Dodaj do ulubionych

Oszustwo własnego syna...

18.12.08, 10:44
Mój mąż ożenił się ze mną w wieku 33 lat, ja byłam 10 lat młodsza.
Nie w tym rzecz. Otóż krótko wcześniej spotykał się z kobietą, którą
naraiła mu matka i ciotka. Nie zaiskrzyło, rozstali się, matka była
zła, bo wybranka jej pasowała, mówiły do siebie
już ''synowa'', ''teściowa'', mimo, że związek nie rozwijał się zbyt
burzliwie. Mój mąż wiedział, że ta kobieta jest od niego starsza o
rok. Obecnie, dzięki nk okazało się, że nie o rok, ale o 5 lat, więc
wtedy była już starsza, niż ja obecnie. Dodam, że obie swatki
musiały o tym wiedzieć, jako, że ciotka była bezpośrednią przełożoną
tejże pani i miała wgląd w akta osobowe. zastanawiam się, jak można
próbować zrobić synowi takie świństwo? Czy teściowa liczyła, że jak
się dowie przy załatwianiu formalności, to już się nie wycofa? Tam
nie było wielkiej miłości, a nawet żadnej, ale teściowa chciała,
żeby syn założył rodzinę, kandydatka jej pasowała itd. Oczywiście
mąż nie deklarował propozycji małżeńskich i nikt by go na siłę nie
ożenił, ale taka opcja była możliwa. Obie starsze damy wiedziały
też, że ta kobieta nie może mieć dzieci (żaliła się ciotce, a ta
powiedziała o tym teściowej). Mąż dowiedział się o tym przez
przypadek, ale już po zerwaniu. To nie byłby dla niego decydujący
argument, bo choć dzieci chciał mieć bardzo, nigdy nie wykluczał
adopcji. A tak na marginesie - pokazałam zdjęcie tej pani na nk
mojej córce i stwierdziła, że wygląda starzej, niż moja matka, ja
niestety też odniosłam takie wrażenie. Nie wiem, jak można tak
oszukiwać własne dziecko i pakować je w związek, który korzyści
przynosi tylko jednej ze stron (i to nie własnemu dziecku); no i
może teściowej, bo miałaby synową bardziej zbliżoną do siebie
wiekiem.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 10:48
      Nad czym ty teraz po tylu latach bolejesz?
    • margotka28 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 10:49
      nie rozumiem, a synuś taki ubezwłasnowolniony?
    • qunegunda Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 10:50
      dawaj ta fotke. popatrzymy, ocenimy. dla porownania daj tez swoja big_grin
    • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 10:57
      Dowartosciowujesz sie?
      To nie Twoja sprawa. Chcesz poczuc sie lepiej? Ciaza Ci lepsze relacje
      tesciowej z tamta kobieta?
      Pokazywanie zdjec corce??? Po co?
      To dobrze, ze maz nie czul do niej nic oprocz chwilowego pozadania i tylko
      konsumowal ich znajomosc w wiadomy sposob. Uczucie bylo o wiele gorsze to
      przelkniecia.
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:21
        Nie, nie dowartościowuję się. nie ciążą mi też relacje teściowej z
        tamtą kobietą, bo obecnie ich nie ma, choć na początku złośliwe
        docinkli bolały, ale to już stare dzieje. O ile wiem, związek
        rozwijał się pod czujnym okiem mamusi, a mąż był za granicą, gdy
        obie baby nagrywały sprawę. Namiętności i pożądania też nie było,
        raczej taki związek z rozsądku. A dlaczego nie miałam pokazać zdjęć
        córce, co w tym złego? A sprawa zainteresowała mnie tylko dlatego,
        że oszustwo wyszło po latach i to ja je odkryłam, zupełnie
        przypadkowo. Ale czy to ważne,czy matka okłamała syna teraz, czy 16
        lat temu? To oszustwo mogło wpłynąć na całe jego późniejsze życie, a
        także i na moje.
        • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:43
          Piszesz o kobiecie, z ktora byl Twoj maz. Nie Tobie oceniac jakosc relacji
          miedzy nimi.
          Zaraz napiszesz, ze seksu tez nie bylo. To mialam na mysli piszac o pozadaniu.
          Wplyw oszustwa na Wasze zycie? Na jego zycie? Czy Twoj maz tanczy jak mu mama i
          ciocia zagra? Gdyby chcial sie z nia ozenic i ja kochal smiem twierdzic, ze
          wybaczyl by jej te 4 lata roznicy.
          Aha zupelnie przypadkowo weszlas na jej profil.

          Zyj tym co masz i nie draz. Nie chcial z nia byc to sie ciesz.
        • beniusia79 Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 18.12.08, 17:33
          znam wiele par, gdzie kobieta jest starsza o wiele lat od pana,
          maja dzieci, sa szczesliwi. to tylko 5 lat...gdyby sie kochali,
          wiek nie odgrywalby pewnie roli...
          • azile.oli Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 18.12.08, 17:56
            Więc czemu teściowa nie powiedziała prawdy. Miała wątpliwości, czy
            syn kocha tę kobietę na tyle, żeby znieść, że zbliża się do 40- tki.
            ja też znam szczęśliwe pary, gdzie kobieta jest starsza, ale chyba
            nie ukrywa wieku przed wybrankiem? Jeśli teściowa przypuszczała, że
            wiek kobiety może zrazić syna, to czemu na siłę chciała wepchnąć go
            w ten związek?
            • gryzelda71 Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 10:42
              azile.oli napisała:

              > Więc czemu teściowa nie powiedziała prawdy. Miała wątpliwości, czy
              > syn kocha tę kobietę na tyle, żeby znieść, że zbliża się do 40- tki.

