Zbliża się koniec roku i chcąc nie chcąc robię sobie w głowie jakies
podsumowania i wnioski. Niestety na minus. Nie chce mi się juz
wszystkiego wymieniać, zresztą wszystkiego i tak nie wymienię

ale
generalnie nie mam ostatnio dobrego okresu w życiu i za co się nie
chwycę, to mi się pier.. Nawet moja przyjaciółka już nie przestała
mnie pocieszać i dodaje tylko, że przecież to się kiedyś odwróci.
Żyję mechanicznie, wstaję co rano i kładę się spać, zapycham sobie
czas rozrywkami, ale to wszystko jest puste i jakieś takie
beznadziejne. Tak naprawdę nie wiem, co mam robić i dokąd pójść.
Dodatkowo zajebiście fajnie patrzy się, jak ludzie którzy już nas
nie kochają układają sobie życie i jak szybko o nas zapominają..
miodzio normalnie.
Bilans ujemny i wielki jak pas startowy.
No to się wyżaliłam.