anna_maria222
08.12.08, 11:24
Chodzi o adopcje. Zastanawiam sie nad tym powaznie bo juz nie wiem co innego
moglabym zrobic. Serce mi peka kiedy sie nad tym zastanawiam ale juz coraz
mniej niz za pierwszym razem jak o tym pomyslalam. Chyba zaczynam sie oswajac
z ta mysla. Nie chce mi sie rozpisywac dlaczego i jaka mam sytuacje, bo nie
mam na to sil. Kazdy kopniak mojej malenkiej coreczki przyprawia mnie o lzy,
ale staram sie "utwardzac" i nie reagowac. Martwi mnie tylko jak znalzezc
kogos, kto bedzie ja kochal i da jej wszystko czego takie zero jak ja nie moze
dac. Jest tyle kochajacych sie malzenstw, ktore maja pieniadze i kochaliby ja
jak wlasna. Tylko jak ich znalezc? Gdyby tylko ktos taki sie znalazl. Mnie nie
musialaby znac. I tak zamierzam zniknac.