zuzu-linka
08.12.08, 10:11
Wiem, ze mam bzika na punkcie odżywiania mojej córki... ale...
Imieniny u teściowej - miło i sympatycznie, aż tu nagle teść w
formie żartu opowiada, jak to Mała nie chce jeść obiadków, które ja
jej przygotowuję, tylko aż rwie sie do babcinej zupki!
Nawert nie wiecie, jak mi sie porzykro zrobiło!
Mała jest u teściów każdego dnia od 10-15, wróciłam do pracy jak
miałą pół roku. Teraz ma prawie 1,5 roku a moja walka o jej właściwe
odżywianie trwa w najlepsze!
Gotuję jej osobne obiadki - kuchnia teściowej dobra jest dla
dorosłych, ale z lekkostrawną kuchnią dla dziecka nie ma nic
wspólnego. Na moje codzienne pytania, czu zjadła obiad, słysze, ze
nie bardzo, a teraz nagle dowiaduję się, że zajada babcine zupy ze
śmietaną i vegetą.
W domu nie ma problemu - Mała je w swoim foteliku (u Teściów -
biegaja za nią - podobno z fotelika wychodzi, czasem podaję jej
dania ze słoiczka - je je chętnie więc tłumaczeni, ze domaga sie
dobrze doprawionych potraw jest lekko przesadzone!
o dawaniu jej do przegryzania drożdżówek, ciasta, żelek i innych
czekoladek nie wspominam!
I herbata (czarna słodzona 3 łyzeczkami cukru)!
Mąż poparł mnie stanowczo, więc jest mała awanturka - w sam raz na
święta!
Ogólnie Babcia ma zal, zę ośmielamy się zwracać uwagę w kwestii
czegokolwiek, przecież wychowała 3 dzieci - zapomina tylko, ze 30
lat temu...
A karmienie piersią 1,5 rocznego dziecka wywołuje w niej zgorszenie!