Dodaj do ulubionych

Adopcja na odleglosc?

28.11.08, 14:51
Dziewczyny kiedys czytalam w jakiejs gazecie ze jest mozliwosc
wysylania jakiejs tam kwoty euro czy w dolarach dla jakiegos
konkretnego dziecka w krajach afrykanskich.Taka adopcja na
odleglosc.Dziwczyny czy mozecie jakies linki podeslac?A moze ktos
wplaca takiemu afrykanskiemu dziecku juz pieniazki i moze mi
wytlumaczyc jak to dziala?Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pitahaya1 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 15:33
      My mamy pod opieką chłopca z pozycji 18:
      www.kdzj-misje.sosnowiec.opoka.org.pl/strony/do_adop2.html
      www.kdzj-misje.sosnowiec.opoka.org.pl/
      Jest rówieśnikiem mojego starszego syna. Mamy Go "pod opieką" od 6 lat. Dostajemy zdjęcia, informacje od sióstr.
      Nam tyle wystarczy.

      My nie mamy możliwości pisania do Niego. Może to i dobrze, nasze swiaty i podejścia sa skrajnie różnesmile)
      Ale cieszy mnie to, że dzieci pozytywnie podchodzą do takie zdalnego wsparcia. Wsparcie w kwocie 70zl miesięcznie, przelewane na konto sióstr, pozwala na naukę, wyżywienie, odzież.

      To tylesmile

      Pod nasza opieką będzie do 18 roku życia.
      • pitahaya1 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 15:39
        Akurat w tym spisie dzieci sa odnośniki "dziecko znalazło rodziców". Kiedyś przy niemal wszystkich dzieciach były takie adnotacje. Teraz widzę, że starsze mają tylko opis sytuacji rodzinnej.
    • thana203 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 15:40
      To się nazywa Adopcja Serca. Ja utrzymuję w ten sposób jedno dziecko tybetańskie
      i jedno z Rwandy.
      Działa to tak, że kontaktujesz się z daną organizacją i wypełniasz formularz, w
      którym deklarujesz jakąś kwotę (np. 17 euro albo 25 USD - to zawsze dana
      organizacja podaje). Zazwyczaj można wybrać dziecko (np. płeć, wiek), potem
      dostajesz info o danym dziecku, jego zdjęcie, adres na który możesz pisać, a
      dziecko Ci odpisuje.
      Dla dzieci z tzw. Trzeciego Świata taka pomoc finansowa od Rodzica Serca to
      często jedyna szansa, żeby mogły chodzić do szkoły i uzyskać jakiekolwiek
      wykształcenie. Dla wielu z nas to nie są wielkie kwoty, ale tam wystarczają na
      ubranie, jedzenie, opiekę lekarską, no i naukę.
      Jest kilka organizacji, które taką Adopcję Serca organizują, ja podam dwie, w
      których sama mam dzieci:
      dzieci tybetańskie: www.nyatri.org
      dzieci afrykańskie: www.maitri.pl
      • koc-iak Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 15:48
        Dzieki dziewczyny ,mam jeszcze pytanie.Skad wiecie ze te pieniazki
        trafiaja do tego wlasnie dziecka?i czy mozna oprucz pieniedzy wyslac
        takiem dziecku zabawke?Mysle ze macie wielkie serca ze pomagacie tym
        dzieciakom ja tez bym chciala ale troche sie boje ze to jakis
        przekrent moze byc.Pozdrawiam
        • thana203 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:00
          Te dwie organizacje, które podałam są na bank pewne.smile Maitri jest związana z
          Kościołem, Nyatri - nie.
          Z obiema współpracuję od dłuższego czasu, dostaję listy, zdjęcia i co roku
          dokładne rozliczenie wszystkich wpłat - ile i na co poszło.
          Jeśli chodzi o przesyłki:
          W Maitri wolno przesyłać tylko rzeczy papierowe (listy, pocztówki, książki
          itp.), no i nie wolno osobiście spotykać się z dziećmi.
          Natomiast w Nyatri można przesyłać paczki, ubrania, zabawki, na stronie na
          bieżąco informują, co jest akurat potrzebne.
          No i jak kogoś stać, to może pojechać do obozu dla uchodźców, w którym te dzieci
          mieszkają i osobiście poznać swoje dziecko!smile
          Szkoda tylko, że nie można dzieci zapraszać do Polski, ale to podobno dlatego,
          że one nie mają żadnego statusu prawnego i nie można im wyrobić dokumentów...
          natomiast do nich można jeździć, jak kogoś stać na wyjazd.
        • pitahaya1 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:01
          A ja nie zakładam, że ktoś mnie oszukuje. Akurat nie w tym przypadku.

          Dzwonię, czasem dopytuję. Właśnie dowiedziałam się, że "nasz" chłopiec został ochrzczony i ma swoje imię. Otrzymujemy zdjęcia, informacje o postępach, zmianach szkoły.
          Dzieci "adopcyjne" mają swój osobny fundusz. Są to pieniadze przeznaczane na to konkretne dziecko, na jego wykształcenie, ubranie, wyżywienie. Na podstawie rozmów z siostra wiem, że oprócz nich jest w Burundi, pod ich
          opieką, około 200 sierot.

          Można zaadoptować konkretne dziecko, można tez wspomagać ogólnie. Wówczas pieniądze przeznaczane sa na pozostałe sieroty bądź...na dziecko zaadoptowane, na konto którego w danym miesiącu pieniądze nie wpłynęły. Bo i tak się zdaża. Ktos zapomni, komuś pogorszy sie sytuacja finansowa.

          Raz w miesiącu mamy mszę w intencji. Nie ukrywam, że mnie na tej mszy nie ma.
          Raz w roku jest zjazd rodziców adopcyjnych. Zaproszenie dotarło do nas po terminie (dziękujemy poczcie polskiej). Byłam zaskoczona telefonem i ...prośbą o potwierdzenie przybycia na coś o czym nie miałam bladego pojęcia. No i nie pojechałamsad
          A szkoda...

          Tak to działa.
          W skróciesmile
          • doral2 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:22
            można też wpłacać pieniądze na konto unicefu, ale wtedy nie ma się "swojego" i
            "osobistego" dziecka.
            btw, czemu wolicie pomagać jakiemuś zupełnie obcemu dziecku na drugim
            kontynencie, kiedy w waszej najbliższej okolicy potrzebujących dzieci można
            znaleźć dziesiątki?
            tak z ciekawości zupełnie pytam, bo to wasze pieniądze i wasza decyzja.
            • pitahaya1 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:35
              Czekałam na takie pytanie...
              Staram się pomagać rodzinom potrzebującym, mieszkającym blisko mnie. Rzeczy po dzieciach zawożę na wieś, tam rodzina przekazuje osobom w trudnej sytuacji.
              No i to jedno dziecko tak kłuje w oczy?
              • doral2 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:40
                nie, nie kłuje, zapytałam z czystej ciekawości, zainteresował mnie ten wacik i
                chciałam poznać motywację ludzi.
                proste jak pięć metrów sznurka w kieszeni.
                no, ale jak widać pytanie kłuje.
                mam taką teorię, że ktoś kto ma czyste intencje odpowie na pytanie prosto i
                zwyczajnie, bez doszukiwania się w nim złośliwości.
                • pitahaya1 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:43
                  doral2 napisała:


                  > mam taką teorię, że ktoś kto ma czyste intencje odpowie na pytanie prosto i
                  > zwyczajnie, bez doszukiwania się w nim złośliwości.

                  Zaskoczyłaś mnie.
                  Ale cóż...trudno.

                  Dlaczego akurat to dziecko? Bo gdzieś podświadomie myśle, że jesli nie my, czyli jakies obce osoby zniką to...nikt inny. Ot, takie coś gdzies siedzi w człowieku.

                  I nie ma tu żadnej złośliwości. Szkoda, że sie jej dopatrzyłaś i w ten sposób odpowiedziałaś.

                  Nie poradzę.
            • thana203 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:43
              A skąd wiesz, że tym z "pobliża" nie pomagamy?smile Autorka wątku pytała akurat o
              adopcję na odległość, a nie o inne formy pomocy, więc odpowiadam na temat.
              Co do posiadania "swojego" dziecka - jest też druga, dla mnie ważniejsza strona
              medalu: że dziecko, które nie ma nikogo, ma dzięki temu kogoś "swojego". Szkoda,
              że z drugiego końca świata. Pewnie, że lepiej by było, gdyby te dzieci miały
              własne rodziny, które by o nie dbały. Ale tak nie jest.
              Zresztą ja nie dzielę dzieci na lepsze i gorsze w zależności od tego, czy
              mieszkają blisko, czy daleko ode mnie. Myślę, że warto pomagać na różne sposoby.
              I na Unicef oczywiście też warto wpłacić (albo np. kartkę świąteczną kupić).
              Każda rzecz, którą można zrobić, żeby poprawić sytuację jakiegoś dziecia, jest
              jak dla mnie OK. Niezależnie od miejsca zamieszkania dzieciaka.smile
              • koc-iak Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 16:50
                Wchodze na te strony co podalyscie i nie wiem gdzie mam zglosic
                swoja chcec takiej adopcji serca.Najbardziej bm chciala w tej
                fundacji gdzie mozna paczke takiemu dziecu wyslac bo mam 2 corki to
                zawsze jakies ubranka czy zabawki sa zbedne.
                • thana203 Re: Adopcja na odleglosc? 28.11.08, 17:00
                  To w Nyatri. Musisz wejść w link Program Adopcja Serca (żółty, po lewej stronie,
                  na dole, nad zdjęciem) - tam sobie wszystko przeczytasz.
    • koc-iak do doral 28.11.08, 16:54
      Jaj uz kiedys pomoglam jednej dziewczynce z osiedla (ojciec sie
      zapil a matka alkoholiczka )4 lata jadla u mnie obiady i kolacje
      codziennie kupowalam jej lody jakies tam drobne zabawki zabieralam
      do kina.A gdy dorosla 16 lat napisala mi smsa "niech sie pani
      od....doli!To chyb mialo byc dziekuje (boli do dzis)
      • myga Re: do doral 28.11.08, 17:11
        A gdy dorosla 16 lat napisala mi smsa "niech sie pani
        > od....doli!To chyb mialo byc dziekuje (boli do dzis)
        ___________
        Niech cie nie boli. Ona w glebi serca napewno jest ci wdzieczna. Ale w wieku 16
        lat to i swoich rodzicow potrafia odeslac, taki juz wiek, natomiast w jej
        przypadku to bolalo duzo bardziej, takie obiadki z litosci (napewno tak to
        odbierala), wstyd za swoja rodzine i poczucie krzywdy i niesprawiedliwosci. Poza
        tym pomagalas jej nie z powodu jej wdziecznosci, chyba, tylko dlatego, ze
        dziecko bylo glodne, prawda?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka