Ostatnio spotkałam się z kolezankami.. i byłam świadkiem małej - ale
kontrolowanej -wymianie zdań dzietnej z bezdzietną
Rozmowa jakos tak zeszła na pomoc, którą pańswo udziela rodzinom
wielodzietnym..oraz wogole jak to dzieciaci mają super w naszym panstwie bo to
becikowe.. bo to macierzyńskie- tacierzyńskie.. itp..
Ta bezdzietna dosyc ostro nastawiona na dzietnych mowi, że ona charuje jak woł
i z jej podatkow idzie na tą pomoc..ze to niesprawiedliwe- ze nawet paczki na
swieta nie dostanie z firmy..a pracuje wiecej bo nie zamierza mieć potomstwa
czyli z pewnością pracuje dłuzej niz ta dzietna- co to ma macierzynski-
pozniej na urlop wychowawczy.. i dlaczego ona ma jeszcze pomagac tym dzietnym.
Na co ta dzietna- mowi, ze nie korzysta z tych przywilejow panstwowych- (nie
była na macierzyńskim )i ze nawet nie odebrała becikowego bo za duzo z tym
ceregieli .
A pozniej padło takie stwierdzenie dzieciatej- fakt juz mocno poirytowanej
narzekaniem bezdzietnej..
"Zrob sobie dziecko i przestan ględzić ze ty czegos nie dostajesz..albo się
pogódź z tym bo to przywilej dla rodzica z dzieckiem. Właściwie to dzietni
wiecej dają panstwu od siebie niz bezdzietni bo dają jedno czy np dwoje
nowych obywateli, ktorzy to beda pracowac- odprowadzac podatki a Ty takowych
panstwu nie dasz. Dlatego Tobie ta pomoc się nienalezy"
Wiem ze to było dosyć złosliwe.. ale moze i jest w tym jakas odrobina
prawdy..kiedys to chyba było tzw "bykowe" dla ludzi bezdzietnych...
Co o tym sadzicie?
Czesto słychac ze bezdzietni utrzymuja dzietnych ze swoich podatkow... ale czy
oby napewno, czy dzietni to podatkow nie odprowadzają ? A bezdzietnych
emerytów to kto bedzie utrzymywał? Nie kazdy bezdzietny jest niezalezny
finansowo- nie kazdy jest majętny..takze czy te dzieci w jakims stopniu swoimi
podatkami nie zapewnią emerytury bezdzietnym?
Jak uwazacie?