malgo76 28.10.03, 14:35 cześć mamuśki. a ja oczekuje odpowiedzi na pytanie, która z was będąc w ciąży i po przeczytaniu wszystkich artykułów jak to będzie pięknie po porodzie, nie mogła pozbierać się psychicznie po pojawieniu się maluszka? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
toolateforyou Re: deprecha 28.10.03, 15:27 Po pierwszym porodzie deprecha jak byk, teraz po drugim tylko szczątkowo zależy jak dzień.Po pierwszym porodzie męczyło mnie to draństwo kilka miesięcy, a nikt mnie za bardzo nie rozumiał-masz dziecko, chciałaś to bądź szczęśliwa!I tak się męczyłam nierozumiana przez najbliższych co jeszcze pogarszało mój stan. A było to 9 lat temu i w zasadzie nikt o baby blues wtedy nie słyszał.No źle mi było i już.Teraz wiedziałam już że może mi się to przytrafić, ale nie jest tak źle- po prostu częściej staram się myśleć pozytywnie i cieszyć każdą chwilą!A macierzyństwo "z gazety" jest niestety najczęściej przesłodzone i nic dziwnego ,że się młode mamy stresują!Ale głowa do góry-od czego wsparcie forumowiczek!)Pozdrawiam!monika Odpowiedz Link Zgłoś
bazylea1 Re: deprecha 28.10.03, 15:39 miałam depresję 3 miesiące po porodzie. czułam się inną osobą, żyjącą w odrealnionym świecie, mającą zakaz wstępu do "dawnego" świata. dziecko wisiało na cycu non stop, do tego miałam kłopoty z tym karmieniem. nie mogłam więc wyjść nawet na krótko, jak wyszłam na chwilę do lekarza to spowodowałam stłuczkę. zazdrościłam mężowi ze wychodzi z domu. przez 2 miesiace wciąż ryczałam, potem coraz rzadziej. byłam już umówiona do psychiatry ale zaczęło się polepszać więc w końcu nie poszłam (choć miałam nadzieję że dostanę leki i będę zmuszona przerwać karmienei piersią). dziś (dziecko ma 7 m-cy) wszystko jest ok, kocham małego bezgranicznie ale jak czytam ze ktoś zachwyca się swoim noworodkiem to czuję zazdrość i żal ze tego nie doświadczyłam. nawet zdjęc małego z tego okresu nie lubie oglądać. myślę ze moja depresja w 80% spowodowana była presją na karmienie piersią. dlatego jestem tak przeciwna fanatycznemu naciskowi w tym zakresie który panuje w naszym kraju. ale to osobny temat (na podforum 'Karmienie butelką' jest wątek 'niechęć do karmienia piersią') Odpowiedz Link Zgłoś
beacia76 Re: deprecha 28.10.03, 16:26 cześć ja po pierwszym dziecku (cesarka)miałam depresje poporodową objawiała sie między innymi chorobliwą miłością do mojej córeczki nie pozwalałam aby kto kolwiek sie nią zajmował i takie tam teraz z biegiem czasu z tego sie śmieje ale tak było.Ta cała depresja utrzymywała sie do zajścia w ciąże z drugim dzieckiem to znaczy przez 3 lata a gdy urodziłam synka to wszystko sie zmieniło jestem przez cały czas zmęczona mimo że upłyneło już 7 miesięcy i wcale nie jest tak cudownie jak przy pierwszym dziecku jestem zniechęcona i zmęczona całą sytuacją. Mam jakiś żal że nie mogę poświęcać tyle uwagi ile potrzebuje moja córeczka jestem rozbita i zalamana mimo że kocham swoje dzieci.A historyjki z gazet i książek to tyczą sie chyba tylko do ogółu bo niestety życie wygląda zupełnie inaczej.Córeczke karmiłam piersią do 3 roku życia a gdy zaszłam w ciąże z synkiem musiałam przerwać a teraz synka i tak wszystko odnowa żyć mi sie już nie chce jestem juz taka zmęczona. Odpowiedz Link Zgłoś
riddle1 Re: deprecha 29.10.03, 02:16 Witam!!! DEPRESJA jest i dopada kazda matkę po urodzeniu dziecka. Czasami w mniejszym stopniu czasami jest tak wielka ze do końca zycia nie da się tego wywalic z pamieci. Wiekszosć kobiet nawet nie chce sie przyznac że ja mialo. Ale przed sama sobą nie da się tego ukryć. Czytałam piękne bajki na temat porodów, dzieci i pieknego stanu euforii po porodzie. I co z tego, życie pisze inny scenariusz i tyle. Razem z meżem zaplanowaliśmy dziecko, bardzo skrupulatnie, prawie co do dnia. Czekalismy z utęsknieniem. Nie chciałam żeby ktokolwiek włączał sie w nic co dotyczyło mojego jeszcze wtedy nie narodzonego syna. Urodził się przez cesarkę....i do tego momentu wszystko było jak we śnie. I nagle cos pękło, po znieczuleniu miejscowym w kregosłup okropny ból głowy, nie do zniesienia, W szpitalu wymiotowałam z bólu a oni nic na to nie mogli poradzic .Dodatek specjalny- nieumiejetność w przystawianiu małego do piersi, brak pokarmu, bezradność. Brak snu..itd..itd Po pięciu dniach pobytu w szpitalu powrót do domu. Zamiast zajmowac sie dzieckiem jak przystało na dobra matkę czekałam tylko az zasnie. Dodam że umiejetność karmienia posiadłam dopiero po paru dniach. Latałam po mieszkaniu ze szmatą, szczotką i płynami do czyszczenia, żeby tylko sie czyms zajac. Nie mysleć o tym, że ta mała niewinna istotka zmieniła całe moje życie. Wtedy jeszcze nie myślałam że na lepsze. Czy miałam żal do syna?... chyba tak, ale gdzie uzasadnienie?....Teraz jest inaczej, zupełnie inaczej. poswięcam mu kazda chwile, przytulam, nosze na rekach, dotykam, dotykam i znowu przytulam. Doszło do mnie to że czas tak szybko ucieka, że on niedługo będzie tak duży że nie bedzie chciał sie juz przytulac. Nie bedzie chciał całusków, dotyku, którymi go teraz oblewam. Załuje tych momentów właśnie podczas depresji kórych nie wykorżystałam.Zaluje każdej sekundy z tamtych dni. Załuje tego co myslałam, co robiłam, a właściwie tego co nie robiłam. Czuje sie z tym okropnie i bedzie to ze mna juz na zawsze. Może to dobrze że o tym pamiętam, bo dzieki temu wiem że kocham mojego Skarba jeszcze bardziej. Kocham go i staram sie mu w ten sposób wynagrodzic to wszystko. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ivia Re: deprecha 29.10.03, 08:24 Nie możesz mówić, że depresja dopada KAŻDĄ matkę po porodzie. Przy pierwszym dziecku jest to bardziej prawdopodobne, bo naczytamy się i naogladamy pięknych rzeczy o macierzyństwie a rzeczywistość się nie pokrywa z naszymi wyobrażeniami. Ja po pierwszym dziecku byłam zmęczona, zniechęcona, wydawało mi się że nikt nie obchodzi się z moim dzieckiem tak jak ono na to zasługuje i byłam tym rozżalona, na szczęście nie trwało to długo. Na drugie dziecko czekaliśmy 8 lat. To bardzo długo, przekładaliśmy ciążę z roku na rok (ze względu na czysto materialne sprawy), aż wreszcie zdecydowaliśmy się. To nie była tak lekka ciąża jak za pierwszym razem ale ja tak bardzo jej pragnęłam, że to nie miało zanczenia. Urodziłam zdrowego syna. Byłam tak szczęśliwa, że w szpitalu nawet nie mogłam spać bo cały czas chciałam się nim zajmować, w domu to samo, on spał a ja siedziałam przy nim i patrzyłam. Myślę, że dużym plusem był tu fakt, że mój maluszek przez pierwsze 3 miesiące spał całą dobę, z krótkimi przerwami na jedzenia i kąpanie, zero kolki, nieprzespanych nocy, mogłam się spatkać z przyjaciółką, pograć ze starszym synem, ugotować obiad, obejrzeć film, dodatkowo pojawienie się młodszego syna wywołało takie poruszenie w rodzinie, że czułam się spełniona, starszy syn również był zachwycony że ma brata, nie był zazdrosny. Pełnia szczęscia. Myślę że duża przerwa między dziećmi ma tą zaletę, że drugie dziecko jest bardzo oczekiwane przez wszystkich, nikt nie krytykuje matki (co zwykle ma miejsce przy pierwszym), a i sama matka zdąży na tyle odpocząć od "pieluch" że nie jest to już takim problemem. Teraz jestem w ciąży trzecim dzieckiem. Różnica wieku będzie 2 lata. Boję się że to mało i sama nie wiem jak zareaguję na nowe obowiązki, ale myślę że na depresję duży wpływ ma najblizsza rodzina. Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
aga11 Re: deprecha 29.10.03, 09:52 Hej! Ja największą deprechę miałam nie zaraz po urodzeniu synka, chociaż panicznie bałam się, co będzie jak wrócę ze szpitala do domu - sama z dzieckiem - mąż całe dnie w pracy. Wtedy bardzo pomogła mi moja młodsza siostra. Codziennie przyjeżdżała, zajmowała się gotowaniem i sprzątaniem, a ja mogłam cały czas poświęcić dziecku. Prawdziwa deprecha przyszła później, gdy mały miał ok. roku. Pamiętam, jak z utęsknieniem liczyłam godziny, kiedy wreszcie pójdzie spać. Działałam jak automat, a każdego wieczora płakałam. Zapisałam się na kurs językowy, gdzie chodziłam 3 razy w tygodniu, i dzięki temu wróciłam do rzeczywistości. Teraz pracuję, synek chodzi do przedszkola, a ja coraz częściej myślę o kolejnym dziecku, tylko jak przekonać męża..... pozdr. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
monika.zdz Re: deprecha 31.10.03, 12:50 mnie było początkowo ciężko,wrzaski dziecka doprowadzały mnie do obłędu,karmienie niezbyt mi wychodziło,wszyscy szli do pracy a,ja uwiązana z noworodkiem w domu.Teraz to mnie śmieszy ale wtedy było mi cięzko.To wszystko mija jak tylko kobieta uzyskuje stabilność emocjonalną po tych wszystkich zmianach związanych z ciążą i porodem,karmieniem też. Jednak po odchowaniu syna ( 2,8 mieś.) juz nie chciałabym z powrotem zagrzebać się w pieluchach z kolejnym noworodkiem. Wolę trochę starsze dzieci,co to juz chodzą,trochę gadają i dużo rozumieją. Odpowiedz Link Zgłoś
madzia.b2 Re: deprecha 10.11.03, 12:21 Miałam koszmarną depresję. Na okrągło płakałam, czułam się jak w klatce. nie miałam pokarmu, dziecko płakało, nie umiałam sobie z tym wszyskim poradzić. Miało być tak cudownie, a byłam przykuta do fotela. Spędzałam na nim, bez przesady, cały dzień. Próbowałam karmic piersią (bo przecież tak trzeba), dzidzia płakałą, bo nic nie leciało, nie chciała spać w łóżeczku. Spała tylko na rękach, na rękach była karmiona i tak cały dzień. Czułam sie strasznie i byłam przerażona. Po tym doświadczeniu przestałam się dziwić, że ludzie będący w depresji popełniają samobójstwa. Dużo mi pomogła obecność męża a potem mamy. To "gazetowe" piekne macierzyństwo nie tylko mi namieszało w głowie. Dobrze, że to już za mną. Teraz dzidzia ma prawie 6 mies. i jest cuuudowna!. Odpowiedz Link Zgłoś
ja275 Re: deprecha 11.11.03, 00:04 Deprecha !!! dopadla mnie w szpitalu a potem w domu ... nie bylo dnia zebym nie ryczala i zastanawiala sie jak to wszystko ogarnac kiedy ja wogole nie mam sily ( zaznacze ze jestem po cc ). Nic mnie nie cieszylo , chcialam tylko spac i odpoczywac a z drugiej strony wydawalo mi sie ze mam na tyle sily by robic przy malej wszystko sama - bylam jakas dziwnie zaborcza ( ale paradoks co ? z jednej strony chcialam robic wszystko sama a z drugiej nie dawalam rady - bylam jakas dziwnie zaborcza ) nieraz patrzylam na moja corke i myslalam czy ja ja wogole kocham czy ja wogole potrafie ja kochac etc. Teraz jest juz troche lepiej ( minely 2 miesiace po porodzie ) ale z tymi silami bywa naprawde roznie - czuje sie jednak zmeczona. Czasem miewam zmienne nastroje ale sie tak bardzo tym nie przejmuje. Owszem bywam zniechecona do takiego stopnia ze najchetniej to usypialabym mala bez przerwy zeby miec chwile czasu dla siebie ( ale ze mnie egoistka co ? ) Nieraz nie chce mi sie isc z nia na spacer i nawet usmiechac do ludzi bo jestem przemeczona, czasem mam ochote gdzies zwiac, zapasc pod ziemie by miec dla siebie chwile spokoju i ciszy mysle jednak ze nauczylam sie z tym jakos zyc nie chce mi sie juz rozpamietywac tego wszystkiego jak wczesniej...i zastanawiac czy jestem dobra mama czy nie , czas pokarze, mysle mimo wszystko ze milosci do dziecka trzeba sie nauczyc no i przede wszystkim cierpliwosci - pozdrawiam !!! Odpowiedz Link Zgłoś