              Nie chce krakać,ale ty też zbiliżasz się do 40smile
              • azile.oli Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 11:23
                Owszem, zbliżam się do 40-tki. Ale jak stawałam na ślubnym kobiercu
                miałam lat 22. Poza tym po tylu latach małżeństwa wiem, że mnie
                kocha, mamy dorastające dzieci, stanowimy rodzinę, wiele nas łączy.
                Facet po 30 -tce miał chyba prawo wiedzieć, że bierze sobie za żonę
                prawie 40 - latkę. Zwłaszcza, że mimo wieku, był młody duchem i
                młodo wyglądał. Nie wiem , czy szczęście dałaby mu kobieta, której
                ulubionym zajęciem było popijanie kawki z przyszłą teściową i ploty.
                • nutka07 Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 11:30
                  azile.oli napisała:


                  > Nie wiem , czy szczęście dałaby mu kobieta, której
                  > ulubionym zajęciem było popijanie kawki z przyszłą teściową i ploty.

                  Lepiej Ci?

                  Najlepiej bedzie jak zapytasz meza jakie szczescie mu dawala skoro sie z nia
                  spotykal.
                  • azile.oli Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 13:52
                    Spotykał się z nią raczej towarzysko. W życiu nie usłyszałam, żeby
                    wspominał o jakichś szczęśliwych przeżytych z nią chwilach. A prawdę
                    powiedziawszy, to jedyne , co usłyszałam, to to, że sam się sobie
                    dziwi, że się spotykał z dwulicową kłamczuchą i ''starą dupą'',
                    która myślała, że może go sobie owinąć wokół palca.
                    • a1ma Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 28.02.15, 21:22
                      azile.oli napisała:

                      > się spotykał z dwulicową kłamczuchą i ''starą dupą'',
                      > która myślała, że może go sobie owinąć wokół palca.

                      Ma klasę ten Twoj mąż, nie ma co big_grin
                      • a1ma Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 28.02.15, 21:27
                        Ups, dopiero doczytalam, ze to jakis staroć sprzed 100 lat. Przepraszam, nie powinnam była sie odzywać.
                • gryzelda71 Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 11:43
                  azile.oli napisała:

                  > Facet po 30 -tce miał chyba prawo wiedzieć, że bierze sobie za żonę
                  > prawie 40 - latkę. Zwłaszcza, że mimo wieku, był młody duchem i
                  > młodo wyglądał. Nie wiem , czy szczęście dałaby mu kobieta, której
                  > ulubionym zajęciem było popijanie kawki z przyszłą teściową i ploty.

                  Jesu....kobieto było minęło.Nigdy nie dowiesz sie czy byłby z nią szczęśliwy.Nigdy.
                  • azile.oli Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 13:57
                    Szczęścia się na kłamstwie nie buduje. gdyby znał prawdę, to mógłby
                    decydować świadomie. A to, że wszystko ułożyło się inaczej, to
                    całkiem inna bajka. Zasługi teściowej w tym nie było.
                    • gryzelda71 Re: ukrywanie wieku nazywasz oszustwem? 19.12.08, 14:00
                      Za dużo gdybasz.Nie dowiesz się co by było gdyby.Nie masz mozliwoci cofnięcia czasu.
    • demonii.larua Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:04
      Ale o co TOBIE konkretnie chodzi?
    • moofka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:06
      szczerze mowiac tez nie rozumiem zachowania tesciowej
      chyba ze uwazala ze skoro dobiega trzydziestki to trzeba go koniecznie ozenic i
      dlatego uznala ze jej interwencja jest tu niezbedna
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:38
        Syn już przekroczył wtedy 30-tkę i uznała, że lepiej znaleźć mu
        żonę,najlepiej taką, żeby jej pasowała.
        • jakw Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 20:27
          azile.oli napisała:

          > Syn już przekroczył wtedy 30-tkę i uznała, że lepiej znaleźć mu
          > żonę,najlepiej taką, żeby jej pasowała.
          Może chciała mu znaleźć jakąkolwiek. Skąd mogła przewidywać ciebie?
    • angazetka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:09
      Swatanie na siłę ludzi jest bez sensu, ale pretensje, że owa pani
      jest od faceta starsza o całe 5 lat (o zgrozo!) i że mamusia pana
      nie uświadomiła, że pani nie może mieć dzieci, to porażka jakaś. Pan
      i pani mieli chyba otwory gębowe i mogli takie rzeczy ustalić już
      miedzy sobą.
    • dirgone Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:13
      Nie rozumiem o co kaman. To twój mąż o tym, ile lat ma panna z którą się
      spotykał wiedział od ciotki? Oni mieli ze sobą zacząć rozmawiać dopiero na
      ślubnym kobiercu? O rany..
      Kurde, nie jestem pewna, czy matka mojego lubego wie, ile mam lat, chociaż co
      roku mi pity wypełnia.
    • kawka74 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:15
      Oczywiście
      > mąż nie deklarował propozycji małżeńskich i nikt by go na siłę nie
      > ożenił, ale taka opcja była możliwa.

      Skoro małżeństwo nie wchodziło w rachubę i tak, to o co Ci chodzi?

      pokazałam zdjęcie tej pani na nk
      > mojej córce i stwierdziła, że wygląda starzej, niż moja matka, ja
      > niestety też odniosłam takie wrażenie.

      Brzydzą mnie takie dywagacje.
      Przecież Twój mąż jest Twoim mężem, masz go na własność, jesteś piękna i młoda,
      więc zostaw tę nieszczęsną brzydką i niepłodną kobietę w spokoju.
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:34
        Ta nieszczęsna, brzydka i niepłodna kobieta nie jest przeze mnie
        niepokojona. Tyle tylko, że jakby nie podpadła w pewnej sprawie
        mojemu mężowi to dziś ona mogłaby być jego żona. A to, że jej o wiek
        nie pytał. Teoretycznie wiedział , ile ma lat,więc potrzeby nie
        było.I jak rozumiem postawę tej kobiety, która chciała wreszcie
        wyjść za mąż, tak nie zrozumiem postępowania teściowej z powodu
        okłamywania syna. Jak ją znam, to zrobiłaby taką jazdę z udawaniem
        stanów przedzawałowych, że machnąłby ręką na to oszustwo. A
        narzeczona? W kwestii wieku go nie okłamała , bo jej o ten wiek nie
        pytał.
        • zoofka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:46
          przepraszam, ale masz strasznie durny problem...
          rozpamiętujesz jakies relacje sprzed lat, przypisujesz tamtej osobie
          jakies cechy obrzydliwe nie wiedziec czemu... po co to robisz?
          co ona Ci złego zrobiła kobieto??
          • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:58
            Oszustwo wyszło na jaw teraz, więc zmienia trochę relacje sprzed
            lat, a poza tym rzuca inne światło na postawę mojej teściowej.
            Obrzydliwą cechę, jaką jest kłamstwo, przypisuję też teściowej. Nie
            przypisuję tamtej osobie żadnych obrzydliwych cech, bo ukrywanie
            bezpłodności, choć niezbyt dobrze o niej świadczy nie dotyczy mnie w
            żaden sposób i nie jest moją sprawą. Ta kobieta zrobiła mi parę
            nieprzyjemnych rzeczy, ale tego ten wątek nie dotyczy, nie potępiam
            tu jej postępowania, ale teściowej (bo ciotka to nie matka).
            • angazetka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:52
              > ukrywanie bezpłodności, choć niezbyt dobrze o niej świadczy

              Miała o niej mowić na pierwszej randce? Bo z tego, co piszesz, to
              ich związek nie zaszedł zbyt daleko.
              • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:02
                Ich zwisazek nie zaszedł zbyt daleko, to prawda, ale tytułowała już
                matkę mojego męża per teściowa. Jak się sama czuła niezręcznie, to
                mogła poprosić ją o pośrednictwo. W każdym razie skoro wielu osobom
                dawała do zrozumienia, że ślub to kwestia niedługiego czasu, to może
                jednak powinna zdobyć się na szczerość. Takie rzeczy mówi się
                właśnie jak najwcześniej, żeby ewentualny kandydat mógł podjąć
                decyzję. Nikt nie kazał jej tego robić na pierwszej randce.
                Zresztąś, to akurat nie moja sprawa.
        • kudlata.pl Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:52
          azile.oli napisała:

          > Ta nieszczęsna, brzydka i niepłodna kobieta nie jest przeze mnie
          > niepokojona.

          moze i niepłodna (chamski przytyk), niekoniecznie nieszczesna,
          możliwe że ładniejsza od Ciebie, na pewno mniej męcząca
          • marina2 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:05
            Twoja teściowa przed laty być może w niepokoju ,iż jej syn jest samotny a 30
            dychy stukają spowodowała poznanie starszej o 5 lat od niego kobiety.
            znam związki szczęśliwe z 4 i 7 letnią różnicą wieku -starsza kobietawink
            dla mnie szklanka na razie do połowy pełnawink)
            znaczy chyba kurczowo synka nie chciała przy sobie trzymać,a nawet rąbek
            spódnicy zaczęła z rączki upuszczaćwink)
            wiedziała czy starsza czy nie ? jakież to ma znaczenie?
            jakby mu przeszkadzało może i lifting by zafundował żonie może na Gwiazdkę?wink)

            "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"

            Święta idą nie dręcz się.ludzie robią sobie gorsze rzeczy.

            placek upieczony na szkolną Wigilię?
            • marina2 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:07
              Obie starsze damy wiedziały
              też, że ta kobieta nie może mieć dzieci (żaliła się ciotce, a ta
              powiedziała o tym teściowej). Mąż dowiedział się o tym przez
              przypadek, ale już po zerwaniu. To nie byłby dla niego decydujący
              argument, bo choć dzieci chciał mieć bardzo, nigdy nie wykluczał
              adopcji.

              miałaś pewność wychodząc za niego ,że możesz mieć dzieci?
              a nawet jeśli byłaś w ciąży w dniu ślubu czy miałaś pewność ,że ją donosisz?
              • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:36
                Nie byłam w ciąży i nie miałam pewnośc, że będę miała dzieci.
                Napisałam, że mąż pokochałby także adoptowane. Ale gdybym przed
                ślubem wiedziała, że dzieci urodzić nie mogę, to bym mu to
                powiedziała.
        • vibe-b Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:58
          azile.oli napisała:

          > Ta nieszczęsna, brzydka i niepłodna kobieta


          ale z ciebie chamstwo wyszlo
          rzyg
          • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:03
            Nie rzygaj. To był cytat którejś z poprzednich forumek, ja nigdzie
            nie nazwałam osobiście tej kobiety brzydką i nieszczęsną, nawet nie
            napisałam chyba ''bezpłodna'', tylko, że nie mogła mić dzieci. Nie
            myślicie, że to ważna informacja dla potencjalnego współmałżonka?
            • angazetka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:55
              Napisałaś, że wyglada staro, a "nie może mieć dzieci"="bezpłodna",
              wiec się nie wykręcaj.

              > Nie
              > myślicie, że to ważna informacja dla potencjalnego współmałżonka?

              Bardzo wazna, tylko sama pisałas, że tam nie było mowy o slubie.
              • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:18
                Ależ była mowa o ślubie, tyle , że ze strony panny młodej i
                niedoszłej teściowej.
                To, że wygląda staro, to prawda, więc napisałam, w oczy jej tego nie
                powiem. po prostu rozśmieszyła mnie trochę wizja mojego męża z nieco
                starszą wersją swojej teściowej u boku.
                Co do tego, że nie może mieć dzieci, to nawet bym na ten temat słowa
                nie wspomniała, ale wiązało się to z tym, że teściowa się o tym
                dowiedziała, a jednak nie poinformowała syna, ani też nie skłoniła
                do tego swojej wybranki (bo to była jej wybranka). Wiedziała, że syn
                marzy o dzieciach, raczej biologicznych, a adopcja wchodziłaby w
                grę, gdyby kochał żonę i nie mogli mieć dzieci. Nie wiem , czy
                małżństwo z rozsądku przetrwałoby tę próbę, zwłaszcza, gdyby się
                okazało, że kobieta zataiła prawdę.
                • chloe30 [...] 18.12.08, 13:22
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • kasia.kul Re: To chyba jednak ty napisałaś :) 18.12.08, 14:17
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=88711273&a=88713782
              Azile.oli to chyba jednak ty.
              • azile.oli Re: To chyba jednak ty napisałaś :) 18.12.08, 14:40
                Nie, ja tylko powtórzyłam to po innej forumce,która tak właśnie
                nazwała tę ''biedną '' kobietę. Ja tylko to zacytowałam w szerszym
                kontekście i z ironią. Przeczytaj wszystkie posty, zobaczysz, że nie
                ja pierwsza użyłam tego określenia.
                • kawka74 Re: To chyba jednak ty napisałaś :) 19.12.08, 11:01
                  Ironia przeciw ironii, jednym słowem.
                  Nie wierzę, że tego nie zrozumiałaś.
              • angel-marta Re: To chyba jednak ty napisałaś :) 19.12.08, 13:02
                Jako pierwsza napisała o "nieszczęsnej..." kawka74 więdz jak juz się
                tak intensywnie bawisz w śledztwo to rób to dokładniej!!
                A co do wątku, to po tylu latach chyba nie warto do tego wracać, ja
                bym osobiście olałą i śmiała sie teściowej prosto w nos że mąż mnie
                wybrał. Po co samemu sobie problemy do głowy wbijać!! Idą święta
                ciesmy się atmosferą
          • kawka74 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:47
            To ja napisałam. Wnioski proste z tego, co stało w poście startowym.
        • beniusia79 wielu naszych mezow nie byloby naszymi mezami 18.12.08, 17:37
          gdyby im poprzedni/poprzednie zwiazki nie odpowiadaly. moj maz tez
          mialby juz dawno, dawno, dawno temu inna zone, gdyby mu po pewnym
          czasie nie podpadla. mozliwe, ze wiele z nas mialoby innych mezow,
          gdyby nam poprzedni nazeczenie w pewnym momencie nie podpadli...
          • nutka07 Re: wielu naszych mezow nie byloby naszymi mezami 18.12.08, 17:45
            wlasnie! moze maz autorki jest jej pierwszym mezczyzna tad takie zachowanie?
        • nangaparbat3 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 19:05
          azile.oli napisała:

          > Ta nieszczęsna, brzydka i niepłodna kobieta nie jest przeze mnie
          > niepokojona.
          >

          Moze nie, za to na pewno myśl o niej z jakiegos powodu niepokoi Ciebie - moze
          własnie ważne (dla Ciebie), zebys sobie sama odpowiedziala: dlaczego?
          • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 19:16
            Ona mnie nie niepokoi. Zbulwersował mnie po prostu fakt, że teściowa
            oszukała syna. A najbardziej nie lubię kłamstw, które wcześniej czy
            później i tak wyjdą na jaw i wobec faktów dokonanych stają niewinne
            osoby. Jak by się czuł facet, gdyby w USC dowiedział się, że
            wybranka jest 5 lat starsza. Między dorosłymi ludźmi takie wybiegi
            to głupota.
            • iwles Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 19:09

              > Jak by się czuł facet, gdyby w USC dowiedział się, że
              > wybranka jest 5 lat starsza


              hmmmmm.............. zdaje się, że w tekscie przysięgi małżeńskiej
              nie ma nic o wieku współmałżonka ......
              • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 20:02
                W tekście nie ma, ale mogłoby wyjść p[odczas składania dokumentów w
                urzędzie bąśdźw kościele. W każdym razie wcześniej czy później
                prawda i tak wyszłaby na jaw.
    • ask_me Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:25
      Straszna du...ten twój mąż. Mamusia i ciocia mu życie układały.
      Mam nadzieję ,że przy tobie trochę męskości nabral , bo jak nie to
      współczuje.

      Ty się dowartościowujesz kosztem tej kobiety , mam nadzieje ,że sie
      lepiej przed świętami poczułaś.

      A w ogóle pisanie o takich rzeczach na forum - porazka...
    • morgen_stern Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:36
      Ale jaki ty masz teraz w tym problem, bo nie kumam? Jakieś głębokie poczucie
      krzywdy cię prześladuje, płaczesz po wywiadówkach z jakichś bzdurnych powodów,
      wyciągasz zamierzchłe historie sprzed lat, ogarnij się, kobieto..
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:47
        Płakałam, bo miałam doła, każdemu się zdarza. A historia faktycznie
        sprzed lat, ale oszustwo wyszło teraz. Pewnie, że większego
        znaczenia teraz nie ma, ale po prostu do głowy mi nie przyszło, żeby
        okłamywać dorosłego człowieka w takich sprawach. A mąż dupiaty nie
        był, nie szukał miss, ale uczciwej kobiety, może nie zaiskrzyło, ale
        jakby związek potrwał trochę dłużej , to kto wie. To było prawie 20
        lat temu i ludzie pobierali się też czasem z rozsądku, a nie
        wielkiej miłości.
        • kudlata.pl Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:50
          ale po co ty to w ogóle analizujesz? przeceż to w ogóle nie twoja
          sprawa. boszzz to irytujące wścibstwo gorsze niż swatanie przez
          teściową
          może swoich byłych daj do analizy mężowi
        • panidemonka Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 20:00

      • zoofka Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:47
        to ta sama mamuśka płacząca po wywiadówce jest?
        faktycznie...

        Kobieto nie masz prawdziwych problemów? po co je wynajdujesz zamiast
        żyć udanym życiem??
      • kudlata.pl Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:47
        popieram morgen!
        dziewczyno jakie ty masz problemy... no nie mogę
        popracuj nad sobą bo strasznie upierdliwa jesteś
    • gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 11:51
      Ale fajnie tak przeczytać,że nie każdy przed świętami dywaguje o cierpieniach
      karpia i porządkachsmileLudzie maja ważniejsze sprawy na głowiesmile
      • agacz2905 Re: prywata do gryzeldy_71 18.12.08, 12:00
        Przepraszam wszystkich, wątek uważam za z deka durny, więc się
        dopisuję nie na temat: gryzelda, odezwij się do mnie na priv, jak
        tam u Ciebie z pewną sprawą, o której pisałyśmy na początku tego
        roku, po mojej operacji?? Jakoś "nie wysyła" mi się poczta, jaką ślę
        do Ciebie na gazetowy (tzn. wszystko wraca do mnie). Pozdrawiam
        wszystkie piszące w tym wspaniałym wątku i jeszcze raz sorrysmile) A.
        • gryzelda71 Re: prywata do gryzeldy_71 18.12.08, 12:04
          Sprawdż na gazetowej.
          Ja pisałam do ciebie,ale nie było odzewu,więc może nie doszło?
        • gaskama Tak na marginesie, to masz racje, kapke durny! 18.12.08, 12:11
    • deela Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:05
      ale co cibie to wszystko obchodzi?
      i to az tak zeby o tym myslec
      i watek zakladacsuspicious?
    • chloe30 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:10
      azile.oli napisała:

      > Obecnie, dzięki nk okazało się, że nie o rok, ale o 5 lat, więc
      > wtedy była już starsza, niż ja obecnie.

      Kurcze, to cię jakoś pociesza?????
      A po drugie: miałaś 23 lata wychodząc za mąż, małżeństwo twoje trwa
      koło 16 jak doczytałam?
      A mąz spotykając się z ta Pania musiał miec mniej niż 33, a więc
      Pani mniej niz 38 - to jakim cudem była starsza niz ty teraz?
      Skomplikowana ta matematyka.
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:17
        Pomyłka, miałam 22 lata wychodząc za mąśż. Wiek męża się zgadza.
        Wzięliśmy ślub jakieś 3 miesiące po zerwaniu z tamtą panią. A 16 -
        tą rocznicę ślubu będziemy obchodzić w kwietniu 2009. W sumie mąż
        starszy 11 lat, zaokrągliłam trochę.
        • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:23
          Wiecie co, to miał być wątek o kłamstwie. O tym, że matka okłamywała
          własnego syna, w moim mniemaniu ważnej sprawie. Jest tu mnóstwo
          wątków typu: nic mi się nie chce, nie wiem , co zrobić na obiad itd.
          Tam dajecie cenne rady. A jak dziewczyna napisała, że mąż zostawił
          ją u teściowej, a ta uprzykrza jej życie, to większość dała jej
          radę :wyprowadź się. Najlepiej teraz, przed świętami, z dwójką
          małych dzieci, pod most chyba.
          • chloe30 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:25
            azile.oli napisała:

            > Wiecie co, to miał być wątek o kłamstwie. O tym, że matka
            okłamywała
            > własnego syna, w moim mniemaniu ważnej sprawie.

            Kurcze, jak ja bym się miała przejmować tym co było 16 lat temu to
            już bym wykitowała.
            Przecież to prehistoria!!!!!!! Nawet jeśli wyszło na jaw teraz.
          • kawka74 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:56
            Po pierwsze problem ma zylion lat i jest nieaktualny.
            Po drugie nie dotyczy on Ciebie.
      • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:44
        No i bylo to prawie 20lat temu jak napisala autorka. 16 czy 20 lat co za roznica
        wink to tylko 4 lata tongue_out
        • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 12:54
          Chodziło mi o to, że czasy były wtedy inne. Samotny facet po 30 to
          był wtedy stary kawaler, o kobietach już nie wspomnę. To nie ma
          znaczenia, 16 czy 20 lat - inne pokolenie, inna mentalność.
    • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:00
      Wiesz moze autorka liczy na miesiace badz tygodnie roznice wieku. Musi znac date
      urodzenia wink
    • nutka07 Azile.oli 18.12.08, 13:01
      mam pytanie. Co Twoj maz na to?
      • vibe-b Re: Azile.oli 18.12.08, 13:02
        nutka07 napisała:

        > mam pytanie. Co Twoj maz na to?


        maz pewnie nie pamieta tak zamierzchlych czasow big_grin
        • zoofka Re: Azile.oli 18.12.08, 13:05
          Mąż pewnie nie wie już o co chodzi smile
          kobieta nie znalazła zrozumienia więc pozostalo forum
          • wilma1970 Re: Azile.oli 18.12.08, 13:12
            Czuję od Ciebie złe fluidy. Problemy jakie opisujesz i sposób w jaki formułujesz
            sądy mnie odrzuca. Zewsząd pobrzmiewa pogarda i chęć wywyższania się. Nie, nie
            jestem psychologiem.
            Ale na marginesie - gdyby ten sam fakt (matczynej intrygi) odkryła w
            zamierzchłej przeszłości jakaś moofka albo morgen, i to z biglem opisała,
            pewnie bym się spłakała ze śmiechu. Komedia to tragedia, która przydarza się
            komuś innemu, czy jakoś tak...
      • azile.oli Re: Azile.oli 18.12.08, 13:24
        Nie powiedziałam mu. Po co ma wiedzieć, że własna matka robiła go w
        konia?
        • nutka07 Re: Azile.oli 18.12.08, 13:41
          Wiesz moze maz juz dawno sprawdzil jej profil na naszej klasie i wszystko wie big_grin
    • alabama8 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:29
      Gdybym była 33 letnim facetem (a jestem 33 letnią babką smile to chyba
      nie poleciałabym na 10 lat młodsze cielę - bo jedyną zaletą 23 latki
      są nie skończone studia (o ile zaczeła) i pstro w głowie. Musisz się
      z tym pogodzić że mąż wolał nawet starszą kobietę ale wybrał model
      młodszy z opcją "reprodukcja".
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:40
        Wiesz co, nie osądzaj kogoś, jeśli go nie znasz, biorąc ślub byłam w
        trakcie studiów, które ukończyłam z wyróżnieniem, zdążyłam też w tym
        czasie urodzić dwójkę dzieci. Nikt nigdy nie powiedział mi, że mam
        pstro w głowie, nie byłam postrzeloną smarkulą. Tamta kobieta nie
        miała skończonych studiów, nie uprawiała pasjonującego zawodu, za to
        była kłamczucha. A mąż wybrał model, w którym się tak zakochał, że
        po 3 miesiącach znajomości stanęliśmy przed ołtarzem.
        • chloe30 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 13:43
          azile.oli napisała:

          > Tamta kobieta nie
          > miała skończonych studiów, nie uprawiała pasjonującego zawodu, za
          to
          > była kłamczucha.

          zaczynasz się robić żałosna z tym poprawianiem sobie samopoczucia.
          • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 14:36
            To była tylko odpowiedź na zarzut, jakoby mąż ożenił się ze mną ze
            względu na większe możliwości reprodukcyjne, a naprawdę wartościowa
            może być tylko kobieta po 30- tce.
        • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:06
          azile.oli napisała:

          > Tamta kobieta nie
          > miała skończonych studiów, nie uprawiała pasjonującego zawodu, za to
          > była kłamczucha. A mąż wybrał model, w którym się tak zakochał, że
          > po 3 miesiącach znajomości stanęliśmy przed ołtarzem.

          Pisalas, ze mial 'juz' 33lata, kiedy sie z Toba ozenil. Moze to jednak jego wiek
          byl sila napedowa a nie Ty tongue_out
        • croyance Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:08
          'Wiesz co, nie osądzaj kogoś, jeśli go nie znasz'

          Gdybys sama stosowala sie do tej zasady, nie ocenialabyc pochopnie
          kobiety, ktora znasz tyle, co z nk, ani nam nie kazala wysnuwac
          wnioskow na temat Twojej tesciowej, ktorej tez nie znamy i pojecia
          nie mamy, co to za kobieta.
    • 18_lipcowa1 ty musisz byc trollem 18.12.08, 14:18
      bo nie wierze co ty wypisujesz za brednie
      • azile.oli Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 14:43
        Wiesz co, jak czytam Twoje posty mam identyczne skojarzenia.
        • marzeka1 Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 15:37
          "Czuję od Ciebie złe fluidy. Problemy jakie opisujesz i sposób w jaki formułujesz
          sądy mnie odrzuca. Zewsząd pobrzmiewa pogarda i chęć wywyższania się."- mam to samo odczucie, to ta pani oid genialnych spłodzonych dzieci- cud-cóki i genialnego syna, z krytyką innych kobiet. A teraz wyciąga z prehistorii jakieś opowieści o bezpłodnej kobiecie.
          • azile.oli Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 16:34
            Nigdzie nie napisałam, że moje dzieci są genialne, nie wywyższam
            się, ani nikim nie pogardzam. Ogólnoie, jeśli krytykuję, to raczej
            zachpwania, niż ludzi, a szczerze mówiąc wiele się na tym forum nie
            nakrytykowałam. A opowieść miała być o kłamstwie, a nie bezpłodnej
            kobiecie, to wyszło niejako mimochodem. Złe fluidy mnie powaliły. a
            swoją drogą dlaczego z takim sarkazmem wypowiadasz się o moich
            dzieciach. Czy w dzisiejszych czasach dzieci uczące się, ambitne i
            nie sprawiające przy tym problemów wychowawczych to kosmici? Jak
            ktoś rozrabia na lekcji, przeszkadza innym, nie chce się uczyć-
            zasługuje na współczucie. Jak ktoś nie ma takich problemów, ale
            zwyczajnie gorszy nastrój, to zdziwienie. Wiecie co, niektórych
            problemów uniknąć się nie da i tu jestem pełna współczucia. Ale na
            problemy typu: niegrzeczne, nieuczące się dzieci często pracuje się
            samemu, olewactwem, zrzucaniem odpowiedzialności na innych. Waszym
            zdaniem kłamstwo sprzed kilkunastu lat przestaje być kłamstwem?
            • croyance Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 17:09
              Jakby to powiedziec, nas ten problem w ogole nie interesuje.
              • marty_chce_do_dzungli Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 17:24
                Kłamstwo kłamstwem nie przestaje być nigdy. Tylko że Twoja historia jest tak
                grubymi nićmi szyta, że aż nieprawdopodobna. raczej gdzieś coś kiedyś
                usłyszałam, resztę sobie dopowiedziałaś w celu poprawienia swojego ego, swojej
                pewności siebie.

                A dowartościowanie się kosztem samotnej (?) starszej (?) brzydszej bezpłodnej
                (?) kobiety jest... żałosne i płytkie.
                Weź się porównaj z
                Heidi Klum uroda i dzieci
                Hilary Clinton inteligencja
                Martyna wojciechowska pasjonujący zawód
                • azile.oli Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 17:44
                  Historia jest prawdziwa, opowiedziana mi przez męża, któłry nie miał
                  powodu , aby mnie okłamywać. Nie wiedział tylko o różnicy wieku. Nie
                  mam powodu, aby poprawiać sobie samopoczucie kosztem tej kobiety,
                  chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że matka może okłamać syna, żeby
                  osiągnąć swój cel (wymarzona synowa). Facet pokierował się własną
                  opinią i z planów nic nie wyszło. oglądając zdjęcie tejk kobiety nie
                  porównywałam jej ze sobą. Po prostu nijak nie pasowała mi do mojego
                  męża. Różnica wieku jest coraz bardziej widoczna.
                  Co do urody - nie muszę się z nikim porównywać,najważniejsze, że
                  podobam się mężowi.
                  Dzieci- cóż, nie wiem , czyje wyszłyby na plus;
                  Inteligencja - nie narzekam;
                  Zawód - mam swoją pasję, która przynosi mi wiele satysfakcji.
                  • croyance Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 17:46
                    Zawracasz glowe, nie rozumiem, czemu Cie cala ta sprawa tak
                    ekscytuje. Pomijam juz fakt, ze mezowi mogla mowic prawde, a klamac
                    na nk tongue_out
                  • dirgone Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 18:43
                    Po prostu nijak nie pasowała mi do mojego
                    > męża. Różnica wieku jest coraz bardziej widoczna.

                    hehehe,
                    Za 5 lat ta była to już będzie starą, pomarszczoną staruchą według ciebie, a
                    twój mąż coraz młodszy bóg smile No zabiła mnie ta straszna, coraz bardziej
                    widoczna różnica wieku smile
                    • azile.oli Re: ty musisz byc trollem 18.12.08, 19:10
                      Mój mąż wygląda młodo, przez wiele lat był wyczynowym sportowcem,
                      może to kwestia genów, w każdym razie wygląda bardzo dobrze.
                      Widziałam tę kobietę krótko po naszym ślubie i choć widać było, że
                      jest od męża starsza, to nie była to jakaś pomkoleniowa różnica. A
                      teraz, niestety, wyglądają jak matka i syn.
      • demonii.larua Lipcowa... 18.12.08, 21:18
        normalnie się zgadzam z Tobą big_grin
    • mallina Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:24
      dramat, naprawde dramat, pani starsza od pana az o 5 lat.
      dziewczyno napisz ze sobie jaja robisz.
      widac twoj maz wtedy sie roznica wieku jakos nie przejmowal, ba nawet nie
      podejrzewal ze owa dama od niego starsza wiecej niz roksmile))

      z czego ty robisz sprawe? jakie to ma TERAZ znaczenie? stalo sie cos twojemu
      mezowi przez to, ze jakis czas spotykal sie z kobieta starsza o 5 lat?
      coz, tak to jest jak ktos naprawde nie ma problemow, to wyszukuje takie pierdoly
      • croyance Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:48
        Och och, a byla zona mojego meza, jak za niego wychodzila 20 lat
        temu, powiedziala swojej szwagierce, ze ma naturalny kolor wlosow, a
        ja wiem od babci ciotki sasiadki, ze FARBOWALA!!!! I Co Wy na to????

        big_grin
    • kali_pso mam podejrzenie... 18.12.08, 17:40
      ..że to trauma wywołana krytyką świeżutkiej fryzury przez nielubianą
      koleżankę oraz proponowana oceną dla córki, spowodowała twoją
      nadaktywnośc forumową w produkowaniu bzdurnych postówwinkp


      Jak czytam o tych twoich "problemach" to przed oczami takie nicki
      jak Sylwiawk czy Agatka stają mi przed oczami. Piszesz w podobnie
      rozbrajający sposób o podobnie ważkich inaczej sprawachwinkP
      • azile.oli Re: mam podejrzenie... 18.12.08, 17:49
        Traumy nie mam. Wątek miał dotyczyć kwestii, czy wolno okłamywać
        bliskiego człowieka dla własnego widzimisię, mając świadomość, że
        można go skrzywdzić. Starałam się omijać wątek moich dzieci szerokim
        kołem. Niestety, nie dało się.
    • croyance Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:51
      Lepiej nie, bo MAZ NIC NIE WIE ;-P hi hi
      • vibe-b Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 17:59
        sprobowalam cofnac sie w myslach o 20 lat...hm wlasnie zaczynalam
        ogolniak, usiluje przywolac na pamiec jakiekolwiek zdarzenie ktore
        by mnie moglo uwierac dzisiaj..
        qrcze nie ma takiego. nawet gdybym sie dowiedziala dzisiaj ze moja
        psiapsiolka rozsylala wszystkim moje gole zdjecie big_grin big_grin 20 lat temu,
        albo ze mi 20 lat temu nasrala na wycieraczke...no qrde co kogo
        obchodzi 20 lat wstecz?
    • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 18:10
      Z czym ty masz wlasciwie problem? Wiesz sama? Moze pomysl na spokojnie co Cie
      boli?
      • kali_pso Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 18:12
        Moze pomysl na spokojnie co Cie
        > boli?


        No proszę Cię...litości, ile możnawinkp
      • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 18:22
        Nic mnie nie boli. To miał być wątek typu: do czego jest w stanie
        posunąć się matka, żeby stanęło na jej. A że cała prawda wyszła po
        nastu latach... Wiem, uważacie, że nie ma problemu, niech i tak
        będzie. To nie miał być wątek problemowy, raczej dyskusyjny. A że
        poruszyłam sprawę byłej, ot, nie bardzo dało się go ominąć. Po
        prostu uważam, że matka męża była egoistką, a ta pani też nie
        całkiem w porządku...Innych szczegółów nie ujawnię, bo mi się
        dostanie, że wyciągam problemy sprzed lat. Więc poruszyłam tylko
        ten, który był dla mnie nowy, raczej jako ciekawostkę na temat
        toksyczności niektórych matek. Tyle.
        • nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 18:40
          Wiesz piszac to wszystko stawiasz w zlym swietle swojego meza. Uczepilas sie
          tesciowej, tej 'nieszczesnej' bylej i rosniesz w oczach.
          • azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 18:56
            Dlaczego stawiam w złym świetle swojego męża? Teściowej się nie
            czepiam, tylko stwierdzam fakt, co do byłej już się nie wypowiadam i
            czemu to ja niby rosnę w oczach? Ja nie miałam z tym bezpośrednio
            nic wspólnego, o większości spraw dowiedziałam się po fakcie, w nic
            nie ingerowałam, nawet nie komentowałam przy teściowej. Co mój mąż
            zrobił takiego, że stawia go to w złym świetle. Nie okazał się
            maminsynkiem, nikogo nie skrzywdził, więc nie wiem, w czym rzecz.
    • demonii.larua Reasumując... 18.12.08, 21:30
      Dowiedziałaś się o kłamstwie, które zrodziło się lat temu niemal dwadzieścia,
      kłamstwie które Ciebie w ogóle nie dotyczy. Wyszpiegowałaś kobietę na NK,
      pokazałaś kobietę córce ale mężowi już nie. Zapytujesz czy można okłamywać
      dzieci, bliskie osoby... Otóż: kłamać nie wolno, ale ludzie to robią - czasem
      mnie to dziwi no ale cóż... życie idzie dalej. Natomiast babranie się w nie
      swojej przeszłości i rozdmuchiwanie tego do nie wiadomo jakich rozmiarów (a
      diabeł wie, czy jeszcze nie napiszesz do tej kobiety z pretensjami, że spikowała
      z teściową big_grin), dla mnie jest zwyczajnie żenujące big_grin (Już nie wspomnę o pasieniu
      własnego ego kosztem obcej baby, że Ty taka cud_miód_ultramaryna, a ona nie
      dość, że stara i brzydka, to jeszcze bezpłodna. Wstyd normalnie.)
      • azile.oli Re: Reasumując... 19.12.08, 10:23
        Nie napiszę do tej kobiety z pretensjami, bo to sprawa jej i jej
        sumienia, co robiła i jak postępowała. To nie jest babranie się w
        nie mojej przeszłości, bo jednak mnie to trochę dotyczyło, ale nie
        napiszę dlaczego. Nie pasę swojego ego kosztem tej kobiety, a
        zwłaszcza jej bezpłodnością, bo o tym wiedziałam kilkanaście lat
        wcześniej, a poza tym, to jej sprawa. Byłam zaskoczona tylko i
        wyłącznie kwestią wieku tej pani, bo nijak mi nie pasował do
        wcześniejszych informacji. A zdjęcie zaświadczyło tylko, że wieku
        czasem ukryć się nie da i nie warto. Tak, tu pokierowała mną
        złośliwość spowodowana wykrytym kłamstwem i dlatego pokazałam
        zdjęcie córce.
        • demonii.larua Re: Reasumując... 19.12.08, 11:26
          No dobrze, ale powiedz...nie szkoda Ci czasu i energii na takie no... nie wiem
          jak to nazwać... babranie się w syfiku sprzed lat?
    • osa551 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 22:08
      azile nie masz innych problemów???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka