żeby napisać jak się kupi, to
      oni wykreślą z listy? właściwie nie tyle rozsyłanie, co publikowanie
      jej w internecie, na stronie dostępnej dla znajomych? co o tym
      sądzicie?
      • kali_pso Re: a robienie listy prezentów? 11.11.08, 21:57
        a robienie listy prezentów, które dzieci chciałyby dostać i
        rozsyłanie jej znajomym? z dopiskiem, żeby napisać jak się kupi, to
        oni wykreślą z listy? właściwie nie tyle rozsyłanie, co publikowanie
        jej w internecie, na stronie dostępnej dla znajomych? co o tym
        sądzicie?


        przesada.
      • beniusia79 Re: krolowanocy, ty na powaznie? 11.11.08, 22:00
        a ja myslalam, ze tylko moi znajomi maja dziwne pomysly....
        • krolowanocy jak najbardziej na poważnie, nie wymyśliłam tego 11.11.08, 22:08
          no moi znajomi zrobili na swoim blogu po pierwsze suwaczek
          odliczający czas do urodzin dzieci, po drugie pod tym listę
          prezentów, które dzieci chciałyby dostać i napisali do tego
          instrukcję, że jak się wybierze prezent, który chce się kupić, to z
          żeby im napisać, to wykreślą z listy.
          pomyślałam sobie że może to sensowne, że wykluczy powtarzające się
          prezenty (ale zdaje się że nigdy nie było sytuacji, że ich dzieci
          dostałyby identyczne prezenty od kilku osób)
          ale zrobiło mi się trochę nieprzyjemnie jak to czytałam, tak jakby
          to był obowiązek dla czytelników tego bloga kupić coś z tej listy.
          tak to wyglądało....
          myślałam że tego typu listy to tylko prezentów ślubnych..
          • beniusia79 Re: troche to i praktyczne 11.11.08, 22:12
            (choc bardzo odwazne) jesli dziecko nie wie co i od kogo dostanie w
            prezencie. inaczej chyba jest gdy dziecko z gory wie od kogo i co
            dostanie...
          • iwoniaw Tzn. że listy prezentów ślubnych uważasz za ok? 11.11.08, 22:16
            Wobec tego czym się róznią inne listy prezentów?
            • avvg Re: Tzn. że listy prezentów ślubnych uważasz za o 11.11.08, 22:18
              Co jest złego w listach prezentów ślubnych? Z czystej ciekawości
              pytam, nijak nie mogę pojąć oburzenia.
              • iwoniaw Jakiego oburzenia? 11.11.08, 22:20
                Z poprzedniego postu zrozumiałam, że jego autorka uważa, że lista prezentów
                ślubnych jest czymś normalnym i ok, a wobec listy prezentów pod choinkę/
                urodzinowych ma mieszane uczucia. Zatem pytam, czym się róznią?
            • krolowanocy Re: Tzn. że listy prezentów ślubnych uważasz za ok 11.11.08, 22:20
              ja tylko napisałam co poczułam w związku z tą listą prezentów dla
              dzieci. nic więcej. nie wkładaj mi w klawiaturę niczego, czego sama
              nie napisałam, ok?
              to nie jest wątek o listach prezentów ślubnych
              • iwoniaw Re: Tzn. że listy prezentów ślubnych uważasz za o 11.11.08, 22:24
                > ja tylko napisałam co poczułam w związku z tą listą prezentów dla
                > dzieci. nic więcej.

                Napisałaś, że "myślałaś, że listy takie to w przypadku prezentów ślubnych". A w
                przypadku prezentów urodzinowych "zrobiło ci się nieprzyjemnie" - nie "wkładam
                ci niczego w klawiaturę", tylko pytam, czy w przypadku listy prezentów ślubnych
                też czujesz się nieprzyjemnie i dlaczego?

                > to nie jest wątek o listach prezentów ślubnych

                No, nie ja je wspomniałam pierwsza...
            • kawka74 Ślub to jednak dość szczególna okazja 11.11.08, 22:45
              Lista prezentów ślubnych, z reguły lista rzeczy praktycznych, na nowe życie,
              jest choćby po to, żeby uniknąć posiadania pięciu żelazek i dwunastu aparatów.
              Prezenty bożonarodzeniowe czy urodzinowe mają jednak inny charakter, wybór jest
              znacznie większy, a rejestry cenowe - inne.
              • kocianna Re: Ślub to jednak dość szczególna okazja 11.11.08, 22:51
                Hmm, a tradycja Listu do Świętego Mikołaja? U nas jest baaaaaardzo długi i
                zawiera rzeczy od sieci Spidermana (którą zrobi babcia, ale Młoda o tym nie wie)
                , poprzez kosiarkę (taką plastikową za 15 pln) po statek piracki LEGO. Rozrzut
                cenowy olbrzymi i zawsze jest z czego wybrać.
                Młoda ma urodziny 3 tygodnie po Bożym Narodzeniu, więc lista prezentów jest ta
                sama smile
                • kawka74 Re: Ślub to jednak dość szczególna okazja 11.11.08, 22:59
                  List do świętego Mikołaja jest elementem bożonarodzeniowej tradycji i tym samym,
                  przynajmniej dla mnie, ma inny charakter, raczej marzeń niż bezwzględnych
                  życzeń, które cała rodzina czyta i odhacza. Daje margines niespodzianek.
                  Lista prezentów urodzinowych kojarzy mi się raczej z listą wymagań z
                  zastrzeżeniem, że jak prezent nie z listy, to foch.
                  • truscaveczka Re: Ślub to jednak dość szczególna okazja 13.11.08, 10:24
                    Kawka, ja jestem zwolenniczką niedroghic, edukacyjnych, niespodziewanych
                    prezentów. Od tygodnia jednak codziennie odbieram telefony od rodziny, zeby już
                    ten list do Mikołaja na bloga wrzucić, bo dwie okazje przed nami (dwie! ja tam
                    na Mikołajki bym batona kupiła i niech spada wink) i oni czekaj na konkrety.
                    To działa w dwie strony uncertain
                    Korzystając z doświadczeń KOtuli dałam Młodej gazetkę zabawkową z tesco
                    (wydepilowawszy z niej strony z Barbie) i kazałam wycinać obrazki na list do
                    Mikołaja. Zobaczymy, co z tego wyjdzie wink
                    • kawka74 Re: Ślub to jednak dość szczególna okazja 13.11.08, 10:31
                      A pewnie, że w dwie strony smile Trudno się nie zgodzić z tym, że lista
                      ofiarodawcom ułatwia życie (żadnych nerwowych telefonów, latania z rozwianym
                      włosiem po sklepach i bobrowania w, z przeproszeniem, Różowym Zagłębiu pełnego
                      barbiów z okrzykiem 'to? nie, nie to! a może to?! aaaaa...'), ale - tak, jak już
                      pisałam - wolę zawiązać bożonarodzeniowy spisek z rodzicami obdarowywanych smile
                      List listem, ale fajnie jest widzieć na dziobach kompletne zaskoczenie - nie
                      dość, że to jest TO, to jeszcze wcale a wcale się tego nie spodziewali smile
              • sir.vimes Gwiazdka to dla dziecka równie szczególna 12.11.08, 10:15
                okazjasmile)

                Na dodatek dorosły tak tych opiekaczy i żelazek nie "przeżywa" jak dziecko
                wymarzoną lalkę czy zamek Lego...

                Z dwojga złego wolałabym kompletnie nie trafić z prezentem dla młodej pary niż z
                prezentem dla małej kuzynki.
                • kawka74 Re: Gwiazdka to dla dziecka równie szczególna 12.11.08, 10:30
                  Jasne, że szczególna, ale prezenty ślubne mają jednak - moim zdaniem - inny
                  charakter, ich rola w życiu obdarowanych jest inna wink
                  To nie jest tak, że kupuję dzieciom - jeśli nie książki - to byle co, byle by
                  coś tam było. Jeśli już jest to prezent z innej beczki, konsultujemy to z
                  rodzicami dziecka, w końcu oni lepiej są zorientowani, co ich potomek ma, czego
                  nie ma, o czym marzy. Wydaje mi się to lepszą, choć bardziej czasochłonną,
                  metodą, niż lista; życzenia dziecka są uwzględnione, a jednocześnie jest element
                  zaskoczenia. No i wentyl bezpieczeństwa - jeśli z jakichś powodów pozycje z
                  listy nie zostaną uwzględnione, nie ma rozpaczy.
              • faq nowa droga zycia 13.11.08, 11:56
                Cytatno moi znajomi zrobili na swoim blogu po pierwsze suwaczek
                odliczający czas do urodzin dzieci, po drugie pod tym listę
                prezentów


                nowe dziecko tez nowa droga smile tez niebezpieczenstwo dubla

                ja robilam liste na parapetowe - lista krazyla wsrod znajomych, oni myslenie
                mieli z glowy my nie dostalismy trzech 'odjazdowych' wycieraczeksmile

                Wszyscy pisalismy listy do Swietego Miklolaja, no wszyscy z mojego otoczenia wink
                Pod choinka materializuja sie marzenia a nie inwencja darczyncy. Nie widze
                powodu do oburzenia.

                A rozszerzenie pomyslu na urodzinowe prezenty? wole sama zasugerowac niz dostac
                cos co wywola falszywy usmiech przy podziekowaniu: bo przeciez liczy sie
                pamiec.. bla bla bla

                Jasne, ze cudownie jest dostac cos przemyslanego i trafiajaccego w potrzeby, ale
                z reguly ludzie to nie jasnowidzacy.
              • a_weasley Re: Ślub to jednak dość szczególna okazja 17.11.08, 17:56
                kawka74 napisała:

                > jest choćby po to, żeby uniknąć posiadania
                > pięciu żelazek i dwunastu aparatów.

                Jakkolwiek list prezentów ślubnych nie uznaję, a wspomniane zagrożenie na
                podstawie własnych obserwacji z wesel bez list prezentów pozwalam sobie uznać za
                mocno wyolbrzymione (no dobrze, akurat myśmy dostali dwa komplety pościeli, ale
                akurat w tej dziedzinie od przybytku głowa nie boli), nie można zaprzeczyć, że
                teoretycznie ono istnieje. W przypadku prezentu gwiazdkowego nie, bo czym innym
                jest znoszenie prezentów przez kilkudziesięciu ofiarodawców po części słabo
                znających młodych, a czym innym obdarowanie dziecka przez najwyżej kilka osób
                dobrze je znających.
      • moofka Re: a robienie listy prezentów? 12.11.08, 08:43
        krolowanocy napisała:

        > a ja niedawno zauważyłam coś takiego i tak chciałam się zapytać inne
        > matki o opinię
        > a robienie listy prezentów, które dzieci chciałyby dostać i
        > rozsyłanie jej znajomym? z dopiskiem, żeby napisać jak się kupi, to
        > oni wykreślą z listy? właściwie nie tyle rozsyłanie, co publikowanie
        > jej w internecie, na stronie dostępnej dla znajomych? co o tym
        > sądzicie?

        ja pewnie bym sie nie odwazyla, ale uwazam ze to super pomysl
        skoro ktos i tak prezent kupowac bedzie, niech ma pewnosc ze trafi w gust
        obdarowanego
        taka jest istota prezentu, tez wole wiedziec ze moj prezent ucieszy i sie przyda
        a nie kupie cokolwiek badz co JA uwazam, a jak sie nie bedzie cieszyl, to znak,
        ze jest chamidło

        jest mi niezmiernie przykro, kiedy widze ze moje dziecko dostaje prezent tani,
        byle jaki i kompletnie nie wpadajacy w jego gust
        szczytem byla dostana w foliowej reklamowce mietka chinska pilka do gry w noge
        dziecko popatrzylo, zrobilo mu sie przykro, odlozylo i poszlo sie bawic innymi
        zabawkami
        dziecko bylo niegrzeczne czy raczej obdarowujacy?
        tesciowa potrafila wymyslic prezent od czapy kompletnie z cyklu niebezpieczne
        chinskie i nie wiadomo do czego
        teraz wprost prosimy, zeby nie kombinowala tylko dala rownowartosc w gotowce i
        mlody sobie dozbiera do wymarzonej zabawki
        tak sie sklada, ze ładne zabawki, tak samo jak ladne ubrania, dobre jedzenie i
        porzadne kosmetyki nie sa najtansze
        czy dziecko ma sie zadowolic byle czym, zeby nie byc uznanym za roszczeniowego
        potfora?
        dlaczego?
    • mammajowa Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 22:27
      przyjęte u mnie w rodzinie od dawien dawna (na pewno od mojego dzieciństwa).
      generalna zasada była zawsze taka, że lista jest długa i w dużym przekroju
      cenowym, coby nie było że kogoś nie stać. zresztą wyłomy się zdarzały i nie było
      problemu. przecież to tylko sugestia.
      • beniusia79 Re: jeszcze cos mi sie przypomnialo.... 12.11.08, 08:08
        w zeszlym roku z bratankiem meza podobna byla sytuacja, z tymze to
        niby rodzice podsunali nam pomysl z prezentem, chlopak mial wtedy 3
        latka. myslelismy, ze rodzice tylko wiedza co maly od nas dostanie,
        ale sie pomylilam. zadzwonilismy do niego na urodziny(prezent
        wyslalismy paczka bo mieszkaja dosyc daleko) a mlody do mnie "a
        gdzie moje autko"??? okazalo sie, ze paczka szla dluzej niz
        myslelismy, jego pytanie powalilo mnie z nog smile
    • kawka74 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 22:35
      Nie wiem, czy to jest normalny zwyczaj, ale ja z takich list nie korzystam (w
      znaczeniu: nie biorę ich zawartości pod uwagę).
      Zawsze znajdzie się ktoś, kto kupi głowę barbie do czesania (IMO nadaje się ona
      raczej do zabawy w Wielką Rewolucję Francuską) albo paskudną różową barbiową
      karetę, ja się czuję zwolniona z tego obowiązku i wolę kupić książkę, bo
      książki, z tajemniczego powodu, na takich listach rzadko się znajdują.
      • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 00:05
        Kawka, a ja mam straszne opory przed kupowaniem książek.
        Bo zawsze się boję, że obdarowany już taką ma. Znowu kupić na wyrost (bo pewnie nie ma) - no też nie teges.
        Książki to kupuję wtedy, kiedy wiem, na jakim poziomie czytelniczym jest osóbka. Jak nie wiem, to mam dylemat potworny.

        Ostatnio z sercem w gardle wręczałam znajomej 4-latce "Lottę z ulicy Awanturników", przekonana byłam już w kilka minut po zakupie, że przecież każda 4-latka Lottę posiada tongue_out
        Nie posiadała.
        Jej mama za to stwierdziła, że córka jest jeszcze za mała na takie książki. No więc Lotta poleży na półce nieczytana... a potem poleży nieczytana nadal, bo jak mama stwierdzi, że córka jest odpowiednia na takie książki, to córka będzie miała 7 lat? 8? i Lotta już nie będzie dla niej tak ciekawa, jak mogłaby być dla 4-latki.


        Ogólnie zwyczaj "listy prezentów" nie jest dla mnie taki zły.
        I przypuszczam, że w założeniu tego wątku chodziło o cenę, choćby podświadomie.
        Przykład "przydatności" konkretnej listy prezentów - dziecię moje zbiera roboty Bionicle. Roboty Bionicle mają to do siebie, że występują w parach. Tzn. każdy "duży" robot ma swoją parę - "małego" robota, kupowane oddzielnie - i po złożeniu można taką parę złączyć w jedną nową całość. Dlatego nie widzę nic dziwnego w tym, że dziecko mi gryzmoli na kartce "Bionicle cośtam numer ileś tam", dokładnie z numerkiem i konkretnie, a nie samo "Bionicle".
        Podobna lista jest idealna w przypadku książek.

        Generalnie staram się podać pewne "ramy", jak ktoś mnie pyta o to, co ma kupić dziecięciu, określając pewien zarys - czyli to, z czego dzieci będą zadowolone. POnieważ dzieci moje mają zainteresowania nietypowe, a dodatkowo starszy dobitnie i bez ogródek potrafi wyrazić swoje niezadowolenie (i żeby nie było - nie jest niewychowany, jest po prostu zaburzony).
        A czasem, jak ktoś pyta "co kupić" to odpowiadam konkretnie, czasem podając linkę do sklepu netowego tongue_outtongue_out
        • beniusia79 Re: mama kotula 12.11.08, 08:14
          cene to bym przebolala, jak pisalam kupujemy porzadny prezent raz
          na rok dla mlodego. z okazji B.Narodzenia i urodzin dostaje zawsze
          jeden, duzy prezent . zaszokowalo mnie tylko to, ze 4 -latek mowi
          kazdemu co od niego chce, na tej zasadzie-babcia kupi mi cos tam,
          rodzice to, czyli kupcie mi to, bo tego jeszcze mi nikt nie kupi...
          przeraza mnie, ze taki przedszkolak w taki sposob podchodzi do
          prezentow i z gory wie, co dostanie na urodziny czy swieta. co
          innego gdy rodzice dziecka, w jego tajemnicy, podpowiadaja krewnym
          co malucha by ucieszylo, czego jeszcze nie ma i o czym marzy...
          • sir.vimes Ale co cię właściwie w tym przeraża? 12.11.08, 10:01
            • beniusia79 Re: np. to, 12.11.08, 12:50
              , ze jak tak dalej tak pojdzie to niezly gagatek z niego wyrosnie.
              sorry, ale dziecku, ktore od malego uczone jest, ze wszystko
              dostaje co chce, moze niezle przerwocic sie w glowce. mam nadzieje,
              ze zadna z waszych corek nie trafi kiedys na niego wink
              • sir.vimes Re: np. to, 12.11.08, 13:04
                To, że dostaje takie prezenty o jakich marzy zamiast pierwszej lepszej rzeczy z
                półki to chyba nie jest specjalnie deprawujące, prawda?

                Czy chodzi o to, ze w ogóle jest świadomy, że istnieją jakieś konkretne marki
                zabawek? Też normalne, IMO.

                Swoją drogą nie bardzo rozumiem jakie właściwie pozytywne cechy wykształca nie
                dostawanie pod żadnym pozorem tego co się chce. Zazdrość? Żal? To nie jest
                pozytywne.
                Jak mogę dać dziecku to czego ono chce - to daję. Odmawianie dla zasady mnie nie
                bawi.

                A, ze niektóre rzeczy, których pragną dzieci są drogie - cóż, to wina
                handlowców i producentów, nie dzieci;P To, ze dzieci pragną badziewia z reklam -
                no cóż, nie tylko dzieci, po pierwsze. A po drugie, może trzeba rozmawiać z
                dzieckiem o sztuczkach w reklamach czy ograniczyć dostęp do reklam produktów dla
                dzieci, a nie winić dziecko, ze mało odporne na pracę całych sztabów ludzi
                koncentrujących się na tym jak wmówić maleństwu, ze czegoś pragnie.
                • beniusia79 Re: dalej sie nie rozumiemy.. 12.11.08, 13:11
                  wole zapytac rodzicow i wiedziec co dziecko akurat interesuje i
                  zawsze tak robie, ale w tajemnicy przed dzieckiem. nie rozumiesz
                  paradoksu? maluch-czterolatek- zamawia sobie u calej rodziny
                  prezenty. w wyniku tego juz z gory wie, co od kogo i z jakiej
                  okazji i kiedy dostanie. czego mam zazdroscic i czego jest mi niby
                  zal? sami z mezem podpowiadamy rodzinie (gdy pytaja) co ewentualnie
                  mozna byloby corce kupic, ale nie szalejemy i nie zdradzamy jej
                  tego co dostanie. rozumiesz??? powiedz mi, co wyrosnie z takiego
                  dziecka, ktore przez cale zycie bylo nauczone, ze dostaje wszystko
                  to co chce? jak bedzie reagowalo takie dziecko gdy zacznie nie
                  dostawac kiedys tego co sobie wymarzy? ja uwazam, ze nic dobrego z
                  tego nie bedzie...
                  • sir.vimes Re: dalej sie nie rozumiemy.. 12.11.08, 13:30
                    nie rozumiem co w tym złego, ze dziecko wie co dostanie i co w tym złego, że wie
                    kogo o co poprosiło. Nie wierzy w Świętego mikołaja? To nic dziwnego, że wie
                    kto przynosi prezenty.

                    Ja też prosiłam o konkrety - i byłam świadoma, że o co innego można poprosić
                    zamożną ciocię a o co innego ubogą a o zupełnie niesamowite rzeczy dziadka
                    bywającego "na Zachodzie". Na dodatek, o dziecięcy cynizmie!!, znałam ich
                    upodobania i poglądy i wiedziałam, że ciocia ubierająca się szałowo wykaże
                    więcej zrozumienia dla pomysłu zakupienia czapki ze srebrną nicią a ciocia
                    uzdolniona plastycznie nie zdziwi się prośbą o pastele. Może nie miałam 4 lat
                    wtedy.. raczej 5-6 (oczywiście, później nastąpiła totalna eskalacja i w efekcie
                    jako dorosła osoba nadal dostaję to co lubię, bo wszyscy znają mój gust na
                    wyrywki;PPP - i ODE MNIE tez dostają to co IM się podoba).

                    O zazdrości nie pisałam, oczywiście, w kontekście Twojej osoby tylko tego czego
                    uczy się dziecko, któremu nie zdarza się dostawać tego co chce. Moim zdaniem
                    niczego dobrego.
                    • lila1974 obie macie część racji 17.11.08, 18:24
                      Rozumiem obawy Beniusi - jeśli jest tak, że to dziecko wyznacza
                      każdemu swój prezent i potem "rozlicza" z jego otrzymania to
                      poniekąd uczone jest, że JEGO WOLA jest najważniejsza i MU SIĘ
                      NALEŻY.

                      Co innego, jeśli dziecko ma kwestię omówioną z rodzicami na
                      zasadzie - możesz poprosić, ale nie możesz wymagać.

                      Rozumiem również sir.vimes - jeśli tylko nie przypiera się
                      ofiarodawcy do muru, to można zasugerować. A w kwestii chlopca
                      najważniejsza jest postawa jego rodziców, czego go przy okazji
                      nauczą.
          • myga [...] 12.11.08, 16:43
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • kawka74 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 10:20
          > Kawka, a ja mam straszne opory przed kupowaniem książek.
          > Bo zawsze się boję, że obdarowany już taką ma. Znowu kupić na wyrost (bo pewnie
          > nie ma) - no też nie teges.

          U mnie wynika to z doświadczeń osobistych smile Dzieci, z którymi mam do czynienia,
          książki traktują marginalnie, a ja, durna belferka, wierzę, że uda mi się
          zachęcić je do czytania.
          Lista może i nie jest zła, ale - co też wynika z doświadczeń osobistych - widuję
          na niej wyłącznie ekstradrogie badziewie. Wiem, że badziewie to określenie
          subiektywne, ale przyłożenie ręki do barbiowej karety leży poza moimi
          możliwościami wink
          • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 10:49
            Cytat
            U mnie wynika to z doświadczeń osobistych smile Dzieci, z którymi mam do czynienia, książki traktują marginalnie, a ja, durna belferka, wierzę, że uda mi się zachęcić je do czytania.


            Ja też kiedyś miałam taką misję, ale teraz, zanim podaruję książkę, najpierw przyglądam się rodzicom dziecka.
            Bo jeśli dziecko traktuje książki marginalnie, to rodzic z reguły też. I taki prezent będzie bezużyteczny. Bo rodzic nie usiądzie z dzieckiem i nie poczyta mu, nie pokaże, co fajnego jest w książce, a dziecko samo na to nie wpadnie. Tylko zakoduje sobie, że ciocia Kawka drętwa jest, bo tylko te książki i książki cały czas daje, a przecież wie, że ja książek nie lubię, bo książki nudne są.
            Co innego, jakby ciocia Kawka usiadła z małolatem bez okazji i pokazała, dlaczego książki są fajne. I zadziała, albo nie.
            Aaa - nie piję tu do ciebie, tak ogólnie się posłużyłam "ciocią Kawką" w dywagacjach.

            Ale ech tam - no sama też wierzę, że dając komuś książkę, rozbudzę jakoś pasję. Głupio i naiwnie, ale wierzę. Stąd ta Lotta ostatnio. W sumie jako dodatek do fluorescencyjnych pisaków i gipsowej figurki do samodzielnego pomalowania akrylami wink


            Cytat
            Lista może i nie jest zła, ale - co też wynika z doświadczeń osobistych - widuję na niej wyłącznie ekstradrogie badziewie.


            Na zeszłorocznej liście prezentów mikołajowych mojego syna widniały dwie pozycje:
            - czekoladki merci
            - gruszki

            tongue_outtongue_out

            Ostatnio najlepszym prezentem był stary, używany silniczek lego sprzed jakichś 20 lat, który Szymon dostał od mojego niemęża.
            Młody przebąkuje też coś o autkach Wadera, takich najprostszych, tych malutkich co można je łączyć ze sobą.

            Problem jest nie w samej liście, tylko w kształtowaniu potrzeb dziecka. Od razu nasunął mi się niedawny wątek tutaj, ten na temat reklamy społecznej - żeby dzieci też wiedziały, że mają reklamowane zabawki. Nie oszukujmy się - taką listę w przypadku 3-, 4-latka tworzą rodzice, bo usłyszeli jak dziecko podczas reklam na mini mini krzyczy, że coś tam chce - no i tak najłatwiej. Zamiast wybrać się z dzieciną do sklepu i obserwować, co dziecinę zainteresuje - bo być może wcale to nie będzie reklamowane badziewie.

            A właściwie... to z drugiej strony, jeśli dziecko raz na jakiś czas marzy o różowej karecie Barbie, to czemu nie spełnić tego marzenia, mimo zgrzytania zębów własnych? Z tej strony przyznaję się do rzeczy straszliwej - kupuję córce regularnie tzw. "gazetkę o pannach Annach" - czyli czasopismo Barbie, które czytuje namiętnie, a potem paraduje przez jakiś czas w dołączonych gadżetach (ostatnio były to koszmarne plastikowe pierścionki, brrrr). I ma radochę? Ma. A jeśli ona ma, to mam i ja tongue_out
            • kawka74 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 10:58
              > Co innego, jakby ciocia Kawka usiadła z małolatem bez okazji i pokazała, dlacze
              > go książki są fajne. I zadziała, albo nie.

              Ciocia Kawka się stara smile ostatnio na wabia kupiłam siostrzenicy małżonka
              książkę, której główna bohaterka, wróżka, miała na imię tak samo, jak obdarowana
              - ha! podziałało! smile

              > Problem jest nie w samej liście, tylko w kształtowaniu potrzeb dziecka.

              Rację macie, kumo. Za to, co widnieje na liście, odpowiedzialni są w zasadzie
              rodzice. Wszystko zależy od tego, co wpoją dziecku i jakim przykładem zaświecą
              po oczach.

              > A właściwie... to z drugiej strony, jeśli dziecko raz na jakiś czas marzy o róż
              > owej karecie Barbie, to czemu nie spełnić tego marzenia, mimo zgrzytania zębów
              > własnych?

              Moja osobista abominacja jest nie do przezwyciężenia wink A tak serio - problem
              leży chyba w innym miejscu. Jestem w tej rodzinie jedyną osobą, która kupuje
              książki i generalnie docenia wagę słowa pisanego. Karetę czy głowę (brrr...)
              dziecko spokojnie dostanie od innych krewnych i znajomych królika. Tym dzieciom
              nikt, oprócz mnie, nie kupuje książek.
              Taka walka z wiatrakami.
              • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:10
                Dla mnie głowa do stylizacji to śmiech na sali. Taak, wiem, idealistka jestem,
                ale nie lepiej pobawić się z dzieciną w fryzjera/kosmetyczkę?
                I taak wiem, że czasem nie ma na to czasu, ale jak patrzę na te głowy to jakieś
                dreszcze mam, i już wolę dać się okręcić ręcznikiem, dać sobie wpiąć we włosy
                wszystkie spinki córki, wplątać jakąś wstążkę (tyle, że paćkać po buzi sobie nie
                dam, bo jak ktoś dotyka mojej twarzy... aaaaaaa!!!).


                Jest jeszcze głowa konia do stylizacji, jak ktoś woli trofea myśliwskie tongue_out

                A z kolei z książkami mam negatywny przykład w rodzinie - ciotka jedna dla
                zasady kupowała swojemu synowi niemal wyłącznie książki (poza książkami jeszcze
                puzzle, których nie znosił, ale za to ciocia uwielbiała), niezależnie od okazji.
                dzieciak miał w pokoju kilka wypełnionych regałów i miał je w rzyci, każdą
                kolejną przyjmował z obojętną rezygnacją. Niefajnie tak.
                • kawka74 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:14
                  > Dla mnie głowa do stylizacji to śmiech na sali.

                  Toteż mówię - do zabawy w Wielką Rewolucję Francuską w sam raz.

                  > dzieciak miał w pokoju kilka wypełnionych regałów i miał je w rzyci, każdą
                  > kolejną przyjmował z obojętną rezygnacją. Niefajnie tak.

                  No bo książki trzeba z głową kupować i z głową dawać smile Albo wybrać książkę z
                  głównym bohaterem o takim samym imieniu, jak obdarowany, albo dołożyć film, albo
                  poczytać z dzieckiem, zrobić miniteatrzyk, albo porysować, albo mu opowiedzieć.
                  Oprócz ofiarowania książki trzeba jeszcze dziecko zachęcić do jej przeczytania.
                  Tyle że to wymaga czasu i inwencji.
    • nangaparbat3 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 22:36
      U mnie w rodzinie zwlaszcza przed Bozym Narodzeniem jest wypytywanie się, co kto
      by chcial (ale zazwyczaj pyta się najblizszą osobę, a nie bezpośrednio
      zainteresowanego).
      Ja (chyba nauczylam sie tego od mojej mamy) jeśli nawet kupuje corce prezent
      zamowiony, dokladam jeszcze jakiś drobiazg-niespodziankę, jednak realizacja
      zamowienia nie jest tym samym co obdarowanie wink
      • kropkacom Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 23:09
        Jeżeli chodzi o listę prezentów to nie praktykujemy. Małe rzucają propozycje a
        co ostatecznie dostaną jest niespodzianką.
      • sir.vimes Robię podobnie 12.11.08, 10:02
        Kupuję to o czym dziecko marzy i dokładam niespodziankę.
        • nangaparbat3 Re: Robię podobnie 13.11.08, 11:58
          sir.vimes napisała:

          > Kupuję to o czym dziecko marzy i dokładam niespodziankę.
          A ciekawe, ze jakoś w ogole mnie to nie dziwi, ze TY robisz podobnie. Jakbym sie
          nawet spodziewala. Serdecznosci. N.
    • mamabuly Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 23:08
      Nie wiem czy to normalny zwyczaj, że kilkuletnie dziecko żąda
      prezentu za pół średniej krajowej. Natomiast jestem pewna, że ktos na
      tego ddzieciaka wywarł "zgubny" wpływ. Ja bym na takie manipulacje
      absolutnie nie poszła.
      Moja czterolatka owszem ma jakieś pomysły na prezenty, ale to jest
      dziecko, które widzi reklamy zabawek np. na "Minimni" i chce
      wszystko! Myslę, że nasym, rodziców, zadaniem jest uswiadomienie, że
      to tylko reklama i , że nie wszysstko jest tak piękne jak te reklamy
      pokazują.
      Natomiast co do życzeń nie miałabym czelnności narzucić komukolwiek
      kupowania mojemu dziecku tak ekskluzywnie drogich prezentów.
      Sam gest się liczy! Moja córa uwielbia książki, puzle i szarady.
      Wystarczy więc jeśli ktoś wykarze się inwencją i ułozy dla małej
      jakąś krzyżówkę albo opowie bajkę. My sami dajemy prezenty
      zaprzyjaźnionym dzieciom w postaci nagranych przez Bułę bajek albo
      jakichś drobiazgów, które, jestem pewna, mogą zaprzyjaźnione dziecko
      zainteresować . Buła pamięć ma fenomenalną więc wystarczy nagrać
      jakiś wierszyk w jej wykonaniu albo piosenkę.
      No i tutaj nie o finanse chodzi, wolę wpłacić komuś kasę a konto
      przyszłej edukacji dziecka niż wydawać na bezsensowne zabawki.
      • zabeczka84 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 11.11.08, 23:33
        Mój młody ma urodziny na dwa tygodnie przed gwiazdką. Generalnie rodzinka i
        znajomi mają wtedy "gorącą" linię ze mną, każdy pyta co mały chciałby dostać. A
        że mały ma dopiero 3 lata nawet nie pytam go o zdanie. Obserwuję czym się
        interesuje, co lubi robić najbardziej itp. I owszem, w tym roku stworzyłam
        listę, ale listę zainteresowań dziecka np. piraci, ciastolina, puzzle itp. do
        niektórych robię odnośniki np. puzzle - max 60 elementów, jak najmniej
        jednolitego tła na obrazku. Ale nigdy nie ośmieliłabym się wpisać firmy czy
        konkretnie takiej a takiej zabawki! Dla tych których przerasta kupowanie
        prezentu (np tesciowie) i wolą das kasę w kopertę, mówię wprost ze ok, ale to są
        urodziny dziecka i niech dadzą mniej niż zamierzali a dodadzą np jakąs małą
        książeczkę czy autko. Czasem zdarza sie tak ze zainteresowani proszą mnie o
        kupno zabawki w ich imieniu, bo oni "nie wiedzą co". To też jest według mnie ok.
        Za to oburza mnie mówienie mi wprost przez rodziców o danej zabawce i bez
        krępacji o cenie, która przewyższa moje możliwosci finansowe, szczerze przy tym
        wmawiając ze to sam trzylatek wybrał...
      • beniusia79 Re: masz racje, po rozmowie z mezem 12.11.08, 08:17
        stwierdzam, ze dzieciak jak dzieciak ma marzenia, ale to mamusia
        raczej dyryguje reszta i ma "zgubny" wplyw na malucha.
      • moofka Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:26
        >No i tutaj nie o finanse chodzi, wolę wpłacić komuś kasę a konto
        >przyszłej edukacji dziecka niż wydawać na bezsensowne zabawki.


        radosci z otrzymania wymarzonej zabawki nie zastapi ta sama kwota na koncie
        szkoda ze dorosli tak szybko zapominaja jak byli dziecmi
        dla mnie radosc mojego dziecka smiejacego sie w glos i skaczacego z radosci bo
        otrzymal wymarzony zestaw lego (wlasnie z tym konkretnym numerem) jest wiecej
        warta niz ta sama kwota na koncie
        dla niego pewnie tez smile
        sama pamietam te prezenty ktore DOKLADNIE spelnily moje marzenia
        a minelo juz 20 lat i troche
        • mamabuly Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:09
          > sama pamietam te prezenty ktore DOKLADNIE spelnily moje marzenia
          > a minelo juz 20 lat i troche
          Ja nie miałam szczęścia dostawać tego czego sobie wymarzyłam. No i
          nie wywarło to żadnego negatywnego wplwu na moje dorossłe życie.
          Wydaje mi się, że większość tych dziecięcych poczekiwań to wpływ
          reklam.
          No ale jeżeli rodziców stać na kosztowne upominki to proszę bardzo...
          tylko co będzie kiedy nastolatek zarząda merca bo kolega już ma... do
          tej pory jego marzenia się spełniały... a tu nagle takie
          rozczarowaniwink
          • moofka Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:17
            mamabuly napisała:

            > > sama pamietam te prezenty ktore DOKLADNIE spelnily moje marzenia
            > > a minelo juz 20 lat i troche
            > Ja nie miałam szczęścia dostawać tego czego sobie wymarzyłam. No i
            > nie wywarło to żadnego negatywnego wplwu na moje dorossłe życie.

            moj maz tez nie
            cale zycie dostawal pod choinke skarpetki i majtki
            nie jest wykolejencem, ale jakby czegos mu zal
            co wiecej z radoscia jest gotow wylozyc dwie setki na klocki i nie mowi kupmy
            mlodemu skarpetki

            > Wydaje mi się, że większość tych dziecięcych poczekiwań to wpływ
            > reklam.
            > No ale jeżeli rodziców stać na kosztowne upominki to proszę bardzo...
            > tylko co będzie kiedy nastolatek zarząda merca bo kolega już ma... do
            > tej pory jego marzenia się spełniały... a tu nagle takie
            > rozczarowaniwink

            nie wiem, moze kupie moze nie
            na razie marzy o nawiedzonym zamku scooby doo i fabryce kosmitow, poki co stac
            mnie i mu kupie bez zastanawiania sie, jaki zgubny wplyw moze to miec na jego
            oczekiwania w przyszlosci wink


            >
          • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:18
            Cytat
            Ja nie miałam szczęścia dostawać tego czego sobie wymarzyłam. No i
            nie wywarło to żadnego negatywnego wplwu na moje dorossłe życie.
            Wydaje mi się, że większość tych dziecięcych poczekiwań to wpływ
            reklam.

            No tak, kocham argumenty z gatunku "ja miałam kiepsko i mnie to zahartowało, niech moje dziecko też tak ma".

            Mnie się wydaje, że większość tych dziecięcych oczekiwań to jednak wpływ rodziców, a nie reklam. Tzn. połączenie jakieś.

            Ja do tej pory pamiętam moją radość i szczęście, kiedy marzyłam o garażu z resorakami - czasy to byly, kiedy nie można było wejść po prostu do Smyka i wybrać spośród 10 modeli z bajerami. Garaż miał mieć otwierane drzwi. Któregoś dnia moja mama wróciła z pracy i wręczyła mi pudełko, a w pudełku - radość nie z tej ziemi - wymarzony od roku garaż, biały, niebieskie drzwi unoszone do góry miał sztuk 4, w środku 4 resoraki - czerwony, czarny, biały i niebieski. To nic, że drugie od prawej drzwi się zaraz zaczęły zacinać i w końcu wyłamały. Szczerze? to ja do tej pory nie pamiętam żadnego prezentu, z którego się aż tak cieszyłam.

            Cytat
            No ale jeżeli rodziców stać na kosztowne upominki to proszę bardzo...
            tylko co będzie kiedy nastolatek zarząda merca bo kolega już ma... do
            tej pory jego marzenia się spełniały... a tu nagle takie
            rozczarowaniwink


            Myślę, że przejaskrawiasz. Nie chodzi o spełnianie każdej zachcianki dziecka. Chodzi o to, aby dziecko dostało raz na jakiś czas coś, o czym faktycznie marzy. I o to, aby prezent był radością dla obdarowywanego, a nie dla wręczającego.
            • kropkacom Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:38
              > No tak, kocham argumenty z gatunku "ja miałam kiepsko i mnie to zahartowało, ni
              > ech moje dziecko też tak ma".
              >
              > Mnie się wydaje, że większość tych dziecięcych oczekiwań to jednak wpływ rodzic
              > ów, a nie reklam. Tzn. połączenie jakieś.

              A ja myślę że to jednak reklamy. Oczywiście nie zamierzam tu demonizować ale
              jednak. No cóż, ja się daje namówić czasami na taki zakup z top listy
              reklamowych dziecięcych marzeń ale widzę po swojej córce że euforia jest krótka.
              Dla niej i tak ważniejsze są farby, kredki itd. Trzeba znaleźć jakiś złoty środek.

              Piszesz że cieszyłaś się z garażu a ja pamiętam że za czasów Pewexu szalałam za
              lalką Fler (coś jak Barbie). I dostałam. Cieszyło mnie to szaleńczo. Ale dzisiaj
              za chwile zaczęłabym marzyć natychmiast za kolejną i kolejną. Reasumując,
              bombardowana zewsząd reklamami radość była by krótsza na pewno.
              • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:47
                Kropko, moje dzieci przy każdej reklamie piszczą "chcę to". Odruchowo tak jakoś tongue_out, młoda piszczy nawet przy księżniczkach Barbie, mimo, że lalek nie znosi.
                A potem idziemy do sklepu i oglądamy. I rozmawiamy. I okazuje się, że tak naprawdę reklamowana zabawka to nie jest to, co tak naprawdę chce mieć dziecko. I że to, co w reklamie wygląda fajnie, wcale fajne nie jest. I że czasem - tadaaam - reklamy oszukują, o zgrozo.

                Jeśli rodzic bierze pod uwagę jedynie to, co dziecko miauczy w przerwie między bajkami na mini mini, to śmiem twierdzić, że to rodzic kształtuje potrzeby dziecka, a nie reklama. Bo rodzic kupuje reklamowany gadżet, na widok którego dziecko miauczy, i utwierdza dziecko w przekonaniu, że reklamowane=pożądane.

                Tak jak napisałaś - trzeba znaleźć złoty środek. Przede wszystkim trzeba obserwować dziecko i wskazać mu alternatywę. Dlatego nadal twierdzę, że główny wpływ ma to, jak postępuje rodzic.
                • e_r_i_n Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:55
                  Się podpisuję. Ja mam prosty wyznacznik 'dziecko chce, bo
                  reklama/koledzy, czy dziecko chce, bo chce'. Wyznacznikiem tym jest
                  częstość gadania o danej zabawce wink
                • e_r_i_n Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:56
                  Aaa i jeszcze - test 'wlasnej kasy'. Mowie - chcesz, to kup za
                  swoje. Jak jest 'ok, idziemy kupic', to wiem, ze to nie chwilowa
                  fanaberia. Przy 'reklamowych zachwytach' wlasna kasa jest wiecej
                  warta.
                  • mama_kotula Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 12:00
                    No, tylko że to też zależy od wieku dziecka, bo przy 3-4- a nawet 5-latku test
                    własnej kasy może nie przejść.

                    Ja patrzę tak - jeśli dziecinie zabawka przypomina sie tylko wtedy, gdy widzi
                    reklamę, znaczy, że to nie marzenie, tylko zachciewajka. Li i jedynie.
                    • e_r_i_n Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 12:04
                      No tak, test własnej kasy to tak od roku stosujemy. Czyli od kiedy
                      młody ma 6 lat.

                      mama_kotula napisała:

                      > Ja patrzę tak - jeśli dziecinie zabawka przypomina sie tylko
                      > wtedy, gdy widzi reklamę, znaczy, że to nie marzenie, tylko
                      > zachciewajka. Li i jedynie.

                      Patrzę dokładnie tak samo smile

                      OT: jak się ładnie cytuje? W sensie w ramce? smile Cytat/
                      • mama_kotula OT - cytowanie 12.11.08, 12:06
                        [*quote="Erin napisała:"] cytat [*/quote]

                        i gwiazdki wywalić.


                        efekt jest:
                        Erin napisała: co też takiego ciekawego napisała Erin?
                        • e_r_i_n Re: OT - cytowanie 12.11.08, 12:11
                          mama_kotula napisała":
                          i gwiazdki wywalić



                          Ee, Gwiazdki 2001 to całkiem fajne forum wink
                          • e_r_i_n Re: OT - cytowanie 12.11.08, 12:11
                            Ee, musze potrenować. Ale dzięki smile
                            • krolowanocy Re: OT - cytowanie 12.11.08, 13:39
                              ee, przepraszam, to ja też się podłączę i zapytam o co chodzi z tymi
                              smokami, co kotula ma w jednej z sygnaturek tutaj? bo czytam i czytam
                              tą stronę i nie wiem co właściwie wam to daje że ktoś kliknie tego
                              smoka? do czego to służy?
                              • mama_kotula Re: OT smoki 12.11.08, 14:03
                                krolowanocy napisała:

                                > ee, przepraszam, to ja też się podłączę i zapytam o co chodzi z tymi smokami, co kotula ma w jednej z sygnaturek tutaj? bo czytam i czytam tą stronę i nie wiem co właściwie wam to daje że ktoś kliknie tego smoka? do czego to służy?


                                No więc, jako kompletnie zdziecinniała specjalistka od smoków wszelkiej maści wyjaśnię:
                                - idziesz do jaskini i podpieprzasz jajo
                                - wstawiasz jajo w sygnaturkę
                                - następnie każda osoba, która obejrzy/kliknie twojej jajo, przyczynia się do jego pękania
                                - z jaja wykluwa się smoczy noworodek
                                - którego też trzeba oglądać, aby stał się najpierw smoczym dzieckiem
                                - a potem smoczym dorosłym
                                - a dorosłe smoki mozna rozmnażać, produkując tym samym kolejne pokolenie jajek
                                - i tak bez końca
                                - oczywiście prawdziwym wyzwaniem jest upolowanie rzadkiego jajka, np. złotego, papierowego bądź kurzego

                                tu są moje wszystkie:
                                dragcave.net/user/kotadivine
                                W tym miejscu powinnam oczywiście napisać, że rozmnażam smoczydła wyłącznie dlatego, że dzieci lubią i tak dalej, ale to byłaby nieprawda tongue_out
                                Uznajmy to za moją guilty pleasure wink
                                • sir.vimes Re: OT smoki 12.11.08, 14:09
                                  A ile razy trzeba kliknąć by zestarzały się i zdechły;PP ?

                                  Czy one są wieczne?

                                  obejrzałam i nabieram ochoty na własnegosmile
                                  • mama_kotula Re: OT smoki 12.11.08, 14:10
                                    sir.vimes napisała:

                                    > A ile razy trzeba kliknąć by zestarzały się i zdechły;PP ?
                                    > Czy one są wieczne?

                                    Nie wiem. Ale można smoczydło zabić tongue_out. Jajo można rozbić, a jak sie rozbije takie prawie wylęgnięte, to hatchling z niego ucieka tongue_out

                                    Zabicie za dużej ilości smoków grozi usunięciem konta.

                                    > obejrzałam i nabieram ochoty na własnegosmile
                                    Bo to zaraźliwe tongue_out
                        • vibe-b Re: OT - cytowanie 12.11.08, 15:37
                          hi to ja tez sprobuje big_grin

                          Cytat
                          mama kotula wytlumaczyla


                          a teraz jeszcze to

                          np i ?
                          • vibe-b Re: OT - cytowanie 12.11.08, 15:41
                            fajne
                            fajne
                            fajne

                            smile
                • kropkacom Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 12:05
                  Nie,no.. moje też piszczą przy większości reklam, ale na niektóre fanty piszczą
                  jakby bardziej smile I wiem, że sporo z tych potencjalnych zakupów to chwilowa
                  fascynacja, często wizyta w sklepie i wzięcie do ręki na chwilę wystarczy, aby z
                  powrotem odłożyć na półkę. Niestety, przy okazji wpadnie im w oko tuzin dalszych
                  obiektów pożądania, skutkiem czego każda wizyta w markecie przedłuża się w
                  nieskończoność. Ale jeśli mam do wyboru kupić nową zabawkę, która po godzinie
                  wyląduje w kącie, albo dać im obejrzeć toto w sklepie, a potem odłożyć - wolę to
                  drugie.
              • mamabuly Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 15:47
                No właśnie do tego zmierzwam, że dzieciaki zzewszad bobardowane
                reklamami nie potrafią okonać tych wyborów. No i często niestety
                radość z tego wymarzonego prrezentu ttrwwa krótko.

                Ja też przechodziłam przez etap kupowania dziecku przecudnych często
                makabrrycznie drogich zabawek. Stać mnie na to, a że sama nie miałam
                to tak poniekąd realizowałam swoje dziecięce marzenia. O barbie,
                domku i fantastyccznych lego. Teraz podchodzę do tego już bardziej
                racjonalnie. Zabawkami moglibyśmy obdzielić całe miasto i się kurzą.
                Tym czasem moja córa woli teraz kredki i setki innych robótek
                ręcznych. Teraz sto razy upewniam się, że kupienie kolejnej zabawki
                która wyląduje w pudle z innymi zabawkami ma sens.
                Natomiast niggdy nnie żałuję pieniędzy na książki dla dziecka, jeśli
                są tego warte kupuję. Tak jak trudno by mi było odmówić sobie kupna
                jakiejś lektury wtedy to życie chyba sttraciło by dla mnie senswink
                c
          • e_r_i_n Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:28
            Tak, tak, bo w końcu rodzic zaspokaja KAŻDE życzenie dziecka,
            bezkrytycznie.
            Nie widzę niczego złego w spełnianiu marzeń i życzeń mojego dziecka.
            Nie kupuję mu milionowego toru HotWheels, który wyląduje w kącie po
            dwóch dniach. Tłumaczę, dlaczego pewne rzeczy nie są warte zakupu.
            Albo dlaczego bez okazji nie dostanie zegarka Bena10 za ponad 100 zł.
            Ale jeśli widzę, że coś mu się marzy dłuugo, a nie po obejrzeniu
            reklamy przez 3 minuty, to to kupuję. Bo radość z jego radości wink
            jest tego warta.
            • myga [...] 12.11.08, 17:06
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • volta2 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 00:17
      bardzo ciekawy temat!
      mnie ręce opadają w każde urodziny i gwiazdkę+dzień dziecka, bo w
      męża rodzinie nie ma zwyczaju wypytywania o prezenty/zainteresowania.

      efekt jest taki, że zostajemy i dzieci i my z górą zabawek, od
      których ręce opadają, bo choć są kosztowne, duże i efektowne - to
      jednak nie są to te zabawki, które cieszą, albo o których dziecko
      marzyło.

      przykład: młodszy syn marzy o samochodzikach z filmu auta, koszt ok.
      20 zł sztuka.(uieszyłby się z jednego). dostaje komplet torów i
      jakieś samochody z hot weels, koszt pewnie sporo wyższy - nie wiem,
      bo ja nie kupuję - dziecko owszem, trochę się pobawi, dzień czy dwa,
      potem idzie zabawka w kąt.

      syn starszy marzy o klockach lego, nie jakichś tam kompetach za 200
      zł, ale takim niedużym zestawie - dostaje mikroskop dla 9-latka,
      albo lunetę dla 10-latka. syn miał 5 lat i te zabawki są dla niego
      za ciężkie, za trudne w obsłudze.

      dostaje 5 piżamkę z helikopterem a marzy o piżamce ze scoobim.

      a przecież to dla kupującego nie powinien być problem, bo skoro i
      tak idzie na zakupy i tak wydaje pieniądze - to czy nie mogłoby to
      być z sensem wydanie i ku zadowoleniu dziecka?

      już 2 rok rozmyślam nad rozesłaniem linków do aukcji z allegro,
      gdzie znajdują się owe piżamki, lego, itp. i zawsze się
      powstrzymuję, bo obawiam się tego niezrozumienia problemu.


      rodzicom zazwyczaj mówię, co mają kupić, np. kup spodnie, czy
      książkę- nie wskazuję konkretnie, ale opisuję, że muszą być wąskie w
      talii, cienkie, czy grube i takie jak trzeba dostaje - wystarczy
      nieco zainteresowania...
      ps. dziecko lubi prezenty "ubraniowe" jakby ktoś się dziwiłsmile

      ostatnio już z ulgą przyjmujemy prezenty w gotówce...

      i druga strona tej sytuacji, czyli prezenty od dzieci z
      przedszkola/od znajomych - oni dziecka w ogóle nie znają więc są od
      mam pytania co kupić?
      dziecko dostało to autko z filmu - śpi z nim pod poduszką, nosi co
      dzień do przedszkola i ogólnie się z nim nie rozstaje
      dostało bluzkę ze scoobim, to jak nie jest w praniu, to natychmiast
      zostaje wyłowiona z szafy przez syna - czyli można...
    • mathiola Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:12
      A co ty listów do Mikołaja nie pisałaś w dzieciństwie?
      Bo ja pisałam. Czasy wtedy były inne, więc jeśli napisałam: lalkę z
      ubrankami, to Mikołaj przynosił jakąś tam lalkę z ubrankami. Jeśli
      dziecko teraz napisze prośbę o Ciastolinę to wiadomo będzie, że to
      TA ciastolina, z TEJ konkretnej firmy smile
      To co, lepiej nie wiedzieć o czym marzy dziecko i trafiać na oślep?
      Do dorosłych należy weryfikacja listy i pewien rozsądek w doborze
      prezentów.
      Bo to, że mój syn napisze listę na dwie strony rękopisu, nie znaczy
      jeszcze, że wszystko to dostanie. Ale na perwno dostanie COŚ z tej
      listy.
    • akado Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:14
      Moim zdaniem to normalne - dziecko ma dużo zabawek i nie wiadomo co mu kupić, a
      może ma jakieś szczególne marzenie. Ostatnio spytalismy córki (2 lata i 7
      miesięcy) co by chciała żeby przyniósł jej Mikołaj, nie spodziewałam się jakiejś
      konkretnej odpowiedzi a tu proszę! - dokładnie określiła co chciałaby dostać!!!
      (oczywiście nie oktesliła firmysmile)) Byłam nieźle zdziwiona ale właśnie to kupimy
      jej na Mikołaja skoro o tym marzy.
      • elske Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:32
        Ja zawsze mam liste prezentow dla dziecka..Jak ktos nie ma pomyslu
        na prezent i prosi o podpowiedz,wtedy sie przydaje.Cory nie pytam,co
        chce dostac.Odpowie ze lalke shushu czy innego kucyka,wszystko z
        reklam mini mini.
        W tej chwili wszyscy mysla juz o gwiazdce i
        prezentach.Zapowiedzialam zeby nie kupowac lalek i prezentow duzych
        gabarytowo.Moga byc ksiazki z bajkami,puzzle,klocki,bajki na
        dvd,zestawy plastyczne.Tak mniej wiecej wygladaja moje listy.Zeby
        wiedziec w jakich rejonach sie poruszac.
    • e_r_i_n Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:25
      Uważam, że pytanie dziecka o to, co chciałoby dostać jest świetnym
      pomysłem. I stosuję tę metodę od dawna. Co nie oznacza oczywiście,
      że dziecko dostanie wszystko, co wystrzeli z siebie z prędkością
      karabinu.
      Nigdy też nie 'dzieliliśmy prezentów' mówiac danej osobie co
      konkretnie MUSI kupić. Podajemy kilka rzeczy, dostosowując je do
      możliwosci. Druga wersja - osoba, ktora prezent chce kupic mowi, ile
      kasy na to przeznacza i prosi nas, rodzicow, o wybranie
      odpowiedniego prezentu. A my to robimy, delikatnie przy tym
      wypytujac dziecko.
      Nigdy nie jest tak, ze Młody wie, co dostanie.
      • moofka Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:30
        e_r_i_n napisała:

        > Uważam, że pytanie dziecka o to, co chciałoby dostać jest świetnym
        > pomysłem. I stosuję tę metodę od dawna. Co nie oznacza oczywiście,
        > że dziecko dostanie wszystko, co wystrzeli z siebie z prędkością
        > karabinu.
        > Nigdy też nie 'dzieliliśmy prezentów' mówiac danej osobie co
        > konkretnie MUSI kupić. Podajemy kilka rzeczy, dostosowując je do
        > możliwosci. Druga wersja - osoba, ktora prezent chce kupic mowi, ile
        > kasy na to przeznacza i prosi nas, rodzicow, o wybranie
        > odpowiedniego prezentu. A my to robimy, delikatnie przy tym
        > wypytujac dziecko.
        > Nigdy nie jest tak, ze Młody wie, co dostanie.

        sie podpisze
        sama pytana sugeruje w zaleznosci od kwoty
        najdrozsze perezenty kupujemy dziecku sami
        co do sugerowania "tematyki" i to nie do konca sie sprawdza
        kiedy w ubieglym roku zasugerowalismy ze dziecko lubi gry planszowe tesciowka
        wybrala takie cudaczne, ze ja sama nie wiem, jakie sa zasady ;/
    • irmaaa Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:32
      U nas jest list do św, Mikołaja, w którym wymienia się wszystkie
      wymarzone rzeczy, a na dole podpisuje: Mikołaju, jeśli masz coś z
      tych rzeczy, to poproszę, jeśli nie, przynieś co możesz'. Z tej
      listy korzystamy my- rodzice, według aktualnych możliwości. Rodzina
      dopytuje mnie, czy jest coś, co sprawiłoby dziecku przyjemność, a
      teściowie mają to w nosie i jadąc na urodziny do córki wskakują do
      jakiegos Lidla czy Reala, zbierają z półek co jest pod ręką, wydają
      na to konkretne pieniądze, a prezenty sa do niczego: plastikowe
      pantofle na obcasie, choć córka- przdszkolak ma wadę sóp wymagająca
      obuwia korekcyjnego, pięć paczek kredek, 2 tony naklekjek na zeszyty
      szkolne, itp.
      Tak więc popieram orientowanie się co do wymarzonych/potrzebnych
      prezentów- ale bez przesady.
    • vibe-b Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 08:54
      > niz spudlowac, ale jaka ucieche ma maluch z prezentu, ktory ma byc
      > przeciez niespodzianka, jesli dokladnie wie sie co dostanie?


      ucieche ma taka sama a moze i wieksza, bo dostaje to o czym marzy,
      a nie to o czym dorosli marza. Zdarzylo mi sie raz czy dwa kupic
      cos, co wydawalo mi sie swietna zabawka i teraz kurzy sie a maly nie
      jest zainteresowany. Wiec obecnie kupuje tylko to o czym synek powie
      ze chcialby a jego radosc jest ogromna.
      • kropkacom Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 09:58
        > Wiec obecnie kupuje tylko to o czym synek powie

        Z tym też jest rożnie. Moja córka zakochała się w dużym Pony Słoneczko i radość
        była wielka kiedy go dostała. Jednak na następny dzień bawiła się tylko modeliną
        która była niespodzianką. I tak konik od dwóch lat się kurzy. Podobnie było
        ostatnio z Barbie Maripoza. Teraz wiem że córka potrafi oszaleć na punkcie
        jakieś topowej zabawki z reklamy ale więcej będzie zajmować się na przykład
        malowaniem, wycinaniem i lepieniem.
        • mamapodziomka Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:02
          U nas jest bardzo podobnie jak u Kropki smile Tzn. mloda co jakis czas zyczy sobie
          jakichs ostro reklamowanych wspanialosci, czaaaaasem nawet sie ugniemy i takie
          dostanie, pare godzin zabawy i rzecz laduje w pudle. Tak bylo z Barbie, ktora
          dostala w zeszlym roku, tak samo z kucykami Pony. Wlasciwie kompletnie bez sensu
          kupione, ale dla mnie akurat pewnien sens tego byl, bo zdjelo to odium
          "zakazanego owocu" z lalki Barbie na przyklad.

          Ale gros prezentow filtruje jeszcze przez swoje wlasne informacje o dziecku,
          niezaleznie od tego czego ona sama sobie w tej chwili najbardziej zyczy. Zreszta
          przeciez wielu zabawek jeszcze zupelnie nie zna, bo dopiero wchodzi w ich
          przedzial wiekowy na przyklad, albo nikt z otoczenia akurat czegos takiego nie
          mial.

          Ksiazki to u nas lekko trudny temat, bo mamy mnostwo. Mojej mamie podaje
          konkretne tytuly, bo ona nie ma czasu ani ochoty sledzic "Ksiazek dzieciecych".
          Z niemieckimi ksiazkami juz trudniej, ale akurat tutaj latwo wymienic, co nam
          sie juz zreszta pare razy zdarzalo (zdublowana Lotte na przyklad wink)
    • iwoniaw Ja tam od niespodzianki wolę 12.11.08, 09:50
      wolę dostać coś, co mi się podoba i czego będę używać i myślę, że dziecko też.

      > okazji roznych swiat dokladnie to, co sobie zazycza-czesto nawet z
      > takiej a nie innej firmy, bo taka sama zabawka z firmy X jest be a
      > z firmy Y jest cool.

      A nie jest tak? Wszystko ci jedno, jakie dostajesz np. perfumy, książki, sprzęt
      elektroniczny, ubrania? Dlaczego zatem uważasz, że lalka czy klocki to zawsze
      lalka czy klocki, a różnice między nimi są nieistotne?

      To prawda, o czym piszą niektóre dziewczyny - często MA znaczenie nawet nr
      konkretnego zestawu, bo np. dziecko część już ma albo konkretny właśnie stanowi
      spełnienie marzeń. Nie widzę powodu, by kupując prezent takich marzeń nie
      spełniać i uważać, że ja wiem lepiej, co komuś się nada - zwłaszcza w sytuacji,
      gdy wyraźnie i kilkakrotnie piszesz, że nie chodzi o pieniądze.

      Sama pytana o to, co kupić dzieciom też chętnie posłużyłabym listą przykładów, a
      najgorzej wspominam prezenty (też kilkakrotnie wspominane w wątku) kompletnie od
      czapy a za NIEMAŁE pieniądze - obdarowany się zupełnie nie ucieszył, bo rzecz
      nie w jego guście, a za taką samą kwotę można naprawdę kupić coś fantastycznego.
      W czym więc problem, by podpytać rodziców, co tam aktualnie na topie?
    • sir.vimes list do swiętego Mikołaja to raczej stary 12.11.08, 09:57
      zwyczaj.
      A to, że dzieci wymieniają konkretnych producentów mnie nie dziwi. Dżinsy Diesla
      to trochę co innego niż dżinsy z H&M, no nie?

      A prezent i tak jest niespodzianka - bop dziecko zazwyczaj "zamawia sobie" kilka
      przedmiotów a dostaje jeden czy dwa.

      Poza tym większą uciechę się ma z prezentu dokładnie takiego jak się pragnie niż
      z czegoś kompletnie nietrafionegosmile) A niespodzianka - strzał w dziesiątkę nie
      zdarza się tak znowuż często.
    • ewcia1980 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 11:38
      ja nie widze w tym nic złego.

      tato (!!!) mojej kolezanki zawsze robił liste prezentów jakie
      chciałby dostac i w efekcie zawsze był na makasa zadowolony bo
      dostal to co chciał. mama tej samej kolezanki zawsze mówiła, ze nie
      wie co chce i nigdy nie była zadowolona z prezentu.

      moje dziecko jest jeszcze małe (2 lata) ale ja doskonale wiem co ja
      ucieszy. i te osoby, które podpytały mnie co kupic mojej córce na
      urodziny przyniosły prezenty, które po prostu sa HITAMI. i wcale nie
      musza byc to prezenty po kilkaset złotych. moja córke uciesza
      zwykłe, papierowe puzzle 100 razy bardziej niz wypasiony komplet
      klocków lego (duplo)

      moja siostra juz teraz wypytywała co kupic mojej córce pod choinke.
      tez dałam jej kilka pomysłów i zamówiła jej zestaw ciastoliny (juz
      teraz wiem jaka to bedzie atrakcja)

      nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze prezent musi byc niespodzianka.
      i ja byłabym bardzo ucieszona gdyby wszyscy którym robie prezenty
      pod choinke zrobili liste z której ja wybrałabym cos i kupiła im to.
      od czasu jak jestem mężatkom to ułatwiam mojemu męzowi zadanie i
      podpowiadam co moze mi kupic. w tym roku moja lista wyglada tak:
      - cos ze srebrnej bizuterii (co roku ta pozycja jest na mojej liście)
      - szlafrok
      - perfumy (on wie jakie)

      i ona zadowolony i ja bede zadowolona jak dostane cos z tych
      rzeczy smile
    • lineczkaa Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 12:13
      Ja zawsze pisałam listy do Mikołaja. Jak przyniósł to co napisałam w liście to
      skakałam pod sufit z radości, jak nie to byłam zadowolona znacznie mniej. Czyli
      wychodzi na to sama. Ja pisałam, teraz dziecko mówi.
    • kasia_kasia13 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 12:57
      Jestem za zamawianiem, dziecko dostaje to o czym marzy. Z tym ze mala zawsze byla proszona o dostarczenie "listy zyczen" i nie dostawala z tej listy wszystkiego, wiec element niespodzianki byl.
    • toniesamowite Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 13:43
      dla mnie to normalne,jezeli dziecko marzy o czyms i mi o tym mowi,to
      jasne jest,ze jesli stac mnie na taki prezent to mu kupie czy to na
      urodziny,czy pod choinke-ale jesli pod choinke,to zawsze tlumacze,ze
      mikolaj slyszal co on chcial dostacwink))(poki co,dziecko wierzy w
      mikolaja i niech tak zostanie)smile
      • guderianka Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 13:46
        Co roku odkąd potrafi precyzyjnie wyrażać swe myśli (odkąd
        skończyła 3latka) starsza córka pisze listy do św. Mikołaja smile Ma
        8,5 roku. Młodsza w tym roku napisze również list (2,5 )starsza
        siostra pomoże.
        Starsza-nie wierzy w Mikołaja od stycznia do listopada. W
        listopadzie i grudniu jej wiara ożywa. Lista prezentów-wymarzonych i
        upragnionych zazwyczaj jest baaardzo długa. Staramy sie spełnić jak
        najwięcej zachcianek wink
        • joanna35 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 19:23
          guderianka napisała:

          > Starsza-nie wierzy w Mikołaja od stycznia do listopada. W
          > listopadzie i grudniu jej wiara ożywa. Lista prezentów-wymarzonych
          i
          > upragnionych zazwyczaj jest baaardzo długa. Staramy sie spełnić
          jak
          > najwięcej zachcianek wink

          Mam dwóch synów, ale poza tym jest dokładnie tak samo i z wiarą i z
          zachciankamiwink
    • jkl13 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 14:18
      A ja ciebie rozumiem, bo nie wyobrażam sobie, żeby mój prawie 4-
      latek zamówił sobie konkretny prezent u konkretnej osoby (np. babcia
      kupi mi klocki, dziadek auto, a ciocia dinoizaura), a brak takiego
      prezentu był powodem do rozpaczy.
      Na urodziny podpowiadam rodzinie, co mogłoby ucieszyć Kubę, czasem
      podrzucam allegrowe linki, ale Kuba o tych konszachtach nie wie i
      prezenty są dla niego niespodzianką.
      W tym roku Kuba pierwszy raz zrobił listę prezentów do Mikołaja,
      znalazło się na niej wiele pozycji i na pewno kilka z nich dostanie,
      ale nie wyobrażam sobie, aby powiedział co i od kogo konkretnie chce
      dostać. Zresztą on też na taki pomysł nie wpadł big_grin Jedynym problemem
      dla niego był fakt, jak ten Mikołaj zmieści się do naszego komina,
      bo Mikołaj jest duży, a kominek malutki smile
    • liwilla1 Re: "zamawianie" prezentow przez dzieci 12.11.08, 15:52
      u nas wyglada to tak:
      podpytuje sie mame dziecia, co dziec moglby chciec badz przydaloby mu sie. mama
      dziecia najczesciej mowi: daj mu pieniadze, sam sobie wybierze, bo aktualnie
      zbiera na nowy rower/buty/gre komputerowa. srednio mi sie to podoba, ale chce by
      ow dziec (10latek, bedacy jednoczesnie moim kuzynek i chrzesniakiem) byl
      zadowolony, bo przeciez o to wlasnie w dawaniu prezentow chodzi - by
      uszczesliwic obdarowywanego. wiec pakuje kase do kartki, kartke w koperte i
      wcale nie najszczesliwsza daje smile
      z moim synkiem wyglada troche inaczej - jesli ktos mnie pyta, nakierowuje
      ewentualnych darczyncow, mowiac, ze synek ostatnio uwielbia pociagi, albo
      koparki, albo ze fajnie by bylo, gdyby prezentem byla ksiazka z jakas fajna
      dedykacja. wolalabym jednak, by prezenty dla moich dzieci w przyszlosci
      pozostaly jak najdluzej niespodziankami smile w koncu to tez znaczna czesc
      prezentowej frajdy, nie?
      • iwoniaw zależy 12.11.08, 16:09
        > wolalabym jednak, by prezenty dla moich dzieci w przyszlosci
        > pozostaly jak najdluzej niespodziankami smile w koncu to tez znaczna czesc
        > prezentowej frajdy, nie?


        Owszem, jeśli ktoś poczyni wysiłek, by się dowiedzieć o gusta dziecka i podaruje
        coś, o czym dziecię nawet nie myślało, ale był to strzał w 10. W przeciwnym
        razie to nie jest frajda, tylko rozczarowanie.
        A niektórzy to w ogóle takie pomysły mają, że chroń mnie Boże od ich
        "niespodzianek"...
        • sir.vimes Re: zależy 12.11.08, 18:15
          no właśnie! rzadko kto NAPRAWDĘ trafia niespodzianką w dziesiątkę.

          Tylko, że większość dzieci jest dobrze wytresowana i nie da po sobie poznać, ze
          prezent nietrafiony. No i słusznie w sumie.

          Ale celować trzeba w wybuch entuzjazmu a nie kurtuazyjny półuśmiech.
        • kawka74 Re: zależy 12.11.08, 19:35
          > Owszem, jeśli ktoś poczyni wysiłek, by się dowiedzieć o gusta dziecka

          Mnie się to wydawało oczywiste. Cokolwiek bym miała kupić, zawsze badam grunt,
          sprawdzam, czy dzieciak ma to coś, rodzice delikatnie sondują, czy jest
          zainteresowany, itd. (no, z wyjątkiem książek, ale o tym już było).
          Da się bez list, które - choć zapewne praktyczne - redukują element zaskoczenia
          (a ja go zawsze, jako dziecko również, dość wysoko ceniłam), tylko trzeba włożyć
          w to trochę czasu i chęci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka