Dodaj do ulubionych

oceńcie kto ma rację

21.11.08, 17:36
Proszę oceńcie postępowanie moje i moich teściów.
NIK oczywiście nowy założony na potrzeby tego posta.
Jesteśmy małżeństwem z wieloletnim stażem. Mamy dwójkę małych dzieci
(2-3 latka).
Mieszkamy sami. Nasze mieszkanie kupione zostało za pieniądze ze
sprzedaży mojej kawalerki . Kawalerkę kupiła moja mama. (tłumaczę to
dlatego, ze jest to ważne dla tej wypowiedzi).
Mieszkamy w jednym z największych miast Polski.
Teściowie pochodzą z innego (również dużego miasta) ale całe życie
mieszkali tu gdzie my.
Przenieśli się jakieś 10 lat temu na tzw. stare śmieci. Wybudowali
duży , dwurodzinny dom.
Dom budowany był jeszcze zanim zostaliśmy małżeństwem a nawet zanim
się poznaliśmy.
Gdy braliśmy ślub oni już tam mieszkali. W każdym razie gdy go
budowali na pewno nie mogli brać mojej osoby pod uwagę. Mogli liczyć
na przyszłą synową ale nie chodziło fizycznie o mnie. (my
małżeństwem jesteśmy 10 lat)
No i właśnie ten dom jest problemem.
Kiedy teściowie mieszkali w naszym mieście, mieszkali w bloku, mieli
swoje mieszkanie.
I nadal je mają. Jest wynajmowane.
Teraz mieszkają w mieście , z którego pochodzą. Dom, w którym
mieszkają jest teoretycznie mojego męża, tzn na papierach jest jego
właścicielem.

Teściowie kochają nasze dzieci, są dobrymi ludźmi. (my oboje
jesteśmy jedynkami).
Cały czas powtarzają ,ze chcieliby uczestniczyć w naszym życiu,
życiu dzieci.
Widywać wnuki często a nie tylko kilka razy w roku.
Nasze mieszkanie jest niezbyt duże, 3 pokoje , 60 m, wiec
specjalnych warunków na gościnę nie ma( a ich szybko ciągnie do
domu, bo pies, bo koty, bo ogrzewanie). Kiedy przyjeżdżają
powtarzają , ze u nas coraz ciaśniej.

Postanowiliśmy, ze sprzedamy nasze mieszkanie i dom mojego męża , w
którym mieszkają.
Porozmawialiśmy z nimi na ten temat. Niby się zgadzają, twierdząc,
ze należy sobie pomagać i miejsce dzieci jest przy rodzicach ale tak
naprawdę tego nie chcą.
Niby mówią, ze dom jest nasz i nasza decyzja ,ze chodzić po
wielkim , pustym domu to żadna przyjemność ale inwestują w tamtą
nieruchomość, chociaż wystawiona na sprzedaż.(nie chodzi mi tu o
bieżące potrzeby).
Tak naprawdę nie chcą się stamtąd przenosić, kiedy rozmowy dotyczą
przyszłości ten dom zawsze jest w ich planach.

W związku z tym powiedziałam mężowi, ze skoro mają taki sentyment i
nie chcą być blisko nas to sprzedajmy dwa mieszkania (nasze i ich) i
kupmy sobie dom lub duże mieszkanie. Będą mogli być u nas dłużej .
(wcześniej chcieliśmy zamieszkać w jednym dużym domu w naszym
mieście)
I tu zaczęły się schody. To mieszkanie to ich dorobek,
zabezpieczenie na przyszłość.
Nie można wyciągać po nie rąk, mamy swój dom, możemy sobie
rozporządzać.
(nie dodałam ze wystawiony jest za cenę z kosmosu, na obniżenie ceny
się nie zgadzają)
W efekcie oni mieszkają w 300 m we dwojke, my w 60 w czwórke.

Podpowiedzcie czy mam prawo czepiać się męża o ten dom i wymagać by
nam żyło się lepiej?
Tesciowie mają już swoje lata (ok. 70 tki) i niestety gdy jednego z
nich zabraknie , drugie domu samo nie utrzyma. Więc raczej i tak
trzeba będzie sprzedać.
Dom budowany jest w innej technologii niż obecnie , szczególnie
rozkład pomieszczeń odbiega od obowiązujących standardów.(czyli dom
w górę, gdzie jest duzo małych pomieszczeń a nie tak jak teraz
salony, garderoby itp.)

Ja się tam nie przeprowadzę. Pomijając fakt, ze to inne miasto, to
nie widzę powodu ,żeby zmieniać całe swoje życie z powodu stojącego
domu. Ten dom nie był moim marzeniem tylko teściów wiec przenosić
się tam nie chce.
Ponadto stoi przy dosyć ruchliwej ulicy, co dla mnie jest nie do
pomyślenia, kiedy tam jestem nie mogę spać.

Mąz niby rozmawia z rodzicami ale tak napradwe nie potrafi
powiedzieć im niczego co im się nie spodoba. Czyli oni nie zgadzają
się na sprzedaż mieszkania a domu tez nie chcą oddać (caly czas
podkreślając ,ze jest nasz i róbcie co chcecie ale.....)

Koniec końców my mieszkamy tu , oni tam. I sytuacja stoi w miejscu
bez widoków na zmianę.
Myslieliśmy o trzecim dziecku ale nie mamy wrunków.
Kredytu nie weźmiemy , ja się nie zgadzam.
Nie widzę powodu żeby brać 500 tys, spałacic potem milion, kiedy
wystarczy sprzedac cos co mamy. Wg mnie lepiej stracic nawet 100 tys
na domu niż 500 na kredycie.

Mąz jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony niezadowolona
żona, z drugiej nie chce urazić rodziców. Każda rozmowa na ten temat
kończy się kłótnia, nigdy nie dochodzimy do jakichkolwiek wniosków.
On twierdzi, ze się tego sam nie dorobił wiec dysponować nie może.
Tylko ze nasze mieszkanie kupione zostało za pieniądze ze sprzedaży
mieszkania mojej mamy. Tez się sami tego nie dorobiismy. A jednak ja
tym zadysponowałam.
I to mnie boli.

Powiedzcie czy ja jestem pazerna i wyciągam rękę po cos do czego nie
mam prawa czy mąż powinien jednak zawalczyć o swoją rodzinę?
(on mówi ,ze możemy sprzedac ten dom ale skonczy się to smiercia
albo zawałami rodziców, a tego jednak nie chcę).
Co byscie zrobiły w takiej sytuacji?

(dodam, ze rodzicom ciągle za mało naszych wizyt. Ale za chwile
dzieci pójda do przedszkola i będzie ich jeszcze mniej. Przeciez nie
będę na wakacje jechac do miasta. Niestety tesciowie tego nie
rozumieją)
Obserwuj wątek
    • phantomka Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:41
      Jezeli dobrze wszystko zrozumialam, to twoje pytanie jest
      retoryczne. Oczywiscie, ze nie masz prawa sie wtracac, nie masz
      prawa rozporzadzac czyims majatkiem, chociazby ten ktos mial i 100
      lat. Jezeli oni beda mieli szczere checi sprzedac cokolwiek, to to
      zrobia. Oni wypracowali sobie swoj majatek, wy wypracujcie swoj, co
      z tego ze wy sie gniezdzicie, a oni maja 300 m. Czy to ich wina?
      • nutka07 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:50
        Autorka dostala mieszkanie od mamy, ktore sprzedali zeby mieszkac w wiekszym.
        Maz autorki ma dom od rodzicow, ktory jest do sprzedazy ale... no i tu cala
        historia.
    • gryzelda71 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:41
      No to jedno pytanie.Czy twój mąz,albo razem partycypowaliście w kosztach budowy
      tamtego domu?
      • liwilla1 Re: no wlasnie 21.11.08, 17:49
        bo piszesz "mamy dom", "zdecydowalismy sie sprzedac dom" itd. jesli dom jest
        wlasnoscia prawna Twojego meza, ale jednoczesnie TYLKO prawna (mam na mysli, ze
        nie dolozyl sie groszem do tj budowy), nie mozecie narzucac im jego sprzedazy i
        argumentowac poprawa swojego bytu.
    • gagunia Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:46
      Oni mają rację. Ich dom - ich prawo.
      • zerorazdwa Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:49
        ich dom ,ich prawo. z tym sie zgadzam.
        tylko po co ciągle powtarzaja ,ze jest nasz i mozemy nim dysponowac.
        jedno drugiemu zaprzecza.
        • gryzelda71 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:52
          Ale jak to sobie wyobrażasz?Sprzedacie a co z rodzicami?Siłą ich wyprowadzicie?
          • attiya gryzelda71 22.11.08, 11:14
            gryzelda71 napisała:

            > Ale jak to sobie wyobrażasz?Sprzedacie a co z rodzicami?Siłą ich
            wyprowadzicie?

            przecież autorka wątku napisała, że w tym domu nie mieszkają tylko w
            mieszkaniu w innym mieście.
            • gryzelda71 Re: gryzelda71 22.11.08, 12:32
              A przeczytaj dokładnie co?
              • attiya Re: gryzelda71 22.11.08, 12:46
                gryzelda71 napisała:

                > A przeczytaj dokładnie co?

                mają mieszkanie i dom.
                czyli po sprzedaży domu nie musieliby mieszkać z synową.
                I uważasz, żze jest w porządku iż autorka wątku wniosła w małżeństwo
                swój wkład a mąż nie?

                • gryzelda71 Re: gryzelda71 22.11.08, 16:36
                  Nie słyszałam,żeby był jakiś nawet zwyczaj nie mówiąc już o prawie,każącym
                  wnosić po równo.Chciała,zrobiła to.Rodzice męża nie mają obowiązku uczynić tego
                  samego.
    • jodi20l Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:46
      wg mnie przy najbliższej okazji spotkania w 4 powinnaś się spytać czyj tak
      naprawdę jest dom, to powinno rozjaśnić sytuację
    • roksanaa22 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:51
      Pytanie podstawowe:kto wybudował dom???Jeśli teściowie to zostaw w
      spokoju dom...No chyba,że chcesz budować swoje szczęście na
      nieszczęściu teściów.Z jakiej racji oni mają sobie coś odbierać-
      równie dobrze Wy możecie przeprowadzić się do nich...
      • liwilla1 Re: no tak, ale... 21.11.08, 17:55
        zastanowiwszy sie chwile... autorka wlozyla w zwiazek swoje mieszkanie, ktore
        sprzedali i kupili obecne. jesli rodzice meza sa w porzadku, tez powinni chyba
        wyjsc z taka inicjatywa (moze to zrobili wlasnie oferujac mezowi dom, w ktorym
        mieszkaja).
        pytanie - skoro tesciowie mowia, ze dom jest wasz i mozecie nim dysponowac, jak
        wyobrazaja sobie swoj byt mieszkaniowy po jego sprzedazy. beda mieszkac z wami,
        czy w tym wynajmowanym mieszkaniu?
        • zerorazdwa Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:02
          własnie ze wzgledu na to moje,(mojej mamy )mieszkanie "roszcze"
          sobie prawo do tego domu. nie dorobilismy sie tego sami ale
          posłuzylo nam do poprawienia bytu. teraz wg mnie przyszla kolej na
          taki ruch ze strony drugiej rodziny.


          my chcielismy sprzedac nasze mieszkanie i ten dom, kupic dwurodzinny
          dom w naszym miescie i zamieszkac razem.
          nie widze powodu aby wyrzucac tesciów na bruk.
          oni tez tego chca, czysto teoretycznie.
          ale skoro nie chca mieszkac gdzie indziej tylko tam to chcielismy
          zamienic dwa mieszkania na cos wiekszego. oni zostną w "naszym" domu.
          tesciowie nie z tych co pojada na wycieczkę i zaszaleją. poza tym
          nie moga sprzedac czegos co do nich nie nalezy. wiec domu nie
          upłynnią.
          nie rozumiem tylko ich podejscia sam nie potrzebuje ale nie dam (mam
          na mysli mieszkanie)
          • gryzelda71 Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:07
            To,że ty wniosłaś swoje mieszkanie nie oznacza,że rodzice męża muszą zrobic to
            samo.Mogą,ale nie muszą.
            • liwilla1 Re: ale to zrobili 21.11.08, 18:12
              poniekad przepisujac je na syna i wychodzac z propozycja wolnego dysponowani
              nim. no chyba ze te gesty byly tylko pro forma, a to uwazam juz jest troche nie
              w porzadku.
              no i masz racje gryzelda, ze tesciowie moga, ale nie musza. ale uczciwie jest
              przyznac, ze w ich sytuacji majatkowej powinni.
              • phantomka Re: ale to zrobili 21.11.08, 18:18
                Masa ludzi przepisuje mieszkania/domy na swoje dzieci. Po to, zeby
                po ich smierci nie bylo problemow. Czy to oznacza, ze te dzieci sa
                wlascicielami i maja prawo zrobic z domem co chca? Prawnie - tak,
                moralnie - nie.
                Co to sa w ogole za obowiazki, ze rodzice musza cos wniesc w wasze
                malzenstwo?
                Autorka watku nie przeniesie sie do innego miasta, bo jej to cale
                zycie zmieni, ale starzy ludzie, maja byc zachwyceni ta perspektywa.
                Nie slyszala, ze starych drzew sie nie przesadza?
                • zerorazdwa Re: ale to zrobili 21.11.08, 19:02
                  owszem, słyszalam ,ze starych drzew sie nie przesadza.
                  ale to oni sami sie tam "przesadzili"smile
                  urodzili sie tam, potem całe zycie mieszkali w naszym miescie.
                  wrocili na stare smieci i mieszkaja tam jakies 12 lat.
                  jednak gdy wchodza do swojego wynajmowanego mieszkania, mowią, ze
                  czuja sie jakby nigdy z niego nie wychodzili.
            • nutka07 Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:15
              Tesciowie 'dali' dom synowi, twierdza ze jest to ich dom i moga robic z nim co
              chca ale rzucaja klody pod nogi. Uwazam, ze powinni sie jasno okreslic w jedna
              albo w druga strone i tyle a nie wysylac mylne sygnaly.
              • gryzelda71 Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:19
                Zapisali zapewne,zeby nie było na przyszłość kłopotów.Ale skoro sami go budowali
                to nie oczekujmy,ze nagle go porzuca bo syn i synowa tak wymyślili.
                A na marginesie to jakby to miało wyglądać?Kupicie dom i zamieszkacie z
                rodzicami męża?
                • nutka07 Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:25
                  Oczywiscie, ze nie msuza porzucac domu. W zasistnialej sytuacji powinni wprost
                  powiedziec czy chca go sprzedac czy nie. Niepotrzebnie kreca.
                  Zrozumialam, ze mieli by razem zamieszkac w dwurodzinnym domu.
                  • nutka07 Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:26
                    Przepraszam za 'byki'.
                  • zerorazdwa Re: no tak, ale... 21.11.08, 19:13
                    Oczywiscie, ze nie msuza porzucac domu. W zasistnialej sytuacji
                    powinni wprost
                    powiedziec czy chca go sprzedac czy nie. Niepotrzebnie kreca.
                    Zrozumialam, ze mieli by razem zamieszkac w dwurodzinnym domu.

                    no własnie o to chodzi, ze oni nie potrafia sie okreslic.
                    wciąz powtarzaja ,ze mamy dom, ze mozemy zrobic co chcemy ale jednak
                    nie mozemy.
                    mąz brał częsciowy udział w budowie domu, oni go stawiali razem dla
                    niego.
                    fakt, mysleli, ze beda mieszkac razem ale nie widze powodu abym
                    musiala dostosowywac sie do stojącego budynku.
                    w koncu pogodzili sie z sytuacja i kiedy my wspomnielismy o jakims
                    roziwazaniu sprawy mieszkaniowej, ze oni tam a my tu, sami
                    powiedzieli, ze dom trzeba sprzedac.
                    my nie probujemy ich na sile uszczęścliwiac przeprowadzką. im sie
                    ten pomysł spodobał ale jak przyszło do ralizacji to sa problemy.

                    ja nie mam tez nic przeciw temu aby powiedzieli to nasze, nie damy.
                    tylko niech sie określa
                • zerorazdwa Re: no tak, ale... 21.11.08, 19:02
                  dokładnie tak miało to wyglądac
                  • gryzelda71 Re: no tak, ale... 21.11.08, 19:17
                    Kobieto,większość dąży do samodzielnego mieszkania,a ty chcesz zamieszkać z
                    teściami?
                    • attiya Re: no tak, ale... 22.11.08, 12:48
                      gryzelda71 napisała:

                      > Kobieto,większość dąży do samodzielnego mieszkania,a ty chcesz
                      zamieszkać z
                      > teściami?
                      a gdzie ona napisała, że dosłownie chce z nimi mieszkać?
                      • gryzelda71 Re: no tak, ale... 22.11.08, 16:37
                        Może zapoznaj się co pisze autorka.
                  • daga_j Re: no tak, ale... 22.11.08, 13:23
                    Odpisałam już a teraz czytam wątek i mam więcej przemyśleń. Chcesz kupić
                    dwurodzinny dom, by mieszkać z teściami. Pomijając problem czego oni chcą i czy
                    się zgodzą - przemyśl to. Pominę nawet fakt, że przy okazji takiego bliskiego
                    mieszkania nawet cudni teściowie okazują się czasem zbyt wścibscy, ale jeszcze
                    coś - oni kiedyś umrą. I po co wam wtedy połowa pustego domu, sprzedacie kawałek
                    domu obcym, wprowadzając ich na swoje podwórko? Czy będziecie oczekiwać że
                    któreś z Waszych może już wówczas dorastających dzieci założy rodzinę w tej
                    części domu po dziadkach? A co jak dzieci będą miały własne pomysły na swoją
                    przyszłość?
          • ma_dre Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:45
            a kiedy zaczniecie byc samodzielni? macie cos takiego wogole w planach?
        • ma_dre Re: no tak, ale... 21.11.08, 18:28
          rodzina meza to rodzina meza a nie maz, nie maja obowiazku utrzymywac jakby nie
          bylo doroslego samodzielnego mezczyzny, ani dokladac sie finansowo do planow,
          ich zycie, ich decyzja
        • misi24 Re: no tak, ale... 22.11.08, 00:08
          skoro sprzedała swoją kawalerkę i kupili za to 3 pokoje to musieli dołożyć
          drugie tyle, i niby skąd były te pieniądze??????? jej własne, męża????
          • misi24 Re: no tak, ale... 22.11.08, 00:12
            to miało byc pod iwilla1 smile
    • mallina Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 17:59
      dlaczego na tym forum jest taka moda na jednorazowe nicki?
      dlaczego tych waznych problemow nie poruszac pod swoim, nie bardzo to rozumiem
      • roksanaa22 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 18:04
        A ja myślę,że to dlatego ,że jak raz napiszesz,że np nie wiesz jak
        zrobić coś tam to przy każdym bardziej emocjonującym wątku będzie to
        wypomniane...wink
        Uważam,że to bez sensu-takie udawanie,że nie ma się problemów...
      • zerorazdwa Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 18:09
        na tym forum nigdy nie pisałam. czasem czytałam.
        pisuję za to na pewnym zamkniętym forum gazetowym. po prostu nie
        chce aby ktos znał moje problemy osobiste.
        • aniorek Re: oceńcie kto ma rację 22.11.08, 01:18
          Skoro nigdy nie pisalas na tym forum, to po co informacja o zmianie nicka? wink
    • fajka7 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 18:25
      Dla mnie sprawa jest prosta.
      Nie ma takiej zasady ani pisanej, ani niepisanej, ze rodzice obojga
      malzonkow musza wniesc im w posagu nieruchomosc, najlepiej podobnej
      wartosci.
      Daja ci rodzice, ktorzy chca i maja, ze wskazaniem na "chca". Jesli
      dala tylko Twoja mama, to nalezy sie cieszyc, ze mogla, a
      jednoczesnie miala taka wole, ale ta wola z automatu nie przenosi
      sie na rodzicow Twojego meza. Tak po prostu. Moze to nie jest
      sprawiedliwe, ale tak wlasnie jest.
      Tak wiec oczekiwanie, bo mama dala, jest kompletnie nieuprawnione.
      Najlepiej by wiec bylo odstosunkowac sie od domu tesciow i zaczac
      poprawiac sobie byt na wlasna reke.
      Plany dotyczace powiekszenia rodziny o dziecko rowniez niestety nie
      sa argumentem- to Wasze dziecko, Wy za nie bedziecie odpowiadac, a
      nie dziadkowie.
      Tesciowie najwyrazniej nie moga podjac decyzji ostatecznej, jest to
      dla nich duza trudnosc i powinniscie sie z tym pogodzic. Moze to
      gorzka pigulka, ale to jednak ich dorobek zycia, a nie Waszego.
      Oczywiscie postepowanie tesciow na oko jest nieracjonalne, skoro
      majac spory dom i mieszkanie nie sa zdolni do zrobienia z tym
      porzadku mimo pozornych checi, ale nie macie prawa wywierac na nich
      presji. No niestety- zaproponowali Wam cos, nie wywiazali sie,
      trudno.
      Z Twojego opisu wynika jakby tesciowie jednak czekali az Wy sie
      przeniesiecie do nich i liczyli, ze na tym sie skonczy i moze to
      jest powodem takiego przeciagania liny. Moze warto wiec
      przeprowadzic z nimi jakas ostateczna i konkretna rozmowe, podczas
      ktorej zadeklarujecie wyraznie, jakie widzicie rozwiazania, bo nie
      chcecie juz dluzej czekac, poniewaz macie swoje plany i ze w zwiazku
      z brakiem ruchow w sprawie domu bierzecie kredyt i kupujecie
      mieszkanie i tyle. Jest szansa, ze w obliczu faktow tesciowie jednak
      sie zmotywuja do jakiegos ruchu, gdy okaze sie, ze ilosc wyjsc z
      sytuacji znacznie sie zawezyla.
      A jesli nie- to wlasnie bedzie znak, ze ich deklaracje w sprawie
      rozporzadzania ich nieruchomosciami po prostu byly mocno na wyrost i
      musicie polegac na sobie.
    • liwilla1 Re: lekki OT - z historyi mojej rodziny 21.11.08, 18:26
      moja ciotka wyszla za maz za faceta z inteligenckiej rodziny (rodzice
      nauczyciele akademiccy, wybitna genealogia siegajaca kilku wiekow wstecz,
      smietanka smietanki) w latach 80tych. zreszta moja rodzina tez ą ę inteligencka,
      ale nie az tak wybitnie smile w kazdym razie wszyscy sie zachwycali, ą ę, że sie
      tak wspaniale za maz wydala.
      ciotka miala samochod - fiacika 126p, wowczas calkiem jeszcze pozadanego na
      rynku samochodowym. w sumie to samochod nie byl jej, tylko moich dziadkow (oni
      za niego zaplacili), ale ona z niego korzystala (moja babcia bala sie jezdzic, a
      dziadek nie mial prawka) po slubie moi dziadkowie wniesli wklad pieniezny we
      wspolne mieszkanie nowozencow, na rowni z rodzicami pana mlodego, a samochod
      jako swoja wlasnosc zostawili sobie, by babcia sie oswoila i jezdzila nim do
      pracy. wyobrazcie sobie, ze owi ą ę tesciowie mojej ciotki zazadali (doslownie
      ZAŻADALI) rownowartosci polowy wartosci fiacika, poniewaz wyszli z zalozenia, ze
      wszystko co przed slubem bylo wlasnoscia mojej ciotki, po slubie stalo sie
      automatycznie wspolwlasnoscia jej malzonka. moi dziadkowie, mega frajerzy,
      zaplacili im za wykup swojej wlasnosci ponad 2 tys dolarow, bo chcieli utrzymac
      dobre relacje z tesciami ciotki.
      zaluje, ze mialam wtedy 5 lat... ostatnio sie o tym dowiedzialam, mialam ochote
      pojechac na cmentarz i napluc na groby tych ludzi. zreszta - opowiadac to bym
      mogla tygodniami, jak bez skrupulow, bez honoru i za grosz szlachetnosci okazali
      sie juz niedlugo po slubie.
      • nangaparbat3 jak to sie mówi? 21.11.08, 18:49
        creme de la creme?
    • ma_dre Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 18:30
      czyli jednym slowem wy dwoje nie dorobiliscie sie niczego, i stad ta twoja
      postawa roszczeniowa wobec tesciow... daj im spokoj, czas na ciebie, na to abys
      ty wlozyla w byt wysilek, wg mnie moralnie nie masz prawa niczego od nich wymagac.
    • sanciasancia Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 18:45
      Dom jest teściów (nawet jeżeli jest na męża). Jeżeli mają go wam oddać, to musi
      być ich nieprzymuszona decyzja. Jeżeli nie chcą - sprawa jest prosta, nie może
      zostać sprzedany.
    • lulla77 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 19:18
      a może znajdź lokum "marzeń" czyli np. ten domek bliźniak i pokaż teściom -
      przedstaw wizje mieszkania blisko i jakby to super było, i pomagać sobie będzie
      łatwiej a może sami zapalą się do tego pomysłu?
      żądać od nich ich własności nie masz prawa ale jak zobaczą fajną alternatywę to
      może zechcą Wam pomóc...
      • mamabuly Lulla77 super pomysł 21.11.08, 19:32
        Podpisuję się pod tą ideą dwoma rekami moze to ich przekona jeżeli
        faktycznie chcecie mieszkać blisko.

        Natomiast, ja jakoś wolałabył zosstać w tym mniejszym lokum niż
        mieszkać aż tak blisko teściów. Mimo, że moi są świetni, ale jakoś
        potzrzebuję sporo przestrzeni życiowej. Tym bardziej, że jezeli oboje
        oni cieszą się zdrowiem i jeszcze nikogo nie zabrakło to czy
        należałoby już teras "przesadzać te stare drzewa"?
        • mamabuly przepraszam za literówki mam nowa klawiaturę;) 21.11.08, 19:33

    • ma.pi Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 19:28
      zerorazdwa napisała:

      > Nasze mieszkanie jest niezbyt duże, 3 pokoje , 60 m, >

      > Kredytu nie weźmiemy , ja się nie zgadzam.
      > Nie widzę powodu żeby brać 500 tys, spałacic potem milion,


      To zeby zamienic mieszkanie 3 pokojowe na 4 pokojowe to trzeba 500
      tys. dolozyc? Az tyle 20 czy 30 metrow mieszkania kosztuje?
      Chyba nieco przesadzasz.
    • eilian Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 19:33
      a może najpierw Wy sami czegoś się doróbcie, a dopiero potem wyciągajcie łapy po
      dorobek życia rodziców...
      Dla mnie to oczywiste: przepisali, bo budowali go z myślą o tym, że ich syn
      będzie tam mieszkał, ale mają sentyment, nie chcą się przeprowadzać (dlaczego
      ich do tego zmuszacie?!), a to drugie mieszkanie, jak sama napisałaś to ich
      zabezpieczenie na starość (więc dlaczego chcecie ich tego pozbawić?!). Ponieważ
      Wy też się tam nie przeprowadzicie nie widzę innego wyjścia jak przestać się
      oglądać na rodziców i samemu choćby wziąć ten niechciany (a czy jest ktoś kto
      chce go mieć?!) kredyt, jeśli potrzebne Wam większe lokum (sprawa Waszego
      kolejnego dziecka to przecież nie odpowiedzialność teściów na Boga!).
      Sprawa sama się rozwiąże gdy teściowie umrą. Wtedy rzeczywiście Twój mąż będzie
      w pełni uprawniony (także moralnie) do dysponowania tym majątkiem.
      p.s.
      sorry za przydługi post, ale irytują mnie ludzie, którzy wszystko dostali od
      rodziców na tacy i jeszcze im mało...
      • kiraout Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:06
        Nie ma co zazdrościć. Ludzie lepsze podostawali na tacy, a tutaj wyraźnie jest
        problem. Nie dziwię się autorce wątku, że głowi się. Teściowie coraz starsi, za
        chwilę będą bali się mieszkać bez opieki. Moim zdaniem taki własnie jest syndrom
        starszego wieku: wszystko ciągnąć do siebie, nie wypuszczać z rąk. Nic się na to
        chyba nie poradzi,dopóki nie stanie się coś, co ich "przymusi" do tej decyzji i
        wcale nie musi to być właśnie Wasza sytuacja mieszkaniowa. Myślę, że dałabym na
        razie spokój i odpuściła sprawy domu o ile nie są bardzo pilne. Mąż faktycznie
        może mieć rację z tym zdrowiem rodziców i sprzedażą domu, oni po prostu
        podświadomie tego nie chcą, przynajmniej na razie. Możecie spróbować z małym
        kredytem, a może i rodzice mogliby Wam pożyczyć do zamiany na większe
        mieszkanie, jeśli bardzo Wam zależy. Oni zachowaliby swoje status quo i może na
        rękę byłoby im odciągnięcie decyzji w czasie.
        Natomiast stawianie sprawy na ostrzu noża chyba się po prostu nie opłaca nikomu.
    • kol.3 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 19:38
      Wg mnie to są starzy ludzie i na żadne zmiany ich się nie namówi,
      tym bardziej, że w domu mieszka im się dobrze.
      Dom pewnie jest zapisany na męża z przyczyn spadkowo-podatkowych, co
      nie oznacza, że faktycznie możecie nim w tej chwili rozporządzać, bo
      teściów na siłę stamtąd nie wyprowadzicie. Sytuacja jest patowa.

    • volta2 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:02
      z tego co piszesz dla mnie wynika jedno...
      te uwagi teściów o częstszyczh wizytach, ta tęsknota za wnukami i
      synem nie wyglada tak, jak to ty interpretujesz
      to w/g mnie są aluzje do tego, by was zmobilizować do przeprowadzki
      do tegoż domu twojego męża
      on jest tyle jego, że drzwi tego domu stoją dla was otworem,
      natomiast nie znaczy to, że można go spieniężyć.

      zdaje mi się, że trzeba zaciągnąć kredyt a jak dom stanie się
      własnością prawną i moralną męża (czyli po śmierci dziadków, lub
      przynajmniej jednego) to wtedy sprzedaż i szybkie spłacenie kredytu.


      oceniać postawy twojej i teściów nie ma co, są skrajnie różne, ale
      przyznam, że nie potrafię zrozumieć, że nie chcą dziadkowie pozbyć
      się tego mieszkania na wynajem - bo to pewnie rozwiązało by sytuację?
      z drugiej strony - jakby nie patrzeć to to mieszkanie jest
      faktycznei fajnym zabezpieczeniem - a będzie ono potrzebne, gdy
      jedna osoba zostanie na tych hektarach domu.
    • renias75 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:02
      To ja dodam swoje 3 grosze.Mój mąż jest jedynakiem.Jego rodzice
      wybudowali dom,jak miał ok.4 lat.Od kilkunastu lat ten dom jest
      zapisany na męża.Teściowie chcieliby żebyśmy częściej
      przyjeżdżali,ale to jest za daleko.Kiedyś zaproponowali żebyśmy
      zamieszkali z nimi,żeby "nie żyć na dwa domy".Ja się nie zgodziłam
      mimo tego,że mamy małe mieszkanie(ok.50 m) i 2 dzieci.To nie miejsce
      dla mnie.Teściowie też nie chcieliby sprzedać domu i się
      przeprowadzić.Dlatego widujemy się kiedy możemy.Albo kiedy
      musimy.Ich dom,ich decyzja.Nasze mieszkanie,nasza decyzja.Kropka.Tak
      też można,albo trzeba.
    • golfstrom Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:02
      Myślę, że dziewczyny mają rację przypominając Ci, że kiedy ktos coś
      daje, to nalezy podziękować, ale nie wyciągać wniosków, że Ci sie to
      nalezy. Twoja mama chciała, to dała. Mieszkanie było wyłącznie
      Twoje, Ty tam mieszkałaś, a kiedy chciałaś się przeprowadzić,
      sprzedałaś.

      Tesciowie budowali dom z myślą o sobie i rodzinie ich syna. Wszystko
      wskazuje na to, że z tamtym miejscem są zżyci.

      Ty wychodzisz z założenia, że nie będziesz się dostosowywac do
      stojącego budynku, jesteś w swojej postawie nieugięta (i ok, Twoje
      zycie), ale za wszelką cenę chcesz nagiąć teściów.

      To prawda co piszesz, że kiedy jedno z nich zostanie samo, to i tak
      trzeba będzie coś z domem zrobić, ale tymczasem obydwoje żyją i
      przypominanie im albo mężowi, że i tak trzeba powoli mysleć o tym,
      co zrobić z ich schedą po ich śmierci jest BARDZO niedelikatne.

      Moim zdaniem powinnas odpuścić, a przede wszystkim zaakceptować
      fakt, że ten dom Wam się (w tym momencie) nie należy.

      A teściowie najwyraźniej należą do tego typu osób, co to powiedzą
      wszystko, byle atmosfery nie zepsuć, ale wydaje mi się, że ich
      prawdziwe pragnienia możesz ocenić po zachowaniach, a nie po
      deklaracjach.
    • 18_lipcowa1 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:04
      nikt nie ma racji ale ty jestes bardzo roszczeniowa
      wez ten kredyt, kup mieszkanie, zamien je na wieksze, cokolwiek,
      splac go - po prostu, sama z mezem nie czekajac na decyzje tesciow


    • jajofka Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:34
      byłam w podobnej sytuacji ale chodziło o mieszkania, nie o dom, ja
      uważam, że powinni Teściowie wszystkim czym chcą dysponować sami, z
      dala ode mnie, ja wzięłam kredyt na 500tys i spłacam, ale śpię w
      miarę spokojnie, to MÓJ problem, który sama sobie wybrałam, którego
      konsekwencje poniosę, nikt mi się, za przeproszeniem, nie może
      wpierniczyć, bo to MOJE, ile metrów kwadratowych nie ważne, ważne,
      że nikomu nic do tego.
    • burza4 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 20:41
      tę sytuację trudno oceniać w kategoriach racji, bo każda strona ma
      swoją, z tym że teściowie jakby większą. Teściowie z jakichś
      względów dom zapisali synowi, ale nie mają ochoty się zeń
      wyprowadzać, skłaniam się ku teorii, że ten zapis miał męża bardziej
      z nimi związać, niejako wymusić wspólne zamieszkanie na stare lata.

      absolutnie się nie dziwię, że nie chcą sprzedać wynajmnowanego
      mieszkania - bo to jedyny sposób, żeby mieć w miarę godziwy poziom
      życia przy obecnych emeryturach.

      słowem - jeśli się chce poprawiać własne warunki mieszkalne, to
      trzeba się za to zabrać samemu, a nie oglądać na innych. Mama dała
      kawalerkę, miło z jej strony, ale teściowie nie muszą swojego życia
      wywracać do góry nogami. Dziwi mnie, że ze sprzedaży kawalerki
      wystarczyło na kupno 3 pokojowego mieszkania, chyba jednak coś
      trzeba było dołożyć, bo mało jest takich lokalizacji gdzie różnica
      cen umożliwiałaby taki manewr.

      no cóż - wg mnie autorka nie ma prawa oczekiwać, że rodzina męża
      dostosuje się do jej wymagań, bo JEJ tak wygodniej. I na kolejny
      pokój trzeba po prostu sobie zarobić. Mąż powinien zawalczyć o swoją
      rodzinę - własnymi rękoma.
    • majenkir Re: 21.11.08, 20:54
      zerorazdwa napisała:
      > Powiedzcie czy ja jestem pazerna i wyciągam rękę po cos do czego
      nie mam prawa czy mąż powinien jednak zawalczyć o swoją rodzinę?

      Ze co?? Zawalczyc o swoja rodzine???
      Tak, jestes pazera i wyciągsz rękę po cos do czego nie masz prawa.
      Sorry, pytalas....
    • mamaolenki25 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 22:12
      A ja bym zostawiła dom w spokoju- nikt wam tego nie zabierze bo to wasze a na przyszłość jak znalazł- macie dzieci na pewno któremuś się przyda, a wasze mieszkanie wcale nie jest małe, ludzie cisną się w o wiele mniejszych (mój brat ma czteroosobową rodzine, mieszka w trzypokojowym mieszkaniu 300km od nas a zawsze jakoś te dwie, trzy czy cztery osoby przenocowały i problemu nie było. Myślę, że jednak problemem i to co ciebie tak najbardziej boli to jest to, że ty wkład w mieszkanie miałaś a maż nie.
    • kruche_ciacho oby każdy się tak "gnieżdził" 21.11.08, 22:21
      na 60 m2 .......
    • osa551 Re: oceńcie kto ma rację 21.11.08, 23:01
      Jeśli dobrze zrozumiałam - mieszkacie w mieszkaniu, które macie z dorobku swojej
      rodziny a teściowie mają swój dorobek. A czego dorobiliście się wspólnie? Bo
      inaczej rozporządza się majątkiem, który się samemu zarobiło a inaczej czyjąś
      własnością.

      Moi rodzice mieli dwa mieszkania, z których jedno wynajmowali (i to było właśnie
      ich zabezpieczenie na starość, żeby z wynajmu dołożyć do emerytury i nie
      obciążać dzieci). Teściowe mieli swój wielki dom i mieszkali we dwójkę. My z
      mężem mieliśmy swoje mieszkanie, które dostałam w spadku.

      Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby rozporządzać własnością jednych albo
      drugich rodziców. Jak chcieliśmy mieszkać w większym metrażu, to sprzedaliśmy
      mieszkanie, wzięliśmy kredyt i kupiliśmy dom.

      Może zapomnij o majątku teściów, bo nie za nich ani ich majątek wyszłaś za mąż i
      pora na to, żeby sprawić sobie lokum bez oglądania się na rodzinę. Nie dziwię
      się teściom, bo są w niekomfortowej sytuacji, mimo tego, że czegoś się dorobili
      to tego nie mają bo zapisali na syna a teraz jeszcze synowa zaczyna się do tego
      mieszać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka