Mężatka z 5 letnim starzem, dziecko 3 letnie. Z mężem na zasadzie
bycia (nikt w czasie ciąży i okresie po porodzie mnie tak nie
upokorzył, nikt mi nie zrobił takiej krzywdy...). Poznałam pewnego
mężczyznę w pubie (jest barmanem), chce się ze mną spotkać, nalega,
prosi (wie o tym,że mam męża i dziecko). Nasze spotkania opierają
się na zasadzie mojego pobytu z koleżankami w pubie, rozmów przy
barze, uśmiechać. Nie wiem co o tym myśleć? (to znaczy wiem, panu
chodzi pwenie o jedno). jest uroczy, przystojny i niesie (głupią)
nadzieję,że może to będzie ten. jednak ta rozsądna ja przemawia: po
co mi to wszystko skoro mam dobry byt materialny
(mieszkanie,samochód,wczasy,ciuchy...), cudowne dziecko i mam
przepaścić to wszystko dla jednej słabości; a jednak serducho bije
mocniej na myśl o nim