Frustruje mnie przeciagajacy sie w nieskonczonosc remont... Mialo byc szybko, bo w sumie przecierz tylko pare pie...do zrobienia, a tu konca nie widac ... Nerwowo juz nie wytrzymuje mieszkajac tu, gdzie narazie musze. Wszystkie rzeczy na kupie, prywatnosci zero, nawet seksu prawie nie ma, bo atmosfera do tego marna. Poza tym, zimno jak cholera i ten pieprzony grzyb... Chcialabym wstac rano i moc bez kapci isc sie wysikac. Puki co, idac rano do toalety musze sie ubrac, najlepiej w kombinezon narciarski, bo mroz jaki panuje na korytarzu jest nie do zniesienia w pidzamce. Z reszta juz dluuugi zadnej z szafki nie wyciagnelam, bo nie wyrobila bym w niej

Teraz jeszcze malzon mnie w nocy ogrzeje, ale jak byl na wyjezdzie to w swetrze spalam... Maseczka z Dermaglinu do biustu stoi w szafce nie tknieta, bo chyba by mi ten biust odpadl jak bym miala chodzic pol godziny z cycem na wierzchu.. Kobity, dajcie jakies cieple slowo na ogrzanie klimatu...