Dodaj do ulubionych

przeprowadzka....

10.01.09, 18:05
Wlasnie zaczelam pakowanie...Przeprowadzka dopiero za 2 tyg ale
znajomi uswiadomili mnie, ze kilka godzin przed to troche pozno.
Przed chwila tez wynajeslimy nasze mieszkanie. Dom jeszcze nie jest
gotowy do zamieszkania ale przeciez jeszcze CALE 2 tygwink Dziewczyny
powiem Wam, ze jakbym wiedziala jaka to jest STRASZNA JAZDA,
budowanie, a w szczegolnosci wykanczanie domu, przy 2 malutkich,
dzieci, bez jakiejkolwiek pomocy dziadkow czy kogokolwiek to nie
wiem czy bym sie zdecydowala. Ciagle 1000 problemow z tymi
wszystkimi fachowcaami, zalatwianie wszytskich spraw z 2 malych
dzieci, czyli ciaganie ich po sklepach, hurtowniach itp itd. Jak tu
wybrac cokolwiek jak jeden gada bez przerwy jak najety a drugie
malutkie wisi na piersi...Wiem, ze jeszcze mase problemow przed nami
ale chyba juz troche na finiszu jestesmy... W sumie nie wiem po co
ten watek zaczelam, ale moze sa jakies mamy ktore byly lub sa w
podobnej sytuacji, moze sie podziela tez wrazeniami.
Obserwuj wątek
    • novembre Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:16
      Co prawda domu nie budowalam, a dziecko mam jedno juz troche odrosniete od
      ziemi, ale za to w ubieglym roku przeprowadzalam sie trzy razy.
      Do dzieci niania, na pare godzin, nie wchodzi w gre? Zebys byla wolniejsza na te
      zakupy chociazby.
      Jesli chodzi o pakowanie, to polecam panorame firm. W nic lepiej szkla nie
      owiniesz, kieliszki, szklanki, literatki.. tylko PF! smile
      Pudelka nie za duze, bo potem nie przesuniesz (rozumiem ze przeprowadzac bedzie
      firma transportowa?). Opowiadali mi kiedys, jak to pancia zapakowala ksiazki w
      jedno pudlo po telewizorze.. Panowie nie dali rady pudla przesunac, a co dopiero
      wyniesc.
      Jesli moge Ci cos doradzic, to teraz, poki masz jeszcze chwile do godziny zero,
      ugotuj pare latwych do odgrzania obiadow i zamroz - w dniu przeprowadzki zoladki
      nie maja urlopu, potem bedziesz miala pewnie bajzel, wtedy wrzucasz do garnka
      lub mikrofali zamrozona porcje i gotowe.
      Acha, i _dokladnie_ opisuj pudelka. Bo potem, juz na nowych smieciach, bedziesz
      miala wokol siebie 60 pudelek, z czego 18 z napisem 'kuchnia', tylko zgadnij,
      gdzie sa talerze, gdzie sztucce a gdzie patelnia smile. Zazwyczaj to, czego
      potrzebujemy, jest na samym dnie lub w ostatnim przeszukiwanym pudelku..wink
      Powodzenia i milego mieszkania na swoim!
      nov.
      • doral2 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:30
        60 pudełek? to wersja optymistyczna.
        moi sąsiedzi z trójką dużych dzieci mieli pudełek 160.
        my we dwoje mieliśmy 70.

        tak, koniecznie dokładnie opisuj pudła. przygotuj osobno pudła z niezbędnymi do
        życia gratami i nie spuszczaj ich z oczu. żeby można było na szybko oporządzić
        dzieciarnię, dać jeść, przebrać, umyć, ubrać.
        z resztą można się walcować i miesiąc.
        ale niezbędne żarcie, niezbędne leki, niezbędne ciuchy i dokumenty POD RĘKĄ,
        inaczej zginiesz.
        i nieźle jest mieć pod ręką pół litra, bo różne "fachowce" lepiej i szybciej się
        uwijają poparci kielonkiem.
        no i samemu w razie co można kielicha walnąć, jak nerwy puszczają.
        no chyba, że nie pijesz, albo nie możesz. bo karmisz.

        a poza tym - czuj duch! smile
        • gregrolka Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:36
          jejku dzieki dziewczyny!! wlasnie maz przyniosl z piwnicy wieeelkie
          pudlo,zapakowalismy i juz mowi ze sam tego nie zniesiewink A z ta
          iloscia pudel to mnie przerazilyscie!!! Ja myslalam o
          kilkunastu...chyba nie wiem co mnie czeka jeszcze...Oczywiscie przy
          pakowaniu ostro "pomagal" 4 latek, czyli kilka razy musielismy
          wyciagac to co synek sam spakowalwinkbedzie sie dzialowink))
          • doral2 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:41
            aa, to uważaj z kartonami na książki, muszą być małe i nie pchaj w nie za dużo,
            bo nikt tego nie podniesie, a jak jednak podniesie, to na bank dno wyleci.
          • novembre Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:44
            Ubrania - garnitury, garsonki, to co na wieszakach - kup worki na smieci 120
            litrow (najlepiej jan niezbedny albo jakies bardziej markowe, takie z tesco mi
            sie rwaly) i pakuj ubrania w ten sposów: ubrania wisza na wieszakach, zsuwasz
            ich kilka - kilkanascie razem
            od dolu zakladasz worek, wkladajac ubrania do niego
            u gory zawiazujesz worek tu, gdzie jest haczyk u wieszaka, zawiazujesz i spakowane
            Worki z ubraniami tez opisuj, przynajmniej porami roku albo nazwami szafek,
            zebys skojarzyla, co gdzie jest.
            Dokumenty, klucze, piloty od tv - do torebki. Zeby nie szukac z obledem w oczach.
            Jesli panowie beda przewozic meble, niech je wszystkie ostreczuja koniecznie!
            Nie ma, ze oni przykryja kocem, maja ostreczowac. Moje meble sa zmasakrowane po
            potrojnej przeprowadzce.
            Wk westii pudel, zaprzyjaznij sie z najblizszym sklepem spozywczym, albo z
            jakims marketem. Pamietam, pakowalam sie w Wielki Piatek, pojechalam do eklerka
            po pudelka, tam akurat rozkladali towar na polki, zgarnelam sobie fajne pudelka
            po sevendaysach, nieduze, poreczne..
            Ja juz moge napisac ksiazke przeprowadzkowa, jakis poradnik, pierwsza
            przeprowadzka do innego miasta (maz przyjechal dzien przed na gotowe), pozostale
            w obrebie tego samego miasta, ale tez wykonczyly..
            Co do pudelek, to u mnie (2+1) bylo ich ok. 60 plus worki na ubrania i posciel.
            Mam dziwna alergie na worki i na kartony teraz...
            wink
            Jak cos to pytaj tu w watku smile.
            nov.
            • doral2 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:49
              nie bierz najtańszych worków śmieciowych, bo one mają taki specyficzny
              plastikowy smrodek, którego jest się ciężko pozbyć. droższe worki nie śmierdzą,
              a i tak je zużyjesz potem.
              pościel też w worki, żeby nie trzeba było szukać i można było szybko rozścielić.

              no i przesąd- pierwszy do mieszkania ma wjechać stół i na stole położyć bochenek
              chleba. na szczęście.
              pod żadnym pozorem niech nie wjeżdża pierwsza pościel!

              no, taki przesąd jest smile
              • gregrolka Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:58
                no to mamy problem bo stolu nie mamy jeszczewink)) Nni do salonu ani
                do kuchni. Ale jedlismy juz obiad na stoliku dla dzieci mammut z
                IKEI, liczy sie???wink Tylko kurcze nie pamietam co pierwsze maz
                wniosl wtedy do domu, materace czy ten stolikwink)))
    • lolinka2 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:42
      trochę po rumuńsku, ale patent niezły: grube worki na śmieci 120 l
      albo 240 l (koniecznie grube) sprawdzają się do przewozu odzieży i
      pluszowych zabawek dzieciaków.

      Ja w 2008 przeprowadzałam się po raz 17 w życiu.... z czego z mężem
      po raz 9... nie wyrobiłam psychicznie i gdyby nie cała armia
      pomagaczy w osobach znajomych zabeczałabym się na śmierć. Przywozili
      pudła z okolicznych sklepów, pomagali pakować, zajmowali się dziećmi,
      gotowali obiady, wreszcie zorganizowali transport, wynieśli, wnieśli
      wszystko i pomogli ustawić w nowej siedzibie, praca kilkunastu osób
      łącznie... mam nadzieję, że z obecnego lokum prędko nie wybędziemy,
      bo na samą myśl o kolejnej przeprowadzce skóra mi cierpnie.
      • gregrolka Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 18:49
        No to chyba zuuupelnie nie zdaje sobie spraw z tego co mnie czeka.
        Dzieki za wszystkie rady!! Z workami super, na pewno wykorzystam.
        Piszcie prosze jesli mozecie jeszcze cos podpowiedziec...
        • asiaiwona_1 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 19:04
          jeśli chodzi o kartony to my trafiiśmy na prawie nówki sztuki w
          Leroy Merlin. Prynajmniej w tym w w-wie na alejach jerozolimskich
          już za kasami jest taki składzik - jakby drewniana skrzynia,w której
          są kartony właśnie do wzięcia. i faktycznie już teraz zabierz
          się ostro za pakowanie. Ja tak odwlekałam i potem już w dzień
          przeprowadzki nagle okazało się że jeszcze tyle pierdółek jest do
          zapakowania...
    • fajka7 Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 19:34
      50 kartonow to ja mialam jak sie przenosilam z kawalerki do 2 pokoi,
      a dobrze pamietam, ze wtedy wlasciwie nie mialam jeszcze nic.
      Mysle, ze teraz takich kartonow mialabym ze 300 - serio smile
      3 pudla zajmuja tylko ozdoby swiateczne, a to przeciez totalny
      margines przedmiotow smile
      Z pokoi do 4 przeprowadzalam sie tydzien - codziennie jedno
      pomieszczenie.
      Szacuje, ze z domem bede walczyc 2 tygodnie, ale mysle, ze najgorszy
      jest moment ogarniecia niezbednika do pierwszych noclegow, a potem
      juz z gorki.
    • moustilou Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 19:36
      w zeszlym roku przeprowadzalam sie z domu 110m2 do mniejszego- 2+2 osoby.
      pakowanie do kartonow zajelo mi ok miesiaca - codziennie po 2-3 kartony. a i tak
      na koniec zostalo tyle badziewi, ze gdyby nie moja siostra i tata + my to chyba
      jeszcze bym tam siedziala i plakala. w zyciu nie myslalam ze mamy tyle majatku!!
      najgorsze sa male rzeczy ktore nie wiadomo do czego schowac z czym polaczyc zeby
      nie zgubic, no i wszelkie delikatne ozdoby, szklo. najlepsze sa male kartony,
      wielkich do kttorych wrzucisz mase rzeczy nikt nie moze podniesc. uwaga na
      ksiazki! strasznie ciezkie do kartona mozna wlozyc jedna warstwe. my
      przeprowadzalismy sie z jednego panstwa do drugiego przejazd ok 150 km wszystko
      musielismy przewiezc za jednym razem przez granice - koszmar. jezeli mozecie
      rozlozyc przeprowadzke na etapy jest latwiej. za rok czeka nas nastepna
      przeprowadzka- juz do naszego domu, blisko i mozna bedzie robic powoli. mam
      nadzieje ze bedzie latwiej, bo ostatnia to byl dla mnie horror!
      powodzenia i do dziela, bo czasu wcale nie masz duzo
      • ellmelek Re: przeprowadzka.... 10.01.09, 23:23
        Hm, ja przeprowadzalam sie w zyciu juz 12 razy, w zeszlym roku tylko raz, za to
        trzy lata temu az 3 razy w ciagu roku i tez z malutkiem dzieckiem na piersi. Nie
        bylo lekko. Jak poprzedniczki polecam pakowanie etapami, codziennie po trochu, i
        nie zostawiac nic na ostatnia chwile. Mnie najlepiej szlo w nocy, jak mloda
        spala dluzej.
        Ciuchy, zabawki - tylko w worki. Czesc rzeczy (pare naczyn do kuchni, reczniki i
        kosmetyki do lazienki, swieza posciel) zawozilismy zawsze wczesniej wlasnie po
        to by potem nie szukac w goraczce zelu pod prysznic czy kubkow czy poscieli.
        Tak, by po ogarniecu najwiekszego balaganiu moc napic sie herbaty i jak
        najszybciej polozyc sie spac, zamiast walczyc z kartonami. Bo po przeprowadzce
        zwykle nic sie czlowiekowi nie chce.
        Zawsze przy przeprowadzce pozbywam sie zbednych gratow, czyli starych czasopism
        i gazet, robie selekcje ciuchow i oddaje te juz nie do noszenia na pck,
        segreguje dokumenty i wszelkie papierzyska i tez zawsze pare kilo wyladuje w
        smietniku czy niszczarce, wiec pakowania mniej.
        Mam nadzieje, ze w Twoim przypadku to przeprowadzka na dluzej, i ze nie bedziesz
        tego przechodzic znowu i znowu. To kupa roboty i stres i naprawde im rzadziej,
        tym lepiej.
        • aniagacz Re: przeprowadzka.... 11.01.09, 09:31
          Cześć
          Ja też jestem w takcie przeprowadzki.Niestety dom jeszcze nie jest
          wykończony.I jesteśmy zmuszeni przeprowadzić się do mieszkania
          wynajmowanego.Z dwójką małych dzieci.Pakuję etapami.Poznosiłam
          kartony,kupiłam worki.Na razie mam tylko jeden pokój spakowany.Na
          koniec zostawiam tylko to co będzie nam potrzebne w drugim
          mieszkaniu.Reszta rzeczy i meble jadą do garażu,który na szczęcie
          jest wyremontowany.Powodzenia w pakowaniu.
          Pozdrawiam.
        • gregrolka Re: przeprowadzka.... 11.01.09, 09:32
          Dziewczyny jestem w szoku ze mozna sie po kilkanascie razy
          przeprowadzac! Ja do tej pory przeprowadzalam sie wlasciwie 2 razy.
          Raz jako studentka, wiec to zadna przeprowadzka, a drugi raz cala
          rodzina wyjazd za granice, ale tu spkowala nas firma, my tylko
          wystawilismy na srodku pokoju rzeczy ktore chcemy zabraz a reszta
          juz mnie nie interesowala. Cale pakowanie zajelo im z 1,5 godz. Taka
          przeprowadzka to byla przyjemnoscwink Tym razem obawiam sie, ze
          bedzie duuzo trudniej. Na sczzecie cala piwnice zostawiam nie
          ruszona na razie wiec mase gratow mi odpada do pakowania. Mebli
          prawie nie zabieram. No i caly czas mi sie wydaje, ze ja tych rzeczy
          nie mam tak duzo bo ja ciagle cos wyrzycam. Nie cierpie trzymac w
          domu nirepotrzebynych gratow.
          • novembre Re: przeprowadzka.... 11.01.09, 10:31
            Sasiad mi kiedys powiedzial, ze podobno lepiej sie dwa razy spalic niz raz
            przeprowadzac..
            Cos w tym jest.
            big_grinbig_grinbig_grin
            Glowa do gory, dasz rade!
            Szukaj opieki do dzieci na ten dzien i jakichs kolezanek do pomocy, kolegow z
            samochodem, zyczliwe rece zawsze sie przydaja!
    • mathiola Re: przeprowadzka.... 11.01.09, 10:57
      Oooooj, kochana.... sercem jestem z tobą i składam na twym czole miłosierny
      pocałunek. Współczuję.
      Ja jestem teoretycznie już po przeprowadzce, ale nadal jeszcze kartonów nie
      rozpakowałam. Dom też nie skończony... i tak sobie żyjemy, z zasłonką w łazience
      zamiast drzwi smile
      • mathiola Re: przeprowadzka.... 11.01.09, 11:05
        a w kwestii porad przeprowadzkowych - pod żadnym pozorem nie wkładaj
        niedokręconego słoika z miodem do pudełka z przyprawami big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka